w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

To smutne, że pokłóciłem się z Salmanem

Wywiad dla DNA India, 5 października 2008r.
Autor: Shubha Shetty – Saha


Konwersacja z Shah Rukhiem Khanem zawsze jest przyjemnością. Ale tym razem, bardziej niż wywiad – dwie rozmowy telefoniczne, które przeprowadza w trakcie, pozwalają być może lepiej dostrzec prawdziwego SRK.
Pierwszy telefon wykonuje do swojego asystenta, któremu zmarła matka. „Dokładnie wiem, jak to jest” – mówi mu, nie kryjąc uczuć, i dodaje: „Nie martw się; jest w lepszym miejscu. Jestem pewien, że wkrótce spotka się z moimi rodzicami”.
Ze śladem łez w oczach zwraca się do mnie: „Wiesz, co jest najgorszą rzeczą, która się dzieje? Zapominam, jak wyglądali moi rodzice i to jest straszne. Po raz pierwszy po tak wielu latach ustawiliśmy ich zdjęcia w salonie, po prostu dlatego, że chcę pamiętać, jak wyglądali”. A potem mówi smutno: „Wyobraź sobie, jeśli możesz zapomnieć, jak wyglądali twoi rodzice – co w tym życiu jest trwałe?”
Kolejny telefon odbiera od dziennikarza, który chce się spotkać z nim później wieczorem. „Nie” – odpowiada stanowczo. „Mogę się z tobą spotkać, kiedy już położę moje dzieci do łóżka” – znowu pokazuje, że relacje z najbliższymi są dla niego większą wartością niż cokolwiek innego.
„Sądzę, że moim największym osiągnięciem jest to, że moja żona i dzieci nie skarżą się na mnie, iż nie spędzam z nimi dostatecznie wiele czasu. Z tego powodu muszę poświęcać niektóre moje zobowiązania towarzyskie, co wielu ludzi błędnie odczytuje - ale to nic. Zdecydowałem dawno temu, że wszystko jest przemijające i krótkotrwałe – poza tymi kilkoma ludźmi, którzy są mi bliscy” – mówi ze swoim firmowym uśmiechem ozdobionym dołeczkami.

Premiera jego nowego filmu, „Rab Ne Bana Di Jodi”, reżyserowanego przez Adityę Choprę, tuż tuż. Adi i SRK zawsze stanowili zwycięski zespół.
„Kiedy Adi opowiedział mi tę historię, pokochałem ją. Mimo to nie sądziłem, że chce, bym zagrał główną rolę, ponieważ on zawsze opowiada mi swoje historie, pomimo tego, że ludzie sądzą, iż się nie kontaktujemy” – mówi.
Gra podwójną rolę. Pierwszy z bohaterów, Surendra Sahni, „to zwyczajny mężczyzna, który czuje się bezpiecznie w swojej skórze. Jest zwykłym człowiekiem, który ma nadzwyczajną historię do opowiedzenia. On naprawdę pewnie czuje się sam ze sobą. Lubię takich ludzi” – mówi. To ktoś jak Shah Rukh Khan? „Tak, Adi powiedział, że on jest taki jak ja, a ja odrzekłem, że w takim razie musi być nudny. Moja żona uważa, że jestem bardzo nudny” – twierdzi.

W wieku 43 lat wciąż ma dwa marzenia – „Jedno to stworzenie studia, a drugie – wybudowanie akademii sportowej dla dzieci. Nie wiem, kiedy one się ziszczą, bo wszystko zależy od tego, kiedy sprzedadzą mi ziemię”.

Nawet jeśli realizacja jego marzeń wymaga czasu, nie jest mu łatwo prosić o pomoc. „Nie proszę o wskazówki”. Po sekundzie namysłu dodaje: „Czasami proszę o pomoc. Jak przy filmie „Billo Barber”, który produkuję. Chciałem, by Deepika, Priyanka i Kareena pomogły mi w nakręceniu piosenki. Wszystkie zatańczyły, a kiedy miałem im zapłacić, odmówiły. Powiedziały, że zrobiły to dla siebie, nie dla mnie. To cudowne”.

Jest coś, czego nienawidzi – przegrywanie. „Płaczę, kiedy przegrywam. Myślę, że jeśli nienawidzisz przegrywać dostatecznie mocno, kończysz jako wygrany. To stan umysłu”.
To dlatego tak bardzo zabolała go porażka jego drużyny, Kolkata Knight Riders, w IPL. „To było straszne. Pomimo że wysyłałem pocieszające smsy do moich graczy, nienawidziłem przegrywania z całego serca. Wygrywanie powinno stać się zwyczajem. Ale co robić – to zwycięstwo nie zależało ode mnie, zbyt wiele rzeczy było z tym związanych”.

To, co także nie zależało od niego, to spór z Salmanem Khanem. Mówi: „Salman i ja jesteśmy różni. Jestem zadowolony, że on to też powiedział, ponieważ o tym wie. Ma inną niż ja postawę wobec życia i potrzebuje wokół siebie ludzi, którzy pasują do jego sposobu myślenia. Ja nie, ale to nie znaczy, że jestem złym człowiekiem.
Podobnie – jeśli ktoś nie rozumie mojej wrażliwości, nie znaczy, że ten ktoś nie jest dobrym człowiekiem. Jesteśmy odrębnymi ludźmi. Powód, dla którego o tym nie opowiadam, jest taki, że cokolwiek powiemy, może być opacznie zrozumiane. A my nie potrzebujemy więcej animozji. Salman powinien być znany ze względu na swoje filmy jak „Maine Pyar Kiya”, i dobrą robotę, którą wykonuje. I ja powinienem być znany z tego, czego dokonałem w mojej karierze, a nie z powodu kłótni.
Jaki przykład daję moim dzieciom? Ich ojciec, będący po czterdziestce, walczy z jednym ze swoich kolegów? A potem można usłyszeć, że są dwa obozy. To naprawdę smutne, że się poróżniliśmy, ale płynie też z tego dobro, bo uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy bardzo odmienni.
Bardziej zasmuciło mnie to, że ludzie zaczęli komentować, iż rozmawiałem o zamężnej kobiecie (chodzi o Aishwaryę Rai) na party – czego nie zrobiłem.
Za bardzo szanuję kobiety, by tak postępować. Wiem, że moja żona jest też czyjąś siostrą, ale wybrałem ją na żonę i oczekuję, że wszyscy będą ją szanować. Nigdy nie usłyszysz mnie mówiącego w nieodpowiedni sposób o kobiecie”.


Tłumaczenie: Gosia JG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"