w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Tak, Morani to mój przyjaciel. I co z tego?

Wywiad zamieszczony w Times of India, 5 czerwca 2011
Autor: Anshul Chaturvedi


Od wykluczenia Sourava (Ganguly’ego – przypis tłumacza) po kontuzję Gambhira, od rzekomych kłótni z Salmanem po związki z Moranimi – SRK był ostatnio ulubionym chłopcem do bicia. Przynajmniej tym razem, na początku promocji „Ra. One”, rozdrażniony supergwiazdor odpowiada tym samym.

Dżentelmen przeprowadzający z tobą wywiad trochę wcześniej był w tobie tak rozkochany, że myślałem, że będzie cię przytulał pomiędzy pytaniami.

(Śmiech). Ach, tak to wygląda w moim życiu – wszyscy faceci mnie przytulają!

Zostało pięć miesięcy do premiery “Ra. One”, a ty jesteś w trakcie objazdu po miastach. Z pewnością nigdy przy żadnym projekcie nie zacząłeś kampanii tak wcześnie.

Myślę, że nikt w Indiach tego nie zrobił. To może bardziej zachodni pomysł. I nie da się tego wykorzystać przy każdym filmie. Można taką rzecz zrobić dla filmu o superbohaterze, o zjawiskach ponadnaturalnych, dla czegoś w stylu „2012”, o końcu świata – ale nie robi się tego zawsze. Nie zrobię tego przy następnym filmie, chyba że nakręcę jeszcze raz taki jak ten.

W jednym z wywiadów w połowie 2002 roku, po „Devdasie”, po raz pierwszy, o ile dobrze kojarzę, mówiłeś o chęci zagrania Spider-Mana! Tutaj mam wydruk...

(...Zakłada stylowe czerwone okulary). Hmm... Ok.

Więc to zwieńczenie piastowanego od dawna pragnienia, by zagrać Spider-Mana albo innego superbohatera w tym stylu?

Może była mowa o Spider-Manie w tym czasie, więc tak powiedziałem, ale moim ulubionym superherosem jest Batman. Kiedy byłem mały, kiedy nie myślałem jeszcze o byciu aktorem, jedyne chwile, w których prezentowałem publicznie moje umiejętności, były wtedy, kiedy przebierałem się za superbohatera. Kiedy urodził mi się syn, najpierw kupiliśmy łóżeczko; ludzie dawali nam różne rzeczy, by je przyozdobić, a ja kupiłem dwie figurki – Batmana i Supermana – i powiesiłem je na jego łóżeczku. Wszystkie filmy video, jakie mam z jego dzieciństwa, pokazują tych dwóch latających nad łóżeczkiem. Zawsze fascynowali mnie tacy herosi. Na ekranie grałem wszystkich, ale nigdy superbohatera. Więc dla mnie to zakończenie pewnego stadium.

Ile czasu zajął projekt?

Planowanie filmu – około sześciu lat; następnie jakieś sto czterdzieści dni kręcenia. Zdjęcia są najmniej znaczącym elementem. Film udaje się – bądź nie – na etapie scenariusza – jestem o tym przekonany. Kręcenie to po prostu forma, technika. Jest parę fantastycznych filmów tandetnie zrobionych, ale co za różnica? Mówisz: „Człowieku, co za historia”.

Czy w takim razie – odwołując się do tego, co zazwyczaj słyszymy – scenarzyści są niedocenianą społecznością w branży?

To z tego powodu, że, szczerze mówiąc, dotychczas nie udowodnili zbytnio swojej wartości. Słyszę scenarzystów i ludzi mówiących o prawach; nie chcę umniejszać tej kwestii, ale to zupełny nonsens. Są scenarzyści gadający w kółko o „prawie autorskim” i tym wszystkim. Napisz najpierw coś godnego uwagi! Są świetni pisarze; Jaideep (Sahni) jest wspaniały, oczywiście pan Javed (Akhtar), pan Salim (Khan) – ale należą do minionej ery. Kilku młodych ludzi jest naprawdę fajnych – jak ten chłopak, który napisał „Band Baaja Baarat” – ale każdy scenarzysta napina się, by coś napisać. Jestem ciekaw, ilu z nich nauczyło się metody. To podstawa, którą trzeba poznać. Nie da się po prostu wstać pewnego dnia i uznać, że stworzy się scenariusz. Jeśli więc scenariopisarze nie są wysoko cenieni, to dlatego, że mają niewiele do zaoferowania. Duet Salim-Javed był bardzo ceniony. Płacono mu w tamtych czasach więcej niż Amitabhowi Bachchanowi i Rameshowi Sippy’emu – tak przynajmniej słyszałem. Byli doceniani, ponieważ stanowili wartość. Obecnie jest kilku fantastycznych gości, ale nie stanowią oni większości.

Masz wyraźnie dosyć pytań o Karima Moraniego, ale ja zadam kolejne. W ubiegłym roku, kiedy byłeś w Delhi przy jakiejś okazji, jedliście razem z Karimem lunch, a dyskusja toczyła się wokół CWG (Commonwealth Games – Igrzyska Wspólnoty Narodów – przypis tłumacza) i historii z przekrętami. Byłeś totalnie wkurzony, że przedstawiciele społeczeństwa zwędzili społeczne pieniądze. Teraz sam Morani stoi w obliczu podobnego oskarżenia. Ironia?

Uważam, że czasem pewne rzeczy są trywializowane. Co jest tu najważniejsze? To, że w kraju są afery. Nie wiem, jaka jest dokładnie ich ilość. Winowajcy powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności. Niech odbędą się odpowiednie rozprawy i niech wymierzone zostaną konieczne kary.
Ale czasem w całym tym przedstawieniu bagatelizuje się istotne kwestie. Oglądam gospodarzy programów telewizyjnych roszczących sobie prawo do pytania o coś czy mówienia czegoś i ukazywania tego jako „punktu widzenia”, kiedy ja proszę o jedno – jesteś prezenterem, przedstaw mi najświeższe wiadomości; to ja jestem odbiorcą, sam zdecyduję, jaka jest moja opinia na dany temat. Nie mów mi, co jest dla mnie korzystne i nie zajmuj z góry stanowiska. Nie interesuje mnie twój punkt widzenia – przekaż mi wiadomości, reszta to pogłoski. Przedstawcie nam newsy, a my zdecydujemy, jakie jest nasze zdanie na ich temat, dziękuję bardzo. Nie masz w tym udziału? Teraz ten news przetrwa jeden dzień. W porządku, ale oto, co zrobiłeś – przyjąłeś pewien punkt widzenia, zahaczyłeś o jedną małą kwestię i rozdmuchałeś ją do nieproporcjonalnych rozmiarów, ponieważ Shah Rukh Khan jest jakoś z tym związany. W porządku, ok, mam to gdzieś. Ktoś mi mówi, że słyszał, że ED (economic department – departament ekonomiczny ministerstwa finansów– przypis tłumacza) zamierza znaleźć coś na mój temat... Bóg z tobą, proszę, niech to zrobią.
Ale w tym momencie całkowicie odwróciłeś uwagę z prawdziwych winowajców. Będą szczęśliwi. Zamykamy kogoś w areszcie, by w taki czy inny sposób nie wpływał na innych. Ale...

Ale media to robią?

Tak. Media to robią tak czy inaczej. Ludzie popatrzą i stwierdzą: „Ooo, Shah Rukh Khan jest też częścią tej afery. W końcu to jego przyjaciel, prawda?”. Tak, jest moim przyjacielem, i co z tego? Co to ma do rzeczy? Jeśli jest winny, poniesie konsekwencje. Nie powiedziałem, żeby go wypuścić, bo jest moim przyjacielem. Kim zresztą jestem, żeby mówić takie rzeczy? Jestem zwykłym aktorem. Ukarzcie go, jeśli okaże się winny. Czy jednak zamierzacie karać jego lub mnie, ponieważ jesteśmy przyjaciółmi? Tak, wciąż nimi jesteśmy. Pracuje ze mną. Jest współproducentem „Ra. One”.

Stacje z premedytacją będą prezentowały pewne punkty widzenia. W gazetach ukażą się historie – „Shah Sukh i Salman popierają Karima Moraniego”. Ale dlaczego nie powinniśmy? Pracujemy z nim. Jutro też to będziemy robić. Mój następny show zostanie zrealizowany przez brata Karima. Więc? Nigdy nie zrozumiałem, dlaczego Bollywood czy krykiet są traktowane w ten sposób. Usłyszałem kogoś, kto w jakiejś stacji mówił, że działam przeciw interesowi narodowemu, zmuszając mojego kapitana do gry. Idiotyzm, stary!

Chciałbym to powiedzieć każdemu dziennikarzowi w telewizji – jeśli interesuje cię interes narodowy, niech będzie twoim postanowieniem, że przez sześć miesięcy w roku pracujesz dla Doordarshan (państwowa telewizja indyjska – przypis tłumacza). Wszyscy jesteście jak IPL, Doordarshan jest jak drużyna narodowa; pracuj dla nich.

To prowadzi do sytuacji, w której dziennikarstwo tabloidowe nie jest traktowane poważnie. Staje się żartem. Ktoś coś mówi i potem... Robicie to, co Bollywood w latach osiemdziesiątych – zakładacie, że odbiorca nie jest dość wyrobiony. Nie wiem, co zaproponować mojemu synowi do oglądania – syn zobaczy wiadomości i przyjdzie do mnie zapytać: „Tato, jesteś częścią afery 2G?”. A ja będę musiał się tłumaczyć: „Nie, mój synku, nie jestem jej częścią, to dezinformacja”. Jeśli „news” nie żyje dłużej niż ostatnie wydanie wiadomości, to naprawdę niefortunne.
Nie możecie mi przedstawiać punktu widzenia na tsunami, które uderzyło w Japonię – przedstawcie mi informację. Czy tsunami powinno się zdarzyć, czy nie, czy powinno zginąć tak wielu ludzi – nie, dziękuję, dowiem się tego wszystkiego potem; proszę, powiedzcie mi, co się stało. Oglądamy niezliczone rzesze analityków, osób przedstawiających swój punkt widzenia, psychologów, a potrzebujemy jedynie ludzi, którzy po prostu ukażą nam prostą, czarno-białą prawdę.

Co ciekawe, na przestrzeni dwóch tygodni pomiędzy urazem Gambhira i aresztowaniem Moraniego byłeś poddawany czemuś w rodzaju medialnego sądu, jeśli chodzi o „interes narodowy”.

Taaa, całkiem nieźle. Po prostu czekam, aż ktoś ogłosi, że działam na rzecz jakiegoś innego kraju i tak dalej. To znaczy – ok. Uważam, że to dziwne, ludzie pytają o różne groteskowe rzeczy, pytają i pytają, i właściwie ma się ochotę powiedzieć – dajcie spokój, po prostu odejdźcie. Robi się tego trochę za dużo. Najwyraźniej samodzielnie niszczę struktury narodowe!

Drużyna w tym roku zagrała o wiele lepiej.

Tak, chociaż mogła jeszcze lepiej, ale teraz już po wszystkim.

W roku, w którym pojawił się blog fałszywego zawodnika IPL i w którym KKR przegrało z kretesem, powiedziałeś nam, że „zamiast się usprawiedliwiać, muszę po prostu odnieść sukces w IPL i to wszystko się skończy”.

Tak, tak, nadal tak myślę... Ale widzę, że teraz bloger z IPL jest osobowością telewizyjną! To znak czasów, jak sądzę. Gaurav (Kapoor – aktor – przypis tłumacza) powiedział mi dziś: “Jeśli nie potrafisz olśnić ich intelektem – oślep ich pieprzeniem głupot”.

Gdy poczyniłeś to oświadczenie na temat IPL, powiedziałeś także: „Sukces ma moc likwidowania wszystkich personalnych i bezosobowych ataków”. To niekoniecznie prawda w twoim przypadku. Twój sukces zdaje się przyczyniać do zwiększania ataków personalnych.

Może powinienem odnieść jeszcze większy. Może, jeśli o mnie chodzi, ocenia się według zawyżonych kryteriów. Póki nie wygramy IPL, nie zostaniemy oczyszczeni z zarzutów. Czwarte miejsce jest lepsze niż to zajęte w ubiegłym roku, ale nie jesteśmy uradowani. To jest tak – jeśli mój film zarabia dziesięć crore, nie jest hitem.

Jesteś zmęczony czepianiem się w wywiadach tematu rzekomych rywali? Pytaniami o IPL zaczynającymi się od Sourava, pytaniami o filmy zaczynającymi się od Salmana?

Nienawidzę ich. Nie znoszę. Nie cierpię na amen. To, jak zostałem wychowany, i dobre maniery sprawiają, że osobie, która po raz kolejny zadaje mi takie pytania, nie mówię tego, co chcę powiedzieć. Jakoś tam, nawet o tym nie myśląc, daję przykład, toteż nie mogę się zachowywać w określony sposób. Są dni, że przed konferencją prasową biorę zimną kąpiel i mówię sobie, że muszę być uprzejmy. Muszę się odpowiednio zachowywać. A ponieważ mam taki być, nie mogę powiedzieć mnóstwa rzeczy i po prostu się zamykam. Myśl, która pojawia się w moim umyśle przed rozpoczęciem odpowiedzi na tego typu pytanie, jest pełna wściekłości, ale powtarzam sobie, że nie mogę tego robić, to niedozwolone, bo zostanę potem nazwany kryminalistą, „antynarodowym” itd. Jedna drużyna gra przeciwko drugiej – dlaczego musicie to określać mianem „Książę kontra Król”? Czasami myślę także, że przydajecie znaczenia ludziom, używając mojego nazwiska. Nie ulegam manii prześladowczej z tego powodu, ale myślę, że to nie w porządku.
Tak, kojarzenie mnie z każdym – nie cierpię tego.

Niekończące się, ciągłe podpuszczanie ciebie i Salmana – wkurzające czy zabawne?

To żart. Myślę, że to taki dowcip. I to, co mówisz, w kółko międli się to samo – bez końca. Teraz będę ciągle pytany, bo jest premiera filmu Salmana... Tak, modlę się, by się dobrze sprzedał. Nie mam nic do tego. Nie martwię się z tego powodu ani nie obawiam. Niech go Bóg błogosławi. Ale nie zobaczę w tej chwili jego filmu. „Shah Rukh Khan nie będzie oglądał filmu Salmana”. Stary, bo nie oglądam filmów. Co mam więc powiedzieć? Że zamierzam go zobaczyć? „Shah Rukh Khan zamierza zobaczyć film Salmana”. No! Co mam zrobić? Ok, może, jeśli będzie okazja, zobaczę go. „Shah Rukh pragnie zobaczyć film Salmana Khana!”.
Moja żona wybrała się z przyjaciółką, była na pokazie. Gauri powiedziała, że mogę pójść z dziećmi, ja powiedziałem tylko tyle, a potem się okazuje: „Rodzina Shah Rukha chce zobaczyć film Salmana”. Następnie: „Malaika Arora Khan przyszła zobaczyć film Shah Rukha, podczas gdy Gauri chce zobaczyć film Salmana”. A moim zdaniem, koleś, trzeba trzymać rodziny z dala od tego.

To po prostu dziwne. Ktoś pyta: „Chcesz go przeprosić? Jak to przeprosić? Dlaczego? Kim ty jesteś? Ty... Jestem z Delhi, wiem, jak cię naprostować. Chodź tutaj, pokażę ci”. A inny aktor, pytany o to samo, może też się tak zachować.

Ale osiągnęliśmy wiek, kiedy... no... Po prostu pieprzyć to. Możemy powiedzieć cokolwiek, a cokolwiek powiemy, może być przekazane w taki lub inny sposób. I to nie uczyni spraw między nami lepszymi czy gorszymi. To część gry. Eksponujemy się w mediach podczas promocji filmu. Bardziej niż wszystko inne – to jest niedogodność. Dobre słowo na określenie tego to właśnie niedogodność. Czasami mam ochotę powiedzieć: „Daj spokój, pytasz o to samo od trzech lat, pomyśl, zapytaj o coś innego”. Na przykład, czy walczyłem z Obamą. Czasami sobie myślę, że powinienem zacząć jakąś nową kłótnię, tylko po to, by mi zadano jakieś nowe pytania. Farah już była, Salman też, X, Y...

...Akshay?

Akshay też już był. Zawsze walczę z tym czy tamtym. To jedyne, czym się zajmuję. Tłukę ludzi. Jak tylko wychodzę z domu, kogoś tłukę, potem robię zdjęcia, żeby było widać, że walczę z tym gościem i żeby można mnie było o to pytać (wybuch śmiechu).
Ludzie czasem nie zdają sobie sprawy, jak to mało znaczy. To nie ma na mnie wpływu. Wybrałem życie na widoku. Ale moje dzieci patrzą. Patrzą na to od trzech lat. Dorastają, słuchając tego wszystkiego. Nie mówią o tym. Czasami mnie zapytają, dlaczego nie powiedziałem tego temu... A ja odpowiadam: „Aryan, nie mów w taki sposób, Suhana, nie mów tak”. Mogą coś słyszeć w szkole, a ja nie dam rady tego kontrolować. To przykre. Moja córka spędzała bezsenne noce, ponieważ ktoś jej coś powiedział w szkole. Mimo to [dzieci] nie przyjdą i nie powiedzą mi tego, ponieważ są na to wrażliwe. Czasem myślę, że to dziwne, wiesz? Jedenastolatka i trzynastolatek są wyczulone, a podobno dorośli ludzie – nie są.

Czasem pytam siebie, czy płacę zbyt wysoką cenę. I stwierdzam, że nie. Kocham kino, nakładam klapki na oczy i mówię sobie, że to właśnie kocham robić, nie zostawię TEGO z powodu tych wszystkich rzeczy. One są drugorzędne i durne, nie dla nich tu jestem. Denerwuję się na moich przyjaciół-aktorów, mówię im: „Nie odpowiadajcie, po prostu się zamknijcie!”.

A co z aktualną zagadką narodową – twoje pierścionki pojawiają się i znikają.

A, te? Mam dwa, dała mi je teściowa. Jeden ma przynosić bogactwo, a drugi zdrowie. Mam tego wystarczająco, ale ona uważa, że tak nie jest. W każdym razie robię sobie z nią żarty. W tej chwili ich nie noszę, czuję się dziwnie, mając je na palcach, więc wożę je ze sobą i kiedy wydaje mi się, że moja teściowa może mnie zobaczyć – zakładam je (śmiech)! To kwestia wiary. Sam nie wierzę w astrologię i takie rzeczy, ale szanuję przekonania innych, dlatego je noszę.

A twoje własne przekonania?

Wierzę w ciężką pracę, dobro i poczucie humoru – i w to, by nie szkodzić innym. Moje przekonania są bardzo zwyczajne. Tak długo, jak to jest takie proste – działa. Bądź szczęśliwy, bądź zabawny. Jestem też bardzo niezależny. A im mam więcej lat, tym bardziej niezależny się staję. Jestem bezinteresownie samolubny, mówię każdemu, że robię się coraz bardziej i bardziej „osobny”. Nie chcę cię ranić, nie chcę, byś ty mnie zranił. Jeśli mnie niepokoisz, blokuję cię i ruszam dalej. Jestem niezwykle zdystansowany, coraz bardziej, i to jest dobre. W życiu można ze mną połączyć cokolwiek i kogokolwiek, toteż jest dla mnie bardzo ważne, by być niezależnym. Nie stosuję żadnych ćwiczeń oddechowych, żadnych technik relaksacyjnych. Praca jest moją medytacją. Żona mi mówi, że nie mam żadnych przyjaciół, ponieważ moje życie stoi na głowie i trzymam się z boku. To ok. Całkiem mi z tym dobrze. Trzeba być pewnym, że jest się w porządku wobec tych kilku osób, które się liczą – i to jest ważne. Mocno się wiążę, jestem nadwrażliwy – ale to bardzo trudne w mojej pracy. Trzeba zwyczajnie zrobić swoje i wrócić do domu.

To odosobnienie jest wynikiem osobistych doświadczeń w ciągu ostatnich kilku lat?

Nie, nie, nie. Tak zostałem stworzony. Myślę, że tak mnie skrojono, bym był supergwiazdą. Z takiej gliny mnie ulepiono. Niech będzie taki – przystojny, powinien mieć te i te problemy, pić czarną kawę i palić papierosy, powinien mieć mopa na głowie – i niech będzie „osobny”. Myślę, że trzeba być „osobnym”, by być tak znaczną osobą publiczną.



Tłumaczenie: GosiaJG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"