w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

SRK o blasku Indii

Wywiad dla timesofindia.indiatimes.com
10 października 2008r.


Kilka lat temu media donosiły, że 3,2 miliarda ludzi na świecie wie, kim jest Baadshah Bollywoodu, Shah Rukh Khan. Dla porównania – gwiazdę zachodniego show biznesu, Toma Cruise’a znało w tym czasie o pół miliarda osób mniej.

Nie ważne, że co do wielkości populacji Indie są drugim największym krajem na świecie. Ważne jest to, co swego czasu zaznaczył SRK – Cruise wciąż zarabia o wiele więcej tylko dzięki sile pieniądza i reklamy Hollywoodu. Jednak Shah Rukh Khan nie musiał czekać długo na wiatr przynoszący zmianę. Niezależnie od tego, czy Amerykanie przyjmują to do wiadomości czy nie – na świecie istnieje ogromna (i wciąż rosnąca) widownia pasjonująca się filmami z Bombaju. Bollywood być może nigdy nie przyniesie takich dochodów, jak Hollywood, jednak niepodważalnym faktem jest to, że na projekcje indyjskich filmów sprzedaje się więcej biletów. Również liczba widzów jest czynnikiem mocno przemawiającym do wyobraźni.

Zdaniem ekspertów nie ma cienia wątpliwości, iż Bollywood jest najbardziej wydatnym przykładem fenomenu, który ma wystarczającą moc i potencjał, by utrzeć nosa filmowcom z Zachodu. Shah Rukh Khan, znany z charyzmy podszytej pewną dozą romantyzmu, wnosi do indyjskiego kina swoisty powiew świeżości, powodując tym samym jego zmiany i dopasowując go do warunków panujących na nowych rynkach. SRK jest doskonałą metaforą elastyczności nowoczesnej kinematografii, płodnej w filmy zdolne wywrzeć naprawdę silny wpływ na światowego odbiorcę.

Chociaż napisano już wiele książek traktujących o indyjskim przemyśle filmowym, to „King of Bollywood” autorstwa Anupamy Chopry (od 13 listopada dostępny w polskiej wersji językowej) jest jedną z pozycji na temat Bollywood, po którą najchętniej sięgają amerykańskie wydawnictwa.

Shah Rukh Khan jest pierwszą gwiazdą indyjskiego kina, który posiada dwie woskowe figury – jak wiemy, jedna stoi w prestiżowym Muzeum Madame Tussauds, druga natomiast w paryskim Grevin. W swoim dorobku posiada masę światowych kampanii reklamowych, a w krajach, gdzie cieszy się największą sławą, jak na przykład w Niemczech, Francji, Polsce, RPA, nie wspominając już o Wielkiej Brytanii, jego koncerty estradowe są tak popularne, jak jego filmy. Ludzie, świat nareszcie budzi się na głos dobiegający z Bollywood. Dostrzega wreszcie lidera indyjskiej kinematografii i jego produkcje, szturmujące z impetem kolejne serca widzów z mówi o świetlistej iskrze zwanej Bollywood i dzieli się swoją wizją Globalnego Bollywoodu.


Jako międzynarodowy ambasador Bollywoodu, czy naprawdę uważasz, że jaśniejemy na mapie świata? Czy nie jesteśmy zbyt podekscytowani tym, że Bollywood rozszerza swoje „panowanie”?

A dlaczego nie? Nie ma nic złego w świętowaniu naszych osiągnięć, bez względu na ich wymiar. Mamy co oblewać. Rozpiera mnie duma, gdy widzę, jak Bollywood wkracza do światowych kin. Jak dotąd bardzo dobrze nam się powodzi. Ale wciąż nie jesteśmy respektowani w tej grze. Na razie roznieciliśmy iskierkę, ale jestem przekonany, że za jakieś pięć, sześć lat będzie świecić jasnym płomieniem.


A jak tego dokonać?

Musimy na to spojrzeć z nieco szerszej perspektywy. To tak, jak z rozkręcaniem własnego biznesu. Trzeba garściami chwytać nadarzające się okazje, a to, co się ma, rozdawać z umiarem i na początku nie oczekiwać zbyt wiele.


Czy naprawdę musimy dorównać Hollywoodowi, żeby zrobić karierę na świecie?

W sensie biznesowym – tak. Od strony interesów musimy działać zdecydowanie. Możemy ich metodykę biznesową zaadaptować do naszych warunków lub po prostu przyjąć ją w całości.


Bywasz zaczepiany na ulicach Nowego Jorku lub Los Angeles?

Zawsze mam wianuszek moich ochroniarzy przy sobie (śmiech). Szczerze, jeśli jestem proszony o spełnienie jakiejś publicznej funkcji, jest to dość kłopotliwe. Ale gdy przebywam gdzieś prywatnie, na przykład chodzę po sklepach, nikt nie zwraca na mnie uwagi. Z drugiej strony racja, nie mogę swobodnie spacerować po ulicach Niemiec, Francji czy RPA, ponieważ tamtejsi ludzie bardzo dobrze znają nasze filmy. Mają bzika na punkcie naszych gwiazd. Parę dni temu, gdy byłem w Czeczenii, dwójka młodych ludzi podeszła do mnie i powiedziała, że kocha bollywoodzkie filmy. To uwielbienie jest po prostu piękne.


W jaki sposób Bollywood przyczynia się do rozwoju ruchu India Shining?
[pol. „Indie lśnią” - polityczny slogan popularyzujący wiarę we wzrost znaczenia Indii na świecie – przyp. tłum.]

Potrafimy dobrze opakować to, co mamy do zaoferowania. W jakiejkolwiek dziedzinie nasz kraj podejmuje ważny krok na przód i gospodarka czyni postępy, pierwszą rzeczą, która zostaje dostrzeżona, jest nasz przemysł filmowy. Bollywood zaczyna przyciągać światową uwagę dlatego, że indyjskie filmy stanowią kulturowy pakiet. Są odzwierciedleniem obecnego wzrostu, jakim cieszy się nasz kraj. Ruch India Shining otworzył drogę wszystkim sektorom, w tym modzie, filmowi, etc.


Zgadzasz się z twierdzeniem, że zbyt mocno ekscytujemy się wizytami hollywoodzkich gwiazd w Indiach?

Powtarzam - nie ma nic złego w cieszeniu się z czegoś. Oni także dużo osiągnęli w życiu i są wspaniałymi ludźmi. Widzisz, jeśli mamy wziąć się ze światem za bary, musimy najpierw zająć się właśnie tego typu interesem. Hollywood od dawna tak robi i to naturalne, że ma większy zasięg oddziaływania, niż my. I ludzie ich znają. Obecnie to nie my znajdujemy się w centrum zainteresowania. Czemu? A popatrz na Wielkiego Khalego! Przecież nie jest tak, że odnosi sukcesy tylko dlatego, że jest Indusem. Doszedł do czegoś, bo sam osiągnął taki status. Jestem pewien, że niedługo także Aamir Khan będzie traktowany w USA z takim samym respektem.


Jak uważasz, dlaczego jesteś najbardziej popularnym gwiazdorem Bollywood za granicą? Czy to zasługa wdzięku, stylu bycia, przysłowiowego „farta” czy umiejętności marketingowych?

Nie wiem… chyba wszystko razem. Osobiście sądzę, że znalazłem się po prostu we właściwym miejscu o właściwym czasie. Jestem częścią wielkiego skoku naprzód, jaki wykonały Indie. Zostałem porwany przez tę falę.


A w jaki sposób używasz swej popularności do dalszego propagowania „Bollywood Shining”?

Wszyscy znają mnie jako indyjskiego gwiazdora filmowego. Kiedy więc wyjeżdżam służbowo gdzieś za granicę, stawiam sobie za zadanie przedstawiać wizerunek Indii, jako kraju godnego szacunku, serdecznego, postępowego i pełnego ludzi z wielkim potencjałem. Upewniam się, że mój kraj jest postrzegany we właściwy sposób. Pod tym względem staram się być odpowiedzialnym rzecznikiem i ambasadorem mego kraju.


Jaka jest twoja wizja „globalnego Bollywoodu”?

Sądzę, że najpierw musimy nauczyć się od Zachodu technik marketingowych. Ale nie mam na myśli Public Relations. Rynek jest ogromny, więc i strategia musi być większa. Powinniśmy użyć wiedzy, którą oni wypracowali, ale połączyć ją z tym, co jest właściwe tylko nam. Mam na myśli to, że nasze filmy powinny wyglądać w taki sposób, że gdy ktoś gdzieś je obejrzy, będzie w stanie z łatwością określić, skąd one pochodzą. Taka reakcja powinna być wszędzie na świecie jednakowa. I owszem, trzeba popracować jeszcze nad naszymi scenariuszami. To nasza słaba strona i wciąż wymaga ulepszenia, żeby sprostać oczekiwaniom globalnej widowni.


Czy istnieje duża różnica pomiędzy gwiazdami Hollywood i Bollywood?

Wszystko się zmienia. Jako zawodowcy, jesteśmy sobie równi i dostajemy takie wynagrodzenie, na jakie stać nasze rynki. Jedyną różnicą jest fakt, że indyjskie gwiazdy otrzymują status ikon i są niesamowicie uwielbiane, podczas gdy wszędzie indziej widzowie traktują swoje gwiazdy jako ludzi po prostu dobrze wykonujących swoją pracę.


Z którym aktorem lub aktorką z Hollywood chciałbyś podjąć współpracę w bollywoodzkim filmie?

Chciałbym pracować z takimi reżyserami, jak Steven Spielberg, James Cameron i Peter Mayer. I niekoniecznie w filmie z Hollywood. Ale chciałbym, żeby te filmy były dystrybuowane i reklamowane właśnie w hollywoodzkim stylu. Miałem już wiele ofert z Hollywood, jednak żadna mnie nie zachwyciła. Chciałbym zrobić coś na kształt „Slumdog Millionaire”. Jestem dobry w tym, co robię. Więc ktokolwiek będzie pracować ze mną, też będzie musiał być dobry.


Tłumaczenie: shahrukhkhan.pl

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"