w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Randka z SRK w BMW

Wywiad dla The Telegraph z 7 marca 2009
Autor: Pratim K. Gupta


Jest bardzo obolały, ale kiedy opowiada o Kolkacie i Kolkata Knight Riders, słynny ozdobiony dołeczkami uśmiech wraca na twarz Shah Rukha Khana.

Każe przez jakiś czas w czwartkowy poranek czekać Pratimowi K. Gupcie z t2 w swojej imponującej rezydencji Mannat w Bandrze, ale kiedy wychodzi, sprawia, że oczekiwanie jest warte każdej sekundy – i jeszcze więcej. Siedząc obok niego w jego srebrnym BMW, t2 spędził godzinę z człowiekiem, który wyewoluował z Mike’a Tysona w Muhammada Alego. Nie liczy się, że został teraz pokonany – temblak czyni jego wygląd nawet jeszcze bardziej twardym, a wściekły byk mówi: „Nie możesz mnie zniszczyć”. Mówi o KKR jako zespole przyszłości, ale kończy stwierdzeniem: „Wygramy tym razem”. Po prostu powiedzmy – możesz trzymać Shah Rukha Khana z dala od Kolkaty, ale nie utrzymasz Kolkaty daleko od Shah Rukha Khana.
Jest ubrany w biały t-shirt i brązową skórzaną marynarkę. Tuż przed wywiadem szybko przegląda skrzynkę w swoim komunikatorze Nokii. Ignoruje większość wiadomości, odpowiada na kilka. Samochód meandruje od bramy Mannatu przez wąską ulicę obok jego bungalowu, wyjeżdża blisko Bandra Bandstand i rusza w stronę Andheri do studia Yash Raj. To będą pierwsze zdjęcia Shah Rukha po operacji dwa tygodnie temu – kręcone dla programu „Knights and Angels”.
Poniżej fragmenty z rozmowy w królewskim wymiarze – od ścięgna ramienia po terroryzm, od KKR do „My Name Is Khan”, o Aamirze i Amitabhie. t2 specjalnie ze srebrnego BMW SRK.

Obiecałeś przyjechać do Kalkuty w styczniu. Czy na przeszkodzie stanęła operacja ramienia?

Tak, to (pokazuje temblak). Jeśli poczuję się trochę lepiej, przyjadę podczas następnego zgrupowania KKR, które będzie trwało od 16 marca. Nie mam zdjęć, więc mogę przyjechać. Nie mogę kręcić. Boli cały czas. Mam też przez to problem ze snem, człowieku. Wiele się działo z tym ramieniem.

Skąd się wzięła pierwotnie ta kontuzja?

Musiałem się zranić wcześniej, ale nie pamiętam. To nie było zbyt poważne... niewielkie nadwyrężenie mięśnia. Połączenie między mięśniami nazywane jest więzadłem, natomiast połączenie między mięśniem a kością nazywamy ścięgnem. Ruchy w stawie kulistym ramienia kontrolowane są przez grupę trzech mięśni: jedne odpowiadają za poruszanie ramieniem do przodu, drugie – do tyłu, a trzecie – za ruchy w bok. Ścięgno łączące kość ze środkowym mięśniem, które odpowiedzialne jest za unoszenie całego ramienia w bok, oderwało się od kości.
Kręciłem zdjęcia do filmu „Dulha Mil Gaya”. Zrobiłem to dla kilkorga przyjaciół, Sushmita Sen w nim gra. To było tylko kilka dni zdjęciowych. Więc zrobiłem to, a podczas ostatnich ujęć miałem przeskoczyć – i uderzyłem ramieniem o podłogę. Nie zdawałem sobie sprawy z powagi całej sytuacji. Właściwie kręciłem zdjęcia do „My Name Is Khan” w Stanach, nie zdając sobie sprawy ze stanu ramienia. Potem zaczęło bardzo boleć. Nie mogłem spać. Poszedłem do lekarza... Na szczęście byli to dwaj najlepsi w USA specjaliści od urazów ramienia. Obaj zobaczyli je i powiedzieli, że mięsień ramienia jest całkowicie zerwany. Trzyma się na kilku włóknach i konieczna jest natychmiastowa operacja. Jeśli te włókna się zerwą, ramię może już nigdy nie być sprawne. Więc wróciłem i poddałem się operacji. Językiem laika – mięsień ułożono na powrót na miejscu i umocowano specjalnymi gwoździami. Dwa takie wbito w kość. Więc to boli. Mięsień boli. Ramię boli. Nie mogę nim ruszać przez osiem tygodni. Jeśli to zrobię, mięsień znowu odsunie się od kości, a ja nie chcę tego wszystkiego od początku! Wymaga to mnóstwa ostrożnej rehabilitacji. Zewnętrzne szwy zostały właśnie zdjęte i pozwolono mi na trochę wyrwać się z domu. Ale dość o tym.

Czy jesteś rozczarowany tym, że Ponting (Ricky Ponting, krykiecista) opuści ten sezon IPL?

Ponting był wolny tylko na trzy mecze. W istocie miał mieć mecz w dzień po tym, jak przyleci, a na coś takiego John (Buchanan, trener) nigdy nie pozwala. Także Matthew (Mott), asystent trenera tego nie lubi. Więc Ponting przesłał nam prośbę o zwolnienie w tym sezonie. Powiedział, że mógłby być tutaj, gdyby zagrał we wszystkich dziesięciu meczach. Powiedział, że potrzebowałby dwóch meczów tylko po to, by przywyknąć do gry tutaj. „Bardziej zaszkodzę zespołowi niż mu pomogę” – napisał. Poprosił nas bardzo miło, że jeśli nie byłoby problemu, chciałby być zwolniony w tym sezonie. To bardzo logiczne, co zrobił, i pokazuje sensowność jego myślenia. Dla ducha obu zespołów – australijskiej drużyny narodowej i Kolkata Knight Riders – pozytywną rzeczą było przychylenie się do jego prośby.

Jak będzie wyglądała drużyna KKR w drugim sezonie?

Widzisz, mieliśmy sporadycznie zgrupowania... Nie były najlepsze, ale też nie najgorsze. Wybraliśmy kilku naprawdę dobrych młodych graczy. Cała idea polega na tym, by przygotować team na przyszłość. Obóz sierpniowo-wrześniowy z ubiegłego roku zawiódł na całej linii. Potem pojechaliśmy do Australii, było ok. Drugie zgrupowanie było raczej nieudane, ponieważ nie mieliśmy wszystkich ludzi z powodu Ranji i innych turniejów. Zastanawialiśmy się, czy uda nam się zebrać ich razem. Ale trzecie zgrupowanie okazało się naprawdę dobre. Mamy tych pięciu – sześciu młodych chłopaków, którzy są wspaniali. Niektórzy z nich są wręcz uważani za cudowne dzieci. Podpisaliśmy z nimi umowy na przyszłość. Uświadomiłem sobie jedno – próba osiągnięcia rezultatu z dnia na dzień się nie zdarza. Trzeba budować drużynę. Zasadniczo w ubiegłym roku osiągnęliśmy od 20 do 30 procent tego, z czym przystąpiliśmy, i to odbije się w mistrzostwach.

A co z zagranicznymi graczami?

Chris (Gayle) będzie tu do 3 maja. Zagra w co najmniej ośmiu lub dziewięciu meczach. Jest David Hussey... mamy nadzieję, że nie zostanie wybrany do australijskiej drużyny testowej (testy to tradycyjna, najdłuższa forma krykieta; mecz może trwać nawet pięć dni – przypis tłumacza). Wiem, że to brzmi okropnie (śmiech). Potem jest Brendon McCullum, który będzie cały czas. Szukaliśmy takiej formy, w jakiej jest teraz. Ajantha Mendis jest przez cały czas. Dada (Sourav Ganguly) będzie ćwiczył od 16. Wiesz, w Twenty20 bardziej niż o grę chodzi o ducha zespołu. John jest realistą, jeśli chodzi o nasze szanse. Mówi, że powinniśmy mierzyć, by być w ostatniej czwórce, a potem zobaczymy, co się wydarzy.

Żałujesz może, że kupiłeś drużynę z Kolkaty, gdy miałeś możliwość zakupu Rajasthan (Royals) i Delhi (Daredevils)?

Wiesz co, rozmawiałem z Lalitem (Modi, prezes IPL) jeszcze przed IPL i powiedziałem mu, że dla mnie dwa miasta w kraju reprezentują sport – Kalkuta i Goa. Nie wiem, czy to wynika z kolonizacji pod rządami Brytyjczyków i Portugalczyków, ale duch sportu jest w tych miastach wyczuwalny. Od carrom (indyjski bilard rozgrywany na planszy – przypis tłumacza) do krykieta. Jeśli chcę robić filmy, robię to w Mumbaju. Wiesz, jeśli chodzi o Kalkutę, to znam jej kulturę, znam historię, znam też bengalski entuzjazm, ale to miasto kojarzy mi się właśnie ze sportem. Jestem bardzo szczęśliwy, że mnie ono przygarnęło. Nie nauczyłem się jeszcze języka. Mam problem z językami. To właśnie powiedziałem panu Maniemu (Ratnamowi)... Nie dam rady mówić po tamilsku, stary. Ale tak, muszę jeszcze bardziej poznać kulturę. Teraz mamy tam stałe biuro. Mieszkają tam krewni mojej żony.
Wracając do drużyny – jak Bóg da, osiągniemy tam coś. Nawet Manchester United zajął trzecie miejsce. Plan jest długoterminowy. Chcę tam zrobić stadion. Jest zbyt wiele problemów i czasem jestem tym zmęczony, ale moje dwie życiowe ambicje to zbudować światowej klasy studio w Mumbaju i światowej klasy stadion w Kolkacie.

Shah Rukh sięga do sufitu samochodu prawą ręką, włącza wentylator i zaczyna palić. Wentylator pracuje nieustannie, kiedy odpala on jednego papierosa od drugiego. W krótkim czasie popielniczka w drzwiach samochodu jest wypełniona po brzegi. Samochód to kryjówka Królewsko Dymiącego Khana, odkąd nie wolno mu palić w obecności dzieci – Aryana i Suhany – na piątym i szóstym piętrze Mannatu.

Najpierw ataki z 26 listopada, teraz atak na krykiecistów ze Sri Lanki w Pakistanie... Boisz się, kiedy dziś wychodzisz z domu?

Nie, wierzę, że jestem dobrym człowiekiem Allacha. Nie dotknęło mnie (osobiście) żadne z tych wydarzeń. Wszyscy martwią się o mój uraz ramienia. Ja nie mam ani cienia wątpliwości, jeśli chodzi o dobroć w życiu. Nie mam ani cienia wątpliwości, jeśli chodzi o pozytywne rzeczy w życiu. Jeśli wątpisz w to choćby na chwilę, przestajesz pozytywnie myśleć. Nie mam też wątpliwości, że moja ręka będzie zdrowa w ciągu sześciu miesięcy, i będę znowu skakał i krzyczał. Pójdę i zwieszę się z dziesiątego piętra tylko po to, by udowodnić sobie, że moja ręka jest sprawna – a także, by udowodnić to innym i moim dzieciom. Widzisz, nie możesz wiele zdziałać. Modlisz się codziennie. Nie mam problemów z bezpieczeństwem. W czasie, kiedy promowałem „Billu”, ktoś przyszedł i rzucił czymś w mój dom. Komisarz policji zapytał, czy potrzebuję większej ochrony. Powiedziałem, że mam wystarczającą. Mam kuloodporne samochody. Jeśli to będzie konieczne, wyślę jeden do Kolkaty. Ale wiesz co? Mam takie dziwne uczucie, nie wiem, czy powinienem o tym mówić – ale nigdy nie będę zaatakowany. Jestem zbyt dobrym człowiekiem i dostarczam zbyt wiele rozrywki innym. Nawet przestępca powie: „No przecież trzeba zobaczyć go w filmie”.

Jak poszło kręcenie „My Name Is Khan” w Stanach?

Nakręciliśmy drugą połowę, pozostała jeszcze pierwsza. Wyszło dobrze... jeśli chodzi o mnie, nie chcę się jakoś przechwalać. Gram osobę autystyczną, to dla mnie odmienne doświadczenie. To nie jest bardzo poważny film, raczej coś w stylu „Forresta Gumpa”. Przykro ci z powodu tego faceta, ale w filmie jest mnóstwo pozytywnego przesłania. Jak osoba, która nie jest zdrowa, może patrzeć na świat tak pozytywnie? Dlaczego każdy nie może robić tego samego? To nie jest film, w którym upośledzona osoba walczy ze swoim upośledzeniem. To walka upośledzonej osoby z „inwalidztwem” w otaczającym go świecie – z terroryzmem, nienawiścią. Robię tylko filmy z przesłaniem... Wiem, że zazwyczaj w moich filmach nie widać i nie wyczuwa się, co ja o nich myślę. Jestem przekonany, że filmy powinny bawić.
„My Name Is Khan” jest także o islamie i sposobie, w jaki świat postrzega islam – ale my nie opowiadamy się po żadnej ze stron. Próbujemy tylko powiedzieć, że są jedynie dobrzy i źli ludzie. Nie ma dobrych hinduistów i złych hinduistów, dobrych chrześcijan i złych chrześcijan. Jesteś dobry albo zły. Religia nie jest kryterium, człowieczeństwo – tak. Motyw przewodni filmu brzmi: „Pierwszy superbohater z tylko jedną supermocą – człowieczeństwem”.

Jak w ”Rab Ne Bana Di Jodi” – zwyczajność była nadzwyczajna...

I ludziom się to spodobało. Dowiedziałem się z badań opinii publicznej, że osiemdziesiąt procent widzów polubiło postać Suriego. A myśląc o tym, stworzyłem tę postać w oparciu o prawdziwego człowieka (uczestnika „Paanchvi Pass”). Nie kwestionuje się tego, że czterdziestoletni mężczyzna zakochuje się w osiemnastolatce. To interesujące. Mamy tu wersję gwiazdy filmowej, która przypuszczalnie jest rozpoznawana jako supergwiazda, ale to zupełnie nie ma znaczenia. A supergwiazda jest jak gwiazda rocka. Tu jest jej wersja zapuszczona. Gdybym nie grał w filmach, może wyglądałbym jak Suri. Muszę zmieniać mój wygląd bez przerwy jako aktor. W kinie przesadzamy. Sztuka zawsze jest większa niż życie. Ale tutaj jest prosty człowiek z prostymi pragnieniami.

Komórka kierowcy Shah Rukha zaczyna dzwonić, chociaż telefon właściciela samochodu jest wyciszony. Ale SRK nie zwraca na to uwagi. W końcu dzwonek kierowcy to „Haule Haule” z „Rab Ne Bana Di Jodi”. Aktor nie prosi o wyłączenie i kontynuuje rozmowę.

Masz teraz dużo twórczego zadowolenia z pracy?

Tak, ostatnich kilka filmów było bardzo satysfakcjonujących. Bardzo lubię „Billu”. To wspaniała myśl – przyjaciele, których nie zapominasz. Uwielbiam Irrfana Khana w jego roli. Podobało mi się „Chak De! India”. Jestem zadowolony z „Dona”. A teraz granie osoby dotkniętej autyzmem w „My Name Is Khan” jest tak niezwykle satysfakcjonujące, że nie chcę pracować nad żadnym innym filmem przez resztę roku. Przecież już to jest wielką sprawą! Jestem szczęśliwy, robiąc to. Sporo się uczyłem, poczyniłem sporo przygotowań.

To coś, co robiłeś w ostatnich filmach? Czy zawsze przygotowywałeś się do odtwarzania postaci, które grałeś?

Zawsze to robiłem. Widzisz, zazwyczaj grywałem typ herosa i nawet wtedy się przygotowywałem. Jak w „Donie” – jego wzorem jest człowiek, którego znałem, naprawdę twardy, który jednak poruszał się jak dziewczyna. Oczywiście ten mężczyzna nie jest tak sławny, by go natychmiast rozpoznać. Jak w „Darr” – pomysł na postać oparty jest na moim przyjacielu, Parsie, który miał zwyczaj jąkać się przy wypowiadaniu określonych słów. Mój bohater jąka się tylko przy imieniu Kiran... Kkkkiran. Moją pracą jako aktora jest obserwowanie, wchłanianie i potem wydobywanie tego z siebie, kiedy prosi mnie się o zrobienie czegoś konkretnego.

Więc jak wyglądały twoje przygotowania do „My Name Is Khan”?

Zrobiłem sztukę o autyzmie z Barrym Johnem, podczas której pracowałem z autystycznym dzieckiem. Kiedy usiedliśmy razem ze scenarzystą i reżyserem „My Name Is Khan”, dałem im ponad 25 stron z analizami i pomysłami. Dałem im więcej odniesień... cztery różne fizyczne przejawy autyzmu. Bardzo trudno grać oczami. Będziesz w szoku, kiedy mnie zobaczysz w filmie. Dla mnie to bardzo trudne. Jeśli wokół jest setka osób, a trzeba pozostać z tymi nieskupionymi, martwymi oczami – to bardzo trudne. Wypowiadam dialogi, spoglądając oczami bez wyrazu. Musiałem ćwiczyć to spojrzenie w łazience przez dziesięć dni, zanim było dobrze. Teraz uczę moje dzieci... unoszenie gałek ocznych, potem pozostają one w tej pozycji, potem zezują, a następnie stają się bez wyrazu. Bardzo trudne, bardzo wymagające.

Samochód zatrzymuje się na sygnalizacji świetlnej. Przybiega chłopiec i waląc w szybę krzyczy: „Hej, Shah Rukh, zdobyłem pana zdjęcie, zdobyłem pana zdjęcie”! Gwiazda odkrzykuje: „Dzięki, przyjacielu. A gdzie je zdobyłeś”? Dziecko uśmiecha się i ucieka. To niemożliwe, by zobaczyć, co jest wewnątrz BMW przez ciemne szyby. Skąd ten chłopak na światłach wiedział, kto jest w środku? SRK uśmiecha się i mówi: „Myślę, że rozpoznał samochód”.

Podczas gdy nowi herosi są witani z otwartymi ramionami, nie masz wrażenia, że wszyscy są celowo nieżyczliwi dla twoich ostatnich filmów?

Dla mnie to nie ma znaczenia, co mówią krytycy. Ten etap minął. Niech Bóg ich błogosławi, człowieku! Mam nadzieję, że są szczęśliwi. Mam bardzo jasne zdanie na ten temat. Jeśli wiesz, dlaczego coś robisz, inni ludzie nie spowodują, że zrezygnujesz z powodu ich opinii. Więc jeśli wiem, że ubieram białe spodnie z jakiegoś powodu, a ludzie powtarzają mi, że to niemodne – jestem szczęśliwy, bo mam ten swój powód.

Było wiele paskudnych uwag ze strony twoich kolegów z branży...

Znam tych ludzi. Jeśli coś mi się nie podoba, dzwonię do nich i mówię im to. Zazwyczaj są błędnie cytowani. Tak jak powiesz, że Chidambaram odwołał IPL. On tego nie powiedział, ale ludzie tak to zinterpretowali. Dokładnie jak to. Spotykamy się wieczorami i wierz mi, to są ludzie, o których myślisz, że nawet mnie nie lubią lub ja nie lubię ich. Jak pan Amitabh – był pierwszą osobą, która mnie odwiedziła po operacji ramienia. Właściwie był w drodze do szpitala. Zapytałem: „Gdzie pan jedzie, sir”? Powiedział, że do szpitala. Powiedziałem: „Przyjechałem już do domu)”. On rzekł: „Jestem już zmęczony, przyjdę jutro”. Następnego dnia był u mnie przez cztery czy pięć godzin. Ludzie zakładają, że ja nienawidzę jego, a on mnie. Wcześniej o tym zwykle mówiliśmy: „Amitji, dlaczego oni wypisują takie rzeczy”? Teraz nie robimy nawet tego. Jesteśmy pewni, że to jakiś inny świat, w którym ludzie myślą, że Amitabh Bachchan i Shah Rukh Khan są tacy. Nie mają dostępu do realnego świata. Próbowaliśmy tłumaczyć dziesięć czy dwanaście razy, ale oni nie chcieli zrozumieć. Nie podoba im się to. Bóg z nimi. To, o czym mówią, to wyobrażenia na temat Amitabha Bachchana i Shah Rukha Khana, które mają w umysłach. My jesteśmy inni.

A co z Aamirem Khanem? Dlaczego o tobie mówił?

Aamir... jest w moim wieku. Znam go od dnia, kiedy wylądowałem w Mumbaju. Ja, Ashutosh (Gowariker), Aamir, Makrand Deshpande, Neeraj Vohra – byliśmy przyjaciółmi. Jeśli coś mówi, mogę do niego zadzwonić i powiedzieć, co czuję. A on powiedziałby: „No nie, Shah, nic takiego nie powiedziałem, przyjacielu”! Ja także wolę rozmawiać z ludźmi wprost, a nie poprzez media. Mówię coś dziennikarzowi, on mówi coś następnemu… Ludzie gadają. Następnego dnia rzeczywiście siadamy i rozmawiamy o tym. Nazywam go gamoniem. Mówię do niego właśnie tak. Ludzie nigdy nie zrozumieją. To ok. W przeciwnym razie będziesz coraz bardziej i bardziej pożywką dla mediów. Dzięki kontrowersjom mówiło się o obu filmach („Rab Ne...” i „Ghajini”) (śmiech). Czasem nawet media powinny sobie uświadomić, że może aktorzy ich używają. Ja nie. Mam świetne relacje z mediami. To związek oparty na potrzebie, myślę, że jestem częścią mediów. Do dnia, do którego będę aktorem. I nie istnieje ktoś taki jak zły dziennikarz. Jak powiedziałem, jesteś złym lub dobrym człowiekiem. Twoja profesja nie czyni cię złym. Jeśli czujesz się ok z tym, że ktoś cię wykorzystuje – pozwalaj na to. Nigdy nie wiesz, który aktor będzie się śmiał ostatni.

Wracając do KKR – po co współzawodnictwo cheerleaderek, szczególnie po ubiegłorocznych aferach z ich strojami?

Ten zawód nie powinien być traktowany z góry. Kiedy spoglądam na te młode dziewczyny, które chcą być cheerleaderkami, myślę o mojej córce. Za osiem lat mogłaby być jedną z nich, a ja będę szczęśliwy. Jestem rodzinnym człowiekiem. Mam wiele szacunku dla dziewczyn. Jeśli myślisz w sposób uwłaczający o kobietach, będziesz spoglądał z góry na ich pracę. Ja naprawdę tego nie robię. Kiedy pracuję z tymi bardzo młodymi dziewczynami w moich filmach, naprawdę myślę o mojej córce, która mogłaby być taka sama za osiem lat. W nich wszystkich jest tyle niewinności. Bycie cheerleaderką to profesja raczej niż „tańczą nagie dziewczyny! Co to się porobiło, chłopie! To wulgarne”! To bardzo konserwatywne, staromodne myślenie. Rozumiemy to, ale niewiele z tym robimy. A potem ktoś przyjdzie i rozbije butelkę pod moim domem.
Ich stroje nie są tandetne. My nie jesteśmy tandeciarzami. Moja żona, Karan (Johar), Manish (Malhotra)... oni zaprojektowali stroje. Skoro ludzie w filmach noszą bikini, znaczy to, że umiemy uczynić ich wygląd atrakcyjnym, a nie – wulgarnym.

Widziałeś ostatni mecz Dady?

Oczywiście, że tak. Chciałem iść, ale nie mogłem. Wysłaliśmy mu zegarek. Także to mnie nie uderzyło, ale potem pomyślałem, że powinniśmy kupić dziesięć tysięcy biletów i mieć ludzi w koszulkach KKR dopingujących go. Dla nas Dada nie poszedł na emeryturę.

Czy jesteś tak naładowany tym razem, jak byłeś ostatnio?

Jestem o wiele bardziej obciążony po ubiegłorocznej stracie (śmiech). Wszystko będzie dobrze od teraz. Czuję tak, od kiedy mamy Mashrafe Mortazę. Przed aukcją powiedziałem mojemu teamowi, że jedynym zespołem, który chce Mortazę, będzie Mohali (Kings XI Punjab). Widzisz, wszyscy jesteśmy przyjaciółmi i od kiedy dowiedziałem się, że Nita Ambani chce Dominica Thornely’ego, poprosiłem moich, by na to pozwolili. Ale instynktownie czułem, że Mohali mogliby spróbować i podwyższyć cenę Mortazy. Nie powiedzieli mi, mimo że dość często spotykam się z Preity (Zintą). Więc zawiadomiłem mój zespół na aukcji na Goa: „Upewnijcie się, że mamy Mortazę”. Czegokolwiek to wymaga... nawet jeśli to ze względu na przyjaźń.
Chcemy także pokazać bengalskiego ducha w którymś momencie. Chcemy wygrać IPL i zrobimy to. W tym roku tak to powinno być rozegrane.

Samochód dociera do studia YRF, gdzie Shah Rukh ukoronuje sześć oficjalnych cheerleaderek zwanych Aniołkami Kolkata Knight Riders. Otwiera drzwi samochodu prawą ręką i oddala się. Jak królewski tygrys bengalski, zraniony i głodny.

Później podczas nagrywania w Yash Raj: przyjaciele Shah Rukha z jego produkcyjnego zespołu telewizyjnego Red Chillies Idiot Box, którzy robią show „Knights and Angels”, chcą, by Król pojawił się podczas finałowego odcinka i ukoronował zwycięskie dziewczyny. Ale Shah Rukh, jak to Shah Rukh, zostaje podczas całych trzech części i właściwie tańczy na zakończenie całości. Gauri nie zgodziłaby się na to, gdyby była w pobliżu. Ale to na pewno przyczynia się do złamania obietnicy danej przez Sourava Ganguly’ego, że nigdy więcej nie zatańczy (po koszmarnym wysiłku dla Hero Honda dziewięć lat temu). Widząc zaraźliwą energię SRK, nawet z temblakiem utrzymującym kontuzjowane ramię na miejscu, Dada dołącza do Shah Rukha i daje pokaz improwizowanego jiga w takt „Korbo Lorbo Jeetbo Re”. Wszyscy, którzy myśleli, że właściciel i kapitan drużyny nie są po tej samej stronie, powinni zobaczyć ich na scenie. Poszukiwane: powtórzenie akcji Króla i Dady po wygraniu IPL 2.


Serdeczne podziękowania dla wryddhy za tłumaczenie fragmentów wywiadu w hindi.

Tłumaczenie: Gosia JG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"