w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Raj i ja

Wywiad dla The Indian Express, 16 listopada 2008r.
Autor: Harneet Singh


Dowody wskazujące na to, że jesteś w domu supergwiazdy, znajdują się wszędzie. W gabinecie nagrody dumnie prezentują się na półkach. Wykończone matowo fotosy promocyjne „Billo Barber”, produkcji, której premiera zbliża się wielkimi krokami, leżą na stoliku z boku. Biografie i autobiografie Jamesa Deana, Jacka Nicholsona, Guru Dutta, Deva Ananda, Michaela Jacksona i Petera Sellersa konkurują z klasykami takimi jak „Źródło”, „Autostopem przez galaktykę”, „Kolor purpury” czy „Folwark zwierzęcy”. Shah Rukh Khan posiada cały zbiór dzieł Toma Robbinsa, Harukiego Murakamiego i Mirzy Ghaliba. Są trzy książki do nauki gry na gitarze; na stoliku do kawy znajduje się tom o początkach kung fu Shaolin. Laptop PowerBook G4 leży obok niego na sofie. Córka Suhana właśnie powiedziała tatusiowi, że ponieważ następnego dnia jest święto, oboje, ona i Aryan pójdą spać o piątej nad ranem. Już mają miejsce ustalenia dotyczące maratonu filmów i gier planszowych.

Ale w tej chwili cała jego uwaga jest skupiona na premierze filmu „Rab Ne Bana Di Jodi”, która będzie miała miejsce w przyszłym miesiącu; film połączył go z reżyserem „Dilwale Dulhania Le Jayenge”, Adityą Choprą, po ośmiu latach. Dla cyników „Rab Ne Bana Di Jodi” może wydawać się kolejną opowieścią miłosną z „domu szyfonów” (czytaj: YRF). Ale kiedy rozważy się, że pierwszy film duetu Adi – SRK nie schodzi z ekranu od 683 tygodni i jest ciągle grany w słynnym Maratha Mandir w Mumbaju, grudniowa premiera nabiera znaczenia (przy okazji, „Dilwale…” jest grany już trzynasty rok). Ponieważ to także pierwsza premiera Khana w ciągu tego roku, nie można się dziwić szumowi wokół niej.

Na pytanie o przerwę (w pracy – przypis tłumacza) gwiazda odpowiada: „Wcale ich nie lubię. Jestem przeświadczony tylko co do dwóch rzeczy: a) jestem geniuszem i b) geniusz jest geniuszem tylko wtedy, kiedy jest płodny”. Na tym koniec klasycznych stwierdzeń Khana, aktor mówi nam, jak dwa z jego planowanych projektów, „Robot” i „Three Idiots”, przepadły. „Ponieważ twórcy mnie odrzucili i zdecydowali się zrobić filmy z innymi aktorami” – wyjaśnia posiadanie tego nieoczekiwanego czasu wolnego. „Ostatecznie to mogłoby się udać, kiedy Adi byłby gotowy z „Rab Ne...” i ja miałbym czas, by zacząć od razu” – mówi.

Jeśli chodzi o „Rab Ne Bana Di Jodi” i umiejętność porozumienia się z tymi u władzy w Yash Raj Films, SRK mówi, że sekret ich wspaniałych wspólnych osiągnięć („Darr”, „Dilwale...”, „Dil To Pagal Hai”, „Mohabbatein”, „Veer-Zaara”, „Chak De! India”) tkwi w tym, że nie kwestionują siebie nawzajem. „Gdzieś tam Adi, Yash i ja przestaliśmy traktować to jak pracę. Kiedy tylko decydujemy się na wspólną zabawę, decydujemy się na zrobienie filmu. Nie sądzę, że kiedykolwiek robiliśmy specjalne ujęcia czy cokolwiek. Nie imponujemy, nie naciskamy, nie kwestionujemy siebie nawzajem. Ta jednolitość naszych relacji zostaje przeniesiona na ekran”.

Więc kiedy Adi zdecydował się uczynić bohatera „Rab Ne...” przeciwieństwem typowych dla siebie protagonistów, Shah Rukh był bardziej niż szczęśliwy. „Jak powiedziałem Adiemu, sprzedałem powierzchowność Raja w mnóstwie filmów, a teraz pokażę jego wnętrze. W „Rab Ne Bana Di Jodi” prezentuję mechanizm funkcjonowania Raja. Każdy z Rajów, którego zobaczyliście i pokochaliście, czy to w skórzanej kurtce, czy na harleyu, czy grającego na skrzypcach, w środku jest Surinderem Sahni, postacią graną przeze mnie w „Rab Ne Bana Di Jodi”, który jest całkiem normalny i nie ma w sobie nic z bohatera pokolenia yuppie” – mówi.

SRK ma ambiwalentny stosunek do ról, które w jakiś sposób zdefiniowały jego karierę i przyniosły mu przydomki wiecznego kochanka czy króla romansu. „Nie przeszkadza mi Raj. Wcześniej go lubiłem. Myślę, że teraz jest trochę starszy. Mogę grać Raja jako trenera hokeja lub jako Dona. Mogę go wznieść na każdy poziom” – deklaruje.

Zbierzcie siły, zostanie zniszczonych jeszcze więcej złudzeń. Mimo całej swej romantycznej intensywności i zwrotnych dla kariery momentów Shah Rukh nienawidzi romantycznych filmów. „Nie lubię ani oglądać romantycznych filmów, ani w nich grać, ale jak to się mówi: to, czego najbardziej nie lubisz robić, będziesz robił ciągle” – mówi. Dementuje także pogląd, że jest romantyczny poza ekranem: „Nie mam w sobie ani odrobiny z tego, jaki jestem na ekranie i tyle. Taki jestem. Mogę odczuwać to wszystko w stylu „Gdy cię zobaczyłem, zrozumiałem, o ukochana” (pierwsze słowa piosenki z „Dilwale...”, „Tujhe Dekha…” – przypis tłumacza), ale nie wyrażę tego w piosence do Gauri. Dlatego twierdzę, że jestem dobrym aktorem –ponieważ wcale nie jestem taki w realnym życiu. Robienie tego wszystkiego jest bzdurne” – mówi.

Żeby nie nazywać jego odsunięcia się od Raja „nowym pomysłem”, SRK przechodzi na tryb wyrażający samodezaprobatę. „Nie rozumiem pojęcia „nowy pomysł, nowa inwencja”. Słowo „inwencja” w istocie swej definicji oznacza coś nowego. Nie wiem, ja zrobić coś nowego nowego. Albo coś jest nowe, albo nie jest. Wszystko, co dla ciebie jest świeże, jest już stare dla kogoś innego” – stwierdza. Ustosunkowuje się do swoich przyszłych filmów – pełnego efektów specjalnych filmu s-f o superbohaterze „Ra.One”, „Dona 2” i reżyserowanego przez Karana Johara „My Name Is Khan”, w którym gra człowieka dotkniętego zespołem Aspergera (rodzaj autyzmu charakteryzujący się problemami w społecznym funkcjonowaniu, ograniczonym, monotonnym powtarzaniem wzorów zachowań i niezręcznością) – jako do nowych doświadczeń dla siebie, ale niekoniecznie dla widzów. „Będę tym samym Shah Rukhiem Khanem we wszystkich moich filmach”.

To przytyk wobec tych wszystkich, którzy zarzucają mu robienie ciągle tego samego w filmach? Oznajmiając, że „jeśli wiedzą, czym jest aktorstwo, niech będą SRK”, kpi z wszystkich słów używanych przez krytyków na opisanie wielkiego aktorstwa. „Pokaż mi jedną twarz, która może wyrazić słowa jak: wewnętrzny, cichy, wycofany, prężny, a zmienię zdanie. Fakt jest taki, że nie można wyrazić aktorstwa, można je tylko poczuć. Nie posługuję się jednym rodzajem ekspresji w aktorstwie, by udowodnić, że jestem świetny. Mam ich miliony” – obrusza się.

W sytuacji, w której obecnie się znajduje, proste aspekty aktorstwa dają mu kopa. „Już nie nakręcam się z powodu skoków na 60 stóp. Teraz lubię drobiazgi, to, że mój bohater w „Rab Ne Bana Di Jodi”, Surinder, głośno zmywa naczynia czy je tosty”. Nie wierzy, że jest Królem Khanem, ale przyznaje, że lubi „efektowność stojącą za tą aliteracją”. Jak to mówi, można go nazywać Kangal Khan (Kangal - rasa tureckich psów - przypis tłumacza) i będzie się czuł tak samo, ponieważ „jestem dużo poniżej Króla Khana i dużo dalej poza nim”. Dla kogoś, kto wydaje się czuć bezpiecznie w swojej skórze, jest niepokojące obserwować rosnącą w przemyśle falę nienawiści do SRK. Słynna sprzeczka, która podzieliła go z Salmanem, przytyki ze strony Aamira Khana (który twierdził, że ma psa o imieniu Shah Rukh), sprawy z Amitabhem Bachchanem (na swoim blogu wspominał, że jego show, The Unforgettable Tour, było sabotowane przez czołową gwiazdę) i Akshayem Kumarem (który powiedział, że negatywne historie są rozpowszechniane przez niepewnych siebie ludzi, którzy nigdy nie będą rycerzami (drużyna krykietowa SRK nazywa się Kolkata Knight Riders)… Zapytany o to aktor odpowiada: „Powód, dla którego wszyscy robią mi przytyki, jest taki, że na to pozwalam. Gdybym chciał, starłbym uśmiech z ich twarzy. Widzisz, jest tak, że jeśli się czegoś nie rozumie, pierwszą reakcją jest śmiech. Może wszyscy ci ludzie mnie nie rozumieją”. Ale czy jest zaniepokojony tą negatywną falą? „Im bardziej ludzie ze mnie żartują, im więcej negatywnych i nieprawdziwych rzeczy o mnie mówią, tym bardziej staję się stanowczy” – mówi. Do wszystkich swoich walczących przyjaciół kieruje słowa: „Zachęcam ich, niech pomodlą się do Allacha, by na jeden dzień stali się mną i doświadczyli tego, co ja. Może wtedy uświadomią sobie, jak fantastycznie jest być tutaj. I stwierdzam to bez próżności”.

Jego obronna postawa znika, Khan mówi, że jedyne chwile spokoju psychicznego w życiu to dwadzieścia minut, które spędza na tarasie swego domu zwróconego w stronę morza. „Dziękuję Allachowi za wszystko, co mi dał. Mówię do trzech gwiazd na niebie, które uosabiają moją mamę, tatę i mojego psa, Chewbaccę, i pytam ich, czy widzą mnie i moją cudowną rodzinę. Jeśli nie – zbuduję wyższy dom. To dwadzieścia minut, których nikt nie może mi odebrać ani ich zdyskredytować. Cała reszta to praca”.


Tłumaczenie: Gosia JG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"