w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Jestem trudny i dziwny

Wywiad dla Ok! Magazine z lutego 2010 roku
Autor: Sonali Velinker Kamat


Supergwiazda opowiada Ok! o tym, o czym marzy dla swoich dzieci, swoich klęskach związanych z pojawianiem się na czas, i o tym, dlaczego cudem jest to, co zwyczajne!

Mam problemy, jestem skomplikowany – mówi Shah Rukh Khan. Ledwie chwilę przed tym wyznaniem patrzyliśmy, jak na czworakach próbuje rozbawić śliczną, małą dziewczynkę. Taki widok kradnie serce szybciej niż jakakolwiek liczba hitów w box-office.
Jeśli król Bollywood naprawdę jest tak skomplikowany, jak twierdzi, to dodaje mu jedynie czaru. Tak, zapewne Shah Rukh mógłby być wyższy, przystojniejszy, a nawet bogatszy niż jest – ale charyzma tego człowieka, takiego właśnie, jakim jest – nie ma porównania z żadną inną.
Droga od bycia „chłopakiem z niższej klasy średniej” do samotnego stania „na szczycie najwyższego budynku świata” była wybrukowana morderczą pracą, limitowaną liczbą godzin snu i ograniczoną liczbą przyjaciół.
Nie chce brzmieć jak arogant, ale jest szczęśliwy, mówiąc, że cieszy go kolekcjonowanie pochwał. Moglibyśmy powiedzieć, że każda pochwała jest w pełni zasłużona.

Od romantycznego bzika do ojcostwa i pułapek sławy – gwiazda „My Name Is Khan” mówi otwarcie o różnych kwestiach. Jeśli dotychczas nie sprawił, że kibicowałeś drużynie Shah Rukh, może równie dobrze zrobić to teraz...


Kto jest tą jedyną osobą w twoim życiu, dla której mógłbyś poświęcić wszystko?

Myślę, że byłoby romantycznie, gdybym powiedział, że to moja żona – ale w tym momencie miłość, którą odczuwam wobec moich dzieci, jest niezrównana. Szczerze – mógłbym poświęcić wszystko w moim życiu dla córki i syna.

Jaka jest najbardziej romantyczna rzecz, którą uczyniłeś dla Gauri?

Kupiłem jej plastikowe kolczyki w kształcie żyletek i prostownicę do włosów – kiedyś w Indiach nie była ona łatwo dostępna – na Palika Bazaar w New Delhi. Mówię o czasach, kiedy próbowałem ją zdobyć. W tamtym okresie byłem chłopakiem z niższej klasy średniej, jak większość, i to były jedyne prezenty, na które mogłem sobie pozwolić. Więc zamiast kupić jeden duży prezent za pieniądze, które miałem, zbierałem małe rzeczy, takie, które, jak mi się zdawało, mogły się jej spodobać. Kiedyś moda była bardziej w stylu punk, więc zwiedzałem wszystkie te dziewczyńskie sklepy, a pewnego dnia usłyszałem przypadkowo, jak mówi do kogoś: „Wiesz, co jest naprawdę cool? Żelazko do prostowania włosów”. Więc szukałem, szukałem, szukałem. Raz poszedłem do sklepu na Palika Bazaar, a tam nawet nie wiedzieli, co to jest. Wtedy nie było Internetu, więc musiałem im wyjaśniać bardzo obrazowo! Myślę, że to był najbardziej przemyślany prezent, jaki kiedykolwiek dałem Gauri (śmiech). Powiedziała mi później, już po ślubie, że nigdy nie działał.

Spośród wszystkich prezentów, które przez lata podarowałeś Gauri, który twoim zdaniem zrobił na niej największe wrażenie?

Daję Gauri mnóstwo prezentów, które ona najczęściej zwraca do sklepu i potem kupuje coś innego (uśmiecha się). Kiedy jesteśmy w Londynie czy w Stanach, któregoś dnia coś kupuje i mówi, że to prezent ode mnie.
Na serio – myślę, że największym prezentem, jaki jej ofiarowałem, jest ten dom. Podarowałem jej go na urodziny, 8 października 1995 roku. Powiedziałem Adiemu (Aditya Chopra) i Karanowi (Karan Johar) i kilku innym naszym przyjaciołom, że go kupiłem, ale nie powiedziałem Gauri. Wtedy był on w ruinie, bardzo zniszczony. Nie było elektryczności, więc kupiliśmy mnóstwo świec i ktoś z wytwórni Yasha Chopry pomógł nam ustawić je wszystkie na tarasie. Nawet schody były zniszczone, więc musieliśmy bardzo ostrożnie po nich wchodzić. Mieliśmy zamiar gdzieś się ulokować i urządzić obiad. Zdaje mi się, że to było biryani z Lucky. Przyszliśmy i w trakcie jej urodzin oglądaliśmy „Dilwale Dulhania Le Jayenge”. Ona ciągle nie wiedziała o domu. Pamiętam, że tego dnia miałem sesję zdjęciową z Rakeshem Shresthą, a potem, po party filmowym, przyprowadziłem ją tutaj i powiedziałem: „To jest twój prezent urodzinowy”. Też go próbowała zwrócić (śmiech) – po dwóch czy trzech latach, dopóki całkiem go nie spłaciłem – ale teraz jej się podoba.

Właściwie osiągnąłeś szczyt sukcesu. Co teraz każdego ranka podrywa cię z łóżka?

Ekscytuje mnie myśl o pracy. Nie czuję się dziś dobrze, jednak tego ranka, jak każdego innego – chce się zmierzyć z nowym sposobem grania, po prostu to zrobić. Czuję się bardzo podekscytowany przed kamerą… (uśmiecha się) jednak nie przed obiektywem aparatu.

Sprawiasz wrażenie, jakbyś każdego dnia miał mnóstwo roboty. Musisz mieć naprawdę długą listę spraw do załatwienia.

W zasadzie nie mam takiej listy. Jestem kompletnie nieuporządkowany. Jeśli jest się zorganizowanym, nigdy niczego się nie zrobi. Tak naprawdę miałem zwyczaj powtarzać pani, która była moją asystentką: „Ne porządkuj”. Mam dwa powiedzenia, bardzo wyraźne: „Niech metoda nadal tkwi w tym szaleństwie” i „Czas zaczyna płynąć, kiedy pojawiam się w jakimś miejscu”, więc nie ma potrzeby wyznaczania godziny. Poza tym u mnie dzień jest dłuższy niż u większości ludzi, bo czasami pracuję do 3 – 4 nad ranem (uśmiecha się).
Niektórzy ludzie mają kłopoty z żonami, ponieważ wracają do domu o dziwacznych porach i mówią: „Och, byłem na spotkaniu z Shah Rukhiem”. Oczywiście ich żony im nie wierzą. Jestem proszony: „Błagam, zadzwoń do mojej żony i powiedz jej, że jestem teraz z tobą, ona mi nie wierzy, kiedy mówię, że mamy poważne spotkanie biznesowe o drugiej nad ranem”. Spotykam się z ludźmi o dziwnych porach, nie ma sprawy, ponieważ śpię mniej więcej pięć godzin na dobę. To prawda, że cały czas mam mnóstwo roboty. W ubiegłym roku nie kręciłem z powodu kontuzji, ale zazwyczaj jestem na planie do dwudziestej pierwszej. Potem wracam i spędzam czas z dziećmi. O północy lubię iść na siłownię. Po zakończeniu ćwiczeń, około pierwszej w nocy, jest czas dla ludzi, z którymi muszę się spotkać. Spotkania trwają do około trzeciej nad ranem. Potem idę spać, budzę się o ósmej i jadę na plan albo podwożę dzieci do szkoły. Tak to funkcjonuje. To nie jest tak, że cały czas chcę robić wszystko tak późno, ale jeśli chce się robić tyle, ile ja, to tak trzeba.

Ile znaczą pieniądze dla kogoś, kto ma taką ilość?

Pieniądze nie znaczą dla mnie wiele. Dostrzegam możliwości robienia pieniędzy, wykorzystuję te możliwości – to dla mnie oczywiste. Nie mam skrupułów, jeśli chodzi o zarabianie poprzez zajęcie wiążące się z moją pracą. Za filmy wcale nie biorę pieniędzy. Robię film, ponieważ podoba mi się historia, a zapłata wynosi tyle, ile ktoś mi chce dać. Są filmy, za które mi nie zapłacono, i takie, za które dostałem pieniądze. W moich kontraktach nie ma cyferek i każdy, kto ze mną pracuje, o tym wie. Oprócz tego wykorzystuję każdą możliwość zarobienia pieniędzy, jaka się pojawia. Sądzę, że – to do wszystkich młodych ludzi, który może przeczytają ten wywiad – dobrze jest zachować ekonomiczną równowagę. Pieniądze nigdy nic dla mnie nie znaczyły. Nie nosze ze sobą gotówki, nie podpisuję czeków. Nie wiem, ile pieniędzy zarobiłem. Jeśli tylko mój księgowy czy moja żona mówią mi, że potrzebujemy pieniędzy, zabieram się do roboty. W innym wypadku, jeśli nawet leżałyby obok mnie, nie interesują mnie. To dla mnie oczywiste. Nie robi mi to różnicy. Sam nie wydaję pieniędzy, poza tymi na rzeczy takie jak komputery, które już także nie są takie drogie. Myślę, że dość pieniędzy ma ten, kto idzie do sklepu i kupują dwa stroje, bo nie może się zdecydować na jeden z nich. Ma dość i nie potrzebuje więcej.

Sam przyznajesz, że masz obsesję na punkcie gadżetów – co ostatnio kupiłeś?

Kupiłem Flipa, to mała kamera HD, która pozwala robić zdjęcia czy kręcić przy słabym świetle. To całkiem ciekawe. Używam komunikatora Nokii i zawsze mam przy sobie mój laptop. Rzeczywiście lubię Nokię, więc zadzwoniłem do nich i powiedziałem, żeby mnie zatrudnili do reklamy (uśmiecha się). Robię to, jeśli używam jakiejś marki regularnie i spotkam kogoś z firmy… jak z mydłem lux. Powiedziałem im: „Proszę, zatrudnijcie mnie w waszej reklamie”. Odrzekli, że nie zatrudniają mężczyzn do reklam mydła, więc stwierdziłem: „Spróbujcie po raz pierwszy”. Dla mnie to ok!

Musisz być zadowolony z produktów, które reklamujesz?

Jeśli ty jesteś zadowolony, ja też (uśmiecha się). Stosuję się do tego. Wielu ludzi, szczególnie dziennikarzy, pyta mnie, dlaczego reklamuję pewne produkty. A ja pytam: „Dlaczego ty zamieszczasz tę czy tę reklamę w swoim kanale czy czasopiśmie”? Jeśli stwierdzasz: „To dla nas biznes” – odpowiadam, że to interes także dla mnie. Jeśli firmę stać na wyłożenie milionów rupii na jedną „twarz” kampanii, musi być firma, której ufa wielu ludzi, ponieważ w przeciwnym razie interes nie kręciłby się tak dobrze. Uważam to za wielki zaszczyt. Jestem nikim, by mieć zastrzeżenia do tych marek.

Gdy podpisujesz umowę na reklamowanie konkretnej firmy, jesteś zaangażowany w jej kampanie?

Nie angażuję się w część kreatywną. Według mnie ktoś, kto ma firmę, zna ją. Jestem maksymalnie zaangażowany w tworzenie swoich filmów. Jeśli każesz mi zrobić coś w moim filmie, a ja tego nie będę chciał, nie zmusisz mnie. Ale jeśli chodzi o reklamę – zakładam, że to twoja reklama, twój produkt. Ty mi powiedz, co mam robić i tak będzie. Tak, są pewne rzeczy, których nie zrobię… może dlatego, że jestem nieśmiały albo dlatego, że czułbym się zakłopotany. Stwierdzam – i mam nadzieję, że nie ma w tym przesady – że reklamuję największą liczbę produktów w tym kraju. I, jak dotychczas, nigdy nie miałem oporów przed czyjąś wizją. Ktoś może twierdzić, że to czy tamto nie jest dobre – ale nie ja. Sprzedajesz swój produkt i wykorzystujesz mnie w tym celu, ale nie powiem ci, jak to robić.

Jeśli pominie się wszystkie rzeczy, które posiadasz – muszą być jakieś, bez których musiałeś nauczyć się żyć?

Mógłbym powiedzieć romantycznie, że nie mam czasu na oglądanie zachodów słońca i spacerowanie po plaży. Jest wiele rzeczy, których nie mogę robić, ale takie życie wybrałem. Nie poświęciłem niczego. Niczego nie zostawiłem za sobą. Osobiście – tak, chciałbym, żeby moi rodzice mogli to wszystko zobaczyć, ale to też życzenie związane z emocjami. Nigdy się nie spełni… Oboje zmarli. Brakuje mi ich, ale tak to jest. Jeśli ktoś mnie zapyta, czy tęsknię za spacerami po plaży, powiem: „Jeśli będę za nimi tęsknił, kupię sobie plażę”. Nie próbuję być arogancki, przesadnie pewny siebie czy nadęty, ponieważ mnie na to nie stać. Taką drogę wybrałem – być częścią życia każdego, i sprawia mi to przyjemność. Nie zamieniłbym tego na nic innego i nie narzekam. Moje życie należy do innych. To nic osobistego. Jedyną rzeczą, którą naprawdę robię dla siebie, jest organizowanie czasu dla moich dzieci. Najbardziej na świecie uwielbiam być z moimi dziećmi i je tulić.

Czy w okresie dorastania chciałeś kupić jakąś rzecz, bo postrzegałeś ją jako prawdziwy symbol sukcesu?

Mam dziecięce marzenia każdego dnia – nie były one zarezerwowane dla czasów dzieciństwa (uśmiecha się). Chcę kupić stadion. Chcę wybudować studio. Może to zrobię, może nie. Nigdy nie postrzegałem jakiejś konkretnej rzeczy jako symbolu sukcesu. Według mnie nie ma znaku, granicy ani linii mety dla sukcesu. Wczoraj, kiedy mi powiedziano, że moje imię jest na Księżycu, zapytałem: „A dlaczego nie na Plutonie”? (śmieje się). Mówię to z całkowicie pozytywnym nastawieniem. Kiedy ludzie słyszą, jak mówię coś takiego, myślą, że jestem bezczelny. A prawda jest taka, że mówię jak dziecko. Jeśli dasz dziecku zabawkę, będzie chciało następną. Ja chcę więcej, jeśli chodzi o rzeczy materialne i inne.

W muzeach są twoje woskowe podobizny, krater na księżycu nosi twoje nazwisko – czy nie jest ci trudno mieć realną perspektywę?

Nie chcę pozbawiać znaczenia wszystkich tych rzeczy – woskowych figur w Grevin we Francji i w Madame Tussauds, krateru – ale mogę być szczery? Nie chcę brzmieć arogancko. Jestem wdzięczny za to wszystko, ale to nie jest kres czy ostateczny symbol sukcesu. Jeśli stwierdzisz, że te rzeczy są ostateczną miarą wartości – to już koniec. Moja matka chciała, bym zobaczył Madame Tussauds. Chciała także, bym zobaczył tańce w Lido. Przed przyjazdem do Bombaju nigdy nie byłem za granicą – nie byliśmy na tyle zamożni. W pierwszą podróż zagraniczną pojechałem, gdy kręciłem „Baazigar”. Zrobiłem jedno i drugie. Gdyby moja mama żyła, nie powiedziałaby: „To jest to. Teraz osiągnąłeś już wszystko”. Powiedziałaby: „Rób to, co czyni cię szczęśliwym”. Osobliwe w moim życiu jest to, że uszczęśliwia mnie działanie. Zrobienie czegoś lub planowanie, jak to zrobić – nie.

„Robienie” cały czas musi być mimo to wyczerpujące.

Męczy mnie mało działania. Kiedy nie robię niczego – to jest wyczerpujące. Tak było w tamtym roku, kiedy leżałem w łóżku z powodu kontuzji. To powodowało, ż miałem bóle głowy. Czułem się gruby. Czułem się zbyteczny. Sprawiało, że się nudziłem. Było monotonnie. Czułem się nieprzydatny. Męczę się, kiedy jestem bezużyteczny.

Do kogo się zwracasz, kiedy potrzebujesz szczerej opinii?

Jestem bardzo uczciwy w stosunku do siebie. Na przykład teraz – nakręciłem „My Name Is Khan” i sądzę, że to wspaniały film… Myślę, że zagrałem bardzo dobrze. Mówię to bardzo szczerze. Uważam, że zrobiłem wszystko najlepiej, jak umiałem, ale wiem też, tuż przed premierą filmu, że mogłem być lepszy. Mam taki dziwny problem, mówię to każdemu, łącznie z moimi dziećmi: „Lepsze jest wrogiem dobrego”. Mam z tym problem. Mogę zrobić to lepiej, tamto staranniej. Mogę być bardziej ekscytujący jako aktor. Mogę rzucić sobie wyzwanie.

Jeśli tak się czujesz, czy kiedykolwiek cokolwiek da ci satysfakcję?

Zostawiam sobie poczucie spełnienia na czas, kiedy będę miał dziewięćdziesiąt siedem lat – wtedy sobie usiądę i przyglądał się wszystkiemu, czego dokonałem. Wezmę sobie wtedy wolne od pracy, na rok. Będę siedział i się przyglądał – będę patrzył wstecz, obserwował siebie samego i popadnę w nostalgię. Będę patrzył na to wszystko i powiem: „Dobrze, to jest to” (śmiech). A potem, kiedy będę miał dziewięćdziesiąt osiem lat, wrócę do pracy.

Czego boi się „Shah Rukh Khan”?

Tylko jednego. Boję się, że ktoś odetnie mi ręce. Nie pytaj, dlaczego. Jeśli wyjaśnisz źródło lęku, wtedy przypuszczalnie przestaniesz się bać. Obawiam się tego od dzieciństwa. Poza tym – nie wiem, czy nazwiesz to lękiem – ale mam nadzieję, że moje dzieci nie będą musiały żyć w cieniu nazwiska swego ojca. Mam nadzieję, że nie będą osądzane na podstawie tego, że są moimi dziećmi. Mam nadzieję, że będą mogły robić to, co będą chciały, a ludzie nie będą mówić: „O tak, to dzieci Shah Rukha Khana”. Próbowałem zdusić w sobie ten strach, mówiąc im bardzo wyraźnie, jak nieważne jest to, co robię jako zawodowiec, a jak istotne to, że jestem ich ojcem. W sferze emocji boję się jedynie tego. .

Czy jest jakiś nawyk albo zaleta, którą posiadasz i którą chciałbyś przekazać swoim dzieciom?

Nie mów „nie”. Uważam, że jeśli możesz uszczęśliwić ludzi w jakimś niewielkim zakresie, nie mów „nie”; zrób to. Nawet jeśli to cię boli, rani, sprawia ci kłopoty czy cię męczy… po prostu to zrób. Obecnie, na etapie życia, na którym jestem, uważam, że nie mam zbyt wielu zalet (przerywa). Czytanie jest kolejną rzeczą. Chciałbym, by dla moich dzieci czytanie stało się przyzwyczajeniem.

I jeden zwyczaj, którego, masz nadzieję, nie przejmą po tobie…

Jestem trochę dziwny, jestem odludkiem, więc mam nadzieję, że one takie nie będą. To nie jest miłe. Poza tym to powoduje także poczucie osamotnienia Mam nadzieję, że zdobędą sobie więcej przyjaciół niż ja. Nie mam zbyt wielu przyjaciół. Chciałbym, żeby były raczej takie jak moja żona. Gauri jest miła, towarzyska, kochana, otwarta, prostoduszna, szczera i naturalna. Ja nie mam żadnej z tych cech. Nie jestem łatwy. Nie jestem prostolinijny. Jestem pogmatwany, skomplikowany. Mam problemy. Jestem dziwny. Chcę, by moje dzieci były takie jak moja żona, ponieważ ona jest normalną, zwyczajną osobą, a ja chciałbym, by w moich dzieciach była taka zwyczajność.

Które z was dwojga narzuca dzieciom dyscyplinę?

Moja żona zawsze krzyczy na dzieci (uśmiecha się). Ja nie umiem nikogo przywoływać do porządku. W moim biurze jest sto czterdzieści osób i zero dyscypliny. Egzystuję w chaosie.

Kiedy ostatni raz przydarzyło ci się coś niesamowitego z tego powodu, że jesteś Shah Rukhiem Khanem?

Byłem na szczycie najwyższego budynku świata (Burj Khalifa), sam, tylko z moimi dziećmi (uśmiecha się). Byłem tam, kiedy położono kamień węgielny, i potem, kiedy go otwarto. Wjechaliśmy sto sześćdziesiąt siedem pięter w górę, tam, gdzie nikt inny nie jest wpuszczany, i oglądaliśmy stamtąd świat. Myślę, że to było wspaniałe doświadczenie dla dzieci. Mam dom na Palm Islands, który podarował mi sułtan, to naprawdę cool. I kilka razy miałem okazję spotkać się z niezwykłymi ludźmi. Mohamad Mahathir (premier Malezji – przypis tłumacza) – jeden z najwspanialszych przywódców światowych, jest moim przyjacielem. Kiedyś spacerowaliśmy ulicami Malezji, a ludzie machali do nas (śmiech). Powiedział mi: „Nie machają do mnie, ale do ciebie… jesteś bardzo popularny”. Poznałem księcia Karola. Poznałem kilku przywódców państw i byli dla mnie bardzo mili… królowie i królowe też. W większości przypadków byłem zdumiony tym, jak miłymi są ludźmi. Wszyscy ci naprawdę sławni ludzie są bardzo zwyczajni i prostolinijni. Zdajesz sobie sprawę, że najwspanialsze w najbardziej wyjątkowych ludziach jest to, że są całkowicie normalni. Kiedy ich spotykasz, jesteś pod wrażeniem – nie ich wiedzy, intelektu – ale naturalności. I mówisz: „Och, jeśli on czy ona mogą robić to wszystko i być tacy zwyczajni, to ja też mogę!” Byłem naprawdę poruszony tymi wielkimi ludźmi, których spotkałem, ponieważ są tak zasadniczy…Buduje się obraz… Jestem pewien, że mnóstwo ludzi ma wyobrażenie mnie, kiedy widzi mnie z zewnątrz… Mam nadzieję, że kiedy mnie spotykają, mówią potem: „To zwyczajny facet”. Dla mnie w tym leży piękno spotykania się z wyjątkowymi ludźmi.

Jaka jest najbardziej zwyczajna rzecz, jaką robisz?

Sam pakuję moje torby, kiedy podróżuję. Lubię zabierać moje walizki na lotnisko, mimo że wokół mnie jest mnóstwo ludzi do pomocy. Lubię je nosić sam, ale to dlatego głównie, że tak często się gubią (śmiech). Jednak moim zdaniem najważniejszą rzeczą, którą robię, jest uczenie moich dzieci. Uczę się z nimi i podwożę je rano do szkoły.

Jesteś zupełnie szczery z Ok! Ogólnie wydajesz się być taki, co każe mi się zastanawiać, czy są pytania, które wprawiłyby cię w zakłopotanie, gdybyś na nie odpowiadał?

Jeśli wydaje ci się, że jestem otwarty wobec ludzi, to podstęp z mojej strony. Publicznie mówię bardzo otwarcie, ale to między innymi dlatego nikt tak naprawdę mnie nie zna. Jedynie siebie samego zachowuję tylko dla siebie. Podoba mi się to. Ludzie myślą, że wiedzą o mnie tak wiele – bo mnie słuchają, oglądają, czytają o mnie… myślą, że moje życie jest jak otwarta księga. Ale prawda jest taka, że są działy tej książki kompletnie zamknięte. Jestem z tego zadowolony, sprawia mi to przyjemność, jak moje aktorstwo. Nawet kiedy gram, pewne rzeczy zachowuję w sekrecie przed reżyserem. Piszę teraz książkę, ale te sekretne rozdziały… te obszary… pozostaną nietknięte.


Tłumaczenie: GosiaJG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"