w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Jestem szczęśliwy, że wróciłem

Zapis części wywiadu z SRK dla NDTV z 7 lutego 2010 roku
Autor: Barkha Dutt


W ciągu ostatniego tygodnia z okładem Shah Rukh Khan zyskał podziw Indii za jednoznaczne stawienie czoła polityce zastraszania, nawet w sytuacji, kiedy w najbardziej dotkliwy sposób poddano w wątpliwość jego patriotyzm. By porozmawiać o trudnych ostatnich dniach i o innych sprawach - spotykamy się z samym SRK...

Uśmiechasz się.

Uśmiecham się, bo ostatnio, kiedy rozmawialiśmy, chciałem, żebyś zrobiła ze mną zabawny wywiad. Wysłałem ci wiadomość na twitterze, że musimy zrobić zabawny wywiad, jakiego jeszcze nie zrobiliśmy – ani ty, ani ja.

Sprawy, które dzieją się wokół, nie są zbyt zabawne...

Nie są... Po prostu, kiedy rozmawialiśmy ostatnio, pisałem do ciebie, a teraz wróciłem i wszystko przyjęło zupełnie inny obrót. Tym razem znowu nici z zabawnego wywiadu...

Jeszcze nadejdzie czas... Jak to jest – wrócić do domu?

Bardzo przyjemnie. Bardzo się o wszystkich zamartwiałem; kiedy nie ma cię w domu, słyszysz całe mnóstwo rzeczy i wiesz, że są przesadzone, ale i tak wciąż się martwisz. Ale jestem szczęśliwy, że jestem z powrotem. Tam (w Nowym Jorku i Londynie – przypis tłumacza) było cudownie, bardzo miło i chłodno. Wizyta w NASDAQ, mnóstwo rzeczy, które sprawiły, że pomyślałem, iż jestem dumny, pochodząc z Indii i jestem częścią wszystkich tych pozytywnych rzeczy dziejących się dla kraju. Co dziwne, stanąłem także wobec
dwoistości, że także to część tego, co przydarza się krajowi.

Reprezentujesz tam Indie w NASDAQ, a oni kwestionują twoją indyjskość, twój patriotyzm.

A to jedyna rzecz, której nie powinno się kwestionować w odniesieniu do jakiegokolwiek mieszkańca Indii; ponieważ nie musisz głosić, nie musisz tłumaczyć, dlaczego kochasz swoją ojczyznę. Jak można to robić? Jestem dumny – może to dziwne, ale naturalne dla mnie – że mój ojciec był bojownikiem o niepodległość. Nie mam zbyt wielu zasad, jestem gwiazdą filmową (śmiech)...

Jak zwykle sam siebie deprecjonujesz...

Nie, ale jest się skoncentrowanym na sobie, robi się swoje, pragnie się komfortowego życia. Chce się prowadzić dobre życie, dostarczać rozrywki... Może poczyniłem w moim życiu kompromisy, nigdy się tego nie będę wypierał, ale wiem, że jestem dobrym obywatelem, płacę podatki, próbuję być w porządku, jeśli chodzi o prawo; i nagle kwestionuje się to w takiej formie, a ja podchodzę do tego bardzo emocjonalnie, jeśli ktoś mówi tego typu rzeczy.
Po moich rodzicach nie zostało mi nic innego. Jestem bardzo dumny z Tamrapatra
(odznaczenie przyznawane bojownikom o niepodległość – przypis tłumacza), którą otrzymał mój ojciec, czuję się bardzo wyjątkowo, szczególnie pewnie odczuwają to ludzie z mojej grupy wiekowej, ponieważ mój ojciec walczył o wolność, on mi dał ten kraj. Mam takie pozytywne myśli, naprawdę mi się to podoba. I kiedy ktoś głosi i twierdzi, że nie jestem porządnym facetem, że nie jestem w wystarczającym stopniu patriotą – zdaje mi się to zupełnie niewytłumaczalne.

W jednej ze swoich wypowiedzi na twitterze napisałeś, że wróciłeś i jesteś zajęty udowadnianiem, że jesteś Indusem. To było sarkastyczne. Wiesz, że tak naprawdę nie musisz tego udowadniać dziewięćdziesięciu dziewięciu procentom mieszkańców tego kraju. To tylko ta odrobina, jeden procent, ale...

Tak – i to jest takie dziwne. To znaczy - wszyscy to wiedzą, Barkha, wszyscy wiedzą, że nie można łączyć czynów jednego człowieka, dwóch, dziesięciu, z jakimś całym krajem... Oglądałem jeden z twoich programów. Myślę, że z panem Pankajem Pachaurim (dziennikarz NDTV – przypis tłumacza). Mówił coś i było tam też kilku aktorów, jeden z nich powiedział, że jeśli mamy jakieś problemy z jakimś krajem, nie powinniśmy mówić o nim nic dobrego. Według mnie – jeśli ktoś przysparza Indiom kłopotów, ukarzmy tych ludzi. Ale nie mówmy, że nie będziemy grali [z tym krajem] w krykieta. Nie bądźmy tak bardzo pozbawieni wrażliwości. Nawet jeśli jesteśmy złośliwi, wściekli, zaniepokojeni, powiedzmy: „Niech ten ktoś zostanie kapitanem drużyny”. To nie fair wobec tych, którzy stracili swe życie, ciągle być złym, uszczypliwym, wściekłym, ciągle wybuchać. Tamci powinni być ukarani, ale reszta [mieszkańców kraju] może się kontaktować z innymi ludźmi na całym świecie. Twój kanał nadaje coś o tworzeniu relacji, budowaniu więzów i autobusach jadących na drugą stronę...

Rządy zaczynają rozmawiać oficjalnie...

Dopiero teraz? Więc dlaczego to jest taki... Jeśli chodzi o sport, to pytanie pojawia się za każdym razem... Dwa lata temu oni wszyscy tu przyjechali tu i grali dla nas. Nie było problemów. Shoaib Akhtar przyjechał i zdobył mnóstwo wicketów... Przegraliśmy dotkliwie z Mumbai Indians. Chodzi o to, że sport i kultura to coś, co nas łączy. Teraz te rzeczy są kwestionowane - to trochę przykre.

Pamiętam, jak spotkaliśmy się po 26 listopada (dzień ataków terrorystycznych na Mumbaj w 2009 roku – przypis tłumacza); pamiętam, jak byłeś wściekły... Jakiś czas ci zajęło, by wystąpić i mówić, tak mocno dotknęło cię to, co się stało. Teraz to twoje stanowisko w kwestii tych wydarzeń jest poddawane w wątpliwość. Jesteś oskarżany o to, że nie dbasz o tych, którzy wtedy zginęli.

Nie postrzegałem tego tak... Ale tak...

To nie ja powiedziałam... Inni oskarżają cię, że to właśnie powiedziałeś...

Myślę, że każdy z nas, zwykłych ludzi, może nie ma okazji mówić o swoim patriotyzmie, ale jak ktokolwiek może mieć inny punkt widzenia na to, co się stało 26 listopada? Oczywiście to niemożliwe. Wszyscy wiemy, że to, co się stało, było absolutnie złe. A próbuję tutaj, jako muzułmanin i jako Indus, próbuję powiedzieć, że nie powinniśmy przesadzać z reakcjami. Mówiłem przecież dokładnie to samo. Nie stawajmy po stronie tamtych ludzi, ponieważ są źli, ale to nie znaczy, że cała reszta też jest taka. Starajmy się zachować jakąś równowagę, zdrowy rozsądek. Oczywiście jeśli z drugiej strony rząd mówi, że nikt z tych ludzi [terrorystów] nie był stąd... Tego typu zaprzeczenia teraz mają głos. I nagle w przeddzień premiery filmu to zaczyna być kwestią jeszcze bardziej drażliwą i niepokojącą, a potem będzie jeszcze kolejny punkt widzenia – że chodzi o reklamę...

Zostałam oskarżona o dogadywanie się z tobą, by promować twój film. Są zarzuty, że jesteś całkowicie fanatyczny i odstręczający... Pojawiały się teksty, że mam związek z „MNIK”...

(Śmiech)

Ale nie, bardziej serio, spójrz na miniony tydzień. Czy brałeś pod uwagę, czy zastanawiałeś się w jakimkolwiek momencie, że to nie jest warte zamieszania... Dajcie mi spokój i mówię „przepraszam”.

Kiedy tu rozmawiamy, myślę, że to nie jest warte zamieszania; przedwczoraj naszły mnie myśli, iż od dnia, kiedy to się zaczęło, uważałem, że to nie jest warte tej wrzawy. Mówię to z całą pokorą, że nie chodzi mi o prowadzenie sporów. Nie boję się konfrontacji, jeśli chodzi o jakikolwiek problem, który konfrontacji wymaga. Ale to nie jest taka sytuacja. Czy to jest warte tego zamieszania? Dam ci przykład. Pewne rzeczy działy się w przypadku moich wcześniejszych filmów. Ktoś mówił: „Nie podoba nam się to”. Pytaliśmy, dlaczego. Ktoś mówił, że jego córce dokuczano, kiedy użyła tego słowa. Poczułem się bardzo źle i stwierdziłem: „Usuńmy je”. Wszyscy mi mówili, żebym się nie wycofywał, ale powiedziałem, że to nie to. Uważam, że jeśli czyjeś dziecko ma się czuć źle – lepiej usuńmy to słowo. Była grupa muzułmanów, która uważała, że jest coś nieodpowiedniego w piosence „Marjaani”. A ja powiedziałem, że nie miałem tego na myśli, wyjaśniłem, o co chodzi, i przeprosiłem. Nie dążę do konfrontacji. W tym przypadku nie powinno być szumu. O co chodzi? I znowu mówię z całą pokorą, że powinniśmy być w dobrych stosunkach ze wszystkimi. Jeśli użyłem nazwy Pakistanu czy jakiegokolwiek innego kraju, kogo tym skrzywdziłem? Nie rozumiem tego. To dlatego, kiedy ludzie mówią mi, że powinienem coś odwołać, nie wiem, co.
Jeśli tutaj, w twoim programie, powiem – „Nie bądźmy nastawieni przyjaźnie do żadnego kraju na świecie”, to dobrze i sprawa skończona, a premiera filmu odbędzie się bez przeszkód?

Mam nadzieję, że Bal Thackeray ogląda ten wywiad.

Ok, powiem, cokolwiek zechcą i wycofam się z czegokolwiek. Nawet jeśli powiem to całkiem serio, czy to będzie miało jakiś wpływ na fakt, że powinniśmy być przyjaźnie nastawieni do wszystkich sąsiadujących narodów? Kim jestem? W programie pytano, dlaczego nie kupiłem pakistańskiego zawodnika. Razzaq... odniósł kontuzję nadgarstka. Nie mówię o graczach z Pakistanu ze względu na to, że są z Pakistanu. Mówię o nich ze względu na to, że są graczami. Nawet jeśli ich nie wybrałem, nie brało się to stąd, że są z Pakistanu, chodziło o ich umiejętności. Moja drużyna przegrała. Nie mogę martwić się o ich bazę emocjonalną.

Więc chcesz powiedzieć, że spośród wszystkich pakistańskich graczy tylko Razzaq był brany pod uwagę ze względu na umiejętności?

Są teraz w T20 pewne nowe pomysły, i w miejscu, w którym się znajdujemy, muszę mieć jakiś plan. Sądziliśmy, że to tajemnica, ale już pół roku temu ludzie wiedzieli, że próbujemy go kupić. Osobiście prosiłem wiele zespołów, by go nie kupowali, ponieważ naprawdę go potrzebujemy. Ale złamał nadgarstek. Pierwsza rzecz, którą musisz sobie uświadomić – to był problem. Nie zrywaj się i nie mów, że jesteśmy odważni. To jest dziś problem, jeśli próbujesz wziąć do swojej drużyny Pakistańczyka.


Tłumaczenie: GosiaJG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"