w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

"Jestem brzydalem o zmysłowych ustach"

Wywiad dla magazynu Movie, wrzesień 1997
Autor: Suguna Sundaram


Yes boss! Mówią o nim teraz wszyscy z powodu zabawnej, doskonałej roli w tym filmie. A „Pardes”, nawet jeśli nie jest hitem, świadczy o dojrzałości Shah Rukha jako aktora. Ponadto potwierdził on swój status, podpisując kontrakt na najnowszy film Maniego Ratnama, kręcony obecnie w Ladakh. Eksperymentowanie z tak odległym dla niego stylem – grą wybitnie stonowaną, według jego własnych słów („Możesz uciec w subtelność tylko wtedy, kiedy jesteś gwiazdą”) wyniosło go jeszcze wyżej. Przypieram jak zwykle tryskającego energią Shah Rukha do muru na planie filmu Yasha Chopry „Dil to Pagal Hai” w Mehboob Studios, gdzie jest ośrodkiem, duszą tego, co wygląda jak impreza.

Gratulacje, Shah Rukh. Myślę, że wykazałeś się wyczuciem, godząc się na udział w filmie Maniego Ratnama, nawet jeśli musiałeś poświęcić część swojej gaży; w odróżnieniu od Kajol, która odmówiła, obstając przy swojej stawce.

Pieniądze nigdy nie były dla mnie ważne. Znaczenie ma praca z dżentelmenem takim jak Mani Ratnam. I czy zrobię z nim film ponownie, czy będę miał dobre doświadczenia, czy nie, mogę zagwarantować, że jest on dżentelmenem. To jeden z ostatnich prawdziwych dżentelmenów, którzy ostali się w branży. Pan Yash, Ramesh Sippy, Rejeev Mehra – oni też należą do tego wymierającego gatunku. Mani nie uczyniłby szanującemu się aktorowi propozycji, która zraniłaby jego miłość własną. Nie chciałbym komentować postępowania Kajol czy mojej stawki. Chcę tylko powiedzieć, że prawdziwym zaszczytem będzie pracować z Manim, który jest zwolennikiem profesjonalizmu. Pracuję ciężko dla tych dwóch, moich pieniędzy i Maniego (gra słów: my money and Mani – przypis tłumacza). Zasługuję na to. Zaczynamy pierwsze zdjęcia w Ladakh jutro i jestem absolutnie podekscytowany.

Bez Kajol! Mimo zdumiewającego sukcesu „Dilwale Dulhania Le Jayenge”, jako para wydajecie się mieć pecha. Zrezygnowała także z „Badshaha”. Dlaczego nie kujecie żelaza, póki gorące?

Przebojowe pary i tak nie czynią filmu hitem. To odnoszące sukces filmy przyczyniają się do tworzenia przebojowych par. Największy problem z nami wszystkimi – mediami, tobą, także mną – jest taki, że nadmiernie upraszczamy sprawy; mówimy, że film okazał się sukcesem, bo prezentował rodzinę, matkę, dobrego psa. Mówi się: „Ten film jest przebojowy, bo pojawia się w nim postać matki”; więc co ze stu osiemdziesięcioma filmami, które okazały się klapami, mimo że były w nich matki?

Kiedy aktorka odmawia udziału w filmie z tobą, odbierasz to jako osobistą zniewagę?

W żadnym wypadku. Uwielbiam pracować z Madhuri, Juhi i Kajol. Czuję się z nimi bardzo związany. Zawsze mówimy między sobą o jakimś wspólnym filmie, który nie wypalił: „Cholera, szkoda, że nie zrobiliśmy tego a tego filmu razem. Byłoby mnóstwo zabawy”. Więc kiedy gwiazda odmawia udziału w filmie, w którym mam z nią grać, nie odbieram tego osobiście. Wiele powodów może stać za jej decyzją – daty, scenariusz itd. Wolę, żeby nie nakręciła ze mną filmu, w którym czułaby się zakłopotana, niż gdyby go nakręciła, ale z niechęcią. Szanuję ich decyzje jako zawodowiec. Jest mnóstwo filmów, w których odmówiłem udziału, nawet się nie zastanawiając, kto jest główną gwiazdą.


Jakie jest twoje nastawienie do aktorów będących twoimi rywalami?

Jestem przyjaźnie nastawiony wobec wszystkich, oni są kimś więcej niż po prostu aktorami, z którymi współpracuję na planie. Dobrze im życzę. Chciałbym, żeby wszystkie ich filmy osiągnęły sukces, a moje jeszcze większy (śmiech).

Czy twoje decyzje zawodowe są związane z osobistymi związkami z ludźmi? Dołączyłeś do ekipy „Josha” po wyrzuceniu twojego kumpla Salmana.

Salman, Ajju (Ajay), Anil, Jaggu-da (Jackie Schroff – przypis tłumacza)... Nie poświęcilibyśmy dla siebie życia, ale bardzo się lubimy. Spotykamy się towarzysko. Pierwsze, co robimy, kiedy mamy próbę, to dzwonimy do siebie. Jesteśmy szczerzy, mówiąc sobie o swoich filmach i potrafimy powiedzieć: „Ty byłeś dobry, ale film mi się nie podobał” i tego typu rzeczy. Jesteśmy sobie bardzo bliscy.

Dobrze jest usłyszeć gwiazdę, która mówi, że ogląda dzisiejsze filmy. Ale powiedz mi, czy wyrażasz także swoją opinię, kiedy myślisz, że inna gwiazda zagrała źle?

O, tak. Oni mi to mówią i ja im też. Naprawdę podobał mi się film Anila „Virasat”, dzwoniłem do niego, kiedy był w Madrasie, i powiedziałem mu to. Jest bardzo uczciwym aktorem. Lubię prawych ludzi. Jego filmy odnoszą sukcesy bądź nie, ale on lubi je robić i prawdziwie wierzy, że to, co robi, jest dobre – a ja to szanuję. Nigdy nie było zawodowej rywalizacji między nami jako takiej i myślę, że pod każdym względem on jest ode mnie lepszy. Jak mógłbym nawet rywalizować z Sanju czy Jaggu-da? Są tutaj dłużej i wszyscy są w pewnym sensie o wiele lepsi. Są moimi seniorami. I oczywiście oglądam ich filmy, czasem podczas prób, czasem długo po premierze. Ale w ogóle staram się zobaczyć większość naszych filmów.

Widziałeś „Gupt”? Co sądzisz o Kajol w roli chorej psychicznie?

Nie, jeszcze nie widziałem „Gupt”. Ale jestem pewien, że Kajol będzie dobra. Pracowała ze mną (śmiech).

Kolejny z twoich ostatnich filmów to „Pardes”. Szepcze się o poważnym rozdźwięku podczas kręcenia pomiędzy tobą a Subhashem Ghaiem.

Nie widziałem filmu. Praca nad „Pardes” była trochę... Ach, no wiesz, Subhash Ghai kręci w stylu różnym od tego, do którego jestem przyzwyczajony. Musiałem długo czekać, kiedy kręciliśmy sceny w plenerach, co nie jest dla mnie normalne, ponieważ jestem hiperaktywny. Jeśli muszę po prostu siedzieć, trochę się nudzę. Nie mogę znaleźć sobie miejsca, jeżeli nie pracuję dwadzieścia cztery godziny na dobę. Przypuszczam, że Subhash Ghai miał problemy z powodu zdjęć za granicą. Ale w ostateczności było to dobre doświadczenie. Fragmenty, które zdążyłem zobaczyć podczas robienia dubbingu, wyglądały cudownie.

Mansoor Khan jest znany jako reżyser trudny we współpracy; ma jasno określone zamierzenia. Czy przewidujesz jakieś problemy podczas pracy z nim, jak to było w przypadku Subhasha Ghaia?

Kiedykolwiek z kimś pracuję, robimy to w sposób, który jest najlepszy dla filmu. Działamy wspólnie, żeby zrobić fajny film, i jestem pewien, że Mansoor tez tak uważa. Jestem bardzo elastycznym aktorem i dostosowuję się do tego, czego żąda reżyser. Nie wierzę, że jest jakiś jeden ustalony, dobry czy zły sposób robienia sceny. Jeśli reżyser lubi taki sposób – ok, robię to. Moim zadaniem jako aktora jest umiejętność zagrania scen, co do których nie mam przekonania. Nie ma zabawy, jeśli cały czas kręci się filmy, do których jest się przekonanym.

Zazwyczaj grasz romantycznego bohatera we wszystkich swoich filmach (nawet jeśli grasz psychopatę). W „Joshu” Mansoora Khana zostałeś obsadzony jako brat Aishwaryi.

Tak, gram romantycznego brata. Ale mam u boku heroinę – Smiriti Mishrę.

Widziałeś „West Side Story”, którym „Josh” jest podobno inspirowany?

Tak, widziałem. Mam ogromną kolekcję płyt z angielskimi, europejskimi, czeskimi produkcjami. Próbuję się z nich uczyć, jednak jako aktor nie mogę zastosować tego, czego się uczę, ponieważ nie robimy takich filmów. Ale tak, są chwile, w których z czerpię z tych filmów.

W „Dil to Pagal Hai” Yasha Chopry uwaga jest skupiona na rywalizacji Madhuri i Karismy. Co robisz w tym filmie?

Obie mnie kochają (śmieje się hałaśliwie). Są całkowicie moje! To miłosny trójkąt, powodująca kłopoty plątanina odcieni miłości, która biegnie od A do B i Z. Jestem obiektem pożądania wszystkich.

Robisz film z Priyadarshanem i Jayą Bhaduri?

Producent i reżyser zaproponowali mi zrobienie go, ale chyba nie będę w stanie uzgodnić dat. Mam małą, ale bardzo sympatyczną rólkę. Niemniej jednak nie sądzę, że będę mógł dopasować film do mojego rozkładu, skoro straciłem już sześćdziesiąt dni z powodu moich urazów. Miałem operację, potem złamałem nogę i próbuję to nadrobić. I przyjąłem rolę w filmie Maniego. Mam trochę za mało czasu.

Na co byłeś operowany?

Nosiłem gorset podczas „Duplicate”, a to spowodowało zaciśnięcie niektórych żył, więc miałem z tego powodu operację.

Mukul Anand mówi, że mu bardzo przykro, ponieważ wycofałeś się z jego „Dus”.

Nie wycofałem się z „Dus” tak po prostu. Chodzi o to, że staraliśmy się o dziecko i nie wychodziło, kiedy myśleliśmy, że się uda. A potem nagle się udało. Kiedy się okazało, że Gauri spodziewa się dziecka, nie chciałem kręcić zdjęć w plenerze. A Mukul Anand zaplanował czterdzieści pięć takich dni zdjęciowych w okolicy jej planowanego terminu! Więc się wycofałem. Jestem pewien, że musi być bardzo zdenerwowany, ma prawo, ponieważ poczyniliśmy zobowiązanie, że zrobimy film razem – niekoniecznie ten film, ale podpisałem z nim umowę i otrzymałem za to pieniądze, mimo że moja ostateczna zgoda jest zawsze uzależniona od tego, czy spodoba mi się tematyka. „Dus” zapowiadał się fantastycznie – z Salmanem, ze mną i Mukulem. Teraz Sanjay zajął moje miejsce.

Czy jesteś zadowolony ze swojego aktorskiego dojrzewania?

Z jednej strony uważam „Kabhi Haan Kabhi Naa” za znaczące dokonanie. Czuję, że pozwoliło mi trochę dorosnąć pod względem aktorskim. Z „Dilwale...” było inaczej. Wydaje mi się, że naprawdę dojrzałem przy tym filmie, ale wiele zasług przypisać należy Adityi Choprze i Karanowi Joharowi. Wierzyli, że mogę zagrać moją rolę bez fajerwerków. Zawsze mówiłem, że kiedy zostanę wielką gwiazdą, być może wtedy będę mógł pójść w subtelności. Jeszcze nie jestem tak wielką gwiazdą – ale na tyle dużą, by być trochę bardziej subtelnym. Jako aktor jestem bardziej pewny siebie i mogę odejść od ekspresyjnego wyrażania siebie. W rzeczy samej moi nowi reżyserzy chcą, bym grał z umiarem. Mówią: „Ok, nie musisz być teraz taaak wściekły”. Albo: „Nie musisz być aż taaaki zabawny”.
Cieszę się z tego, co robię w „Duplicate”, który jest kolejną kompletnie stukniętą komedią. Gram podwójną rolę, walniętego ofermę i złoczyńcę. Nigdy wcześniej nie grałem takiej ofiary do kwadratu. To sama rozkosz. Nie wiem, jaki ostatecznie kształt przybierze film, to bardziej komedia slapstickowa w stylu Jima Carreya czy Jerry’ego Lewisa. Pojawi się na ekranach na początku przyszłego roku. Przesunęliśmy ją, ponieważ mam w tym roku cztery premiery.

Czy entuzjastyczne recenzje „Yes Boss” wpłynęły na zmniejszenie negatywnego skutku „Koyli”, która nie została dobrze przyjęta przez publiczność?

Byłem bardzo dobry w „Koyli”, bardzo odmienny w tym filmie. Nie kieruję się recenzjami w prasie. Liczy się dla mnie to, że kiedy oglądam film z ludźmi, którzy są dla mnie ważni, oni mówią: „Hej, człowieku, to jest coś innego”. A co do „Yes Boss” – jeśli lubiłeś „Raju...”, polubisz też „Yes Boss”. To z całą pewnością lepszy film niż „Raju...”.

Czy kiedykolwiek zabierasz swoją pracę do domu?

Nie biorę pracy do domu. Za to przynoszę wiele rzeczy, których się uczę w domu, do pracy.

Jak postrzegasz aktorstwo – jako ogrom ciężkiej pracy czy niczym niezmąconą zabawę?

Uwielbiam granie. Uwielbiam być kimś innym, ponieważ czasami bardzo nienawidzę siebie. Bycie po prostu sobą jest bardzo bolesne. Nie oszukuję się, jeśli chodzi o moje życie – jest fantastyczne. Ale jeśli jest ci smutno – myślisz o różnych rzeczach... Gdzie jestem? Dokąd dążę? To powoduje mnóstwo bólu, masę kompleksów, masę zmartwień, które były, są i będą. Potrzebujesz kogoś innego, by móc zapomnieć o tym wszystkim, kogoś, kto może cię rozśmieszyć i doprowadzić do łez. Twoja rola pomaga ci zapomnieć o wielu sprawach. Jako aktor możesz także zrobić wiele rzeczy, których nie możesz robić w prawdziwym życiu. Cieszę się aktorstwem. Jestem znakomicie szpetnym aktorem.

Jak rozwinąłeś rzadką zdolność do bycia zupełnie swobodnym przed kamerą? Nie wydajesz się w ogóle przejmować swoim wyglądem.

Jest mnóstwo aktorów i aktorek, którzy są przerażeni, jeśli wyglądają brzydko w kadrze. Ja nie, być może dlatego, że nigdy nie postrzegałem siebie jako kogoś, kto wygląda świetnie – moja żona i inni też tak uważają. Ale jest pewna kobieta z Australii, Tony Laird, której się podobam. Była tu podczas podróży. Nigdy wcześniej nie widziała filmu hindi. Napisała obszerny artykuł w australijskim magazynie poświęconym sztuce; był bardzo pochlebny. Przysłała mi pismo. Nakręcił mnie ten tekst, nikt nigdy nie powiedział mi, że jestem chociażby siedmiomilionowym przystojnym mężczyzną na świecie. Nic takiego mnie nie zadręcza. Jestem szczęśliwy, mając najseksowniejsze usta. Mijające mnie w samochodach nastolatki nazywają mnie Zmysłowe Usta. To mnie wprawia z zakłopotanie. Cała reszta jest tak brzydka, że tylko te usta się wyróżniają. To jak jakieś przesłanie (śmiech).
Myślę, że aktor nie powinien przejmować się tym, jak wygląda. Popatrz, mężczyzni jak Anupam Kher, Johnny Lever, Dilip Kumar, nawet pan Bachchan, ci aktorzy wcale się nie przejmowali tym, jak wyglądają. Nie mogę zmienić swojego wyglądu, a nawet gdybym mógł, niewiele da się zrobić. Jestem brzydalem o zmysłowych ustach.

Co zamierzasz teraz, jeśli chodzi o karierę? Jak podsumował to treściwie Ketan Mehta – odbyłeś podróż od Maniego Kaula do Maniego Ratnama...

Na dodatek zarobiłem cholernie dużo pieniędzy w międzyczasie. Przyjmuję to, co się zdarza. Mam nadzieję, że dalej tak będzie. Jeśli nie...

Czy jesteś gotów odpocząć?

Nie. Obecnie pracuję nad około ośmioma filmami. Będę szczęśliwy, jeśli uda się je skończyć. Mam też kilka innych zobowiązań – „Kuch Kuch Hota Hai” Karana Johara, „Josh”, film Maniego Ratnama, „Badshaha”, film Rajkumara Santoshiego i film z Shashilalem Nairem. To może się rozciągnąć na następne dwa czy trzy lata. Może następny film będzie w połowie przyszłego roku. Nie planuję kolejnych etapów kariery jako takich. Teraz przygotowuję się na narodziny dziecka, i zmianę, jaka we mnie nastąpi z powodu ojcostwa.

Jak sądzisz, jakim będziesz ojcem?

Będę wspaniały. Nie mam rodziców i chcę, by moje dziecko miało to wszystko, czego ja nie miałem. Miałem piętnaście lat, kiedy zmarł ojciec, a dwadzieścia pięć, kiedy odeszła matka. Dali mi na tyle dużo miłości, by starczyło mi na całe życie. Chciałbym być całe życie z moim dzieckiem. Jestem bardzo podekscytowany. To, jak Gauri promienieje... wszyscy mówią, że to będzie chłopiec. Chciałbym mieć także dziewczynkę. Ale nawet lekarz stwierdził, że to będzie chłopiec. Chcę go nazwać Aryan.

Dla wielu młodych ojcu trudne jest to, że uwaga ich żon nagle skupia się całkowicie na dziecku. Będziesz zazdrosny o swojego syna?

Nie z powodu dziecka będę grał drugie skrzypce w życiu Gauri. Zawsze byłem na drugim miejscu. Będzie inaczej. Powtarzam Gauri przez ostatnie sześć miesięcy, że teraz najpierw będzie mój syn, potem żona.

W odróżnieniu od wielu aktorów nigdy nie łączono cię z nikim poza twoją żoną. Jak to się stało?

Nie wiem. Czego oczekujesz? Jestem bardzo życzliwy wobec moich heroin. Przesiaduję w ich charakteryzatorniach. Chodzę do ich domów, one przychodzą do mnie. Spędzam z nimi mnóstwo czasu podczas zdjęć. Zawsze siedzę i gadam z nimi. Wszyscy aktorzy utyskują, że jestem jedynym, który może wchodzić do charakteryzatorni, a one nie są zirytowane. Ale jak się łączy z kimś, powiedz mi? Nie wiem, co mam robić, by mnie przyłapano.

Co robi Gauri, że jesteś tak kompletnie w nią wpatrzony?

Nie prześladuję jej. Nie jestem w ogóle zaborczy. Nie naruszam jej przestrzeni. Kiedy byłem młody, czytywałem hasła wiszące w biurze mojej dyrektorki: „Jeśli dziecko widzi pogardę, uczy się gardzić innymi, jeśli widzi zaufanie, uczy się ufać” itd. Wierzę, że „jeśli kogoś doceniasz, ten ktoś uczy się kochać”. A ja naprawdę doceniam Gauri. „Wpatrzony” to złe określenie. Nawet miłość nie jest dobrym. Bardzo cenię Gauri, jestem jej wdzięczny za obecność. Przypuszczam, że uczy się mnie kochać dzięki temu. Może pewnego dnia nie będę grał drugich skrzypiec.

Czy radzisz sobie z dziećmi, kiedy nie jesteś z nimi na planie albo nie pozujesz do okładki magazynu?

Uwielbiam dzieci. Nawet kiedy grałem w teatrze, byłem bardzo popularny wśród dzieci. Jako aktor zwracam się przede wszystkim w stronę publiczności powyżej czterdziestki i poniżej czternastego roku życia. Nie ma wśród niej młodych dziewczyn czy ludzi pomiędzy piętnastym a czterdziestym rokiem życia. Jestem dzieciakiem. Dlatego dzieci lubią mnie w filmach – i nie chodzi o to, że robię kaskaderkę czy skoki, tańczę czy robię z siebie głupka. Kiedy ludzie pytają, co sprawia, że jestem taką wielką gwiazdą, mówię im, że to dlatego, że zwracam się do dzieci, a dzieci będą długo publicznością. To ważna inwestycja. Mogę spędzać całe dni z dziećmi. Gram z nimi, mówię ich językiem, gaworzę. Rozumieją to, co mówię – z wzajemnością.

Co robisz w wolnym czasie – tak, jak wtedy, kiedy miałeś wypadek?

Jakoś tak wyszło, że ten wypadek okazał się fortunny, ponieważ mogę spędzać mnóstwo czasu z ciężarną Gauri. Być może w innej sytuacji nie mógłbym z nią być tyle czasu. Być może ten wypadek podświadomie zdarzył się po to, bym mógł z nią być! Miło siedzieć w domu. Podoba mi się. Lubię być sam. Lubię moją przestrzeń. Uwielbiam przebywać w sypialni. Nie przepadam za wielkimi rodzinami, ponieważ dorastałem w małej. Ale lubię bywać w domu Gauri w niedziele. A oni są wielką rodziną.

Jaką religię praktykujesz?

Wierzę w Boga i we wszystkie religie, ale nie zmusiłbym nikogo do zmiany swoich przekonań. Modlę się do Boga. Modlę się za wszystkich poza sobą, ponieważ uważam, że nie powinno się modlić za siebie. Wierzę, że moja matka jest gwiazdą. Więc wybieram każdego wieczoru jedną z nich na niebie i modlę się do niej. Nie wiem, dlaczego, ale nigdy nie potrafiłem skojarzyć z gwiazdą ojca. Ale moja matka jest dla mnie wielką gwiazdą, więc siadam i rozmawiam z nią każdego dnia na tarasie. Kiedy czuję się naprawdę samotny, wypłakuję się Bogu. W takich chwilach żona pozostawia mnie samego. Po prostu rozmawiam z Bogiem językiem, którego normalnie używamy. Jedyna modlitwa, którą odmawiam, to modlitwa w urdu, której słowa brzmią: „Pracuj ciężko, a zwycięstwo będzie twoje”. Ma zastosowanie do wszystkiego w życiu. Wierzę w Boga, więc pewnego dnia spotkam moich rodziców.

We wcześniejszym wywiadzie powiedziałeś, że najbardziej obawiasz się utraty swojej gwiazdorskiej pozycji.

Najbardziej boję się tego, że ktoś ucina mi ręce. Mam fobię, że ktoś odetnie mi ramiona. I nie będę umiał unosić ich w górę. Próbuję je unieść, ale... kiedy o tym myślę, wpadam w dół.

Boże, to potworne!

Nie boję się utraty pozycji, powiedziałem, że byłoby dość straszne, gdyby tak się stało, ponieważ gorąco wierzę, że nie utracę jej przez długi czas. A im dłużej ją mam, tym bardziej przerażające będzie, kiedy ją utracę. Bycie gwiazdą dało mi cholernie dużo. To rodzaj wypełnienia pustki po śmierci matki.

Jakie są twoje inne obawy?

Chcę umrzeć przed innymi w mojej rodzinie. Nie chce stracić żadnego więcej członka rodziny.

Na koniec – jest dobrze czy źle? Wychodzisz na plus czy na minus?

Istnieje równowaga. Nie chcę, by świat się zatrzymał, bo chcę wysiąść. Mam trzydzieści dwa lata i bardzo dobre życie. Moja żona denerwuje się, kiedy mówię o moim wieku. Nie widzi potrzeby, by go rozgłaszać.



Tłumaczenie: Gosia JG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"