w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Człowiek, który się nie zatrzymuje

Wywiad dla Mumbai Mirror, 10 listopada 2008r.
Autor: Indu Mirani


Masz teraz 43 lata. Opowiedz mi o trzech rzeczach, o których nie wiedziałeś w wieku 23 i 33 lat.

W wieku 23 lat nie wiedziałem, że będę ważną osobą w świecie filmu, nie wiedziałem, że na świecie jest tyle dobra, tyle życzliwości skierowanej do mnie, i nie wiedziałem, jak bardzo złym aktorem byłem. Kiedy miałem 33 lata, nie miałem pojęcia, że mógłbym zagrać dzieciaka ze szkoły w „Kuch Kuch Hota Hai” – właściwie chłopaka z college’u – i dać radę. Nie wiedziałem, jak pięknie będą dorastać moje dzieci; i nie sądziłem, że w wieku 43 lat nadal będę wyglądał na 33.

Jak zmieniły się Twoje obawy od czasu, kiedy byłeś dwudziestolatkiem, trzydziestolatkiem i teraz, kiedy masz czterdzieści lat?

Kiedy miałem 23 lata, byłem nieustraszony, nie miałem nic do stracenia. W wieku 33 lat byłem bardzo świadomy wartości materialnej pracy, którą wykonywałem, obawiałem się klap i hitów. Teraz boję się jedynie o moje dzieci. Jeśli mój syn skacze na trampolinie, obawiam się. Znowu wiem, czym jest strach.

Czy kiedykolwiek właściwie zamierzałeś odejść w stronę zachodu słońca?

Sushmita Sen mówiła mi wiele razy, że powinienem usiąść na moim tarasie i popatrzeć na zachód słońca. Nie wiem, co to jest zachód słońca. Nigdy nie doceniałem jego piękna, ale też nie szydziłem z niego. Nie doceniam istoty zachodu słońca, niestety, ale także nie wierzę w takie wycofanie się. Mój ojciec miał zwyczaj powtarzać: „Przed zapadnięciem zmroku, na koniec wreszcie pojawia się ta szczególna poświata”. Myślę, że wypalę się właśnie tak. Chciałbym zdobyć ostatnie sto punktów w moim ostatnim meczu.
Wydaje mi się także, że aktorzy nie odchodzą – za aktorami bardzo uprzejmie zamykane są drzwi. Jesteśmy zatrudniani – wierzę w to naprawdę – przez ludzi, którzy nas oglądają, nie przez producentów, dystrybutorów czy reżyserów. I przez określony czas nasi pracodawcy są z nas zadowoleni; a pewnego dnia nie wyrzucają nas. Po prostu przestają nam dawać ważną pracę. Bardzo przyzwoicie pokażą mi drzwi.

Aktorzy często mówią, że współzawodnictwo czyni ich bardziej odpowiedzialnymi. Co to znaczy dla ciebie?

Nic, w ogóle. Bardzo wcześnie w życiu zdecydowałem o czymś, o czym napisałem także w mojej książce. Wyjaśnię to na przykładzie z dziedziny sportu, bo lubię sport. Nazywam to wyścigiem myśli. Opowiadałem o tym także Abhishekowi i Hrithikowi, i kiedy mieli klapy, pisali do mnie, bym opowiedział im o wyścigu. To dość proste. Jeśli ktoś przebiegnie dystans w dziewięć i pół sekundy, a ja zrobię to w dziesięć sekund, to nawet, jeśli chcę pokonać tę osobę, wciąż muszę pobić swój własny czas. Muszę przebiec w czasie 9.9, 9.8, 9.7, 9.6, 9.5 – to wszystko są moje czasy, więc ostatecznie jest to rywalizacja z samym sobą. W wyścigu nie chodzi o to, by biec dość szybko, nie o to, by biec dość intensywnie – chodzi o to, by biec wystarczająco długo. Odkąd stałem się lepszym człowiekiem, spokojniejszym, cichszym, milszym, łagodniejszym, dojrzalszym – nigdy nie myślałem o rywalizacji. Więc nie mam konkurencji.

Kiedy przydarza ci się coś dobrego, komu biegniesz o tym powiedzieć?

Tak naprawdę nikomu. Jeśli w ogóle, to mówię moim dzieciom, ponieważ czuję, że są wcieleniami moich rodziców. Wiem, że to nieprawda, ale wierzę w to. Jest taka stara piosenka, która mówi: „Kiedy w końcu pukasz, nikogo nie ma w domu” – i to mi się przydarzyło. Poradziłem sobie z pragnieniem, by mówić komukolwiek. Moja postawa to: „Już po sprawie, idźmy do przodu”. Teraz mój syn, córka i ja liczymy nasze medale i mamy mnóstwo radości; ale oni mają ich więcej niż ja miałem, kiedy byłem w ich wieku. Ale to też dlatego, że szkoły stały się bardziej liberalne – również w kwestii przyznawania nagród.

Kiedy potrzebujesz wymiany myśli, do kogo się zwracasz?

Jeśli chodzi o filmy, zwracam się do Adiego, Karana i Farah. Poza tym moje pomysły wszystkie są tutaj, w laptopie. Zapisuję je tutaj, a potem czytam sobie, tak jakby ktoś mi je opowiadał. Dużo piszę, zapisuję po prostu myśli, teraz staną się częścią mojej książki. O twórczych pomysłach mówię mojemu zespołowi. Tak naprawdę nie dyskutuję o moich przemyśleniach z nikim. Nawet z moją rodziną. Jeśli o to chodzi, mam naturę pustelnika.

Zawsze mówisz, że jesteś nieśmiały…

Jestem bardzo nieśmiały. Myślę, że 90% tego, co robię jako aktor, ma swoje źródło w tym, że jestem nieśmiałym człowiekiem. W moim własnym domu, na własnych przyjęciach czuję się nie na miejscu. Może ze względu na to, że jestem drugim z kolei dzieckiem, po prostu stałem się trochę bardziej nieśmiały. Peszę się wobec kobiet, nowo poznawanych ludzi. Jeśli ktoś zada mi osobiste pytanie, nadal się rumienię. Muszę zabierać moje dzieci ze sobą, kiedy wybieram się do sklepu z zabawkami, Nie chodzę nigdzie sam, nie robię zakupów ani nie podróżuję sam; ale wpuśćcie mnie na scenę, przed miliony ludzi, i każcie mówić o życiu – a jeśli wiem, że publiczność chce mnie oglądać i zna mnie – zrobię to z łatwością, ponieważ jestem wtedy kimś innym. Jestem po prostu pracownikiem tego fantastycznego supergwiazdora, nie tak utalentowanego jak inni, nie tak przystojnego jak inni, nie tak wysokiego jak inni – ale jest dobry, lubię dla niego pracować.

Kiedy SRK gwiazdor zasypia, a budzi się człowiek?

Kiedy jestem sam. Jestem bardzo prostym, nudnym typem faceta, jak Surinder Sahni z „Rab Ne Bana Di Jodi”. Tę przestrzeń daje mi moja rodzina i moi przyjaciele, pozwalają mi być nudnym. Gwiazda budzi się, kiedy naprzeciwko mnie pojawia się kamera. Autentycznie jesteśmy dwiema różnymi osobami. Mówię jedną rzecz i w to wierzę, a potem wyrażam inne przekonanie na ten sam temat. Nie chodzi o to, że istnieje wewnątrz mnie rozdźwięk lub że jestem hipokrytą – po prostu wierzę w oba twierdzenia. Mahesh Bhatt zawsze mi powtarzał: „Jesteś schizofreniczny” – i taaa, może jestem. Jestem kontrolowanym schizofrenikiem na wolności. Teraz, kiedy stałem się starszy, rozumiem to.

W jaki sposób unikasz syndromu zamknięcia się w wieży z kości słoniowej, bycia daleko od rzeczywistości?

Jeśli nie posiadasz wieży z kości słoniowej, musisz ją wybudować wokół siebie; ja właściwie taką mam i żyję z nią w przyjaźni. Po prostu wykonuję moją robotę. Moja praca wymaga tego, bym spędzał wiele czasu z tymi, z którymi pracuję, więc tak naprawdę jestem trochę nie na bieżąco w kontaktach z resztą ludzi. Ale to nie oznacza, że jestem oderwany od rzeczywistości, ponieważ wiem, skąd pochodzę, kim jestem, jak skromne i wyedukowane powinny być moje dzieci. Cień mojej osoby nie powinien przysłonić ich osobowości i tego, kim się staną w przyszłości.

Czy kiedykolwiek popatrzyłeś w lustro i nie spodobało ci się to, co zobaczyłeś?

Nie jestem bardzo próżny, gdy tylko nałożę make-up, nie patrzę w lustro. Nie jestem w sobie nadzwyczajnie zakochany ani też siebie nie nienawidzę. Nawet się nie czeszę, kiedy nie mam zdjęć. Kąpię się i golę, ale nie czeszę. Ludzie czasami myślą, że jestem metroseksualny. Nawet tego nie rozumiem. Nie ciągnie mnie do niczego, co wiąże się z próżnością, pod względem urody, zabiegów, czegokolwiek. Nie używam nawet mydła ani szamponu.

Jak zmieniło się dla ciebie postrzeganie ojcostwa?

Jak już powiedziałem, boję się o dzieci i o siebie; nigdy nie myślałem o mojej nagłej śmierci, ale teraz o tym myślę. Myślę: „Mam nadzieję, że dzieci będą mnie mieć dla siebie wystarczająco długo”. Naprawdę wierzę w wyświechtane powiedzenie, że nie ma nic bardziej dającego satysfakcję niż bycie rodzicem. Podczas ostatnich kilku dni codziennie rano jeździłem przez dwie czy trzy godziny i jedna z myśli, które mi przebiegały przez głowę, była taka: „Mam fajny dom, nakręciłem fajne filmy, jestem gwiazdą, mam pieniądze, nagrody – mam wszystko, a mimo to nadal pracuję i nigdy nie przyszło mi do głowy, że powinienem się zatrzymać”; ponieważ z tym wszystkim pojawiła się kolejna myśl: „Jak z tym skończę, to co będę robił”? Określenie „aktor” mnie definiuje. Ale potem pomyślałem, że jeśli bym w tej chwili przestał pracować, po prostu poświęcił się porannemu wstawaniu, przygotowywaniu moich dzieci do szkoły, odwożeniu ich tam, czekaniu, aż wrócą, spędzaniu z nimi czasu, trochę uczeniu się z nimi, próbom położenia ich do łóżek, graniu z nimi w gry – mógłbym spędzić resztę życia w taki sposób. To właśnie znaczy dla mnie bycie ojcem. Moje dzieci mnie dopełniają. Kocham kompletną czystość dzieci, lubię ich psotność i dobroć. Są tak bardzo politycznie niepoprawne i tak czyste.

Jaka jest według ciebie różnica między byciem osamotnionym, osobnym, samotnikiem? Co określa ciebie

Osamotnienie to nic innego jak stan umysłu. Możesz poczuć się osamotniony, kiedy tego chcesz, możesz stać się osamotniony, kiedy tylko chcesz litować się nad sobą. Osamotnienie to twój najlepszy przyjaciel, do którego nawet nie musisz dzwonić. To najszybciej dostarczany towar spośród wszystkich emocji świata. Można go wydłużyć, skrócić, można przywrócić. Niektórzy ludzie używają też osamotnienia jako wyrazu artystycznej ekspresji. Ja myślę, że to tak naprawdę narzędzie takiego ładnego rozczulania się nad sobą. Nie wiem, czy dobrze o tym mówię, niektórzy ludzie z natury są powściągliwi i podatni na inne bodźce. Co innego jest dla nich ważne i są szczęśliwi. Samotnicy to szczęśliwcy. Osamotniony może być nieszczęśliwy, ponieważ chce, żeby tak było. Ale samotnik to facet, który nie tańczy tak, jak ty zagrasz, woli coś innego. Bycie samotnikiem jest fajne – i jeśli mam to analizować, mogę być „intelektualnym samotnikiem”. Nazywam to byciem pustelnikiem.

Osobność to dobra przestrzeń. to nie osamotnienie i nie taniec do tego, co zagrają. Sądzę, że osobność to coś, czego powinno się używać jako medytacji, jako autoanalizy, Lubię być odosobniony, przez kilka godzin lub godzinę dziennie. Alienuję się w mojej łazience. I to niekoniecznie robiąc rzeczy, które zazwyczaj robi się w łazience. Moja rodzina o tym wie, żartuje się, że Shah Rukh spędza w łazience mnóstwo czasu. Moja łazienka jest jak salon. Moja żona tak ją urządziła. Powiedziała, że skoro zamierzam siedzieć tam ukryty z dala od wszystkich, mogę równie dobrze siedzieć na krześle. Rozluźniam się i czytam książkę. Czasem biorę telefon, czasem grę video. Po prostu siedzę i oczyszczam mój umysł, co niektórzy nowocześnie określają jako odprężanie się. Osobność to po prostu bycie. Jest ona także bardzo ważna dla niektórych procesów twórczych. To świetny sposób, by się naładować ponownie energią. Osobność jest dobra, bycie osamotnionym żałosne, bo zadawane samemu sobie; a bycie samotnikiem to intelektualne odsunięcie się. Z tych trzech najbardziej jestem osobny, sam z wyboru. Można by zmienić tę frazę: „Na szczycie zawsze tak jest, nie jest się osamotnionym, ale po prostu – samotnym z wyboru”.


Podziękowania dla wryddhy za przełożenie wypowiedzi w hindi. I dla avoid za konsultacje.

Tłumaczenie: Gosia JG.

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"