SRK o "Rab Ne Bana Di Jodi"
Wywiad dla Mid-day, 9 grudnia 2008r.
Autor: Shaheen Parkar
Podczas dzisiejszego święta aktor będzie spotykał się z
mediami, by mówić o swojej najnowszej premierze. Teraz
mówi o bardziej optymistycznych sprawach,
wypowiedziawszy się wcześniej na temat tego, co
wstrząsnęło Mumbajem do głębi. A wszystko to podczas
leczenia urazu ramienia, które w tej chwili jest na
temblaku.
Odniosłeś kontuzję na planie „Dulha Mil Gaya”?
Tak, podczas zdjęć w studiu Mehboob w ubiegłym tygodniu.
Kręcona była scena akcji, która wymagała ode mnie
biegania. Nagle, kiedy grałem, przewróciłem się i
upadłem na rękę. Nie chciałem od razu wzywać pomocy
medycznej ani nie powiedziałem o tym producentowi (Viveck
Vaswani) i reżyserowi (Mudassar Aziz). Po prostu nie
chciałem, by czuli się źle z powodu opóźnienia kręcenia.
Poprosiłem o udzielenie pomocy wtedy, kiedy było już po
zdjęciach.
Skończyłem już kręcić ujęcia do „Dulha Mil Gaya”.
Pojechałem w sobotę do Malezji na ceremonię przyznania
tytułu datuka. Moja ręka była obandażowana, ale nosiłem
stroje z długim rękawem, więc nic nie było widać.
„Rab Ne Bana Di Jodi” to już kolejny projekt spółki
SRK Yash Raj.
Nie pracuję z ludźmi, z którymi nie współpracuje mi się
dobrze. Są filmowcy, ważni i popularni na rynku, z
którymi nie mam ochoty pracować, nawet dla dużych
pieniędzy. Adi jest jednym z moich najbliższych
przyjaciół w przemyśle. Zrobił trzy filmy; wydaje mi
się, że powinien zrobić sześć. Ale jest bardzo zajęty
jako producent, więc rozumiem.
Czy zauważyłeś zmianę u Adityi Chopry od czasów
kręcenia „Dilwale Dulhania Le Jayenge” i teraz, podczas
„Rab Ne Bana Di Jodi””?
Jest teraz bardziej zrelaksowany i szczęśliwszy. Znam go
ponad piętnaście lat, od czasów „Darr”, kiedy był
asystentem reżysera. Ludzie pokładają w nim wielką
nadzieję. Chcemy dać publiczności w „Rab Ne Bana Di Jodi”
to, co lubi oglądać, pokazać jej, co nam się podoba.
„Rab Ne Bana Di Jodi” to nadzwyczajna opowieść o
zwyczajnych ludziach?
Akcja rozgrywa się w realnym świecie. Nie ma harleya
davidsona, nie ma Szwajcarii – nic poza historią dwojga
ludzi. Po tym, jak nęciliśmy was możliwością oglądania
Raja, Rahula, Dona… teraz odrzuciliśmy ten zewnętrzny
powab, by ukazać naprawdę to, co jest wewnątrz. Adi chce
powiedzieć ludziom, że dobrze jest być zwyczajnym.
Aktorki grające z tobą są coraz młodsze. Najpierw Deepika w „Om Shanti Om”, teraz Anushka w „Rab Ne Bana
Di Jodi”.
Te dziewczyny oglądały moje filmy, kiedy były małe, a
teraz ze mną pracują. Dobrze współpracuje mi się z
każdym, bez względu na wiek. Jestem rozdarty, kiedy
mówię tak, jestem coraz starszy, ale czuję się młodziej.
Nigdy nie wyobrażałem sobie, że będę
czterdziestotrzylatkiem, to było coś bardzo odległego.
Moi przyjaciele mówią, że jestem wyjątkowy i czuję się
trochę taki, jaki byłem, kiedy miałem dwadzieścia kilka
lat.
Co mówią ci te młode dziewczyny?
Mówią, że jestem najmłodszym bohaterem filmowym, z jakim
pracowały. W rzeczy samej twierdzą, że jestem młodszy
niż ci wszyscy młodzi mężczyźni. Pracuję z tymi
dziewczynami, nie mając nawet cienia ukrytej myśli, by
je uwieść. Uwielbiam Kareenę, Deepikę, Priyankę i
Anushkę. Priyanka wciąż nie nazywa mnie po imieniu.
Nakładałem jej koronę podczas konkursu piękności. Mówi
„proszę pana” lub po prostu zaczyna rozmowę bez
wymawiania mojego imienia. Nikt nie nazywa mnie wujkiem
poza Sushmitą (Sen), ona twierdzi, że jestem strasznie
stary!
Czego uczysz się od młodych?
Mnóstwa rzeczy. Młodzi mają dużą wiedzę i to pozwala im
mieć fantastyczne argumenty, kiedy mają do czynienia z
uznaną gwiazdą, jak ja. Posiadający wiedzę ludzie są
ufni we własne siły i to daje im przewagę nad innymi.
Pomaga ci to jako aktorowi?
Kiedy debiutant mówi swoją kwestię w jakiś konkretny
sposób, a ja nie wiem, jak zareagować, zaczynam to robić
w nowy, zaskakujący sposób. Nauczyłem się ogromnie dużo
od Deepiki w „Om Shanti Om”, tak samo jak od dziewczyn
przy „Chak De! India”. „Om Shanti Om” udał się – w 90 %
dzięki Deepice. Na pokazie „Rab Ne Bana Di Jodi”
powiedziałem rodzicom Anushki, że jeśli, jak Bóg da,
film będzie udany, 70 – 80 % to będzie jej zasługa.
Tłumaczenie: Gosia JG
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"