w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

To głupie i żenujące

Wywiad dla Mid-day, 27 października 2008 r.
Autor: Sarita Tanwar


Shah Rukh Khan nigdy nie był kimś, kto owija w bawełnę. Tym razem także, zgodnie z tym, jak jest postrzegany, mówi otwarcie o wszystkim, co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku miesięcy, o kończeniu swojego filmu, sporze z Salmanem, więzi z Akshayem Kumarem i o innych sprawach...

Twój film, „Billo Barber”, jest gotowy...

Proszę pozwolić mi to jasno wyrazić – to film Irrfana Khana. On gra Billo Barbera. Ja występuję w roli gwiazdy filmowej.

Grasz samego siebie?

Nie, gram o wiele większą gwiazdę niż ja sam – o ile to możliwe. Bohater nazywa się Sahil Khan. Używaliśmy także, mówiąc o nim, określeń „SRK” i „King Khan”. Filmowi przyświeca idea, która wyraża się w twierdzeniu, że nie ma nic wyjątkowego w byciu wyjątkowym – wyjątkowe jest bycie zwyczajnym. Zawsze podobało mi się to zdanie. To coś, co kiedyś powiedział mi Shekhar Kapur. Od dawna chciałem zrobić o tym film.
To opowieść o zwyczajnych ludziach. Uważam, że Priyan (Priyadarshan, reżyser) i Lara (Dutta) wykonali świetną robotę. Sporo aktorek odmówiło zagrania tej roli, ale ona uwierzyła w to i zagrała.

Przełożyłeś datę premiery filmu?

Zmieniliśmy po prostu datę, ponieważ pojawią się nowe, większe filmy – pana Subhasha Ghaia i innych. Nie chcieliśmy, by premiera naszego nałożyła się na inne.

Czy były kręcone powtórki, ponieważ nie byłeś zadowolony?

Nie. Nigdy nie kwestionuję decyzji reżyserów. Dzień, w którym zdecyduję się podać w wątpliwość to, co mówi reżyser, będzie dniem, w którym sam zacznę reżyserować filmy. Nie reżyseruję. Jak dotąd nie. Ale mam swój wkład. Piosenki są robione wspólnie z Priyanem, ponieważ wierzę po prostu, że Farah, ja, Pritam (Chakraborty, kompozytor – przypis tłumacza) i Pony (Verma, choreograf – przypis tłumacza) możemy zrobić muzykę. Jestem bardzo zainteresowany tym, by ścieżka dźwiękowa do tego filmu stała się wielkim przebojem. Gwiazda, którą gram, jest zainteresowana muzyką; Deepika, Kareena i Priyanka zgodziły się wystąpić w teledyskach.

Chciałeś też, by wystąpiła Rani?

Chciałem, by Rani wystąpiła w głównej roli. Ale powiedziałem jej: „Może ci się nie spodoba”. Nie umniejszam w żadnym wypadku dokonań Lary, jestem szczęśliwy i wdzięczny, że zagrała, ale to nie jest typowa rola kobieca pod względem długości trwania i tego, co sobą prezentuje. Myślę, że Rani była bardzo zapracowana, powiedziała: „Shaaah” (robi smutną minę), a ja odrzekłem, że nie ma sprawy. Jest mi zbyt bliska, bym miał kwestionować jej wybory. W piosenkach wystąpią Priyanka, Katrina, Kareena i Deepika, które są modelowymi aktorkami – supergwiazdami, wyglądają bardzo seksownie i są piękne – a bohater tańczy z nimi.

O czym jest „Billo Barber”?

O tym, jak zmienia się życie człowieka. Promo filmu wygląda mniej więcej tak: „Nazywam się Billo Barber. Wszyscy powiadają, że gwiazdy mają wpływ na przeznaczenie i życie. Mnie gwiazdy będą sprzyjać. Będę miał świetną żonę, wspaniałych przyjaciół, w pracy wszystko będzie się układać. I nagle na mojej drodze pojawi się gwiazda (tutaj ukaże się bohater, którego gram) i życie mi się posypie”.
Pomysłem na film jest to, jak gwiazdy zmieniają życie. Ale jako gwiazdy rozumiemy tu gwiazdy filmowe.

Co przypomina mi o „gwiezdnych wojnach”. Czy powodem sporu z Salmanem było to, że odmówiłeś występu specjalnego w filmie „Mr and Mrs Khanna”?

W plotce, że zostałem poproszony o udział w tym filmie i odmówiłem, nie ma ziarna prawdy. On musiał wspomnieć o jakimś filmie. Ciągle mówimy sobie o jakichś produkcjach. To był pełnowymiarowy film i nie miałem na niego czasu. Wydaje mi się, że jest kręcony teraz. Myślę, że to ten sam film, nie pamiętam. Po prostu o nim rozmawiałem. Zrobiono z tego sprawę, ponieważ ludzie założyli, że ja poprosiłem Salmana, by wystąpił w „Om Shanti Om”. Szczerze – nie zrobiłem tego. To Farah, dobrze się z nim zna. Ja poprosiłem go o udział w KBC, uważam, że można zwracać się do ludzi, z którymi się jest związanym. Na nikogo nie próbuję naciskać. A oni mogą poprosić mnie o coś w zamian. Robi się takie rzeczy dla innych. Uczyniłem to wcześniej dla Sajida Nadiadwali (producent filmowy). Salman poprosił mnie o wystąpienie w filmie Raja Kanwara i zrobiłem to (prawdopodobnie chodzi o film „Har Dil Jo Pyar Karega”, którego reżyserem jest Raj Kanwar – przypis tłumacza).

Salman mówi, że ci nie wybaczy. Twoja reakcja?

Niech go Bóg błogosławi. Myślę, że powiedział najbardziej rozsądnie. Jesteśmy różni. By być całkiem szczerym – ten rodzaj sprzeczek, jaki się zdarzył z Salmanem, zdarza się także z innymi ludźmi. Siada się wtedy, rozmawia i załatwia sprawę na miejscu. Próbuję i nie chcę wchodzić w sytuacje konfliktowe z nikim. Nie jestem taki. Ale czasem w trakcie rozmowy wybucha jakaś sprzeczka. Tak się właśnie zdarzyło. A on przez przypadek wprowadzał kolejnego dnia swój film na rynek. Oczywiście został o to nieporozumienie zapytany i sprawa dostała się do mediów.

Uważasz, że gdyby załatwić tę sprawę od ręki, nie ujawniłby jej publicznie?

Nie sądzę, że pojawił się publicznie, by o tym mówić. Promował swój film i zapytano go o to. Gdybym ja nie promował teraz mojego filmu, nie byłbym o to pytany. Teraz to robię, więc o tym rozmawiamy.

Ta kłótnia podzieliła przemysł na dwa obozy. Zgadzasz się z tym?

Nie. Nie ma obozów ani podziałów. Kłótnia nie była taką wielką sprawą. Nie sądzę nawet, że to była kłótnia. Ale powiedziawszy to mam na myśli, że zupełnie nie zgadzam się z tym określeniem wobec czterdziestoletnich facetów, którzy mają prawdopodobnie status ikon. Przynajmniej ja, nie będę mówił o Salmanie; jeśli mówi się o tobie z powodu sprzeczki o drugiej nad ranem – to bardzo kłopotliwe i głupie.

Członkowie rodziny Salmana ciągle przyjaźnią się z Gauri i z tobą.

Mam wiele gorących uczuć dla jego ojca, matki i dla niego. Zawdzięczam im to, że jestem tu, gdzie jestem – w żadnym innym znaczeniu poza tym, że wszyscy oni byli dla mnie dobrzy. Nadal są. W istocie Malaika zaprosiła mnie na swoje przyjęcie urodzinowe. Wspaniale dogaduję się z jego rodziną i twierdzenie, że się nie przyjaźnimy, nie znaczy także wcale, że staliśmy się wrogami.
Salman i ja jesteśmy bardzo różnymi ludźmi. Niewiele jest spraw, które postrzegamy podobnie. On jest z rodziny związanej z przemysłem filmowym, ja jestem spoza tego kręgu. On ma swój sposób na życie, mój jest odmienny. Mamy domy przy tej samej ulicy, ale kiedy wejdziesz do środka, okaże się, że są zupełnie różne. Czasami przeciwieństwa się przyciągają, ale w naszym wypadku nie mamy zbyt wielu wspólnych płaszczyzn porozumienia, by po prostu usiąść i gadać. Nie jestem taki wybuchowy, by mówić, że nigdy nie będziemy przyjaciółmi itd. Nawiązuję też do tego, że mówiło się także o mnie, iż powiedziałem źle o kobiecie – czego nie zrobiłem.

Twierdzono, że powiedziałeś coś uwłaczającego o Aishwaryi.

Nie powiedziałem niczego krzywdzącego o żadnej kobiecie, nigdy w życiu. Jestem bardzo dumny z faktu, że mam wielki szacunek dla kobiet. Taaa (żartobliwie), mogę flirtować i powiedzieć coś miłego w stylu: „Wyglądasz bardzo seksownie”, ale nigdy nie powiem nic zbyt swobodnego do kobiety. Jestem otoczony przez kobiety, piękne kobiety, od mojej matki do mojej córki, przez aktorki, które ogromnie mnie kochają. Nie umiem tego wyjaśnić. Mam jedne z najcudowniejszych relacji z jednymi z najpiękniejszych kobiet na świecie. Przynajmniej według mnie są one najpiękniejsze na świecie. Kiedy spotkasz się z kobietami, które mnie znają, będą mówić o mnie z wielkim ciepłem, od Niloufer (menadżer do spraw mediów SRK) do którejkolwiek – ponieważ nigdy nie poniżyłem żadnej kobiety.

Czy zadzwoniłeś do niej lub do jej rodziny, by wyjaśnić sprawę?

Nie sądzę, bym potrzebował cokolwiek wyjaśniać. Ludzie, którzy mnie znają, powinni wiedzieć, że nigdy nie powiedziałbym czegoś takiego.

Jaya Bachchan jednak musiała w to uwierzyć, skoro stwierdziła, że by cię spoliczkowała.

Nie, nie sądzę, by w to uwierzyła. Nie wiem, dlaczego powiedziała to, co powiedziała.

Powiedziała, że chciałaby o tym z tobą porozmawiać. Zrobiła to?

Nie.

Twoje pojawienie się na premierze „Drony” zostało odebrane jako wyciągnięcie ręki do zgody.

Powiem ci, dlaczego poszedłem na premierę. Po pierwsze – to produkcja Erosa. Poszedłem dla Kishore’a Lulli, to była jego pierwsza premiera. Po drugie, Abhishek mnie bardzo lubi, zadzwonił, by mnie zaprosić. Po trzecie – nie było mnie na ostatniej premierze Priyanki („Love Story 2050”), która dla niej była bardzo ważna. Jestem przekonany, że ta także była istotna, dlatego przyszedłem. Zazwyczaj nie bywam na premierach. Powiedziano także, żebym zabrał dzieci, a one bardzo chciały pójść.
To była ich pierwsza premiera. Chciałem, by ubrały się odpowiednio i zobaczyły, jak to wszystko wygląda. Były podekscytowane i szczęśliwe. Bardzo lubią Abhisheka.
Początkowo powiedziałem, że nie chodzę na premiery, kiedy kręcę film. Ale potem okazało się, że jest strajk i powiedziano mi, bym następnego dnia nie przychodził na plan, więc pomyślałem (o premierze – przypis tłumacza) – „Czemu nie?” Było wielu znajomych. Później zaprosiliśmy ich do domu i urządziliśmy przyjemny wieczór.

Goldie (Behl, reżyser – przypis tłumacza) chce zadedykować sequel „Drony” Aryanowi...

Zapytałem go, jak ocenia „Dronę” w skali od 1 do 20. Powiedział, ze daje 6 i pół lub 7, to dość wysoko. Nie miałem okazji rozmawiać z Goldiem i Abhishekiem, ale powiedziałbym im, że zawiodła trochę fabuła, co przełożyło się też na niewielką słabość efektów specjalnych. To błąd, który wszystkim nam łatwo się przytrafia. Ważne jest, że pojawiają się filmy takie jak „Krrish”, „Drona”, „Love Story 2050”. To nowy gatunek i potrzebuje czasu, by znaleźć swoje miejsce, ale ja chcę w to wejść i robić takie filmy; to ważne dla nas, by na tym się uczyć.

Wkrótce będziesz kręcił własny film o superbohaterze.

Tak, robię „Ravana” z Anubhavem Sinhą. A jeśli Mani użyje tytułu, zmienię go. Podoba mi się.
Właściwie to film bardziej o złoczyńcy. Nie ja go gram. Chcę, by historia była prosta, ale mam nadzieję, że wykreowany zbrodniarz będzie interesujący. Mam w głowie 3 – 4 nazwiska aktorów. Superbohater powinien być postacią poboczną. Jest nikim bez super-złoczyńcy. Pracuję nad bohaterem negatywnym, a potem zagram superbohatera. Chciałbym to zrobić, zanim stanę się za stary, pomarszczony, a moje mięśnie brzucha zanikną. Będę świadomie próbował oprzeć ten film nie na efektach specjalnych, ale na treści.

A złoczyńca? Czy będzie to jakiś znany aktor?

Nie biorę bohatera, by zagrał złego. To nie „Dhoom”. Mogę zatrudnić kogoś nowego.

Ty i Akshay spędziliście godzinę na rozmowie podczas ostatniego party. Kujecie żelazo...?

Akki i ja znamy się od lat. Obaj jesteśmy bardzo prostymi, zwyczajnymi ludźmi. Znam go dawniej niż wielu innych. Mieliśmy wiele wspólnych występów. Nakręciliśmy razem „Dil To Pagal Hai” w tylko dwa dni, ale poznaliśmy się bardzo dobrze. Ma świetne poczucie humoru, podobne do mojego. Opowiadamy sobie zabawne rzeczy. Ani Akshay, ani my nie bierzemy udziału w zbyt wielu spędach towarzyskich. Kiedy więc się spotkaliśmy, chciałem po prostu usiąść i pogadać z nim o kilku rzeczach, także o pracy. Nie o współprodukowaniu; ale tak, rozmawialiśmy o występach. Minęło wiele czasu od chwili, kiedy wspólnie pracowaliśmy, więc omawialiśmy możliwości. Mieliśmy kupę radochy przy robieniu Awesome Foursome; zanim pojawiło się Temptation, te koncerty były największymi przebojami. Tajemnicą sukcesu była energia, jaką w to wszyscy wkładaliśmy. Więc nie współprodukowanie – ale spróbujemy coś zrobić i popracować wspólnie. Będzie fajnie, jeśli damy radę.

Podczas swojego światowego tournee pan Bachchan pisał na blogu o jakiejś wielkiej gwieździe, która próbowała sabotować jego koncerty.

Robię koncerty raz na trzy lata. Od Temptation minęły cztery. Zaplanowaliśmy występy i byłem zajęty ligą krykietową. Potem usłyszałem, że pan Bachchan robi koncerty; dla mnie to jasne, że jeśli robi się międzynarodowe show, drugie nie może odbywać się w tym samym czasie. To powoduje podziały. Takie występy są bardzo trudną sprawą. Powiedziałem braciom Morani bardzo klarownie, że nie będziemy robić występów w tym samym czasie, kiedy są koncerty Unforgettable Tour. Organizatorzy ciągle przychodzili mimo to i mówili: „Proszę pana, niech pan tylko się zgodzi, my to zrobimy, tamtego nie zrobimy, niech pan da nam możliwość wyboru”. Powiedziałem, że nie ma wyboru. Zakładam tak, kiedy ja robię wielkie show, wielu ludzi myśli także tak samo. To jak premiera filmu tego samego dnia.

Więc to nie ty byłeś tą wielką gwiazdą sabotującą ich show?

Proszę mi pozwolić opowiedzieć coś, co opowiadał mi zazwyczaj mój tata. Drozd i orzeł mieszkali w dżungli. Uderzył piorun i gniazdo drozda spłonęło. Orzeł był jego przyjacielem i chciał go jakoś pocieszyć, ale nie wiedział, jak to zrobić. Drozd mu rzekł: „Czy miejsce, w które wczoraj uderzył piorun, nadal jest moim gniazdem?” Co oznacza – nie czuj się nieswojo, jeśli wydarza się coś złego, to nie znaczy, że to twoja wina.
Kiedy ktoś pisze coś na blogu lub w artykule, myślę jak drozd. To nie o mnie. Jeśli ktoś wspomina o wielkiej gwieździe – nie jestem jedyną. Gdyby ktoś napisał „największa gwiazda” – to może. To ja. Ale wielką gwiazdą może być ktokolwiek. W najdzikszych snach nie przypuszczałbym, że pan Bachchan mógłby powiedzieć coś takiego (o mnie – przypis tłumacza). Nie zareagowałbym, bo to mnie nie dotyczy.

Skąd więc według ciebie to się wzięło?

Ludzie mówią wiele różnych rzeczy. Nie pracuję z Wizcraft (organizatorzy The Unforgettable Tour), pracuję z braćmi Morani. Uważam, że trzydniowy IIFA jest za długi, bym brał w nim udział. Kiedy powiedzieli, że mam przylecieć, zrobiłem to. Swego czasu moja rodzina mnie zmusiła, bo chcieli iść na imprezę w Amsterdamie. Przyleciałem na trzy dni i miałem poczucie (warczy): „Wrrrr, nie marnujcie mojego czasu”. Dajecie mi nagrodę – przybędę i odbiorę. Chcecie, bym wystąpił, nie ma sprawy, ale błagam... Przylatuję i odlatuję.
Nie mam ochoty męczyć się przez dwa – trzy dni, w ogóle mi to do głowy nie przychodzi.

Więc to twój sposób albo...

Jestem bardzo szczery. Nie kopię pod nikim dołków ani nie jestem w stanie tego zrobić. I nie próbuję.
Zawsze tak było. Moja praca jest najwyższej jakości. By przeć do przodu, muszę myśleć pozytywnie. By iść do przodu, nie mogę o nikim myśleć negatywnie. Powiedziałem bardzo jasno, jestem emocjonalnie niedostępny dla wielu ludzi, więc wielu ludzi zakłada wiele rzeczy i nazywa mnie egoistą, manipulatorem. Mam dwójkę cudownych, niewinnych dzieci i nie chciałbym ich nauczyć niczego złego. W przyszłości, kiedy dorosną i powiedzą: „Tato, osiągnąłeś wielki sukces”, chciałbym móc im powiedzieć: „Tak, i zrobiłem to całkowicie uczciwie, w sposób prawy, dobry, zgodny z duchem współzawodnictwa, najbardziej zdrowy”. Jestem właściwie człowiekiem, który wszystko zawdzięcza sobie. Nigdy nikogo o nic nie prosiłem. Nigdy niczego od nikogo nie chciałem. Naprawdę przy tym obstaję i jestem z tym szczęśliwy. Ludzie zakładają, że powinienem dawać trochę więcej. Barry John opowiadał o mnie innym. Przepraszam, że jestem uczuciowo nieosiągalny dla wielu ludzi i rzeczy.

Zarobki gwiazd obniżyły się, kiedy na rynek wkroczyły wielkie korporacje. Ale teraz to się zmienia. Czy to cię dotyczy?

Nie podpisuję umów z firmami. Robię filmy z konkretnymi reżyserami. Moje stawki są bardzo niskie. Chcę to utrzymać. Nie chcę mówić, ile biorę, bo to by zniszczyło każdego. Nigdy nie żądałem więcej, jeśli ktoś daje mi więcej, niech go Bóg błogosławi, jeśli daje mi mniej, nie ma sprawy. Będę robił tylko taki film, który mam ochotę nakręcić. Jestem bezcenny. Nie można mnie kupić za pieniądze. To kwestia możliwości zrobienia filmu, nie ekonomia. Wciąż tego nie zrozumiałem, chociaż kręcę filmy. Ludzie proszą mnie – jako producenta – o mnóstwo pieniędzy, i daję im je. Mają rację. Jeśli chcemy z kimś pracować, płacimy mu, ile chce. Jestem limitowaną gwiazdą, nie można sobie na mnie pozwolić, ale można zasłużyć.

Planujesz wystawić na sprzedaż akcje Red Chillies?

Nie. Chcę prowadzić własny biznes.

Jak wpłynął na ciebie zakaz palenia w miejscach publicznych? Ograniczyłeś palenie?

Nie, po prostu przestałem się pojawiać w publicznych miejscach. To jedyny sposób, by to pokonać (śmiech). Więc wszyscy przychodzą teraz do mnie. Ostatnio w moim domu kręciliśmy trzy reklamy. Wszyscy, którzy brali udział, przychodzili, kręcili i palili tutaj.

Żartujesz, prawda?

Tak. Byłem zajęty. Ograniczenie czasowe i to wszystko. Nie mieli miejsca na kręcenie, więc robiliśmy to w domu. Mamy dosyć miejsca.
Sądzę, że zakaz jest ważną sprawą. Ale żeby być całkiem szczerym – mogę palić gdziekolwiek, jestem Shah Rukh Khan.


Serdeczne podziękowania dla wryddhy za przełożenie wypowiedzi w hindi.

Tłumaczenie: Gosia JG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"