w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Inne oblicze SRK

Man's World
wrzesień 2012
Tytuł oryginalny: The other side of SRK
Autor: Geeta Rao

Dla Shah Rukha Khana to już dwudziesty rok w Bollywoodzie i dziesiąty rok bycia twarzą Tag Heuera. Dla uczczenia tej chwili szwajcarski producent luksusowych zegarków zorganizował w ubiegłym miesiącu w Mumbaju konferencję prasową, podczas której Khan zaprezentował kolekcję Carrera 1887 Elegance. Wkrótce potem rozmawiał z MW.

Kiedy stoi przy oknie na dwudziestym czwartym piętrze ekskluzywnego Taj Land's End, na tle monsunowego nieba, Shah Rukh Khan wydaje się być w refleksyjnym nastroju. Słynna twarz nosi piętno zmęczenia.
Ale kiedy rusza w moją stronę, jakby już przełączył się na tryb rozmowy i serdeczny publiczny wizerunek. Ubrany jest w nienaganny, doskonale skrojony trzyczęściowy czarny garnitur bez krawata. Jego włosy, atut dający sporą przewagę nad resztą mniej szczęśliwych rówieśników, są pięknie zaczesane do tyłu. W ramach przygotowań do następnego filmu zapuścił brodę. Jest niezwykle wytworny, choć twierdzi, że nie ma ani wyczucia mody, ani nie jest szczególnie elegancki.
"Nie interesuje mnie moda ani ostatnie trendy, ale jestem pedantyczny. Lubię schludność. Nie snuję się w gatkach, nawet po własnym domu. Rano wstaję, zakładam skarpetki i buty i nie zdejmuję ich do końca dnia. Golę się codziennie. Lubię być ubrany i gotowy do nowego dnia. Ale nie zmieniam stroju trzy razy dziennie. Nie wskakuję z biznesowego garnituru w domowy dres i znów w ciuchy na imprezę".
Ewidentnie jego podejście jest bardziej pragmatyczne i praktyczne.
"Nie uważam" - mówi, błyskając dołeczkami - "tego, co noszę i posiadam, za przedłużenie mojego libido".

Jakkolwiek bym nie pragnęła podążyć tym tropem rozmowy, porzucam wszelkie myśli o libido pana Khana i pytam, jak radzi sobie z tyloma wcieleniami, szczególnie ze skórą biznesmena. Jaka część SRK aktora i człowieka rozrywki musi być odrzucona?
Woli uniknąć tego tematu.
"Mój wiek mentalny" - uśmiecha się szeroko - "waha się pomiędzy 12 a 14 lat. Nadal nie umiem czytać arkuszy Excela. Nie rozumiem mechanizmów biznesu i pogardzam cyframi. Pracę ekspertów pozostawiam ekspertom".
Nie wierzę mu nawet przez sekundę. Jest błyskotliwie inteligentny i zauważam, że potrafi skupić się na danej chwili. Podczas naszego spotkania nie odbiera telefonów, nie pisze ani nie sprawdza smsów, jego ludzie nam nie przerywają.
Czym więc się kieruje?
"Instynktem" - mówi. "Podpisałem kontrakty na trzy filmy tylko dlatego, że podobały mi się tytuły. Zachwycił mnie "Munnabhai M.B.B.S" (nie zagrał w nim z powodu operacji kręgosłupa). Kiedy usłyszałem o "Chennai Express", powiedziałem, że zagram pod warunkiem, że tytuł się nie zmieni. I zgodziłem się zagrać w "Kal Ho Naa Ho", zanim jeszcze przeczytałem scenariusz".
Instynkt działa na jego korzyść.
To już dwudziesty rok Shah Rukha Khana w branży filmowej. Osiągnął aktorskie wyżyny. Nie musi czekać na kolejny wielki film, następną ważną nagrodę.
Ale wciąż jest zmotywowany. "Kiedy kręcę film, odcinam się od wszystkich komentarzy z zewnątrz. Kręcę cały dzień, wracam i zaczynam znów o trzeciej nad ranem. Uwielbiam młodsze dziewczęta, z którymi pracuję. Patrzę na Katrinę i Anushkę (grają razem w jeszcze niezatytułowanym filmie Yasha Chopry) - pracują strasznie ciężko, mają inne filmowe abecadło i podejście, praca z nimi jest dla mnie bardzo inspirująca".

Stanowi dziwną mieszankę filozofii i umniejszenia samego siebie. Wcześniej, podczas konferencji prasowej zwołanej dla uczczenia odnowienia kontraktu z Tag Heuerem powiedział: "Nie krępują mnie normalne ramy czasowe. Tak właśnie żyję. Mój czas odmierzają emocje, odległości, związki".
To nie jest idealny wzorzec dla marki, która ma za zadanie odmierzanie życia z sekundową precyzją, ale on mówi to wyzywająco. A oni ewidentnie go kochają.
Rozpoczął dziesiąty rok bycia twarzą Tag Heuera, w towarzystwie Marii Szarapowej, Brada Pitta i Leonarda Di Caprio.
Mówi mi, że Monaco V4 Tag Heuera jest jednym z największych wynalazków, bo jego ruch został zainspirowany ruchem samochodowego paska klinowego. Następnym zegarkiem, o którym mówi, jest Monaco 69, który nosił w "Donie", a który jest z jednej strony chronometrem cyfrowym, z drugiej - analogowym. To wszystko część jego kontraktu, ale widać, że on naprawdę zna swoje zegarki.
Nagle przeskakuje na inny temat: "Czy wiesz, że przy produkcji motocykli Bajaj nie używa się w ogóle ropy naftowej, a montuje się je w dwadzieścia minut?". Nie wiedziałam i jestem zafascynowana jego umiejętnością zgłębiania detali, szczególnie technicznych.
"Kiedy rozkładam na kawałki zabawki moich dzieci" - mówi smętnie - "nie umiem włożyć na swoje miejsce nawet jednego kółka zębatego, więc każdy, kto ma taki artyzm czy zdolność, fascynuje mnie. Zawsze kiedy widzę jakieś osiągnięcie, czy to będzie zwycięstwo Usaina Bolta, czy skomplikowany zegarek lub motocykl, to mnie inspiruje".

W rozmowie z nim często pojawia się temat dzieci. Trudny turniej gry w piłkarzyki jest aktualnym sposobem na nawiązywanie więzi z Aryanem i Suhaną. Jest znany jako znakomity gracz w gry video. Kiedy o to pytam, uśmiecha się od ucha do ucha: "Każdy mój film jest związany z taką czy inną grą, w którą wciągam innych". Teraz na tapecie są scrabble i Lexitron. Wcześniej - Fifa 2012 i Call of Duty.
Czytanie to jego pasja. "Czytam, gdziekolwiek się da. Czytam w łazience, nie odbieram telefonów w samochodzie, żeby mieć czas na czytanie. Gdziekolwiek jadę, jedzie ze mną mój kindle". Mówi o swojej ostatniej lekturze, książce brytyjskiego speca od reklamy, Charlesa Saatchiego - "Be The Worst You Can Be". To zbiór pytań i odpowiedzi na temat życia widzianego oczami Saatchiego. Tytuł go fascynuje. "Wyobraź sobie, że tego uczymy nasze dzieci, zamiast je ciągle strofować".
Czyta właśnie dzieło Fernando Pessoi, portugalskiego poety z przełomu wieków, który jest równocześnie melancholijny i głęboko filozoficzny. To dość niezwykły wybór, ale medytacje o czasie Pessoi współgrają z filozofią samego Khana. "Dla mnie życie nie może być zdominowane przez cyfry. Jeśli tak się dzieje, życie staje się mechaniczne. Robię to, co czuję, że mam zrobić. Inaczej nie działam".
Cytuje swoją kwestię z kultowego filmu "Om Shanti Om": "Anth mein sab theek ho jata hai aur agar theek na ho to picture abhi baaki hain". Wszystko ostatecznie dobrze się kończy, a jeżeli nie, to znaczy, że to jeszcze nie koniec.
Jego prawdziwe życie właśnie takie jest.

Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"