|
w skrócie
autobiografia
wywiady
artykuły
o filmach
Still Reading Khan
mapa wspomnień
co lubi SRK ?
nagrody
inni o SRK
|
"Kręcę jedynie filmy o miłości"
Wywiad dla indiawest.com, 9 lipca 2009r.
Autor: Lisa Tsering
Wciąż nie milkną echa burzy, jaka
rozpętała się w mediach po omyłkowej interpretacji
wypowiedzi Shah Rukha Khana o Mahomecie. SRK stanowczo
zastrzega, że nie pozwoli, by skandale kiedykolwiek przejęły
kontrolę nad jego życiem. „To zupełnie nieistotne rzeczy” –
mówi magazynowi India West – „Nie chcę się przez nie odrywać
od zajęć, które sobie cenię, jak praca nad filmem czy
inteligentna rozmowa z inteligentnym człowiekiem. Albo
obejrzenie dobrego filmu. Praca na moim laptopie. Spędzenie
trochę czasu z moimi dziećmi. Praca nad scenariuszem.
Robienie tego, co robię najlepiej.”
„Jeśli teraz wyszedłbym stąd, a na zewnątrz stałby tłum
pięciuset osób i gdybym się odwrócił, a jakaś dziewczyna
powiedziałaby do mnie „Szturchnąłeś mnie.”, nie zapytałbym,
dlaczego tak sądzi. Nie zapytałbym, jak to się stało. Nie
odpowiedziałbym: „Co u diabła wygadujesz?”. Powiedziałbym za
to po prostu: „Przepraszam, że cię popchnąłem. Nie wiem, jak
to się stało, jest mi przykro.” I poszedłbym dalej.”
„Kiedy ludzie mówią mi „Kocham cię”, nie pytam ich, za co
konkretnie. Mówię: „Jestem ci za to bardzo wdzięczny”. Nie
mam ani czasu ani chęci na to, żeby siąść i wyjaśniać
wnikliwie sytuację. Właściwie moim zdaniem to nudne –
zatrzymać się i tłumaczyć ludziom mój punkt widzenia. Jestem
aspołeczny, jeśli chodzi o chęci wyjaśniania drobiazgów,
które są zupełnie nieważne. Prędkość, z jaką
rozprzestrzeniają się plotki, jeszcze dodatkowo komplikują
problem.” – powiedział SRK w nawiązaniu do wspomnianych
kontrowersji.
„Minęły już czasy, kiedy mogłeś wierzyć wszystkiemu, co
wyczytałeś w gazecie. Nie mówię tego przeciwko komuś
konkretnemu. Wy, ludzie z prasy, jesteście jak firmy
kurierskie, jak UPS, jak Fedex. Musicie zmieścić się w
czasie. Granica pomiędzy rozrywką a informacją już
całkowicie się zatarła. Działa to na takiej zasadzie, że
kiedy widzę niefortunny reportaż o Michaelu Jacksonie, chcę
wiedzieć maksymalnie wszystko. Najśmieszniejsze, że przez
taką postawę ja też maczam palce w tym procederze. Chcę
widzieć tyle, ile tylko się da, nieważne, czy to stosowne,
czy nie. Więc ja również jestem winny. Taki jest dzisiejszy
świat. Mam wrażenie, że wszystko, co się wokół dzieje, jest
zabawą. A niech tak będzie. Ja robię rzeczy, które nie są
zabawne, a które są sporo ważniejsze. To nigdy nie jest tak,
że się wycofuję. Jeśli ludzie myślą: „Przestraszył się”, nie
przejmę się. W dzisiejszych czasach czuję, że gdy spotykam
ludzi, to zamiast mówić: „Witaj”, powinienem powtarzać:
„Przepraszam.”
A co powie o swoim najnowszym projekcie, „My Name is Khan”?
Wielu widzów czeka na powrót „chemicznego” duetu SRK-Kajol.
„Nie ma między nami żadnej chemii. To całkowicie niewłaściwe
słowo! Ciągle oboje się z tego śmiejemy. Nie wiem, czym jest
owa chemia. Kajol tak samo. Karan z resztą też nie wie.
Jeśli z kimś nie sypiasz, nie rozumiesz, co to znaczy
chemia. A ja nie sypiam z żadną z moich partnerek z planu.
Razem pracujemy i spędzamy świetnie czas, mówiłem to już
milion razy. Myślę, że chemia to pojęcie ukute przez ludzi z
zewnątrz – być może wygląda to tak na ekranie. Ja tego nie
wiem, bo jestem wewnątrz tego ekranu. Kiedy oglądam siebie i
Kajol w filmie, to bardziej widzę w tym to, co prywatnie
robiliśmy przed daną sceną, niż samą właściwą scenę.” –
przyznaje SRK, po chwili dodając: „Czasem krzyknę na nią, bo
jest młodsza. Naprawdę bardzo, bardzo mnie denerwuje. Kiedy
zobaczysz nas razem na planie, gdy na nią krzyczę, to wtedy
zrozumiesz, że nie ma tutaj żadnej chemii!”
Suma „Khan + Kajol + Karan” skutkuje konkretnymi
oczekiwaniami publiczności wobec filmu, ale SRK nie myśli w
ten sposób. Ze współpracy ich trojga pragnie stworzyć coś
nowego, dojrzalszego: „Uwielbiam pracować z Kajol i Karanem.
Mam na koncie 65 filmów i żaden z nich nie powstał z myślą o
tym, co ludzie zechcieliby zobaczyć. Idea jest taka, żeby
robić coś zawsze w taki sposób, by być pewnym, iż ludzie
polubią to, co zrobiłeś. Dlaczego mielibyśmy spotkać się po
15 latach i nakręcić znowu „Kuch Kuch Hota Hai”? Musimy
dostać szansę, by dorosnąć. I dorośliśmy. To jasne, że nie
będzie teraz „Kuch Kuch Hota Hai”. Tamten film stworzyli
ludzie piękniejsi, młodsi. Zrobiliśmy „Kabhi Khushi Kabhie
Gham”, „Kuch Kuch” i „Dilwale Dulhaniya Le Jayenge”. Te
filmy miały wrodzony ładunek pięknej miłości. Nowy film też
będzie pełen miłości, bo ja kręcę tylko historie miłosne –
nawet „Don” był filmem o miłości.”
W badaniach nad postacią Rizvana Khana, człowieka lekko
autystycznego, pomagała mu scenarzystka Shibani Bathija.
„Wnikliwie przestudiowałem ten temat, spotkałem się z
wieloma ludźmi i przeczytałem masę książek o tej tematyce.
Kiedy byłem młodszy, pracowałem w teatrze z dziećmi
autystycznymi.”
„Zawsze chciałem stworzyć osobliwą postać – bo dysfunkcja to
nie jest. Zawsze pragnąłem spróbować i zrozumieć, jak
pracuje umysł inny niż mój czy twój. To, że nie rozumiemy
pewnych rzeczy, nie oznacza wcale, że coś jest z nimi nie
tak. Być może ktoś mnie pozwie za to, co powiem, ale sądzę,
że syndrom Aspergera i autyzm to etapy ludzkiej ewolucji.
Umysł zaczyna pracować dużo bardziej logicznie, a mniej
uczuciowo i emocjonalnie.”
Film traktuje ponadto o życiu muzułmanina w Ameryce: „Film
opowiada o relacjach między zachodnim światem, a światem
islamskim oraz o tym, jak te stosunki zmieniły się na
przestrzeni ostatnich kilku lat. To podróż pewnej rodziny –
widzimy, jak się ona zmienia po wydarzeniach z 11 września
2001 – a wszystko to przedstawione w sposób przemyślany i
bezstronny. Zagranie tej postaci było dla mnie ważne również
dlatego, że jestem muzułmaninem. Znam to, wiem, co czasem
czuję i staram się teraz to spożytkować. Przydały się także
pewne elementy mojej wczesnej edukacji na temat islamu. To
ważny film i mam nadzieję, że ludzie zrozumieją go i
polubią.”
Chociaż SRK jest już częściowo gotowy do kręcenia lżejszych
scen akcji, stary uraz ramienia nie pozwala mu jeszcze na
taniec i akrobacje na planie. Jednakże Shah Rukh nie może
doczekać się, by jak najszybciej rozpocząć pracę nad filmem
„Ravan” [„Ra One”, „Ra.1” – według alternatywnego zapisu] w
reżyserii Anubhava Sinhy. Ma to być najdroższy film w
historii indyjskiej kinematografii. „Chcę zrobić ten film,
chciałbym go już rozpocząć. Prashant Shah jest producentem i
już od miesięcy ciągle zawracam mu głowę. Część filmu
nakręcimy tutaj. Ten film jest dla mnie naprawdę szczególny.
Chcę naciągnąć rajstopy i założyć na plecy pelerynę moich
dzieci. Ten film pragnę nakręcić dla nich. Zawsze zresztą
marzyłem o filmie z suberbohatererm, ale nigdy nie miałem do
tego „klaty”. Teraz, gdy ją mam, chcę wreszcie spełnić
marzenie. To nie będzie film animowany, jak wielu ludzi
uważa. Chciałbym to wyjaśnić – to będzie prawdziwy film
akcji.”
„Martwi mnie trochę moja kontuzja. Muszę być w stu
procentach sprawny, żeby podołać takim projektom, jak „Happy
New Year”, „Don 2” czy „Ravan”. Do pełni sił wrócę dopiero
koło października, listopada. Właśnie tymi trzema filmami
chciałbym zająć się w pierwszej kolejności.”
Shah Rukh Khan, wyrzucający z siebie słowa bardzo szybko i
energicznie, przypomina raczej młodziutkiego, głodnego
nowych filmów aktora, niż ugruntowanego na swej pozycji
supergwiazdora. „Nie pracuję dla uznania potomnych czy dla
bogactwa. Pracuję, bo chcę. Mam nadzieję, że moje dzieci
będą uczyły się na moich dobrych uczynkach, a nie na tym, co
zrobiłem złego. O ile szczęście dopisze, będę mieć udane
życie w zdrowiu. Mówię moim dzieciom, żeby zapamiętały mnie
jako kogoś, kto zawsze naprawdę mocno się starał.”
Tłumaczenie: shahrukhkhan.pl
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
|