Jestem
bardzo zakłopotany, kiedy nazywa się mnie supergwiazdą
Wywiad dla Filmfare’a, luty 2002
Autor:
Nilufer
Qureshi
SRK na każdy temat pod słońcem... i gwiazdami
Późny wieczór, on przełyka szybko kęsy. Pomiędzy gryzami na
planie „Devdasa” dyskutuje scenę z Sanjayem Leelą Bhansalim
na planie. Obolałe plecy i prawdziwy tabun odwiedzających
nie są w stanie przytłumić jego entuzjazmu i chęci
nawiązywania kontaktu z każdym, kogo spotyka.
Cięcie – na Mannat. Dzieci Aryan i Suhana rywalizują o jego
uwagę. „Tato, wyglądasz dziś na takiego dużego” – zauważa
Aryan. Na co tata robi uwagę: „Ty też możesz mieć ciało jak
Salman Khan, jeśli będziesz ćwiczył i pił mleko”. Khan
junior natychmiast odparowuje: „Ale ja nie chcę być jak on,
chcę być jak ty”.
Koniec słodkich przekomarzań; SRK jest gotów, bym mogła go
zasypać gradem pytań.
Jesteś pewnie zadowolony z reakcji na twoją rolę w „Kabhi
Khushi Kabhie Gham”?
Zarówno Karan Johar, jak i Aditya Chopra mnie uwielbiają,
myślą o mnie podczas pisania scenariusza. Tak naprawdę nawet
nie chciałem słuchać scenariusza „K3G”, byłem pewien, że
moja postać zostanie napisana z ogromną dozą uczucia. Jeśli
wykonanie jest słabe, to tylko moja wina.
Byłem także ostatni do oglądania filmu, ponieważ Adi i Karan
są bardzo pewni, jeśli chodzi o to, co chcą osiągnąć. Faktem
jest, że oni robią filmy tylko dla siebie, ale role piszą
tylko dla mnie.
W „K3G” miałem rolę napisaną specjalnie dla mnie, musiałem
zagrać dobrze. Niektórzy przyjaciele mówią, że to moja
najlepsza rola, ale prawda jest taka, że robiłem film w
bardzo stresujących warunkach. Jednak tak, to wspaniałe,
kiedy mi się gratuluje.
Czy powiedziałbyś, że odnosisz sukcesy dzięki Choprom i
Karanowi?
Adi i Karan znają mnie lepiej jako aktora. Wierzę w nich,
oni we mnie, a to sprawia, że bitwa w dziewięćdziesięciu
procentach jest wygrana. To strefa bezpieczeństwa. Jako
aktor pracuję tak samo ciężko z każdym innym. W każdej roli
daję z siebie wszystko. Ale tak, jeśli chodzi o sukces
komercyjny, jestem od kilku lat gwiazdą dzięki nim.
Jestem dobrym aktorem, oni uczynili ze mnie wielką gwiazdę.
To dzięki Karanowi, Adiemu, Yashowi Choprze, duetowi Abbas –
Mustan i Rakeshowi Roshanowi jestem nazywany supergwiazdą.
Dobrze ci z etykietką supergwiazdy?
Jestem bardzo zakłopotany, kiedy się mnie tak nazywa; a
jeszcze bardziej, kiedy się mówi, że już nie jestem
supergwiazdą. Niech mi będzie wolno powiedzieć każdemu
aktorowi, który jest supergwiazdorem lub który chce nim
zostać, że nie chodzi o to, by nim w ogóle być... chodzi o
to, by być nim konsekwentnie. A to jest trudne. Byłem
aktorem-gwiazdą przez ostatnie dziesięć lat i jestem z tego
dumny.
Nie polega to na robieniu odpowiednich filmów, odpowiednich
piosenek i na dobrym wyglądzie. Wiara w to, że robisz
odpowiednie rzeczy, jest daleko bardziej istotna. To
herkulesowy wysiłek – wstawać każdego ranka przez dziesięć
lat i mówić, że robi się, co należy. Chodzi też o utrzymanie
równowagi. Gdy ludzie mówią, że Shah Rukh Khan jest lepszy
niż X, Y czy Zet, nie wierzę im. Tak samo, jak nie wierzę,
jeśli ktokolwiek mówi, że X, Y czy Zet jest lepszy niż Shah
Rukh Khan.
Nie wierzysz, że jesteś supergwiazdą?
Onegdaj ktoś mi powiedział: „Podpisaliśmy umowę na
reklamowanie naszego produktu z trzema gwiazdami. Jedną
jesteś ty, pozostałe to Sachin Tendulkar i Kareena Kapoor”.
Naprawdę jestem przekonany, że Sachin i Kareena są
supergwiazdami. I szczerze też uważam, że nie jestem tak
dobry, jak oni.
Zawsze chciałem być jak Amitji (Amitabh Bachchan). Widziałem
też filmy innych aktorów i dążyłem do tego, by stać się taki
jak oni. Ale nigdy nie oglądałem żadnego swojego filmu z
myślą: „Chciałbym być jak Shah Rukh Khan”. Więc jak mogę być
supergwiazdą? Dla mnie wszystko zamyka się w robieniu cały
czas swojego.
Co konkretnie masz na myśli przez „robienie swojego”?
Oznacza to robienie wszystkiego z sercem. Spotykam aktorów i
aktorki, którzy mają takie nastawienie, jakby zamierzali
zadać scenie gwałt lub zabić ją. Ja nigdy nie morduję sceny,
chcę ją poślubić.
Aktorstwo cieszy mnie bardziej niż jakiegokolwiek innego
aktora w tym kraju – i to widać. Cieszy mnie bez grama złych
uczuć. Cieszy mnie bez jakiegokolwiek współzawodnictwa.
Cieszy mnie – bez jakiejkolwiek złośliwości skierowanej
wobec kogokolwiek. Nie gram dla jakiegokolwiek innego
powodu, tylko dla przyjemności. Lubię sprawiać, że ktoś
czuje się piękny, smutny, lub poruszać w jakikolwiek sposób.
Trudno jest cały czas robić to, co lubią ludzie, ale ciężko
pracuję, by właśnie to robić.
Jak ważny jest dla ciebie sukces „K3G”?
Pod względem komercyjnym jest bardzo ważny, ponieważ dzięki
temu mnóstwo rzeczy mogło się kręcić dalej – nie dla mnie,
ale dla Yasha Johara. Dla mnie osobiście sukces jest czymś
odmiennym. Dla mnie „Asoka” jest sukcesem. Zrobiłem taki
film i zagrałem taką rolę w momencie, kiedy nie musiałem
tego robić. Mogę mieć każdą rolę, jakiej zechcę, ale
zrobiłem coś odmiennego i to jest dla mnie sukces.
Byłeś rozczarowany wynikiem „Asoki” w box-office?
Szczerze – zarobimy pieniądze na „Asoce”. Został tanio
sprzedany, ponieważ wiedziałem, że to inny film. Wszyscy
mnie ostrzegali, że umniejszam siebie, sprzedając film po
tak niskiej cenie... ale to był jedyny sposób, by mógł
zarobić pieniądze. Zarobił i to wystarczy.
Jak ważne są dla ciebie pieniądze?
Nikt mnie nie kupi jako aktora. Można mnie kupić jako towar
lub produkt, ale nigdy jako aktora. Nigdy nie zgodziłem się
na film ze względu na pieniądze – i nie zrobię tego. Tak,
będę brał udział w imprezach, tańczył na weselach i
reklamował produkty dla pieniędzy, ale nie będę dla nich
grał. Nie pójdę na kompromisy jako aktor. Produkuję filmy,
ale nie robię tego dla pieniędzy. „Asoka” przekroczył
budżet, gdybyśmy go ukończyli w ramach planowanego budżetu 5
crore, mógłby być inny. Jednak wszystko w porządku, ponieważ
finałowy produkt robi wrażenie.
Wielu związanych z branżą ludzi twierdzi, że nie
rozumieją filmów, które produkujesz.
Jeśli chodzi o mnie, to w porządku. Nigdy nie myślałem, że
branża mnie zrozumie, ale zrozumieli mnie i pokochali. Teraz
próbuję sprawić, by zdali sobie sprawę z kolejnego
aspektu... i za jakiś czas tak się stanie. Spotykałem ludzi,
którzy mówili, że nie ma sprawy, jeśli mój film nie był
sukcesem. Daj spokój, nie jestem głupi, wiedziałem, że
„Asoka” nie stanie się największym hitem roku. Mogę ci
powiedzieć o pieniądzach, jakie zrobi film, w dniu, w którym
go zobaczę. Nie jestem głupkiem.
Żywię nadzieję na najlepsze i chcę, by zarobił więcej, niż
zasługuje. Byłem częścią kilku projektów filmowych, które
stały się największymi hitami w Indiach – i brałem też
udział w kręceniu kilku filmów, które były największymi
porażkami. Ale nie uczestniczyłem w tworzeniu kilku najmniej
inteligentnych filmów w Indiach.
Powodem zrobienia „Baadshaha” nie było nic innego poza
uwielbieniem dla mnie ze strony duetu Abbas – Mustan.
Zmusiłem ich do nakręcenia go. Czułem się później źle,
ponieważ moje przekonanie przyczyniło się do czyjegoś
cierpienia. To nie fair. Nakręciłem oba moje filmy („Phir
Bhi Dil Hai Hindustani” i „Asokę”) zgodnie z moimi
przekonaniami – i trzeci też tak nakręcę. Robienie filmów to
mój sposób podziękowania wam za to, że pozwoliliście mi być
w miejscu, w którym mogę robić filmy.
Porażka cię nie rozczarowuje?
Jeśli podejmuje się wspólny wysiłek, by osiągnąć sukces,
porażka nigdy tego nie zdystansuje. Powoduje smutek. Ale to
nie koniec drogi. Upadek nie uczy mnie niczego. Jestem
bardzo uparty. Wierzę, że jeśli będę uderzał głową w mur,
mur pęknie. Może odnoszę sukces, bo nie uznaję porażki.
Ostatnio Anil Kapoor powiedział mi: „Po „K3G” pozostaniesz
gwiazdą przez następne dziesięć lat”. Inshallah! Ale tak
naprawdę kto wie? Wszystko zawsze zależy od kolejnego
piątku.
Dopada cię niepewność?
Mnie? Niepewność? Z jakiego powodu? Hahaha... Dlaczego
powinienem czuć się niepewnie, skoro jestem tutaj od
dziesięciu lat? W pewnym momencie mojej kariery nałożyłem
klapki na oczy. Przestałem patrzeć na to, co robią inni
aktorzy. Jeśli nie nałożyłbym sobie tych klapek, mógłbym
robić na przekór. Mógłbym zacząć robić rzeczy, które biorą
się z braku pewności, współzawodnictwa i egoizmu.
Od połowy stycznia 2002 roku robisz sobie przerwę.
Dlaczego?
Dość się napracowałem przez ostatnie dziesięć lat. Chcę
zwolnić. Może gdyby „K3G” nie odniósł sukcesu, a ja
zrobiłbym sobie wolne, ludzie powiedzieliby: „Wypadł z
obiegu, nie ma pracy”.
Postanowiłem skończyć to, co mam do zrobienia, do grudnia
2001, ale nie do końca tak to poszło.
Nie chcę, kiedy będę miał czterdzieści pięć lat, a moje
dzieci będą nastolatkami, mówić w tonie usprawiedliwienia,
że chcę spędzać z nimi więcej czasu; ponieważ – spójrzmy
prawdzie w oczy – nie będę potem tak bardzo zapracowany.
Uwierz mi, przerwa nie jest wymówką. To naturalne
pragnienie, by odnowić siebie. Po raz pierwszy coś innego
zaczęło mi sprawiać większą przyjemność niż aktorstwo – to
zabawa z moimi dziećmi. Aryan jest dokładnie taki jak ja, to
dlatego czuję, że bardziej potrzebuje ojca, ponieważ wiem,
że ja bardziej potrzebowałem moich rodziców.
Nie mogłem kręcić „LoC” J.P. Dutty („LOC: Kargil”, film z
2003 roku – przypis tłumacza) z powodu problemów z nogą. W
ciągu dwóch – trzech miesięcy doprowadzę ją do porządku.
Chcę też posiedzieć nad scenariuszami filmów – jako
producent i jako aktor. W ciągu dziesięciu lat nauczyłem się
dość, by zacząć uczestniczyć w twórczej stronie robienia
filmów.
Zmieniłeś się jako osoba?
Wcale się nie zmieniłem. Jestem cholernie skoncentrowanym na
sobie dupkiem. Zawsze taki byłem i zawsze będę. To część
mojego aktorstwa. Jestem aroganckim aktorem. Odejmujesz
arogancję, nie ma aktora.
Teraz są dni, kiedy wstaję rano i chciałbym nowych kości.
Ciągle gram i część mnie uległa erozji. Nie będę udawał.
Ktoś napisał, że traktuję siebie zbyt serio. Wolę traktować
siebie poważnie, ponieważ branża na mnie polega.
Tak, traktuję bardzo serio moje aktorstwo. Nie mogę brać go
lekko, ponieważ dekada robienia ciągle tego samego może
sprawić, że będziesz znużony. Ludzie mówią mi, że w „K3G”
wyglądam bardzo młodo. To dziwne, bo nigdy nikomu nie
mówiłem, że jestem stary. Pojawienie się na scenie młodszych
herosów nie oznacza, że ja jestem stary.
Czy ciągle jesteś tym facetem, który wchodził w ten fach?
Jestem tak samo uczuciowy, jak byłem. Ciągle czuję się
osamotniony, wciąż bywam smutny i płaczę. Ale teraz, kiedy
czuję się samotny, po prostu kładę się obok moich dzieci i
wszystko jest w porządku. Jestem wciąż bardzo ambitny. Nadal
chcę być pierwszy w każdym wyścigu. Mam tylko dwie obawy:
pierwszą, że pewnego dnia nie będę w stanie dostrzec samego
siebie, że stanę się całkowicie niewidzialny. I drugą – o
moje kości. Mam nadzieję, że jest sklep, w którym sprzedają
nowe komplety kości.
Jesteś miły, ponieważ chcesz być kochany?
Bycie miłym to część mojej natury. Nie ma w tym nic
trudnego, ponieważ to rdzeń mojego istnienia. Kim byłbym,
gdyby ludzie mnie nie kochali? Uwielbiam to, że ludzie mnie
uwielbiają. Największe pragnienie to być kochanym przez tak
wielu, jak to możliwe.
Osiągnąłem sukces bez jakiegokolwiek manipulowania. Nie idę
na plan i nie zachowuję się jak gwiazda. Wzbudzam zaufanie w
moim reżyserze. Nic dziwnego, że jeśli mówię jakiemuś
reżyserowi, że nie chcę dziś kręcić ujęć, zgadza się na to.
W połowie „Devdasa” Sanjay Bhansali powiedział mi:
„Shah Rukh, tobie można wybaczyć wszystko”.
Z aktorami, z którymi gram, także mam dobre relacje. Lepiej
układa mi się z dziewczynami, ponieważ w przypadku płci
przeciwnej nie ma kwestii ego. Wątpię też, czy jakikolwiek
aktor – mężczyzna powiedziałby o mnie coś złego.
Sunny Deol ma z tobą problem. Tak?
Jeśli ma ze mną problem, nigdy mi o tym nie powiedział. Anil
Sharma powiedział mi, że Sunny nie ma ze mną problemów. Nie
wiem, jakie są układy Sunny’ego z ludźmi, z którymi pracuje.
To nie moja sprawa i nie zamierzam się wtrącać. Wydaje mi
się, że jeśli czegoś nie lubisz, nie robisz tego, a jeśli
coś robisz, lepiej, żebyś to lubił. To takie proste.
Byłeś zażenowany, kiedy zostałeś zapytany przez Vira
Sanghviego w programie telewizyjnym, czy jesteś biseksualny?
Nie, nie byłem zażenowany, ale zastanawiałem się, dlaczego
zadał mi takie pytanie. Powiedziano mi, że mam wolną rękę i
mogę wyciąć pytanie, które mi się nie podoba. Ale nie
udzielam wywiadu, jeśli nie mogę odpowiedzieć na jakieś
pytanie. Może pan Vir Sanghvi po prostu chciał wiedzieć.
Może zaprosiłby mnie na randkę, gdybym powiedział, że
jestem. Możliwe, że czytał jakieś bzdury o Adim, Karanie i
mnie. Jestem pewnie pierwszym herosem do otrzymywania od
swych reżyserów ról dzięki usługom łóżkowym.
Tak serio – to niedorzeczne.
Pytanie mnie o to, czy jestem biseksualny, jest tak samo
bezmyślne, jak pytanie: „Nie zakochujesz się w aktorkach, z
którymi grasz”? Kocham moje heroiny, ale nie zakochuję się w
nich.
Kiedy zaczynałem, ludzie mówili, że mam zbyt wiele energii,
potem byłem nazywany manipulantem. Potem pojawiły się
historie o znieważaniu, romansach, biseksualności. Jestem w
tym biznesie za długo, by tego typu gadki mnie poruszały.
Uważa się, że twoja posiadłość, Mannat, nie okazała się
dla ciebie szczęśliwa.
Po pierwsze musisz być szczęściarzem, żeby mieć taką
posiadłość jak Mannat. Nie sądzę, żeby miejsce czy dom cię
określał; to ty określasz miejsce czy dom. Nie jestem ani
trochę przesądny.
Powiedziałbyś, że jesteś szczęściarzem?
Właśnie wczoraj Juhi (Chawla) powiedziała mi, że widziała
mój stary film i że miałem naprawdę szczęście, bo w nim
zagrałem. Chciałbym, żeby inni mieli takie szczęście jak ja
i przeżyli dziesięć tylko szczęśliwych lat.
Podziękowania dla wryddhy za przetłumaczenie zdań w hindi.
Tłumaczenie: Gosia JG
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"