w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Kool

Wywiad z Filmfare’a z grudnia 1999 roku
Autor: Praveena Bharadwaj


Jak zawsze, jest w w gorączce. Na planie „One Two Kaa Four” K. Sashilaala Naira, rządzi anarchia. Przetaczają się gorące dyskusje o ustawieniu kamery, sekwencjach ujęć i terminach.
Shah Rukh Khan, z papierosem w jednej, a herbatą w drugiej ręce, przewodzi utarczkom. Jednak mimo, że napięty jak cięciwa w łuku, to w pełni nad sobą panuje.
Jak więc można opisać tego 34-letniego mężczyznę, który jest gorętszy niż pożar lasu?
Tak właściwie, kiedy stoi tutaj omawiając sprawy ze swoim reżyserem, uderza cię, że wygląda jak przeciętny Jan Kowalski. Ale to on na planie wzbudza szacunek i zaufanie. Każdy ci powie, SRK to swój chłop. Iskra zapalna!
Kiedy już wypełnia obowiązki, jest gotów, żeby pochylić się z uwagą nad moimi kąśliwymi pytaniami. Oto wyjątki:

Czy to ty odłożyłeś premierę „Phir Bhi Dil Hai Hindustani”?
Nie. Ponieważ film na tytuł „Phir Bhi Dil Hai Hindustani,” chcemy zrobić premierę około Dnia Republiki.
Myśleliśmy nawet o wstępnej dacie premiery w Diwali, ale że musimy dokończyć jeszcze muzykę ilustracyjną, pomyśleliśmy, że lepiej będzie się trzymać pierwotnej daty.
Wszyscy, łącznie z producentami „Mela” i „Kaho Naa... Piyar Hai” dociekali daty naszej premiery. Mówiliśmy, że będzie to styczeń.

Zwykle, kiedy aktor zostaje producentem, powstaje poważne ryzyko przekroczenia budżetu. Czy wasz film również przekroczył budżet?
"Phir Bhi Dil Hai Hindustani” to kosztowny film. Ale nie ma w nim niczego spektakularnego. Nie ma w nim niczego, czego nie widziałaś wcześniej. Jest drogi z powodu naszego stylu pracy. Nie tniemy kosztów i nie idziemy na kompromisy z jakością. Kręcimy równocześnie dwiema, trzema kamerami.
Kiedy się ma pieniądze, po co skąpić? Moi partnerzy często ostrzegają mnie przeciwko wydawaniu za dużo. Ale jeśli dystrybutorzy są chętni do finansowania mnie, czemu mamy być skknerami?

Czy 12 asystentów na planie to nie przesada? Mówią, że za dużo czasu i pieniędzy marnujecie na rozwleczone dyskusje.
To sprawa firmy, decydować, kogo chce zatrudnić. W produkcji filmowej jest wiele departamentów. A trzeba ludzi, żeby nimi kierowali.
Przyznaję, mamy kilku absolutnych żółtodziobów. Ale są młodzi i pełni zapału. Może wiele nie wiedzą o kręceniu filmów, ale jestem pewien, że nauczą się rzemiosła.

Szepcze się, że do „Phir Bhi Dil Hai Hindustani” nakręciliście prawie 2,5 lakh stóp czystej taśmy.
Film nie przekracza budżetu przez zużytą taśmę. To akurat najtańsza rzecz. „Yes Boss” był nakręcony ze zużyciem przeciętnej dla warunków indyjskich ilości półtora lakh stóp taśmy. Nasz rozciągnął się do 2 lakh. Nie poszliśmy za daleko. Robimy film z potrzeby serca. Nie martwimy się o poziom zysków.

Jesteś zadowolony z rezultatu?
Nie, nigdy nie jestem zadowolony ze swoich wysiłków. Bez wątpienia to dobry film, ale ja dopiero zaczynam. Chcę robić jeszcze większe filmy. Może właśnie to napędza mnie codziennie do jeszcze cięższej pracy.

Masz na myśli, że skoro nie jesteś zadowolony, to będziesz robił więcej i jeszcze więcej drogich filmów?
Jeśli spodoba mi się temat i jeśli finansiści będą chętni wesprzeć mój projekt, zrobię to. Jestem od siedmiu lat w branży. Zrobiłem wiele dużych filmów. Ten przemysł wiele mi dał. Teraz ja chcę dać coś jemu. Robienie filmów po swojemu to mój trybut dla niego.
Przy okazji – to nieporozumienie, mówić, że moje wydatki osobiste są pokrywane przez spółkę. Wierz mi, wszystkie pieniądze dystrybutorów zostały rozważnie zainwestowane w film. Na przykład, odrzuciłem piosenkę, bo nie byłem zadowolony z tekstu. Kazałem ją przerobić. Inny producent może miałby podejście „jakoś to będzie.” Ale nie ja. Wszystko musi być doskonale.

Mówi się, że Karan Johar asystuje przy „Phir Bhi Dil Hai Hindustani.” Czy to prawda, że reżyseruje niektóre sceny?
Nie ma wątpliwości, że Karan pomaga mi przy filmie. Ale jest odpowiedzialny za departament kostiumów. Jest odpowiedzialny za nasz wygląd i stroje, jakie nosimy w filmie. Film ma mieć młodzieżowy i współczesny wygląd. Ponieważ ani Aziz Mirza ani ja nie mamy bladego pojęcia o kostiumach, Karan i Manish Malhotra odpowiadają za tę działkę.
Co do plotek, że Karan reżyseruje film, niech gadają. Mogą powiedzieć, że to Karan jest reżyserem - widmo. A jak o to chodzi, mogą gadać, że Yash Chopra, Aditya Chopra, K.Sashilaal Nair, Aziz Mirza, Santosh Shivan i ja – wszyscy razem reżyserujemy. Ha!

Jako aktor jesteś teraz na szczycie listy. Jakie są twoje doświadczenia jako producenta?
Każdy producent, z jakim pracowałem, dawał mi wolną rękę. Więc to nie jest tak, że zakładając firmę producencką, chcę spełnić jakieś swoje niespełnione marzenia. Lubię trzymać w ręku negatyw filmu. To daje mi kopa.
Jestem wdzięczny, że ta branża tak wiele mi dała. Chcę dać jej firmę producencka działającą w oparciu o nowoczesne techniki. Tak więc w końcu inwestuję pieniądze tam, gdzie jest ich miejsce. Nie robię tego filmu dla zysku. Kupiłem nowe kamery, wózki, dźwigi i najnowsze wyposażenie. Będę je wynajmował innym firmom.

Masz w tej chwili kilka niedokończonych filmów. Nie zacząłeś żadnego nowego prócz „Mohabbatein.” Czy to dlatego, że chcesz najpierw skończyć „Phir Bhi Dil Hai Hindustani”?
Zaległości nie mają nic wspólnego z „Phir Bhi Dil Hai Hindustani.”Nie należy winić mojego filmu za zwłokę w innych projektach. Rozdzieliłem po równo moje wolne terminy. W ciągu miesiąca rezerwuję 10 dni na mój film i 20 na inne produkcje. Poza tym, nie robię więcej, niż cztery filmy rocznie.

Ale w tym roku miałeś tylko jedną produkcję, „Baadshaha”...
Tak. Ale robiłem jednocześnie cztery inne filmy. „One Two Kaa Four” miał zwłokę, podobnie „Josh” Mansoora Khana. Czuję, że niedobrze jest zaczynać nowy film bez dopełnienia zaległości. Teraz mój film jest już nakręcony. Podobnie film Sashilala. Także „Josh” jest już w fazie końcowej.

Twoje filmy z Ramem Gopalem Varmą, Rajkumarem Santoshi i Davidem Dhawanem zostały zapowiedziane już dawno temu. Czemu nie powstały?
Nie zostały odłożone z mojego powodu. Film Rajkumara Santoshi zaczniemy, kiedy zreferuje on scenariusz Aamirowi Khanowi (to pewnie planowany wspólny film, do którego nie doszło – przypisek tłumaczki). Aamir teraz jest zajęty przy „Lagaan.”
Dałem słowo Bharatbahiowi Shahowi, że nakręcę film z Rajkumarem Santoshi. Ale nawet jeszcze nie rozmawiałem z Rajemji. Nie wziąłem zaliczki za ten film, ani film Davida Dhawana, ani, jak o to chodzi, nawet za następne filmy Adityi Chopry i Karana Johara.

A wracając do „Mohabbatein” Adityi Chopry, czemu zgodziłeś się zagrać w filmie z tak dużą obsadą? Poza tym, Aditya tym filmem zapewnia debiut bratu, Udayowi.
Jest kilku ludzi, z którymi mam długie związki. Nie kwestionuje powodów, dla których biorą mnie do filmu. Ludzie dla mnie są ważniejsi niż scenariusze. Ważne jest dla mnie, żeby, zanim zaczniemy pracę, móc usiąść i przedyskutować pomysły z ludźmi, z którymi mam zamiar pracować. A Choprowie znają mnie bardzo dobrze. A kiedy mają Shah Rukha Khana, jak mogliby nie zrobić z niego pełnego użytku?

Czy to prawda, że jako wynagrodzenie za „Mohabbatein” poprosiłeś o 50 procent ceny sprzedaży na rynki zagraniczne?
Nie. Ja też słyszałem te plotki. Yash Chopra jest zbyt wysoki dla mnie rangą, bym negocjował z nim sprawy finansowe. Choprowie i ja szanujemy się nawzajem. Jestem dla nich bezcenny na wiele sposobów. I tak samo oni dla mnie. Wiem, że godziwie mi zapłacą.
Przy „Mohabbatein” to nie pieniądze się liczą. Myślę o szacunku i sławie, jaki zdobędę dzięki temu filmowi. Z Choprami nakręciłem „Darr,” „Dilwale Dulhania Le Jayenge” i „Dil To Pagal Hai.” Możesz mi powiedzieć, ile powinienem zażądać za te filmy? Stałem się Shah Rukhiem Khanem dzięki nim.

Zarzuca ci się kolejną rzecz, że ograniczasz się tylko do wielkich wytwórni i reżyserów. Stałeś się nieosiągalny dla mniejszych twórców.
To nie jest prawda. Spotykam się z ludźmi i wciąż czytam nowe scenariusze w komputerze. To nie jest tak, że ograniczyłem się do wielkich nazwisk. Pamiętaj, że pracowałem też z Karanem Joharem i Adityą Choprą.

Ale Aditya jest synem Yasha Chopry, a Karan synem Yasha Johara; to dwa wielkie nazwiska. Poza tym ci dwaj młodzi reżyserzy to twoi przyjaciele.
Przepraszam, to nie fair dyskredytować ich w ten sposób. Byli zaledwie asystentami, kiedy się bliżej poznaliśmy. Co więc z tego, że urodzili się Yashowi Choprze i Yashowi Joharowi? Jaka była sytuacja Yasha Johara po „Duplicate'? Karan na starcie miał pod górkę. Wielu ludzi ostrzegało mnie, żebym nie robił „Kuch Kuch Hota Hai.” Ostrzegali, że praca z producentem od klap załamie moją karierę.
A dziś Karan jest przebojowym producentem. Ludzie ostrzegali też, żebym nie grał w filmie K.Sashilaala Naira. Mówili, że Nasir Ahmed nie jest wielkim producentem. Ale ja nie słucham takich rad.

W branży chodzą plotki, że Aishwarya Rai nie będzie grała twojej siostry w „Josh.” będzie twoją przyjaciółką.
Kto ci to powiedział? O ile ja wiem, nie ma żadnych zmian w scenariuszu. To zadziwiające, jak ludzi wysmażają historyjki o mnie i moich filmach. Wcześniej mówiło się, że „Dilwale Dulhania Le Jayenge” wyreżyserował tak naprawdę Yash Chopra. Potem, że „Dil To Pagal Hai” Aditya Chopra. Teraz znowu – że mój film reżyseruje Karan Johar. Dziwnie ściągam takie plotki. Ha!

Niektórzy twoi reżyserzy uważają, że ingerujesz za bardzo w ich projekty.
Kto? Pewnie ci, z którymi nie pracowałem. To jest jakieś błędna opinia o mnie. Niemożliwe, żeby któryś z moich reżyserów to powiedział. Cóż, jeśli ktoś mówi, że należę to typu wtrącającego się, nie mam nic na swoją obronę.
Tak, ingeruję. Lepiej, żeby ludzie wiedzieli o tym, zanim mnie zaangażują. Wtrącam się, żeby mieć lepsze zbliżenia. Tak, jestem egocentryczny, egoistyczny i samolubny. Ha! Jeśli jeszcze ktoś chce ze mną pracować, to niech spokojnie poczeka dwa lata, żebym mógł powtrącać się też w jego film.

Okay, spokojnie. Powiedz, co było nie tak z „Baadshahem'?
(śmieje się) Może powinienem bardziej się wtrącać. Film miał trochę za dużo niedopracowanych elementów. Powinien być skrócony o 20 minut. Ale uwielbiam go. Chciałbym zrobić „Baadshsha 2.” Wszyscy strasznie się tym filmem bawiliśmy. Myślałem o nim jako o filmie rozrywkowym, a okazał się filmem z klasą.
Pokazałem film Aryanowi. To był pierwszy film w jego życiu i podobał mu się od początku do końca. Teraz chodzi i śpiewa piosenkę tytułową.

Stałeś się strasznym imprezowiczem. Widać cię na każdym evencie w mieście.
Naprawdę? Chodzę wszędzie tam, gdzie moja żona. Lubię wychodzić z domu. Jak każdy wydaję też przyjęcia w domu. Ale jeśli Shah Rukh urządza przyjęcie, już jest okrzyknięty imprezowiczem. Szczerze, na przyjęciach czuję się niezręcznie. Ale kiedy przyjaciele zapraszają, stawiam sobie to za punkt honoru, żeby być.
Ale lubię chodzić z przyjaciółmi do kawiarni. Robię to od czasów delhijskich. Jeśli to znaczy, że jestem imprezowiczem, to nim jestem.


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"