w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Jak może pójść źle, kiedy otrzymuje się tyle miłości.

Wywiad dla Filmfare’a, marzec 2005
Autor: Anuradha Choudhary


Otacza go aura spokoju. Prawie jakby zrobił sobie przerwę na złapanie oddechu, podczas gdy reszta świata go goni. Spokojny, łagodny, opanowany... To słowa, które wydają się nie na miejscu przy opisywaniu Shah Rukha Khana. Ale wydają się definiować jego obecny stan. Po roku pełnym nadzwyczajnych sukcesów Król Khan jest w wylewnym nastroju i z zadowoleniem spogląda wstecz.

Ubiegły rok był dla ciebie wyjątkowo udany. Jak postrzegasz ten czas?

Czytałem artykuł, w którym była mowa o tym, że nic, co zrobiłem w ubiegłym roku, nie mogło pójść źle. To prawda. Ale stało się tak tylko dlatego, że jestem wytrwały. Był czas, kiedy czułem się bardzo przygnębiony z powodu mojej pracy, z powodu reakcji na nią. Ale nie mówię o moim smutku (poza tym, kiedy to dotyczy mojej matki). Kiedy sprawy nie idą po mojej myśli, po prostu zamykam się, robię się milczący, akceptuję to, nie walczę. Nie mam w sobie ducha otwartej walki, tylko instynkt przetrwania. Ciągle staram się, by przetrwać.
Bardzo cierpiałem z powodu mojego kręgosłupa. Zawsze czułem, że nie pracuję dość ciężko, by zasłużyć na wszystko, co mam. Kontuzja pleców odebrała mi nawet tę małą szansę, jaką miałem, szansę ciężkiej pracy. Zazwyczaj modliłem się, by, kiedy wstanę z łóżka rano, nie bolało. To coś, o czym nie mogłem powiedzieć nawet najbliższym przyjaciołom. Ból ciągle jest wielki, ale stał się do zniesienia.
Minęły trzy długie lata, odkąd mam ten problem. Nie wiedziałem, czy po operacji będę mógł robić rzeczy, które robiłem wcześniej. W tym sensie nakręcenie „Swades”, „Veer-Zaara”, „Main Hoon Na”, „Chalte Chalte”, „Kal Ho Naa Ho” oraz wystąpienie podczas dwudziestu koncertów na żywo, po urazie – to dla mnie wielka rzecz.
To był dobry rok, ponieważ Allach pokazał mi, że jeśli się nie narzeka i nie obwinia Go, i jeśli myśli się pozytywnie, On daje o wiele więcej w zamian. To Jego sposób na powiedzenie ci, że będziesz szczęśliwy. Jestem szczęśliwy nie tak bardzo z powodu sukcesu, jak z powodu faktu, że mogłem zrobić tak wiele i dokonałem tego.

Czy porażkę „Swades” w box-office traktujesz jako rozczarowanie?

Nie oczekiwałem, że „Swades” będzie sukcesem komercyjnym i powiedziałem to Ashutoshowi (Gowarikerowi, reżyserowi filmu – dopisek tłumacza). „Wiem, Shah” – odpowiedział. To dlatego nazywam „Swades” bardzo odważnym filmem. Ashutosh zrobił go, bo chciał coś przekazać, a w mojej kreacji dostrzeżecie wiarę w jego przesłanie. Po prostu zrobiłem to, co mi powiedział.
Robienie tego filmu było dla mnie porażającym doświadczeniem. Nigdy nie byłem na wsi. Nigdy nie widziałem ludzi sprzedających herbatę i wodę na peronach.
Na szczęście lub nieszczęście, nigdy nie podróżowałem pociągiem po Indiach. Nigdy nie pływałem łodzią. Kręciłem na jednej piosenkę, ale nigdy właściwie nie poznałem ludzi, którzy przy pomocy takiej łodzi się przemieszczają. Kiedy usiadłem w niej z prawdziwymi ludźmi, poczułem, że tak naprawdę nie znam tego świata. I, bez względu na to, czy mi się to podobało, czy nie, jest w tym wiele smutku, którego nawet nie byłem świadomy. To przyczyniło się do mojego smutku.
Dzięki mojej roli odkryłem, że jest wiele spraw poza zasięgiem mojego pojmowania. Więc nie jestem wcale rozczarowany brakiem komercyjnego sukcesu filmu. „Swades” nie rozczarowuje nikogo, kto miał w nim swój udział. To film, który spełnia pokładane w nim nadzieje, tak wspaniały, że nie powinien być postrzegany jako komercyjny. I Ashutosh podtrzymuje swoją opinię, mimo że film okazał się trochę zbyt długi.

Powiedziałeś mu to?

Tak. Ale nie możesz mówić Matce Teresie, co powinna robić. Nie byłoby fair z mojej strony podawać w wątpliwość jego działania. Nauczyłem się, że trzeba postrzegać rzeczy w szerszym kontekście. Po prostu przesłanie jest tak przytłaczające, że nie możesz szukać dziury w całym   i twierdzić, że film jest za długi, a scena niepotrzebna. Kiedy zobaczyłem „Swades” po raz pierwszy, mówiłem do Ashutosha przez jakieś trzy i pół minuty. Powiedziałem: „Ash, jest trochę za długi. Nie powinniśmy go skrócić”? A on odrzekł: „Zrobię, co w mojej mocy, stary”. Tak to zostawiłem. Może Ashutoshowi będzie przykro, że nie wyszło, ale nie na długo. A najlepsze jest to, że nie zamierza zmieniać swojego sposobu myślenia.

Wielu uważa, że to twoja najlepsza kreacja, jak dotychczas. Co o tym sądzisz?

Nie chcę umniejszać wagi opinii ludzi; sądzę, że moja rola jest dobra, bo szlachetność intencji   i atmosfera w „Swades” jest porażająca.
W każdym razie uważam, że zawsze pokazuję coś nowego. Można to zobaczyć w „Chalte Chalte”, „Kal Ho Naa Ho” czy „Main Hoon Na”. Więc kiedy ludzie mówią, że robię ciągle to samo, mogę bardzo wyraźnie odpowiedzieć, że to nieprawda. Można mnie wrzucić w te same ramki, ale nie gram w kółko tego samego.
Filmy takie jak „Swades” czy nawet „Main Hoon Na” przekonują mnie, że mogę robić różne rzeczy, na rozmaity sposób. Uświadamiam sobie, że tworzę dobre kreacje.
Ale uwielbiam kino komercyjne. W tym rzecz, że miliony powinny zobaczyć film. Zamierzam robić filmy, słusznie lub nie, które będą oglądane przez wielu ludzi.

Czy to oznacza, że w przyszłości nie będziesz występował w filmach takich jak „Swades”?

Wiesz, rolę w „Swades” proponowano wielu gwiazdom, ale żadna z nich nie była zainteresowana. Nie sądzę, że nawet Ashutosh chciał mnie w filmie od razu – i nie mam skrupułów, mówiąc to (właściwie nawet nie sądziłem, że powinienem być w tym filmie, skoro nie byłem pierwszym wyborem). Kiedy opowiedział mi scenariusz, powiedziałem mu: „Słuchaj, Ash, ty zrobiłeś „Lagaan”, a ja jestem wielką gwiazdą. Ludzie będą mieć wielkie oczekiwania”.
Och, mogliśmy zrobić cokolwiek z pieniędzmi, które wydaliśmy na ten film. Ale dotarłem do etapu, na którym nie chcę robić tylko filmów, co do których uważam, że będą się dobrze sprzedawać. Jeśli masz pomysł i naprawdę weń wierzysz, jeśli uważasz, że jesteś na tyle dobrym filmowcem – wejdę w to. Będę po prostu siedział i pozwolę ci wykonywać swoją robotę.

To dlatego zgodziłeś się na udział w filmie Amola Palekara?

Pozwól mi powiedzieć – w tym jest przesłanie, w które on wierzy. To szczery film i naprawdę uważam, że to świetna historia, którą ludzie powinni usłyszeć. Mam w tej chwili takie poczucie własnej wartości (nie w potocznym znaczeniu), by być pewnym, że skoro ludzie mnie uwielbiają, pokochają także ten film.
Kolejnym powodem jest to, że chcę teraz robić filmy z przesłaniem. A film pana Amola opowiada o emancypacji kobiet. Jest w nim piękna scena, w której mężczyzna pyta wiejską dziewczynę: „Przyjmiesz mnie”? Ona cichnie, a kiedy on pyta, czy coś się stało, odpowiada:   „Po raz pierwszy ktoś zapytał o moje zdanie”. To, co mi się jeszcze podoba, to fakt, że to krótki film. Chcę trochę przystopować z tymi długaśnymi.

Czy film ma tytuł „Ghost Mera Dost”, jak wspominasz?

Nie, ja tak nazywam sobie film, a pana Amola przyprawia to o palpitacje serca. Mówi: „Nie, nie”. Wydaje mi się, że pan Amol i pan Gulzar sądzą, że ich przekupuję (śmiech). Fakt, że gram w ich filmie, jest dla nich wystarczającą łapówką.

Co cię zachęciło do produkowania tego filmu?

Kilku ludzi było gotowych go produkować, ale tylko dlatego, że Shah Rukh w nim gra, a nie dlatego, że w niego wierzą. Miałem wrażenie, że jeśli ktoś inny wyprodukuje ten film, powie: "Co robicie? W ciągu czterdziestu dni możemy nakręcić coś innego”. Nie chciałem tego.

Jesteś także współproducentem filmu „Kaal” razem z Karanem Joharem. Jak do tego doszło?

Yash-ji (Johar) powiedział mi kiedyś: „Synu, powinieneś mieć udział w każdym filmie, jaki produkuje Dharma (firma producencka najpierw Yasha, a teraz Karana Johara – przypisek tłumacza). Jeśli nie jako aktor, to powinieneś mieć udział w zyskach. Powiedziałem Yashowi, że to bardzo głupie, ale on nalegał. Na tym stanęło. Kiedy zmarł, powiedziałem Karanowi, że możemy współprodukować ten film i że jeśli potrzebuje mnie do czegokolwiek, to mnie ma (uśmiecha się). Ale myślę, że oni wpadli na pomysł tak dziwny, że trzymają mnie z daleka od tego.

Zamiast tego kazali ci wystąpić gościnnie w piosence.

(Śmieje się). Nie robiłem item number od długiego czasu, więc to było przyjemne. Film wygląda na fajny. Ale trzymają mnie z dala od wszystkiego, jeśli chodzi o stronę artystyczną.

Wydajesz się dość dumny z tej piosenki gościnnej.

Wszystko to część mojej pracy. Jak mogę być dumny, że budzę się rano czy oddycham? Mój zawód to dostarczać ludziom rozrywki w każdy możliwy sposób. Jeśli ktoś mnie poprosi, bym zatańczył na paradzie z okazji Dnia Republiki, zrobię to. Jeśli ktoś poprosi, bym zatańczył na ulicy, bo to uczyni ludzi szczęśliwymi, też to zrobię.
Spójrz, cały kraj mnie kocha. Miałem wrażenie, że ludzie modlą się za mnie, kiedy byłem w złym stanie. To rodzaj miłości, jaką daję mojemu synowi, tylko z tego powodu, że jest moim synem, nieważne, dobrym, złym czy brzydkim. Więc muszę zwrócić tę miłość z ogromnym podziękowaniem. Chcę zrobić coś bardziej rozrywkowego. To proste. Nie chodzi o stawanie się większym, lepszym czy zdolnym do zagrania lepiej.
Szczerze mówiąc jestem gotowy zrezygnować ze wszystkiego, ale nie z zabawiania ludzi. Mam nadzieję robić to przez kolejne pięć – siedem lat. Czuję, że osiągnąłem etap, w którym postrzegam mój zawód bardzo duchowo. Naprawdę jestem przekonany, że mogę dać dużo więcej.

Słychać o tobie także w Dubaju – pojawiają się doniesienia, że kupujesz tam dom. Czy to prawda?

Tak. To zdarzyło się przez przypadek. Byłem tam z moimi koncertami, miałem pół dnia wolnego i pojechałem zobaczyć Palm Resorts, bo dużo o tym słyszałem. Pojechałem z przedstawicielami firmy Nakheel i zakochałem się w tym miejscu. Podobno Palm Resorts jest widoczny z Księżyca, mimo że jest dopiero w początkowej fazie rozwoju. To bardzo ustronne miejsce; moimi sąsiadami będą Bill Clinton i David Beckham. Wiem, że to kosztowne, ale chciałem mieć miejsce, w które będę mógł zabrać dzieci. Uważam, że nie mam dla nich dość czasu i jeśli już z nimi jestem, chcę mieć możliwość robienia wszystkiego – pójścia na plażę, budowania zamków z piasku, łowienia ryb. Nie mogę tego robić w Indiach, bo potrzebowałbym wiele ochrony.

Czy to prawda, że angażujesz się w rynek nieruchomości? Mówi się, że planujesz zbudować budynek zwany „SRK Towers”?

Nie, nie, po prostu robię dobudówkę w Mannacie. Nie w celu komercyjnym.
Niedobrze, żeby ziemia leżała odłogiem. Mimo że Mannat jest duży, mamy tylko trzy sypialnie i kiedy przyjmujemy gości, nie mamy ich gdzie ulokować. Czteropiętrowa dobudówka pomieści pokoje gościnne, oficjalny salon, salę do ćwiczeń (odkąd zacząłem znowu trenować) i moje biuro, więc będę mógł pracować w domu.
Zważywszy na to, jak wiele zapłaciłem za ziemię, myślę, by zagospodarować to miejsce, zanim zmienią się zasady. Zajęło mi dwa lata tylko to, by zdobyć pozwolenia.

Jeśli chodzi o twoje sprawy osobiste – czy przyjąłeś z ulgą pogodzenie się z Salmanem Khanem?

Tak, ogromnie kocham Salmana Khana. Ale czasem sprawy nie układają się między ludźmi, którzy się kochają. Nie próbuję usprawiedliwiać Salmana, ale jego związek był chwiejny i powodował u niego spory stres. Może nie powinienem się wtrącać, nawet jeśli wydawało mi się, że jestem mu bardzo bliski. Może przesadziliśmy w reakcjach. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że Ash miała rację, ja miałem rację i Salman ją miał. Darliśmy koty z powodu tych naszych racji. Po tym wszystkim kilka razy minęliśmy się bez słowa. To było głupie i męczące.
To bardzo ładnie z jego strony, że wykonał ten gest. Ponieważ wszyscy mamy swoje ego i trzeba wiele odwagi, by je przezwyciężyć. Zawsze utrzymywałem, że w nim jest coś fajnego. I jest coś przyjemnego w uczuciu wspaniałomyślności – najpierw z kimś walczysz, a potem się z nim godzisz. Najlepsze było to, że po długim czasie znowu mogłem przytulić Salmana. Myślę, że zrobiłem to szczerze, i on również. Jesteśmy Pasztunami w okazywaniu sobie szacunku.
Jest jedynym facetem, z którym można się spotkać o drugiej nad ranem. Stęskniłem się za tym. Spędziliśmy teraz ze sobą trochę czasu. Naprawdę, włączając w to to wydarzenie, nie było nic, co mogło pójść źle w ubiegłym roku.

Wydajesz się być tak spokojny i łagodny. Czy sukces uczynił cię wspaniałomyślnym?

Nie sądzę, że może być jakaś inna droga. Byłbym kompletnie niewdzięczną i małostkową osobą, gdybym nie był wspaniałomyślny. Nie uważam się za filantropa czy jakiegoś bardzo miłego faceta. Ale ktokolwiek na moim miejscu, kto nie byłby wspaniałomyślny po tym, kiedy otrzymał tak wiele, okazałby się kimś, kto na to nie zasługuje. Myślę, że pozbyłem się w dużym stopniu małostkowego sposobu myślenia. Kiedy jest się młodym, wielka jest potrzeba współzawodnictwa i bycia najlepszym. Ale we mnie tego nie ma. Naprawdę nie życzę nikomu źle. Nie pragnę z nikim konkurować.
Nawet moi najgorsi krytycy są teraz wspaniałomyślni wobec mnie i sądzę, że dobro wypływa też z tego, co o mnie napisali. Jeśli ludzie są wspaniałomyślni, krytycy są wspaniałomyślni, kraj jest wspaniałomyślny wobec mnie, źle byłoby, gdybym ja się takim nie stał.
Pamiętam, co było napisane w szkole przed wejściem do biura dyrektora: „Jeśli docenisz swoje dziecko, ono nauczy się miłości”. Jestem dzieckiem tego kraju, które zostało docenione tak bardzo, że nauczyło się miłości.

Zarówno twoi wielbiciele, jak i branża wydają się uważać, że jesteś teraz niezwyciężony. Jak na to odpowiesz?

To prawda, tak się czuję. Nie w takim znaczeniu, że nie możesz mnie dotknąć, że zamierzam pozostać Królem Khanem przez następne pięć lat. Czuję tak z powodu mojego wewnętrznego przekonania. Świat nie daje poczucia bezpieczeństwa ale jak może ci iść źle, skoro otrzymujesz tyle miłości? Zacząłem wierzyć, że muszę dać tyle, ile otrzymałem, i wieloma rzeczami już sobie nie zawracam głowy. Czuję się niepokonany w tym sensie. Widzisz, będzie wielu lepszych aktorów, lepiej wyglądających, z lepszymi ciałami, którzy lepiej tańczą – ale taki sposób myślenia daje mi przewagę wewnętrzną.
Zawsze utrzymywałem, że biorę udział w swoim własnym wyścigu. Jestem jak biegacz, który biegnie nie dlatego, że goni go pies ani nie dlatego, że ktoś biegnie przed nim. Biegnę, ponieważ to uwielbiam. I pewnego dnia być może dogonię samego siebie. Pokażę ludziom dokładnie, jaki jestem jako człowiek, jako aktor. Kiedy tak się stanie, myślę, że to będzie moment, by powiedzieć „do widzenia” – ponieważ ludzie będą już wiedzieć o mnie wszystko. Użyją słów takich jak „wypalenie”, ktoś powie: „Och, mnóstwo się wydarzyło, tyle było radości. Znam już dokładnie Shah Rukha”. Myślę, że tego dnia poczuję się spełniony.


Podziękowania dla wryddhy za nieocenioną pomoc w tłumaczeniu zdań z hindi.
Dziękuję również avoid.


Tłumaczenie: Gosia JG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"