w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Hazardzista

Wywiad dla Filmfare’a, styczeń 1994
Autor: Roshmila Mukherjee


Stawki poszły w górę. Czy chłopiec z Delhi z dołeczkami w policzkach ucieknie się do morderstwa? Zrobił to. Już nie następca Dilipa Kumara – ryzykant, który kreuje box-office.

To była po prostu kolejna noc po dniu zdjęciowym na Mauritiusie. Aktor został odtransportowany do wyspiarskiego nocnego klubu, kasyna wypełnionego automatami do gry. Shah Rukh wrócił do hotelu triumfując, ze zwitkiem wygranej kasy w portfelu. „Ale nie zamierzam tam wracać” – mówi serio – „Mógłbym się uzależnić. Kiedyś nie paliłem, ale zacząłem i kopcę jak komin”.
Najwyraźniej SRK nie wierzy w robienie czegokolwiek na pół gwizdka. W jego słowach nie ma wahania. Wiele gwiazd zbladłoby na samą myśl zagrania kogoś, kogo w branżowym slangu określa się jako „czarny charakter”. Ale on zabrał się do roli z rozkoszą głodującego pożerającego solidny posiłek.
W odróżnieniu od wielu jego rówieśników nie ogranicza swego aktorskiego emploi, pozwalając sobie na swobodę bycia na przemian gniewnym i zabawnym. W tym biznesie, w którym większość aktorów sprzedaje swój wizerunek - albo zabijaki w stylu Rambo, albo kochanka w typie Majnuisha, on igra z tym wzorcem. Kości zostały rzucone, ale – tak jak w przypadku kasyna – gra się opłaciła. Podczas krótkiego odpoczynku od świateł i kamery SRK mówi bez ogródek o swej dobrej passie.

Zawsze byłeś ryzykantem?

Czekaj... Dlaczego tylko ja? Każdy jest graczem, życie samo w sobie jest wielką grą. Ale w moim przypadku ryzyko zawsze podejmowali inni. Twórcy „Deewany” podjęli ryzyko, kiedy zdecydowali się na mnie zamiast Armaana Kohli. G.P. i Vijay Sippy (producenci) zrobili to, kiedy wybrali mnie – tylko telewizyjną gwiazdę – do tytułowej roli w „Raju Ban Gaya Gentleman”. Ganesh Jain (producent) z Venus ośmielił się zrobić „Baazigara” w hollywoodzkim stylu ze słodziutkim chłopakiem z dołeczkami, który miał, jak wszyscy przewidywali, nie być zaakceptowany jako łajdak. Yash Chopra podjął to samo ryzyko, kiedy obsadził mnie w „Darr”. Stawką były pieniądze producentów i reputacja reżyserów. Ja byłem stosunkowo bezpieczny, nie miałem określonego wizerunku.

Czy to też nie jest ryzyko? Jak może istnieć bohater pozbawiony image’u?

Nie jestem bohaterem. Dlaczego powinienem grać postaci wykreowane przez Rajesha Khannę czy Amitabha Bachchana? Dobrze, tańczę, walczę, romansuję... rozśmieszam ludzi. Ale jest też inna strona medalu – mogę być czarnym charakterem, mogę zabić. To czyni moje postaci ludzkimi. Zwykły człowiek jest bogiem i złoczyńcą, grzesznikiem i świętym w jednym. Ale w naszych filmach bohaterowie są kryształowi, a łajdacy czarni jak noc.
Taki chłopak jak Ajay z „Baazigara” jest prawdziwy. Dobra, reaguję trochę zbyt mocno – nie, nie trochę, bardzo mocno – ale ludzie często zabijają po prostu dla pieniędzy. Ojciec i siostra Ajaya umarli na jego oczach, matka nigdy nie podniosła się po tych przeżyciach, to wystarczająca motywacja do popełnienia trzech morderstw. Ostatnio kobieta w Ameryce odcięła mężowi penisa i wyrzuciła go na drogę. Życie jest dziwniejsze niż fikcja.

Czy rozlew krwi na końcu jest konieczny, czy to ze względu na nalegania dystrybutorów?

Przepraszam, że cię rozczaruję, ale to był mój pomysł. Film ma swoją finalną scenę przed intermission, kiedy zrzucam Shilpę Shetty z tarasu. Zakończenie musiało być bardziej dramatyczne, bardziej krwawe niż upadek Shilpy, żeby widownia wróciła do domu zadowolona.
Słuchaj, nie chcę być bohaterem kina akcji. Nie rozwalę pół tuzina facetów jedną ręką w zakończeniu, by udowodnić, że umiem walczyć. Gość, którego portretuję w filmie, żyje dla zemsty. Nie oczekuje przeprosin, wyjaśnień. Kiedy osiąga cel, to obraca się też przeciw niemu. Zostaje zepchnięty do narożnika, jeśli ma umrzeć, musi mieć poczucie zadośćuczynienia. To nie jest karateka, zabijaka, tylko ktoś po prostu zdesperowany. Dlatego zakończenie robi wrażenie.

To działa tak dobrze, że teraz jesteś w niebezpieczeństwie – o krok od stania się „bohaterem przeobrażonym w bandytę”, jak mówi Ajit.

Nie ma takiej obawy. „Baazigar” to film zrobiony z punktu widzenia zabójcy, to wszystko. A publiczność odniosła się do tego pozytywnie. Tylko ci mędrcy w branży, którzy wcześniej mówili, że nigdy nie zostanę zaakceptowany jako łajdak, teraz próbują zachować twarz twierdząc, że nigdy nie będę zdolny do bycia znowu bohaterem pozytywnym. Nie mogą się zdecydować? Dlaczego klasyfikować aktora jako czarny charakter lub bohatera pozytywnego?

”Baazigar” przyciągnął wielkie tłumy podczas otwarcia. Musisz być teraz ulubieńcem dystrybutorów…

Są trzy dobre powody tak fantastycznego „otwarcia”. Po pierwsze – odpowiedzialny za muzykę Anu Malik, który jest głodny sukcesu. Skomponował naprawdę dobre piosenki. A muzyka jest dziś najlepszą reklamą filmu. Ktoś mi powiedział nawet, że kupił bilety na czarnym rynku po 80 rupii i zobaczył film trzy razy z powodu „Kali kali aankhen”.
Drugi powód – Venus (firma dystrybutorska) zadbała o reklamę – bannery, billboardy, plakaty i premiera na całym świecie. Ostatnio nie było mnie często w Bombaju, ale przyjaciel powiedział mi, że jeśli ktoś szedł z Bandry do Juhu w ostatnim miesiącu, pamiętał tylko „Baazigara”, kiedy dotarł do domu.
I trzeci powód – przedtem Venus wyprodukowała interesujące i dobrze zrobione filmy. Chociaż „Khiladi” miało mały budżet, a w obsadzie nie było gwiazd, film stał się hitem nawet w Delhi i Uttar Pradesh. To wzmogło oczekiwania wobec następnej premiery. Poza tym – ludzie mają rodzaj szóstego zmysłu, wyczują dobry film. Mnóstwo pracy i wysiłku włożono zarówno w „Heer Rajnha” z Anilem Kapoorem oraz Sridevi, i „Aankhen”, ale to mniej znany film Govindy i Chunky Pandeya był strzałem w dziesiątkę.
To nie z powodu skromności, ale czuję, że nie miałem zbyt wiele do roboty przy sukcesie „Baazigara”. Byłem tylko dodatkowym atutem. Jestem aktorem, którego dziewczyny uważają za słodkiego; mamy i ciotki wydają się mnie lubić, ponieważ postępuję właściwie. Wiem, że ludzie nie będą walić do kin na film Shah Rukha. Poczekają na wtorek lub środę, by nie stać w kolejkach. To, że mój film teraz wypełnił sale kinowe, nie czyni mnie kolejnym Amitabhem Bachchanem. Jeśli nawet teraz zatrudnisz pana Amitabha, zagwarantuje ci on pełne sale na pięć tygodni.

Ale pojawiają się porównania między tobą i Amitabhem Bachchanem – niekonwencjonalny wygląd i przekonanie, które się pojawia, kiedy bierzesz udział w mało prawdopodobnych scenach walk.

(Wybucha). Żartujesz? Jak możesz porównywać kogoś z trzema hitami na koncie do superbohatera? Zajmie mi lata osiągnięcie takiego statusu. Jeśli ktoś jest dziś supergwiazdą, to Sanju (Sanjay Dutt). Jest na rynku od 15 lat, ja nie jestem tu nawet 15 miesięcy.
Postaw Aamira Khana na piedestale, jeśli musisz. Albo nawet Salmana Khana, ponieważ świetnie wygląda, jego świeżość i czar nie wyblakły, mimo że „Maine Pyar Kiya” pojawiło się prawie cztery lata temu. Ale prasa paraliżuje go przez robienie z niego chwilowej gwiazdy. Jeśli byłby traktowany jak każdy inny, byłby dziś w czołówce. Więc miej serce, nie dobijaj mnie. Nawet sugestia, że jestem bliski supergwiazdorstwa, może być zniewagą dla osiągnięć naprawdę wielkich jak Dilip Kumar, Shammi Kapoor, Rajesh Khanna czy Amitabh Bachchan. Nawet nie marzę, by stać się jednym z największych, chcę być jedynie zapamiętany jako aktor powyżej średniej, kiedy odejdę. Ok.?

Acha, ok.

Kiedy uroniłem kilka łez w „Deewana”, mówiono, że kopiuję Dilipa Kumara. Teraz mówi się, że walczę jak Amitabh Bachchan, że to, co robię w scenie śmierci, robię na jego sposób w „Deewar”. Dlaczego ludzie nie mogą po prostu powiedzieć, że jestem kompetentnym aktorem? Dlaczego dopasowywać mnie do wyobrażeń? Tak, chodzę chwiejnie, mam urywany oddech i płaczę bez użycia gliceryny… Jeśli to czyni mnie uczuciowym – jestem uczuciowy. I walczę przekonująco. Kiedy uderzam kolesia, on pada. Mój nauczyciel, Barry John powiedział mi kiedyś, że jeśli będę myślał sercem zamiast umysłem, będę przekonywający. To właśnie robię. Ale nie jestem następnym Amitabhem Bachchanem, dziękuję bardzo. On może mówić do karalucha lub nawet do lustra godzinami i osiągnąć sukces. Ja tego nie umiem zrobić… jeszcze nie.

Dlaczego masz tendencję do zgrywania się w komicznych scenach w „Baazigarze”?

Bo typowy indyjski komik zazwyczaj przesadza przy pełnym poparciu. Szarpie się za włosy, głośno siąka nosem. Naśladowałem kogoś takiego. Komizm przychodzi mi z łatwością. Myślę, że raczej bez wysiłku stałem się bystrym prostaczkiem w „Chamatkar”, ale w „Baazigarze” nie mogłem pozwolić sobie na bycie zbyt subtelnym, czy to odgrywałem komedię, czy popełniałem morderstwo.
Nawiasem mówiąc, wcześniej planowaliśmy inne zakończenie. Miałem iść groźnie w stronę Kajol, a ona w rozpaczy miała mnie dźgnąć nożem. Miałem upaść na mur, a jedna z moich soczewek kontaktowych wypadła. Miałem podnieść się i kuśtykać w stronę Kajol, z jednym okiem zielonym i niesamowicie błyszczącym, a drugim jak paciorek, brązowym. To mogłoby wywołać ciarki na plecach.

A potem?

Przewróciłbym się. Ale w końcu zadowoliliśmy się typowym zakończeniem w stylu Bachchana. Czułem się trochę smutny, kiedy umierałem w ramionach pani Raakhee. Nigdy przedtem nie grałem „sceny matczynej”, a pani Raakhee przypominała mi tak bardzo o mojej matce. Bała taka piękna... Chciałem, by moja matka tak mnie tuliła. I mój ojciec. Chętnie bym umarł za oboje.

Czy myśl o śmierci cię przeraża?

Już nie boję się śmierci. Widziałem, jak przyszła, więc jestem przygotowany. Nie ma we mnie strachu, lęku przed śmiercią, kiedy nadejdzie, przyjmę ją, będę spokojny, śmierć nie zmusi mnie do błagania o jeszcze jeden oddech, to nie będzie nic wielkiego.

Czy w prawdziwym życiu mógłbyś być kiedykolwiek takim desperatem jak postaci, które grasz?

Oczywiście, dlaczego nie? Gdyby Gauri zakochała się w kimś innym, mogłoby mnie to doprowadzić na skraj, nie byłbym milczącym ukochanym, zrobiłbym cokolwiek, by zdobyć Gauri, mógłbym się wściec. Stałbym się... kto wie... zdolny do morderstwa. Lub mógłbym zachowywać się słodko i głupio, a w końcu chętnie poświęciłbym swoją miłość, jak w „Kabhi Haan Kabhi Naa”. To bardziej prawdopodobne, bo mam nadzieję, że teraz się bardziej kontroluję, jestem mniej psychopatyczny.

Zakochanie się to ryzyko?

Nawet jeśli tak jest, świadomie się na to zdecydowałem. Kochałem Gauri, pragnąłem jej, ożeniłem się z nią; jeśli ktoś wykonał głęboki skok – to Gauri. Nie miałem rodziców, odeszli. Pracuję w zawodzie, w którym nędzarze stają się milionerami i na odwrót – w każdy piątek. Tu nie ma bezpieczeństwa stałej pracy. Ponadto jestem dość „bindaas”, sypiam o dziwnych porach, jestem dość temperamentny, chociaż nigdy nie wrzeszczałem na Gauri... To ona wrzeszczy... I zachowuję się czasem głupio. Szczerze – bywam upierdliwy. Gauri radzi sobie ze mną, odkąd się pobraliśmy dwa lata temu. Jest słodka, wrażliwa, piękna, praktyczna, dobra, wspaniała...

Co Gauri lubi w Tobie? Dołeczki?

Nie, nie. Myślę, że złapała się na moje poczucie humoru. Mówi mi, że jestem jedynym facetem, który ją potrafi rozśmieszyć. Robiłem dla niej szalone rzeczy.

Jak śpiewanie w deszczu?

(Bez przerwy). Tańczyłem dla niej na ulicach. Tak, naprawdę to zrobiłem. Po jednej z naszych rzadkich kłótni Gauri zagroziła mi, że nie zobaczy się ze mną przez rok. Miałem złamane serce, błagałem, by dała mi przynajmniej tydzień, spotkała się ze mną do 20 tego miesiąca. Odmówiła, a ja spędziłem całą noc, wypisując dwudziestkę wielkimi literami na kartkach papieru i wieszając je na murach wzdłuż całej drogi do jej domu, który był kilka kilometrów dalej. Ubłagałem ją, by pojechała ze mną na moim Gypsy (marka motocykla) następnego ranka, by pokazać jej, jak się poświęciłem z miłości. A ona nawet się nie uśmiechnęła. W rozpaczy wskoczyłem na zatłoczoną ulicę i zacząłem tańczyć. Powiedziałem, że nie przestanę, dopóki nie ustąpi. Samochody, skutery, ciężarówki – wszystko się zatrzymało. To była bardzo przesadna, filmowa sytuacja. W końcu się udało, bo Gauri nie mogła pozwolić sobie na robienie widowiska. Nie powinna nawet być ze mną widziana.

Czy kiedykolwiek po tym tańczyłeś jeszcze na ulicy?

Nie było potrzeby. Ale uwielbiam spacerować w deszczu z Gauri. Jednak ona jest bardzo praktyczna. Nie chce moknąć, bo mogłaby złapać przeziębienie, może zapalenie płuc. Więc nie dla mnie deszczowe piosenki w rzeczywistości. Czasem po prostu zaciągam ją pod prysznic.
Mam też dziką fantazję – siedzę a salonie klubu przed telewizorem z 40-calowym ekranem. Wyobrażam sobie, że przeżuwam popcorn i gram w gry wideo cały dzień. Oczywiście Gauri powinna być w tym pokoju, ale nie powinna próbować przerywać mojego marzenia.

Jak zareagowała Gauri, kiedy padłeś na kolana i wyszeptałeś „Czy wyjdziesz za mnie?”

(Śmieje się głośno). To nie było takie egzaltowane. Tak naprawdę Gauri nie powiedziała słowa, kiedy się oświadczyłem. Nie wyglądała nawet na szczególnie poruszoną. Kiedy zapytałem, dlaczego jest tak spokojna, odpowiedziała, że nie ma się czym ekscytować. Była przy mnie przez dziewięć lat, musieliśmy się pobrać. Ona jest bardzo zwyczajna. Nawet nie podejrzewała nigdy, że mógłbym z nią po prostu romansować lub mieć niezobowiązującą znajomość. Absolutnie mi wierzy. To dlatego nie ma potrzeby powtarzania „Kocham cię”. Przez wszystkie te lata powiedziała te trzy słowa z dziewięć razy. Mimo to wiem, że mnie uwielbia, a ja uwielbiam ją.

Czy Gauri ceni Twoją rolę w „Baazigarze” tak, jak krytycy?

(Ostrożnie). Lubi ją. Podobam jej się też w „Kabhi Haan Kabhi Naa”. Ale Sanju i Aamir są ciągle jej ulubieńcami (uśmiecha się krzywo). Wiem, że przede mną długa droga. Nawet sobie podobam się średnio w 40-60 procentach w filmie. Chciałbym zagrać przynajmniej jedną rolę, która będzie w 100 procentach perfekcyjna. Chcę spojrzeć na siebie i powiedzieć: „Tak, to jest to!” Jestem młody i pełen entuzjazmu.

Wydaje się, że nie masz wielu konkurentów. Sanjay Dutt nie ma pozwolenia FMC (Forward Markets Commission) na podpisanie kolejnych projektów. Aamir Khan staje się bardzo wybredny. A Ajay Devgan i Salman Khan mieli pecha.

Nie myślę o innych aktorach. Chcę po prostu zagrać lepiej niż ostatnio. Może ich filmy nie sprzedały się zbyt dobrze, ale Ajay i Salman są dalecy od zakończenia kariery. Ludzie mówią, że „Bedardi” się nie udał, bo Ajay gra kogoś, kto zabija faceta, który odrzuca jego siostrę. Jak pozytywny bohater może to robić! Kiedy film jest klapą, ludzie wymyślają 85 tysięcy wymówek – poczynając od koloru skarpetek bohatera, a kończąc na rysie w Wielkim Murze Chińskim. Tu jest jak podczas turnieju tenisowego. W odpowiednim dniu ktoś z nas może wygrać. Albo przegrać.

Więc teraz producenci traktują cię wyjątkowo?

Nieee, nic się nie zmieniło. Jakie wyjątkowe traktowanie? Robię filmy z niektórymi osobami, które są teraz wiodącymi nazwiskami w branży – Maheshem Bhattem, Mukulem Anandem, Subhashem Ghaiem, Yashem Choprą, firmą Venus... Ale właściwie od początku pracowałem z najlepszymi. Wielu ludzi przychodzi do mnie teraz i mówi: „Mamy świetną rolę, którą tylko ty możesz zagrać – rolę w stylu Shah Rukha”. Nie rozumiem tego. Czy pisze się role dla Jacka Nicholsona, Toma Cruise’a czy Dustina Hoffmana? Jeśli to naprawdę dobra rola, każdy dobry aktor ją zagra. Do tej pory miałem dziewięć premier i próbowałem być inny w każdym filmie. Więc jak może istnieć rola w stylu Shah Rukha Khana?
Ciągle robię pięć filmów rocznie, mimo że mam taką pozycję, że mógłbym bardziej wybierać. Mam z tego sporo radości, jestem dość przyzwoitym facetem, przyjaznym i zrelaksowanym podczas zdjęć. Moi reżyserzy mówią po zakończeniu pracy ze mną, że będzie im trudno przestawić się na innego aktora. To wielki komplement.

Dlaczego pracujesz tak ciężko, skoro twoja stawka nie jest zmartwieniem? Czy nie zwiększyła się do 40 lakhów?

Govinda chce być najlepiej opłacanym aktorem w kraju. Dobrze. Ale moje cele są inne. Chciałbym jedynie być jednym z najbardziej poważanych aktorów w kraju. Lubię się oglądać na taśmie filmowej, lubię doświadczać tego uczucia, że kiedy umrę, ludzie nadal będą oglądać moje filmy, mówić o mnie, komentować moją fryzurę.
Chciałbym kupić mojej żonie dom za własne, ciężko zarobione pieniądze. Zawdzięczam jej tak wiele. Więc kiedy był wybór między zrobieniem świetnego filmu i reklamy herbaty Brahmaputra, wybrałem reklamę. To był dość ekscentryczny pomysł, a charakter postaci wydawał się diabelski, przyciągnął mnie błysk w jego oku. Nagrałem następną reklamę dla Cintholu ostatnio i miałem parę koncertów za granicą. Zarobiłem dość pieniędzy, by kupić mieszkanie, jakie chciałem, bez podnoszenia mojej aktorskiej stawki. Wierzę, że jeśli aktor podnosi swą cenę o dwa lakhi po zrobieniu hitu, powinien ją zredukować o cztery lakhi, kiedy jego film jest klapą.

Masz pomysł, jakie filmy powinny być kręcone?

Filmy z prostszymi fabułami. Nawet jeśli sprowadzają się do formuły „chłopak spotyka dziewczynę”, mogą być robione inaczej, jak „Maine Pyar Kiya” czy „Qayamat Se Qayamat Tak”. Aktorzy powinni patrzeć na swoje wcześniejsze dokonania. Nie będę grał Shah Rukha Khana w każdym filmie. Wolę grać postać, która jest żywa przez cały czas niż bohatera, który ma pięć piosenek, cztery walki i trzy sceny konfrontacji. Nawet nie myślę o tym, by być pobitym. Jeśli jednak drugi gość wygląda na silniejszego, to ok. To dlatego Sunny rozwalił mnie na miazgę w „Darr”.

Ale mówiło się, że Sunny czuł się źle potraktowany?

(Zaskoczony). Tak? Dlaczego? Jest świetny w filmie. Ale nawet jeśli kłamię, zastanów się, czy poradziłbym sobie z jego znaczeniem? Projekty z dwoma bohaterami wiążą się z niepewnością.
Może nie jestem w bardzo przyjacielskich stosunkach z Sunnym, ale on zawsze był mi życzliwy. W Khandali pozwolił mi i Gauri pożyczyć jego samochód, w Szwajcarii zabierał Gauri na zwiedzanie, kiedy byłem zajęty na planie. Może rozmawiał z panem Yashem, kiedy mnie nie było, a kiedy dwóch Pendżabczyków rozmawia, wygląda, jakby walczyli. Wiem, bo prawie doszło do rękoczynów z Kundanem (Shahem) przy „Kabhi Haan Kabhi Naa”.
Sunny podszedł do mnie kilka razy, by powiedzieć, aby zrobić jakieś ujęcie w jego sposób. Ja także miałem podobne prośby. To proces robienia filmu.

Czy kiedykolwiek wyobrażałeś sobie, że jesteś takim macho jak Sunny, Sanjay Dutt czy Jackie Schroff?

Mój ojciec był bardzo przystojnym Pasztunem, moja matka pięknością, moja siostra jest bardzo piękna. Ale spójrz na mnie! Przynajmniej Gauri uważa, że wyglądam ok. Ale szczerze – wygląd nigdy nie był dla mnie ważny. Nawet nie umiem się ubrać na imprezę. Jednego dnia Deven Varma (indyjski aktor, głównie komik) powiedział mi, że jestem najbardziej zaniedbaną gwiazdą w branży. Ale nie zawracam sobie tym głowy.
Mogę nie mieć sześciu stóp. Ale tylko Anu Agarwal, Shilpa Shetty i Goga Kapoor są wyższe niż ja. Nie przeszkadzałoby mi, gdyby moja żona przewyższała mnie o kilka cali. Nie jestem męską szowinistyczną świnią. Odmawiam wkładania obcasów.
Rajesh Khanna, Om Puri, Amitabh Bachchan, Dilip Kumar – żaden z nich nie miał wspaniałego ciała, ale są świetnymi aktorami. Jestem bezpieczny. Byłem sportowcem, mogę sam robić kaskaderkę. Jeśli jutro zagram boksera w filmie, będę miał najlepsze ciało w biznesie. Mam dwie lewe nogi do tańca, ale jeśli będzie trzeba, pokonam w disco każdego. Wszystko, czego potrzebujesz, to przekonanie i pewność siebie.

A dlaczego obawiasz się pozować z dziewczynami?

Kiedy zrobię sesję z jakąś dziewczyną do magazynu, pod spodem w druku pojawi się paskudny komentarz. Gazety potrzebują sensacji, by sprzedać się w jak największej ilości, ale ja odmawiam brania udziału w tej ohydzie.
Ponieważ „Baazigar” jest hitem, słyszę głosy, że mam gorący romans z Kajol. To samo mówiono o Deepie (Sahi) i mnie podczas „Mayi Memsaab”. I o Juhi i mnie. Myślę, że to obrzydliwe. Kajol i ja? Daj spokój, przecież to dziecko, córka cioci Tanuji, jest jak młodsza siostra. Gauri też ją lubi.
Pracuję z Juhi, Madhuri, Manishą, Shilpą, Sonali, Nagmą, Suchitrą Krishamurthy, Urmilą. Nie byłem z nimi w łóżku. Nie poszedłem do łóżka z Kajol. Szanuję moje ekranowe partnerki. Poza tym dziewczyny mnie nie kręcą. Nie jestem gejem, ale nie polecę tylko na piękną twarz. W kobiecie powinno być coś więcej – charakter, inteligencja, zwierzęcy magnetyzm. Gauri ma to wszystko, więc dlaczego miałbym się uganiać za innymi dziewczynami?
Jeśli... Podkreślam – „jeśli” miałbym romans, nikt by o tym nie wiedział. Jestem zbyt mądry, zbyt dobry jako aktor, by pozwolić światu dowiedzieć się, co się dzieje. Ale dość o tych bzdurach! Skończyłem robić filmy z Juhi, kiedy pojawiły się opowieści o nas, przestanę robić filmy z Kajol, jeśli plotki będą się powtarzać. Jednak byłoby szkoda, bo ona jest fantastyczną aktorką. Wszystko jedno, jeśli będę musiał zmarnować sobie niedzielę, ale tym razem zabiorę dziennikarza, który napisze o naszym „romansie” na taras i wyrzucę go przez barierkę. W stylu „Baazigara”.
Nienawidzę być raniony. Oczywiście pozuję z moimi filmowymi partnerkami do fotosów filmowych, ale nie w czasopismach.

Gdybyś reżyserował film – jaka byłaby idealna opowieść, doskonała obsada?

Mam pomysł na film – o trzech chłopakach, którzy przybywają do Bombaju z marzeniem, by zostać filmowymi gwiazdami. Inna opowieść dotyczy gościa nazwiskiem Trimvayaknath Vidyavachaspati. Jeden z moich starych szkolnych przyjaciół podpowiedział mi to nazwisko. Postać to ktoś o trochę mniejszym wdzięku niż James Bond i trochę mniej niezdarny niż Peter Sellers w „Różowej Panterze”. Łączy bycie macho w stylu Bonda z niedorzecznością Sellersa. Zawsze byłem pod wrażeniem sposobu, w jaki Bond się przedstawia: „Nazywam się Bond. James Bond”. Takiego ostentacyjnego, uprzedzająco grzecznego. W taki sposób Vidyavachaspati się przedstawia. Może użyjemy go w kolejnej produkcji Venus, „Kohinoor”. Widzę siebie w tej roli.
Przypuszczam, że jestem stronniczy. Kiedy będę mniej krytyczny wobec siebie jako aktora, będę mógł pomyśleć o perfekcyjnej obsadzie. „Sholay” ma taką, także „Dil Hai Ke Manta Nahin”, „Padosan”, a nawet – tak, „Kabhi Haan Kabhi Naa”.

Czy to prawda, że dystrybuowałeś samodzielnie „Kabhi Haan Kabhi Naa”? Czy to nie kolejne ryzyko?

Oczywiście, że tak. Ale kocham ten film tak bardzo, że chciałem go mieć. Nie kupiłem go, żeby zrobić pieniądze. Może stracimy, nawet jeśli jest dobry, jeśli będzie hitem, tym lepiej. Ale jeśli stracę pieniądze, nie będę rozpaczał.


Tłumaczenie: Gosia JG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"