w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

W Deewana byłem głośny i wulgarny

Wywiad dla Filmfare’a, 1992
Tytuł oryginalny: 'I was loud and vulgar in Deewana'
Autor: Meera Joshi

Jest pełen paradoksów. Kiedy wszyscy rozpływają się nad jego rolą w "Deewana", on twierdzi, że był w tym filmie okropny. A w następnej chwili mówi, że jest jednym z najzdolniejszych aktorów w kraju i może przyćmić każdego; i, o dziwo, ludzie z branży zgadzają się z nim. Jego producent, Vivek Vaswani uważa, że przy odpowiednim doborze ról i wytwórni w ciągu pół roku może stać się następnym numerem 1. Ale on nie jest zainteresowany, ma zamiar odejść za cztery - pięć lat, bo "z natury jestem bardzo leniwy i po trzydziestce mam zamiar sobie odpuścić". Poznajcie Shah Rukha Khana, autora tych słów.

Jakie to uczucie, wiedzieć, że "Deewana", twój pierwszy film, jest hitem?

Cieszę się, że film tak dobrze sobie radzi. Cieszę się ze względu na producenta, reżysera. Ale nie ma w tym mojej zasługi. Mój występ był okropny - głośny, wulgarny, przerysowany. Szarżowałem okropnie i biorę za to pełną odpowiedzialność. Ale tak to jest, kiedy pracuje się bez planu. Nie dostałem scenariusza do ręki. Miałem zacząć zdjęcia dużo później, ale inne terminy pozmieniano i przeznaczyłem okienko dla tego filmu. Jestem własnym najsurowszym krytykiem i kiedy zobaczyłem się na ekranie, byłem przerażony. Nie mogę się nadziwić, że ludziom się podobałem. Może to dlatego, że moja twarz nie jest opatrzona. To nie była rola, którą chciałbym powtórzyć czy zapamiętać.

Chcesz powiedzieć, że to dzięki muzyce film odniósł sukces?

Oczywiście wolałbym, żeby ludzie mogli powiedzieć, że muzyka była dobra, ale Shah Rukh lepszy, ale w "Deewana" muzyka zakasowała wszystko. To także zasługa reżysera Raja Kanwara że tak zobrazował piosenki. Rishi bhai także świetnie zagrał, tak samo Divya Bharti i Amrish Puri. Ale jeśli ktoś będzie pamiętał ten film, to z powodu duetu Nadeem-Shravan. Ich muzyka podniosła już wiele filmów. Bardzo chciałbym być jak oni - być tak świetnym aktorem, jak oni - kompozytorami.

Większość nowicjuszy byłoby zachwyconych tak wspaniałym debiutem. Dlaczego ty tak umniejszasz swoją rolę?

Producent wydał bardzo dużo pieniędzy na moje kostiumy, charakteryzację, transport i aprowizację, a na dodatek zapłacił mi niezłą gażę, więc to jest fair, żebym dał z siebie jak najwięcej. Nie chcę odnosić sukcesu dzięki filmowi, to film powinien być sukcesem dzięki mnie. Nie powinien być hitem, gdyby zagrał jakiś inny, jeden czy drugi małpiszon.

Jak żona przyjęła twój występ? Zrobiłeś wrażenie?

(Uśmiecha się). Moja żona nie uważa mnie za dobrego aktora. Gauri mówi, że gram przesadnie i źle wyglądam na ekranie. Normalnie nie zawraca sobie głowy oglądaniem moich filmów, ale tym razem zrobiła wyjątek. Ja do tej pory nie zebrałem się na odwagę, żeby iść do kina.

Sądząc po wrzawie, jaka się podnosi, kiedy pojawiasz się na ekranie, nie masz się czego bać. Jak fani przyjęli twoją rolę?

(Vivek Vaswani, który siedzi z nami, odpowiada za niego). Ponieważ on dopiero co przeniósł się do nowego mieszkania, jego poczta wciąż przychodzi do mnie. Już są trzy pełne worki, a codziennie przychodzą nowe listy. Dostaje średnio jakieś 150 listów dziennie. Będzie musiał w końcu usiąść i zacząć odpisywać.

Podpisałeś bardzo dużo nowych kontraktów?

Po "Deewana" zagrałem jeszcze w pięciu filmach, które już są gotowe. Ostatnio podpisałem kontrakt na "Jadu" Pawana Kaula. Potem ma być film z Rameshem Sippym i Manmohanem Desaiem. Mam nadzieję, że nakręcimy je do maja, a potem zacznę dwa następne. Na koniec '93 będę miał kolejnych pięć filmów. Taką sobie założyłem strategię - cztery, pięć filmów rocznie, co zostawi mi jeszcze czas na zagranie w czymś spoza głównego nurtu. Jeśli rola będzie dobra, zawsze jestem zainteresowany.

Czemu odmówiłeś sequela "Fauji"? Pułkownik Kapoor nie mógł zapłacić twojej ceny?

Nic z tych rzeczy. Gdyby pan pułkownik zadzwonił w środku nocy i dał mi rolę, wziąłbym ją z pocałowaniem ręki. Kiedy grałem w "Fauji", nigdy nie rozmawiałem z nim o pieniądzach, tak samo jak z Azizem Mirzą ("Circus") czy Lakhem-ji ("Dil Dariya", "Dusra Kewal"). Robię jeden w roku film po kosztach, a jeśli mam pracować z kimś, kogo kocham i szanuję, to kwestia pieniędzy nie istnieje.

Czemu więc odrzuciłeś "Fauji II"?

Bo nie chciałem się powtarzać. Choć Abhimanyu Rai, mój bohater, stał się bardzo popularny, nie miałem przekonania do kręcenia sequela. Jestem pewien, że fani nie chcieliby, żebym robił po raz drugi to samo.

Czyli nie będziesz już grał w serialach?

Kręcę teraz film telewizyjny "Idiota" z Manim Kaulem (wcześniej miał tytuł "Ahmaq"), w którym gram negatywną rolę. Jeśli rola jest ciekawa, na pewno zagrałbym ją nawet w serialu. Kiedy zaczynałem pracować w "Fauji", byłem nikim. Wystarczyło sześć i pół godziny programu i stałem się supergwiazdorem. Ten maleńki sukces odniosłem dzięki telewizji. Jeśli występując w serialu, nakłonię choćby dwadziescia osób do włączenia telewizora, to spłacę dług wobec Doordarsham. Dużo się nauczyłem dzięki pracy z takimi reżyserami, jak pułkownik Kapoor, Lekh Tandon, Aziz Mirza czy Mani Kaul.

Ludzie bardzo popularni w telewizji, jak Arun Govil, Roopa Ganguly, Deepika, Mukesh Khanna i Nitish Bhardwaj, przepadli w kinie. Nie bałeś się, że ciebie spotka to samo?

Oni byli gwiazdami, ja jestem aktorem, a to aktor przyciąga tłumy. Poza tym moim zdaniem za bardzo się spieszyli, żeby zadebiutować w kinie, za wcześnie zostawili telewizję. Łapali każdą rolę, jaka się trafiła, i zaprzepaścili szansę. A ja siedziałem w Delhi, bo wiedziałem, że jeśli któryś producent naprawdę mnie zechce, to przyjedzie tutaj. Po "Fauji" miałem kilka propozycji filmowych, ale wolałem kolejny serial, "Circus". Aktorstwo nie zapewni mi chleba z masłem, więc stać mnie, żeby czekać i przyjmować propozycje na własnych warunkach.

Jak na nowicjusza jesteś bardzo pewny siebie. Skąd to się bierze?

Z mojego talentu. Niektórzy aktorzy bazują na wyglądzie i fizyczności, inni na głosie, moim atutem jest spontaniczność, zdolność grania różnorodnych ról. W jednym z filmów gram mężczyznę na skraju obłędu, w innym jestem czyimś młodszym bratem. Pracuję ciężko nad każdą rolą - wyrazem twarzy, wyglądem, zachowaniem. Czasami mam przez to kłopoty z producentami i reżyserami. Chcą, żebym grał w jakiś określony sposób, ale ja argumentuję, że skoro zaangażowali właśnie mnie, bo uważają, że jestem dobry, to powinni pozwolić mi zrobić to po mojemu. To, że grałem romantycznego bohatera, nie znaczy, że mam to robić nadal. Może i mam za sobą tylko jedną premierę, ale nie jestem żółtodziobem przed kamerą. Umiem grać, więc dajcie mi zagrać, jak chcę.

W większości filmów zostałeś skonfrontowany ze starszymi aktorami - w "Raju Ban Gaya Gentleman" z Naną Patekarem, w "Chamatkar" z Naseeruddinem Shahem, w "King Uncle" z Jackiem Shroffem, a w "Dil Aashna Hai" z Jeetendrą i Mithunem. Czy to nie stawia cię w trudnej pozycji?

Ale dlaczego? Nie wierzę, żeby jakiś aktor czy aktorka byli lepsi ode mnie. Nikt tak szczerze nie uznaje innych za lepszych od siebie. Jeśli ktoś zaprzecza, kłamie. Jeśli jesteś dobry, nie powinieneś mieć problemu, nawet obsadzony w towarzystwie trzydziestu pięciu gwiazd, ale jeśli nie masz talentu, nawet w pojedynkę nie dasz sobie rady. Specjalnie staram się sprawdzić swoje umiejętności z tymi zdolnymi ludźmi, bo mam pewność, że tak zostanę zauważony. Jeśli nie, przyznam się do pomyłki (wzrusza ramionami). Wszyscy się mylimy.

Czy cieszysz się szczególnie na któryś film?

Nie. Co może być ciekawego w roli w filmie hindi? Próbuję zagrać pięć różnych ról w ciągu roku, ale być może w następnym roku mogą nie wyglądać już tak różnorodnie. Próbuję budować postać, którą gram, nadać jej indywidualne cechy, z którymi widz może się identyfikować. Moje role w "Raju Ban Gaya Gentleman" i "Chamatkar" zostały bardzo dobrze nakreślone, czekam też bardzo na "Kabhi Haan Kabhie Naa" Kundana Shaha, w którym mój bohater jest doskonale skonstruowany i wydaje mi się, że świetnie go zagrałem. W "King Uncle" i "Dil Aashna Hai" nieźle się spisałem. Oferty sypią się jak z rękawa, gdybym chciał, mógłbym podpisać już kontrakty na dwadzieścia pięć nowych filmów. Ale czemu miałbym pracować z ludźmi, którzy chcą mnie tylko dlatego, że już mam hit? Dla nich jestem jak koń wyścigowy - stawiają na mnie pod warunkiem, że prowadzę stawkę. Jeden flop i się wycofają. Chcę pracować tylko z ludźmi, którzy wierzą w mój talent, i wierzą, że jestem jednym z najlepszych aktorów w kraju.

Kto jest twoim najbliższym rywalem?

Cóż, Aamir Khan. Nie mogę powiedzieć, że jest konkurentem, bo to o wiele lepszy aktor. Jeśli mamy dziś znakomitego aktora, to jest nim właśnie Aamir. Słyszałem, że chce przejść na emeryturę po trzydziestce i zająć się reżyserią. Ja też chcę odejść w takim wieku.

Także chcesz reżyserować?

Nie wiem nic o reżyserii. Ale być może spróbuję. Zasadniczo jestem strasznie leniwy. Nawet teraz nie zmogę więcej niż pięć filmów rocznie. Mam zamiar harować jeszcze że trzy-cztery lata, a potem wycofać się i odetchnąć. Jeśli wciąż będę dostawał dobre role, mogę kręcić jeden film rocznie. Jeśli nie, zrezygnuję całkiem i zajmę się teatrem, albo czymś innym związanym z filmami.

To wyjaśnia twój stosunek do prasy. Nowicjusze pragną rozgłosu, a ty odmawiasz magazynom filmowym, a nawet unikasz sesji zdjęciowych?

Nie chciałem rozmawiać z żadnym magazynem przed premierą filmu. Chciałem, żeby dziennikarze przyszli dopiero, kiedy zobaczą moją pracę. Poza tym odrzucało mnie od niektórych dziennikarzy na tyle zarozumiałych, że są przekonani, że to oni tworzą i niszczą gwiazdy. Jeśli rozgłos jest wszystkim, to każdy z tych aktorów, którzy dają fantastyczne wywiady, powinien być supergwiazdorem. Ale tak nie jest. Królującym na pozycji numer 1 jest nadal pan Bachchan, którego prasa przez lata omijała. Nie ma zastępnika dobrej pracy, wywiady i okładki nie zrobią z ciebie dobrego aktora. Czy rozebranie się do zdjęcia dowodzi twojej męskości? Jesteś macho tylko dlatego, że pozujesz do zdjęć na okładkę z pięcioma dziewczynami uwieszonymi na tobie? Jeśli inni chcą tak robić - droga wolna, ja wolę pracować, a moje życie prywatne niech będzie najbardziej prywatne jak się da.

Doceniamy twoje uczucia, ale muszę zadać ci jedno prywatne pytanie. Czy poślubienie ukochanej z dzieciństwa zmieniło jakoś twoje życie i karierę?

Kariery nie. Jeszcze wcześniej przyjąłem zasadę pięciu filmów rocznie i trzymam się jej. Nie będę pracował dla pieniędzy, tylko dla własnej satysfakcji. Jeden hit nie zrobił ze mnie supergwiazdora, jestem aktorem i pracuję odpowiednio ciężko. A osobiście, małżeństwo to piękne doświadczenie. To najlepsze, co mogło mi się przytrafić. Bardzo tęsknię za Delhi, jeżdżę tam co tydzień. Ale teraz Gauri i ja zaczynamy razem odkrywać Bombaj. Przeżywamy wspaniały czas. Bardzo kocham żonę i nie ma nic ważniejszego od tego.

Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"