w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Zakręcone życie, prawdziwe życie

Wywiad dla Filmfare’a, luty 1993
Autorka: Meera Joshi


„Wiesz,” zaczyna, „ludzie uważają mnie za szczęśliwą maskotkę. Na planie każdego filmu, jaki odwiedzałem w ciągu ostatnich dwóch dni, reżyser prosił mnie, żebym z nim kręcił.”

Filmy Shah Rukha Khana to ciąg hitów. „Deewana”, „Chamatkar” i „Raju Ban Gaya Gentleman” zostały przyjęte bardzo dobrze, a jego najnowsza premiera, „Dil Aashna Hai”, miała świetne otwarcie. Jest on więc oczywiście bardzo zajęty. Ma dwa mahuraty (uroczyste pierwsze klapsy, rodzaj obrzędu na początek nowego filmu – przypisek tlumaczki) w jednym dniu, a kolejka producentów wciąż się ustawia do spotkania z nim. Na pytania odpowiada pomiędzy ujęciami. Zapala papierosa. Podchwytuje moje pytające spojrzenie i zmieszany wyznaje, że już złamał swoje noworoczne postanowienie.

„Wiem, powiedziałem, że całkowicie rzucę palenie, ale po pięciu dniach czystej tortury stwierdziłem, że życie jest za krótkie na przedłużanie takiej męki.”

W tej chwili ma w planach cztery filmy, projekt Ramesha Shipy wstępnie zatytułowany „Pyaarana”, „Baazigar” robiony z Venus, „Guddu” Prema Lawanieo i „Darr” Yasha Chopry. Początkowo miał grać negatywną rolę w „Darr”. Był zachwycony scenariuszem, ale nie miał wolnych terminów. Rola powędrowała do nastawionego do niej entuzjastycznie Aamira, który jednak zrezygnował z filmu na skutek kontrowersji między nim a Yashem Choprą na temat finału. A ponieważ Shah Rukh ma teraz możliwość przyjęcia roli, bierze ją. Wcześniej oczywiście porozumiał się z Aamirem, żeby upewnić się, że nie ma on nic przeciwko.

„W tym roku zamierzam popracować nad innym rodzajem filmów, niż w ubiegłym. Chciałbym poszerzyć zakres ról – być aktorem charakterystycznym, postacią negatywną, zagrać w komedii, w filmie akcji. Klimat każdego z filmów będzie inny. „Baazigar” oparty jest na pomyśle „Pocałunku przed śmiercią”. Jest to czysto komercyjny film, wciąż jeszcze nie zadecydowaliśmy o jego zakończeniu. Pracujemy nad pięcioma różnymi, a każdy jest w jakiś sposób usankcjonowany.”

Shah Rukh nie dzieli ról na negatywne i pozytywne. „Bohaterowie, których gram nie są jednoznaczni. Niektórzy mają odcień ciemnoszary, to prawda, ale żaden nie jest konwencjonalnym złoczyńcą, takim, jakich gra, powiedzmy Gulshan Graver”. Nie wierzy także, że zagranie roli negatywnej na zawsze ześle go do szufladki czarnych charakterów.

„Jeśli gram wyraźnie negatywną postać, to zawsze jestem bohaterem filmu.”

Ale nie uważa też, że kiedy jest bohaterem, ma go być widać w każdym ujęciu. Kiedy na przykład w „Raju Ban Gaya Gentleman” bandziorzy stłukli go na miazgę, nawet nie próbował z nimi walczyć.

„Jestem w tym filmie chłopakiem z wielkimi ambicjami, mam dużo pewności siebie, ale nie jestem twardzielem. Gdybym nagle zaczął rozwalać łby, byłoby to kompletnie niezgodne z charakterystyką postaci.”

Praca z ekipą Aziza Mirzy była dla aktora niezwykle ekscytującym doświadczeniem.

„Nadawaliśmy na wspólnych falach, było to wzajemne dawanie i branie, pracowaliśmy jak jedna wielka szczęśliwa rodzina.”

O ”Kabhi Haan Kabhi Naa” Kundana Shaha mówi:

„Nie chcę się chwalić, ale mogę powiedzieć, że w tym filmie zagrałem naprawdę dobrą rolę. Nie sądzę, że będzie mi jeszcze kiedyś dane zagrać kogoś takiego, będę musiał nabrać aktorskiego doświadczenia, zanim to powtórzę.”

Podpisał też kontrakty na role w „Pyar Beshumar” Manmohana Desai i „Karan Arjun” Rakesha Roshana, z Ajayem Devganem jako partnerem. Kiedy producent proponuje mu swój film, warunkiem jego przyjęcia jest gotowy i zamknięty scenariusz, w którym nie wolno wprowadzać zmian na etapie kręcenia.

„Jeśli trzeba jeszcze dokończyć scenariusz, uczestniczę w tym,” podkreśla. ”Jeśli jest to film z dwiema głównymi rolami, nalegam na narrację łączoną, żeby każdy od samego początku miał jasność co do swojej postaci”.

Shah Rukh ekscytuje się rolą w „Oh Darling! Yeh Hai India” Ketana Mehty.

„Film opowiada o tym, co przydarzyło się początkującemu aktorowi w czasie jednej nocy. W filmie jest piętnaście piosenek, nie pełnej długości, rzecz jasna, niektóre mają po pół minuty. Ten debiutant przejmuje rolę każdego, kogo napotyka i w rezultacie gra z 18 postaci w ciągu jednej nocy”.

Film zostanie nakręcony w ciągu 30 nocy, głównie w okolicach Marine Drive i Chuchgate.
A ponieważ w dzisiejszych czasach hity są rzadkością, aktor stara się wykorzystać swój sukces tak szybko, jak to jest możliwe. Jego cena szybko idzie w górę. Czy więc uważa, że dostaje to, na co zasługuje? Odpowiada:

„Za mój pierwszy film, „Deewana” zapłacono mi 51.000 rupii. Teraz wielu uważa, że bez litości sonduję kieszenie producentów. Ale żarty na bok, na pewno nie płacą mi tyle, ile typują niektóre czasopisma, ale też nie tak mało, jak za kilka moich pierwszych filmów.”
„Jak mogę szacować swoją własną wartość komercyjną?” pyta. „Filmowiec, który chce mnie zaangażować, na pewno wie, ile jestem wart. Zanim do mnie przyszedł, skalkulował już koszty swojego filmu, niech więc to on decyduje, ile może mi zapłacić. Ja wymieniam kwotę, ale jeśli on oferuje mi mniej, nie targuję się. Pieniądze się nie liczą, liczy się rola.”

Shah Rukh uważa, że ktoś, kto robi autentycznie dobry film, nie gra nieczysto. Ale przecież tak się dzieje. Zdarzało mu się już, ze producenci zabierali swoją cześć i zapadali na jakąś amnezję.

„No więc dobrze, on mi nie zapłacił mojej pensji i jest przez to bogatszy. Ale powiem ci, jeszcze nigdy nie zostałem oszukany. Zawsze jakoś, w swoim czasie, dostaję to, co mi się należało. Może w przyszłości ten sam gość będzie musiał zapłacić mi dziesięciokrotną stawkę tego, czego nie zapłacił dziś.”

To, czego Shah Rukh nie znosi, to dostawanie ról w podobnych typie.

„To nudziarstwo,” mówi. „Moja obecność w filmie powinna być jak znak jakości. Ludzie powinni mieć gwarancję, że ja gram w dobrych filmach i dam im coś niespodziewanego.”

Może to właśnie pragnienie czegoś nowego, niespodziewanego było powodem, dla którego Shah Rukh wystąpił w „Idiocie” Maniego Kaula. Wspomina:

„Och, praca z Manim to duże wyzwanie. On drobiazgowo wyjaśniał mi, czego ode mnie chce, a większość jego wskazówek po prostu przelatywała gdzieś kątem umysłu. Więc potem to ja mówiłem mu, co zamierzam zrobić, co zrozumiałem i sprawdzaliśmy, czy nadajemy na tych samych falach. Ale chyba przed kamerą zrobiłem to, czego chciał, bo powiedział mi, że podobało mu się to, co zrobiłem. Chciałbym wierzyć, ze dałem filmowi własny rys. Przez cały film ani razu nie mrugnąłem.”

Dodaje nieśmiało, „Nigdy nie rozumiałem żadnego z filmów Maniego. Może mam za niskie IQ. Bohater w „Uski Rati” poruszał się tak wolno (naśladuje ruch przesuwając głowę o 45 stopni w ciągu 30 sekund). Czy to nie całkowite przeciwieństwo tego, co zwykle robię? To absolutne zaprzeczenie tego, jaki jestem. Ja chodzę i mówię z szybkością odrzutowca. I wciąż uważam, że w „Idiocie” byłem szybki. W pracy nad filmem pomogło mi sześcioletnie doświadczenie teatralne. Praca nad nim była jak rozbudowane warsztaty aktorskie. Powiedziałem kiedyś Maniemu, że on i Manmohan Deasi powinni zrobić wspólny film. Efekt byłby piorunujący.”

Szybki lot Shah Rukha na wyżyny często przypisuje się jego specyficznej manierze grania. Ale publiczność może się tym zmęczyć. Aktor reaguje na tę pinię zdziwieniem i wyjaśnia, że to, że jego ręce są w ciągłym ruchu, to nie wypracowany odruch.

„To oczywiste, że mam swój styl, a muszę się przyznać, że nie jestem aktorem Metody. I wyjaśnijmy jedną rzecz. Przede wszystkim i nade wszystko, jestem Shah Rukhiem, a dopiero potem postacią, w którą wcielam się na ekranie. Tak jestem ukształtowany. Ręce to najsłabszy punkt każdego aktora, a ponieważ ja cały czas właściwie jestem w dżinsach, które nie mają kieszeni, muszę coś z nimi robić. Używam ich dla podkreślenia, dla przekazania tego, co chcę przekazać.
W „King Uncle” Rakesh poprosił mnie, żebym postarał się nie używać rąk i zastosowałem się do jego życzenia. Ja jestem niestrudzony, jest we mnie ten naddatek energii, który sprawia, że ruszam się szybko.”

Sposób wypowiadania dialogów jest uważany za jego kolejną słabą stronę. Mówi je albo za szybko albo zbyt niepewnie. Za drżące brzmienie głosu obwinia swój nawyk myślenia po angielsku, a mówienia w hindi. Niektóre z napisanych dla niego kwestii irytują go tak, że chciałby z nimi jak najszybciej skończyć.

„Każą mi mówić słowa, których wypowiedzeniu w prawdziwym życiu nawet mi się nie śniło,” narzeka.

Jest w Shah Rukhu sporo pewności siebie. Jednak ma się wrażenie, ze to, co widzimy, to tylko fasada. Za całą tą brawurą widać nerwowego młodego człowieka, którego ręce drżą przed każdym ujęciem. Uważa, że kiedy zbytnia pewność siebie cie opanuje, jesteś skończony. To koniec twojego zawodowego rozwoju.

„Jestem pewny siebie kiedy pracuję, ale zawsze pozostaje ta męcząca niepewność, czy ujęcie było w porządku, bardzo dobre, czy doskonałe.”

Zasługi za sukces jego filmów, które już miały premierę, przypisuje się jego partnerom, lub muzyce filmowej. Jego krytycy mówią, że Shah Rukh nie jest w stanie samodzielnie zapewnić hitu. Ripostuje z błyskiem w oczach,

„Nie muszę niczego nikomu udowadniać. Jestem swoim własnym najlepszym krytykiem. Nie jestem zadowolony z występu w „Deewana”, choć był on chwalony i już o tym głośno mówiłem. Nie ma znaczenia, co mówią krytycy, liczy się opinia publiczności. Wykonuję moją pracę bardzo sumiennie, a według mnie żaden aktor nie da rady przyciągnąć tłumów tylko o własnych siłach.”

„Podejmuję wszelkie trudy związane z moimi rolami i zawsze chętnie pomagam moim partnerom. Zależy mi na tym, żeby próbować wspólne sceny. A kiedy film zostanie doceniony, nie przypisuję sobie zasług. One należą się człowiekowi, który odpowiadał za film. W końcu to on poskładał go w całość. Szanuję reżysera, dla mnie to on ma ostatnie słowo. Moje trzy pierwsze filmy zarobiły mnóstwo pieniędzy. Chwalić za to aktora, to jak mówić, że film jest dobry, bo nakręcono go na taśmie Kodak albo Fuji. Ja jestem tylko czystą taśmą.”

Dlaczego decyduje się kręcić tak mało filmów?

„Pamiętaj, nie jestem w stanie samodzielnie zapewnić hitu.” uśmiecha się szeroko. „Mniej filmów to mniej pomyłek. Mam dziś dobrą pozycję, Jeżeli mam mniej zobowiązań, mogę skoncentrować się na roli i skończyć pracę w sześć miesięcy. Jestem bardzo skupiony na pracy, mogę być czasami prawdziwym utrapieniem. Ponieważ interesuje mnie każdy element – kostium, dekoracje, całość filmu, całkowicie mnie to wyczerpuje. Nie mógłbym znieść pracy nad więcej niż pięcioma, sześcioma filmami rocznie.”

Jak na tak pełnego poświęcenia aktora, wydaje się traktować to lekko. Ma przecież czas także na inne zajęcia.

„Filmy to tylko część mojego życia, nie mogę poświęcać dla nich wszystkiego. Odrzuciłem wiele propozycji, bo większość z nich oferowała mi role w typie tych, jakie już zagrałem w „Deewana” i „Chamatkar”. Nie interesuje mnie powtarzanie samego siebie. Niektóre miały okropne scenariusze,” otrząsa się na samo wspomnienie.
I zauważa, z nadzieją na lepsze role, „pod koniec kariery ludzie będą szanować mnie jako aktora.”

Shah Rukh jest znany ze swojego zachowania wobec dziennikarzy. Mówi się, że jednym groził, innych pobił. To wygląda na wypowiedzenie wojny. Przerywa w pół słowa,

„Hej, spokojnie, wojna to złe słowo. Kiedy się tu pojawiłem, pięciu producentów chciało kręcić filmy ze mną. To wystarczyło, żeby gazety się mną zainteresowały. Nie chciałem jednak wrzawy, wolałem, żeby moja praca mówiła za mnie. Zaczęli więc wchodzić w moje życie prywatne. Chcę raz na zawsze wyjaśnić, że kiedy ktoś narusza moją prywatność, przestaję być wobec niego profesjonalny. Czemu piszą właśnie o mnie, choć nie robię nic sensacyjnego? Mógłbym równie dobrze zagrać w flopie i zniknąć z horyzontu. A kiedy już otwierałem usta, cytowali moje wyrwane z kontekstu wypowiedzi tak, żeby pasowały do ich założeń. Nie znoszę tego. Ingerencja w moje prywatne życie rozwściecza mnie, mógłbym nawet zabić. Dajcie mi żyć, jest na świecie wystarczająco dużo problemów. Ja się nie dopytuję, jak wygląda praca dziennikarza filmowego.”

Pokonuje irytację i uśmiecha się znów szeroko,

„W ciągu roku posmakowałem sukcesu i cieszę się, że mogłem to zrobić na własnych warunkach. Jestem dumny ze swoich osiągnięć. Jestem prawdziwym dzieckiem Bożym.”

Kiedy przypominasz mu, że mówił wcześniej, że nie wierzy w Boga, poprawia sam siebie.

„Bóg jest we mnie, tak samo dobry czy zły, jak ja.”


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"