w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Rzeczywiście supergwiazdor!

Wywiad dla Cineblitz z lutego 2010 roku
Autor: Nishi Prem


Żadnemu innemu aktorowi nie udało się przeniknąć do zbiorowej świadomość kraju tak bardzo, jak Shah Rukhowi Khanowi. Czy go kochasz, czy nienawidzisz, nie możesz przed nim umknąć. „Myśli, że jest Shah Rukhiem Khanem, skurczybyk.” Aktorzy mierzą nim swój sukces. Żadne zwycięstwo nie jest dość słodkie, jeśli nie pobiłeś Shah Rukha Khana. W związku z tym bardzo silne animozje wydają się być rezultatem z góry przesądzonym.
Reakcja przemysłu filmowego na fantastyczny sukces „3 Idiots” tylko potwierdza, jak ogromnym jest on fenomenem. Cieszono się nie ze zwycięstwa Aamira, tylko z tego, że było to zwycięstwo nad Shah Rukhiem Khanem.
Nie wygląda na szczególnie poruszonego, kiedy spotykam się z nim w jego wielkiej posiadłości, jego własnej wieży z kości słoniowej, z wszystkimi jej pułapkami. Wszystko tutaj jest dostarczone bez żadnych ograniczeń, nad wszystkim, co profesjonalne i personalne panuje kontrola. On rzeczywiście jest supergwiazdorem – jak on żyje, myśli, mówi. I can walk English, I can talk English i can laugh English... jest wszystkim, czym powinien być supergwiazdor. Jego dom, jego żona, jego dzieci, wszystko jest doskonałe, nawet włosek nie odstaje na głowie. Żadnych obwisłości, wszystko rozmiaru zero.

Jak na razie wszystkie słabe punkty umykają. Nawet jeśli niektórzy upierają się, żeby je nazwać słabościami.

Na czym polega syndrom Aspergera, na który cierpi Rizvan Khan?

Jest to forma autyzmu (Shahrukh używa terminu „high functional autizm.” Według definicji ze strony http://www.autisminfoguide.com/ osoby dotknięte tą formą autyzmu mają wysokie IQ i są często uważane za geniuszy, ale nie rozumieją komunikatów pozawerbalnych i mają kłopoty z nawiązywaniem kontaktów – przypisek tłumaczki)). Autyzm sprawia, że jesteś katatoniczny (Katatonia jest zaburzeniem motoryki, polegającym na niskim lub nadmiernym poziomie aktywności ruchowej, niezależnym od woli chorego – przypisek tłumaczki) i nie masz żadnych więzi społecznych. Autystycy nie mówią zbyt wiele, nie komunikują się, nie czują, nie wyrażają emocji, nie reagują czy odpowiadają na bodźce. Ale na swój sposób są normalni. Na przykład, ktoś, kogo znasz, może mieć syndrom Aspargera, a ty nie będziesz miała o tym pojęcia. Bill Gates ma Aspargera, a jest raczej normalny. To może być prawie niedostrzegalne. Ja też mogę mieć Aspargera, bo jestem trochę aspołeczny. Ci ludzie nie bywają w towarzystwie, mają trudności z nawiązywaniem kontaktu, z wyczuwaniem pewnych spraw, nie rozumieją, co to jest miłość, smutek, szczęście, nie przytulają się. Podejrzewam, że w tym kierunku idzie ostateczna ewolucja człowieka, mniej emocji, więcej logiki, mniej ciepła, mniej interakcji z innymi...

Szczerze uważam, że Rizvan Khan jest najmilszym kochankiem, jakiego kiedykolwiek grałem. Grałem wielu zakochanych, którzy żyli dla miłości, i grywam takich nadal... żonatych kochanków ..., kochanka - ducha, kochanka - patriotę, ale ten jest kochankiem o kamiennej twarzy, który nie okazuje emocji, który nie wie, czym jest miłość. On po prostu nie czuje, nie angażuje się w nic. Śmierci nie rozumie, smutku nie rozumie, nie wie, jak powiedzieć kocham cię. Niczego nie rozumie. Jeśli dziewczyna powie mu „chciałabym to mieć,” on wstanie i sięgnie po to coś dla niej, w najbardziej prostolinijny sposób, bez emocji. Myślę, że dziewczyny się w nim będą kochać. To było dla mnie wielkie wyzwanie, stworzyć Rizvana, który dla osoby neurotypowej (czyli nie dotkniętej autyzmem – przypisek tłumaczki) wydaje się nieco dziwaczny, ale kochany i sądzę, że mi się to udało. Będą go kochać jak zakochanego, jak brata, faceta, który jest prawdopodobnie nieco psychicznie zwichrowany. I to cała love story, aż tak prosta.

To już dziewiętnaście lat, a stawka wciąż rośnie.... nowa premiera, presja, konkurencja, oglądalność, czy to wszystko cię dotyka? Czy byłbyś zdolny, według twoich własnych słów, zatrzymać świat i wysiąść?

Nie mogę narzekać. Chyba nigdy nie miałem zawalonego roku. Tak, odnosiłem kontuzje, więc było trochę czasu bezproduktywnego, ale tak też było dobrze. Czasami ludziom bardzo podobały się moje filmy, czasami podobały im się mniej, ale uważam, że zadziałały na moją korzyść i ekonomicznie i pod każdym innym względem. Oczywiście, stawki skaczą w górę i w dół przez cały czas. Każdego debiutanta rzuca mi się w twarz. Sukces każdego z moich rówieśników wywołuje spekulacje. Jestem pewien, że teraz też jest mówi się, zobaczymy, czy „My Name Is Khan” będzie większym hitem niż „3 Idiots.”
Właściwie masz rację, pod każdym względem 19 cholernych lat wciąż się dzieje! Ile razy pojawiał się nowy chłopak, już wchodził na moje miejsce, a ci starsi są nadal ode mnie lepsi... Czy to będzie Amitji, Aamir, Salman, Akshay, Hrithik, co roku jestem albo spychany w dół przez zawodników ze szczytu, albo odsuwany na bok przez debiutanta z dołu. Nadchodzi Akshay i mówi się „Singh Is King” pokonuje Baadshaha i tak to się toczy.... Vivek Oberoi zrzucił mnie ze szczytu, Hrithik mnie pokonał, teraz nadszedł czas Shahida, a w ogóle to Shah Rukh się zestarzał... Aha! Ja się starzeję, a nikt inny się nie starzeje. Wszyscy są młodzi. Akki jest nadal młody. Salman jest nadal młody, Aamir jest stale młody, jedynie Shah Rukh się starzeje! A przecież to nie jest tak, że tylko mnie czas płynie, a dla reszty zupełnie się zatrzymał! To znaczy ja rozumiem, że mają nade mną niejaką przewagę wzrostu, ale starzeją to się wszyscy, prawda? Dlaczego niby tylko ja?

W międzyczasie pojawiła się jeszcze ta historia, że dałeś sobie „coś zrobić” z twarzą!

Dziwnych rzeczy nasłuchałem się o sobie. Były zdjęcia zrobione mi na lotnisku, kiedy wracałem z Ameryki. Ludzie mówili, „Wygląda jakby coś ze sobą zrobił. Hej, bracie, chyba coś ze sobą zrobił.” Dobrze jadam, wysypiam się, ćwiczę, więc wyglądam świeżo. Mam 44 lata i – konsekwentnie – four pack i to mi się podoba. Nie robię tego dla filmu. Nie rozbieram się w każdym filmie. Toteż dochodzi do mnie tyle rzeczy na mój temat, ponieważ... ewidentnie, bez żadnej chęci z mojej strony, bez choćby śladu myśli, że jest we mnie coś nadzwyczajnego, stałem się w jakiś sposób wzorcem.... czy celem, w zależności od dnia.

Niechęć wobec ciebie jest namacalna.

To naturalne... Nie jestem ani pokorny ani fałszywie skromny wobec siebie samego. Jestem rozbuchany z natury. Jestem dowcipny, zabawny, rzucam uwagi, jestem szczery od bólu i otwarcie znienawidzony i tak, dość samolubny w mojej obsesji wygrywania. Nie popisuję się, ale jestem ostentacyjny. I nie stonuję tego, nie odpuszczę i nie będę skamlać. Taki właśnie jestem, czy to się podoba różnym purystom czy nie.

Czy to ci nie zakłóca spokoju?

Nie wiem, jak na to reagować. Czasami jest OK, czasami czuję się z tym źle. Wczoraj wieczorem byłem sam i myślałem sobie „dlaczego mi się to przydarza... dlaczego wszyscy przekręcają prawdę?” Byłem bardzo przygnębiony. Nie mogłem potem zasnąć. Rano nadal byłem w depresji. A potem zdałem sobie sprawę, że nie miałem bezsennych nocy kiedy ludzie mówili o mnie dobrze, czemu teraz mam się nie wysypiać? Przecież to też nie była prawda....


Z perspektywy czasu, jak się czujesz wobec faktu, że to tobie zaoferowano film „3 Idiots,” a nie zagrałeś w nim?


Znam Vinoda (Choprę) od lat, lubimy się. Raju Hirani to strasznie sympatyczny gość. Zawsze byli dla mnie bardzo mili. Oferowali mi i „Munnę Bhai” i „Eklavyę.” Siedzieliśmy razem i pracowali miesiącami, słuchając ścieżki dźwiękowej... ale zostawmy to, powiedzmy, że między mną a Vinodem było trochę zakłóceń w komunikacji. Więc w to nie wszedłem. Ale uważam, że zrobili wspaniały film i cieszę się, że jest tak dobrze przyjęty. Szczerze się cieszę. Ale kiedy zestawia się go z „Khanem,” nic na to nie poradzę. Powiem tylko, że jeśli „Khan” także się spodoba, to będę szczęśliwy. O wiele szczęśliwszy!



Co się wydarzyło między tobą a Farah Khan? Dlaczego nie kręcicie „Happy New Year”?


Wszyscy chcemy się rozwijać. Myślę, że Farah poczuła, że chce zrobić coś dla swojej rodziny i miała rację. Kiedy nie miała dzieci, nie myślała tak, ale teraz ma trzy maluchy i potrzebuje czegoś trwałego. Nie o to chodzi, że ja nie zapewniam jej pieniędzy, jakich potrzebuje, ale uważam, że ona ma wiele szacunku do samej siebie i chyba chciała zarobić pieniądze w sposób, który uważa za słuszny. Zakłada więc firmę producencką, a zawsze twierdziła, że będzie lepszym producentem niż Karan, ja czy Adi. Jako reżyser także decydowała o produkcji, zawsze miała duży zmysł praktyczny, jest wielofunkcyjna, ma bardzo jasny pogląd jak robić filmy i zawsze uważała, że powinna zająć się produkcją. Musi chyba znaleźć ujście dla energii, dla dobra siebie i swojej rodziny. Wolałbym tylko, żeby mnie wcześniej uprzedziła. Miałem już ułożone plany. Ale może kiedy się jest z kimś tak blisko osobiście, trudno jest powiedzieć pewne rzeczy. Tak więc na razie odłożyliśmy film na później.

Krążyły wieści, że ona była gotowa, ale to ty wolałeś kręcić RA1...

Przed „Main Hoon Naa” uważała tak samo, a mimo to film powstał. Farah zawsze uważa, że ja wolę kręcić inne filmy, niż jej. Przykro mi to mówić, ale to jest właśnie ta jej „dziewczyńska” strona. To jej zaborczość. „Shah Rukh, jak możesz umawiać się z tamtymi ludźmi, co z naszym filmem?” To jej stały tekst. Ale scenariusz nie był gotów, a ja miałem kontuzję.

A czy to nie Shirish także chciał kręcić film z tobą? Kazałeś mu ewidentnie czekać miesiącami.

Kiedyś opowiedział mi film pod tytułem „Joker,” ale był on dla mnie za kosztowny, żeby się na niego porywać, więc nie zrobiłem go. Ten sam film został potem zaoferowany do produkcji Karanowi, a także innym aktorom. Nie dawałem mu odpowiedzi przez może miesiąc, o ile to za długo; potrzebuję trochę czasu na decyzję. Ale to było cztery lata temu.

Nie miałeś robić niczego z nim ostatnio?

Ostatnio nie. Ostatnio, powiedział kiedyś o „Tees Mar Khan,” ale mówiłem i jemu i Farah, że mam w planach „Dona,” mam jej film i Ra1, jak mogę więc zmieścić tak od ręki jeszcze jeden film? Wydaje mi się, ze potem były sugestie, żebyśmy wzięli scenariusz od Shirisha, bo „Happy New Year” nie był gotowy. Podszedłem do tego tak, oczywiście, czemu nie, jeśli ty, jako reżyser, jesteś zadowolona. Nie podważam decyzji Karana, Farah czy Adiego, więc powiedziałem, że jeśli jej się tak podoba, zróbmy to. Ale potem Shirish powiedział mi też, że dał już scenariusz reżyserowi i że sam będzie go produkował. Nie powiedział mi, który to reżyser, ale podejrzewam, że chodziło o Farah. Tak więc to chyba od pewnego czasu planowała, po prostu zabrało jej, przyjaciółce, trochę czasu, żeby mi o tym powiedzieć. Myślała pewnie, że źle się z tym poczuję, a tak pewnie byłoby, tyle, że przez jakieś 24 godziny. Widzisz, osobiście zawsze będę kochał Farah. Tak, mogę jej złorzeczyć przez dzień czy dwa, ale Farah jest ważnym elementem mojego życia i zawsze będzie i ja zawsze będę do jej dyspozycji, do czegokolwiek będzie mnie potrzebowała. Zawodowo, trudno jest mi być w kontakcie, jeśli z kimś nie pracuję. Teraz będę skoncentrowany na Ra1 i „Donie” i jeszcze jednym filmie, który być może zacznę. Farah nawet mówiła, że po marcu zrobi sobie przerwę i że wtedy będzie pisać film, który powinniśmy razem zrobić. Wysłała mi wiadomość także o innym filmie, w związku z prawami do jakiegoś remake'u, ale powiedziałem, nie, zostawmy to w tej chwili. Chodzi o to, że oboje robimy swoje filmy, a projekty na przyszłość... to projekty na przyszłość.

Przeczytałam gdzieś, ze planujesz premierę RA1 równocześnie z premierą „Tees Mar Khan.”

Też to przeczytałem. Jakaś głupia dziennikarka to napisała. Do dzisiaj nie wiadomo, kiedy się zaczną zdjęcia do filmu, to jakim cudem mam zadecydować o dacie jego wejścia na ekrany! Dlaczego miałbym konkurować z Farah i Akshayem Kumarem! Nie zamierzam się z nikim porównywać! Uważam, że robię najlepsze filmy.

Czy to jakaś niepisana zasada, że przyjaciele kręcą filmy tylko z tobą?

Karan tak mówi z wielką miłością, być może dlatego, że właściwie to ja zacząłem pracować z nim, kiedy był bardzo młody i ma na to wzgląd. Farah też tak mówiła... ale i ja myślę tak samo. Zawsze zrobię film Karana, zawsze zagram w filmie Adityi, zawsze wystąpię u pewnych reżyserów, u przyjaciół czy rodziny, jeśli tylko uznają, że jestem dla nich dość dobry.

Zabolałoby cię, gdyby cię nie wzięli?

Tak, byłaby to dla mnie wielka zmiana. Mógłbym być bardzo wielkoduszny i powiedzieć, że nie, nie miałoby to dla mnie znaczenia, ale gdyby przyjaciele nie kręcili filmów ze mną, miałoby to na mnie wpływ... To znaczy, wiem, że czułbym się jakoś zraniony, ale i ja na pewno raniłem ich nie jeden raz... Na pewno tak było, ale jak mówią, jeśli kogoś kochasz, daj mu wolność, jeśli wróci, jest już cały twój....

Wygospodarowałeś sobie specjalnie trochę czasu, żeby być na premierze „3 Idiots,” choć miałeś tego wieczoru lecieć do Dubaju.

Taaa, ale nie poleciałem wtedy do Dubaju, a nawet Gauri uważała, ze powinienem pójść na premierę. Vinod Chopra dzwonił do nas pięć czy sześć razy i doszedłem do wniosku, że dobrze, pójdę. Wiem, ze wiele osób odwracało się i mówiło, „Przyszedł, żeby się pogodzić,” ale ja nie musiałem się godzić, bo nie miałem żadnego problemu.

Ale długo nie zostałeś...

Nie chciałem wzniecać kolejnych kontrowersji. Był tam też Salman, a wiesz, jak w dzisiejszych czasach te sprawy są rozdmuchiwane do nieproporcjonalnych rozmiarów, więc zanim sytuacja zrobiła się niezręczna dla Aamira, pomyślałem, że lepiej złożę im życzenia i wyjdę. Zwykle moje dobre intencje nie popłacają. A teraz dostałem paranoi i boję, że jeśli cokolwiek powiem, to ludzie mnie źle zrozumieją...... nie chcę mieć już więcej z tym do czynienia, wolę więc nie angażować się w ogóle i trzymać się na boku. Ludzie gadają o wieżach z kości słoniowej i samotności na szczycie... tak to chyba smakuje. Nigdy nie byłem specjalnie zabawowym gościem, a teraz robię coraz większym odludkiem.

Nie ma szans, żebyście się pogodzili z Salmanem?

Zawsze bardzo lubiłem Salmana i myślę, że on mnie też, ale nie będę mówił za niego, tylko za samego siebie. Tak, naprawdę mam sympatię do niego i od jego rodziny, bardzo ich lubię, nie będę tego oświadczał ciągle od nowa. Znam ich od lat, nadal mnie odwiedzają, więc nie w tym problem. Doszedłem do wniosku, że czasami lubisz ludzi, z którymi nie masz wspólnoty myśli. To, czy jego myślenie jest lepsze od mojego, to sprawa subiektywna, lepiej zostawić to tak, jak jest

Ale z Bachchanami zawarłeś rozejm.

Kiedy byłem chory, Amitji był pierwszą osobą, która do mnie zadzwoniła i odwiedziła mnie w domu. Siedzieliśmy razem przez cztery godziny. On jest bogiem, naprawdę tak uważam. Widziałem go w „Paa” i to było jak „niewiarygodne, człowieku, czegóż on nie potrafi zagrać!” Jest fantastyczny, nie mam prawa nawet o nim mówić, nie mogę nawet marzyć o zbliżeniu się do niego jako aktora... on jest bogiem. Ash i Abhishek byli dla mnie bardzo mili. Bardzo lubię Abhishka, w jakiś sposób to on przyczynił się do oczyszczenia atmosfery. Nie mam problemu, żeby powiedzieć przepraszam, jeśli ich zraniłem, lub jeśli zdarzyły się jakiekolwiek nieporozumienia. Może nie miałem racji z tym, co zrobiłem w przypadku „Chalte Chalte,” czy cokolwiek... Jestem gotów przeprosić, nie lubię kłótni. Nie lubię gniewu.

Mówi się, że ty i Ash macie robić wspólny film?

Nie, nie robimy, ale gdyby coś było na rzeczy, nie ma problemu.

Kiedy większość twoich marzeń się spełniła, co dalej?

Kiedy w życiu masz już wszystko, razem z tym nadchodzi mania prześladowcza, paranoja, niepewność, stres, samotność, a czasami kompletne pochłonięcie samym sobą i obsesja na swoim punkcie... Ludzie mówią ci, że jesteś największy, woskowe figury stoją wszędzie, nagrody, pochwały, kolejne Padmashree... nawet ludzie, którzy cię otaczają. Wiem, że moja żona zaczęła mówić, „jak ten ktoś śmie tak do ciebie mówić!” Z byciem gwiazdą wiążą się pewne rzeczy i w pewnym momencie zaczynasz do tego przywykać, stajesz się podejrzliwy i przewrażliwiony... a wszystko to sprowadza się do cholernego piątku. Czasami to naprawdę przerażające... „całe życie idziesz w jedną stronę, a w jeden piątek wywraca się ono do góry nogami... Bardzo trudno jest się od tego odciąć. Są dni, kiedy wstaję i mówię, Co mam zrobić?Co robić?..... podpisuję kontrakty na dziesięć filmów. To może kompletnie dezorientować, a mówię to jako człowiek, który dzięki Bogu ma wszystko, czego tylko zapragnie. Jak na talent, który mam, to posiadam o wiele więcej niż jakakolwiek inna gwiazda i mam naprawdę kochaną rodzinę, piękne dzieci, dobrych filmowców, którzy ze mną pracują, dobrych przyjaciół, których liczba się zmniejsza, ale wciąż są.

I wszystko to plus moja praca, wszystko to złożone do kupy, wszystko, co mnie otacza, denerwujące i inne, szczęśliwe i wręcz przeciwnie, gniew, niepokój, szczęście, dobroć, zło, paranoja, wszystko...Zbieram to razem i wkładam w ujęcie. To moja praca mnie podtrzymuje. To jedyne miejsce, w którym daję ujście moim uczuciom, gdzie płaczę, jeśli mam płakać... wiele razy nie płaczę nawet bo taka jest scena, tylko płaczę dlatego, że muszę opłakać coś innego. Mogę stać się cyniczny, mogę stać się wściekły, mogę stać się otwarcie tandetny i w filmach zabijać ludzi. To jest moje jedyne pole wyładowania się i duchowości. To pozwala mi zachować zdrowe zmysły.


Wielkie podziękowania dla Wryddhyy za tłumaczenie tekstów w hindi.
Podziękowania dla Gosi za pomoc w rozwikłaniu meandrów trudnego akapitu.

Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"