w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Nie jestem macho! Jestem mięczakiem! Jestem przerażony!

Artykuł - wywiad dla CineBlitz z maja 1995
Autor: Keith D'Costa


Choć Shahrukh i ja znamy się trochę ponad cztery lata, CineBlitz właściwie nigdy o nim nie pisał. Stosunki Shah Rukha i C.B. są z rodzaju przerażających i szeroko omawianych. Zawsze zaciekle się NIE LUBILIŚMY. Ale... po dojrzałym namyśle postanowiliśmy zakopać topór wojenny. Życie nigdy nie jest już takie samo, kiedy wrogowie zostają przyjaciółmi!
W trakcie bardzo intensywnego wieczoru (a raczej nocy) z gwiazdą, C.B dowiedział się o tym człowieku sporo rzeczy, których wcześniej dowiadywać się nie chciał.
A więc, proszę państwa, CineBlitz PRZEDSTAWIA SHAH RUKHA KHANA!

Na samym początku musimy powiedzieć, ze podczas tej naszej pierwszej w historii rozmowy z Shah Rukhiem Khanem, nie atakował on nikogo słownie ani ręcznie, do czego lubią prowokować go inne czasopisma. Zamiast tego drążymy temat Shah Rukha człowieka. Shah Rukha Khana aktora. I w końcu Shah Rukha Khana gwiazdora.
Jest niedzielny wieczór, dokładnie 21.00, kiedy siadamy na tarasie przylegającym do jego apartamentu z widokiem na morze. Shah Rukh wydaje się lekko zdenerwowany. Kiedy pytam, co go dręczy, wyjaśnia, że niektórzy producenci, reżyserzy i partnerzy z planu go wykorzystują. Był bardzo poruszony faktem, że niektóre z jego filmów są bez końca opóźniane. I że to on musi zmieniać swoje daty, żeby dopasować się do terminów aktorów charakterystycznych, czy aktorów - juniorów. A najbardziej wkurza go fakt, że z jego uprzejmości korzystają współpartnerzy, bliscy przyjaciele.
Shah Rukh wściekał się, kiedy wymieniał nazwiska. „Nie będę jak jakiś ****** kundel. Umawiam się tam, gdzie mnie o to proszą, a moi partnerzy odwołują spotkanie. Albo producent utknie, bo nie ma pieniędzy. Za niektóre filmy do dziś mi nie zapłacili. W jednym filmie, w którym pracuję, to ja płacę producentowi, żebyśmy mogli kręcić. Nie ma pieniędzy, Mówi mi, że zastawił dom, a następnego dnia widzę go w nowym Maruti 1000. Powiedz sam, to jest fair?”
Czemu nie tupnie nogą, nie postawi się, pytam. „Nie mogę. To nie byłoby w porządku. W końcu ja jestem profesjonalistą. Chciałbym, żeby inni też byli. Któregoś dnia kręciłem z jednym z seniorów. Musiał pić mleko. Kiedy ujęcie było gotowe, powiedział, że nie chce mleka. Przynieśli mu lassi. Spróbował i powiedział, ze mu nie smakuje. Przynieśli mu więc chhaach (rajastański napój z maślanki przyprawionej kolendrą i kuminem – przypisek tłumacza). Też mu nie smakował. I tak to trwało. To jest mój senior, nie mam prawa o żadnym z nich mówić źle. Ale powiedz, skoro są takimi profesjonalistami, czemu się tak zachowują? Jeśli się uważasz za zawodowca, to zachowuj się jak zawodowiec."
„Innego dnia zostałem wezwany do Mukesh Mills na dokręcenie jakichś scen finałowych. Na zdjęcia wezwano wszystkie gwiazdy. Dzwoniono po mnie przez trzy dni, ale ani razu nie byłem potrzebny. I co ja mam z tym zrobić? Niektóre moje filmy przeciągały się w nieskończoność, bo główna nie miała wolnych terminów. Nie mogę nikogo winić za 'Trimurti', bo okoliczności były przeciwko nam. Dasz wiarę, że nie podpisałem przez to nowego kontraktu, prócz 'Dilwale Dulhania Le Jayenge' Yasha Chopry i 'Shikhar' Subhasa Ghai. To wszystko jest bardzo frustrujące.”
Tak, na pewno. I szkoda, ze współpracownicy Shah Rukha podając mało precyzyjne daty, rujnują jego terminarz. Jednak w końcu przechodzę do tematu, który wcześniej zaplanowałem, chcę dowiedzieć się więcej o Shah Rukhu Khanie. Czy rzeczywiście jest gniewnym młodym człowiekiem, jakim chce się go widzieć, czy raczej chłopakiem o miękkim sercu, którego kiedyś poznałem?
Pierwszym, co przychodzi ci na myśl, kiedy mówisz, czy myślisz o Shah Rukhu, jest jego wybuchowy temperament. Przy najmniejszej prowokacji eksploduje w jednym momencie. Shah Rukh zawsze lubi mieć odmienne zdanie. „Właściwie, ja nie wpadam w gniew. Moja żona jest zszokowana, kiedy to robię. Wściekam się, kiedy wokół robi się za dużo nieuczciwości, kłamstwa, oszustw. W innych przypadkach w ogóle nie tracę zimnej krwi. To media zrobiły ze mnie wybuchowego Khana, Khana W Złym Humorze i całą tę otoczkę. A ja taki nie jestem.”
„To bardzo głupie, że muszę się czasami wściekać. I wiem, że wściekam się na niewłaściwych ludzi. Wyładowuję się na dziennikarzach, a to oni potem wszystko opisują. Nie lubię tego, nie lubię tej emocji. To bardzo stresujące.”
W tym momencie wbiega jego piesek Chewbacca i przysiada u jego stóp. „Co się stało? Kto cię wystraszył?”, pyta on, na co wchodzi służąca z puszką talku i szczotką. Pies nie znosi talku. Ale kiedy Khan bierze puszkę i zaczyna go posypywać, Chewbacca turla się na plecy. Pozwala swojemu panu zrobić to, co konieczne. Kiedy rytuał jest zakończony, wracamy do tematu.
„Nie wiem, co ci na to powiedzieć. Tak, wpadam w gniew, jak każdy normalny człowiek. Ale nie mam złego charakteru. To nie jest moja cecha szczególna.” Jednak zły humor i Shah Rukh wydają się stawać synonimami. „Tak”, potakuje. „Nie wiem, czemu tak jest. Jestem też arogancki, głośny, bezczelny, zbyt pewny siebie. To są wszystko moje synonimy. Nie jestem na tyle mocno zbudowany, żeby nazywać mnie macho. Nie jestem dość przystojny, żebym mógł być seksowny. Nie jestem dość świetnym aktorem, żeby być świetnym aktorem. Nie mam też na koncie aż tylu hitów, żeby mnie nazywać supergwiazdorem. Nie można mnie też nazwać chłopcem z sąsiedztwa. Więc najlepiej przyczepić mi łatkę bezczelnego, aroganckiego, zapalczywego. Trzeba mnie lepiej poznać. Ludzie, którzy mnie znają powiedzą ci, że nie przypominam gwiazd, które spotkali. Mocno stąpam po ziemi. Kiedy się nad tym zastanawiam, to jestem pewien, że byłem bardziej zarozumiały, zanim stałem się sławny. Nie miałem nic do stracenia. Teraz nauczyłem się dyplomacji. Chyba robi się ze mnie mięczak.”
Mięczak? „Prasa lubi skrajności, więc niech będzie ekstremalnie! A żebyś nie musiał głowić się nad rozgryzaniem moich słów, mówię ci prosto z mostu, że jestem mięczakiem. Kiedyś byłem bardziej nastroszony, ale ostatnio zauważam, ze robię się bardzo miły dla ludzi. Nawet dla dziennikarzy filmowych. Albo staję się pokorny, albo wymiękam! Albo może po prostu zawsze taki byłem? Ni cholery mnie nie obchodziło, jeśli ludzie uważali mnie za aroganckiego. Nie miałem i tak nic do stracenia. Dziś wolę być miły. Dobrze jest być dobrym.”
„Nie lubię, kiedy ludzie zakładają, ze skoro jestem gwiazdą, to mam się zachowywać w określony sposób. A niby czemu? Odniosłem sukces na moich własnych warunkach. Upłynęło sporo czasu od naszego ostatniego spotkania, cztery lata. W ciągu czterech lat odniosłem sukces i to po swojemu, co jest dobre. Czemu więc miałbym się zmieniać? Skoro tak poszło, to znaczy, że miałem rację, do tej pory miałem rację. Wydaje mi się, że jestem milszy niż cztery lata temu. Ale to nie jest pochodną mojego sukcesu.”
Co w takim razie wywołało taką zmianę?
„Nie wiem, zawsze taki byłem. I byłbym taki, gdybyśmy się spotkali w lepszych okolicznościach. Zawsze wiedziałem, kim będę. Zawsze wierzyłem, że odniosę sukces, zawsze wierzyłem, że jestem dobrym aktorem. Kiedy wcześniej to mówiłem, przypięto mi łatkę aroganta. Kiedy mówię to dziś, mówią, ze jestem szczery. Może takie rzeczy zacząłem mówić za wcześnie. Ale nawet wtedy to wiedziałem, bo mówiłem o sobie samym. Jeśli więc mówię, że szczerze nie wiem, czy jestem dobrym aktorem, nie znaczy to, że stałem się mniej arogancki, straciłem pewność siebie lub jestem już taki wielki. To znaczy tylko, że po czterech latach i jedenastu filmach, powinienem być lepszy niż jestem w tym momencie. Teraz ludzie się zachwycą, że jestem taki skromny. Tak właśnie ludzie cię postrzegają, tak to się zmienia. To tylko kwestia punktu widzenia.”

„Yash Chopra I Subhash Ghai zawsze uważali mnie za aroganckiego sukinsyna. Ale kiedy z nimi pracowałem, poczuli, że jestem sympatyczny. Lepiej się poznaliśmy. Nigdy z nimi nie żartowałem przy początkowych stadiach filmów, tak jak robimy to teraz. Uważają mnie za aroganckiego bo nie gwiazdorzę jak inni. Żadna ze współgwiazd nie powie, że udaję przed nimi, bo to jest praca. Z nimi właśnie czuję się najszczęśliwszy, najbardziej czuję się sobą.”
„Ludzie mówią też, ze jestem niedostępny. Nie jestem. Nie piję i nie biję się. Nie uwodzę kobiet. Nie biorę narkotyków, nie biję żony. Nie robię sobie nagich zdjęć na okładki, nie mam 12-centymetrowego ptaszka. Nie jestem atrakcyjny dla tych, którzy robią gorące serwisy. Dlatego jestem niedostępny. Nie ląduję w wiadomościach. Dlatego trzeba o mnie tworzyć gorące wieści. Ja w to nie wierzę, choć to może być dobre dla wszystkich wokół. Nie biorę sobie do serca tego wykreowanego wizerunku – arogancki, zapaleniec, zarozumiały, obleśny sukinsyn. Jestem bardzo dumny z tego, jaki jestem – zwyczajny, chodzący po ziemi gość, który lubi drobne życiowe przyjemności: mój LD, komputer, elektroniczne gadżety. Ciężko na nie zapracowałem.”
Nie mam też wygórowanych żądań finansowych,. Moje gaże nie liczą się w setkach tysięcy rupii. Jestem wiec jak najbardziej przystępny, także i pod tym kątem. Nie powiesz, że sukces uderzył mi do głowy. Zapytaj kogokolwiek z reżyserów, którzy pracowali ze mną tylko raz i nigdy więcej. Nie powiedzą o mnie niczego złego. Nawet Hema Malini.”
Czemu akurat Hema Malini?
„Bo napisaliście kiedyś kawałek o niej o o tym, ile jej sprawiałem kłopotów. Że nie chciałem jechać z nią do Jaipuru na zdjęcia do „Dil Ashna Hai”. A to było zupełnie bezpodstawne. Nie miałem jechać do Jaipuru. To wszystko było bardzo żenujące. Kiedy dziś spotykam Hemę-ji, po prostu uśmiechamy się do siebie. Inne pismo napisało, ze to przeze mnie Hema-ji nie dostała roli w „Zamaana Deewana” Ramesha Sippy.
A tak naprawdę, mówiłem Hemie-ji, żeby to ona kręciła ten film. W końcu miał to być jej pierwszy film po dłuższym czasie. A ja czuję się taki szczęśliwy w jej obecności. To samo dotyczy Raakhee-ji. Kocham je. Czasami wpadam do którejś z nich do domu, ot tak, bez celu, tylko po to, żeby z nimi pobyć”
A wracając do jego arogancji. Jestem arogancki... jestem pewny siebie. Co w tym złego? Dobrze mi z sobą samym. Ty też nie myślisz o sobie, ze jesteś gorszy od innych. Co z tego, że nie jestem przystojny? Przynajmniej jestem szczery.”
„Kiedyś w wywiadzie byłem szczery i Gauri bardzo mnie za to zrugała. Ona wciąż radzi mi, żebym był bardziej oględny i nauczył się mówić, że o czymś nie chcę rozmawiać. „Bez komentarza” to wyraz najwyższej hipokryzji. W wywiadzie muszę trochę ujawnić na swój temat. Po ******** zgadzać się na wywiad, jeśli mam się tak pilnować? W wywiadzie, którego ci udzielam dam ci 99 procent siebie. Tego jednego procenta nigdy się nie dowiesz. W obrębie tych 99 procent jestem bardzo szczery. Ale nigdy nie zdradzę takich tajemnic, jak moje najgłębsze lęki. O nich nie rozmawiam nawet z żoną.”

„Magazyny filmowe które czytuję są strasznie nudne, bo widzę w nich jasno, że gwiazdy kłamią jak najęte. Czasami dziennikarz zadaje pytanie z góry wiedząc, że usłyszy kłamstwo. Kiedy obaj to wiemy, po co się nawzajem oszukiwać? Róbmy z siebie nawzajem durniów uczciwie. Wiem, że czasami używam ludzi do moich celów. Wielu ludzi używa mnie do swoich celów. Róbmy to otwarcie. Jeśli producent mówi, 'Shah Rukh, chcę cię do filmu, bo jesteś gwiazdą', to wiem, że ja potrzebuję jego, bo jest producentem. Nie liżmy sobie dodatkowo tyłków, nie musimy. Ja pracuję z ludźmi, którzy stawiają sprawy w miarę jasno. „My robimy tobie przysługę, ty robisz nam przysługę.”. Wykorzystujemy siebie nawzajem.
Ludzie niepewni siebie są nieszczerzy. Ja jestem bardzo szczery i pewny siebie. Niczego nie ukrywam, niczego nie mam do ukrycia. Żadnych szkieletów w szafie, żadnych mrocznych czynów. Czemu więc nie mam oceniać się dobrze? Wydaje mi się, że jestem najlepszym człowiekiem, jakiego znam. Lubię samego siebie. Jestem miłym gościem. Bardzo się lubię. Kiedy mówię o sobie, nie obgaduję innych. To ja jestem najlepszy i najlepiej znam siebie, powinienem więc mówić o sobie. Nikt tego nie pojmuje. Przynajmniej nie powinienem. W końcu nie umniejszam nikogo. Znam siebie i mogę mówić tylko o sobie. Uważam, że jestem najlepszy i nie ma w tym żadnej przesady. Jeżeli każdy zajmowałby się swoimi sprawami, na świecie żyłoby się lepiej. Dobrze jest koncentrować się na sobie samym i zajmować wyłącznie własnymi sprawami”.
Być może to, co mówi Shah Rukh brzmi okropnie idealistycznie. Kiedy śledzisz jego tok myślenia zastanawiasz się, czy jest tak samo praktyczny, kiedy wpada w gniew. Czy myśli o skutkach swoich działań, kiedy na kogoś napada?
„Nigdy się nie wściekniesz, jeśli pomyślisz, zanim stracisz zimną krew. Gniew jest oznaką słabości. Kiedy się wściekasz, to gdzieś między wierszami dajesz do zrozumienia temu, na kogo się wściekasz, że jesteś słaby. Jeśli się na kogoś wkurzę, a wiem, że nie miałem racji, nie mam oporów, żeby przeprosić. Ale wiem, że przeprosiny nie likwidują zła, które wyrządziłem. Słabość zawsze wprawia cię w zażenowanie. To jeden z tematów, których zwykle nie poruszam.”
Rozważam jego wcześniejszą uwagę. Przeprosiny nie przywrócą zmarłemu życia. Ale w końcu on sam przeprosił za to, co zrobił. „Jeśli ktoś, na kim wyładowałem swój gniew mi wybaczy, to jest bardzo miłe z jego strony. Jeśli powiem „Keith, przepraszam, no to cześć”, albo nawet uprzejmiej, „Keith, przepraszam za to, co zrobiłem”, zmywam po prostu swoją winę. Ale nie zmniejszy to upokorzenia, rany fizycznej czy duchowej, którą mogłem ci zadać wpadając w gniew. Więc oczywiście to zależy od ciebie, czy powiesz ******* okay i przyjmiesz moje przeprosiny. Ale mimo to uczucie upokorzenia pozostaje.”

Shah Rukh odnosi się do fatalnego incydentu, który się między nami wydarzył i na szczęście został zażegnany.
„Upokorzenie się wydarzyło. Napadłem na ciebie w Studiu Mehboob. W tamtym momencie czułeś się fatalnie, byłeś smutny i wściekły na mnie. Czuliśmy te same emocje. To, że przyjąłeś moje przeprosiny, powiedziałeś „zostawmy to już za sobą” nie sprawi, że to, co się stało, zniknie. Nie ma sposobu, żebym naprawił wyrządzone zło. Dlatego bardzo staram się postępować dobrze. Jeśli wyrządziłeś zło, musisz za nie zapłacić. Lepiej więc nie robić nic złego.”
„Czuję się fatalnie, ale nie możemy zmienić tego, co się stało. To był objaw słabości. Dobrze byłoby unikać jej w przyszłości. Wciąż zdarza mi się wyjść z siebie, ale komu się nie zdarza? Nie róbcie ze mnie boga przemocy.”
Może to wszystko brzmieć paradoksalnie, ale nie można się oprzeć uczuciu, że jego temperament i gwałtowność są czymś w rodzaju maski. Poza tą wybuchową fasadą kryje się wrażliwy, porządny, pogodny facet. I wszyscy wiemy też, że Shah Rukh jest dobrym aktorem.
„Całkiem możliwe. A odnosząc się do pierwszej części twojego pytania, kiedy jestem wściekły, nie mogę grać. Nie grałem, kiedy byłem z tobą. Nie mówiłem tego nikomu. Gdybym miał opisać samego siebie, powiedziałbym, że potrafię znieść wszystko - chwile smutne, szczęśliwe, gwałtowne, tragiczne, piękne, romantyczne i te najgorsze, zachowując dobry humor. Umiem się śmiać z tego, co zrobiłem, albo co mnie zrobiono. Mogę nawet opowiadać dowcipy o tym, jak walczyłem z CineBlitz. Robiłem tak. Mogę sobie pozwolić, bo to dotyczy mnie. Błagam, nie jestem sadystą czy masochistą. Żartowałem nawet wtedy, kiedy umierała moja matka. A kochałem ją bardzo mocno. Jej śmierć była największą stratą mojego życia. Kiedy moja matka umierała, ja siedziałem w sąsiednim pokoju dowcipkując z przyjaciółmi. Gdyby zobaczył to ktoś, kto mnie nie zna, mógłby pomyśleć, że oszalałem. A to nie była oznaka sadyzmu czy podłości. Czasami tylko to trzyma mnie w pionie. Życie nigdy nie powinno być brane zbyt serio.”
„Był czas, ze moja żona, moja siostra i bliscy przyjaciele mówili mi, żebym spoważniał. Nie umiem. Żartuję ze wszystkiego. Żartowałem sobie na temat mojej nieżyjącej matki, kiedy jeszcze jej ciało było w domu. Jej śmierć była najsmutniejszym wydarzeniem w moim życiu. Mimo to, ja się śmiałem i żartowałem z wszystkimi.”

Może śmierć matki wyzwoliła jakiś rodzaj mechanizmu obronnego. „Może... Ale tak jest najlepiej. Może robiłem tak, żeby ukryć swoje uczucia. Robię tak, bo nie akceptuję rzeczywiści, nigdy nie twierdziłem, że akceptuję rzeczywistość. Nie żyję w zgodzie w regułami tego świata. Wierzę, że żyję zgodnie z tym, co uważam za słuszne. To jest jak życie we własnym świecie.”
Ale taka postawa aż prosi się o kłopoty.
„Wolę być szczęśliwy w raju dla idiotów, niż być smutny w czyimś piekle. Nikt nie wie, co będzie dobre, a o co złe, przekonujemy się o tym po fakcie. Czemu wiec mam przewidywać ruchy i mieć postawę 'chcę się martwić o cały świat i zemrzeć nadal we łzach i zgryzocie.' Shit! Wybieram szczęśliwe życie w moim własnym raju idioty. Jestem szczęśliwy, Żądzę moim królestwem. Napędzają mnie sprawy, które, według tego, co mówią ludzie, nie powinny mnie napędzać. Mówią mi, żebym wyszedł ze skorupy, bo świat jest wielki, żebym nagiął się do zasad. Ale mnie jest dobrze, jestem bezpieczny we własnym świecie i jak dotąd, podoba mi się to.”
Czyli mówiąc inaczej, Shah Rukh czuje się niepewnie poza swoim własnym ciasnym kokonem. „Tak, tak jest. Tak właśnie myślę. Kiedy jestem bezpieczny we własnym świecie, czuję się niepewnie poza nim. Czemu mam sobie uprzykrzać życie martwiąc się o innych? Jestem eskapistą, chowam głowę w piasek jak struś.”
Nasuwa się prosty wniosek, że Shah Rukh boi się być zranionym. „Taką psychoanalizę zrobiła też Juhi Chawla. Powiedziała, 'Shah Rukh boi się zranienia, dlatego tak się zachowuje. Ale jest kochanym facetem'. Niech mi wolno będzie powiedzieć, jestem eskapistą. Nie lubię konfrontacji, nie lubię sytuacji, w których staje oko w oko z rzeczywistością. Pod tym względem nie jestem mięczakiem. Nie jestem mięczakiem, skoro boję się pewnych sytuacji. Masz się ich bać. Jesteś w końcu człowiekiem, urodziłeś się, żeby się bać. Nie jesteś Bogiem.
A jednak przecież wcześniej powiedział, że jest mięczakiem. „Bo jestem. Widzę, że dużo z tego, co robię, na to wskazuje. A jednak je robię i jestem z nich dumny. Nie jestem monolitem, jest we mnie po trochu wszystkiego. To samo daję postaciom, które gram. Mój bohater nie jest albo czarnym charakterem albo  super kolesiem, który jeździ na motocyklu. F***! Mój bohater jest ludzki. Jeśli kogoś kocha, jeśli kogoś chce, jest tak samolubny, że może nawet zbić. Dziś nie ma już herosów. Odeszli wraz z Mahatmą Gandhim. Osiągnęliśmy taki etap, że musimy kreować herosów, którzy nie są świetlani, bo byłoby w tym tyle śmiechu i tyle realności, co w Supermanie. Super ludzie nie istnieją. Nawet komiksy z Supermanem przestały się ukazywać, bo nikt już w nie nie wierzył. Czasy się zmieniły.”
„Dlatego mówię, że uciekam od rzeczywistości na ile się da. A fakt, że się do tego przyznaję świadczy, że nie jestem ani arogancki ani nadmiernie konfliktowy. Próbuję maksymalnie ukrywać samego siebie. Nikt nie jest Matką Teresą. Nikt nie jest Mahatmą Gandhim. Jestem człowiekiem. Jeśli ktoś chce mnie pobić, uciekam. I to jest właśnie to, co ludzie rozumieją opacznie, kiedy mówię, że żyję według własnych zasad. Moje zasady to podstawowe zasady ludzkie. Ja o nich mówię głośno, a ludzie mają prawo to przeczytać i powiedzieć 'Shah Rukh tak powiedział. Jest bardzo arogancki. Ma wszystkich w nosie.” A jak często ty patrzysz dalej niż na koniec własnego nosa? Oczywiście, smutno mi, kiedy umiera komuś ktoś z rodziny. Ale każdy jest taki. Wciąż mówię ludziom, żeby odkryli Shah Rukha w sobie.”
„Kiedy mówię, ze czuję się niepewnie, nie chodzi mi o moją pracę. Nie czuję się niepewnie z powodu innych, nie jestem zastraszony obecnością innych. Boję się samego siebie. Czemu miałby sobie jeszcze szukać dodatkowych zagrożeń? Mam własne problemy. Mówię zawsze ludziom, że gdyby sobie uświadomili, ile problemów stwarzają sami sobie, powinni zająć się raczej ich rozwiązywaniem, a nie przejmować się kłopotami innych. Lepiej żyłoby się wtedy na świecie. Masz rację, mogę się czuć niepewnie! Czuję się niepewnie.”

Czy żałuje jakichś chwil, w których stracił zimną krew? „W tej chwili nie. W tym momencie mojego życia niczego nie żałuję. Pamiętam pewien incydent, kiedy to mój najlepszy kolega i ja pobiliśmy się. Chabi Kumar złapał mnie za szyję, a w ręku miał nóż kuchenny. Byłem przerażony, więc też złapałem go za gardło. Był tak wściekły, że zaczął płakać. To sprawiło, że odwaga uderzyła mi do głowy. W tej chwili jego słabości walnąłem go. Upadł, a ja usiadłem na nim. Mój tato i wujek odciągnęli mnie od niego, ale złamałem mu cztery zęby. Byłem wtedy oczywiście bardzo młody, ale tego wydarzenia i wybuchu wściekłości żałuję.”
„Ten incydent nauczył mnie, żeby nikogo nie bić. Jeśli dam się ponieść i kogoś uderzę, mogę mu zrobić większą krzywdę niż zamierzałem. Lepiej jest nie zrobić nic, niż robić coś, nad czym tracisz kontrolę. To jak prowadzenie samochodu 200 na minutę. Ja tak nie prowadzę, bo wiem, że nie zapanuję nad maszyną. Dlatego nikogo nie biję, bo nie znam rozmiarów spustoszenia, które mógłbym wywołać.”
Jeśli Shah Rukh Khan stałby się obiektem czyjegoś gwałtownego ataku, to przyznaje, 'Byłbym przerażony, gdybym zrobił coś złego. Ale jeśli ktoś zgrywa się przede mną, a ja nie zrobiłem niczego złego, to ja mogę go walnąć. Boisz się tylko wtedy, kiedy zawiniłeś. Ale gościa, który sobie ze mną pogrywa, zleję tak, że zobaczy wszystkie gwiazdy. W gniewie jestem bardzo zapalczywy, dlatego staram się nie wpadać w szał. Kiedy wpadam w gniew, dzieje się wiele złego. To nie jest pokaz siły ani machyzmu. Ja nie jestem ani trochę macho. Znam bohaterów, którzy są i tak się zachowują, 'Przemodeluję ci gębę, koleś' Ja taki nie jestem. Gniew, w mojej opinii, jest wentylem bezpieczeństwa dla silnych emocji. Wiele gniewu łączy się z wielkimi zranieniami. Nigdy nie napawałem się moim gniewem. Nigdy nie zachowywałem się jak Amitabh Bachchan w filmach. Ja jestem jak Om Puri w „Ardh Satya”.
Mówi się, ze wszystko, co robi Shah Rukh, robi z wielką intensywnością. „Jestem intensywny. Tak przedstawiają mnie media. Jestem jaki jestem i nie wiem, czy da się to opisać. Lubię uważać siebie samego za pogodną, dobrą istotę ludzką. Możesz jeszcze dodać, ze jestem słodki i uroczy. Wszystko, co robię, robię z dużą intensywnością.”
To intensywność, czy pasja?
„Nie umiem tego rozróżnić. Chyba tam, gdzie jest pasja, zdarza się też intensywność. To co robię, muszę zrobić dobrze. Jest w tym nawet trochę dziwactwa. Robię czasami coś dziwacznego, bo chcę, żeby się wydarzyło teraz, już. Lubię wszystko doprowadzać do końca. Czasami jak chodzi o kręcenie filmów, jestem wykorzystywany. Nie ma mowy, żebym zakończył dniówkę bez zrobienia wszystkiego, co jest zaplanowane na dany dzień, bez względu na to, czy to noc, czy dzień. Czasami jestem zmuszany do nadgodzin. Być intensywnym, to brzmi dobrze, więc wierze, że taki jestem. Nie wiem, może wariat ze mnie, ale intensywny w mojej miłości do Gauri, siostry, psów, domu, ludzi z najbliższego otoczenia. Jestem intensywny w pracy.

„Ale nie mylcie tego z zaangażowaniem, uwikłaniem. Jestem ponad to. Nie lubię, kiedy ludzie mówią, że jestem 'związany' z Gauri. Nie lubię tego słowa, dla mnie wszystko to, co jest, wychodzi poza nie. Nie mogę być z niczym związany. Jestem intensywny i pełen pasji w pracy. To jest mój wentyl. Tak, jestem intensywny.”
Na wypadek, gdybyście nie zauważyli – Shah Rukh wydaje się być typowym mężczyzną spod znaku skorpiona. Ambitny. Ognisty. Zaborczy. „To pochodzi ze 'Znaków Gwiazd' Lindy Goodman. Tak, jestem zaborczy w stosunku do Gauri. Jestem tez bardzo ambitny. Nie da się mnie zatrzymać. Jestem ambitniejszy niż ktokolwiek w branży. Mam wysokie standardy. Chce osiągnąć o wiele więcej niż już osiągnąłem. Zazdrośnie strzegę moich sekretów. Jestem zazdrosny o masę rzeczy. I jeszcze nie chcę, żeby ktokolwiek znał prawdziwego mnie. Tak, jestem zaborczy w stosunku do Gauri. Nie pozwalałem jej rozmawiać z innymi. Przez siedem czy osiem lat nikt nie wiedział, że się spotykamy.”
„Kiedyś byliśmy na jakimś przyjęciu. I był tam taki cwaniaczek, który próbował się do niej przykleić. Nie mogłem wkroczyć jako chłopak Gauri i powiedzieć „Co do ******** ty gadasz”. Kiedy tego nie możesz, czujesz się niepewnie. Czujesz się strasznie bezradnie. Więc wyładowałem się na Gauri. Wściekałem się na nią. 'Nie wolno ci rozmawiać z chłopakami.' 'Nie wolno ci tam iść.' Teraz nie jestem już tak zaborczy. Ale nadal, jeśli ktoś się na nią gapi, mogę mu wydłubać oczy. Znam siebie. Do dziś, jeżeli ktoś sobie ze mną pogrywa, a ja nie mogę tego zdzierżyć, jestem zdolny rozerwać go na strzępy. I nadal jestem zaborczy w stosunku do Gauri, mojej siostry, nawet psów.”
I za to mogę naprawdę ręczyć. Ludzie mogą opisywać Shah Rukha wszystkimi książkowymi przymiotnikami, jak arogancki, gwałtowny, zaborczy, niepewny siebie, pełen pasji, czy jeszcze inaczej. Ale jedno możesz powiedzieć na pewno – to dobre stworzenie, mimo jego ekscentryczności. Nikt nie ujął tego lepiej niż człowiek, który jest uosobieniem aktorstwa, Nana Patekar. 'Shah Rukh jest bardzo miłym facetem. Bardzo go lubię. Cokolwiek robi, wkłada w to serce. Niewielu jest takich, jak on. Inni to podróbki. Dlatego lubię z nim pracować.”
Nic dodać nic ująć.


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"



Fragment z książki "King Of Bollywood" (tłumaczenie: Mowilka)


W roku 1992 magazyn "Cineblitz" opublikował całostronicowy artykuł pod tytułem UJAWNIENIE PRAWDY O GORĄCYCH SCENACH SHAH RUKHA I DEEPY! W artykule dowodzono, że Ketan poprosił żonę i Shah Rukha, żeby spędzili wspólną noc w podmiejskim hotelu przed kręceniem, żeby „mogli czuć się ze sobą absolutnie swobodnie”. Autor relacjonował: „Mieli nie tyle odegrać swoje role, co czuć się swobodnie i autentycznie się zaangażować”. Dalej wyjawiano, że aktorzy się zgodzili i scenę nakręcono w dzień później, w obecności jedynie reżysera i operatora. Zrobiono tak, aby artystyczny film zrobił większe wrażenie na publiczności zagranicznych festiwali i – oczywiście – Shah Rukh zataił całą sprawę przed Gauri. Jak zwykle w przypadku wiadomości mających posmak skandalu, artykuł nie był podpisany. Żaden z dziennikarzy nie chciał wziąć za niego odpowiedzialności.
Następnego dnia po ukazaniu się artykułu Shah Rukh był na jakiejś uroczystości filmowej, gdzie wpadł na Keitha D'Costę, dziennikarza "Cineblitz". Shah Rukh był przekonany, że to Keith napisał artykuł i zaczął go obrażać. Tego samego wieczoru zadzwonił do Keitha do domu i zagroził, że przyjedzie i go pobije. Następnego dnia spełnił swą groźbę. Wylądował na schodach domu Keitha, obrzucając go obelgami w obecności jego rodziców.. Według Keitha Shah Rukh powiedział dokładnie: „Ty ******* dupku, jak mogłeś napisać takie ***** gówno o mnie i szanowanej aktorce! Napisz teraz o tym, jak cię ******* przy ojcu i matce”. (w miejscach wygwiazdkowanych występuje slówko na „f”) Groził także Keithowi, że go wykastruje. Keith opowiadał, ze Shah Rukh robił wrażenie opętanego. Mówił: „Intensywność, z jaką pluł jadem i nienawiścią, zmrowiła mi skórę. Myślałem, że jest w stanie naprawdę mnie skrzywdzić”.
Za radą wydawcy Keith złożył na policji skargę przeciwko Shah Rukhowi. Jednak ten nie przestał wydzwaniać z wyzwiskami. Keith złożył następną skargę i poprosił o ochronę policyjną. Następnego dnia Shah Rukh został aresztowany. Po skończeniu zdjęć w Film City został zabrany na posterunek policji w Bandra. Policja nie zamknęła go. Mimo wszystko był już gwiazdą. Kilku gliniarzy poprosiło o autograf. Pozwolili też Shah Rukhowi na jeden telefon. Zadzwonił do Keitha i powiedział: „Jestem w więzieniu, ale i tak wpadnę i ***** cię”. Około 22.30 przyjaciel Shah Rukha, Chiki Pandey, wykupił go z więzienia wpłacając kaucję.
Dwa lata później inna dziennikarka "Cineblitz", Virginia Vacha, przekonała Shah Rukha, że Keith nie napisał tamtego artykułu. Shah Rukh przeprosił za swoje zachowanie. Uściskał Keitha i zaoferował, ze pójdzie do niego i przeprosi rodziców. Postarał sie również wynagrodzić całe zajście "Cineblitz", robiąc dla nich sesję zdjęciową i udzielając wywiadów.

Wywiad powyższy przeprowadził wspomniany tutaj  dziennikarz Keith D'Costa.