w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK


Boję się dnia, w którym zdam sobie sprawę, że przestali przysyłać mi kwiaty

Cine Blitz, 2000 rok
Tytuł oryginalny: I'm dreading of the Day I Realise That the Flowers Have Stopped Coming
Autor: Mini Shubha

Godzina „zero” dla Dreamz Unlimited zbliża się za sprawą premiery „Asoki”, a bardzo intensywna kampania właśnie się zaczyna. Aziz Mirza, Juhi Chawla i Shah Rukh Khan przygotowują się, aby stawić czoła krytykom, a Cine Blitz także wchodzi na pole bitwy, aby zebrać informacje o tym, co się dzieje... i napotyka Shah Rukha w nietypowym dla niego, ponurym nastroju.
Shah Rukh Khan daje nam znakomity wgląd w psychikę gwiazdy, radości i męki kręcenia filmów oraz sprzedawania marzeń.

Jest mglisty piątkowy wieczór, a my gnamy jak strzała rozklekotaną starą rikszą na spotkanie z Shah Rukhem Khanem. Na razie jeszcze nie wiemy, że spotkanie to będzie jednym z najbardziej stymulujących i elektryzujących, jakie przytrafiło się nam od bardzo dawna. Shah Rukh, o czym przekonujemy się ku naszemu rozgoryczeniu, jest jak kostka Rubika: bardzo trudno jest go ułożyć. Jest kłębkiem sprzeczności. Czasami prosty, czasami pokręcony... Czasami materialista, czasami mistyk. Czasami mądry, czasami jak dziecko. Ale kiedy mówi, mówi z obezwładniającą szczerością i rozwagą. Jego krytycy doznali potęgi jego ostrego języka, ale między przyjaciółmi jest niemal dziecięco łagodny. Jeszcze długo po tym, jak wywiad się już skończył, dialog z bollywoodzkim „diamentem najczystszej wody" wciąż wybrzmiewa od nowa w naszych głowach, jak ulubiona, niegdyś zapomniana melodia. Na tych stronach próbowaliśmy uchwycić istotę Shah Rukha Khana, ale szczerze - nie mamy pojęcia, czy kiedykolwiek będziemy w stanie podsumować go choćby kilkoma tysiącami słów.

Wracając do spotkania... Shah Rukh Khan odpoczywa w luksusowym vanie (mówi o nim, że jest po prostu funkcjonalny), wyglądając trochę kontrastowo w stosunku do otoczenia, bo ma na sobie kostium Devdasa i próbuje opanować dhoti i kurtę najlepiej, jak się da. Spowija go chmura dymu, więc wywiad nabiera nieco surrealistycznego oddechu, kiedy zaczynamy od pełnych zachwytu recenzji, jakie „Asoka" dostał od krytyków za granicą. „Przełomowy!” - ogłasza recenzja Asian Times. „Niezwykle zajmujący... Trudno nie dać się oczarować" - piszą w Screen International. „Dynamiczny... śmiały... pobudzający wyobraźnię" - entuzjazmuje się Variety. A magazyn Empire, jedno z najczęściej czytywanych czasopism filmowych, daje mu pięć gwiazdek. Na festiwalu w Wenecji „Asoka” doświadczył ogromnego zainteresowania prasy. Dowiedzieliśmy się, że po raz pierwszy indyjski film został wypuszczony do kin w maksymalnej liczbie kopii. Jednak aktor bagatelizuje żywe zainteresowanie, jakie wzbudził film. Zapytaj go, czy się cieszy, a odpowiada chłodno: „Byli wspaniali, bardzo łaskawi. Jeśli w Indiach film dostanie choćby 50% tego, co w Wenecji i Toronto, to będzie hitem. Tamtejsi krytycy byli pod wrażeniem - uważam, że byli o wiele milsi, niż nam się należało. Wiele to dla nas znaczy, że Robert Abott dał nam dwa „kciuki w górę”. On wie o filmach wszystko, co można wiedzieć. Potrafi wyrecytować błyskawicznie każdą historię... Zanalizować, co w filmie było nie tak... Jest lekarzem scenariuszy. A co najważniejsze, nie podchodzi do filmu z intencją krytykowania go. Przychodzi, aby się nim cieszyć, z otwartą głową i sercem. Kiedy pokazaliśmy mu „Asokę", kazał nam z powrotem umieścić w nim piosenki. Powiedział, że uwielbia szaleństwo indyjskich piosenek i kolor indyjskich filmów. I że kocha Santosha za „Terrorystę”. Wiem, że nigdy nie będzie porównywał „Asoki” z „Listą Schindlera”, żeby powiedzieć, że to okropny film. Zna i docenia fakt, że zrobienie dobrego filmu wymaga ogromnego wysiłku”.

Shah Rukh zbywa pytania o nakłady włożone w „Asokę”. Zaciągając się papierosem, argumentuje: „Każdy film, który robi Aziz, Juhi, czy ja, jest dla nas bardzo ważny. „Phir Bhi Dil Hai Hindustani” nie był dla producenta ryzykowny, ale „Asoka” już tak, bo wydaliśmy na film o wiele więcej, niż zaplanowaliśmy. Sprzedaliśmy go bardzo tanio - dla terytoriów po 1 crore rupii. To jest także zupełnie odmienne kino - nie wiesz, czy się spodoba, czy nie spodoba, dopóki się spodoba lub nie spodoba. Jeśli „Asoka" odniesie sukces, będziemy cieszyć się przez jakieś trzy dni, że mamy hit, a potem zaczniemy robić następny. I ostatecznie o to chodzi, moim zdaniem".
Shah Rukh zaznacza, że zawsze było i jest ważne dla Juhi, Aziza i niego samego próbowanie i doświadczanie różnych rodzajów filmów. „Nie sądzę, aby któreś z nas zmieniło nasze myślenie o filmie. Nie pójdziemy na kompromis w tym, jak je robimy. Ludzie obgadują mnie, że tańczę na weselach. Tak, jestem błaznem, komediantem. I występuję na weselach, bo patrzę na to szerzej. Chcę zarabiać pieniądze i inwestować je w filmy, które chcemy kręcić.
Nasza trójka chciała zrobić „Raju Ban Gaya Gentleman” własnym sumptem. Mieliśmy masę pomysłów i marzeń, myśleliśmy, że możemy zrobić to, czy tamto. Przy „Phir Bhi.”.. próbowaliśmy wszystkiego, ale opowieść może pójść źle. Filmowiec może się mylić. Żaden obraz nie podoba się każdemu. Ale to nie oznacza, że masz obniżać loty! A musisz przyznać, że atak stał się wyjątkowo personalny”.

Najbardziej wydaje się gniewać Shah Rukha, że jego wysiłek zrobienia czegoś innego, eksperymentowania, nie został odebrany w dobrym duchu. Mówi: „Kiedy byłem w Londynie, obejrzałem film zatytułowany „The Beach”. Okropny! Wszyscy tak uważali. W kinie może połowa miejsc była zapełniona. Ale kiedy ludzie wychodzili z kina, mówili o tym, co w filmie było dobre, mówili o jego pozytywach. Zawsze mówię żonie, że jeśli będziemy doceniać dziecko, to nauczy się kochać. Jeśli docenisz dobry film, ludzie spróbują robić lepsze.
"Akceptuję, że „Phir Bhi.”.. był złym filmem, nie ma co do tego dwóch zdań. To, co uważaliśmy, że mamy najlepszego, okazało się nie dość dobre. Ale w ostatecznym rozrachunku film był krokiem w przód. W żadnym innym filmie nie zobaczysz takich efektów specjalnych. Po raz pierwszy film reklamowany był piosenką, tak jak teraz po raz pierwszy „Asoka" reklamowany jest poprzez książkę. Jeśli uważasz, że film był okropny - napisz właśnie to, a nie, że firma nie ma pojęcia o kręceniu. Ja jestem w branży od 10 lat. Aziz od 25, a Juhi od 14 - czyli więcej niż krytycy razem wzięci razem z ich stanem wiedzy o filmach. Dziś krytycy zaczynają kręcić filmy, wiec pytam: „Potrafisz zrobić lepszy film niż ja?”. Jeśli nie, nie mów mi, że mój był zły. Krytyka skierowana wobec nas zrobiła się wybitnie personalna! Uznaję punkt widzenia mojej publiczności, bo to dzięki niej jestem, kim jestem, ale od innych krytyki nie zniosę!”.

Kiedy Shah Rukh mówi: „Może już potem nie zrobimy żadnego filmu”, niemal chcesz mu powiedzieć, żeby nie ustawał w dobrej walce i zachował wiarę... Ale on już idzie dalej: „Lepiej będzie w ogóle nie kręcić filmów, niż kręcić takie, które nie dadzą radości. Nie ma powodu, żeby Aziz i Juhi latali jak z piórem, dopilnowując druku materiałów reklamowych do filmu z Shah Rukhem! To musi wykraczać poza osobistą satysfakcję, że wszyscy jesteśmy przyjaciółmi. Dla tego filmu zostawili wszystko. Juhi wzięła sobie miesięczny urlop od swoich planów. Aziz także wszystko odłożył na bok. Oboje do późna pracują nad tym właśnie filmem, Próbuję przez to wszystko powiedzieć, że wierzymy w pewien rodzaj kina i cieszymy się, robiąc je. I wierzcie mi, to nie jest hobby bogatych i rozpuszczonych ludzi”.

Czy ogrom krytyki, jaki spotkał „Phir Bhi.”.., nie podłamał jego ducha podczas kręcenia „Asoki"? Zirytowany Shah Rukh odpowiada: „Czterech idiotów nie zniechęci mnie do kręcenia filmu! Do tego mam za dużo oleju w głowie. Bez względu na wszystko będę nadal robił filmy. Kino za dużo mi dało, żebym nie chciał jakoś tego wszystkiego zwrócić. Szczerze - mam gdzieś, co ludzie mówią o moich filmach. „Asoka" jest próbą zrobienia dobrego filmu i nikt nie powie, że jest inaczej. Jeśli zjedzie mnie gazeta X,Y czy Z albo jakiś kanał telewizyjny, cóż, powiem, że żyją ze mnie, z naszych filmów. Powinni mieć dość przyzwoitości i szacunku, żeby dostrzec, że na 200 filmów tylko garstka jest krokiem w przód, a nie w tył. I każdy taki wysiłek powinien być doceniony.
Dlatego właśnie tym razem nie pokazuję nikomu „Asoki”. Dla nikogo nie chcę być miły. Nie jestem dla ludzi na każde zawołanie. Jeśli się to komuś nie podoba, jego problem. To nie jest podejście cyniczne czy gniewne, to podejście filmowca. Jeśli publiczność chce odrzucić mój film i wywalić go z kin, zrobię następny film. Jeśli i z nim to zrobią, zrobię jeszcze jeden. Jeśli zrobią to za trzecim razem, pojmę aluzję. Jeśli stanie się tak po raz czwarty, będę optował przeciw kręceniu. Jeśli po raz piąty - przestanę w ogóle robić filmy. Ale nikt poza moimi widzami nie będzie mi mówił, jakie filmy i w jaki sposób mam kręcić. Nie wiem, czy „Asoka” będzie hitem, czy flopem, ale jestem z niego strasznie dumny. Jeśli ten film zrobi klapę, być może nie będę mógł już nakręcić następnego z powodów finansowych, ale nadal wiem, że chcemy filmem podziękować kinu za wszystko, co od niego dostaliśmy. A to jedyny sposób, jaki znam. Nie mogę nagle stać się pokorny, miły i skromny, nie wiem zresztą, czy widzowie tego ode mnie chcą”.

Może ludzie chcą ściągnąć go na ziemię, bo wydaje się za bardzo pewny siebie. Shah Rukh zaskakuje: „Nie jestem pewny siebie. Jestem bardzo niepewny. Aktorzy są w ogóle niepewni i ja też. Jednak mam przekonania i mocną wiarę. Wierzyłem w Boga nawet, kiedy rodzice zostali mi zabrani. Twoja wiara się nie chwieje, ale pewność siebie - owszem. Moja pewność siebie załamuje się co rano, nie ma więc powodu jeszcze ją podważać. Moja pewność siebie i bez cudzej interwencji ledwie się trzyma!".
Shah Rukh mówi, że czasami uważa, że lepiej jest żyć w szklanej klatce i mówić: „Jestem gwiazdą, odsuń się!". Kiedy zauważamy, że ostatnio dla wielu ludzi jest niemal nieuchwytny, mówi: „Zawsze taki byłem. Nie chciałem nawet z nikim rozmawiać o „Asoce”. Kiedy po raz ostatni rozmawiałem o „Phir Bhi.”.., nie błagałem ludzi, żeby pomogli mi zrobić film. Mówiłem: „Pomóżcie mi założyć firmę, która będzie robiła dobre filmy”. To bardzo ważne, żeby w Indiach dobrzy filmowcy zaczęli robić dobre filmy, bo to jest nasza jedyna rozrywka. Jeśli jojczysz na złe kino, daj filmowcom szansę robienia lepszego".
Jego telefon nagle się odzywa; Juhi ma jakiś kłopot z plakatami do „Asoki". Shah Rukh słucha uważnie i podaje instrukcje, jak rozwiązać problem. Kiedy kończy instruowanie, znów całą uwagę kieruje na wywiad.

Wiemy, że to zakrawa na ględzenie, ale nie możemy odmówić sobie zapytania Shah Rukha, czy uważa, że powinien udowodnić swoje racje ludziom, którzy tak niedawno wozili się po nim jak po łysej kobyle. „Nikomu niczego nie muszę udowadniać. Krytykują mnie, bo sami nic nie wiedzą. Był czas, że byłem maksymalnie wściekły, ale moja żona i przyjaciele mnie wyhamowali. Słuchaj, kiedy 10 lat temu przyjechałem do tego miasta, byłem nikim. Siedziałem przed biurem G.P. Sippy'ego czekając na rolę jak debiutant. Dziś mam firmę producencką i zrobiłem dwa filmy. To już samo w sobie jest wielkim osiągnięciem i mam za to wielki szacunek do samego siebie. Nikogo nie oszukałem, nie robiłem żadnych fałszywych interesów, z nikim nie spiskowałem. Wszystko zrobiłem własnymi siłami. Sam fakt, że branża filmowa pozwoliła mi wyprodukować dwa filmy, to wielka sprawa, bo zwykle nikomu na to nie pozwalają. Oznacza to uznanie. Dziś mówię Juhi i Azizowi: „Patrzcie, jesteśmy aktorami, a teraz robimy filmy". Gdyby moi rodzice żyli, powiedziałbym im: „Nie tylko gram, produkuję filmy, mamo!". Dla mnie to wielka sprawa. Guru Dutt produkował filmy, Raj Kapoor produkował filmy, Amitabh Bachchan produkuje filmy, Aamir Khan produkuje filmy. Dorastałem, oglądając Aamira, Madhuri, Sridevi w telewizji i na kasetach video w domu. Teraz ja sam robię filmy. Nie mogę narzekać, nie mogę być cyniczny, nie mogę się denerwować ani niepokoić. Ostatnią rzeczą, jaką miałbym zrobić, jest zwracanie uwagi na kogoś, kto mi mówi: „A co ty w ogóle zrobiłeś, co robisz?".

Od tej chwili bierze górę głęboko duchowa strona Shah Rukha. „Nigdy nie było ważne, że kupiłem ten apartament, te samochody, te elektroniczne zabawki. Pracowałem nad ucieleśnieniem moich przekonań. Wiem, że reszta za tym pójdzie. Dla mnie podróż była ważniejsza niż cel. W książce „Making od Asoka" jest taki fragment ze słowami Dalaj Lamy: „Jutro czy następne życie, nie wiesz, co nadejdzie pierwsze". Nie wiesz, czy jest jakieś jutro, po co więc robisz jakieś plany? Myślisz, że moja dzisiejsza radość to apartament i kawalkada samochodów? Mam to wszystko, ale w ostatecznym rachunku to nie jest moje życie. A dla tych, dla których tak jest, oznacza to ogromną samotność".
Mówi się często, że na szczycie jest się samotnym. Uśmiechając się i potrząsając głową, Shah Rukh mówi: „To powiedział ktoś, kto nigdy nie był na szczycie. Wierz mi, na szczycie jest cudownie! Nie ma problemu z byciem rozpoznawanym, nie ma problemu, że nie możesz iść na plażę w Juhu na curry warzywne - człowieku, możesz kupić sobie własny stragan z curry! To podobna filozofia jak w „Asoce” - nie ten jest zdobywcą, kto dotarł do celu, tu chodzi nie o cel, lecz o samą drogę. To jej dobro, zło, pułapki, które Bóg dał każdemu z nas. My musimy wybierać dobro, odrzucać zło i iść dalej, ku większym, lepszym rzeczom. Dziś, kiedy ludzie pytają mnie: „Jesteś numerem 1 czy numerem 10?", myślisz, że to mnie obchodzi? Dziś mam najsłynniejszą twarz w kraju. Co roku mam wielkie hity, od „Baazigara", „Dilwale…" po „Raju Ban Gaja Gentleman". Ludzie oferują mi oszałamiające, niewiarygodne sumy pieniędzy. Wysiadam z vana, a 20 osób natychmiast się do mnie uśmiecha. Mam dwoje wspaniałych dzieci, fantastyczną grupę przyjaciół, żonę i siostrę, najlepsze samochody i robię jedne z najlepszych filmów. Nie, na szczycie nie jest się samotnym. Samotny jesteś tylko, kiedy nie masz niczego, co by cię zadziwiało. Jestem na szczycie, czego jeszcze wyglądam? Bycie na szczycie może być samotne tylko, kiedy nie masz inspiracji, niczego, na co byś czekał.
Dziś czuję się szczęśliwy, po prostu siedząc i wpatrując się w błękitne niebo, zieleń albo piękny zachód słońca. Dla mnie to jest właśnie szczęście. Dziś doceniam wszystko, co Bóg mi dał. Mówię Juhi i Azizowi: „Popatrzcie, ile już mamy, aż nie mamy tego gdzie pomieścić!”. Jak możemy prosić o jeszcze więcej? Ta świadomość sprawia, że czuję się pokorny, czuję się prostą istotą ludzką".

Shah Rukh mówi, że nie ma cierpliwości do zadających mu głupie pytania. „Pytają: „Jesteś autentycznie szczęśliwy?". A czemu miałbym nie być? Pytają: „Zrobiłeś już wszystko, co chciałeś zrobić?", a ja mówię, że nie. Pytają: „Smutno ci, kiedy ludzie mówią, że twój czas się skończył?". Mówię: „Nie, bo kiedy myślałem, że nie mam swojego czasu, dawaliście mi 10 lat". Wiem, że zadają mi takie pytania, bo nie wiedzą, jak to jest. Rozumiem, dlaczego pan Bachchan w wywiadach udziela monosylabowych odpowiedzi. Czytałem wywiad z nim, w którym opowiedział, jak odkrył, że ma na strychu szczura i całe dnie poświęcił polowaniu na niego. To go uszczęśliwiało. Jak ma wyjaśnić ludziom, że już go nie uszczęśliwia kupowanie drugiego rolls royce'a? Kiedy masz czegoś w nadmiarze, jak możesz jeszcze pragnąć?".
Pytamy go, czy aktorzy przeżywają więcej niż większość szarych ludzi, a on wpada w zniecierpliwienie. „Nie. Pewnie spotykasz wiele gwiazd. Ile razy spotykasz aktora, obok którego nie ma jego makijażysty? Ile razy spotkałeś kogoś, kto nie był akurat zajęty graniem Raja czy Rahula? Właśnie to robimy przez cały dzień! Rozmawiałem z Madhuri i spytałem ją, kiedy ostatnio poszła potańczyć. Nie mogła sobie przypomnieć! To ludzie z zewnątrz myślą, że mamy o wiele więcej doświadczeń niż oni. Kiedyś podczas zdjęć w Jaisalmerze siedziałem w przyczepie. Ta przyczepa stała w Hyderabadzie. Teraz kręcę w Film City w Mumbaju, ale dalej siedzę w tej samej przyczepie. Czułbym się nieswojo, nie mając jej pod ręką. To jest mój świat. W nas nie ma nic dziwnego, nadnaturalnego, ekscentrycznego czy fantastycznego. Jutro ty możesz napisać bestseller i znaleźć się na takim samym miejscu”.

Rzecz nie w szukaniu czegoś dziwnego, nadnaturalnego, ekscentrycznego czy fantastycznego. Chodzi o to, że aktorzy doświadczają wszystkiego w sposób ekstremalny, bo taka jest natura ich pracy. Z tym Shah Rukh się zgadza. „Nawet nie zdajesz sobie sprawy, a jakimi problemami się borykam... problemami wrażliwości, cierpienia, złamanego serca. Tak, mamy swoje radości. Do nich też przywykamy. Boję się dnia, w którym wejdę na pokład samolotu i skieruję się do pierwszej klasy, a stewardessa powie: „Proszę pana, ma pan bilet w ekonomicznej". Boję się dnia, w którym zdam sobie sprawę, że nikt już nie wysyła mi kwiatów. Popatrz, co się wydarzyło, zanim zdobyłem to, co mam. Za gwiazdorstwo trzeba zapłacić cenę, której inni ludzie nigdy nie zapłacą”.

Pismo Święte mówi: „Komu wiele jest dane, od tego wiele się wymaga". To bardzo dotyczy gwiazd. Mają do zapłacenia wysoką cenę. Pytamy Shah Rukha, czy jest gotowy na czas, w którym zniknie ze srebrnego ekranu. Mówi: „Filozoficznie i teoretycznie - tak. Ale realistycznie - ani trochę. Mam poczucie: „Nie możesz mnie dotknąć, jestem najlepszy". Czuję, że tego nikt mi nie odbierze. Filozoficznie mogę powiedzieć, że boję się tego dnia i czuję się wobec niego pokorny. Wszystko, co się wznosi, musi kiedyś zejść w dół, takie jest prawo natury. Ale tak naprawdę nikt z nas nie uświadamia sobie, z jakim cierpieniem się to wiąże”.
Shah Rukh, rozkręcony, kontynuuje: „Jedno zdanie w artykule, mówiące: „Chyba jej podwójny podbródek trzęsie się bardziej niż jej brzuch" może zabić aktorkę. Kochały ją setki i miliony ludzi, tyko za to, jak wyglądała. Jedno zdanie jak: „Ma na koncie serię flopów, a nadal głowę nosi wysoko uniesioną" może zrujnować aktora. Czasami tak to jest mocne. Dziennikarz napisał to szczerze, ale pomyśl, jak przyjął to aktor. Nie przywykł do flopów, to człowiek, który dzięki takim czy innym zaletom znalazł się, gdzie się znalazł. I biedak przyzwyczaił się do tego. Nie chodzi mi o użalanie się nad biednymi gwiazdami. Próbuję mówić w imieniu biednych ludzi. Aktor czy aktorka nie da poznać po sobie, że czuje się zraniony czy zraniona. Aktorka mogła przytyć z powodu choroby, ale nie może tego powiedzieć, bo plotki rozchodzą się jak ogień po stepie. Aktor mający flopa za flopem nadal nosi głowę wysoko, bo nie przestał być gwiazdą. Ludzie myślą, że jest niepokonany. Nie może pokazać po sobie, że te flopy go przerażają, że boi się o przyszłość. Kiedy stajesz się gwiazdą, jedyna rzecz, jaką ci Bóg odbiera, to luksus jęczenia, narzekania i mówienia: „Czuję się kompletnie odrzucony". Gwiazdom naprawdę nie powinno się zazdrościć”.

Powoli zapada noc i świerszcze zaczynają koncert. Shah Rukh sprawia wrażenie wyczerpanego. Kiedy wychodzimy, wiemy, że to spotkanie odcisnęło na nas piętno. Nigdy już nie popatrzymy na gwiazdy tak jak przedtem. Co do Shah Rukha, do głowy przychodzi tylko jedna myśl - człowiek zadowolony nigdy nie jest biedny, a niezadowolony - bogaty.
Tak, dziś naprawdę wiemy, że Shah Rukh jest bogatym człowiekiem.

Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"