w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

"Jab Tak Hai Jaan to intrygujący, pełen pasji film"

bollywoodhungama.com, 7 listopada, 9 listopada 2012
Tytuł oryginalny: "Jab Tak Hai Jaan is a riveting, gripping film"
Autor: Nikhil Ramsubramaniam

Po dwudziestu latach w branży i siedemdziesięciu pięciu zrealizowanych filmach nadal niewiele zatrzymuje Shah Rukha Khana, a jego nowy film wciąż staje się przyczyną szaleństwa jak żaden inny. Nic dziwnego, że nazywa się go Królem Khanem i Baadshahem Bollywood. Shah Rukh wraca w swoim najnowszym filmie - "Jab Tak Hai Jaan", romansie Yasha Chopry, w którym partnerują mu Katrina Kaif i Anushka Sharma. Już zapowiedzi filmu wywołały ogromne poruszenie, a na podstawie tego, co można w nich zobaczyć, wygląda, że ma on wszelkie cechy blockbustera. Nikhil Ramsubramaniam z bollywoodhungamy spotkał się z nim samym - Shah Rukhem Khanem - w studiu YRF i rozmawiał na różne tematy. Przeczytajcie...

Chociaż twoje poprzednie filmy zrealizowane we współpracy z YRF były także blockbusterami, to jednak "Jab Tak Hai Jaan" jest szczególny, prawda?

Sądzę, że każdy film, który robię, jest wyjątkowy. Nie kręcę filmów tylko dla zabawy czy po to, by zrobić wielki hit. Robię filmy, ponieważ uwielbiam tę część mojego życia. Jestem czasem krytykowany za to, że pracuję tylko z przyjaciółmi, ale to nie tak. Pracuję z ludźmi, z którymi praca sprawia mi przyjemność. Pracowałem z panem Yashem, wcześniej także z Adim, a cała ekipa YRF jest dla mnie jak rodzina. Pracuję z nimi od dwudziestu lat. Nasze dokonania są udane, a ludzie doceniają to, co zrobiliśmy. A więc tak, to wyjątkowy dla mnie film, ale nie potrafię dokonać wyboru między filmami, które zrealizowałem. Oczywiście na nieszczęście pan Yash odszedł, więc odczuwa się to dość dotkliwie. Chciałbym, żeby był tutaj z nami, by uczestniczyć w premierze i tak dalej.

Zacząłeś karierę aktorską od zagrania żołnierza w "Fauji", a teraz wracasz do tej postaci w "Jab Tak Hai Jaan". W pewien sposób twoje życie zatoczyło koło...

Byłem bardzo, bardzo młody podczas "Fauji". Podobało mi się samo bycie żołnierzem w czasie kręcenia "Fauji". Można była oglądać te różne rodzaje broni i magazynki, itd. Tak, to było świetne doświadczenie. Jako dziecko chciałem być żołnierzem - w przeciwieństwie do innych dzieciaków, marzących o zostaniu astronautami, lekarzami czy pilotami. Kiedy kręciłem "Fauji", nie miałem pojęcia, gdzie mnie to zawiedzie. Byliśmy grupką przyjaciół robiących razem serial telewizyjny. Tym razem, przy okazji "Jab Tak Hai Jaan", miałem także mnóstwo zabawy, grając żołnierza. Pamiętam, że kiedy pierwszego dnia na planie w Ladakh ubrałem mundur, kilku prawdziwych żołnierzy podeszło do mnie i powiedziało: "Dzięki panu dobrze wyglądam w mundurze". Miło jest być częścią czegoś takiego, grać oficera armii, kogoś, kto w rzeczywistości pełni tak szanowaną i odpowiedzialną rolę społeczną.

Widać, że w filmie prezentujesz dwa odrębne wizerunki - jesteś gładko ogolony i zarośnięty. Pisałeś na twitterze, że wolisz być ogolony, ale zdaje się, że ludziom spodobał się brodaty wizerunek. Jak się do tego odniesiesz?

Tak, chyba dziewczynom podoba się także zarośnięta wersja mnie. Istnieje pewien pogląd, ludzie powiadają, że "za mundurem panny sznurem". Ja bym powiedział, że za mną... w mundurze lub bez niego (uśmiecha się). Widzisz, jeśli aktorzy wykonują zbyt długo swoją robotę, stają się więksi niż życie. W filmach hindi rzadko gra się i portretuje pracę, która jest bliska rzeczywistości. Kiedy spotyka się żołnierzy, okazuje się, że to bardzo zwyczajni ludzie. W graniu oficera bardziej więc niż ukazywanie męskości podkreslam identyfikację ze zwyczajnym człowiekiem.

Zapowiedzi "Jab Tak Hai Jaan" nie ujawniają zbyt wiele poza tym, że to romantyczny film Yasha Chopry. Czy mógłbyś zdradzić coś więcej na temat fabuły?

Kiedy oglądam trailer mojego filmu, pierwszą zasadą zawsze jest ta, by promo odkrywało, o czym jest film. Skoro twierdzisz, że nie masz jasnego wyobrażenia, o czym jest film, może nie oglądałeś dość dokładnie. W trailerze jest wszystko... Nie ma nic więcej do dodania. Wersy poematu "Jab Tak Hai Jaan", który recytuję w zapowiedziach, wyrażają wszystko. Nie lubię mówić za dużo o filmie, bo to niszczy całą zabawę i doświadczenie oglądania go. To pełna emocji historia miłosna. Widziałem około dziewięćdziesięciu procent filmu w ostatnim miesiącu podczas zdjęć londyńskich i muszę powiedzieć, że jest niezwykle intrygujący, dramatyczny i pełen pasji.

Dzięki "Jab Tak Hai Jaan" powracasz znów w roli zakochanego. Będąc częścią tak wielu miłosnych opowieści, jak próbujesz różnicować za każdym razem swojego bohatera?

Nie postrzegam zakochanego jako image'u. Zagrałem mnóstwo rozmaitych ról w siedemdziesięciu pięciu filmach w ciągu dwudziestu lat kariery. Etykietki w stylu "król romansu" są bzdurne. Wolałbym być nazywany po prostu "Królem". Jeśli zrobiłeś coś wcześniej, i myślisz, że to [co robisz teraz] jest podobne, zagranie tego inaczej wymaga mnóstwa ciężkiej pracy. Ludzie mówią, że zagrałem kochanka wiele razy. To podświadome wrażenie. Tak naprawdę nie sądzę, by jakakolwiek moja rola była podobna do innej. Grywałem wcześniej zakochanych, ale w każdej z tych postaci wewnętrzne emocje i sprzeczności charakteru były inne. Kostiumy czy wygląd bohaterów mogą być podobne, ale ani sam kostium, ani wygląd nie tworzą postaci. To jedynie podpory mające ci pomóc znaleźć właściwy trop. Każdy film hindi jest o miłości. Uważam, że moim ostatnim typowym filmem miłosnym był "Kuch Kuch Hota Hai" - nawet nie "Veer-Zaara".

Występujesz z dwiema pięknymi kobietami - Katriną Kaif (po raz pierwszy) i Anushką Sharmą (drugi raz). Jakie to uczucie uwodzić tak piękne kobiety?

Nie przestaję dziękować i wychwalać moich partnerek ekranowych, Katriny i Anushki, ponieważ wniosły one coś tak cudownie odmiennego, że reagowanie na ich grę stało się dla mnie łatwiejsze. Naprawdę prosiłem je wiele razy, by zagrały jako pierwsze, bym mógł pójść za ich przykładem i zareagować inaczej. Obie były cudowne. Z całym szacunkiem - naprawdę kocham wszystkie kobiety, z którymi pracuję. Uwielbiam wszystkie heroiny, z którymi dotąd pracowałem, i na szczęście żaden z ich chłopaków nie pobił mnie za to, że to mówię. Powtarzam to od lat, a czasami moje słowa są interpretowane opacznie i w tandetny sposób przez media. Ale znów to powtarzam.

Czy według ciebie definicja miłości i romansu zmieniła się w ciągu mijających lat?

Nie sądzę... Chodzi tylko o to, że teraz bywam w mniejszych i dziwnych miejscach, jak budki telefoniczne i dachy, bo jestem znudzony konwencjonalnymi lokalizacjami, w których uwodzę moje heroiny (uśmiecha się). A tak na serio - to pocieszające, że miłość się nie zmienia... Zmienia się jedynie sposób jej wyrażania. Wszyscy mamy różne sposoby wyrażania uczuć. Definicja miłości pozostaje niezmienna. Tak naprawdę miłości nie da się zdefiniować.

Sporo uwagi w dzisiejszych czasach poświęca się liczbom, a filmy usiłują wejść do elitarnego klubu 100 crore. Ciebie ta gra w cyferki zdaje się nie dotyczyć. Dlaczego?

Nigdy nie przywiązywałem wagi do cyferek. Nie wierzę w nie. Po prawdzie czuję do nich odrazę. Nawet jeśli mowa o interesach, nie wierzę w publiczne epatowanie cyframi. Moi producenci też mnie wkurzają, kiedy czasem informują na reklamach, że "film zarobił 100 crore" itd. Pamiętam, że kiedy "Om Shanti Om" okazał się ogromnym przebojem, Farah przyszła i rozmawialiśmy mi o tym, by przygotować reklamę z informacją o aktualnych wynikach box-office'u. Powiedziałem jej: "Napisz po prostu, że to największy hit w historii ludzkości, ale nie dodawaj żadnych liczb, poprzestań na filmie i tym, co osiągnął". Wcześniej gadano zazwyczaj o cyferkach po premierze, teraz, co ciekawe, gada się o cyferkach nawet przed nią (uśmiecha się).

Martwi cię obrót, jaki przybrało starcie pomiędzy "Jab Tak Hai Jaan" i "Son of Sardaar" po pozwie Ajay Devgn Films przeciwko YRF?

Raczej powiedziałbym, że to niemądre. Nie w porządku. Jako ktoś, kto zna się na ekonomii, powiem, że mamy wolny rynek. Oferujemy nasz towar każdemu, a kupujący jest od tego, by zdecydować, czy chce go nabyć, czy nie. To nie rynek sterowany ani monopolistyczny, ani nawet umiarkowanie konkurencyjny. Mamy całkowicie konkurencyjny i wolny rynek. Konsument jest królem, a właściciel kina reprezentuje konsumenta. Jeśli chce lub nie chce wyświetlać naszych filmów w swoim kinie - to wyłącznie jego prawo. Nie możemy mu tego narzucić siłą. Konsument nie może zostać zmuszony do zobaczenia filmu. Nie wiem, jak to rozwiązano. Co próbujemy pokazać, robiąc takie rzeczy? Nie rozumiem logiki i emocji w tym wszystkim. Jeśli martwi cię, że masz mniejszą ilość ekranów, powinieneś zarezerwować je wcześniej. Skoro twoja firma nie zrobiła tego, a inna tak, dlaczego masz nam to za złe? Zdecydowaliśmy o premierze w Diwali ponad rok temu. Nie lekceważę żadnego innego filmu. Mam nadzieję, że też okaże się sukcesem. Uważam raczej, że to dziwne, a nie przygnębiające. Teraz najlepiej się modlić i mieć nadzieję, że, inshallah, oba filmy odniosą sukces. Jestem pewien, że pan Yash też by sobie tego życzył.

Pracowałeś z legendarnym Yashem Choprą w wielu filmach. Opowiedz o jednej rzeczy z nim związanej, którą na zawsze zachowasz w pamięci?

Pamiętam, jak po "Darr" panYash powiedział do mnie: "Insaan ki asli achchai tab maloom padti hai jab woh apne ghar par nahin hota", co oznacza: "W domu wszyscy jesteśmy dobrzy, to, w jaki sposób zachowujemy się poza murami domu, decyduje, czy jesteśmy dobrzy naprawdę". Podczas nagrywania "Darr" odniosłem bardzo poważną kontuzję ramienia, a dałem radę pomimo to dokończyć zdjęcia. Wtedy pan Yash zwrócił się do mnie: "Dokończyłeś film mimo wszystkich twoich problemów. Jesteś całkowicie graczem drużynowym. Lubisz, by wszystko szło dobrze. Szanuję cię za to, że poza domem jesteś wspaniałym facetem. Nigdy nie narzekasz na pokój, samochód, kostiumy, miejsce zdjęć itd.". Powiedział mi to podczas ostatniego dnia nagrywania "Darr". Byłem nowy, a on pracował z największymi aktorami, więc dla niego powiedzenie czegoś takiego o mnie znaczyło wiele - i to coś, co zapamiętam na zawsze.


Tłumaczenie: GosiaJG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"