w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Pierwszy rząd: Shah Rukh Khan o Batmanie, swojej przyszłości

Fragmenty rozmowy przeprowadzonej w programie "The Front Row with Anupama Chopra"
20 lipca br.
Tytuł oryginalny: The Front Row: Shah Rukh Khan on Batman, His Future
Autor: Anupa Chopra

Fragmenty rozmowy Anupamy Chopry z Shah Rukhem Khanem, przeprowadzonej w programie "The Front Row with Anupama Chopra". Odcinek został wyemitowany 20 lipca br.

Shah Rukh Khan, jeden z pierwszoplanowych aktorów Bollywood, rozmawia z krytykiem filmowym Anupamą Choprą o superbohaterach, o tym, jak trudno jest tulić nowe, wysokie bollywoodzkie kobiety i o planach aktorskich na najbliższych dwadzieścia lat. Oto zapis ich rozmowy z programu "Pierwszy rząd z Anupamą Choprą."


Shah Rukh, co jest najtrudniejsze, kiedy się jest superbohaterem?

Najpierw powiem ci, kim według mnie są superbohaterowie. Chodzą w rajstopach i latają. Myślę, że powód i potrzeba, dla których są tak bardzo popularni tu i wszędzie na świecie, pochodzi z wielkiego pragnienia serca i umysłu, aby być chronionym i bezpiecznym. Chyba wszyscy ją mamy, ale jej nie akceptujemy i dlatego powołujemy do życia superbohaterów.
Wyrosłem, czytając wszystkie komiksy: Batmana, Supermana, Spidermana i kilka dziwnych, które nigdy nie były bardzo popularne. Miałem czerwony ręcznik, niebieskie kąpielówki. Zakładałem je, siadałem na łóżku i latałem. Miałem własny Batmobile, więc zawsze chciałem popróbować tego gatunku i zrobiłem to dzięki "Ra.One". Jedna z ekip robiących badania, kiedy robiliśmy ten film, a zaszliśmy już za daleko, żeby się wycofać, powiedziała mi, że wśród dziesięciu najpopularniejszych gatunków w Indiach science-fiction i superbohaterowie są na ostatnim miejscu.

Dlaczego?

Bo chyba superbohaterowie są wciąż alternatywnym nurtem artystycznym w kinie komercyjnym. Kiedy robisz film artystyczny, trzymasz się skromnego budżetu, bo zakładasz, że będziesz miał dziesięcioro widzów i pieniędzy akurat tyle, żeby dla nich zrobić ten film. W komercyjnym sensie to samo jest z superbohaterami. Mamy akurat tyle pieniędzy, żeby zrobić to dla tylu widzów, którzy zechcą film obejrzeć. Więc jest to film artystyczny w obrębie kina komercyjnego. Pomyśl tylko: idziesz do jakiegoś słynnego reżysera, który nakręcił film o superbohaterze i mówisz mu: "A teraz Spiderman musi zatańczyć..." - a on nie ma zamiaru dawać tam tańca. Ale my musimy ten taniec tam umieścić, bo film jest tak drogi, że musi przyciągać uwagę każdym aspektem. Musisz mieć trochę komedii. Nie można zrobić z tego tylko linearnej opowieści o człowieku, który miał jakąś słabość, ale potem udało mu się uratować świat.

Powiedziałeś mi parę lat temu: "Naszym zmartwieniem nie jest, czy kiedykolwiek stworzymy film uniwersalny, naszym zmartwieniem jest, czy uda nam się przynajmniej zatrzymać własną publiczność". Więc kiedy masz film jak "Mroczny rycerz powstaje", który jest filmowym wydarzeniem roku, jak Bollywood może to przebić? Nie mamy kasy, nie mamy infrastruktury.

Ja myślę, że nie mamy przyzwolenia, kasa jest.

Tak uważasz?

Ja mam kasę. Mam infrastrukturę, Karan Johar ma, pan Yash Chopra ma, wszyscy mają. Taki film można nakręcić u nas dziesięć razy taniej. Nie jestem prorokiem zagłady, mówię, co widać gołym okiem. Wiesz, przy dostępie do cyfrowego świata filmy z Hollywood można obejrzeć na tydzień przed premierą w Londynie, w Ameryce, więc dzieciaki chcą je zobaczyć.

Nie pokonasz Mrocznego Rycerza?

Nie pokonasz Mrocznego Rycerza. Kiedy taki film się pokazuje, zarabia miliony dolarów na całym świecie, a duża część tych pieniędzy pochodzi z Indii.
Martwi cię to, Shah Rukh? Jak myślisz, co będzie za dziesięć lat?

Ja jestem spokojny, zrobiłem film o superbohaterze. Wszyscy inni od nas mogą ucierpieć. Możesz dziś naśmiewać się z mojego "Ra.One", ale przekonasz się, kiedy wypuszczę "Ra.One 7" na wózku inwalidzkim (uśmiecha się).

Shah Rukh, w zeszłym miesiącu minęło ci dwadzieścia lat w zawodzie. Czego teraz jesteś głodny?

Tych dwadzieścia lat przeszło bardzo szybko. I mam za sobą chyba z siedemdziesiąt filmów. Myślę, że podstawowa sprawa to, że ciągle nie odkryłem, co mnie w tym wszystkim tak kręci.

Więc wciąż szukasz?

I dlatego próbuję wciąż od nowa. Nigdy nie przyszedłem na plan z poczuciem: "Okay, teraz wiem, że muszę zrobić właśnie tak".

Ciągle się denerwujesz?

Bardzo się denerwuję. Denerwuję, to nie znaczy zżerają mnie nerwy. Znam tekst, znam swój fach, przed kamerami czuję się swobodnie. Ale nie jestem ani trochę przekonany, że robię, co trzeba. Kiedy widzę aktorów w innych filmach, oni wręcz tryskają pewnością siebie, wyglądają, jakby świat do nich należał.

Kto na przykład?

Wielu z nich, większość. Myślę, że to, że wciąż czuję się nieswojo, musząc decydować, co powinienem zrobić, mnie napędza. Wcale nie wydaje się, że to już dwadzieścia lat. Zawsze mówię to mojej córce i mojemu synowi: wiecie, co rano budzę się i mam tę samą myśl, że to jest pierwsze ujęcie w moim życiu, więc lepiej niech to trzyma się kupy; albo że to jest ostatnie ujęcie w życiu, nie będę miał drugiej szansy, więc lepiej niech to trzyma się kupy.
Więc w obu przypadkach lepiej niech to ma ręce i nogi. Wiem, że aktorsko robię masę błędów. Widzę je, czuję je. Dlatego nie gonię za doskonałością. Nie szukam perfekcji, to strasznie nudne.

Perfekcja jest przereklamowana.

Ja nawet nie wiem, co to jest. Nie wiem, co to znaczy perfekcyjny. Jak można osiągnąć doskonałość? To, co mówię, może zakrawać na gadkę-szmatkę, ale naprawdę nie wiem, jak zaszufladkować aktorstwo. Jak posegregować role? Jak zrobić to we właściwy sposób? Jak zrobić to lepiej niż ostatnim razem? Nie wiem.

Shah Rukh, żałujesz czegoś? Czy chciałbyś, żeby coś potoczyło się inaczej?

Nie, wszystko dobrze. Jak mówiłem, to wielki indyjski sen. Zrobiłem wszystko jak należy, zwłaszcza teraz, kiedy także moja drużyna krykietowa wygrała. Nie rozumiem pojęcia czasu, Anupamo, więc czasami chciałbym, by było możliwe, żebym zagrał jeszcze w tym filmie. Chciałbym bardzo popracować jeszcze z tym człowiekiem, gdybym miał szansę, ale z wielu powodów to się nie stało, a jeśli ja tego nie zrobiłem, to znaczy, że nie jest to najlepsze.
Tak właśnie rozumuję, wiem, że nie powinienem, ale tylko w taki sposób można przeżyć każdego ranka i jestem szczęśliwy, że tak się wszystko potoczyło. Na tym etapie niczego nie żałuję, z wyjątkiem tego, że miałem masę kontuzji, więc teraz jestem obolały. Teraz nawet w romantycznych scenach próbujesz przytulić dziewczynę, a ramię nie chce się podnieść, a i dziewczyny teraz są jakieś wyższe, więc ciężko jest je przytulać. Ale nie żałuję.
Wolałbym oczywiście być fizycznie tak sprawny jak dziesięć lat temu przed operacją kręgosłupa, choć to nie zaważyło na mojej pracy. Wciąż mogę założyć rajstopy i polecieć Myślę, że już czas, żebyś napisała drugi tom książki ("King of Bollywood").. A może powinienem mieć jakieś żale, żebyś się skusiła?

Musielibyśmy dodać trochę pikanterii.

Jak mówiłem, mogę zagrać wszystko, więc jeśli każesz mi podkręcić klimat, mogę to zrobić na rockowo, z wielką dawką uzależnień, agresji i orgii. To też ci mogę dać. Czasami wydaje mi się, że mam za spokojne życie.

Za monotonne?

Tak, za monotonne. Kiedy o sobie czytam, czy to o osiągnięciach biznesowych, czy w kategorii złego zachowania tu czy tam, zastanawiam się: "Czy powinienem odwrócić się i powiedzieć, że tego nie zrobiłem, czy powinienem odpuścić i pozwolić im myśleć nadal: no dobrze, skoro tak, to znaczy, że on jest trochę zepsuty, a trochę wrażliwy?".
Nie wiem, jak reagować. Jestem zbyt nieśmiały, by próbować wyjaśniać, więc siedzę cicho. Ale tak, uważam, że mam nudne życie. Dużo pracowałem, po 15-16 godzin dziennie, a praca nigdy nie wyglądała jak praca. Uwielbiałem ją. Dzieci są wielkim dobrodziejstwem. Są najważniejszym, głównym punktem mojego życia. Mam nadzieję, że moja córka zostanie aktorką. Naprawdę mam wielką nadzieję. Byłoby szkoda, gdyby nie została.

I mówisz, że do tej pory nie zorientowałeś się, jak grać, tak?

O tak. Chcę zrobić parę ekscytujących filmów. Naprawdę chcę w ciągu najbliższych pięciu lat robić kino, które może przynieść mi porażkę. Ale żeby móc to zrobić, najpierw muszę zagrać w kilku bezpiecznych filmach.
Myślę, że przyszedł czas, żebym się trochę otworzył, wyszedł ze skorupy własnej nieśmiałości i strefy bezpieczeństwa, że tak powiem, i spróbował nowych rzeczy, ale opłacalnych komercyjnie, bo to jest ważne. Chcę pracować z reżyserami, którzy robią fantastyczne kino, i podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej, żeby młodzi nie patrzyli na nasze filmy lekceważąco. Jeśli tego nie zrobimy, to nie będziemy mogli nikogo winić za dwadzieścia lat. Byłoby mi bardzo smutno, gdybym za dwadzieścia lat siadł tutaj i powiedział: "Ileż to dobrych filmów kiedyś nakręciłem". To byłaby najsmutniejsza rzecz, jaką mogłaby powiedzieć za dwadzieścia lat jakakolwiek indyjska gwiazda. Jeśli Bóg dał nam tak wiele i jeśli branża filmowa i publiczność dali nam tak wiele, to naszym obowiązkiem jest pracować dla przyszłości. Skoro pracuję już dwadzieścia lat, byłbym frajerem, gdybym nie zrobił czegoś jeszcze oprócz wyprodukowania następnego hitu.

To brzmi fantastycznie, Shah Rukh. Dziękuję.

Bardzo dziękuję.

Źródło: blogs.wsj.com/indiarealtime...

Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"