w telegraficznym skrócie

autobiografia

wywiady

artyku³y

o filmach

Still Reading Khan

- 3. Dziecko przeznaczenia

- 4. Trudna przeprawa

- 5. Miasto Anio³ów

- 6. Mi³o¶æ w czasach stresu

- 8. Zmys³owe usta i gor±cy seks

- 9. Skarby aktorstwa

- 10. Bardzo gniewny m³ody cz³owiek z do³eczkami  

- 13. „Kabhi Alvida Na Kehna”

- 14. Inni

- wywiad z M. Shiekhem 

mapa wspomnieñ

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Rozdzia³ 9. Skarby aktorstwa

"Still Reading Khan"
Autor: Mushtaq Shiekh


„Nie wiem, jak to wyja¶niæ, ale nie ma ju¿ ró¿nicy pomiêdzy mn±, a moim aktorstwem. To po prostu co¶, co robiê. To jest to, kim jestem. Nie umiem ich od siebie rozdzieliæ. Mogê oddzieliæ pracê od ¿ycia osobistego, ale nie umiem oddzieliæ siebie i mojego grania. Wiesz, co to znaczy, kiedy mówi siê, ¿e co¶ jest twoj± drug± natur±? Có¿, dla mnie to nie jest nawet druga natura. To sta³o teraz siê moj± natur±”
Shah Rukh Khan


Kto ma prawa autorskie do bohatera filmowego? No wiesz, scenarzysta tworzy bohatera, potem aktor interpretuje rolê. Je¶li wiêc interpretacja odbiega od wizji re¿ysera, jak my¶lisz, kto powinien na kogo scedowaæ prawa?
Uwa¿am, ¿e re¿yser jest wa¿niejszy. Przypu¶æmy, ¿e mój bohater jest kierowc± ciê¿arówki, a re¿yser mówi, bhai, tutaj musimy pokazaæ, ¿e on pije Pepsi, bo oni nas sponsoruj±. Powiedzia³bym wtedy, nie, kolego, on jest kierowc±, oni pij± herbatê. Ale on siê upiera, nie, on musi piæ Pepsi. Odpuszczam wiêc i mówiê, dobrze, niech pije Pepsi, ale nalejê ja do szklanki i bêdê pil, jakby to by³a herbata. I w ten sposób pozwalam re¿yserowi zrobiæ swoje, niech bohater pije Pepsi, ale w szklance. Tak wiêc i on wykonuje swoj± pracê i ja swoj±.

Je¶li musisz ust±piæ, czy t³umaczysz siê sam przed sob±, a kiedy jeste¶ nieugiêtym producentem?
Jestem inn± osob± jako aktor, inn± jako producent. Oprócz mojej twarzy i moich kwestii ca³a reszta to tylko podpórki. Nie mam wiêc ¿adnego problemu ¿eby je zmieniaæ. Nigdy mnie nie dezorientuje zmiana tej mojej „protezy”. Je¶li mia³em nakrêciæ scenê w sypialni i nagle zmieniamy sceneriê na salon fryzjerski, nie wytr±ca mnie to z równowagi. Mog± powiedzieæ 'Shah Rukh, dziewczyna bêdzie ciê strzyc podczas tej sceny,” I w porz±dku. Z punktu widzenia aktora, nie zmienia to tego, co mam zrobiæ.
Bardzo wierzê w przestrzeñ, któr± aktor tworzy dla siebie w ramach danej mu scenerii. Ta przestrzeñ to nie tylko krzes³o i stó³ czy biuro; to jest to, co aktor kreuje wokó³ siebie. Je¶li wiêc jestem przeniesiony do salonu fryzjerskiego, bêdê szuka³ przestrzeni dla aktora lub postaci w jego obrêbie. Podobnie telefon, Pepsi, Goldspot, herbata, papier czy pióro, s± tylko rekwizytami. Tworzê w taki sposób, ¿e w³±czam je w obrêb kosmosu, w którym porusza siê bohater.
Mogê nakrêciæ scenê zwisaj±c ze ska³y, mogê nakrêciæ tê sam± scenê le¿±c w ³ó¿ku, poniewa¿ przestrzeñ dla bohatera tworzê poza tymi ramkami. Byæ mo¿e nie potrafiê wyja¶niæ tego jak nale¿y, ale to w³a¶nie robiê i w to wierzê. ¯eby jaka¶ scena wypad³a dobrze, nie potrzebujesz niczego poza twoj± twarz± i kwesti± do wypowiedzenia.

Je¿eli w danym bohaterze, czy scenariuszu, jest co¶ czego nie znosisz, czy starasz siê ukryæ swoja niewiarê i graæ pomimo niej, czy jest ci to obojêtne?
¯artujê sobie z tego. Ci±gle pokazujê to co¶ re¿yserowi. Na przyk³ad mówiê mu, ewidentnie chcesz, ¿ebym tu podrapa³ siê po nosie. Ale rzecz w tym, ¿e je¶li nie jestem do czego¶ przekonany, to przez 90 procent czasu dajê sobie szansê na przekonanie siê, ale na mój w³asny sposób. Na przyk³ad, wymy¶lê, jak dotkn±æ nosa i podrapiê siê zamiast tego. Re¿yser mo¿e powiedzieæ, 'Uwa¿am, ¿e w tym momencie bohater musi podrapaæ siê po nosie.' (choæ tak naprawdê nikt nie wchodzi w a¿ takie szczegó³y). Tak wiêc, choæbym siê z tego nabija³, nie mogê tego zlekcewa¿yæ. Je¶li re¿yser chce tego stanowczo, a tak¿e jest to potrzebne dla wizerunku bohatera, powinno to zostaæ zrobione. Nic jednak nie poradzê na to, ¿e mogê przy tym g³upio wygl±daæ. Choæ zwykle nie wypadam drêtwo robi±c nawet najg³upsze sceny (to jest takie, które ja uwa¿am za najg³upsze, niekoniecznie re¿yser). Robiê to z przekonaniem. Kiedy mam scenariusz i zaakceptowa³em go, nie ma ju¿ ¿adnych zmian. Kiedy powiedzia³e¶ ju¿ roli „tak”, detale kreuje siê w trakcie krêcenia.

Czy by³o kiedy¶ tak, ¿e pomy¶la³e¶, to jest absolutnie nierealne, nikt taki nie jest, nie zachowuje siê tak? Tak bardzo, ¿e odegranie tego mo¿e byæ tylko pod przymusem, ¿e trudno to ukryæ w trakcie grania.
Okay, nie bêdê mówi³ o rzeczach tak absolutnie niedorzecznych, jak „Guddu”. By³y filmy, które by³y absolutnie radykalne, czyli mi³e, ale tak g³upie, ¿e rzeczywi¶cie trudno by³o siê otrz±sn±æ. Wiesz, za ka¿dym razem kiedy wpadam w tak± pu³apkê, po prostu wyhamowujê samego siebie. Moj± technik± poradzenia sobie z bohaterem, którego nie rozumiem, jest upro¶ciæ mój wystêp – mniej siê u¶miechaæ, mniej chodziæ, mniej mówiæ, mniej dzia³aæ. Jedn± z takich ról jest Arjun z „Pardes”. Kiedy zna siê na wylot logikê bycia bohaterem filmu hindi, nie powinien to byæ problem. Ale podczas dwu i pó³ godzinnego filmu musimy mieæ jakie¶ pozory prawdopodobieñstwa czy podobieñstwa. Z up³ywem czasu mój bohater bardzo odbieg³ od tego, co sobie na jego temat my¶la³em, czy jak go sobie wizualizowa³em. Tak wiêc zamkn±³em siê w skorupie i powiedzia³em, okay, dajcie mi po prostu przez to przej¶æ, z wiar±, ale pow¶ci±gliwie.

Czy by³ jaki¶ szczególny problem, lub niepokoj±ce zmiany w charakterystyce postaci?
Mia³em graæ towarzyskiego, g³o¶nego ch³opaka. Kiedy zaczyna³em pracowaæ nad postaci±, by³ to weso³y Ma³y Mistrz, zdolny do wszystkiego. Ale z czasem, za spraw± re¿ysera, scenarzysty i moj±, zacz±³ siê zmieniaæ, sta³ siê cichszym, dojrzalszym cz³owiekiem. My¶la³em, ¿e on bêdzie jak ten ¶mieszny go¶æ, wiesz, Apache Indian (http://en.wikipedia.org/wiki/Apache_Indian), tak w³a¶nie zaczynali¶my. Ale kiedy zobaczy³em jego ubrania, okulary, ca³y wygl±d, zda³em sobie sprawê, ¿e to tak naprawdê stateczny, cichy, nudny typ. My¶la³em, ¿e to bêdzie postrzeleniec, a okaza³ siê spokojnym, pow¶ci±gliwym, wiernopoddañczym facetem. To by³ w³a¶nie ten aspekt, który mi przeszkadza³.
Tak wiêc „Pardes” jest filmem, przy którym nie przy³o¿y³em rêki do konstruowania mojego bohatera. By³y i inne, ale ten by³ najbardziej ewidentny, najwybitniejszy.
Inny przyk³ad (i mój najmniej oszczêdny wystêp), to Babloo z „Duplicate”, który by³ dziwn± postaci±, trudn± do zagrania. Trochê siê niepokoi³em o to, w któr± stronê on idzie. Ale potem wymy¶li³em, ¿e to 4-latek w ciele 25-latka. I wtedy ju¿ umia³em go zagraæ. Tê sam± logikê zastosowa³em w stosunku do czarnego charakteru. On te¿ by³ ob³±kany.
Przy „Anjaam” tak¿e, poniewa¿ gra³em ju¿ wcze¶niej dwóch z³ych bohaterów, zastanawia³em siê – dok±d on zmierza, yaar? Robiê to samo g***. Co jeszcze mogê z tym zrobiæ inaczej ni¿ dot±d? I nie umia³em wymy¶liæ, jak byæ psychopatycznym, ale inaczej ni¿ ni¿ w „Darr” czy „Baazigar”. By³y chwile, ¿e nie mia³em pojêcia, co zrobiæ z nim dalej.
Nigdy nie obejrza³em ani tego filmu, ani „Pardes”. W³a¶ciwie nie obejrza³em ¿adnego filmu, do którego nie by³em przekonany, albo niepokoi³em siê o postaæ, któr± gra³em. By³em trochê niepewny nawet co do „Karan Arjun”, (który w koñcu obejrza³em). To nie by³o tak, ¿e re¿yser nie wiedzia³, czego chce, to ja nie wiedzia³em, jaki kierunek obraæ. Chyba jestem aktorem, który lubi robiæ o wiele wiêcej. Ja, jako aktor, jestem cz³owiekiem czynu. Nie jestem my¶licielem czy filozofem, dzia³am, jestem aktorem akcji, nie w sensie scen walk, tylko w sensie pragnienia zrobienia wiêcej. Lubiê decydowaæ. Lubiê...

Przejmowaæ inicjatywê?
Taaak, inicjatywê. Lubiê byæ tym, który przejmuje inicjatywê, jest otwarty. Za ka¿dym razem wiêc, kiedy mam graæ postaæ, która taka nie jest, ma to na mnie nieco hamuj±cy wp³yw.

A scena zabawy w odgadywanie tytu³ów z „Kuch Kuch Hota Hai”? Definiowa³e¶ w niej od nowa pojêcie romansu, zgadzam siê. Ale ta ca³a sprawa, ¿e nie jeste¶ zdolny tego pokazaæ bez s³ów i sikhijski ch³opczyk pomaga ci w tym – nie czu³e¶ siê g³upio graj±c to?
Osobi¶cie czu³em siê g³upio, ale mój bohater niczego nie czu³.



Czyli ukrywasz w³asn± ¶mieszno¶æ. Czy o to w³a¶nie chodzi w aktorstwie?
O to chodzi w aktorstwie. Bardzo jasno wiem, kim jestem. Dlatego st±pam mocno po ziemi. Nigdy nie my¶lê, ¿e jestem Rahulem. Dlatego na co dzieñ nie ogl±dasz mnie ubranego w garnitur. W³a¶ciwie kiedy¶, rozmawiaj±c z lud¼mi, wykorzystywa³em moje poczucie humoru i flirciarski, romantyczny styl rozmowy. Ju¿ nie rozmawiam w ten sposób, bo w³a¶nie tak robi± postaci, które gram. A do¶æ przewrotne jest to, ¿e moi bohaterowie zaczêli tak mówiæ, trochê dlatego, ¿e ja taki by³em. To by³em ja, mój osobisty urok, cecha charakteru, które sprawi³y, ¿e sta³em siê popularny, czy sta³em siê popularnym aktorem. Ale teraz z tym skoñczy³em, bo nigdy, przenigdy nie wi±¿ê siê z tym co robiê przed kamer± – czy jest to dziwne, dobre, z³e czy brzydkie.
Robiê rzeczy, które s± bardzo nierealistyczne. Nie jestem g³upcem. Rozgraniczam siebie i bohatera ekranowego. Je¶li wiêc mój bohater robi co¶ durnego, robi z siebie g³upka, to jest to w porz±dku. Nie zale¿y mi. Zgodnie z t± logik±, w scenie zgadywanek umiem oczywi¶cie powiedzieæ „kocham ciê.” Nie potrzebujê sikhijskiego ch³opaczka, ¿eby mi to pokaza³. Tylko wtedy by³aby to zbyteczna scena, taka, o co chodzi, kole¶, po co my to krêcimy? Bohaterowie byliby bardzo papierowi, bez ¿ycia, nie by³oby w nich szaleñstwa, fantazji.
Dobrym s³owem by³oby tu: nie by³oby w nich niewinno¶ci, bo m±drzy ludzie nie s± niewinni. M±dro¶æ odbiera ca³± naiwno¶æ, a naiwno¶æ, w pewnym sensie, jest piêkna, m±dro¶æ jest wspania³a, ale i naiwno¶æ jest dobra. A ja my¶lê, ¿e wiêcej jest ludzi prostodusznych ni¿ m±drych. Nie mówiê, ¿e g³upich. W ¶wiecie jest wiele naiwno¶ci, naprawdê mnóstwo.

Jednak kiedy czytasz scenariusz, to w danej chwili rozmy¶lasz nad nim. Kiedy przychodzi do krêcenia, ty odegra³e¶ swoj± rolê, re¿yser nakrêci³ ujêcie, a my je w koñcu zobaczyli¶my. Stworzono piêkny moment i publiczno¶æ zakocha³a siê w nim. Ale kiedy w³a¶ciwie tworzy³e¶ ten moment, czy kiedy po raz pierwszy czyta³e¶ scenê, czy zdarza³o ci siê j± kwestionowaæ?
Jest taka scena w „Kabhi Kushi Kabhie Gham”, kiedy Kajol wchodzi i rozbija wazon i wychodzi, a Amitabh Bachchan i ja po prostu zostajemy zagapieni na ni±. Na ¶cianach wisz± obrazy – Lala Bahadura Shastri, Indiry Gandhi i Gandhiji – a jeden z jest przekrzywiony. Na koniec tej sceny, kiedy Kajol wychodzi, zatrzymuje siê, poprawia go i wychodzi dopiero wtedy.
W tej scenie Kajol mia³a byæ straszn± wariatk±, mia³a byæ walniêta, prawdziwa idiotka, ale to jedno w niej ma byæ, nazwij to patriotyzmem, nawet nacjonalizmem. Jednak ja uwa¿a³em ¿e w tej sytuacji i w tym wieku ta scen± jest kompletnie g³upia. Nalega³em na Karana, ¿eby wyrzuci³ to z tej koñcówki. Powiedzia³em mu, to co prawda nie moja scena, ale nie rób jej. To jest moment strasznego za¿enowania. Po pierwsze zgrzyta³y mi te obrazy. Jestem patriot±, ale to jest dom bardzo bogatego cz³owieka, ¶wiatowej s³awy i ca³y ten ch³am. Te obrazy absolutnie nie pasuj± do tej postaci. Po drugie chcia³em ¿eby zachowa³a ca³± tê prostotê, z któr± st³uk³a wazon. Kiedy przychodzi przeprosiæ za to, t³ucze nastêpny i za to j± kochamy.
Tak wiêc powinno w tym byæ na tyle logiki, czy przekonania, czy chwilowego zawieszenia w±tpliwo¶ci, ale nie wiêcej i dlatego siê wtr±ci³em. Ale w innym przypadku nie powiem - daj spokój, kolego, odpu¶æ, ja tego nie zagram. To jest dziwaczne.
Mam te¿ problem z przeklinaniem. Nie mogê powiedzieæ kutte kamine z ca³kowitym przekonaniem, nie mówiê wiêc wcale.

A je¿eli grasz bohatera, który wychowa³ siê na ulicy, to znaczy, ¿e jego jêzyk jest w³a¶nie wulgarny? Nawet wtedy nie wypowiesz tych s³ów?
W „Ram Jaane” zmieni³em je na kutreya... ae kutreya. Mam swoje w³asne ograniczenia. Wielu ludzi powiedzia³oby to w taki sposób, jak prawdziwy macho. Spróbowa³em wiêc u¿yæ zamiennika, bo ja tego nie potrafiê. Czujê siê, jakbym sam siebie ok³amywa³. W tym momencie czujê, ¿e Ram Jaane nie jest tak naprawdê Ramem Jaane, jest Shah Rukhiem. I w tym momencie, w którym ja stajê siê Shah Rukiem, mój bohater blednie. Bo ile razy powiem kutte, nie mówiê tego tak, jak powinien powiedzieæ to Ram Jaane, Nawet nie wiem, jak powinien przeklinaæ Ram Jaane. Mówiê to jak Shah Rukh. I kiedy tak robiê, wraca ca³y ten mit, ten o rany, Ram Jaane i Shah Rukh s± tacy sami. Kiedy wszystko zaczyna mnie krêpowaæ, nie jestem w stanie graæ i wszystko jest spieprzone.
Bywa, ¿e dodajê w³asne s³owa do wypowiadanych kwestii. Zawsze kiedy gram jak±¶ scenê, wiem, co chcê w niej powiedzieæ. Ale nie mówiê tego wcze¶niej re¿yserowi, bo wiem, ¿e to wywo³a³oby kolejn± dyskusjê. Wiem, ¿e to co¶ zagra bardzo dobrze w danej scenie i bêdzie dobre dla wizerunku postaci. Tak wiêc zwykle kiedy zaczynamy krêciæ i kamera jest w³±czona, mówiê co¶, jak tê kwestiê z „Kal Ho Naa Ho” - 'Nie teraz, idioto'. To by³o mo¿e trochê nie na miejscu w powa¿nej scenie szpitalnej, ale zgra³o siê z ni± bardzo dobrze.
Ale gdybym z tym wyst±pi³ na etapie czytania scenariusza, zaczê³oby siê zaraz 'Shah Rukh, to nie jest realistyczne, chodzi mi o to, ¿e 'Tak naprawdê nie rozstajemy siê', w tle leci muzyka i 'kal ho naa ho.' A ch³opak mówi 'pamiêtaj, w nastêpnym ¿yciu ona bêdzie moja.' To wzruszaj±ca scena z umieraj±cym cz³owiekiem.” Nie wygl±da³oby to dobrze.
Ale w momencie, kiedy zaczêli¶my krêciæ ujêcie, powiedzia³em swoje i re¿yser to zaakceptowa³. Do tej pory zna³em ju¿ mojego bohatera, rozwin±³em go tak, ¿e wiedzia³em, ¿e re¿yser to zaakceptuje . Kiedy jeste¶my przy koñcu filmu, wiem ju¿ dok³adnie, co zrobi³by mój bohater. Nie umiem tego wyja¶niæ, po prostu wiem.

'Bransoletka jest ju¿ na rêku, po có¿ mi lustro? Dla wykszta³conego nawet perski to pestka.'

(hej, Shameem, jeszcze jedn± herbatê poproszê..)

Tak, nie wiem, jak to wyja¶niæ. To co¶ jak poprawianie bransolet przed lustrem, do którego musisz tylko spu¶ciæ wzrok, ¿eby to zrobiæ. Po prostu krêcê scenê, czujê jej emocje i wiem, dlaczego co¶ robiê. Jest wiele takich momentów – w ka¿dym filmie móg³bym wskazaæ piêæ, siedem takich scen, nawet w³a¶ciwie nawet wiêcej. W „Veer Zaara” wci±¿ pocieram sobie usta, robiê to ci±gle(odgrywa to) i nie wiem, dlaczego. Nie umiem tego wyja¶niæ.
Ja tak¿e nie wiem wszystkiego o bohaterze ale wiem (cokolwiek ludzie mówiliby o moim aktorstwie, czy co ja sam s±dzê o moim aktorstwie), ¿e w danym momencie wiem z ca³± jasno¶ci±, ¿e nie jestem Shah Rukhiem. Nie gram siebie. Mo¿e to tak wygl±daæ, jakbym gra³ siebie, ale tak nie jest.
Wielu rzeczy byæ mo¿e nie umiem wyja¶niæ w fazie czytania, mówienia czy nawet grania, ale ja po prostu wiem, czujê, co mój bohater powinien zrobiæ i to w³a¶nie robiê

Kiedy patrzysz wstecz, czy jest jaka¶ cena w jakim¶ filmie, o której my¶lisz, ¿e nie powiniene¶ zagraæ jej tak, jak zagra³e¶?
O tak, tak, w³a¶ciwie ka¿de ujêcie. Ka¿de ujêcie, które krêcê. Dlatego nie ogl±dam ich wiêcej. Dlatego ich nie analizujê, bo nie mogê ju¿ nic poprawiæ.

A co jest najczê¶ciej powracaj±cym koszmarem? Czy masz co¶ takiego, co ci przeszkadza, nawet wtedy, kiedy grasz?
Widzisz, czasami – a robi³em to do¶æ czêsto – ¿e odwraca³em wzrok od moich wspó³partnerów kiedy z nimi gra³em. Pamiêtam, ze kiedy krêci³em z Rakeshem Roshanem, powiedzia³, „Nie rób tego. Tam nikogo nie ma, czemu tam patrzysz?”
Widzisz, zwykle, kiedy kamery s± w³±czone, ³apiesz siê na tym, ¿e patrzysz na tego, do kogo mówisz. Ale tak naprawdê, w realnym ¿yciu, nie robisz tego. Widzisz, kiedy z tob± rozmawiam, czêsto patrzê w inn± stronê, co jest moim zdaniem do¶æ normalne. Czasami robisz tak, kiedy chcesz siê nad czym¶ zastanowiæ. Nie patrzymy sobie nawzajem g³êboko w oczy przez ca³y czas.
Tak wiêc, ca³kiem ¶wiadomie, zacz±³em rozgl±daæ siê na boki mówi±c dialogi, próbuj±c graæ naturalnie, co w koñcu zamieni³o siê w manierê. I teraz czasami, kiedy ogl±dam tamte sceny, my¶lê, czemu do cholery ja siê tak ci±gle rozgl±dam?

Czy kiedy nie by³e¶ jeszcze aktorem, te¿ tak patrzy³e¶?
Nie, za to kiedy ogl±da³em filmy, my¶la³em, czemu u licha oni tak mówi±? Do¶æ czêsto ogl±da³em bohaterki, które, spogl±daj±c w górê w twarze partnerów, prowadzi³y spojrzenie od jednego ich oka do drugiego (odgrywa to). Rozumiesz, o czym mówiê, prawda? Po co to robi±? 'Co¶ wypatrzy³y w jednym oku, to po co szukaj± w drugim? ¯e niby to co¶ jest w tym oku, a nie w tamtym!
W ich przypadku to dzia³a. To ¶wietnie odegrana scena. Ale czemu ja mia³bym to robiæ? Nie bêdê tego robi³. Widzisz, piêkno jakiej¶ roli czy jej wykonania le¿y w tym, ¿eby spróbowaæ byæ realnym, ale nie nudnym. Je¶li bêdziesz gra³ ca³kowicie realistycznie, mo¿esz zanudziæ i jest to gra aktorska. Ale je¶li bêdziesz realistyczny, ale nie nudny, wtedy jest to sztuka aktorska. W tym tkwi ró¿nica.
Na przyk³ad, powiedzmy (deklamuje teatralnym tonem) „Znam ci ja tego okrutnika, który nie mia³ dwóch pajs, ¿eby nakarmiæ dwójkê swoich w³asnych dzieci, nawet na wodê nie mia³.” Nie powiedzia³bym tego w ten sposób. Realistycznie brzmia³oby to tak: „Widzia³em tego faceta. Kurcze, cz³owieku, nie mia³ nawet dwu rupii ¿eby kupiæ dzieciom wody...”
Ale znowu – jest ca³a ta sprawa grania w wymiarze dramatycznym. Nie wolno utraciæ jego istoty. I gdybym naprawdê zacz±³ graæ w ten sposób, uczyæ siê moich kwestii od A do Z i wyg³aszaæ je tak jak to zrobi³em przed chwil±, jestem pewien, ¿e znudzi³oby ciê to bardziej ni¿ jaki¶ sztampowy wystêp.

Gdyby¶ mówi³ tak, jak to zrobi³e¶ przed chwil±, czy mog³oby to zapocz±tkowaæ nowy punkt odniesienia, nowy jêzyk?
Kiedy zmagasz siê sam ze sob±, kiedy jeste¶ gotów maksymalnie siê ods³oniæ, próbujesz osi±gn±æ pewien idea³, do którego d±¿y ka¿dy aktor. Czy mogê po prostu robiæ swoje i nie troszczyæ siê o to, czy podobam siê ludziom, czy nie? Je¶li nie zaakceptuj± Rahula, to nie jest twój problem, ¿e bohater by³ w³a¶nie taki, yaar. Asoka nie jest mn±. Jako aktor graj±cy Asokê zosta³em odrzucony. Ale je¶li zosta³bym odrzucony jako ja, by³oby to jak obudzenie siê rano i powiedzenie, jeste¶ paskudnym ******. Z tym nie mo¿esz siê pogodziæ.

Ale przecie¿ odrzucenie mo¿e dotyczyæ miary danej postaci.
Ale ja nie mogê tego wiedzieæ! Mog³oby byæ tak, ¿e ludzie mówiliby, 'Arre Shah, strasznie fajnie mówisz, go¶ciu, wow, ludzie za tym szalej±'. Ale dla mnie by³oby trudno przymusiæ siê do tego. Nie chodzi o to, ¿e nie wiem, jak to zrobiæ. Wiem, ¿e je¶li zacz±³bym graæ tak i tak, móg³bym mieæ najwiêkszy przebój, jaki stworzono na ziemi. Ale ja szukam formy, ¿ebym móg³ osi±gn±æ to bez schlebiania, podlizywania siê i ¿ebym móg³ osi±gn±æ to bêd±c Sudhirem czy Rahulem czy Rameshem.
Moim najwiêkszym zwyciêstwem bêdzie dzieñ, w którym zacznê graæ samego siebie. I to w tym dniu zakoñczê mój bieg i udam siê na emeryturê. Pragnê zagraæ samego siebie. Ale nie mam na to odwagi. Nie mam te¿ na tyle rzemios³a.
W naszych scenariuszach bardzo wyra¼nie rozgranicza siê g³ównego bohatera od reszty obsady. To co go wyró¿nia to mo¿e byæ to, ¿e jest niezwyk³y, uroczy, przyjemny, pod³y czy z³y. Bohater musi byæ lekko naznaczony jak±¶ odmienno¶ci±, ¿eby mo¿na by³o mówiæ 'Tak, s± tacy ludzie', albo 'Shit, mam nadziejê, ¿e takich jak on nie ma na tym ¶wiecie'.
Bohater nie mo¿e byæ taki (mówi sucho i p³asko); 'Wiem, jestem szczê¶liwy, jestem bardzo szczê¶liwy, ilu tu by³o ludzi' ... (cytat z 'Sholay' – przypisek mój) to jest kwintesencja tego, co sprawdza siê w pewnych filmach. Ale to specjalne znamiê 'Sholay' by³o inne. 'My¶la³em, ¿e bêdê szczê¶liwy ... panie, by³em pañskim wiernym s³ug± (dos³. 'jad³em pañsk± sól' (czyli: jad³em z pañskiego sto³u)- przypisek wrydha)... Mmm, to teraz zjedz kulkê (tym samym p³askim tonem (cytaty z 'Sholay' – przypisek mój)

Musimy wej¶æ w to, co nazywamy bohaterem. Ograniczeniem bohatera nie jest charakterystyka postaci, jego ograniczeniem jest charakterystyka graj±cego go aktora. Ale jest linia, której nie mo¿emy przekroczyæ. Nie otworzê siê na tyle, ¿eby przekroczyæ tê liniê. Nie zrobiê tego. Nie tylko nie zrobiê, ja po prostu nie mogê tego zrobiæ. Tak wiêc bohater nie jest ograniczony tylko przez to, co napisa³ o nim autor, czyli ¿e mo¿na graj±c go doj¶æ do pewnego punktu ani kroku dalej, postaæ jest równie¿ zakre¶lona ograniczeniami graj±cego ja aktora, co mogê pokazaæ odt±d dot±d i ani kroku dalej. Projekcja aktora na granego przez niego bohatera jest na takim poziomie, na jaki aktor siê zgadza.

Mówili¶my o aktorskiej manierze; j±kanie siê z 'Darr' sta³o siê twoim znakiem rozpoznawczym.
Pewnego dnia ogl±da³em z BBC czy jaki¶ program popularnonaukowy, w którym mówili, ¿e wynaleziono chip, który po wszczepieniu pomaga pozbyæ siê j±kania. Mówili, ¿e ludzie j±kaj± siê, kiedy ich umys³y za bardzo skupiaj± siê na tym, jak mówi±. Na przyk³ad, je¶li, powiedzmy, idê na spotkanie z Seem± i mój umys³ jest zbyt tym zaprz±tniêty, mo¿e to przybraæ formê - spotykam siê z ssssssSeem±. To S rani umys³.... umys³ staje siê zbyt wra¿liwy na okre¶lone d¼wiêki. A kiedy stajesz siê na co¶ a¿ tak wra¿liwy? Kiedy jeste¶ tego bardzo ¶wiadomy. Czu³em wiêc, ¿e mój bohater jest tak wyczulony na Kiran, ¿e j±ka siê wymawiaj±c K, ale tylko wtedy, kiedy mówi jej imiê. W ka¿dym innym przypadku nie j±ka siê, wymawiaj±c K.
Poza tym wiesz, ze ja przeszed³em szko³ê gry aktorskiej graj±c w angielskim teatrze. Whhhhha Wendy... WWWWWWonder. Tak mówi± Brytyjczycy Hugh Grant czy Peter Sellers. Umiem przepiêknie siê j±kaæ po moich wystêpach teatralnych.
Kiedy ogl±da³e¶ film – w scenie, w której on umiera, mówi po prostu „I love you Kiran”. Nagle nie jest ju¿ na ni± tak wyczulony. W ostatnim ujêciu tego filmu on siê nie j±ka; niewielu to zauwa¿y³o. Ale dla mnie by³ to znak, ¿e on ju¿ nie jest jej ¶wiadomy, ona nale¿y do kogo innego, ona nie jest jego. Emocje s± takie 'pomog³a¶ temu drugiemu! Do diab³a z tob±, Kiran, ale kocham ciê, Kiran.' Taaak, ale ludziom ³atwiej zrzuciæ to na manierê. A to by³ jedyny film, w jakim siê j±ka³em.
Inn± rzecz±, o której siê nie mówi jest to, ¿e zmieniam g³os na potrzeby postaci. W 'Darr' na¶ladowa³em g³os jednego ch³opaka ze szko³y, Cawasa Baaza, który siê j±ka³ – mia³ bardzo cienki g³os. G³os jest bardzo dziwny... bardzo dziwaczny, upiorny. Upiorny to w³a¶ciwe s³owo. Czêsto ludzie, kiedy chc± mnie na¶ladowaæ, parodiuj± j±kanie siê
W 'Devdasie mówiê „Co za sukinsyn pije” .... (niskim, gard³owym tonem), a nie (cienkim, piskliwym) „Co za sukinsyn pppppppije, ¿eby jako¶ to przetrwaæ.”

Powiedzia³e¶ mi kiedy¶, ¿e przygl±dasz siê ludziom i przyswajasz sobie drbne rzeczy, które robi±. Jak to siê dzieje?
Musisz postrzegaæ ka¿d± osobê w wyj±tkowy sposób. To tak, jak normalnie oko nie widzi tego, co widzi kamera, jak operator ustawia kadr pomiêdzy dwoma drzewami, a ty mówisz, co on chce zobaczyæ miêdzy dwoma drzewami?. Ale czasami jeste¶ w szoku widz±c, jak kamera widzia³a ten kadr.
To tak jak z dowcipem, ka¿dy mo¿e go opowiedzieæ, ale komik estradowy, jak Sajid (Khan), powie go lepiej. Osoba, która nie jest aktorem, czy która nie my¶li przez ca³y czas o graniu, albo która nie wierzy, ¿e graæ mo¿na 24 godziny na dobê, mo¿e nic nie zauwa¿yæ, czy nie postrzegaæ innych w odmienny sposób.
Wiêc na przyk³ad zauwa¿am sposób chodzenia. I to jest normalny krok. Nie chodzi o to, ¿e kto¶ kuleje. Chodzi o sposób chodzenia. Albo to jak podskakuje. Chodzi o to, ¿e ja odnotowujê co¶, co ka¿dy mo¿e zobaczyæ, ale ja widzê, jak mo¿na to co¶ wykorzystaæ w graniu. Widzê u¶miech, jaki¶ wyraz twarzy. Zapamiêtujê to. Obserwujê ludzi podczas wszelkich ¿yciowych czynno¶ci. To jak mówi± i jak rozmawiaj±, jak siedz±, wiesz, ma³y gest, spojrzenie.
Najbardziej poruszaj±ce s± dzieci, bo ich ekspresja nie zosta³a jeszcze uformowana przez ¶rodowisko, w którym ¿yj±. S± szczere w swoim sposobie bycia. Nie zachowuj± siê tak, jak wypada.
Pamiêtam takie wydarzenie z Suhan±; powiedzieli¶my jej, ze jedziemy do Goa. Aryan nagle zda³ sobie sprawê, ¿e ona my¶li, ze Goa to osoba, nie miejsce. Ona my¶la³a, ¿e Goa to przyjaciel, który gdzie¶ mieszka i ¿e my jedziemy do jego domu. Zapyta³em j±, 'Suhana, ty my¶lisz, ¿e Goa to cz³owiek?' A jej twarz nagle przybra³a ten dziwny wyraz. Ani nie zaprzeczy³a, ani nic nie powiedzia³a. Wci±¿ nie wiem, co znaczy³a ta mina, ten wyraz twarzy? Czy by³a smutna? Czy by³a w takim wieku, w którym cz³owiek zdaje sobie sprawê, ¿e jego przypuszczenie by³o b³êdne? By³a upokorzona? Ale to by³a reakcja nieuzasadniona w stosunku do tego, jaka powinna byæ. Widaæ by³o w niej ten dziwny ból i widzia³em w jej oczach spojrzenie, które mówi³o 'Jak mog³am tego nie wiedzieæ? Jak mog³am nie wiedzieæ, ¿e Goa to miejsce, nie cz³owiek.'
Chcia³bym kiedy¶ ten wyraz twarzy wykorzystaæ w którym¶ filmie. Na przyk³ad kto¶ pyta mnie, czy kochasz tê kobietê, a ja tylko patrzy³bym na niego. Brzmi to bezsensownie, ale jest to spojrzenie, które jest niezafa³szowane, niewymuszone, têpe, dziwaczne. Wielu ludzi uwa¿a, ¿e aktorzy nie umiej± patrzeæ. Ja widzê i u¿ywam tego co zobaczê w na najdziwniejsze sposoby.
I to nie chodzi tylko o to, co ludzie robi±, ale i o to, co mówi±.
Jest taka kwestia, któr± chcia³bym strasznie wykorzystaæ kiedy¶ w filmie. Chyba pojawi³a siê w filmie Karana (Johara): 'Wierzysz w mi³o¶æ od pierwszego wejrzenia, czy mam wej¶æ jeszcze raz?' Uwa¿am, ze to cholernie dobre zdanie. Potem taka kwestia. Popisywa³em siê kiedy¶ przed moim makija¿yst±, ¿e 'Czegó¿ to ja dzi¶ nie poka¿ê', a on odparowa³ z oczywistym, 'Czego nie poka¿esz?' To by³o absolutnie spontaniczne i chcê gdzie¶ u¿yæ tego zdania.

Jest jeszcze s³ówko 'phir'. Wykorzysta³em je w „Yes Boss”. Podczas fina³owej walki uderzy³em Adityê Pascholego bardzo mocno.'BACH' i pad³, Juhi patrzy na mnie zachwycona, tak wow, a ja mówiê 'a co?' To tak jakbym powiedzia³ na przyk³ad do kucharza 'pyszne jedzenie, paluszki rybne by³y ¶wietnie przyrz±dzone', a on popatrzy³by na mnie i powiedzia³ 'no i co z tego?'
I ta kwestia z „Yes Boss”, „Sir, nale¿ê do pana.” Wdajê siê w bójkê z Hari Singhiem (który by³ przedtem sekretarzem Sridevi) a on mi ubli¿a, 'Ty ³achudro, ty alfonsie.' A ja odpowiadam 'Sir, w koñcu nale¿ê do pana.” Scena w której u¿y³em tego w 'Yes Boss' to ta, kiedy Aditya Panscholi mówi, „Jedzenia jest w bród', a ja odpowiadam 'Sir. proszê siê czêstowaæ, to wszystko nale¿y do pana...”

Jeszcze jakie¶ inspiracje?
Je¶li chodzi o sposób chodzenia, to ca³a masa. W 'Kabhi Haan Kabhi Naa', chodzê krokiem Zahida, syna Saeeda. 'Josh' w³a¶ciwie ¶ci±gniêty jest od aktora z filmu „Bia³e piaski”, tego go¶cia, który gra³ w „9 ½ tygodnia” (Mickeya Rourke – przypisek mój).
W 'Baazigarze' na¶ladowa³em Amitabha Bachchana Babu z 'Satte Pe Satta'. W 'Dilwale...' bohater jest trochê jak ja sam, ma moje poczucie humoru. Nawet w 'Kal Ho Naa Ho' bohater ma trochê mojego poczucia humoru, trochê z³o¶liwego, jak to 'Hej, Jennifer Lopez” - ale to ¿arty, które nie rani± do ¿ywego. Bohater 'Pardes' zagrany by³ neutralnie. Nie rozumia³em, sk±d on siê wzi±³, dok±d zmierza. Zagra³em go wiêc bezpiecznie.
W 'Ram Jaane' inspiracj± jest historia, jak± us³ysza³em w dzieciñstwie – ¿e ma³e dzieci gryz± w³asne d³onie. Kiedy s± rozz³oszczone, tak w³a¶nie robi±. W³a¶nie w taki sposób zagra³em tê postaæ.
Prostota bohatera 'Main Hoon Na' jest ca³kowicie wziêta od Aryana. Je¶li poprosiæ Aryana, ¿eby czego¶ nie mówi³, na pewno powie. Wie, ze nie powinien tego robiæ; ale chce to powiedzieæ. A potem robi co¶ takiego, ¿e zakochujesz siê w nim, zamiast go zbesztaæ. Próbowa³em to powtórzyæ w scenie, w której obie moje rêce siê unosz± i zaczynam ¶piewaæ, a Sushmita mówi, 'Wydaje mi siê, czy ¶piewa³e¶ dla mnie?' A ja mam ten wyraz twarzy - taki jakby og³uszony, taki g³upi, ¿e tylko ma³e dziecko taki mo¿e mieæ, ca³y dialog na tym bazuje. To jest absolutnie Aryanowe, ¿e 'jestem tylko ma³ym cynowym ¿o³nierzykiem.'

Ona mówi: '¦piewa³e¶ dla mnie, czy nie, mów!'
Wtedy ja, ¿e 'Ma'am ja...'
'Mów!'
'Ma'am ja tylko... jestem ma³ym cynowym ¿o³nierzykiem.'

Nie zawsze robiê to ¶wiadomie. To nie tak, ¿e siadam i robiê notatki. To siê po prostu dzieje. Czasami wiem, sk±d to czy tamto wzi±³em, czasami nawet nie pamiêtam, ale po prostu chwytam niuanse danej sceny.
Na przyk³ad w 'Devdasie', s± tam takie kwestie, które wypowiada ka¿dy cz³owiek, który przychodzi na pogrzeb; 'By³ dobrym cz³owiekiem'. Albo, 'A dopiero niedawno go spotka³em'. Albo, 'Daj mi znaæ, gdyby¶ czego¶ potrzebowa³a.' Ka¿dy na pogrzebie mówi te trzy zdania.
Ale kiedy mówiê to na pogrzebie w³asnego ojca, ca³a scena nabiera dziwnego wyd¼wiêku. Te s³owa brzmi± dobrze w ustach obcego, ale wypowiadane przez syna brzmi± co najmniej dziwacznie. Tak to zagra³em w 'Devdasie'.
Czasami co¶ jest kwesti± nag³ego impulsu. Bardzo lubiê tê scenê z 'Devdasa': 'Nie zniosê aby dotyka³ ciê kto¶ jeszcze'. I jestem pijany. I próbujê z³apaæ robaka, który kr±¿y wokó³ nas. I muszê spa¶æ ze schodów. Jak spadam ze schodów? 'Lotos, nawet kiedy sk±pie siê w mule, nadal zwabia pszczo³ê' i bohater ju¿ spada – dum, dum, dum...
Upadek Devdasa w pijanej scenie jest wziêty z opisu trzech stadiów pijañstwa z 'Burmistrza Casterbridge' Thomasa Hardy. Jednym z nich jest, ¿e le¿y siê jak ¶winia. Chcia³em le¿eæ jak ¶winia, z rozrzuconymi nogami, z twarz± obrócon± na bok. Chcia³em zagraæ ten fragment w³a¶nie tak.
W Devdasie, nawet w kiedy stacza siê w kompletn± degradacjê, jest wci±¿ ogromnie du¿o godno¶ci. Wiesz, chcia³em zagraæ go jako cz³owieka bez krêgos³upa, ale w nim wci±¿ by³o to co¶. Zagra³em to w scenie (kiedy Parvati odwiedza go po ¶mierci ojca), w której on mówi, 'Ucieknij teraz ze mn±'
Ona odpowiada; 'Deva, nie jestem w stanie, nie mogê uciec'. To bardzo poni¿aj±ca scena. I wtedy, on nagle mówi: 'Zobacz, zatrzyma³em go, to by³ twój dzbanek, prawda? Ech, nie potrzebujê kogo¶ takiego jak ty, znajd¼ mi inn± narzeczon±.'
I potem nagle on mówi, proszê, odejd¼ ze mn±, bo mnie kochasz. A ona odpowiada, nie mogê tego zrobiæ. Wiêc ja mówiê, 'Obiecujê, ¿e zanim umrê, dowlokê siê do twoich stóp.'
W ostatnim ujêciu tej sceny – które zosta³o dodane pó¼niej, kiedy wychodzê z pokoju i odwracam siê do niej, mówiê jedno s³owo, które ona powtarza w filmie: 'dhusht'. Dzieje siê to, ¿e ja w³a¶ciwie nazywam j± dziwk±. Ash by³a zdezorientowana, kiedy to powiedzia³em. Klimat tej sceny jest taki, ¿e Devdas w³a¶ciwie b³aga j±, ucieknij ze mn±, dam ci wszystko. Widzisz, jestem w stosunku do ciebie cyniczny, jestem sarkastyczny, bo kocham ciê wiêcej ni¿ w³asne ¿ycie. Ucieknij teraz ze mn±...
Nie!
Dziwka.

I Bhansali mi powiedzia³, 'Nie, nie, Shah Rukh, jak mo¿esz tak powiedzieæ'
Powiedzia³em, nie, tam bêdzie ta dziwka, ona tam musi byæ. Musi tam byæ trochê zabawy.
Nie chodzi o to, ¿e j± poni¿am. Nie wiem nawet jakiego s³owa u¿yæ. Odwracam siê wiêc, mówiê to s³owo, ale mówiê je tak, ze zawiera ono w sobie ogromny ³adunek mi³o¶ci. Potem pewien Indus powiedzia³, 'Sir, proszê powiedzieæ 'dhusht.' to bardzo czu³e s³ówko.”

Na ile twoi rówie¶nicy i wspó³cze¶ni aktorzy maj± wp³yw na twoj± grê? Kto mia³ najwiêksze oddzia³ywanie? Co z Dilipem Kumarem?
Je¶li chcesz wiedzieæ, to ja nale¿ê do pokolenia, które zaczyna my¶leæ, ¿e on jest za wolny. Ja lubiê szybko¶æ w dialogach. Je¶li nie ma szybko¶ci, potrzebna jest intensywno¶æ lub styl pokroju Amitabhowego, ¿e 'klucz od tego pomieszczenia mam teraz ja' (to i nastêpne zdania odnosz± siê do sceny zez s³ynnego filmu Big B, 'Deewar')

Jaka to scena?
Ta, kiedy on w¶lizguje siê do ¶rodka, zamyka drzwi na klucz, klucz wrzuca do kieszeni i mówi, ¿e odt±d wyjd± st±d tylko ci, co prze¿yj±. Patrz, jak on to gra. I ¿e teraz to on ma klucz od zamka, który zamyka te drzwi.

I zaczynaj± siê biæ.

Popatrz, jaki ma styl. Po bójce on bierze klucz, otwiera zamek, wychodzi, ale nie kroczy jak macho man. Popatrz, jaka piêkna re¿yseria, re¿yser musia³ powiedzieæ widowni, ¿e to by³a straszna bójka, cz³owieku, ale musia³ powiedzieæ tak¿e jasno, ¿e to co zrobi³ bohater to nie by³ tylko dlatego, ¿e taki ma styl. Wymaga³o to pokazania, ¿e trzeba by³o spraæ tego kud³acza na kwa¶ne jab³ko, ¿e trzeba by³o mieæ do tego jaja. I ten go¶æ by³ wielki, cz³owieku, bohater co siê zowie.
Co wiêc robi Amitabh, kiedy ju¿ wychodzi stamt±d? Idzie i wk³ada g³owê pod kran, odkrêca go, a z niego wyp³ywa brudna woda, a on wk³ada pod ni± g³owê. Co za bohater. To nie pierwszy lepszy go¶æ, który pobi³ z³ego faceta. Dlaczego wiêc Amitabh Bachchan sta³ siê gwiazdorem? To w³a¶nie dlatego, za ten jeden gest w³o¿enia g³owy pod kran. Bo w tym momencie zdajesz sobie sprawê, ¿e w³a¶nie stoczy³ ciê¿k± walkê, ¿e prawie zabi³ tego drugiego, ale, o rany, pokaza³, ¿e nawet Amitabh Bachchan musi... od czasu do czasu umyæ w³osy. To jest silny facet. Tylko Amit jest w stanie tak to zagraæ. Rajesh Khanna, nie, gdyby to by³ Rishi Kapoor, te¿ nie, to tylko pomocnik.”

Dla mnie to jasne, ¿e to Amitabh Bachchan. Bo wyros³em ogl±daj±c go. By³em maniakiem kina od po³owy lat 70 do koñca lat 80. A to by³y czasy, kiedy Amitabh Bachchan by³ czê¶ci± ¿ycia nas wszystkich. Nie mog³e¶ wyj¶æ z domu, ¿eby siê na niego codziennie nie natkn±æ. Jego wizerunek, jego g³os, rozmach, z jakim wciela³ siê w super bohaterów... On jest naszym supermanem. Jak chodzi o aktorstwo, to on wywar³ na mnie najwiêkszy wp³yw.
To jest styl. A ta scena z „Amar Akbar Anthony.” Zostaje zlany przez Vinoda Khannê. Mówi, 'Starszy bracie, ty pobi³e¶ dziesiêciu, a ja tylko dwóch. Ale solidnie ich zala³em, no nie?' Serce siê do niego wyrywa, yaar. Co za m³odszy brat! W filmach hindi starszy brat mo¿e zbiæ m³odszego . Ale je¶li ten m³odszy brat mówi co¶ takiego, twoje serce bije dla niego. Bo tak, yaar naprawdê da³ im wycisk, yaar. Wyobra¼ sobie teraz, ¿e jaki¶ z³y aktor to gra. ¯adnego stylu, ¿adnego wystêpu, ¿adnego grania dla pierwszego rzêdu.

Oprócz niego, bardzo du¿y wp³yw mia³ na mnie Michael J.Fox. To chyba by³a epoka, w której on rz±dzi³ - „Powrót do przesz³o¶ci” i „Happy Times.” Nawet 'Yes Boss” to „Mi³o¶æ czy pieni±dze” Michaela J.Foxa. Uwielbiam go.
Trzecia inspiracja to Peter Sellers. Zakocha³em siê w Peterze Sellersie po „Strzale w ciemno¶ci” i uwielbiam seriê o Ró¿owej Panterze.
S± te¿ ludzie jak Raj Babarand i Ajit Vachchani, których ogl±da³em w NSD (National School Of Drama – przypisek mój), Surekha Sikriand i, do pewnego stopnia, mój przyjaciel Raghubhai, Rajsh Vivek. Wyros³em w tej atmosferze. Ogl±da³em ich w sztuce „Suraj Ka Satwan Ghoda”. Widzia³em, jak grali w „Ashwathamie”. Widzia³em ich w „Razia Sultana”. Z jakim napiêciem ogl±da³em te spektakle! By³em zwykle pod ogromnym wra¿eniem ich umiejêtno¶ci. Chodzi³em tam codziennie na spektakle. Przedstawienia wystawiano w starym forcie. Mówiê o tym oczywi¶cie z retrospektywy, bo na pewno wtedy nie przysz³o mi do g³owy, ¿e bêdê kiedy¶ aktorem, tak jak oni.
My¶lê, ¿e takie wspomnienia pozostaj±, staj± siê czê¶ci± twojego umys³u, a ty je potem nie¶wiadomie wykorzystujesz. Pamiêtam bardzo ¿ywo tamte spektakle – ka¿d± czê¶æ i to, co mi siê podoba³o – i nawet teraz, kiedy kogo¶ z nich spotykam, okazujê im wiele szacunku, bo oni, nie¶wiadomie, uformowali mnie aktorsko. Jestem tego bardzo pewien. Kiedy ludzi mówi±, ¿e ja na¶ladujê innych, ja my¶lê jedynie o tych aktorach, którzy mieli na mnie wp³yw i nie wstydzê siê o tym mówiæ. To oni wtedy nauczyli mnie niuansów tego, czym jest aktorstwo. To s± tak¿e wspomnienia dzieciñstwa, które tkwi± we mnie.
Hmmm … Divya Seth! Pracowa³em z ni±, jest wspó³czesn± mi aktork±. Divya jest wspania³± aktork±, jedn± z najlepszych, z jakimi gra³em. Jednak, je¶li kiedykolwiek mia³em jakiego¶ nauczyciela aktorstwa, to by³ to Barry John.

Czy to w³a¶nie teatrze rozpali³ ciê do wystêpów na ¿ywo? Czy to dlatego gra³e¶ w teatrze?
Dla mnie aktorstwo wszêdzie ma tak samo ekscytuj±cy wp³yw. Tak, by³ taki wp³yw, choæ u¶wiadomi³em to sobie pó¼niej. Wystêp na ¿ywo jest o wiele trudniejszy, bardziej szarpie nerwy, przy spektaklu na ¿ywo musisz wszystko zrobiæ, po³±czyæ to w jedno, nie wiedz±c, jak wypadnie, jaka bêdzie reakcja, jak na przyk³ad przy prowadzeniu gali Filmfare'owej. Jest to wielkie wyzwanie. Je¶li film siê nie uda³, to i tak nie widzisz na ¿ywo odbioru publiczno¶ci. Na scenie widzisz od razu, czy wszystko idzie dobrze, czy nie. Tak wiêc, dopóki bêdê mia³ choæ jednego widza, bêdê szczê¶liwy mog±c wystêpowaæ i nas³uchiwaæ reakcji.

Teatr jest uwa¿any za sztukê wy¿sz±. Zgadzasz siê z tym?
Nie.

Ludzie, którzy wywodz± siê z teatru uwa¿aj± siê za lepszych.
I ja tak mia³em, kiedy tu przyjecha³em. To by³o tak, nie bêdê odstawia³ tych tandetnych tañców, nie bêdê taki i taki. Ja wiem wiêcej. Ale my¶lê, ze mo¿e dziêki teatrowi rzeczywi¶cie trochê wiêcej wiedzia³em i poradzi³em sobie. Na sto procent, teatr zapewni³ mi dobry start, przynajmniej jak chodzi o aktorstwo. Tañczyæ nauczy³em siê w teatrze, walczyæ nauczy³em siê w teatrze, jêzyka cia³a, wykorzystania przestrzeni, jak upadaæ, jak wstawaæ, jak graæ sceny pe³ne napiêcia, wyczucia puenty w komedii, to wszystko pochodzi³o z mojego wychowania teatralnego. Moim punktem odniesienia jest do dzi¶ teatr angielski. Wszystko to zebrane razem da³o mi przewagê na starcie. Radzi³bym wiêc ludziom my¶l±cym o aktorstwie, ¿eby pograli w teatrze. Ale tak¿e mówiê zawsze, ¿e ja by³em w³a¶ciwym cz³owiekiem we w³a¶ciwym czasie na w³a¶ciwym miejscu. To tajemnica mojego sukcesu.


T³umaczenie: Mowilka

Gor±ce podziêkowania na wryddhy dla ogromny wk³ad pracy i zaanga¿owanie w t³umaczenie obfitych kwestii w hindi


© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w ca³o¶ci lub we fragmentach jedynie za zgod± serwisu.
    Wiêcej informacji w dziale "strona"