w telegraficznym skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

- Nota od autora

- Słowo wstępne K. Johara

- 1. Chromosom X

- 2. A ja mam moją mamę

- 3. Dziecko przeznaczenia

- 4. Trudna przeprawa

- 5. Miasto Aniołów

- 6. Miłość w czasach stresu

- 7. Sprytne zagrania

- 8. Zmysłowe usta i gorący seks

- 9. Skarby aktorstwa

- 10. Bardzo gniewny młody człowiek z dołeczkami

- 11. Haha hihi  

- 12. Jestem najlepszy. Ding dong

- 13. „Kabhi Alvida Na Kehna”

- 14. Inni

- 15. Inni 2

- wywiad z M. Shiekhem

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Rozdział 7. Sprytne zagrania

"Still Reading Khan"
Autor: Mushtaq Shiekh
 

„Gdybym nie uległ pochlebstwom, byłbym bardzo dobrym aktorem”.
Shah Rukh Khan

To nie jest wywiad; nawet nie to, co dziennikarze uwielbiają określać jako strumień myśli. To fragmenty z kilku nagranych dyskusji; czysty, niezafałszowany Shah Rukh Khan o swym aktorskim rzemiośle. Fragmenty, jak i cała transkrypcja, mogłyby wypełnić całą książkę (to dobry pomysł, trzeba to wziąć pod uwagę). Ten rozdział próbuje zgłębić aktorstwo Shah Rukha Khana. Zanim zaczniemy dyskutować o przyczynach i skutkach, oddajmy mikrofon jemu samemu.

Kiedyś w wywiadzie zdefiniowałeś aktora i wykonawcę/odtwórcę*. Rozwiń to.

To, co robimy w naszych filmach, to siedemdziesiąt procent wykonawstwa i trzydzieści procent aktorstwa. Naprawdę zawierzam graniu dla publiczności. Nie jestem kimś, kto uważa, że kreacja powinna być tak uwewnętrzniona, że nikt jej nie zrozumie; potem ludzie wychodzą z kina, mówiąc: „Cholernie dobry film, stary, ale go nie zrozumiałem”. Ale znowu przecież – jestem przekonany, że moje dojrzewanie jako aktora polega na tym, jak bardzo zwyczajny się staję w moich kreacjach.
Często o tym mówię, ale nieczęsto jest to właściwie odbierane. Słowo, którego tutaj używam, to „zwyczajny”, powinienem stawać się coraz bardziej zwyczajny w moich rolach i niezwykły w moim aktorstwie. Teraz dużo odgrywam, co jest całkowicie w porządku. Nie mam żadnych zahamowań.

Zagrałem w ciągu tylu lat tak wiele postaci, a jednak są momenty, kiedy robię się nieufny, jeśli chodzi o moje role. Odczuwam coś takiego: „Stary, już to robiłem, dlaczego powinienem zrobić to jeszcze raz”? Ponieważ nie mogę, nie mogę ciągle nabierać ludzi i używać ich słabości dla własnej korzyści.
Widzisz, to jak „Ramajana” w telewizji. Myślę, że jest zużyta... w pewnym sensie. To rozrywka oparta na eksploatacji, wyzysku, ponieważ nie można, zwyczajnie nie da się nie lubić opowieści zawartych w „Ramajanie”. Nie możesz powiedzieć: „Ta historia jest mało rozrywkowa”. Bo to superhit. I wykorzystuje się ten aspekt. Wielu filmowców to uczyniło, także w „Main Hoon Na”.
Może eksploatacja jest zbyt mocnym słowem. Może to coś, czego nauczyłem się przez lata; metoda prób i błędów, by uzyskać reakcję, jakiej się chce, w dwuwymiarowej płaszczyźnie, i by sięgnąć trzeciego wymiaru oraz rzeczywiście poruszyć ludzi.

Powiedziałeś kiedyś: „Wiem, że jeśli spojrzę w pewien sposób, publiczność będzie płakać”; możesz wykorzystywać to spojrzenie. Nie masz więc nic przeciwko naciskaniu guzika, o którym wiesz, że doprowadzi ludzi do płaczu, czy będziesz próbował naciskać inne przyciski...

Tak, mogę próbować naciskać inne guziki (skoro używasz tego słowa), ale ostatecznie uruchamia się ten sam pierwszy przycisk. To system przekaźnikowy. Mogę cię oszukiwać jak artysta i udawać, aż stwierdzisz: „Stary, on to zrobił inaczej, a i tak doprowadził mnie do łez”. Ale tak naprawdę to ta sama rzecz, ponieważ jest jeden guziczek odpowiedzialny za twój płacz i jeden sprawiający, że się śmiejesz. Tylko jedno podwzgórze, jedna jedyna synapsa w mózgu. Mogą być różne mutacje, ale ostatecznie łączą się z tym jednym guzikiem. Nie wierzę w istnienie izolowanych emocji; wszystko wydarza się symultanicznie.

Jednak pokazanie tego nie jest łatwe. Jestem przekonany, żeby czynić moje role głośniejszymi niż moje aktorstwo. W moim przypadku kreacja jest kluczem do podbicia serca. To także sposób istnienia naszej kultury. Nie jesteśmy subtelni. Wiele odgrywamy. Jestem zbyt wrośnięty w ten system – lub system wycisnął na mnie takie piętno – by móc myśleć inaczej.

Wiem, jak przyswoić pewne rzeczy i sprawić, by były naturalniejsze. Wiesz – jak stworzyć zarys postaci, jak ją przedstawić; ale nasze filmy, nasze historie i nasze scenariusze są takie, że pozwalamy bohaterowi objawiać się, rozwijać poprzez słowa, które wypowiada. Musi odrobinę odgrywać, dołożyć to do słów, uczynić kreację bardziej krwistą.

Jak chciałbyś być znany – jako wykonawca czy jako aktor?

Chciałbym być znany jako wykonawca. Byłoby nieuczciwe z mojej strony mówić, że jestem aktorem, który coś odgrywa. Jestem po prostu wykonawcą, który przesuwa się w stronę aktorstwa.

Uważam, że nie ma zbyt wielu prawdziwych aktorów na świecie. Sądzę, że są wspaniali wykonawcy. Ktoś może utrzymać twoją uwagę przez trzy godziny i nie wiedzieć, jak grać. Są szczerzy, autentyczni aktorzy na świecie, którzy mają jaja, by iść do przodu i być właśnie tacy. Mam na myśli to, że wszyscy jesteśmy dobrymi aktorami, ale nie jesteśmy na tyle silni, by zatracić się w postaciach. A ci, którzy mają jaja, tak robią.

Przez lata odegrałem pewnie z siedemdziesiąt ról i na potrzeby tego rozumowania powiedzmy, że każda rola była inna. Widzisz, głównym ludzkim problemem jest kwestia identyfikacji. To, co nieznane, przeraża; niewiadome jest niepożądane. To coś, czego boisz się tak dalece, że to odrzucasz. Wiadoma to coś, z czym czujesz się swobodnie. Jak w powiedzeniu, że szuka się dziewczyny, która będzie jak własna matka. Nie oznacza to, że naprawdę szuka się takiej dziewczyny, ale jeśli są chwile, w których ona przypomina matkę, powodują one poczucie bezpieczeństwa.

Tak samo jest z aktorem, a raczej z gwiazdą. Trzeba tak wykreować tę postać, by publiczność nie odrzuciła jej lub by się jej nie bała. To nie dzieje się celowo, ale gwiazda jest kreowana, kiedy publiczność patrzy na nią i czuje się bezpiecznie. Kiedy ludzie czują, że znają tego gościa.

Błędem jest więc przypuszczać, że po tych wszystkich latach jest w tobie jakiś element, który zaskoczy publiczność. Nie da rady. Czy to Marlon Brando, czy Al Pacino, czy pan Bachchan. To rys osobowości towarzyszący bohaterowi, którego się gra, który czyni go większym, nieznanym lub podobnym do tego, kim jesteś, i który sprawia, że ludzie czują się bezpiecznie. Głupio byłoby, gdybym myślał, że jestem inny. Gdybym nie miał tego naddatku, nie zrobiłbym trzydziestu filmów. Zrobiłbym pięć i był znany jako wielki aktor.

Odkąd stałem się gwiazdą, musiałem zrozumieć, że jest we mnie coś, co może być określane mianem „manieryzmów” przez ludzi, którzy nie rozumieją aktorstwa, albo co można nazwać „stylem”. Jestem tym samym człowiekiem, a oni lubią tego człowieka. Wszystkie te style czy manieryzmy odbijają świadomość publiczności, fakt, że czuje się ona z tym człowiekiem pewnie.

„Asoka” nie podobał się nie dlatego, że źle zagrałem, ale dlatego, ponieważ był to krok w kierunku nieznanego. Mój schyłek jako gwiazdy nastąpi też nie z tego powodu, że nie będę dobrze grał, ale dlatego, że ludzie nie będą chcieli mnie dłużej znać. Nie dlatego, że stanę się nudny, ale ponieważ będę akceptowany bez zastrzeżeń. Zażyłość wywołuje pogardę.

Czy żałujesz czegoś z powodu tego, że jesteś wykonawcą?

Widzisz, uważam, że to, co „wewnątrz” jest nudne. Zamierzam robić rzeczy, które uczynią mnie większym niż życie. Nie chodzi o to, że gra się ciągle Supermana. Mówię o przekazywanych emocjach. Może zmienię się z czasem, ale w tej chwili uważam, że wykonawstwo jest kluczem.
Jednak ostatnio moje kreacje obniżyły tonację, są subtelniejsze i czystsze, nawet jeśli nie uwewnętrzniam ich i nic z tych rzeczy.

Widzisz, jestem skromną gwiazdą, ale aroganckim aktorem. Czasem wychodzę ponad skalę i jestem głośny. Mogę grać źle, może mi się zdawać, że dana rola wymaga czegoś takiego. Moje rozumowanie może być błędne i przyjmę krytykę, jeśli o to chodzi. Ale nie zgodzę się na to, że zagrałem krzykliwie przypadkiem. Cokolwiek robię, robię celowo. Rozumowanie może być czasami złe. Ale nie jest tak, że nie wiedziałem, co robię i to się wymknęło spod kontroli. To głupie.

Krytycy mówią: „On robi to samo”. Ale czy uświadamiają sobie, że jeśli sytuacja jest ta sama, także guzik, który trzeba nacisnąć, jest ten sam? Że oczywiście mógłbym zrobić to inaczej, ale chciałem wykorzystać to, co zadziałało wcześniej? Nie jestem głupcem, by sądzić, że zagrałem bardzo odmiennie, że to było trudne. Po pierwsze – poziomy wykonawstwa są różne. Nie próbuj ich zestawiać. Twoja skala i moja skala w większości przypadków mogą się nie zgadzać. Po drugie – nigdy nic nie dzieje się przypadkowo. Szanuję twoje krytyczne analizy. Ale pamiętaj, że to jest moja praca. Jestem bardzo pewny siebie, jeśli o nią chodzi. Wiem, co działa.

Jak trudno jest po prostu odgrywać, a nie grać?

Na jedno wychodzi. Grajże, stary, nie rób wielkiego aktorstwa. Kamera! Kręcimy! Koniec! Widzisz, dla mnie jedyna różnica między odgrywaniem a aktorstwem jest taka, że w tym pierwszym przypadku muszę grać pod oczekiwania widzów. Kiedy to jest aktorstwo, staje się trochę bardziej wewnętrzne. Jeśli aktorstwo się uzewnętrznia, staje się odgrywaniem. Więc oba są tym samym. To nie jest tak, że jeśli odgrywasz, to nie grasz. Nigdy się tak nie dzieje, nie da się oddzielić tych dwóch rzeczy.

Każdy film ma pewien poziom decybeli, swoją własną głośność, własne brzmienie, ekspresję. Na przykład „Swades” nadaje na jednej płaszczyźnie, a „Main Hoon Na” na całkiem odmiennej. Kto może powiedzieć, że jedna jest lepsza niż druga? To coś, czego nie da się osądzić. Moim zdaniem w obu filmach odegrałem role zgodne z kierunkiem filmu. Czasami ten kierunek sugeruje ci aktorstwo, a czasami sprawia, że odgrywasz. To zależy od filmu.
A w pewnych filmach – właściwie w całkowicie odgrywanych filmach – pewne sceny stają się uwewnętrznione, kiedy gram. Jest kilka takich momentów w „Devdasie”.

Ok, sprawdźmy, czy to dobrze pojąłem. W „Kabhi Khushi Kabhie Gham”, kiedy patrzysz w pewien sposób na swoją matkę, wiadomo, że matki w całym kraju sięgną po swoje chustki do nosa i będą na ciebie patrzeć jak na swojego syna. Ale w „Swades”, kiedy patrzysz na Kaveriammę, to całkowicie różne spojrzenie, inne odczucie.

Tak, to spojrzenie jest całkowicie sterowane przez rdzeń filmu – i nie mam na myśli dosłownego znaczenia. Myślę o rysie filmu, który ujawnia się podczas kręcenia. Znowu – mam stuprocentowo inne spojrzenie, kiedy patrzę na moją matkę w „Asoce”.

Wydaje mi się, że w obu filmach, „Asoce” i „Swades”, powinieneś spoglądać tak samo.

Nie całkiem, nie powinienem. „Asoka” to inny wymiar. Wyczuwam to, ale nie potrafię opisać. Kojarzysz tę scenę, w której siedzę z matką i nie patrzę wprost na nią? A potem ona coś mówi, a ja w tej chwili rzucam w jej kierunku jedno spojrzenie i wychodzę. Nie wiem, dlaczego nakręciłem tę scenę w ten konkretny sposób, ale miałem poczucie, wyczułem, że jest postęp. To dlatego uważam, że dobrze pracuję w filmach – mam wyczucie, dokąd film dąży. Mam cały zarys filmu. Mimo to czasami upływają dni, zanim dotrę do jego sedna.

Na przykład?

„Asoka”. „Asoka” zajął mi dzień, dwa albo trzy. „Swades” nie. Jeśli chodzi o „Swades” byłem w temacie od pierwszego dnia.

Myślisz, że sceny z „Asoki”, w których nie dotarłeś od początku do sedna filmu, nie udały ci się?

Nie, w takich razach zachowuje się ostrożność.

Co masz na myśli, mówiąc o zachowywaniu ostrożności?

To neutralny sposób gry. Nie jest ani dobry, ani zły. Nie ma w tym magii ani nie jest on też niedobry . Po prostu grasz i jakoś sobie radzisz. To zazwyczaj dzieje się podczas pierwszych dwóch – trzech dni, wszyscy biorący udział w filmie próbują się odkryć nawzajem. I zazwyczaj te sceny, jeśli chodzi o jego ciągłość, też są w porządku.

Jest taka scena w „Veer-Zaara”, w której mówisz: „Nie wiem, czy synowie w Indiach są tacy, ale wiem, że matki są właśnie takie”. W tego typu scenie, która została zajechana na śmierć w filmach hindi, grasz czy odgrywasz?

Dobrze, weźmy tę scenę jako przykład. Ponieważ grałem ją wiele razy w wielu różnych filmach, i wiem, że to dokładnie ta sama scena, robię tak, że próbuję myśleć jak ktoś całkiem inny. I wiem, że powinienem usiąść u stóp matki, jak to zrobiłem w dwóch czy trzech filmach. To może być nagrane w jednym ujęciu, ponieważ to potrafię.
Wiesz, poza tym trudniej jest odgrywać, ponieważ kiedy grasz, robisz to dla siebie; kiedy odgrywasz, robisz to, mając nadzieję, że wszystkim innym się to spodoba.

Kiedy więc robię scenę jak ta (odgrywałem już taką scenę, nie grałem, w „Dilwale Dulhania Le Jayenge”), wiem, że wielu matkom spodobałoby się to, co mówię. „Są dwie drogi, które można obrać w życiu – zła i dobra”. Moja matka zawsze tak mówiła. Więc jeśli o to chodzi, zagrałem tę scenę dla siebie. „Słuchaj, bracie, wszyscy widzieli moje kreacje, ale tę jedną robię po prostu dla siebie”. Całkiem możliwe, że ludzie wciąż będą lubić „Dilwale…” bardziej. Całkiem możliwe, że ludzie powiedzą może, że ta jest lepsza. Ale tak naprawdę nie umiem powiedzieć, nie ma sposobu na porównanie czy osądzenie, że to jest lepsze niż tamto.

Odgrywanie jest daleko bardziej skomplikowane. Odgrywanie to bycie zdolnym do uchwycenia tętna publiczności. Odgrywanie to jak monolog komika. Może się stać niebezpiecznie płaski, musisz być pewien, że przez te pół godziny ludzie będą się śmiać. Granie jest czymś na kształt podziękowania podczas ceremonii rozdania nagród.

Mówiłeś wcześniej o manieryzmach. Czy wszystkie te czynniki składają się na styl?

Dla mnie styl to brak stylu. Dla mnie moda to wygoda. To stało się moim stylem, po prostu dobre samopoczucie. Jak posiadanie bluzy sięgającej stóp. Cokolwiek robisz, jest stylowe, cokolwiek, jeśli chcesz się wygodnie czuć. Ale skrępowanie w ekspresji, skrępowanie w graniu, dyskomfort podczas zmiany, poczucie skrępowania w ciuchach – to nigdy nie może stać się stylowe. Jeśli czujesz się wygodnie, to będzie stylowe, co za styl!
Czuję się komfortowo, kiedy rozkładam ramiona. To takie przyjemne. W każdej innej sytuacji czuję się równie wygodnie, ale tak (mruczy) aaaaa, tak. Jest mnóstwo odmian. „Tum paas aaye…” albo „Yeh tara woh tara…”, unoszę ramiona w górę, robię to w każdym filmie. A ponieważ czuję się z tym komfortowo, to stało się stylowe.

Skoro mowa o stylu – kostiumy każdej postaci uwydatniają naturę, postawę lub styl bohatera. Bezpośrednio nie zwraca się na to uwagi, ale jako gwiazda przedefiniowuje się ubranie. Rzeczy, które się ubiera, stają się chwilową modą czy trendem, są nieszablonową wizytówką tego, jak gwiazdy się ubierają, nawet kolory, które można przypisać Karanowi.

Jestem osobiście bardzo świadomy mody, w takim zakresie, iż wiem, że dżinsy i biały t-shirt są najbardziej cool albo że czarny garnitur jest najbardziej cool. Jeśli o to chodzi, jestem bardzo wybredny. Nigdy nie ubrałbym źle dopasowanych dżinsów czy butów. Ale nie jestem świadomy mody, jeśli chodzi o strojenie się na jakąś okazję. Ponieważ uważam, że jak tylko stroisz się z jakiejś okazji, jesteś niemodny.

Moda jest tym, co robisz. Nie tym, co robią inni. Więc całe moje myślenie związane z ubraniami prowadzi do tego, że jeśli noszę coś dobrze, mogę ustanowić trend, to znaczy jestem tym, który sprawia, że coś jest modne. Samo określenie „moda” wskazuje nie na coś, co kopiujesz; moda to coś, co kreujesz. Więc jeśli dasz mi zestaw ciuchów, które nie były akceptowane, lub były, ale nie były popularne, ubiorę się w nie bez pytania i będę je nosił. Jeśli je kwestionuję, będę wyglądał niezręcznie. Jeśli muszę ubrać dhoti pajama, ubiorę się w nią przekonująco (nie noszę podkoszulków zbyt często, o ile postać tego nie wymaga). Ogólnie nie wyglądam dobrze bez koszuli, więc jej nie zdejmuję. Jestem w taki sposób świadomy mody. Jeśli w coś się ubieram i jestem w tym pewny siebie – to jest moda.

Ale jeśli chodzi o kostiumy filmowe, nie kwestionuję ich, ponieważ to nie ja decyduję. Jest mnóstwo rzeczy, które lubię osobiście, a które nie wyglądają dobrze na ekranie. W zasadzie uważam, że jedną z zasad – która mogłaby zbyt uprościć – dla młodego aktora jest to, że bardziej obcisłe jest lepsze. Obcisłe ciuchy wyglądają lepiej na ekranie. To znaczy trzeba mieć w tym wypadku oczywiście odpowiednie ciało. Trzeba mieć pewną fizyczność. Uważam, że w bardziej dopasowanych ciuchach wygląda się lepiej, a w luźnych głupio na ekranie. Przynajmniej w kontekście naszego kina komercyjnego.
Wiem bardzo dobrze, czy mi się to podoba, czy nie, że stroje, jakie noszę w filmach, odgrywają ogromną rolę w pozycji gwiazdy, którą osiągnąłem.

Kiedy zacząłeś zdawać sobie sprawę z wagi wizerunku twojego bohatera?

Właściwie wcześniej byłem tego świadomy. Teraz tego zaniechałem. Osiągnąłem poziom aktorstwa, na którym jestem przekonany, że twarz może wyglądać tak samo, ale wyrażać inne uczucie.

To się zaczęło od wiecznego noszenia trąbki w „Kabhi Haan Kabhi Naa”. Nosiłem też coś zielonego i czapkę. W „Ram Jaane” ubierałem się w garnitur i złote łańcuchy. W „Dilwale...” miałem skórzaną kurtkę. W „Chaahat” nosiłem tylko jeden strój, czarne spodnie i białą koszulę; kostiumy zmieniały się wtedy, kiedy stawałem się wokalistą. A w „Raju Ban Gaya Gentleman” to były dżinsy i koszule w kratkę. Zawsze był element wyglądu; także, jeśli chodzi o moje włosy. W „Baazigar” były ulizane do tyłu, kiedy grałem Vicky’ego, i zwyczajne, kiedy byłem okularnikiem.

Musiałeś zauważyć, że w ciągu ostatnich pięciu – sześciu lat pozbyłem się tych naddatków. Devdas nosi dhoti, dlatego, że to pasuje do tamtych czasów. Ale nie zrobiłem zbyt wiele z twarzą, przylizałem włosy na jedną stronę. Zawierzam temu, jak chodzę; to jest to, co powoduje ogromną różnicę.

Nie muszę zmieniać twarzy, by wyrazić nowe uczucie. Najpierw robiłem tak: „Wystylizuję moje włosy w ten sposób, ubiorę się w takie ciuchy, by mieć taki wizerunek; i, tak – ubiorę się w tę kurtkę”. Myślę, że to były protezy; zwracałem zbyt wielką uwagę na naddatki. Potem doszedłem do wniosku, że mógłbym być nagi, pozbawiony brwi i włosów, w każdym filmie mógłbym być taki sam i w każdym potrafiłbym być inny. I sądzę, że jestem. Niektórzy ludzie zaprzeczą temu i powiedzą: „Nie, on wygląda w każdym filmie tak samo”. Ale fakt jest taki, że zrobię film, w którym wyglądam inaczej, i wciąż potrafię wykreować Raja i Rahula, z tymi samymi imionami, których ludzie wciąż chcą oglądać. Gdyby byli tacy sami, dlaczego chciano by ich oglądać? To musi być coś innego.

I zacząłem teraz ufać bardziej niuansom niż ekspresji. Nie chodzi tylko o ekspresję. Moje aktorstwo osiągnęło stan, w którym pochodzi z mojego umysłu. Czuję je w sercu, czuję w głowie, a potem wyodrębniam z siebie ten świat. To nie jest Shah Rukh czy życie Shah Rukha przez tych trzydzieści sekund... Po prostu mówię kwestię, i jeśli zrobiłem to dobrze w tej scenie, to znaczy, że byłem absolutnie skupiony i usunąłem cały zewnętrzny wpływ Shaha Rukha-który- nie-jest-aktorem i Shah Rukha-który-nie-jest-postacią..
Jeśli nie poszło dobrze, stało się tak, ponieważ coś mnie odciągnęło, rozproszyło. Ale są chwile, kiedy wiem, że przekroczyłem granicę, że wyizolowałem siebie z postaci, że to nie Shah Rukh. Jestem całkowicie tym bohaterem – a nie zrobiłem niczego specjalnego. Co przywodzi mi na myśl mój słynny cytat, że zasadniczo próbuję zdemistyfikować granie. Naprawdę próbuję uczynić zwyczajne wyjątkowym, nie – wyjątkowe wyjątkowym. Zrobiłem to teraz i potrzebuję coraz mniej i mniej „wyjątkowości”. Jak ostatniej nocy, rozmawialiśmy o utykaniu. Wcześniej to było – ok, gram człowieka kulawego, więc mogę to zrobić w ten sposób, mogę zrobić to i to też... Teraz to żart.

Co masz na myśli, mówiąc o niuansach?

Nie wiem... Nie wiem...

Chodzi ci o język ciała?

Niuanse to mniej niż odczucia. To nie jest nawet język ciała. Coś z tyłu twojej głowy...

Taaa, oglądasz gotowe kostiumy, masz chód – te rzeczy wymyślam w pół godziny. Potem dodaje się, emocje, ekspresję... „Ok, tutaj podniosę wzrok”. Aż przychodzi ostatni i najważniejszy aspekt, który, jak sądzę, kreuje magię, nie w każdej scenie, ale w niektórych – i to jest niuans. Uczucie naprawdę nieuchwytne, które jest w istocie – jestem o tym przekonany – także duchowe. Wyizolowuję sam siebie.

Znam teraz moją metodę. Widzisz, on jest nieudacznikiem, ma brodę, zniszczone ubrania, jest ucharakteryzowany, światła są w porządku, i teraz bohater ma płakać, jest uczucie, jest jego wyraz, znam teraz jego rodzaj i wiem, co mam mówić.
Pozostaje jedna niewiadoma, którą muszę uchwycić. Chodzi o to, że nie wiem, kim jestem jako postać, ponieważ nie znam jej tak dobrze, jak znam Shah Rukha. Jeśli potrafię dotknąć tego nieznanego, nie jestem w tej chwili Shah Rukhiem, ale tylko tą postacią. Dowiedziałem się czegoś nowego o osobie, której wcale nie znam. Odkryłem to. To jest ten niuans. Ale potem następuje moment zażenowania, w jednej chwili dopada mnie zawstydzenie, że ujawniłem coś na temat osoby, której nie znałem.
To taka dziwna nieśmiałość przy odkrywaniu, jaka się zdarza młodym parom, które uczą się siebie nawzajem. Czy nie jest to trochę krępujące? Coś, co chciałeś o kimś wiedzieć, a kiedy to się zdarza, to jest chwila, i wiesz, że to właśnie ten moment. Tak rodzi się niuans.
Byłem bardzo zawstydzony, jeśli o to chodzi, i wiem, że odkryłem coś w tym facecie, czego nie umiem nigdy wyjaśnić. Myślę, że to jest niuans. Mogę się mylić, ale taka jest moja interpretacja.

Jesteś człowiekiem intelektu, jednak nieszczególnie lubisz być nazywany intelektualistą.

Powszechne wyobrażenie jest takie, że intelektualista to dziwak. Tak, czytam książki, ale czasami jestem także frywolny. Biorąc pod uwagę popularne wyobrażenie – nie, nie jestem intelektualistą. Jestem niepoważnym świrem. Bardziej lubię to skojarzenie. Myślę prosto z serca. Mój intelekt jest skażony emocjami.

Uważasz, że intelektualna analiza kina popularnego to strata czasu, że to kino ma tylko jeden cel, którym jest rozrywka?

Tak, logika, intelekt powinny zostać za drzwiami. W indyjskim kinie podchodzisz z nimi do głównych drzwi i zostawiasz je właśnie tam, na ostatnim stopniu przed wejściem.

„Bo przecież czym jest film? To sprzedawanie marzeń. Opowiadamy ludziom kłamstwa; sprzedajemy im sny”. Powiedziałeś to kiedyś w wywiadzie. W tym samym wywiadzie stwierdziłeś też: „Myślę, że oni oczekują od moich filmów otwartości i szczerości. Szczerość w mojej roli jest tym, czego chcą – szczerość jest tym, czego nie taję”. Nie ma tu sprzeczności?

Sztuka jest sprzeczna, ponieważ jej miarą jest biznes. Widzisz, mógłbym jeździć lamborghini, ale sposób, w jaki to robiłbym, musiałby być szczery.

Nasz sny są nie posiadają ostrych krawędzi... i w tym tkwi oszustwo. Nasze życie nie jest takie. Zauważyłeś, jak w snach przechodzimy od jednej rzeczy do drugiej; nagle jesteśmy w sklepie, potem w rikszy, potem na dyskotece. W snach nie istnieje kontynuacja czasu i przestrzeni, inaczej niż w prawdziwym życiu. Oszukujemy cię w tym zakresie, mówiąc, że jest to pozbawione krawędzi. (Głosem jakby śpiewał piosenkę) Chłopak spotyka dziewczynę, zakochują się, rodzice się nie zgadzają, oni się kłócą, odchodzą i... To, co robimy we śnie, jest szczere. Naprawdę zakochuję się w dziewczynie we śnie... W swoim śnie zawsze jesteś prawdziwy. Budzisz się zawsze, kiedy zaczynasz spadać, kiedy ktokolwiek inny spada, śpisz dalej. Mimo iż wiesz, że to sen i twoja podświadomość, to się zrywasz. Dlaczego? Ponieważ we własnym śnie jesteś realny.

Momentem, w którym sen staje się prawdziwy, jest ten, kiedy się ranisz, boisz się lub kiedy spadasz. Jedyna realna właściwość snu to ty. Twój udział we śnie jest realny. Więc ta część snu, która pokazuje ci ciebie samego, jest szczera. Sen jest kłamstwem, ale ty jesteś prawdziwy. To, że zamierzam walczyć dla tego kraju, jest nierealne, ale to, że mogę zostać zraniony, jak ty, że mogę się bać, jak ty, że mogę wymigać się od tej odpowiedzialności, ale zrobiłbym to tak czy tak – to jest całkiem realne. Jak w „Szklanej pułapce” – film jest nierealny, ale ten gość jest całkiem konkretny, spanikowany. Chodzi mi o to, jak jeden człowiek może ocalić cały budynek? Ale chcesz, chcesz być bohaterem; heroizm jest bardzo prawdziwy. Bohater jest słaby i przerażony, jest prawdziwy, ale film musi być snem.


* W wypowiedziach zawartych w powyższym rozdziale Shah Rukh Khan różnicuje sposób istnienia na ekranie na „acting” i „performing”. Używa też czasowników „to act” i „to perform”. Określenia „acting” i „to act” zostały przeze mnie przełożone odpowiednio jako „aktorstwo” i „grać”, „performing” i „to perform” jako „wykonawstwo”, „odgrywanie”, „odgrywać”, „odtwarzać”.


Podziękowania za pomoc dla wryddhy

Tłumaczenie: GosiaJG


© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"