w telegraficznym skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

- Nota od autora

- Słowo wstępne K. Johara

- 1. Chromosom X

- 2. A ja mam moją mamę

- 3. Dziecko przeznaczenia

- 4. Trudna przeprawa

- 5. Miasto Aniołów

- 6. Miłość w czasach stresu

- 7. Sprytne zagrania

- 8. Zmysłowe usta i gorący seks

- 9. Skarby aktorstwa

- 10. Bardzo gniewny młody człowiek z dołeczkami

- 11. Haha hihi  

- 12. Jestem najlepszy. Ding dong

- 13. „Kabhi Alvida Na Kehna”

- 14. Inni

- 15. Inni 2

- wywiad z M. Shiekhem

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Rozdział 5. Miasto Aniołów.

"Still Reading Khan"
Autor: Mushtaq Shiekh

Kiedy Shah Rukh po raz pierwszy przyjechał do tego miasta, rzucił pewną przysięgę w bombajskie niebo. Przybył tu w desperacji i miał za sobą piekielny tydzień. Daremne poszukiwania w obcych i na pozór wrogich obszarach miasta. To wtedy, we łzach, wykrzyczał gorzko w głąb Marine Drive „pewnego dnia będę rządził tym miastem.”

Shah Rukh często wspomina ten incydent, czasami kpiąco, czasami na pół ze śmiechem. Większość z nas tak robi, prawda? Odrzucamy naszą młodzieńczą bezczelność nazywając ją głupim sentymentalizmem młodości. Ale schowane głęboko w sercach, te chwile udręki i szczęścia przypominają nam, jacy byliśmy. W tamtej bardzo gorzkiej chwili Shah Rukh naprawdę tak myślał. A anioły w niebiosach chyba go usłyszały i postanowiły wysłuchać.

Ale tym razem wszystko było inaczej. Miał pracę, nie był tu zupełnie obcy, mieszkał u przyjaciół i – co najważniejsze – miasto już go rozpoznawało – jako Abhimanyu Raia z „Fauji.”

Telewizja rosła w siłę. To były dopiero jej wczesne lata, kiedy gorączka komercji nie opanowała tak bardzo firm producenckich, scenariusze nie były aż tak zakręcone, a postaci uśmiercane i wskrzeszane w zależności od wzrostu lub spadku notowań. Bombaj przejmował ster rządów od Delhi, powstawały tu większe i lepsze seriale. Inne były także warunki produkcji, pracowano szybciej, lepiej, wystawniej i technicznie i technologicznie. Filmowcy zaczynali przekwalifikowywać się na produkcję telewizyjną: Kundan Shah i jego przyjaciele Aziz i Saed Mirza produkowali bardzo popularny „Nukkad,”Ramesh Sippy - „Bunyiaad,” a „Tamas” Govinda Nikhalaniego właśnie wyświetlano.

Propozycja roli przyszła do Shah Rukha od producentów „Nukkad,” grupy socjalizujących intelektualistów. Grupa nazwała się Iskra Rogopag. Kundan Shah właśnie kręcił soczystą farsę pod tytułem „Jaane Bhi Do Yaroon,” której do dziś nic w tym gatunku nie dorównało w przemyśle filmowym w hindi. Oferta złożona Shah Rukhowi była propozycją zagrania w dwuczęściowym odcinku innej produkcji Iskry, „Ummeed,” który miał reżyserować Vikas Desai. To był świetny zespół i okazja do nauczenia się więcej o technice produkcji.

Kiedy Shah Rukh wszedł po raz pierwszy na plan „Ummeed,” usłyszał mrożący krew w żyłach krzyk z kąta, „Utnij dziecku głowę i przynieś tu.” Dopiero później zorientował się, że 'baby” to „reflektor” a to straszne zdanie oznaczało „przynieś reflektor bez stojaka.”
Nagle znalazł się profesjonalnym świecie, większym niż w Delhi. Inne były warunki pracy: montaż nieliniowy, piosenki z playbacku i oczywiście perfekcja, której wymagano od aktorów. „Tutaj, żeby ujęcie wypadło odpowiednio, Vikas robił po 15 powtórek każdej sceny. Pamiętam, ze pierwszego dnia po zakończeniu pracy byłem zdruzgotany. Myślałem, że jestem najgorszym aktorem na ziemi, moje dni chwały w „Fauji” zdawały się być przeszłością. Zacząłem myśleć, że może nie nadaję się do tego. Działo się tak dopóki Vikas nie uświadomił mi, że robi tak, żeby ujęcie i realizacja pomysłu wypadły doskonale.

Pojawił się potem w odcinku bardzo popularnego „Wagle Ki Dunya,” w którym zagrał rolę nierozważnego kierowcy, nękającego głównego bohatera, Anjana Shrivastavę. Niedługo potem zespół Iskry zaczął planować „Circus.” Początkowo do głównej roli przewidziana była ich największa gwiazda, Pawan Malhotra, bardzo popularny po roli Hariego w „Nukkad,” Ale Saed potrzebował go do innego serialu, „Salim Langda Pe Mat Ro,” do którego właśnie kompletowano obsadę. Musieli szybko obsadzić główną rolę, bo terminy produkcji były już ustalone. Firma zdążyła już polubić Shah Rukha, więc rolę dostał on. Syndrom Drugiego Kandydata, który zaczął się od „Dil Daryia” (pierwszym kandydatem był Raja Bundela), a uderzył znowu przy „Fauji” (początkowo główną rolę miał grać syn reżysera), wydawał się zarazić także firmy producenckie w Bombaju. I czasami rozciągał się też na jego role w branży kinowej.

Pierwszym wyborem do roli w „Deewana” był Nagarjuna, ale miał on problem ze znalezieniem terminów. Następnie producenci myśleli o Harmanie Kohli. Jednak, ponieważ został on zatrudniony w filmie rodzinnej firmy, jego ojciec nie zgodził się, żeby pokazał się od najpierw w filmie,w którym miałby grać drugie skrzypce. Deepak Malhotra był pierwszym kandydatem do roli w „Chamatkar,” ale zrezygnował kiedy otrzymał wielką szansę zagrania w „Lamhe.” Lukratywna szansa wystąpienia u boku wielkiej Sridevi była zbyt kusząca, by ją odrzucić.

„Raju Ban Gaya Gentleman” został pierwotnie zaproponowany Aamirowi Khanowi, potem producenci rozważali kandydaturę Vivka Mushrana, który jednak podpisał już kontrakt na film z Manishą Koiralą „Saugadar, więc musiał odmówić. Do roli w „King Uncle” pierwszym kandydatem był Abhinav Chaurvedi, a w „Dil Aashna Hai” - Saif Ali Khan. Ewidentnie to Hema Malini w końcu wybrała Shah Rukha, bo uważała, że ma arystokratyczny wygląd. W „Kabhi Haan Kabhi Naa” Shah Rukh miał zagrać rolę, którą dostał Deepak Tijori. Aamir Khan i Juhi Chawla mieli być główną parą. „Bazigar” został odrzucony przez Salmana Khana, a „Darr” znowu przez Aamira. „Aamir zrobił dla mnie dużo dobrego,” chichocze Shah Rukh. „To dlatego zawsze kiedy odrzuca rolę, ja ją biorę. Tak było też przy 'Swades.'”

Ale nie wybiegajmy za daleko w przyszłość. W telewizji Shah Rukh zderzył się z innym światem. „Cirus” sprawił, że zaczął on wieść dziwne życie, w którym przenosił się z jednego świata do drugiego - od kręcenia na drogach do sesji dubbingowych w Bombaju i wypadów do Delhi w przerwach. Przez trzy miesiące ekipa towarzyszyła prawdziwej trupie cyrkowej przemieszczając się od Maharastry do Goa, dostosowując się do wyczerpującego trybu życia prawdziwych artystów cyrkowych.

Ekipa zaczynała kręcić, kiedy artyści cyrkowi zwijali się na noc, zostawiając arenę aktorom. Kręcono tak długo, aż przychodził czas na poranne przedstawienie Dla Shah Rukha było to obezwładniające doświadczenie. „Widziałem tam formę sztuki trochę podobną do mojej i wykonawców prezentujących takie oddanie i ciężką pracę, jakie rzadko można zobaczyć w innych miejscach. Było w tym wiele elementów sportu, co sprawiało, że identyfikowałem się w pewien sposób z całą sytuacją. Trzeba było zaczynać treningi w bardzo młodym wieku, więc kiedy dorastali, jedyna rzecz jaką umieli były mrożące krew w żyłach numery cyrkowe. To zupełnie jak z aktorami – aktorem stajesz się raz na zawsze. To chyba wtedy zdałem sobie sprawę, że i moja kariera będzie miała podobny kierunek. Nie myśleć o zajęciu się czym innym, tylko pracować nad tym, żeby być aktorem. Chciałem latać, wolny jak ptak, nie spętany żadnymi wątpliwościami, tylko niezależny w swojej ekspresji – ja też chciałem być artystą trapezu.”

I właściwie to fizyczny aspekt życia cyrkowców, z jego krwią, łzami, śmiechem i słodko-gorzkimi chwilami był tym, co wiązało go jednak z realnym światem. Kochankowie wymieniali tam listy miłosne podczas występów, nawet kiedy partnerzy wokół nich wykonywali śmiertelnie niebezpieczne numery. Były ośmioletnie dzieci z połamanymi rękami i portierzy, którzy nie mieli w ogóle ramion, jednodniowi treserzy lwów, którzy zajrzeli w lwią paszczę o jeden raz za dużo. To tutaj nauczył się i powtarzał sobie mantrę, która stała się podstawową prawdą jego życia, liną bezpieczeństwa, która kotwiczyła jego ego do do ziemi. „Ho gaya to kartab, gir gaye, mar gaye toh haadsa.” (Jeśli się uda, jest to występ. Jeśli się nie uda i spadniesz, jest to potworny wypadek.)

Z planu filmowego w cyrku ekipa spieszyła do Bombaju, gdzie w studiach dubbingowych czekała ich inna rzeczywistość. Shah Rukh odnalazł w Bombaju serce i pewność siebie. Nowy świat stał przed nim otworem, miał głowę pełną pomysłów. Sanjay Chhel, reżyser i scenarzysta wspomina spotkanie Shah Rukha z Ashutoshem Gowarikerem w 1989, na planie „Circus.”. Shah Rukh dyskutował o swoim pomyśle produkowania dla Doordarshan (rządowy kanał telewizyjny – przypisek mój) „Ekaant, serialu telewizyjnego o samotnych ludziach. Kiedy akurat pracował w Bombaju, przedstawiano go filmowcom – zarówno offowym, z kręgu Iskry, jak i komercyjnym, z kręgu Vivka Vaswaniego.
Aziz przedstawił go Ketanowi Mehcie. Mniej więcej w tym czasie spotkał on też Maniego Kaula. "Robili oni ten rodzaj filmów, którymi i dziś nie pogardziłbym. Filmowcy byli z tej samej grupy i przekonali mnie, żebym koniecznie pracował z Manim Kaulem i Kumarem Shahanu. W taki sposób powstały 'Maya Memsaab' i 'Ahamak.'”

Na potrzeby „Ahamak,” adaptacji „Idioty” Dostojewskiego, Shah Rukh wykopał sfatygowaną książkę ze swojego dzieciństwa. Jego ojciec kupił ją za cztery rupie w Centrum Rosyjskim i podarował mu. Czytał ją jako dziecko, nic z tego nie rozumiejąc. Tym razem przeczytał ją ponownie, pełen trwogi. Niepewność nie dotyczyła roli, którą miał grać czy wątpliwości co do interpretacji i samego sedna idei, ale czegoś jeszcze gorszego. Czy zdoła w filmie Maniego Kaula znieruchomieć? Widział jego filmy w telewizji, a w kręgach teatralnych Delhi były one popularnym tematem rozmów. Kamera Kaula jakby zamrażała bohaterów, chwytając chwile w czasie realnym, kamera przesuwała się od obrazu do obrazu, dosłownie (tym, którzy uważają, że brzmi to niewiarygodnie głupio, niech obejrzą klip z „Uski Roti”. Przekonacie się, o czym mówię. Intelektualiści niech to pominą).

„Ahamak” był filmem pełnym przemocy, atakującym psychikę, a Shah Rukh oddał sprawiedliwość roli bohatera cierpiącego na depresję maniakalną, grając ją ze stłumioną energią. To była jego pierwsza rola negatywna, w której brutalnie tnie heroinę na kawałki. A są tacy, którzy uważają, że „Anjaam” jest drastyczny!

Shah Rukh ma miłe wspomnienia ze spotkania z Ketanem Mehtą. Okazało się, że Mehta już o nim słyszał. Renu Saluja, utalentowana montażystka zarekomendowała mu Shah Rukha, choć sama go wtedy nie znała. Podobał jej się niesamowicie w „Fauji.” „Renu Saluja odegrała w moim życiu bardzo ważna rolę w bardzo dziwny sposób. W pewnych kręgach w Bombaju zaczęła krążyć wieść, że Renu Saluja podoba się moja gra. Choć spotykałem ja od czasu do czasu (montowała „Pardes”), nigdy nie było okazji tak naprawdę spędzić z nią trochę czasu. Teraz jest za późno i żałuję tego do dziś.”

Kręcąc „Mayę Memsaab,” „Ahamak – The Idiot” i „Circus” wpadał do Bombaju na coraz bardziej wariackich papierach. Czasami pomieszkiwał w domu Aziza Mirzy, czasami w hotelu Sands (obok hotelu Sun-n-Sand w Juhu). Ale większość czasu spędzał w biurze Saeda Mirzy. To mniej więcej w tym czasie na jego drodze pojawił się Vivek Vaswani, pracujący ciężko nad swoją pierwszą produkcją, „Pathar ke Phool.” Pewnego razu w październiku 1990, około północy, Vivek i jego asystenci omawiali plany na następnego dnia siedząc w hotelu Bandra International przy Hill Road. Jeden z asystentów, Sanjay Gupta , szturchnął go w łokieć. „Popatrz, tam w kącie, to chłopak z 'Fauji,'” powiedział. Shah Rukh siedział przy stoliku w kącie pijąc kawę z synem Aziza Mirzy, Harounem. Vivek odpowiedział niecierpliwie, „Nie oglądam telewizji, nie bądź durniem. Robimy 'Pathar ke Phool,' skup się na planie dnia.”

Gupta jednak podszedł do Shah Rukha i pokazał mu Vivka, jako gościa, który grał w „Khandaan” (bardzo popularnym serialu z początku lat 90). Słysząc to Shah Rukh podszedł i przywitał się. „Ja też powiedziałem mu cześć, wymieniliśmy wizytówki i numery telefonów i szybko o nim zapomniałem. Dwa dni później, w niedzielę, znalazłem artykuł o nim, w którym pisali, że zagrał w 'Ahamak' Maniego Kaula. Pomyślałem, że muszę z nim pogadać, ale musiałem dzwonić trzy razy, zanim odebrał,” mówi Vivek.

To był ostatni dzień pracy przy „Pathar ke Phool,” a ponieważ Vivek był w Bandrze, postanowili się spotkać w tym samym miejscu, w którym się poznali, w kawiarni hotelu Bandra International. Shah Rukh wszedł i od razu powiedział, że jest głodny. „Zjedliśmy więc jajecznicę, tosty, wypiliśmy ze sto filiżanek kawy i wypalili tyle samo papierosów podczas rozmowy. Powiedział, że nie chce grać w filmach, ale jeśli będzie, to stanie się największą gwiazdą w kraju. Powiedziałem, fajnie, chciałbym cię do jakiegoś zaangażować. Więc on powiedział, chcesz zobaczyć moje filmy? Powiedziałem, że nie chcę . On na to, dobrze, gdybyś chciał je obejrzeć, nie pracowałbym z tobą.”

Na koniec dnia Vivek postanowił obejrzeć film w kinie w Sterling. Zainstalowali tam właśnie system dźwiękowy Dolby i chciał on obejrzeć „Otchłań,” świeże dzieło Jamesa Camerona. Shah Rukh postanowił pojechać z nim i obaj wsiedli do fiata ojca Vivka. Kupili bilety u konika i obejrzeli film siedząc na balkonie. Wyszli stamtąd koło pierwszej w nocy. Tymczasem okazało się, że w baku zabrakło benzyny, a im – gotówki. Vivek postanowił, że pożyczy od rodziców. Ale kiedy dotarli do domu Vivka przy Cuffe Parade, rodzice już spali. Shah Rukh został zaproszony, żeby został na noc. Został – na 18 miesięcy.

„Następnego dnia zadzwonił Raman, jego przyjaciel, który mieszkał w Juhu Centaur. Pojechaliśmy więc, żeby się z nim spotkać. Potem pojechaliśmy do Haji Ali (meczet – przypisek mój), gdzie trochę kłócił się z Bogiem. A potem jakoś tak samo z siebie wyszło, że wróciliśmy do domu przy Cuffe Parade,” wspomina Vivek.

Był to czas, kiedy Shah Rukh, który nie rozglądał się za rolami filmowymi, był raczej nieznany w świecie kina komercyjnego. Ledwie zakończyły się zdjęcia do „Mayi Memsaab,” a on wrócił do Bombaju po zdjęciach w Simli, kiedy zaczął pakować się na nowo. Jego matka, Latif Fatima, była bardzo chora i on musiał gnać do Delhi.

Jednak wkrótce potem przyszło mu wracać do Bombaju. Vivek wspomina, że odbierał go z lotniska zaraz w następnym tygodniu, żeby zawieźć go na plan do Maniego Kaula. Tej nocy, kiedy jedli kolację w Gaylords, popatrzył on na Vivka i powiedział cicho, „Moja matka umiera.” Wyjaśnił, czemu wrócił do Bombaju. Matka była w szpitalu, a on musiał zarobić, żeby zapłacić rachunki.

Wtedy to Vivek zaczął ciągać Shah Rukha do studiów filmowych, na plany i muhuraty (uroczyste pierwsze klapsy – przypisek mój). „Moim zadaniem było uchylić bram Bombaju,” mówi Vivek. Dla Shah Rukha było to pierwsze wejście w świat produkcji filmowej i, nieznana mu do tej pory, gorączka i magia zaczęła go przenikać. „I to dziwne, ale był to jedyny czas, kiedy widziałem, jak działa branża filmowa; nigdy potem to się już nie zdarzyło. Byłem chyba dość opornym aktorem,” mówi Shah Rukh.

Pierwszy plan filmowy, jaki odwiedzili, był to „Benaam Badshah” w G.Raviego Shankera w Filmalaya. Shah Rukh spotkał tu Anila Kapoora, który naciskał, żeby porozmawiał on z Vidhu Vinodem Choprą o roli w jego następnym filmie, „1942 – A Love Story.” Rolę kierowcy Anila, dostał w końcu Raghuvir Yadav (weteran teatru, jeden z seniorów grupy TAG). Chopra, który asystował Kundanowi Shahowi, zadzwonił nawet do Shah Rukha, który odrzucił rolę. Potem, innym razem, na planie „Pathar ke Phool”, obserwując jak Salman Khan jeździ na wrotkach, Shah Rukh wpadł na G.P. Sippy. Wspomina, że dostał propozycję dubbingowania Salmana, którego to honoru w końcu odmówił. Shah Rukh Khan ewidentnie nie zrobił wielkiego wrażenia na panu Sippy, choć mówiło się o tym, że oferowano mu rolę w „Aatish,” filmie z Sanjayem Duttem jako gwiazdą.

Przeznaczenie jeszcze raz odwróciło wszystko do góry nogami. Stan Latif Fatimy się pogorszył. Shah Rukh musiał wracać do Delhi. Jednak zew Bollywood podążył za nim. Zadzwonił dynamiczny Vinod Chopra. „Bhai, rozmawialiśmy o czymś, a ty nie oddzwoniłeś. A ja musiałem powiedzieć, słuchaj, nie mogę, mama jest chora. A on powiedział, że poczeka, aż wyzdrowieje. To było bardzo wzruszające. Nie wiem, czy naprawdę tak myślał, ale to co powiedział było bardzo miłe.” Były też inne oferty – producenci „Deewana” pojechali za nim nawet do Delhi. Ale aktor znów odmówił.

15 kwietnia 1991 Latif Fatima przegrała walkę z posocznicą. Z dnia na dzień Delhi stało się Shah Rukhowi obce. „Nie wiedziałem, co robić. Mama umarła. W firmie panował chaos, a ja potrzebowałem zmiany otoczenia. Musiałem zrobić coś ze swoim życiem.” Rodzinna firma olejowa tonęła w bałaganie; niektórzy partnerzy ewidentnie ściągnęli na siebie kłopoty wchodząc na czarny rynek. W Bombaju była praca, byli przyjaciele. W ciągu następnych dwóch tygodni Shah Rukh zamknął firmę i podjął decyzję. Postanowił wrócić do Bombaju, do pracy. Granie w filmach wydawało się dobrym wyjściem. Po pierwsze, dobrze płacili. Za jeden film mógł dostać co najmniej 2 lakh, co brzmiało nieźle w porównaniu do pensji w telewizji czy teatrze. Poza tym, jak myślał, to będzie zajęcie na jakiś rok. Co, jak ocenił później, było z jego strony czystą naiwnością. Bo to była kinematografia, gdzie czasami film musiał czekać trzy cztery lata żeby wejść na ekrany.
Jednak Gauri nie była zadowolona. Uważała, że zrobił bez wątpienia najgłupszą rzecz, jaką mógł. Ale jemu samemu, im więcej o tym myślał, tym bardziej podobał mu się pomysł. Zdał sobie sprawę, że Vivek był tak zręczny, że otworzył przed nim świat filmu. Polubił wizyty w studiach i teraz daleko bardziej od bycia opornym aktorem, czekał na wejście na plan. Magia zdjęć plenerowych i dubbingu do „Mayi Memsaab” zaczynała działać.

„Tym razem nie powiedział mi, że wraca. Pewnego ranka o 5 zadzwonił dzwonek do drzwi, otwarłem je, a on stał za nimi, z pięcioma sztukami bagażu. Nie wchodząc do środka powiedział, 'Róbmy filmy.' Więc odpowiedziałem, 'Tak.' Powiedział, 'Chcę grać w filmach, nakręcisz jakiś ze mną?' Powiedziałem, że tak. On na to, 'Nie, musisz być pewien, inaczej siadam do telefonu i zaczynam szukać pracy.' Powiedziałem, ' Nie, na serio, zrobimy razem film.' A potem włożyliśmy jego bagaże do pokoju, siedliśmy przy kawie i zaczęli rozmawiać o filmie. Powiedział mi, że siostra zamieszkała u krewnych matki w Bangalore. Potem już nigdy nie mówiliśmy o jego matce. I zapomnieliśmy o przeszłości. Teraz musieliśmy patrzeć w przyszłość.”

W tamtym momencie przyszłość wydawał się niejasna. G.P.Sippy, z którym Vivek zamierzał zrobić film, zdaje się podpisał już z kim innym umowę na „Aatish.” Sanjay Gupta wziął Sanjaya Dutta do głównej roli i poza plecami Vivka obsada już została ustalona. Potem, pewnego dnia Sippy zadzwonił do Vivka i powiedział, „Mam dla ciebie prezent, będziesz robił 'Aatish.' Vivek odmówił; Sippy wcześniej umówił się z kim innym, teraz byłoby to nieetyczne. Ale dla Sippy'ego Vivek był właściwym człowiekiem. W branży filmowej jesteś wart tyle, ile twój ostatni film, a ostatni film tamtego reżysera nie radził sobie zbyt dobrze. Wyczuwając wahanie Vivka, dodał argument nie do odparcia, „Jeśli chcesz, damy rolę twojemu przyjacielowi.” I podczas, kiedy Vivek zaczął na serio rozważać propozycję – jako, że byłaby to gotowa lokomotywa dla Shah Rukha – ten ostatni sam odmówił pracy w tym filmie. I to był koniec tej właśnie historii.

To mniej w więcej w tym czasie zaczęto brać na serio pod uwagę pomysł zrobienia „Raju Ban Gaya Gentleman.” Pomysł na ten film krążył od kiedy Vivek poznał Shah Rukha, choć nie jest do końca jasne, kto go rzucił. Shah Rukh mówi, że Aziz planował współczesny remake klasyka Raja Kapoora, „Shree 420” i że trio Vivek, Aziz i Shah Rukh często omawiało detale w domu Aziza w Shivai Park. Zaczęli pracować jako zespół. „Kiedy Saeed i Aziz byli dziećmi, ich matka śpiewała im przy kąpieli. 'Do paisa ki ghadi llagayi, teen paisa ke chain, Saeeda ban gaya gentleman.' Ta piosenka dała nam tytuł, 'Raju Ban Gaya Gentleman,” mówi Shah Rukh.

Jednak Vivek wspomina, że Aziz dołączył jako reżyser na późniejszym etapie. Najpierw miał nim być Kundan Shah, ale był zbyt pogrążony w pracy nad scenariuszem „Kabhi Haan Kabhi Naa.” Potem rozważano kandydaturę Saeeda Mirzy, ale on robił wtedy filmy artystyczne. Aziz Mirza był dopiero trzecim kandydatem.

Wkrótce scenariusz zaczął przybierać konkretne kształty. Ale trio potrzebowało gotówki. Vivek zgodził się na propozycję G.P. Sippy'ego, który dał dodatkowy warunek. „Jeśli robimy film z Shah Rukhiem, to musisz zrzec się udziału w zyskach z 'Pathar Ke Phool.' Te pieniądze pójdą na nakręcenie tego nowego filmu,” oświadczył Vivkowi. „Z jednej strony – zyski były ogromne, 20-30 lakh rupii, które mogły ustawić mi życie, kiedy miałem 26 lat. Ale był też ten chłopak, który nie miał domu i kariery, a ja miałem rodzinny dom w Cuffe Parade (zamożna i snobistyczna dzielnica Bombaju – przypisek mój). Postanowiłem więc, że robimy film,” mówi Vivek.

Projekt został przyklepany, jednak grupa miała poczucie, że ekipa Sippy'ego nie potraktowała całej sprawy poważnie. Debiutujący reżyser, smarkaty gwiazdor i producent z jednym filmem na koncie to na pewno nie była idealna kombinacja. A G.P Sippy nie był zachwycony tym, że Shah Rukh gra główną rolę. Być może działo się tak dlatego, że według niego Shah Rukh nie miał „wyglądu głównego bohatera,” a szczególnie nie podobały mu się jego włosy. Swoją drogą, co chodzi z tą obsesją na temat włosów Shah Rukha? „Facet ze śmieszną fryzurą” z czasów teatralnych zaczął teraz być nazywany „gościem z włosami jak futro niedźwiedzia.”

Jakakolwiek byłaby przyczyna, Sippy podobno naciskał na Vivka, żeby wziął Aamira do tej roli. Aamir był na planie, kiedy Vivek przyszedł do niego, z Shah Rukhiem ukrytym bezpiecznie na zapleczu. Vivek zaoferował mu rolę, ale otwarcie powiedział, ze kto inny został wybrany jako pierwszy. Aamir zachował się bardzo miło. Zgodził się nie grać w filmie, ale poprosił Vivka, żeby powiedział Sippy'emu, że przez najbliższy rok nie ma wolnych terminów. Sippy zdecydował się w związku z tym dać rolę Vivkowi Mushranowi, ale z racji na „Saudagar” to także nie wypaliło. Ostatecznie korona spoczęła na włosach Shah Rukha.

Natychmiast po „Raju Ban Gaya...” przyszła oferta zagrania w „King Uncle.” Stardust urządzał przyjęcie na cześć Amitabha Bachchana, związane z premierą filmu „Jumma Chumma,” dokumentującego jego zagraniczną trasę koncertową. Lista gości przygotowana przez Jayę Bachchan i naczelną Stardusta, Nishi Prem, obejmowała praktycznie całą branżę. Przyjęcie po premierze odbywało się w China Garden w Piano Bar. „Vivek Vaswani podszedł do mnie i powiedział radośnie, 'Przepraszam, Nishi, przyszedłem bez zaproszenia.' Powiedziałam mu więc, 'Nie wygłupiaj się.' 'I przyprowadziłem przyjaciela,' powiedział i przedstawił mi Shah Rukha. Czuł się trochę niezręcznie. Przywitał się ze mną bardzo niepewnie. Może było tak dlatego, że był nowy, nie znał nikogo i nie wiedział, jak rozmawiać z ludźmi, może dlatego, że Vivek powiedział, że przyszli bez zaproszenia,” opowiada Nishi Prem. A chodziło tylko o to, że zaproszenie było przeznaczone dla G.P. Sippy'ego, który dał je Vivkowi.

Podczas przyjęcia ci dwa wpadli na Rakesha Roshana, który zaprosił ich na następny dzień do swojego biura. Szukał kogoś, kto mógłby zagrać młodszego brata Jackiego Shroffa w „King Uncle” i podpisał kontrakt z Shah Rukhiem.
Za kilka dnia zadzwoniła Hema Malini. Aamir odrzucił rolę w „Dil Aashna Hai,” podobnie jak kilku przed nim. Shah Rukh też nie był zainteresowany. Nie przestawał ględzić, że nie zagra w tym filmie i niechętnie zgodził się na wizytę w domu Hemy. Vivek nigdy nie zapomni chwili, w której on i Shah Rukh tam weszli. „Dharmaji siedział czytając gazetę, w okularach na nosie i ona tam była, chyba właśnie wyszła z kąpieli, ubrana w jasno czerwone jedwabne lunghi i tunikę. Esha bawiła się lalkami – doskonały obraz domowej sielanki. Miła zwyczajna rodzina. To ustawiło całe moje życie. To byli Dharmendra i Hema Malini. Shah Rukh miał oczy jak spodki,” śmieje się Vivek.
Hema była szczera do bólu. Co za śmieszne włosy! Nie zapłaci więcej niż 50.000 rupii. Główną bohaterkę gra Divya Bharati. Przyjdź jutro na sesję zdjęciową. Shah Rukh w milczeniu na wszystko się zgadzał. Kiedy wyszli na zewnątrz, Shah Rukh powiedział w zadziwieniu, „Jak można odmówić Hemie Malini!”

I tak się stało, że pierwszym filmem komercyjnym, na który Shah Rukh podpisał kontrakt i który zaczął kręcić na początku czerwca 1991 był „King Uncle,” do którego Nagma i on nakręcili sekwencję w Kenii. Ale pierwszy mahurat był się dla „Dil Aashna Hai.” A w sprawie „Raju...” nic się jeszcze nie działo.

26 czerwca 1991: pierwsze zdjęcia Shah Rukh w Convent Villa. Mahurat odbywał się w Centaurze w Juhu, a potem wszyscy przeszli do Convent Villa. Shah Rukh wspomina, że do garnituru nosił pomarańczową koszulę. „A Hemaji pokazała mi, jak to robić. To piękne, w pierwszym dniu nowego życia patrzeć, jak Hema Malini mówi ci, jak grać, choćbyś nawet nie był całkiem nowy w tej branży.”

Zdjęcia poszły dobrze, mimo obaw Hemy Malini o włosy Shah Rukha. Ekipa charakteryzatorska tłoczyła się wokół aktora, próbując okiełznać jego niesfornego mopa. Potrzebuje trwałej, zdecydowała stylistka fryzur, ale ten pomysł od razu odrzucono. Reżyserka w końcu się poddała. Niech zostanie tak jak jest, była to decyzja, którą w ciągle powstającej od nowa przez następne lata kwestii włosów inni reżyserzy wydawali się podzielać.

Potem przyszedł czas na „Chamatkar.” Film reżyserował Rajiv Mehra, z którym Vivek robił „Gawahi.” Chciał on zaangażować Sachina lub Rishiego Kapoora. Ale rola dostała się Shah Rukhowi. Teraz, kiedy miał w garści kontrakty na trzy filmy, filmowcy traktowali go o wiele lepiej. Obiecano mu 50,000 za „Raju...” dostał 75.000 za „King Uncle,” a teraz był jeszcze ten, za który gaża osiągnęła 1 lakh. Shah Rukh zarobił wystarczająco dużo, żeby wysłać pieniądze siostrze do Bangalore.

Pisanie scenariusza do „Raju... było w toku, choć pieniądze wciąż nie nadeszły. Dzień zaczynał się od dyskusji o scenariuszu u Aziza, jednym czy drugim spotkaniem z producentami rozważającymi wysokość kontraktu, mierzeniem kostiumów i kolejnym dniem harmonogramu zdjęciowego. Nocami oglądał filmy - „Saudagar” z trzeciego rzędu w Satyam, „Benaam Badshah” w Dreamland, „Kevin sam w domu 2” i „Poślubiona mafii” w Sterling, „Lamhe” w Bahaar i tak dalej. A potem dom, kolacja i spanie. Następnego dnia wczesnym rankiem jechali do domu Sippy'ego żeby wydostać od niego pieniądze. Takie były pierwsze dni „Raju Ban Gaya Gentleman.”

Około sierpnia 1991 zakończyły się prace nad scenariuszem, a ekipa i obsada aktorska były gotowe. Operatorem był Vinod Pradhan, montażystą Saeed, muzykę komponował duet Jatin – Lalit, a Juhi Chawal została zaangażowana do zagrania ukochanej głównego bohatera. Powiedziano jej początkowo, że będzie pracować z Aamirem Khanem i w związku z tym niezbyt uśmiechało jej się granie z żółtodziobem. Później jednak zgodziła się spotkać z Shah Rukhiem. Spotkanie upłynęło na wymianie niezobowiązujących grzeczności. Wieczorem wściekła Juhi zadzwoniła do Vivka. „Chyba żartujesz! To ma być następny Aamir Khan? Rzuciło ci się na mózg? Co za głupota!” Ale ponieważ podobała jej się narracja Aziza, podobała jej się kultura filmu i fakt, że miał on pochodzić ze stajni G.P. Sippy'ego, ostatecznie powiedziała „tak.”

Do tego czasu Bombaj przestał być dla Shah Rukh obcym miastem. Miał przyjaciół, jak Aziz, Vivek, Haroun, Rishi i Anwar (który potem został jego sekretarzem). Trzeba było chodzić na mahuraty i filmowe przyjęcia, udzielać wywiadów i spierać się z ludźmi. Po Bombaju jeździły lokalne pociągi, którymi się poruszał. Media nagle zamarły i zaczęły mu się przyglądać, głównie z powodu jego głośnych wywiadów. Mniej więcej w tym czasie i ja go poznałem. Bombaj, co Shah Rukh stwierdził ze zdziwieniem, witał go z otwartymi ramionami i gorącym sercem. „Wszyscy byli dla mnie mili, nie sądzę, że dlatego, że byłem gwiazdą telewizji. Działo się tak dlatego, że byliśmy zawodowcami, po prostu gawędzącymi i dyskutującymi wspólnie. A może po prostu uznali, że nie jestem tak głupi jak inne gwiazdeczki.”

Dla mediów zarozumiały, arogancki ton wypowiedzi Shah Rukha był jak powiew świeżego powietrza. Wywiady były rozkoszą dla wydawców, a publiczność pochłaniała je. Oto pojawił się aktor nie tylko elokwentny, ale i bystry i dowcipny. Był ambitną, zapalczywą młodą gwiazdą i nie starał się ukrywać talentu pod przykrywką fałszywej skromności.

Nishi, w owych czasach wydawca Stardusta, wspomina, że przyszedł do niej współpracownik, dziennikarz Showtime (pisma zajmującego się produkcją telewizyjną), prosząc ją, żeby przeprowadziła wywiad z Shah Rukhiem. „To za dużo, nie oddam mu sprawiedliwości w Showtime. Może ty z nim pogadasz?” mówi. Kilka sekund później Shah Rukh i Vivek zjawili się w pokoju Nishi, w którym on zaskoczył ją pytaniem, którego nigdy nie słyszała od nowicjusza: „Czumu chcesz przeprowadzić wywiad ze mną? Nie jestem gwiazdorem. Nawet nie zacząłem jeszcze kręcić filmów. Całkiem możliwe, że goście, z którymi podpisałem kontrakty, nakręcą jednak te filmy z kim innym. Czemu chcesz rozmawiać ze mną?”

Nishi śmieje się, „Powiedziałam, chcę, bo wydajesz mi się interesującym człowiekiem. Przywykłam do tego, że debiutanci przychodzą i daliby sobie uciąć rękę i nogę za możliwość udzielenia wywiadu. Sam fakt, że on spytał 'dlaczego?' był zdumiewający. Pomyślałam, że jest on oryginalny. Mówił innym językiem, rzadko słyszy się nowicjusza mówiącego jak on, prawdę powiedziawszy, nawet aktor o już ustalonej renomie rzadko tak się wypowiada. Miał własny punkt widzenia, miał swoje zdanie, bardzo oryginalne, wypowiadane pewnie. Wypowiadał się bez wahania. Pomyślałam, że za chwilę coś się wydarzy w przemyśle filmowym. W tamtej chwili już wiedziałam, że nie chcę już tego człowieka spuścić nigdy z oka.”

Jego wywiady powodowały też kłopoty. Na przyjęciu Hari Singh (w tamtym czasie sekretarz Sridevi) poczuł się urażonym Shah Rukhowym doborem słów (w wywiadzie). Upierał się, że Shah Rukh obrał złą drogę. („Idziesz w złym kierunku. W ten sposób nigdy nie zostaniesz gwiazdą. Jestem sekretarzem Sridevi, wiem co mówię. Co ty wygadujesz w wywiadach, że w takim filmie zagrasz a w innym nie zagrasz?”) Rozzłoszczony Shah Rukh odpowiedział, że powinni się spotkać za pięć lat i wtedy pogadać o tym, kto się mylił, a kto nie. Wiele słów padło z obu stron, zanim Vivek w końcu nie wszedł pomiędzy nich i nie odciągnął Shah Ruhka od Hariego Singha.

Choć Shah Rukh już wcześniej doceniał potęgę prasy, to teraz zaczął dowiadywać się o takim jej dziale, który wspomaga się wyobraźnią, tam, gdzie nie zna się faktów. Po premierze „Mayi Memsaab,” w CineBlitz pokazał się obleśny artykuł dotyczący pewnej pewnej sceny z filmu. Po tym artykule Shah Rukh zaczął grozić jednemu z dziennikarzy Cineblitza i na skutek jego skargi musiał spędzić noc w wiezieniu.

Był też wywiad, w którym cytowano jego wypowiedź, że Hema Malini nie jest dobrą reżyserką. Następnego dnia wezwała ona Shah Rukha na plan; poszedł tam z pewną rezerwą. „Powiedziała mi, 'albo ty będziesz bardzo sławny, albo ja. Takie rzeczy piszą tylko o sławnych ludziach. Bardzo to wszystko ułatwiła mówiąc, piszą tak o tobie bo wchodzisz w strefę sławy. Nie przejmuj się. Stajesz się sławny.”

I taki się stawał. Początek lat 90 to okres, w którym pojawiło się całe grono debiutantów: Ajat Devgan („Phollu Aur Kaante,” 1991); Armaan Kohli („Dushman Zamaana,” 1993), Saif Ali Khan („Pehchaan,” 1993) i Ayub Khan („Mashooq,” 1992). Po kilku niewypałach, które nadeszły po decydującym o jego karierze hicie z 1988, „Qayamat Se Qayamat Tak,” Aamir powrócił z „Dil” (1990) i „Dil Hai Ki Manta Nahin”(1992). Salman zadebiutował jako aktor pierwszoplanowy filmem „Maine Pyar Kiya” (1989), a jego następnym wielkim hitem był „Sajaan,” trzy lata później. (Swoją drogą, wszyscy trzej, Aamir, Salman i Shah Rukh urodzili się w 1965 roku). Po kilku filmach niewartych zapamiętania, Akshay Kumar pokazał się w 1992 w przebojowym „Khiladi.”

Ale to Shah Rukh był pomiędzy nimi jedynym, którego karierę publiczność śledziła z zainteresowaniem. Ten chłopak nie potrzebował patronów; cały naród czekał na jego nadchodzący film fabularny. „Fauji” już dał mu znaną i kochaną twarz. Telewizja zapewniła mu popularność w całym kraju. Nie był rzecz jasna w Bombaju jedynym aktorem z Delhi. Koleżanka z TAG, Divya Seth, także się tu przeniosła, podobnie aktor, który grał rolę jego starszego brata w „Fauji.” Ale entuzjazm Shah Rukha i jego nieposkromiona wiara w siebie wyróżniały go z tłumu.

W trakcie rozmów przeprowadzanych na potrzeby tej książki, powiedział mi o pewnym wydarzeniu, które pokazuje jaki naprawdę jest ten człowiek. To był pierwszy dzień na planie „Chamatkar,” pierwsze ujecie tego dnia. Scena rozgrywała się w wiezieniu, w którym Shah Rukh dzielił pełen emocji dialog z postacią graną przez Nareerudina Shaha. Kamera przesunęła się w stronę Naseeruddina, który nagle odwrócił się do F.C Mehry i poprosił o półgodzinną przerwę. Powiedział, „za moment zagram, muszę tylko od nowa przeczytać swoje kwestie” i wyszedł. Zespół popatrzył po sobie, lekko zdziwiony, a Shah Rukh odczytał to jak największy komplement dla siebie. Patrzył na mnie opowiadając mi o tym wydarzeniu, „Nie wiem, czy zrobił to z mojego powodu, czy w tamtym momencie po prostu nie chciał tego zrobić, czy po prostu potrzebował małej przerwy.” „Albo,” dodaje kpiąco, „miał po prostu wzdęcie.”

„Ale nie pamiętam, żebym pomyślał, kiedy wrócił na plan, jak ten gość teraz zagra tę scenę ze mną. Dziś on jest bogiem aktorstwa, ja ani o jotę się równam się z nim. Ale mam przekonanie, że Naseer potrzebował pół godziny na próbę przed sceną ze mną i w tamtej chwili czułem, że świat należy do mnie”

W międzyczasie Vivek popadł w desperację na temat „Raju... 15 sierpnia 1991, po poranku spędzonym na brodzeniu przez wody powodzi, żeby dotrzeć do domu Sippy'ego, w końcu eksplodował. Upłynęło pół roku od kiedy ekipa rozpoczęła pracę nad „Raju....” i wszystko było już sfinalizowane z wyjątkiem spraw pieniężnych. Ale jego wybuch tego dnia pomógł wreszcie ustalić datę rozpoczęcia zdjęć – 1 września.

Pierwszy plan dla „Raju Ban Gaya Gentleman” wybudowano w R.K Studios i zaczęło się kręcenie filmu na serio. To był wariacki, szalony czas. Zaraz pierwszego dnia zdjęciowego Amrita Singh, grająca jedną z głównych bohaterek, poślubiła Saifa Ali Khana, wprawiając tym G.P Sippy'ego w napad wściekłości. W końcu udało się jakoś dokończyć 14 dniowy blok zdjęciowy obejmujący sceny biurowe. Za to kolejny blok posypał się zupełnie, bo tym razem Shah Rukh postanowił poślubić Gauri.

Pomiędzy dniami zdjęciowymi Shah Rukh wciąż kursował do Bangalore i Delhi. Jego siostra, Shehnaz Lala Rukh, była sama w Bangalore, a jemu się to bardzo nie podobało. Inną osobą, której nie podobał się fakt, że Shah Rukh jest w Bombaju, była Gauri. Zapewnienia Shah Rukha jej nie zadowalały. Mówił jej, żeby jeszcze trochę poczekała, on jeszcze trochę zarobi i będą mogli się pobrać. „I w jakiś przewrotny sposób, mogłem przed nią usprawiedliwić ten wyjazd. To było coś jak 'ty pojechałaś do Bombaju beze mnie, ja pojadę do Bombaju bez ciebie. To jest w porządku. Nigdzie nie uciekam. Powtarzam ci, że mam zamiar grać. I dzwonię do ciebie codziennie, trzy razy dziennie. Pięć razy dziennie.' Mówiłem jej, daj mi pięć lat, Gauri, a będziemy urządzeni. A ona odpowiadała, 'A jeśli to nie wypali w ciągu pięciu lat, co wtedy?'”

Dlaczego akurat pięć lat? Shah Rukh przeprowadził sobie takie dziwne wyliczenie wyznaczając swoją datę opuszczenia przemysłu filmowego. Po 22 filmach lub pięciu latach, cokolwiek nastąpi wcześniej, on odejdzie. Za liczbą 22 kryła się pewna historia, jeśli nawet nie logiczna to jednak uzasadniona. Shah Rukh często oglądał filmy w domu Chunky'ego Pandeya. Kiedyś zauważył, że pudełka z filmami idealnie mieszczą się w szufladach Chunky'ego – po 22 w każdej. „Postanowiłem, że będę Chunkym, że to mi wystarczy.”

„Zabieganie o dziewczynę, nadskakiwanie jej rodzicom. Biegiem z powrotem na plan „Raju Ban Gaya Gentleman.” Powrót do Delhi i szukanie sposobów na zmiękczenie jej rodziców. Chwile wątpliwości, co będzie jak się nie uda. Co zrobię? Jak będę żył? Próba zdobycia domu. Nie wiem sam, jak ją poślubiłem,” wspomina Shah Rukh.

Decyzja wpłynęła też na jego harmonogram kręcenia „Chamatkar.” F.C Mehra nie uznawał faktu, że jego romantyczny bohater bierze sobie urlop, żeby się ożenić. Poza tym był on nowicjuszem, dopiero co wstąpił do branży filmowej, a już robił coś nie do pomyślenia. Pomniejsi aktorzy rujnowali sobie kariery przez coś takiego. Groził, ze film się opóźni. Mało przejęty tym Shah Rukh zdecydował, że pożegna się grzecznie z filmem. Ale Rajeev Mehra załagodził sprawy i kontynuowano kręcenie.

Shah Rukh ożenił się z Gauri 25 października 1992. Zaraz następnego dnia wrócił do Bombaju z świeżo poślubioną żoną. Tego wieczoru Vivek Vaswani, Juhi Chawla i jej matka wydali przyjęcie na ich cześć. Dla Shah Rukha punktem kulminacyjnym przyjęcia była oferta Ramesha Sippy'ego. „Popatrzył na mnie i powiedział, ”słyszałem o tobie mnóstwo rzeczy i mam zamiar zrobić z tobą film. To był jego prezent dla mnie. Ramesh Sippy mówiący przy stole, będziesz gwiazdą mojego następnego filmu, to był dla mnie prezent. Wszyscy spojrzeli po sobie jakby mówili, Ramesh Sippy właśnie powiedział Shah Rukhowi, że zagra on w jego następnym filmie. Czy to ja byłem tak dobry, że ludzie mnie lubili, czy to ci ludzie byli tak mili, że traktowali mnie dobrze?” zastanawia się Shah Rukh.

W tym czasie wszystkie jego terminy się wymieszały, szczególnie te dotyczące dubbingu do „Deewana.” Ten film zaproponowano Shah Rukhowi jeszcze w czasie, kiedy pracował w telewizji w Mumbaju. Rola ewidentnie została napisana z myślą o Nagarjunie. Ale problemy z ustaleniem terminów południowo indyjskiego gwiazdora postawiły reżysera w trudnej sytuacji. To właśnie wtedy zdecydował się na tego młodego chłopaka, którego zobaczył w serialu „Dil Daryia.”. „Powiedziałem o nim mojemu producentowi i obaj pojechaliśmy do Delhi, żeby spotkać się z Shah Rukhiem. Potem już wszystko poukładało się na swoich miejscach,” opowiada reżyser Raj Kanwal. Shah Rukh postanowił zagrać w tym filmie już po podpisaniu kontraktu na „Chamatkar,” bo potrzebował pieniędzy. Dostał za niego 5 lakh i zużył je jako zadatek w Sudha Kutir, w którym mieszkał przez dwa lata. Jednak pod koniec zdjęć przestał się czuć komfortowo w związku z tym filmem i przez długi czas nie chciał go nawet obejrzeć.

Był to czas, w którym dostawał mnóstwo ofert i większość odrzucał. Omówił Maheshowi Bhattowi, odrzucił Pashę Khana. Napytał sobie także kłopotów. Sushil Agarwal z Ultra Videos podpisał z nim umowę na film z Ayeshą Jhulką. Wziął udział w kilku dniach zdjęciowych, kiedy projekt został zawieszony. Później producenci próbowali zrobić z tego pełnometrażowy film i wpuścić go do kin, ale nie udało się. Inny taki film, do którego Shah Rukh odbył kilka dni zdjęciowych z Raveeną Tandoon, miał w końcu premierę w 2004 roku. Producenci dokończyli zdjęcia z innymi aktorami, podłożyli dźwięk i wypuścili film do kin.. Miał także wystąpić w jeszcze jednym filmie, robionym przez Vishwa Music, pod tytułem „Jadoo.” Odbył się nawet mahurat w Juhu Centaur, nad basenem. Ale i ten projekt wyparował gdzieś po drodze.

Prace nad „Raju Ban Gaya Gentleman” wznowiono, kiedy z biura szefa nadeszły kolejne pomruki gniewu. „Deeawana”, film, który Shah Rukh lubił najmniej, był gotów do premiery jako pierwszy. Ukazały się materiały reklamowe tego filmu, a obecność w nim Shah Rukha została zaznaczona małym dopiskiem na plakacie. Shah Rukh wzruszył ramionami i przeszedł nad tym do porządku dziennego. Ale G.P. Sippy wpadł w furię: człowiek, który za chwilę miał wystąpić w jego filmie jako główny bohater, miał być tutaj zaprezentowany jak jakiś podrzędny dodatek. Oto on, wielki producent, wpuszczający właśnie do kin pełnometrażowy film, „Raju Ban Gaya Gentleman,” dowiaduje się od działu reklamy innej firmy, że jego bohater jest dla nich jakimś aktorem trzeciego planu. Był, co z przyczyn oczywistych, autentycznie zdenerwowany. „Jak my cię mamy lansować?” wściekał się na Shah Rukha. „W materiałach reklamowych z 'Deewana' jesteś na przyczepkę. A ty masz być u nas bohaterem!” Shah Rukh był zdumiony, nie miał bladego pojęcia, że taka rzecz może mieć jakiekolwiek znaczenie dla jego kariery, nie pojmował też gwałtowności oburzenia producenta. Odpowiedział więc w jedyny sposób, w jaki mógł, „Wystarczy, że się pojawię, nawet jeśli tylko w połowie filmu, żeby udźwignąć cały film.”

Ten żółtodziób uważał, że wszystko, czego potrzebuje, to po prostu dobrze zagrać. Był w końcu aktorem i liczył na to, że ludzie będą rozpoznawać go po „Fauji.” Młody aktor był usprawiedliwiony. „Deewana” wszedł do kin, a publiczność nie spojrzała przychylnym okiem na podstarzałego, tęgiego Rishiego Kapoora, pozwalającego sobie na romans z młodziutką Divyą Bharati. Wejście Shah Rukha, młodego, o dźwięcznym głosie, mknącego po ulicach Bombaju na swoim motocyklu z piosenką „Koi na koi chahyie pyar karne wala,” brzmiącą w tle, sprawiało, że publiczność wydawała z siebie okrzyk aprobaty. Kino ozywało w jednej chwili. Piosenka otrzymywała najwyższy dowód uznania, jakiego może oczekiwać film hindi: kiedy Shah Rukh podczas niej wjeżdżał w film na swoim motocyklu, w ekran ciskano monetami.
„Deewana” stał się hitem.
Widownia go pokochała.
Sprawił to Shah Rukh, aktor.

A jednak nadal nie chciał obejrzeć „Deewana.” „Bo nie lubiłem pracy z tymi ludźmi. Jednak dano mi bardzo jasno do zrozumienia, że moje wejście traktowane jest (przez publiczność) jak gwiazdorskie. Nie robiłem tego dla gwiazdorstwa, miałem po prostu przekonanie, że zagrałem dobrze. Także i dziś, kiedy ludzie kręcą nosem i mówią, że robię ten sam szajs ciągle od nowa, mam swoje powody, dla których tak robię.

„Dajcie mi coś, a ja sprawię, że to zadziała. Myśl, którą miałem w sobie od dzieciństwa jest taka, że jeśli wytrwale się uczysz, nie możesz oblać. Jeśli ciężko pracujesz, z entuzjazmem i przekonaniem, nie możesz ponieść porażki. Ale dużą rolę odgrywa też przeznaczenie. Nie mógłbym się pod tym wszystkim podpisać, gdybym patrzył na swoje życie jak na baśń. Miliony gości pracujących w telewizji sądząc, że mogliby przenieść się do filmu, miliony gości grało role negatywne, miliony takich którzy mieli mnie gdzieś i poradzili sobie świetnie. Ale w tym wszystkim chodzi o to, że określony splot przypadków i zdarzeń ustawił całe moje życie. Moja matka zmarła w pewnym przełomowym momencie mojego życia. Było tak, fuck, nie mam gdzie mieszkać, nie mam pieniędzy, nie mam firmy, jestem skończony... więc co mi tam, pojadę do Bombaju na rok pograć w filmach. Wylądowałem w Bombaju i już go nie opuściłem. Nie przyjechałbym, gdyby matka nie umarła. Naprawdę nie chciałem grać w filmach,” mówi zdecydowanie.

Dla tego człowieka, który naprawdę nie chciał grać w filmach, który przyjechał do Bombaju, żeby w nich się pokazać może przez rok, a potem postanowił zostać jeszcze z pięć, żeby zobaczyć, co się wydarzy, przyszłość już się zaczynała. W roku 1992 objawił się w swoim pierwszym filmie artystycznym, „Ahamak,” jako człowiek cierpiący na depresję maniakalną, nstępnie jako pełen pasji kochanek w „Deewana,” niewinny, uczciwy młody człowiek, który przyjaźni się z duchem w „Chamatkar” i młody chłopak, którego ambicje wiodą go na manowce w „Raju Ban Gaya Gentleman.” A tak, jeszcze rólka pokroju mrugnij-a-przegapisz w pierwszym filmie, jaki kręcił w Bombaju, „Dil Aashna Hai.”

To był rok nieszczęśliwych wypadków, tragedii, porażek, miłości, małżeństwa, rehabilitacji i sukcesu. Rozpoczęła się droga od Karana w „Dil Aashna Hai” do Mohana Bhargava w „Swades.”


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"