Rozdział 15. Inni 2
"Still Reading Khan"
Autor: Mushtaq Shiekh
Zbliżam się do końca mojego dzieła. I zaczynam być
prześladowany. Wydawcy zachłannie rzucili się na poprzednie
rozdziały, graficy opakowali plastycznie moje dotychczasowe
słowa, a teraz depczą mi po piętach, żebym jak najszybciej
dał im ostatni rozdział. On się robi, mówię im, pracuję nad
nim. Wiecie, wiążę wątki w całość i tak dalej. Przyjmują
moje tłumaczenie na jeden dzień, a następnego znowu komórka
dzwoni jak oszalała. Czy to już wszystko, pytają,
dokończyłeś już? Jak mam im powiedzieć, że podróż nigdy się
nie kończy, żeby nie brzmieć jakbym kogoś cytował? Lub, czy
to nie jest oczywiste, że niechętnie rozstaję się z tymi
słowami, bo zaczęły cieszyć mnie męki twórcze (tak, jasne!)
Czy może chodzi o to, że nie wiem, jak zakończyć tę książkę?
(no, teraz to już ma ręce i nogi). Bo co chwilę dzieje się
coś, co wręcz krzyczy, żeby włączyć je w książkę.
Obecnie:
Shah Rukh został twarzą banku ICICI
Obecnie:
Szepcze się, że reklamówka pepsi z Shah Rukhiem, Kareeną
Kapoor i Pryianką Choprą ma być kręcona na wyspie Madh, a
wyprodukowana przez jego własną firmę, Red Chillies
Entertainment.
Obecnie:
Shah Rukh podpisał kontrakt z Compaq Presario
Obecnie:
Legendarny uwodzicielski taniec Helen z poprzedniego „Dona”
ma być powtórzony przez Kareenę, która podobno już pracuje
nad nim z Shah Rukiem ubranym w koszulę w kwiaty.
Obecnie:
Sąd Najwyższy w Bombaju oddalił powództwo przeciwko Shah
Rukhowi, w którym próbowano prawnie zabronić mu budowy i
rozbudowy budynku na działce za jego wymarzonym domem,
Mannatem.
Obecnie:
W nowej książce, „Born Again,” dr Walter Simkew twierdzi, że
w poprzednim życiu Shah Rukh był bengalską tancerką.
Obecnie:
Młody rysownik w jasno oświetlonym biurze w Singapurze
zrobił Shah Rukha bohaterem swoich komiksów.
A że rozdział musi się gdzieś zacząć i równie dobrze może
zacząć się tu.
To jest lekcja dla tych, którzy nie wiedzą, jakie są zasady
biznesu w przemyśle. Są dwa możliwe scenariusze:
Nie sprzedajesz swojego filmu dystrybutorom. Sam wpuszczasz
go do kin – tak robi głównie Yash Chopra i niezależni
producenci jak UTV.
Bierzesz potem kwotę, jaką zainwestowałeś w kręcenie filmu i
dodajesz do niej koszty produkcji kopii i koszty reklamy. To
jest wielkość, którą musisz odzyskać ze sprzedaży biletów.
Jeśli po jej odjęciu na koncie pozostaje 20-25 procent, to
jest to tak zwany przychód prowizyjny. Wszystko, co
pozostaje ponadto, jest nazwane nadwyżką Jeśli jest
nadwyżka, oznacza to, że film odniósł sukces. Od tego
momentu, w zależności od ilości pieniędzy, jakie zarobił
film, oceniasz go jako hit lub pół-hit. Tak więc, jeśli
pieniądze się podwoiły, jest pół-hitem. Jeśli ich kwota jest
więcej niż podwojona, mamy hit. Trzy lub cztery raz większa
– jest to super hit. Jeśli nadwyżka wynosi pięciokrotność
czy sześciokrotność – mamy fantastyczny hit.
Scenariusz B: Sprzedajesz film; możesz osiągnąć lub nie
przewidywany profit. Zależy to od gwiazdorskiej obsady,
możliwości producenta i jego pozycji . Pieniądze dla
dystrybutora pochodzą od tego, jaki biznes robi film – czyli
od tego, jak się sprzedaje w terytoriach (rynek filmowy w
Indiach dla celów marketingowych podzielony jest na regiony
i terytoria), na rynku video i na rynkach zagranicznych.
Jeśli dystrybutorzy zarabiają pieniądze, nazywają film
hitem.
Komal Nahata, jeden z czołowych analityków rynku twierdzi,
że film może być uważany za hit, kiedy w rękach
dystrybutorów pozostaje dwa razy lub więcej z tego, co w
niego zainwestowali. Na przykład, jeśli dystrybutor kupuje
film za 2 crore rupii i wydaje dodatkowe 50 lakh na kopie i
reklamę, może uważać film za hit jeśli jeśli zarobił on na
danym terytorium 5 crore rupii lub więcej. Dystrybutor
bierze pod uwagę obsadę gwiazdorską (zwłaszcza główną
gwiazdę), firmę producencką, muzykę, gatunek filmowy i to,
czy producent będzie w stanie ukończyć film na czas.
Inny fachowiec od rynku, Taran Adarsh, uważa, że to gwiazda
może zmienić losy filmu. „Dziś ta branża się zmieniła, ale
jedna rzecz pozostała taka sama – system gwiazdorski. Filmy
planuje się wiedząc, kogo chce się do nich zaangażować.
Wielkie gwiazdy to wielki budżet i jeszcze większe koszty.
Niektóre gwiazdy nie gwarantują nawet dobrego otwarcia, ale
wciąż domagają się wysokich gaż. Niewiele gwiazd zasługuje
na swoją cenę, ale Shah Rukh do nich należy.”
Porównajmy jego wypowiedź z tym, co twierdzi Amod Mehra,
jeszcze jeden analityk rynku. „SRK i Yash Chopra w 'Veer
Zaara' to był hit, ale ten sam Shah Rukh w 'Swades' miał
mniej widzów.” Winą, jak mówi, należy obciążyć kiepskie
trailery i słabą reklamę, która sprawiła, że cena wywoławcza
producenta była za wysoka dla dystrybutorów. Nahata nie do
końca się z tym zgadza. „W normalnych warunkach każdy
dystrybutor z radością kupiłby film z SRK. Jeśli był problem
w przypadku 'Swades' to dlatego, że mieli oni świadomość, że
nie jest to film komercyjny. W tym przypadku problemem była
cena, nie sam film.”
Czyżbym próbował udowodnić (posługując się zdaniem innych),
że filmy Shah Rukha będą odnosić sukces, jeśli będą
komercyjne, a nie – jeśli nie będą? Właśnie. Ale zanim
zagłębię się w temat, pozwólcie, że wam przypomnę jakie
motywy leżą za tym ćwiczeniem. Jest to próba zrozumienia
osobowości zawodowej człowieka, którego tu analizujemy. Jaki
jest? Dlaczego w jednych filmach zagrał, a w innych nie?
Dlaczego zdecydował się produkować określony rodzaj filmów?
Tu dochodzimy do kilku decydujących punktów. Po pierwsze –
czy to dzielenie filmów na kategorie hitów i flopów wywołało
jakiś element strachu, który sprawił, że Shah Rukh przylgnął
do komercyjnych historii miłosnych, których, jak mówi, nie
znosi?
Po drugie, choć 'Swades' radził sobie kiepsko w box-office z
powodu niskich cen żądanych przez dystrybutorów, to jednak
został znakomicie przyjęty przez elity i kinowe masy. Choć
byli i tacy, którzy twierdzili, że nie rozumieją wrażliwości
tego filmu, to jednak wielu odbierało go bardzo
emocjonalnie. Chwileczkę, to nie jest pytanie. To mogłaby
być odpowiedź na pierwsze pytanie. Ależ jestem bystry!
Pomijając moje skromne przechwałki, przyjrzyjmy się
'czynnikowi strachu.' Jeśli byłoby coś na rzeczy, to po
'Swades' Shah Rukh nigdy nie zagrałby i nie wyprodukował
„Paheli.” Jest jednak faktem, że takie filmy nie zdarzają
się często. Tak jak w poprzednim rozdziale, podsuwam ludziom
mój dyktafon. Stawiam kwestię. Mówi, że nie lubi historii
miłosnych, a gra w każdej możliwej historii miłosnej.
Farah myśli głośno. „Mówi ciągle o robieniu dziwnych filmów,
a kończy grając w bezpiecznych. Czemu to robi, choć nie musi
być taki ostrożny? Nie wiem, może one są dla niego za
wielkie. Myślę, że on jest daleko ponad te filmy, bardzo,
bardzo daleko. Jeśli on w nich nie gra, to one nie wypalają.
Ale to nie jest tak, że on pracuje tylko po to, żeby je
kręcić.
Ale zagrał negatywne role w takich filmach jak „Darr” czy
„Baazigar” na samym początku kariery, co trudno nazwać
decyzją „bezpieczną.” „Nie,” odpowiada Farah, „to była wtedy
właściwa decyzja. Rola była dobra i to była produkcja Yasha
Chopry. Tylko ktoś opóźniony umysłowo może twierdzić, że to
było ryzyko. Każdy w miarę rozgarnięty ci powie, że to było
mądre posunięcie.
Największym ryzykiem jest wkładanie wszystkich jajek do
jednego koszyka i zajmowanie się produkcją, kiedy jesteś
supergwiazdorem i nie musisz tego robić.” Och, to już
całkiem inna historia i na razie nie będziemy go nawet
dotykać.
Co z próbą zrozumienia Shah Rukha, jego publicznego
wizerunku? Może to nam da jakieś wskazówki. Niewielu jest
ludzi, którzy pracowali z Shah Rukhiem i wtedy, kiedy
zaczynał i kiedy osiągnął już szczyty sukcesu. Jednym z nich
jest Ashutosh Gowariker. Spotkał „komplet dołeczków” lata
temu, w czasach, w których Shah Rukh grał w „Circus,” a ich
znajomość przez lata tylko się wzmocniła. Wspomina: „Było to
w czasie naszego 20-dniowego pobytu na Goa, przy okazji
zdjęć do 'Circus', kiedy go poznałem. Ale co było ciekawe to
to, że byliśmy grupą ludzi, która zebrała się na potrzeby
tego serialu. Wszyscy byliśmy nowi – Makrand Deshpande,
Neeraj Voha, Amrut Patel i ja – stawialiśmy pierwsze kroki w
filmie. Tam był ciekawy misz-masz. Wszyscy próbowaliśmy
odkryć, o co chodzi w aktorstwie. Wśród byli ludzie z trzech
– czterech różnych grup. Pierwsza przyszła z NSD (National
School of Drama – przypisek mój), gdzie uczono Metody. Czuło
się to od samych podstaw. Druga szkoła wywodziła się z
mumbajskiego teatru, gdzie czynnikiem określającym cię była
liczba lat przepracowanych w teatrze. Trzecia grupa to byli
„taporis” tacy jak ja, którzy nie mieli żadnego aktorskiego
doświadczenia, nie grali w teatrze, nie mieli za sobą
żadnych studiów, zagrali coś w college'u, wygrali jakiś
konkurs i mieli na tle szczęścia, że ich zaangażowano. A
czwarta była elitarna grupa od Barry'ego Johna, z której
wywodził się Shah Rukh. Każda z tych szkół była kompletnie
inna. Tak więc i z nadawaniem na jednych falach i z poziomem
aktorstwa bywa różnie.
„Styl gry Shah Rukha był zawsze lekko bardziej dramatyczny.
Miał tendencję do dramatyzowania wszystkiego ponad poziomy,
co nie wszystkim nam pasowało. To nas wkurzało. Więc
któregoś dnia wzięliśmy Shah Rukha na stronę i
powiedzieliśmy mu, 'Odpuść sobie trochę tej intensywności,
żebyśmy się jakoś mogli do siebie dopasować' Chcieliśmy
osiągnąć jakąś równowagę w grupie. Ale jeśli dobrze
pamiętam, zabrało nam to 10-15 dni, cały pełny cykl, żeby
się przystosować do niego. I oczywiście, mieliśmy wiele
pięknych wyrażeń na określenie jego intensywności – 'overact
jak cholera' , 'ale przegina', 'za intensywnie, trzeba to
ukrócić.' Ale ostatecznie, jakoś się dotarliśmy i wszystko
się ustabilizowało.”
Kiedy jednak drążę dalej i zadaję pytania na temat tego, czy
jest jakaś różnica pomiędzy człowiekiem, którego poznał
prawie dekadę temu, a tym dzisiejszym, Ashutosh popada w
nastrój analityczny i robi niezłą robotę. „Nieprawdą jest,
że nie ma żadnych różnic, bo zaszły w nim zmiany, w każdym z
nas zaszły. Ale jeśli zapytasz mnie, czy jest to coś
ewidentnego, powiem że nie, jego jego myśli, jego poglądy,
jego podejście, jego postawa, są takie same. W tych czterech
aspektach nie widzę żadnej różnicy.
„Wiesz, w jego przypadku ja zawsze dostrzegam kilka rzeczy.
Jedna to ta, że jest bardzo silny i szybki w swoich
instynktownych działaniach. Kiedy mówię 'silny', oznacza to,
że on natychmiast idzie za swoim instynktem; nie deliberuje
nad tym. Jeśli coś przychodzi mu do głowy, pójdzie i to
zrobi. To wspaniała cecha i działa świetnie na jego korzyść.
Druga rzecz – wcześniej, z powodu swojego ulegania
instynktom, miewał cechy, których ja się bardzo bałem. Bywał
raczej nad - szczery i często mówił coś, czemu nie mogłem
się nadziwić.
„Mówił, zniszczę Aamira, pokonam go. Wiem, że to twój
przyjaciel, ale kiedy ja zacznę robić filmy, wszystkich
pokonam.'Zwykle starałem się go udobruchać i tak samo robili
inni. Ryzykowne było to, że mówił takie rzeczy, kiedy nie
miał żadnych propozycji filmowych... nic. Mówić takie zdania
kiedy tak naprawdę masz puste ręce, to trochę za dużo, on
jednak z czymś takim wyskakiwał. Ale jak nie szedłby wtedy
po krawędzi, dziś jego talent jest potwierdzony. Pracował
nad tym.
Nie o to chodzi, czy przewyższył innych aktorów, czy tych,
których chciał przewyższyć. Chodzi o to, że zrobił coś
wielkiego: natrafił na żyłę złota, z tymi swoimi szokującymi
uwagami i wszystkim. Mówił mi to prywatnie i mówił to w
wywiadach. To się chyba nie zmieniło do dziś. To pozostało.
„Trzecia rzecz – nie wiem, czy to tylko moja obserwacja, czy
inni też to widzą – wyczuwam w nim nieustanną naglącą
potrzebę znalezienia się gdzie indziej. Jeśli w jakimś
wycinku czasu jest z tobą, jeśli daje ci ten czas, będzie
naprawdę z tobą. Ale mam zawsze wrażenie, że (nie tylko przy
mnie, ale i innych) ma on bardzo mało czasu i że wolałby w
nim robić coś innego, a kiedy już to coś robi, znów szuka
czegoś innego To samo widzę w jego filmach.
„W czasie kręcenia 'Circus' bardzo chciał być gdzie indziej.
Po 'Circus' pracowałem z nim w 'Chamatkar' i 'Kabhi Haan
Kabhie Naa'. Podczas obu tych filmów jego umysł przebywał
gdzieś indziej. Za każdym razem, kiedy coś osiąga, ma się
wrażenie, że nadal czegoś szuka, a to jest bardzo
abstrakcyjne. Nie wiem, czy już to coś zdobył i nie wiem,
czy kiedy to zdobędzie, jego pragnienie zostanie ugaszone.
Nie mam pojęcia. Ale zawsze to w nim czułem wtedy i czuję,
że tak jest także dziś.
Ale kiedy pracowałem z nim jako reżyser przy 'Swades',
odkryłem, że jest spokojniejszy, w znaczeniu fizycznym. Może
nie jest to właściwe słowo na określenie tego, ale zawsze
czułem, że to, co się działo, było potrzebne, ale
niekoniecznie bardzo dobre. Że to wszystko to są kamyki i
głazy, po których muszę przejść, żeby się znaleźć na drugim
brzegu. Ale nie wiem, czym jest ten brzeg. I jestem pewien,
że i on nie wie.”
Dobra uwaga, Ashutosh, to na pewno jest znak
charakterystyczny człowieka zwanego Shah Rukhiem. Nie zna
spoczynku. A utrzymanie go dość długo w jednym miejscu to
prawdziwe wyzwanie. Spotkanie z nim, jakkolwiek byłoby
ważne, sprawia wrażenie pobytu w obozie przejściowym. Kiedy
jest z tobą, jest wspaniały. Chłonie cię uszami, oczami,
wszystkimi zmysłami. Coś ci jednak mówi, że kiedy rozmawia z
tobą, przebywa w wielu innych miejscach. Tak więc, Shah Rukh
przyprowadza ze sobą swój wędrujący umysł, zupełnie za
darmo.
Zagubiony z świecie wyczarowanym słowami Ashutosha, nie
przegapiłem sms, który pojawił się w mojej komórce.
Przełykam ślinę. Dobry Boże, sms od samego Adiego Chopry! I
zgadza się porozmawiać ze mną na potrzeby mojej książki. Nie
mogę uwierzyć. Moja ponad roczna cierpliwość, przymilanie
się i namowy, przyniosły wreszcie owoce. W hołdzie dla
człowieka, który złamał kilka swoich zasad, żeby ze mną
porozmawiać, biorę rozbrat z płynnym przebiegiem tego
rozdziału i pozwalam Adiemu przejąć stery. I proszę was,
żebyście nadstawili uszu, żeby posłuchać, człowieka, który
powiedział wyłącznie mnie, co sądzi o sprawach, o których
nigdy wcześniej nie mówił.
Siedząc w gigantycznym, luksusowym biurze YRF, Adi wspomina
czas, kiedy po raz pierwszy spotkał Shah Rukha Khana.
„Pierwszy raz, kiedy go spotkałem... To chyba było wtedy,
kiedy przyjechał, prawdopodobnie na czytanie „Darr.” Ale
trudno to nazwać 'spotkaniem.' Wydaje mi się, że był wtedy
cichy, a w scenie, która była czytana, pasywny. Po prostu
stał i patrzył. Widziałem jego pierwszy film, „Deewana,” i
uwielbiałem go. Nie mogłem oderwać od niego oczu; musiał być
bardzo 'oglądalny.' Ja nie szukam wielkich aktorów, ani
bardzo przystojnych. To czego szukam, to ta właśnie zdolność
przyciągania spojrzenia, a tu znalazłem kogoś, od kogo nie
mogłem oderwać oczu. Rozumiesz. Nie wyszedłem z kina ze
słowami 'co za aktor, co za rola' na ustach.
„Dopóki nie zaczęliśmy razem pracować, miałem wrażenie, że
jest strasznie arogancki. Ale później okazało się, że to
naprawdę miły gość, że to wszystko jest poza, bo gdzieś w
głębi, jest on naprawdę miłym facetem. Nie wiem, czy wtedy
zostaliśmy przyjaciółmi, ale naprawdę go polubiłem.
Oczywiście, podobał mi się jako aktor, bo kiedy
pracowaliśmy, widziałem w nim takie rzeczy, których nigdy
nie odkryłbym w innych warunkach. On dopiero startował, a ja
nie uważałem go za przyszłą wielką gwiazdę. Ale jednej
rzeczy na jego temat byłem pewien nawet wtedy: że zawsze
doda coś ekstra do każdego ujęcia. To jedno było pewne: on
nigdy w pracy nie idzie na skróty.”
Z perspektywy czasu brzmi to dobrze. Ale dlaczego
debiutujący reżyser chciał właśnie Shah Rukha Khana? Co
sprawiło, że właśnie jego wybrał na swojego bohatera? Adi
nie namyśla się nad odpowiedzią i wyjaśnia to bardzo
klarownie. „Kiedy zdecydowałem się wyreżyserować film,
postanowiłem, że będzie to historia miłosna. Chciałem
właśnie jego, Shah Rukha, przede wszystkim dlatego, że on
nigdy wcześniej nie grał w historii miłosnej. Nie chciałem
Aamira czy Salmana, bo oni byli tu wcześniej, już to robili.
Chciałem zatrudnić gościa, który był nieprzewidywalny, a tu
miałem takiego, którego publiczność widziała jak zrzucał
dziewczynę w tarasu, a to mi bardzo odpowiadało. Czego
więcej mógłbym sobie życzyć?”
To nasuwa mi kolejne dość oczywiste pytanie. Czy SRK zgodził
się od razu? „Długo nie dawał pozytywnej odpowiedzi.
Właściwie to on nie znosił filmów o miłości. Tak więc
zacząłem robić wycieczki do studia co dwa-trzy dni, żeby się
z nim zobaczyć. Gdziekolwiek szedł, ja tam się zjawiałem.
Był oczywiście, bardzo dla mnie miły, ale nie miał czasu.
Były takie chwile, że byłem na zewnątrz, czekając na niego z
różnych powodów, a kiedy tylko był wolny, gawędził ze mną.
Był zawsze bardzo grzeczny, ale widziałem, że się wahał.
Jednak największy problem z nim polegał na tym, że nie mówił
ani tak ani nie. To, nawiasem mówiąc, był zawsze jego
problem.”
„Wreszcie przyszła chwila, ze postanowiłem wziąć Saifa
Alego, bo Shah Rukh po prostu nie mówił 'tak'. W tym czasie
Saif nie pokazał jeszcze niczego ekscytującego, ale czułem,
że jest dobry i bardzo chciałem zrobić z nim kiedyś mały
film. Zanim podjąłem tę decyzję, pomyślałem, że zrobię
jeszcze jedno podejście do Shah Rukha. Moja ostatnia próba
miała miejsce na planie 'Trimurti' w Film City. Kiedy
spotkałem Shah Rukha, użyłem ostatniego argumentu i
powiedziałem mu, 'Słuchaj, Shah Rukh, rozumiem, że nie
lubisz filmów miłosnych i uważasz je za dziewczyńskie. Ale
jeśli chcesz być super gwiazdorem w tym kraju, nigdy nim nie
będziesz, jeśli będziesz bohaterem tylko dla mężczyzn. Po
'Baazigarze' jesteś ulubieńcem tłumów, ale to mężczyźni cię
lubią. Dziewczyny cię lubią, ale trochę się boją, nie
wiedzą, czy tobie można ufać. W tym kraju musisz być synem
każdej matki, bratem dla każdej siostry i wymarzonym
chłopakiem dla każdej dziewczyny, żeby być supergwiazdorem.
Mogę ci powiedzieć tylko jedno: możesz zagrać w moim filmie
albo nie, ale musisz grać w historiach miłosnych, bo
będziesz w nich fantastyczny. A mój wewnętrzny instynkt mówi
mi, że to filmy o miłości dadzą ci prawdziwą tożsamość.
Wiem, że ten film będzie dla ciebie dobry. Nie mówię, że to
wielkie dzieło, ale z tobą będzie dobry. Myślę, że i on
zrobi dla ciebie wiele dobrego.”
„Tym razem wiedziałem, że moje słowa trafiły do niego i
zapytałem go, czy podoba mu się scenariusz, a on odwrócił
się i powiedział, że bardzo. To, co powiedziałem musiało
brzmieć dla niego sensownie, więc umówił się ze mną za trzy
dni. Na planie 'Karan Arjun' w studio Mehboob powiedział
'tak' mojemu filmowi.”
Teraz rozumiem, dlaczego Adi jest mózgiem multimilionowej
firmy producenckiej. Jeśli ktoś wierzy, że aktor grający
rolę psychopatycznego mordercy powinien grać zakochanego
chłopaka, zasługuje na owację na stojąco. Adi po prostu
skromnie się uśmiecha. „Chciałem kogoś, kogo image'u nie
jesteśmy pewni i nie przywidujemy z góry; kogoś, kto mógł
nas zaskoczyć. Według mnie sceną określającą Raja była ta, w
której przekonuje Simran, że spał z nią poprzedniej nocy.
Chciałem, żeby w tym momencie i Simarn i wszyscy widzowie
uwierzyli, że ten człowiek mógł to zrobić. Shah Rukh
świetnie mi tu pasował, Punktem zwrotnym w rozwoju tej
postaci jest chwila, w której mówi on Simran, że jest
Hindusem. Aż do tej chwili bawił się stanikami, bezczelnie
strzelał oczami do dziewczyn. Nie chciałem, żeby Raj był
szlachetny jak Ram, chciałem, żeby był trochę łajdakiem.
„Kiedy zobaczyłem „Darr,”dostrzegłem w nim stronę, której
dotąd nie znałem, którą ukrywał. Chciał dostawać role, w
których będzie miał krew, coś, za czym będzie się mógł
ukryć. A ja zobaczyłem jego piękne serce. On jest uroczym,
pięknym facetem. Ma kompleksy, niepewność, wszystko. Ale to
jest naprawdę pełen emocji, dobry chłopak i chciałem, żeby
grał w moim filmie. Chciałem, żeby był w moim filmie bez
żadnych podpórek, za którymi się schowa. Żadnej krwi, żadnej
makabry, żadnej nikczemności, nic. I wiedziałem, że jeśli
będę miał szansę, uda mi się to z niego wydobyć, a mój
instynkt mówił mi, że to coś raz wydobyte, będzie wyjątkowe.
Bo my widzieliśmy już jego gniew. A zobaczenie w tych samych
oczach miłości będzie czymś bardzo specjalnym. I miałem
rację.”
Zaiste, miał rację! Nie tylko w tym, napisał od nowa
historię filmu dzięki swojemu wyborowi. Przy „Dil To Pagal
Hai” sprawy miały się inaczej – on tylko napisał scenariusz,
ale nadal chciał, żeby zagrał w tym Shah Rukh. „Napisałem
DTPH. Chciałem w nim stworzyć cały świat z domem
wyglądającym jak przeniesiony z Nowego Jorku, z mieszkaniem
w lofcie i tak dalej, świat tancerzy Shiamaka Dawara i
artystów. To rozwibrowany energią film, współczesny film dla
indyjskiej młodzieży. DTPH oparty był na pomyśle, że ktoś,
gdzieś jest stworzony dla ciebie. Ideą filmu było to, że
jest gdzieś dwoje ludzi stworzonych dla siebie, ich ścieżki
się krzyżują, wiemy, że oni są sobie przeznaczeni, ale nie
spotykają się. A kiedy już się spotykają, nie mogą być
razem. Jak się w końcu połączą? To była idea filmu.
Po 'Dilwale...' nie chciałem robić filmu o miłości, spytałem
więc Tatę, czy by go nie nakręcił. Tacie bardzo się podobał
ten pomysł. Zaczęli nad tym pracować, a to, co z tego wyszło
było okropne. Powiedziałem Tacie, że to nie jest film, który
wymyśliłem i że nie może być tak zrobiony. Powiedziałem mu,
że postaram się coś napisać. Jeśli mu się spodoba, będzie
mógł włączyć to do scenariusza. Ale najpierw musiał załapać
o co w tym wszystkim chodzi. Jeśli nie załapie, nie będę
dalej pisał. Mogę zapisać tylko to, co tkwi mi w głowie.
Zacząłem więc pisać, zaprezentowałem parę scenek. Tato
dokonał swojego wyboru tego, co mu przypadło do gustu i
wtedy zaczęliśmy nadawać na tych samych falach.”
„To, co mnie fascynowało w DTPH, to energia, którą wibrował
film. Ponieważ fabuła była raczej uboga, cały trik polegał
na utrzymaniu filmu w ruchu. Nie ma tam wielkiej historii,
są tylko te niedopowiedzenia między Madhuri i Shah Rukhiem.
Jest też relacja Karismy i Shah Rukha – relacja idealnej
przyjaźni. Pomysłem było zrobienie musicalu z mnóstwem
piosenek i tańców.
„To był nowy język w filmach hindi. Co najdziwniejsze, to
DTPH jest pierwowzorem wszystkiego, co dziś robimy z
piosenkami i wszystkim. Był pierwszym filmem, który miał
'styl'. I to Tato go reżyserował. Rozumiesz, 60-latek
reżyserujący najmłodszy film, jaki kiedykolwiek powstał, to
było ekscytujące. Właściwie nie uważam tego za kawał
wielkiego kina, nic takiego. Był po prostu świetnie
obsadzony, z dobrą muzyką i bardzo mi się on w nim podobał.
Ale tak na serio nie uważam tego za wielki film.” To brzmi
szokująco szczerze w ustach człowieka, który wykreował
super-hit.
Nie tylko Adi, ale i niezłomny Yash Chopra, był poruszony
intensywnością Shah Rukha. Mówi mi, „Kiedy po raz pierwszy
zobaczyłem Shah Rukha, uświadomiłem sobie, jak wrząca
intensywność w nim tkwi. Ona cała jest w jego oczach.
Patrzeć na niego na ekranie to czysta przyjemność, bo on cię
nigdy nie znudzi. Za każdym razem, kiedy go widzisz na
ekranie, czujesz, że to jest najlepsze z tego, co zrobił. A
potem widzisz go w następnym filmie i zdajesz sobie sprawę,
że on znowu przeszedł samego siebie. To jest to, co jest
najlepszego w tym człowieku – nigdy nie odpoczywa. Zawsze
się idzie do przodu...”
SRK dostaje punkty od „Taty”, ale ja chcę, żeby Adi
kontynuował opowieść o Shah Rukhu i następnym filmie, który
razem zrobili - „Mohabbatein.” Na początek chcę wiedzieć,
czy czekanie na Shah Rukhowe 'tak' było i tym razem tak
męczące i uciążliwe. „Nic z tych rzeczy. Powiedziałem mu po
prostu, że zaczynamy w tym miesiącu, zaklep sobie te
terminy. I to wszystko, sprawa była załatwiona. To tyle.”
„Właściwie najpierw wymyśliłem sobie opowieść, w której
mieli grać debiutanci. Moja mama napisała trzy opowieści o
miłości, trzy wątki. Kiedy zacząłem nad tym pracować,
poczułem, że czegoś brakuje. Zdałem sobie sprawę, że brakuje
dwóch kolumn. Były tam postaci, ale to były postaci
drugoplanowe. Nie chciałem robić filmu z gwiazdami. Chciałem
zatrudnić debiutantów. Ale coś zgrzytało. Wtedy dodałem tych
dwu bohaterów, jednego granego przez Shah Rukha, drugiego
przez Amitabha Bachchana, jednego, który wierzy w miłość,
drugiego, który nie wierzy. To stał się ich film. Teraz mój
film był na swoim miejscu.”
„Nie chciałem robić po prostu filmu o miłości. Chciałem
zrobić dramat, nakręcić dramat. Chciałem zrobić „Deewar”,
rozumiesz, o czym mówię. Ale ta przeklęta historia, to było
pierwsze, o czym pomyślałem. Nie chciała mnie opuścić. Za
każdym razem kiedy odkładałem ją ad acta, wyłaziła i
zaczynała mnie prześladować. Nie chciałem jej kręcić.
Chciałem nakręcić thriller. Ale za każdym razem, kiedy
utykałem z robotą otwierałem plik, a tam była ten film,
czekający, żebym go zrobił. To po prostu we mnie rosło.
Kiedy zacząłem pisać, wiedziałem, że nie chcę widzieć Shah
Rukh w stylu 'Dilwale...'. Nie chciałem robić filmu o
miłości z nim. Co więc mnie ekscytowało to to, że on nie był
zakochanym chłopcem. Chciałem, żeby zagrał mężczyznę,
takiego z nutką niepokoju. Chciałem żeby był o stopień
dojrzalszy, właściwie chciałem stonować jego energię.
Chciałem wywołać w nim to, z czego jest najbardziej znany i
chciałem to zneutralizować. I wiedziałem, że może się z tego
wyłonić coś nowego.”
Teraz mam go, jak mówi. Zastanawiam się, czemu nie rozmawia
z prasą. Bardzo szkoda, bo wypowiada się niezwykle żywo. Ale
nie chcę wypuścić szansy z ręki, więc szybko zadaję pytanie,
które zawsze chciałem zadać komukolwiek związanemu z
'Mohabbatein'. W jakim miejscu dzieje się ten film? Chodzi
mi o to, w jakim terytorium. Uśmiech Adiego się poszerza, a
w oczach pojawiają się ogniki, kiedy odpowiada. „”Chciałem
mieć 'Gurukool'. Chciałem mieć miejsce, które stałoby na
pustkowiu, owiewało chłodem. Problem był taki, że niczego
takiego nie ma w Indiach. Znalazłem więc okazały dom w
Londynie. Miałem go od początku w głowie, stary kamienny
budynek, wielki i imponujący, a jednocześnie piękny. Czujesz
chłód, ale dostrzegasz piękno. Nie możesz dotknąć piękna.
Nie ma tam ciepła, nie ma słońca.” Jeśli rozważacie właśnie
związek tego pytania z książką o SRK, to zważcie na moje
słowa. Kiedy zostanie napisana historia filmu
bollywoodzkiego, 'Mohabbatein' od samego początku będzie
postrzegany z innym świetle, a tego odkrycia dokonałem
przypadkowo ja, dzięki moim wścibskim pytaniom. A co!
Droga do Adiego była długa i kręta, ale naprawdę było warto.
Wróćmy teraz tam, gdzie przerwaliśmy. Hmmm... tak, dlaczego
Shah Rukh działa tak dużo na polu Kupidyna i czy powinien
dać sobie z tym spokój? Sprawdźmy, co na ten temat ma do
powiedzenia Jai Mehta, przyjaciel i mąż przyjaciółki Juhi
Chawli. Wzrusza ramionami. „Nie ma powodu, dla którego Shah
Rukh nie miałby grać w filmach miłosnych. W końcu jest
pierwszym bohaterem romantycznym w tym kraju. Ale
jednocześnie powinien też grać w innych filmach, z różnych
półek, które dadzą mu pole do popisu jako aktorowi. Naprawdę
czuję, że aktorstwo Shah Rukha jest na światowym poziomie,
ale że w indyjskim przemyśle filmowym jest on strasznie nie
wykorzystany.”
Pobrzmiewa tu echo poprzedniego rozdziału, w którym Bhansali
mówił to samo. Ale na razie, co właściwie tu się dzieje? Czy
ranga aktorstwa Shah Rukha obniża się, bo wyobrażenie
publiczności na jego temat ma niższe standardy, nie tylko
odnośnie skali wyboru ról, jaką mu daje, ale także wpływając
na jego decyzję, co do przyjmowania takich ról? Czy
romantyczny image zaciążył na nim tak bardzo, że teraz
publiczność nie chce zaakceptować go pod inną postacią, niż
Rahula/Raja?
Juhi Chawla bierze go w obronę. „On ciągle sprawdzał
'Asokę', testował zupełnie nowego reżysera. To były próby
zrobienia czegoś bliższego jego sercu. Ale przecież
ostatecznie to, co możesz zrobić, to przeczytać kwestie
napisane dla ciebie, zrobić sceny, jakie dla ciebie
napisano. Do pewnego punktu jest aktor, ale reszta zależy o
reżysera, żeby coś z niego wydobyć. Nie mogę winić jego.”
Jednak jednocześnie reżyser Shashilal Nair mówi coś, co
uświadamia mi, jak bardzo publiczność identyfikuje Shah
Rukha z miejskim, wyrafinowanym kochankiem. „W nim nie ma
nic zwyczajnego. Nie może grać zwykłego człowieka. Jest zbyt
wyjątkowy. Nie pozbędzie się swojej szlachetnej jakości.
Taka prostaczkowatość do niego nie pasuje.” Mówił o
specjalnym udziale Shah Rukha w „Shakhti (The Power)” w roli
wrzaskliwego wieśniaka.
Farah podziela to odczucie, kiedy mówi, że „Asoka” nie
bardzo zaskoczył u publiczności, bo kostiumy i rola były
obce osobowości Shah Rukha. „Shah Rukh lubi robić różne
dziwne rzeczy, a ja zawsze uważałam, że nie leżą mu filmy
kostiumowe. Jest supergwiazdorem, a według mnie to mu nie
pomaga. Gdzieś tam, między wierszami, jest on ciągle SRK,
nigdy w pełni nie zmienia się w postać. Tak jak Devdas. To
dlatego jest super gwiazdorem i dlatego ludzie przychodzą go
zobaczyć.”
Ale Adi ma na ten temat inne ciekawe spostrzeżenie. „To
bardzo proste. „To jest ta jego potrzeba, jego nieustanna
pragnienie bycia kochanym i dawania miłości. Tak bardzo, tak
desperacko chce twojej miłości, że daje siebie całego. Aż do
dziś nie nakręcił nigdy przenigdy ujęcia, w którym nie
dawałby z siebie 100 procent. Możesz zażądać dziesiątego
dubla, a on w jakiś sposób znajdzie w sobie ekscytację, żeby
zrobić ten dubel i włożyć w niego całego siebie. Ponieważ
tak wcześnie stracił rodziców, a jego siostra jest chora, on
chce być kochany, bardzo kochany. Nie pozwoli ci odejść póki
go nie pokochasz. Chwyci cię więc i będzie mówił, patrz na
mnie, to ja daję ci miłość, musisz ją odwzajemnić. To
właśnie robi z Shah Rukha super gwiazdora, jakim jest dziś.
To jego nieustanne pragnienie bycia kochanym i z jego powodu
on nie prosi cię, żebyś go kochał, On chce ci dać miłość.
Kiedy stoi na estradzie, czy kręci scenę, właśnie to w nią
wkłada. To jego sposób powiedzenia ci, żebyś patrzył na
niego.”
„Jego występy pozostawiają na tobie ślad. Uwielbiam go w
'Kabhi Haan Kabhie Naa', bardzo mi się podobał w
'Mohabbatein' i bardzo lubię część, w której gra starego
człowieka w 'Veer Zaara'. 'Dilwale...' Hmmm . Byłoby chyba
niemądrze nie lubić go w ty, wiesz, o co mi chodzi! Ale mój
wybór pewnie bierze się stąd, że pracowałam przy nich
wszystkich. Prócz tego, nie lubię go w 'Swades'. Ludziom się
podobał, ale mnie nie. Jest tak, bo wiem, że dla niego to
było za łatwe. Wiesz, wszyscy, którzy mu byli niechętni,
polubili go w 'Swades,' to są ci, których irytuje jego
kwiecistość. Ale ja kocham tego Shah Rukha – razem z jego
przesadnością i tym wszystkim. Więc mówię, że dla Shah Rukha
to wcale nie jest coś wielkiego.
Może już zauważyliście, że wciąż natykamy się na sytuację z
„Paragrafu 22”. Podczas gdy z jednej strony oczekujemy, że
będzie grywał różnorodne role, to z drugiej strony,
publiczność i jego reżyserzy sami mówią, że role, w których
próbował czegoś innego „nie leżą” dobrze. Jego role w
pewnych filmach pokazały, że tym, co go ogranicza nie są
jego możliwości aktorskie, tylko, że to publiczność
ogranicza jego możliwości aktorskie. W jakiś sposób jest
tak, że on grywa role 'z winy' publiczności, która
jednocześnie jest krytyczna w stosunku do 'Asoki' czy
'Swades'.
'Swades' mógł wywołać w krytykach zachwyty na temat jego
roli. Ale ja chciałbym wiedzieć, dlaczego dla reżysera,
który nakręcił komercyjny „Lagaan” , zrobienie filmu
odwołującego się do sumienia, a także zaangażowanie do niego
największej gwiazdy w kraju, miałoby stanowić podwójnie zły
urok. Ashutosh Gowariker, człowiek, który podjął taką
decyzję, nie skarży się. „Weźmy jako przykład zdjęcie łodzi,
które użyliśmy jako plakat reklamujący film. Shah Rukh,
zanim wystąpił w moim filmie, robił już wszystko, co możesz
sobie wymarzyć – miał designerskie kostiumy, wejście prosto
z helikoptera itd. Ale tutaj nie był wystrojony jak model i
pokazany w pełnym blasku. Nie spodziewasz się go raczej
zobaczyć siedzącego na łodzi między tymi ludźmi. To nie jest
jego świat i on jest w nim kimś z zewnątrz. Potrzebowałem
takiego Mohana Bhargava, który przyszedłby z innego świata
wszedł w taki, o którego istnieniu jedynie wie. Dlatego
wybrałem Shah Rukha. Nie chciałem zatrudniać Mohana
Bhargava, który jest NRI, który przybywa i mówi z
cudzoziemskim akcentem. Nie jest to też facet, który
przybywa i mówi, chciałbym wody mineralnej. Przez cały film
on nigdy nie mówi, „W waszej wodzie jest mnóstwo bakterii,
będę pił mineralną” To jest powszechna norma, on przez cały
czas pije mineralną. Dopiero na stacji kolejowej po raz
pierwszy pije wodę, która nie pochodzi z butelki. Z powodu
takiego właśnie podkreślenia potrzebowałem do filmu Shah
Rukha, jego niesamowitej osobowości, charyzmy i siły. Sam
jestem outsiderem i myślę, że kiedy gwiazdor jego rangi
przybywa do Karanpuru, robi wrażenie, że jest on kimś z
innego świata. A potem staje się jednym z nich.
„Moim kryterium zaangażowania właśnie jego nie było to, że
jest on wielkim aktorem, czy że jest najlepszy – to jest
stwierdzony i akceptowany fakt. Kiedy teraz zbliżają się
premiery nowych filmów Shah Rukha, nie zastanawiam się już,
czy zagra on dobrze, To mnie nie obchodzi. Mnie interesuje,
jak on zagra tego bohatera? Jak ma zamiar tym razem do tego
podejść? Bo jego okres próbny już się skończył, jakieś osiem
lat temu.”
Jeśli za tym filmem stało tak dobre rozumowanie, dlaczego
ten eksperyment przepadł w box-office? Czuję się w obowiązku
zadać to pytanie, a Ashutosh jest na tyle grzeczny, że
wyjaśnia dalej. „Wiele osób mówiło, że to potężna ekranowa
osobowość Shah Rukha działała na niekorzyść filmu. Ale ja
tak nie uważam. Na niekorzyść filmu działało to, że ma on
linearną narrację bez dramatycznych zwrotów. Mówiąc to nadal
uważam, że tak właśnie należało to zrobić, bo takie są
wymogi dla tego rodzaju filmów.”
„Wszyscy myśląc o filmach, patrzymy najpierw na ich gatunek.
U nas na pierwszym miejscu jest romans, potem dajemy
pierwszeństwo komedii, następnie idzie thriller i dramat
rodzinny. Na samym końcu kolejki jest film o problemach
społecznych. Więc już na starcie, robiąc film społeczny,
narażałem się na kiepskie przyjęcie. Ale żeby film społeczny
był w ogóle zauważony, potrzebowałem Shah Rukha, żeby
poniósł jego przesłanie. Kiedy to właśnie on zapala żarówkę
we wsi, więcej osób czuje się zobligowanych do zobaczenia
tego. Może realizm tego filmu działał na jego niekorzyść.
Ale gdybyś mnie spytał, co bym zrobił, jeśli miałbym zrobić
film jeszcze raz, to myślę, że zrobiłbym go tak samo. Nie
mam zamiaru sprowadzać nautanki (rodzaj ludowego teatru –
przypisek mój) do wsi. W Kanapurze nautanki może pojawić się
bez trudu, może tamtędy przejeżdżać wędrowna trupa
teatralna. Ale to obniżałoby rangę filmu.
„Tak więc myślę, że na niekorzyść filmu zadziałał scenariusz
i moje realistyczne podejście. Jakąkolwiek miał on widownię,
wiele zasług idzie na konto Shah Rukha. Naprawdę, kiedy
ogląda się film to widać, że niezależnie od mojego wkładu
jako reżysera, to Shah Rukh sprawia że jest on oglądalny.
Nakreślił on swoją rolę z niesłychana silą, charyzmą i
potęgą, dał jej więcej niż pewnie dałby jakikolwiek inny
aktor. I jak dotąd jest to najlepsza jego rola, a nie mówię
tego dlatego, że to mój film. Moja opinia jest jak
najbardziej obiektywna.”
Sukces może nadać różne odcienie temu, co dobre i ci złe.
Ciekawe jest to, co ma na ten temat do powiedzenia Vivek
Vaswani. Vaswani starannie dobiera słowa. „Sukces musi być
starannie zaplanowany i poprowadzony. Shah Rukh ciężko
pracował, miał plan, wiedział, co robi i wiedział po co to
robi. Był wystarczająco bystry, żeby znać swoje atuty, gdzie
i jak przełożyć je na popularność, dochody, sławę i sukces.
Rozumiał doskonale, że nie jest tylko aktorem, nie jest Shah
Rukhiem grającym Devdasa, jest Shah Rukhiem grającym Shah
Rukha grającego Devdasa. Rozumie doskonale, jak prowadzić
swoją publiczność, on rozumie swoją publiczność. W przypadku
Shah Rukha rzecz nie jest w kinie, rzecz jest w
publiczności. On to doskonale wie. Ma na tyle zdrowego
rozsądku, żeby poszerzyć horyzonty i zostać producentem,
impresariem i zapewnić dostawę doskonałego produktu. Zrobił
to bardzo wcześnie.”
Co do samego Shah Rukha, to jest on realistą, który nie ma
oporów, żeby twierdzić, że choć jest super gwiazdorem, nie
jest już tak bardzo aktorem. W tym punkcie wydaje się
zgadzać z Vaswanim. Akceptuje swoje ograniczenia, czasami
nawet wyolbrzymiając je nad miarę.
Kiedy jednak pytamy Rani Muherji, dlaczego Shah Rukh odniósł
taki sukces w filmach o miłości, wydaje się ona podzielać
punkt widzenia Farah, zapytanej o to samo. „To trudne
pytanie. Jest tak wiele powodów, ale głównym powodem jest
to, że on ma więź z publicznością. Kiedy stoi przed kamerą,
nigdy się nie oszczędza. Jego ciepło, jego szczodrość i jego
dobroć, to wszystko widać z ekranu. To samo robił Amitabh
Bachchan – nigdy nie grał na pół gwizdka. Kiedy już był na
ekranie, nie było w nim żadnego fałszu,” mówi. Publiczność!
Znowu!
Farah uwielbia jego rolę w „Kabhi Haan Kabhi Naa.” „Było w
nim tyle szczerości, że moje serce wyrywało się do jego
bohatera. Nigdy moje serce nie biło tak bardzo dla żadnej
postaci filmowej, jak dla Shah Rukhowego Sunila w KHKN.” Ale
już nie znosiła go w „Dil To Pagal Hai.” „To było takie
stereotypowe. Nie cierpię go też w 'Pardes'. Wiem, że ma
swoje nawyki i swój styl, dlatego jest super gwiazdorem, Ale
to było zbyt sztampowe i zbyt przedobrzone. I nie znoszę go
w 'Dil Se'. Nie znoszę tego. Nigdy tego nie powiedziałam
Shah Rukhowi, ale uważam, że Mani Ratnam dostał w tym filmie
jego najgorszy występ. Wiem, dlaczego tak się stało. Dla
Maniego to był powód do dumy, kiedy mówił, że nie znał
filmów Shah Rukha. Jeśliby znał, wiedziałby, że Shah Rukh
robi wszystko w swoim nie do podrobienia stylu. Nie każ mu
robić tego, ty jesteś Manim Ratnamem, spraw, żeby zrobił co
innego.”
Cóż, chyba chodzi o to odwieczne oskarżenie, że jest on
efekciarzem doskonałym. Farah uśmiecha się od ucha do ucha.
„Czasami szarżuje, jak w 'Army'. Albo nie, czekaj,
najbardziej przeszarżowana scena, to była jego śmierć w
'Shakti.' W 'Shakti' i 'Army umiera tak samo – zakrzykuje
się na śmierć. I tak, jest jeszcze 'Guddu', choć tam
konkurował z Mukeshem Khanną, mistrzem przesady. Tak,
czasami Shah Rukh idzie po bandzie, ale ja i tak uważam, że
jest to lepsze niż bycie jakimś nudziarzem bez życia,
recytującym swoje kwestie. W Indiach to przemawia do
publiczności bardziej.” Ach tak, znowu publiczność.
To, co dalej się tu zauważyć to to, że większość ludzi mówi
bez ogródek, że nie znoszą jego „maniery.” Benny Thomas,
kumpel z teatru, nie owija w bawełnę. „Musi się pozbyć tych
głupich gestów i nawyków, które nazywa graniem. Powinien z
tym skończyć i uspokoić się. To jest bardzo irytujące. W
'Devdasie' nie było to po prostu bezcelowe drżenie, było w
tym wiele emocji. Ale przypomnij sobie tę scenę z K3G na
ławce, w której trzęsie się, jakby miał Alzheimera.
Okropne.” Benny wpatruje się we mnie znad filiżanki kawy i
zaczyna jeszcze raz. „Ale może tego właśnie ludzie chcą.
Kimże ja jestem? Starym piernikiem z Południowego Delhi.
Moje zdanie nie ma znaczenia.”
To ma znaczenie, a Benny ma coś jeszcze do dodania. „Jest
słaba strona jego inteligencji – za dużo myśli o roli i to
widać w tym, jak gra. Amitabh Bachchan nie jest chyba tak
inteligentny. Mówi on czasami rzeczy, które są absolutnie
durne. Ale Shah Rukh takich rzeczy nie powiedziałby nigdy.
Bachchan jest znakomitym aktorem. Nie musi myśleć, żeby
grać. On wie, on po prostu wchodzi w rolę, tak samo, jak
Shah Rukh tańczy. Czasami w jego aktorstwie jest za wiele
wysiłku i to widać na ekranie. Sztuczka polega na tym, żeby
tego nie było widać.”
O dziwo, kiedy wracamy w świat ludzi filmu, reżyser Subhash
Ghai porusza ten sam temat. „To jest bardzo irytujące, kiedy
nawet w prostej scenie robi wysiłek, żeby używać mięśni
twarzy. To nie jest wcale potrzebne. Na przykład w DTPH jest
scena, kiedy Karisma wrzuca kamienie do wody. To raptem
jedno ujęcie i ona mówi o sobie, dlaczego Bóg jest zły itd,
a Shah Rukh ma po prostu słuchać. Ale widzisz, że w tym
czasie próbuje pokazać swoje odczucia, robi jakieś miny. Nie
ma tutaj wyczucia ciszy, uspokojenia.” Ghai milknie na
chwile. Ale potem rozwija temat. Mówi, „Shah Rukh ma wielkie
wyczucie teatru, umiejętność przewidywania, wyczucie sceny,
zrozumienie tego, czego chce od niego reżyser. Ma te
wszystkie zalety. Teraz musi się skupić na charakterystyce
postaci. Musi zacząć grać różne postaci. Jak dotąd, to
postaci wchodziły w skórę Shah Rukha. Teraz Shah Rukh musi
wejść w ich skórę.”
Dawna teatralna koleżanka Divya Seth, choć mówi, że nie
znosi „drżenia głosu, kiedy mówi, wolałabym, żeby tego nie
robił.”, to dodaje także „Naprawdę uważam, że ogromnie się
rozwinął. Chyba zrozumiał, co może zrobić i co mu pasuje. I
w przeciwieństwie do wielu ludzi ja nie uważam, że on gra
pod publiczkę. Uważam, że robi tylko to, co uważa za
słuszne.”
A co na to jego aktorski guru, Barry John? Barry widział
może pięć czy sześć jego filmów i gwiżdże ze zdziwienia
słysząc, ile filmów Shah Rukh nakręcił. Z tego, co widział,
wydaje się lubić „Darr”. „'Darr' wywołał w swoim czasie
największe poruszenie. Świetnie wyglądał grając w
'Devdasie'.” Lubię twój dobór słów, mówię mu, ale nie masz
nic więcej do powiedzenia? „Nie... prócz tego, że świetnie
wyglądał i film dobrze wyglądał. Nie mam kompetencji, żeby
się na ten temat wypowiadać, biorąc pod uwagę, ile filmów
oglądałem.” Ale potem, po dalszych namowach, przyznaje, że
strasznie rażą go fizyczne gesty. „Cóż, tak,” mówi,”bardzo
często chciałbym mu powiedzieć, tu się zatrzymaj. Za dużo
fizyczności, ekspresji, ręce rozpostarte za szeroko, lecące
zbyt wysoko. Lubię energię i zapał, ale czego powinien się
wyzbyć, to aż taka sugestywność Wszystko to jest nadmierne,
to pójście na łatwiznę, nie musisz aż tak tego podkreślać.”
„Mówisz o subtelności?” pytam. Barry John patrzy na mnie
przez sekundę i odpowiada krótko, „o prawdzie.”
Au!
Wszyscy zgadzają się co do tego, że nadszedł czas, żeby Shah
Rukh poszedł do przodu. Barry potakuje, „To ważne, żeby być
śmielszym, nie spocząć na laurach i potraktować samego
siebie bardziej serio. Uważam, że cały przemysł filmowy
powinien zrobić krok do przodu, to już się chyba zaczęło.
Życie się zmienia niezależnie od tego, czy my się zmieniamy.
A publiczność lubi zmiany i ich oczekuje. To jest
najważniejsze dla jego własnego dobra. Wyobrażam sobie, że
to się stanie, kiedy pozwoli sobie na granie w innych
filmach i podejmowanie innych wyzwań.” Z tą opinią zgadza
się Farah. „Uważam, że powinien iść w świat, bo co więcej
jeszcze może robić tutaj? Może jeszcze z rok i powinien iść.
Jestem pewna, że będzie tym zainteresowany, to człowiek,
który myśleniem wybiega do przodu. Ale na pewno nie przyjmie
czegokolwiek i byle czego. On nigdy nie zrobi z siebie
głupka.”
Shah Rukh robił co mógł, żeby odejść od schematów i stworzyć
role dla siebie, tak bardzo, że sam zajął się produkcją.
Choć pierwszy film jego produkcji przepadł zupełnie w
box-office, on działał dalej, bo chciał osiągnąć pewną
równowagę miedzy tym, jakim chce go oglądać widownia, a co
chce robić on sam i poniósł porażkę. To nie aktor w nim
poniósł porażkę, tylko biznesmen. Ale lekcja, jaką otrzymał,
wydaje się przynosić owoce. „To chyba jego wyczucie biznesu
ogranicza jego kreatywność. Wiele razy opowiadał mi o
różnych fantastycznych rzeczach, które chciałby robić, ale
uważa, że z punktu widzenia interesów nie czas na to,” mówi
Jai Mehta.
Mehta zgadza się, że jego wielką słabością jest to, że nie
umie powiedzieć „nie” ludziom, zwłaszcza tym, którzy są mu
bliscy. „Czasami to wzmacnia relacje. Ale on to robi, bo nie
chce ranić nikogo. Ale jego największą siłą jest zdolność do
przewodzenia ludziom. Ma ogromne zdolności przywódcze.”
Ashutush jest bardziej bezpośredni, „jedno czego w Shah
Rukhu nie znoszę, to jego niemożność powiedzenia „nie.”
Ciągle mu mówię, żeby się nauczył odmawiać, jeśli czuje, że
tak chce zrobić.” Adi zgadza się z tym zdaniem. „Uważam, że
Shah Rukh musi nauczyć się mówić „nie.” kiedy chce
powiedzieć „nie”. To jest bardzo ważne. On nie wie po
prostu, jak to zrobić. Przez tę nieumiejętność wywołuje
wiele nieporozumień z ludźmi, którzy go nie znają zbyt
dobrze. Chciałby nikogo nie wkurzyć, a kończy się to tak, że
wkurza ich jeszcze bardziej.”
Małe słówko - „nie”. Kto by zgadł, że to może być tak wielki
problem dla Shah Rukha, który w życiu pokonał już o wiele
większe trudności. Ale każdy z nas ma słabe punkty, a ten
wydaje się być piętą Achillesową King Khana. Prawie 99
procent ludzi, z którymi rozmawiałem mówi to samo. Żeby
skonfrontować fakty, pytam Gauri o ten zwyczaj jej męża, a
ona mówi po prostu,”tak.”
Według tego, co mówią o nim reżyserzy i ci, którzy pracowali
z nim na planie, Shah Rukh jest perfekcjonistą. Farah
wspomina, że zmiany, których perfekcjonista Shah Rukh
domagał się w scenariuszu „Main Hoon Naa” sprawiły, że była
roztrzęsiona i niepewna siebie. „Shah Rukh ostrzegł, że
jeśli nie będzie dobrego finału, on nie zagra w filmie.
Mieliśmy zacząć za dwa tygodnie, pamiętam, że byłam na
przyjęciu, a on powiedział, że nie przyjedzie na plan do
Darjeeling, jeśli finał nie będzie jak należy. Uciekłam,
zadzwoniłam do Abbasa w środku nocy i powiedziałam, że
musimy usiąść nad scenariuszem. Następnego rana pojechałam
na spotkanie z Shah Rukhiem ze szkicem sceny w dłoni. To
było potwornie męczące.”
Ekta Kapoor (producentka telewizyjna, córka Jitendry) każde
spotkanie z Shah Rukhiem wspomina z sentymentem, mówiąc,
„Lata temu, kiedy swoją premierę miał 'Lamhe', w RG odbywało
się przyjęcie, dyskoteka. Pamiętam dokładnie, że wszyscy
oblegali Deepaka Malhotrę, każdy próbował zwrócić na siebie
jego uwagę, bo w tym czasie on był naprawdę znany. Ale ja
miałam oczy tylko dla jednego mężczyzny, Shah Rukha Khana.
Widziałam go w telewizji i byłam jego wielką fanką. Jak więc
widzicie już dawno temu przewidziałam, jaki będzie wielki
(premiera 'Lamhe' miała miejsce w 1991 – przypisek mój). A
ja byłam po prostu kolejnym grubym dzieciakiem próbującym
parać się produkcją telewizyjną. Shah Rukh zauważył mnie
stającą w kącie, podszedł i poprosił do tańca. Nigdy nie
miał pozy „Jestem wielką gwiazdą”. Właściwie to ta jego
ciepła aura sprawia, że jest tak przystępny.
„Następne spotkanie, którego nie zapomnę, to 'bardzo haha
śmieszne' zdarzenie, kiedy pojechaliśmy odebrać nagrodę
Rajiva Gandhiego. Na nasze nieszczęście, na długiej liście
zdobywców nagrody był też Shah Rukh Khan. Pamiętam bardzo
wyraźnie, że kiedy wywołano jego nazwisko, wszyscy
zachowaliśmy się jak wariaci. Każdy krzyczał, wrzeszczał i
wiwatował tylko dla niego. Było zupełnie, jakby ludzie
zapomnieli, że istnieją tez inni laureaci. Wierzcie lub nie,
ale czuliśmy się tam jak durnie i zastanawialiśmy się, po co
tam nas w ogóle przyniosło. Ale on bardzo miło wszedł na
scenę i wyczytał nasze nazwiska i powiedział, że bardziej
niż on zasługujemy na nagrodę. Jego dowód uznania był dla
nas bardzo ważny. Nie musiał tego robić. Ale on wciąż zwraca
uwagę na takie detale jak nasz dyskomfort. Ta jego wrażliwa,
pokorna strona sprawia, że jest on tak uroczy.”
Kajal Anand, inna bliska przyjaciółka mówi, „Trudno jest go
opisać, bo jest to człowiek o wielu twarzach. Inteligentny,
wrażliwy, skupiony, rozumny, a przede wszystkim, niesamowity
ojciec i mąż. „Chunky Pandey, aktor i przyjaciel, rzuca na
to nowe światło mówiąc, „To taki facet, który, nawet
zostawiony na Biegunie Północnym bez pieniędzy czy ubrań,
nie przetrze, ale przegada sobie drogę do domu.” Rajiv
Shukla, członek Parlamentu, z drugiej strony mówi, „Shah
Ruhk jest gwiazdą w prawdziwym sensie, docenia wartość
przyjaźni i związków. Nikt go nie skusi pieniędzmi. Wiem na
pewno, że odrzucił kilka ofert wartych więcej niż 100 crore
rupii, ofert, które uprzejmie odrzucił. Jestem pewien, że
żaden inny gwiazdor ni odmówiłby. Jest bardzo wrażliwy na
punkcie swojego wizerunku z powodu wychowania, jakie
otrzymał i wpływu rodziców. Nie chce go zniszczyć i unika
kontrowersji. Jeden z bardzo wpływowych komisarzy
mumbajskiej policji powiedział mi, że jest on jedną z
najczystszych osób w przemyśle filmowym. Nigdy nie uległ
presji mafii. Zawsze przywiązywał wagę do edukacji, co
przejął od własnego ojca, który, pomimo wszelkim trudnościom
życiowym, zawsze uczył swoje dzieci.”
„SRK jest też naprawdę rodzinnym człowiekiem, który słucha i
bierze pod uwagę opinie innych, ale podejmuje własne
decyzje. Jego największą wadą są dziwaczne godziny snu i
fakt, że woli pracować kosztem własnego zdrowia.”
Santosh Shivan, operator i reżyser, stwierdza krótko i
ślicznie, „To ktoś, kto wręcz jaśnieje i w sposób naturalny
rozprzestrzenia ciepło.”
Maheep Kapoor, projektantka biżuterii, mówi „Trzeba go
zobaczyć, kiedy pełni rolę gospodarza. On poświęca osobistą
uwagę każdemu, kto przychodzi do jego domu, każdemu daje
odczuć, że jest wyjątkowy. Osobiście odprowadza każdego
gościa do drzwi. Na miłość boską, gdzie dziś jeszcze
znajdziesz takich ludzi?”
Brian Lara, super gwiazdor krykieta miał tę samą myśl
podczas pewniej kolacji w Mannacie. „Wiem, jakie są wielkie
gwiazdy na całym świecie. Ale to trzeba zobaczyć, żeby
uwierzyć, jaką sławą cieszy się ten człowiek w mojej części
świata. On jest naprawdę wielki, ten gość.” Mówiąc to Brian
prosi Shah Rukha żeby podpisał kilka autografów do rozdania
przyjaciołom ze swojego kółka.
Hollywoodzki gwiazdor Will Smith, również nie jest
niewrażliwy na urok SRK. „Ten człowiek jest wielką gwiazdą.
Wszyscy o nim mówią. Kiedy jesteś w jego kraju, nie możesz
się od niego uwolnić. Wydaje się być wszędzie – na
billboardach, TV, w filmach, w reklamach. Ale znam tez jego
gościnność.”
Raveena Tandoon mówi, „To jest ktoś to sprawia, że w każdej
chili dajesz z siebie wszystko. Kiedy pracujemy, to się nie
obijamy. A kiedy się bawimy, dzięki niemu każdy ma
permanentny bal.”
Kajol, najsłynniejsza ekranowa druga połowa Shah Rukha mówi,
„Wciąż się mówi, jak dobrze wypadamy razem na ekranie. Ale
według mnie to podnosi poziom komfortu. Jeśli lubisz
pracować z ludźmi, z którymi właśnie pracujesz, widać to na
ekranie. Jest moim przyjacielem, drogim przyjacielem, a to
zawsze będzie widać na ekranie.”
Madhuri mówi, że doświadczenie pracy z Shah Rukhiem jest
niezapomniane. Opowiada ze szczególnym sentymentem, „On ma
pewien bardzo ludzki aspekt, który wywiera na tobie
niezatarte wrażenie. Pracujesz z wieloma aktorami, ale tylko
kilku nie możesz nigdy wyrzucić ze swoich myśli. Shah Rukh
jest jednym z nich. Wspaniały aktor, doskonale rozumie,
dlaczego jego partner robi coś na ekranie. Współ-gracz z
którym cudownie jest stanąć przed kamerą. Kiedy grasz z
aktorem, który cię czuje i rozumie, twoje życie na planie
staje się lżejsze. Oby było więcej takich jak on.”
Manisha Koirala nie może przestać się nad nim rozpływać.
„Nie ma takiego drugiego. Wie czego chce i osiąga to. Na
ekranie aż skwierczy. Kiedy nie gra, zawsze rzadzi. Nie ma w
nim niczego na co bym mogła psioczyć.”
Aishwarya Rai powiedziała mi kiedyś, „on zabawia non-stop.
Możesz tego nie wiedzieć, kiedy spotykasz go prywatnie, Ale
popatrz na niego na ekranie, a zobaczysz, że on ma
osobowość, charyzmę ekranową, która tobą wstrząsa.”
Rani Mukherji, patrząc z perspektywy, mówi, „On szanuje
swoich partnerów. Traktuje kobiety z najwyższym staraniem i
troską. Nie ma w tym co robi nic obleśnego. Być z nim to
zawsze największa przyjemność. Kiedy razem gramy, motywuje
mnie nieustannie do dania z siebie wszystkiego w każdym
ujęciu. Traktuje mnie jak dziecko i ciągle opowiada o
plusach i minusach bycia przed kamerą. Jest zawsze pomocny,
zawsze mogę na niego liczyć. Bo wiem, że przy mnie jest.”
Czwarta Władza (media – przypisek mój) mają z nim swoje
własne związki. Choć im znika i nie widzą, gdzie go szukać,
także go kochają. W jednej chwili jest najbardziej
przystępną gwiazdą, w następnej znika jak kamfora. Harneet
Singh z CNN IBN mówi, „Shah Rukh jest synem, jakiego
chciałaby mieć każda matka, kochankiem, o jakim marzy każda
kobieta, mężem, jakiego spodziewa się mieć każda żona,
ojcem, z którym dogada się każde dziecko i aktorem o którym
słyszał każdy Indus. Naprawdę należy do wszystkich.” Jitesh
Pillai, wydawca Filmfare'a dodaje kilka myśli do
zanotowania, „Kiedy myślę o Shah Rukhu, przypomina mi się
slogan reklamowy Nike 'Just do it'. Jest szaleńczy, pełen
ekscytujących elementów i spełnia to, co obiecał. Jego cała
osobowość jest trochę jak masalowa produkcja:
przeszarżowana, kolorowa, gorąca, bogata w składniki. Shah
Rukh jest inny dla różnych ludzi. Jest aktorem i jest
nieprzewidywalny. Ta kombinacja zakłada zmienność. Ale kiedy
to mówię, wiem, ile jest w tym warstw emocjonalnych
podtekstów. Możesz mu powiedzieć wprost, co czujesz, a on
potraktuje cię poważnie. Może być łagodny jak odpływ i
gwałtowny jak tornado. Musisz tylko wiedzieć, który guzik
nacisnąć. Sądzę, że wyrósł już ponad zestaw swoich
reżyserów. Nie wystarczy już, że na ich kontach bankowych
będą przyrastać kolejne zera. Oni muszą postawić go przed
nowymi wyzwaniami. Jego największa magia leży bowiem w jego
nieprzewidywalności.”
Wróćmy do Khalida Mohhameda: „Od pierwszej chwili, w której
zobaczyłem go w telewizji, z tymi wyrazistymi oczami i
jedwabistymi włosami, pomyślałem wow, kim jest ten gość?
Przez dziesięć lat dorastaliśmy wraz z nim (mam nadzieję, że
ja dorastałem) i miałem ten przywilej, że widziałem, jak
wytyczał sobie swoją drogę na szczyt. Jestem w tym biznesie
już od lat i widziałem już tutaj wielu ludzi, ale mogę z
całą pewnością powiedzieć, że jest on najbardziej troskliwą
i współczującą jaką kiedykolwiek poznałem. Rozgrywa życiowy
mecz, którego celem jest uszczęśliwienie jak największej
liczby ludzi. Zawsze stara się, żebyś czuł się wyjątkowo,
nieważne czy jesteś żebrakiem czy księciem. Jest wspaniałym
aktorem i jednocześnie bardzo dobrym człowiekiem, co samo w
sobie stanowi magiczną kombinację. Jest tylko trzech
aktorów, których mogę wyliczyć jednym tchem i to są Dilip
Kumar, Amitabh Bachchan i Shah Rukh Khan. Jako aktorzy są
kompletnie różni, ale wszyscy mają w sobie to coś, co
wyróżnia ich z tłumu.”
Kiedy Khalid mówi, zdaję sobie sprawę, że doświadczył on
najbardziej jak się da tej współczującej strony Shah Rukha.
„Byłem bardzo związany z babcią i kiedy umarła, byłem bardzo
nieszczęśliwy. Była bardzo wiekowa, ale wiesz, jak trudno
jest się czasem z tym pogodzić. Pamiętam jeden wieczór,
kiedy siedziałem całkiem sam i kiedy zadzwonił mój telefon.
To był Shah Rukh. Uspokoił i wyciszył mnie całkowicie,
powiedział mi, żebym wybrał sobie jedną gwiazdę na niebie i
odmówił modlitwę. Pójście krok po kroku za jego wskazówkami
bardzo mi pomogło i pomaga do dzisiaj. To on był źródłem
wielu szczęśliwych chwil w moim życiu. Daje więcej niż
bierze. Dawać, zawsze dawać, to jego znak rozpoznawczy. W
każde urodziny czekam na jego telefon i on zawsze jest.
Kiedy on dzwoni wiem, że mam szczęśliwy dzień. Cały się
rozświetlam, kiedy widzę, że on dzwoni. Telefon od niego
jest moim przyjęciem urodzinowym.
„Sukces go nie zepsuł. Poproś go o coś, a zrobi to dla
ciebie. Poprosiłem go ostatnio o zostanie narratorem w
'Silsilay', a on po prostu przyjechał i to nagrał. Wciąż nie
jestem w stanie odwdzięczyć mu się za ten gest. Co możesz
dać komuś, kto ma wszystko? Kiedy siedzisz całe lata w
dziennikarstwie, znasz już tych wszystkich mądrali. I wydaje
ci się, że każdego przejrzałeś na wylot. Ciągle powtarzam
moim przyjaciołom, że potrafię czytać w ludzkich umysłach.
Wiem, ze jako dziennikarzowi nie jest mi trudno tak
poprowadzić wywiad, żeby ludzi mówili. Jednym człowiekiem,
który jest zawsze o krok przede mną, jest Shah Rukh Khan. To
on czyta w umysłach. Zawsze dokładnie wie, co ja sądzę.
Tylko on może sprawić, że się potknę. Napuść na niego trzech
albo więcej intelektualistów, a jestem pewien, że to on
będzie górą. Używa wrodzonej inteligencji i siły intuicji,
żeby cię zbić z tropu. Tak czy inaczej, on jest najlepszy...
czy powiem raczej, jest ojcem wszystkich...”
Bhawna Somaya, dziennikarka ze „Screen,” próbuje jakoś
zebrać w całość Shah Rukhową magię i mówi, „Według mnie
charyzma Shah Rukha odbija się w tej piosence 'Powstrzymam
księżyc i gwiazdy, zdobędę cały świat. Nie mam większych
marzeń' (z 'Yes Boss' – przypisek mój). On nie chce dużo. On
chce jeszcze więcej, a SRK zdobywa to, czego chce.”
Niloufer Qureshi, z DNA, dodaje, „Wiele z gwiazd wciąż
powtarza dziennikarzom że w ciężkich czasach będą ich
wspierać. Ale nigdy ich nie ma, kiedy ciężkie czasy
nadchodzą. Shah Rukh nie daje zapewnień, które nie maja
pokrycia w rzeczywistości, ale wiesz, że w razie czego
możesz na niego liczyć. Jest nie tylko jednym z naszych
najlepszych aktorów, ale jest też najmilszym gościem w całym
przemyśle filmowym. Najlepszym momentem, jaki od niego
dostałem i którego nigdy nie zapomnę jest jedno ze spotkań,
kiedy był naprawdę przepracowany. Powiedziałem mu o tym, a
on odwrócił się i odparł, żebym nigdy nie narzekał na
nadmiar pracy. 'Zawsze kiedy się na coś skarżysz, Bóg
sprawi, że to odejdzie. Jeśli będę narzekał, że za ciężko
pracuję, Bóg mi to zabierze.' Od tego dnia zmieniło się moje
podejście do pracy.”
Inny sławny żurnalista, Subhash K.Jha, mówi, „Raczej nie
jesteśmy blisko, mimo, że mamy tę sama datę urodzenia.
Wcześniej zawsze żartowaliśmy sobie na temat, kto ma do kogo
zadzwonić pierwszy. Pamiętam, że raz to on był pierwszy w
nasze urodziny, bo ja się jeszcze zastanawiałem, kto
podejmie inicjatywę. Podziwiam Shah Rukha za pełną pasji
lojalność, jakiej doświadcza ze strony fanów i tych, którzy
czują się jego przyjaciółmi. Nie dadzą o nim powiedzieć
złego słowa. Moja córka jest zagorzałą wielbicielką SRK.
Kiedy zabrałem ją na spotkanie z nim, była tak owładnięta
jego ciepłem i troską, że wybuchnęła płaczem. A muszę
powiedzieć, że niełatwo jest poruszyć moją córkę. Pamiętam,
raz, kiedy Shah Rukh kręcił 'One Two Kaa Four' w studio
Mehboob, wsiadł impulsywnie do mojej taksówki (jego kierowca
poszedł na lunch). Pojechaliśmy do jego domu, Mannatu, gdzie
przedstawił mnie żonie i synowi. Dlaczego Shah Rukh jest tak
wielkim gwiazdorem? Bo nie stara się nim być. Uważam, że on
się po prostu nim urodził.”
Wygląda na to, że urodziny mają wielkie znaczenie
emocjonalne do Shah Rukha. Hmmm, niech pomyślę, czy on mi
składał życzenia? Tak, składał, jestem pewien. Tak naprawdę,
za każdym razem w ten dzień cała jego rodzina składa mojej
rodzinie wizytę, co sprawia, że święto robi się jeszcze
bardziej pamiętne dla nas wszystkich. Jego Piętaszek, Mohan,
za każdym razem rozczula się, kiedy mówi o tym, jak szef
odwiedza go w domu. „Zaprosiłem go na urodziny syna, a kiedy
przyjechał, cała okolica oszalała. Mój dom chyba jest teraz
więcej wart na rynku nieruchomości, tylko dlatego, że on w
nim był.” Szofer Mohan mówi, „Kiedy moje dziecko było na
intensywnej terapii w szpitalu Nanavati, walcząc o życie, to
mój szef dał jej to życie na nowo. Ma serce ze złota,
jakiego nie ma nikt.” Ravi Dada, charakteryzator, wtóruje
tym uczuciom. „Jeśli jest jakiś szef, z którego jestem
dumny, to jest nim Shah Rukh. Pracowałem z najlepszymi z
biznesie, ale w porównaniu z nim każdy blednie. W Ameryce
miałem wylew, kiedy pracowałem przy 'Kabhi Alvida...' i
pamiętam jak szef zmusił mnie do pójścia do szpitala i
zadbał osobiście, żebym się znalazł w najlepszym. Miałem
operację, kiedy byłem w Ameryce. Żyję więc dziś tylko dzięki
mojemu szefowi. Co więcej mogę powiedzieć?”
Abbas Mustan jest równie bezpośredni, kiedy mówi, „Gdybyśmy
kiedykolwiek chcieli go opisać, muszą to być same
superlatywy. Zawsze był do naszej dyspozycji. Czuliśmy się
za niego odpowiedzialni. Jeśli teraz już od dawna z nim nie
pracowaliśmy, to dlatego, że nie mamy nic tak dobrego, że
usprawiedliwiałoby to jego obecność. On daje całego siebie i
nikt kto z nim pracował, nie traktuje już potem swojej pracy
lekko.”
Reżyser Farhan Akhtar, który wziął na siebie trudne zadanie,
angażując Shah Rukha do „Dona”, jest gotów odeprzeć zarzuty.
„Za każdym razem, kiedy eksperymentujemy z czymś nowym,
branża pogrąża się w spekulacjach. Od chwili, w której
wybrałem Shah Rukha do głównej roli, ludzie wciąż pytają,
czy on jest w stanie sprostać oczekiwaniom. Ale zadawanie
takich pytań jest bez sensu, bo oczywiście, że jestem
pewien, że on odda sprawiedliwość tej roli; dlatego przecież
go wybrałem. On jest bardzo inteligentnym, dojrzałym
aktorem, z niesamowitą charyzmą i jeśli jest ktoś, kto może
być następnym Donem, to jest nim tylko Shah Rukh Khan.”
Nie wybiegajmy za daleko w przyszłość, są tacy, którzy
cofają się w przeszłość, kiedy wspomina się Shah Rukha.
Jednym z nich jest Aziz Mirza. „To był rok 1990, kiedy
usłyszałem o chłopaku z serialu 'Fauji', który podobno był
dobry. Zaprosiliśmy go do Mumbaju, a on przyjechał. Kiedy go
poznałem, od razu wydal mi się podobny do mojego syna,
Harouna. To była taka natychmiastowa więź. Jestem
człowiekiem, który kieruje się instynktem, a w nim wyczułem
coś od pierwszego spotkania. Jego matka spytała mnie, czy on
będzie super gwiazdorem. Powiedziałem, że nie wiem, ale że
jest utalentowany i że zawsze będzie aktorem, który będzie
kochany. Ja myślę, że to jej modlitwy podziałały na jego
korzyść i pomogły mu stać się super gwiazdorem.”
Reżyser Pravin Nishchol uważa że „on inspiruje wszystkich
wokół do doskonałości. We wszystko, co robi, wkłada to, co
ma najlepszego, a tego samego spodziewa się od innych.
Dlatego to on rządzi.”Reżyser Ram Shetty wspomina, „Kiedy
kręcił 'Army', nie był wielką gwiazdą. Ale był zawsze do
bólu profesjonalny. Nigdy nie sprawiał żadnych kłopotów, a
szedł coraz wyżej i wyżej, bo wszyscy go błogosławili.”
Subhash Ghai otwarcie wyraża swoje uczucia względem Shah
Rukha. Mówi, „Shah Rukh jest błogosławionym dzieckiem, ale
niczego nigdy nie bierze za pewnik. Wciąż pracuje tak samo
ciężko, jeśli nie ciężej niż kiedyś. Jego pasję do pracy
widać na ekranie. Jego skromność jest największą zaletą.”
Shashilal Nair, który reżyserował go w „One Two Kaa Four”,
mówi, „Staje się coraz mądrzejszy, coraz bardziej
współczujący i pełen zrozumienia. To widać w jego
aktorstwie. Staje się coraz lepszy z każdą rolą. Jest jak
wino... jest coraz lepszy z każdym rokiem.”
Jednak Farah nie myśli wiele o jego zmyśle do biznesu. „Będę
miała przez ciebie kłopoty,” mruczy, kiedy dalej ją sonduję.
Kiedy nie przestaję patrzeć na nią wyczekująco, wzdycha i
mówi, „Uważam, że on ma wizję, ale nie ma kamiennego serca,
które jest konieczne w biznesie. Nie umie domagać się
pieniędzy, które ludzie są mu winni. Nie potrafi zamknąć
firmy, która powinna być zamknięta już lata wcześniej, bo
jest z nią związany uczuciowo. Lubi myśleć o sobie jak o
potentacie finansowym i może nim być, ale nie ma potrzebnej
do tego bezwzględności. Ma wizję, jest dalekosiężny, ale
zbyt uczuciowy, żeby być biznesmenem.”
Jakie by nie było jego wyczucie biznesu, nie można mu
zarzucić nic jako producentowi, podkreśla Farah. „Jest takim
producentem z jakim chciał pracować jako aktor. Miał w
większości do czynienia ze skąpcami, którzy mieli węża w
kieszeni. On sam jest bardzo otwarty. Ma wielkie wizje.
Wszystko musi być najlepsze. Jeśli mają być efekty
specjalne, muszą być najlepsze. Lokacje muszą być najlepsze.
Jeśli zatrudniamy specjalistów z zagranicy, to już,
ściągajmy ich, nie skąpmy, nie oszczędzajmy, bo pod koniec
dnia, jak mówi, kiedy ogląda film na ekranie, nie powinniśmy
się go wstydzić. Nie wiem, czy dałabym radę współpracować z
innym producentem.”
„Czasami jest nad-hojny. Możemy się bez czegoś obyć. Zawsze
mu mówię, powiedz, czy to ujęcie jest warte tych pieniędzy,
czy nie, bo ja zawsze coś mogę zmienić. To musi być warte
pieniędzy, które wydajesz. Na przykład, w „Main Hoon Na”
chciał, żeby scena finałowa była imponująca. Od nowa
postawił całą szkołę i od nowa ja zdemolował. Byłam w
ciężkim szoku, jak to, chcesz od nowa postawić szkołę!
Wcześniej mieliśmy kilka innych scen finałowych; finał
zmieniał się ze sto razy.”
„ W scenach akcji wnikał szczegółowo w to, co ja napisałam i
zmieniał je na o wiele bardziej ekscytujące. Zajmował się
dosłowne wizualizacją kaskaderki, wszystko ulepszał. Na
przykład pościg rikszą – z małej scenki zmieniła się w dużą
filmowa sekwencję Wiesz, jeep wylatujący w powietrze i
robiący obrót o 360 stopni. To on wziął na siebie
rozrysowanie kadrów do scenopisu, połączenie ich w całość i
zaniesienie do reżysera scen akcji, żeby je obejrzał i
wykonał.”
Tutaj muszę zmienić temat. Opowieść Farah o scenach akcji
doprowadza nas do tematu, który zapomniałam naświetlić
wcześniej. Jest to sprawa cierpienia fizycznego, nieobcego
Shah Rukhowi. Wydaje się ono grać ogromną rolę w jego
przeznaczeniu. Gdyby nie uszkodził sobie kolana, nigdy nie
wziąłby pod uwagę zajęcie się aktorstwem. Ale im jest
starszy, urazy fizyczne w jakiś dziwny sposób wydają się być
zasadniczą częścią jego życia, mimo, że jest raczej
kochankiem, niż bohaterem kina akcji.
Shah Rukh ma problem z lewym ramieniem. Jest słabe. To już
uwarunkowanie psychologiczne; nigdy nie robi niczego lewym
ramieniem, sam czuje, że to najsłabsza część jego ciała.
Następnie są problemy z kręgosłupem, które nękają go on lat.
Doktor Ali Irani z mumbajskiego szpitala Nanavati wspomina
pierwszy raz, kiedy Shah Rukh przyszedł do niego. „Miał bóle
karku związane z wypukliną krążka międzykręgowego po lewej
stronie. Wywołany przez nią ból promieniował w dół na lewy
bark i ramię. Nękały go bóle mięśni i ramienia z lewej
strony, z powodu przeciążeń i dźwigania ciężarów. Miał tez
problemy z kolanem z powodu dawnych kontuzji i musiał mieć
operację, którą zrobili mu w Austrii. Taniec i sceny akcji
sprawiały mu trudność. Nie mógł bez bólu wejść po schodach.”
„Ma zatrzęsienie kontuzji spowodowanych kręceniem filmów.
Kiedy kręcił scenę bójki w „Dil Se', żeby nadać większego
dynamizmu 'kopnięciu piaskiem” w twarz napastnika, kopnął w
kamień, którego nie dostrzegła ekipa i uszkodził sobie palec
prawej stopy. Scena śmierci w „Devdasie” miała być kręcona o
zmierzchu. Ponieważ codziennie jest tylko 20 minut tego
'specjalnego światła', scena była kręcona przez 11 dni.
Musiał leżeć bez ruchu na ziemi z przechylona szyją. Podczas
kręcenia 'Chalte Chalte przeskoczył przez metalowe wózki i
wylądował na plecach, obok materaców. To uruchomiło taki
ból, że w czasie kręcenia po prostu cierpiał katusze. Zrobił
salto podczas koncertu w Sun City i uszkodził sobie ramię. W
czasie kręcenia „Main Hoon Naa” wykonał parę scen akcji a la
Tom Cruise i pogorszył kontuzję ramienia.
„W 'Dil Se', w piosence 'Chaiya Chaiya', musiał bardzo
szybko poruszać głową na boki w obu kierunkach. Piosenka
była kręcona przez kilka dni, a on wykonywał ten ruch
tysiące razy. Wywołało to kolejny problem, zwany RSI, czyli
uraz spowodowany chronicznym przeciążeniem mięśni. Z powodu
swojej postawy ciała ma tendencję do pochylania się w przód.
To sprawia, że jego piąty kręg piersiowy bardzo łatwo się
przemieszcza. Przemieszczenie takie powoduje okropnie
skurcze mięśni grzbietu, pomiędzy lewą łopatką, a środkiem
pleców.,” wylicza doktor Irani, jakby znał to na pamięć.
Oprócz filmów, doktor Irani obwinia także styl życia Shah
Rukha za to, w jakim stanie jest jego zdrowie. „Pije 10
filiżanek mocnej kawy, a wody prawie w ogóle. Pepsi też
zawiera kofeinę, która wywołuje skurcze mięśni. Sceny akcji
i ćwiczenia na siłowni sprawę pogarszają. Kawa, jak wiadomo,
odwadnia ciało i powoduje stężenie mięśni, zwłaszcza, kiedy
pije się ją ciurkiem.” Dodaje też, że Shah Rukh ma trądzik
na plecach. „Nakazałem mu pić mieszanki ziołowe i trądzik
znikał. Takie wypryski są spowodowane przez nagromadzenie
testosteronu w ciele.” Och, dobrze, to już może za dużo
informacji.
Shah Rukh z powodu bólów kręgosłupa próbował wszelkich
rodzajów terapii, łącznie z alternatywnymi. Konsultował się
też z doktorem Ali (czy to nie dziwne, ze obaj jego lekarze
maja tak samo na imię) w Londynie, który wspomina, że był
raczej sceptyczny i ostrożny odnośnie terapii
alternatywnych. „Po pierwszej sesji, doznał ulgi i zaczął mi
ufać. Spotykaliśmy się o 6.30, na koniec mojego dnia pracy.
Przychodził z burgerem zinger i herbatą dla mnie, bo
wiedział, że dzień był długi. Potem palił siedząc przy moim
wielkim oknie, potem się przebierał i poddawał bolesnym
zabiegom. Zacząłem rozumieć jego ból, kiedy opowiedział mi o
rodzicach o swoich zmaganiach i życiu. Obaj chodziliśmy do
katolickich szkół, a niektórzy z braci, którzy uczyli mnie,
uczyli też i jego u Świętego Kolumbana.”
Dokor Ali kontynuował swoją terapię po operacji kręgosłupa
Shah Rukha, która okazała się konieczna ze względu na
wypadanie dysku. Neurochirurg, profesor Alan Crockard
umieścił w jego kręgosłupie mały dysk, którym zastąpił ten
wypadający. Po dwóch dniach pacjent został wypuszczony ze
szpitala, a po tygodniu już wrócił do dawnej aktywności. Dr
Ali potrząsa głową, „SRK jest generalnie hiperaktywny.
Wyobrażam sobie, ze jest jak Aryan, zawsze w ruchu. Taki ma
charakter. Jest sangwinikiem – naładowany energią, gorący i
ekscytujący, trzeźwo myślący, odpowiada na pytanie, zanim
zdążysz je dokończyć, może łatwo wpaść w gniew, ale szybko
się uspokaja i przeprasza, żeby funkcjonować potrzebuje
mniej snu, może robić wiele rzeczy jednocześnie itd. To jego
temperament sprawia, że jest, jaki jest.”
Javed Akhtar mówi, że jest w nim dwu ludzi połączonych w
jedną całość. Preity Zinta uważa go za „wielki system
wspomagający, na którym zawsze możesz polegać.” Karan Johar
żartuje „Shah Rukh ma rozdwojenie jaźni. Jego jedna część
składa się wyłącznie z serca, druga to sama głowa. O do
licha! Dostajesz dwu w cenie jednego!” Sajid Khan, którego
nie opuszcza skłonność do wygłupów, opisuje go jako, „100
procent super gwiazdorstwa, 49 procent talentu, 51 procent
inteligencji. Nawet kiedy upada, podnosi się wyżej niż
inni.” Farah Khan dodaje, „Trudno jest poznać Shah Rukha,
ale nigdy – kochać go.”
I finałowa różyczka na torcie, od Gauri Khan. „Spróbuj go
poznać i przekonasz się, że im więcej, jak sądzisz, wiesz,
tym bardziej będziesz zaskoczony, kiedy przekonasz się, że
nic nie wiesz.” Skoro ona to mówi, nie mogę się spierać, ona
wie na pewno. Ale jedna rzecz, o której mało kto wie
dotycząca Shah Rukha jest taka, że ma on nieprzepartą
potrzebę wygrywania. Nienawidzi przegrywać. Więc, czy to w
meczu krykietowym, czy nieszkodliwej grze wideo, jego musi
być na wierzchu. Stoczyłem z nim wiele takich pojedynków –
futbol, tenis, tenis stołowy, a nawet gry planszowe – tylko
się skłonić przed jego wszechogarniająca pasją, która każe
mu wygrywać. Adi Chopra, któremu także dał popalić, mówi, „Z
natury jestem kiepski w przegrywaniu, nienawidzę przegrywać.
Shah Rukh chyba jest taki sam. Dla ludzi, którzy z nami
grali, to musiało być strasznie irytujące. Shah Rukh i ja
zawsze gramy z przeciwnych zespołach . Uwielbiam
rywalizować, uwielbiam wyzwania. Ja nienawidzę przegrywać, a
SRK jest dobry w prawie wszystkich grach i ciągle mi skopuje
tyłek. Czasami go pokonuję. Ale za każdym razem, kiedy on
wygrywa, postanawiam sobie, że więcej już z nim nie
zaczynam. „ I jeszcze, żeby zakończyć to śmiesznym
docinkiem, mówi, „Teraz starzejemy się, a on ma problemy z
plecami. Tak więc teraz to ja mówię, że już z nim nie gram w
nic fizycznego. Więc przerzucił się na granie w gry video z
Aryanem. Ja z nim nie gram w gry video, bo jest w nich za
dobry. Nie mam czasu na rywalizację w playstation. Ale jeśli
kiedykolwiek będzie chciał grać.. jestem chętny” (śmiech)
Ale w tym leży magia Shah Rukha. Jego temperament sprawia,
że jest kim jest. Jego siostra Lala mówi o jego „całkowitej,
absolutnej sile przetrwania. Wszystko wokół niego może być w
całkowitym nieładzie, wszystko może się sypać, a on się
podnosi i przejmuje kontrolę. I nie spocznie, póki nie
panuje nad wszystkim.”
Dla Benny'ego tym, co częściowo objaśnia Shah Rukha jest
jego gigantyczna charyzma. „Jest wypełniony charyzmą. Jak
dla mnie, talent jest na drugim miejscu, jest wielu bardziej
utalentowanych od niego. On byłby wielki we wszystkim
cokolwiek zdecydowałby się robić, ale pewnie nie mógłby się
tym bardziej cieszyć. Zawsze taki był, nawet w szkole.
Popatrz na niego jeszcze raz. Ma wszczepiony u rdzenia jakiś
diament, który lśni i oślepia ludzi, którzy na niego patrzą.
Jest jak król. Jest jak łaskawy król. Kiedy ludzie znajdują
się w jego obecności, czują się jakby w obecności
królewskiej, a on tego nie nadużywa i traktuje ich bardzo
miło. Taki musiał być Asoka po wojnie o Kalingę, bardzo
wspaniałomyślny król. Nie możesz nie zauważyć tej jego
cechy. Jeśli nie wierzysz w reinkarnację, możesz powiedzieć,
że to część jego kodu genetycznego, a jeśli wierzysz w
reinkarnację, możesz powiedzieć, że w poprzednim życiu był
hojnym dobroczyńcą.
Dla starych przyjaciół, mimo jego super gwiazdorskiego
statusu, nic się za bardzo nie zmieniło. „Jesteśmy
szczęśliwi, że dotarł tak wysoko. W naszych stosunkach
wspaniałe jest to, że nigdy nie domagaliśmy się ani nie
prosiliśmy o nic związanego z jego gwiazdorstwem, prócz jego
przyjaźni, którą wciąż mamy. Jesteśmy też całkowicie
szczerzy jak chodzi o jego filmy. Kiedy nie podobał mi się
jego ostatni film, nie waham się mu to powiedzieć, mówi
Vivek, który wciąż wspomina Shah Rukha jako naczelnego
gawędziarza w grupie. „Zawsze świetnie snuł opowieści. Był
zawsze facetem, który potrafił podtrzymać zainteresowanie
publiczności. Nigdy nie pozwolił, żeby ktoś czuł się
nieważny. Jest mega-zwycięzcą. Ale dla przyjaciół ma zawsze
czas. Jeśli trzeba pomóc, zrezygnuje ze swoich planów.”
Dla Sunjoya Mukherjee także super gwiazdorstwo Shah Rukha
było zaskoczeniem. „Nie sądziłem, że może zostać tak wielka,
wielką gwiazdą. Ale ma jaśniejącą, gwiazdorska osobowość, od
dnia pierwszego. Mówiłem mu, że będzie lepszą gwiazdą
filmową niż aktorem teatralnym.” Jedna rzecz, która się nie
zmieniła ani trochę, to jego upodobanie do mówienia. „Był
zawsze gadatliwy. Słowna biegunka.” (niemal słyszę jak Karan
mówi „Mówił, mówił, mówił... Nie miałem pojęcia, że aktorzy
tak dużo mówią.”). Ale potem Sunjoy potakuje. „Powoli traci
się dostęp. On stał się przyjacielem całego świata. Należy
do świata, a nie tylko już do któregoś z nas. I jest super
gwiazdorem, utraciliśmy pewną familiarność z nim.
Oczywiście, że się zmienił. Każdy by się zmienił, gdyby
codziennie ktoś go filmował, gdyby fani krzyczeli na jego
widok. Pamiętam, że był show w Indonezji z Juhi i cały kraj
po prostu się zatrzymał. Śpiewali „Kabhi Khushi Kabhi Gham”,
jakby to był ich hymn narodowy. Cały kraj oglądał show. Miał
się pokazać publicznie w mallu i cały mall jakby był na
bani. Malezja, Singapur, to samo. W Londynie wzięliśmy jego
syna na Piccadilly Circus. Musieli zamknąć ruch na pół
godziny. Oczywiście, że się zmienił. Stał się osobistością.
Stał się super gwiazdorem.”
Mukherjee zwalnia na moment zanim znowu ruszy na najwyższych
obrotach. „Ma gwiazdorska osobowość, rzadką cechę, która
czyni z niego gwiazdę. Jest tylko jeden Shah Rukh – to jego
osobowość. Czy stał się przystojniejszy, jest lepszym
aktorem czy człowiekiem? Nie, to jego postrzeganie się
zmieniło. Ma teraz 300 stóp wysokości i jest doskonałą
istotą ludzką, ludzie się za nim zabijają. Pamiętam, jak na
Festiwalu Filmowym w Edynburgu, poprosiliśmy, żeby rozmowa z
Shah Rukhiem odbyła się w jak największej możliwej sali.
Powiedzieli, „Hej, spokojnie, Sunjoy, robimy to od 50 lat, w
zeszłym roku mieliśmy to Toma Cruise'a i Seana Connery i
właśnie tutaj się to odbywało.” W pierwszym dniu sprzedaży
bilety zostały wymiecione, a na czarnym rynku kosztowały 100
funtów. Zrobili z tego artykuł na pierwszą stronę w Timesie.
Wtedy się obudzili i spytali, co mają zrobić. Powiedziałem,
„Nieważne, że bilety są wyprzedane, przenieście to do
większej sali.” Następnego dnia zaczęli limitować bilety do
czterech na osobę i znowu wszystko wyprzedali. Przenieśli
spotkanie do audytorium na 800 miejsc i znowu je wyprzedali,
a pamiętaj, to była tylko rozmowa, nie miał tańczyć czy
śpiewać. Mieliśmy tylko Munni Kabir (autorkę „Inner/Outer
World of SRK” – przypisek mój) z Londynu i nic poza tym.
Tylko tyle. A cały świat zabijał się, żeby tam być.”
Świat jest tam, gdzie jest SRK. Jednak posiadanie Shah Rukha
może wywołać nieprzewidziane komplikacje. Doświadczył tego
ostatnio Karan Johar, kiedy razem z nim kręcił scenę do
„Kabhi Alvida Naa Kehna”, na dworcu Grand Central, przy 42
ulicy w Lexington Avenue, w samym sercu Manhattanu.
Pozwolenia wydano, władze zostały zawiadomione o kręceniu,
poczyniono przygotowania. Ale nikt, łącznie z Karanem nie
przewidywał, jakie szykują się kłopoty. Karan wspomina,
„Przewidywałem, że przyjdzie tłum gapiów, ale nie myślałem
że będzie tak wielki. Władze nie sądziły, że indyjski film
może przyciągnąć tak wielki multikulturowy tłum. Byli tam
Indonezyjczycy, Koreańczycy, Francuzi, Indusi, Pakistańczycy
i ludzie z Bangladeszu. Przyciągnął ponad 4.000 ludzi, więc
zaczęły się problemy z bezpieczeństwem i nie pozwolili nam
wrócić tam na zdjęcia. Ale ludzie krzyczeli i wrzeszczeli i
to też nie podziałało dobrze na lokalne władze. Mój cały
harmonogram poszedł się paść. W końcu musieliśmy kręcić w
okolicy zwanej New Heaven, która jest jakieś dwie godziny
jazdy od centrum, a kiedy tam dotarliśmy, powiedzieli, 'Och
sorry, nie możemy dać wam peronu.' Więc scenie na peronie
kręciliśmy w Filadelfii. Tak więc dzięki Shah Rukhowi,
największemu gwiazdorowi na świecie, musiałem się
nacierpieć. Ale cóż, dla niego warto było.”
Jak chodzi rynek zagraniczny, nikt nie równa się z Shah
Rukhiem, może za to ręczyć nikt inny, jak Kishore Lulla. A
on mówi dumnie, „Gdziekolwiek wymienia się nazwisko Shah
Rukh Khan, tłum wpada w histerię. Kiedy mają premierę jego
filmy, albo choć wspomnimy, że przyjeżdża do miasta,
pierwszą rzeczą, o jakiej musimy myśleć jest bezpieczeństwo.
Bo ile razu SRK wyjeżdża za granicę, jesteśmy pewni, ze
sprawy mogą wymknąć się spod kontroli. W przemyśle filmowym
hindi jest naprawdę międzynarodowym nazwiskiem. Zachód go
zna, jego wrażliwość, filmy, charakterystyczne gesty i
potęgę gwiazdorstwa. Jest najbardziej znaną na świecie
częścią Indii.”
'Inni' przeszli gładko od jego osobistego do zawodowego
życia, jego osobowości wpływającej na wybory zawodowe i jego
zawodu wywołującego problemy osobowościowe. Ten człowiek
jest super gwiazdorem, aktorem i sztukmistrzem, aktorem i
producentem, osobą prywatną i profesjonalista. Jest tym
wszystkim, a może nie jest tym wcale.
Co ja mam powiedzieć?
Shah Rukh Khan budzi żądzę posiadania. Każdy, kto się do
niego zbliża, chce go obie zamknąć w sejfie. Znam go już
ponad 10 lat i bez przesady mogę widziałem tych z
najlepszymi nazwiskami dowodzących, jak wiele posiadają z
tej własności publicznej zwanej Shah Rukh Khan. Nie ma to
nic wspólnego z faktem, że jest on super gwiazdorem. Tu
chodzi o jego jaśniejąca osobowość, jego osobistą pasję,
która sięga wprost do twojego serca. Może sprawić, że
absolutny nieznajomy poczuje się najważniejszą osobą w jego
życiu przez dokładnie 10 minut. Jego zdolność wczucia się w
twoje myśli, wejścia w twoją skórę i rozwiązania twoich
problemów sprawia, że jest tak magicznym, potężnym
czynnikiem, który musisz posiąść. Jest rozbłyskiem światła,
które po prostu rozświetla twoje życie.
Ale to jest także dokładnie powód, dla którego znajdziesz
zagorzałych wielbicieli tego człowieka i jego magii, ale
także hardcore'owe kluby tych, którzy go nienawidzą. Bo Shah
Rukh jest jak wiatr, przychodzi do twojego życia, sprawia,
że ciężary robią się lżejsze, orzeźwia cię. Jego pozytywna
energia dźwiga twoją duszę bez wysiłku i inspiruje cię do
robienia nowych rzeczy. Ale problem w tym, że on nie
pozostanie na długo. On nie może pozostać w jednym miejscu
za długo. On musi iść dalej. Jedna rzecz, która trwa za
długo, zabija w nim życie. Jest człowiekiem chwili. W jednej
minucie może być twój,a le w następnej sekundzie należy do
całego świata. I stąd się biorą zranienia, Tyle razy
wysłuchiwałem ludzi mówiących, że po prosu zniknął, lub
odwrócił się od tego, co obiecał zrobić. Ale taki on jest –
po prosu idzie naprzód. Musisz zachować z nim pokój. Kiedy
żar jeszcze płonie, musisz podtrzymać jego uwagę. Jego
logika jest prosta, „Jeśli mnie bardzo potrzebujesz, to na
pewno mnie znajdziesz. Jeśli ja ciebie bardzo pilnie
potrzebuję, dokładnie wiem, jak cię namierzyć.”
Inną ekscytującą rzeczą, która rządzi jego światem jest
nowość - czy chodzi o jego karierę, dom, scenariusze czy
życie, jest spragniony nowości. I nawet uważa, że mantrą
sukcesu dla każdego aktora powinno być słowo odbite wszędzie
dookoła: ekscytująca nowość.
Jak jest więc konkluzja? Że człowiek i duch to ta sama
osoba? Czy że duch jest prawdziwy, a człowiek to iluzja? Lub
że duch może istnieć, bo istnieje człowiek? Mogę to
rozpracowywać, aż sam stanę się duchem. To jest zagadka,
ponieważ wszystkie powyższe odpowiedzi są słuszne i
wszystkie powyższe odpowiedzi są błędne. Ale cóż, magia tkwi
w zagadce, w nieustannych zmaganiach między rzeczywistością
a iluzją.
Myślę, ze powinienem zakończyć cytatem z Barry'ego Johna,
„Żeby zjawić się jako ktoś zupełnie obcy, znaleźć swoje
miesce i przetrwać przez te wszystkie lata, to zadziwiające.
Nikt nie mógł tego przewidzieć. To jest jak bajka. Ilu
ludziom to się przytrafiło? To jest coś, o czym każdy
marzy.”
To jest marzenie, czyż nie?
Nie jest łatwo napisać książkę o Shah Rukhu Khanie.
Szczególnie, jeśli robisz to jako pierwszy. Największy
problem podczas tego procesu miałem z analizą. Analiza ma tę
przerażającą moc zmieniania wszystkiego w statystykę. Jeżeli
do Shah Rukha i jego sztuki przyłożysz miarkę logiki,
będziesz igrał z tym, co jest sacrum i profanum. To będzie
jak próba odkrycia, co sprawia, że lojalność jest tak wielką
potęgą. Co sprawia, że oddanie jest tak mordercze? Co
rozpala przysłowiowy ogień w brzuchu? Co zapędza
surrealistyczną siłę przetrwania? Jakie są niewidoczne,
niewyczuwalne składniki charyzmy? Co sprawia, że muza
przychodzi i całuje twoje czoło – talent czy szczęście?
Jakiekolwiek byłyby odpowiedzi, jedno jest pewne. Shah Rukh
przybył do Bombaju będąc tylko smutnym samotnym nazwiskiem
nieznanym nikomu, a dziś, kiedy siedzę w kawiarni w Cannes,
formując ostatnie słowa tej książki, on nie jest wielką
gwiazdą. On jest super gwiazdą Shah Rukh Khan jest gwiazdą
globalną. Zna go ponad 3,2 milionów ludzi na świecie. 2,7
milionów zna Toma Cruise'a. Więc, przez porównanie,
przyciąga on więcej tłumów niż każda inna gwiazda na
świecie, a przez cyfry jest on największą gwiazdą świata.
Francuska dama uśmiecha się i pyta, „Czy jest pan z kraju Sa
Rukha Khana?” Kiwam głową twierdząco, szczęśliwy, bo wiem,
że ktoś dostrzegł moje istnienie.
Shah Rukh zapisał swoje imię na firmamencie z celuloidu i
zabrał nas o krok wyżej, ze sobą. Sfera, w której występuje,
trzyma nas wszystkich w objęciach czaru. Smutek w jego
oczach nas obezwładnia. Jego samowystarczalne, wolne od
rozproszeń oddanie dla sztuki ma efekt, od którego opada
szczęka. Równanie jest proste. Jeden hit go takim nie
uczynił, a więc jeden flop nie może go złamać. Shah Rukh
Khan wie to doskonale. Nie musi się zatrzymywać, żeby nad
tym rozmyślać. On dalej oświadcza się i rozdziela, kocha,
nienawidzi, planuje, przygotowuje, kreuje, pamięta, śpiewa,
koncentruje się, nawiązuje i definiuje od nowa, a ja nadal
go czytam.
Tak, ja Wciąż Czytam Khana. Mam nadzieję, że nie macie nic
przeciwko.
K O N I E C
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"