w telegraficznym skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

- Nota od autora

- Słowo wstępne K. Johara

- 1. Chromosom X

- 2. A ja mam moją mamę

- 3. Dziecko przeznaczenia

- 4. Trudna przeprawa

- 5. Miasto Aniołów

- 6. Miłość w czasach stresu

- 7. Sprytne zagrania

- 8. Zmysłowe usta i gorący seks

- 9. Skarby aktorstwa

- 10. Bardzo gniewny młody człowiek z dołeczkami

- 11. Haha hihi  

- 12. Jestem najlepszy. Ding dong

- 13. „Kabhi Alvida Na Kehna”

- 14. Inni

- 15. Inni 2

- wywiad z M. Shiekhem

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Rozdział 14. Inni

"Still Reading Khan"
Autor: Mushtaq Shiekh

Oto co się stało. W tym świecie ostrożnych banałów i dyktatury speców od wizerunku, łatwo jest natknąć się na peany na cześć gwiazdy z największym sukcesem na koncie. Ale gdzieś podczas zadawania pytań do wywiadów prowadzonych na potrzeby tej książki, moi rozmówcy zaczynali odchodzić od zwyczajowych, zużytych fraz; pytanie tu, pytanie tam wywoływało nagle ciąg myśli, który pozwalał zajrzeć w głąb gwiazdy i ich relacji z nią.

Tytuł rozdziału pochodzi od filmu „Inni”, z Nicole Kidman i... i... tymi innymi. To historia miłosna i historia o duchach. Opowiada o cierpieniu, utracie, żalu i, przede wszystkim, o miłości. Główna bohaterka żyje w świecie iluzji, dopóki sobie nie uświadomi, że nie jest nikim więcej, niż widmowym gościem w prawdziwym świecie.

Inni: ta metafora może być zastosowana do gwiazd filmowych i postaci, które grają. Pomyślałem, że to dobry tytuł dla rozdziału, w którym koledzy aktora mówią o tym, jak postrzegają jego sztukę, jego serce, życie i o swoich oczekiwaniach względem niego.

W filmie Nicole Kidman (z góry przepraszam tych, którzy jeszcze go nie widzieli) i jej dwoje dzieci żyją w nieokreślonym świecie, którego widmowe aspekty są podkreślone przez nieobecność światła, gęstą mgłę i absolutne pustkowie, w jakim stoi dom. Jest udręczona, wierzy, za sprawą Innych, których obecność niejasno wyczuwa w tym, czy innym czasie, że to wszystko zostało na niej wymuszone. Dopóki, oczywiście, w ocierającym się o rzeczywistość finale, nie zda sobie sprawy, że to ona jest Inną, duchem, pozostałością po ciele fizycznym, uwięzionym w pół drogi między tym co rzeczywiste, a nierzeczywiste. Film kończy się tym, że Realny Świat wyprowadza się pozostawiając duchy w ich widmowym świecie, zamknięte w kokonie domu.

W filmie to, co nierealne, jest identyfikowane przez porównanie do świata realnego. Nicole Kidman jest duchem, ale tylko dla innych. Dla niej rzeczywistość to świat w którym żyje i w którym decyduje się żyć, kiedy film się kończy.

Dylematem aktora jest to, że istnieje tylko wtedy, kiedy odtwarza postać, tę, która jest identyfikowana przez bardzo istotnych „Innych.” Jego tożsamością jest widmowa obecność na celuloidowej taśmie, fałszywa egzystencja w nierealnym świecie. Dylemat polega na tym, że ta egzystencja emanuje z realności i ma swoje źródła w sercu i głowie aktora. Emocje, zwłaszcza cierpienie i udręka, istnieją naprawdę w umyśle człowieka, który czasami bywa aktorem. Niektóre z tych emocji są bardzo prawdziwe, wysnute z doświadczeń życiowych, podczas gdy inne są jak najbardziej wyimaginowane. Ale dla bohatera filmowego nie ma takich rozróżnień, to, co nierealne dla aktora, jest realne dla postaci, którą gra. Prawdziwy geniusz zna tę różnicę i wciąż zaciera ją w umysłach widzów. Ten geniusz cechuje najlepszych współczesnych aktorów.

A więc, czy pokaże nam się prawdziwy Shah Rukh? Odpowiedź brzmi – nie musi. To my, Inni, chcemy pojąć tę różnicę, to my, żyjący w realnym świecie, chcemy poznać ducha żyjącego w człowieku. Ile z ducha jest w człowieku i ile człowieka jest w duchu? Prawdziwa 'paheli'. To my, widzowie, chcemy odkryć tajemnicę. Mogę spróbować, pomyślałem, mogę przejrzeć jeszcze raz notatki robione podczas moich wywiadów i spróbować z kawałków poskładać obraz. Tak więc to, co zaczęło się jako próba dopasowania tego materiału do reszty książki, okazała się być śledztwem, rozwiązywaniem zagadki umysłu i serca człowieka, a ta książka jest właśnie o tym.

Sanjay Leela Bhansali zaciska wargi i zastanawia się nad pytaniem. A kiedy zaczyna mówić, jest to jak fala ulewnego deszczu, która bierze się ze splątanego łańcucha paradoksów. 'Uznałem go za dziwnego', zaczyna. 'Nie był według mnie do końca szczery. Ten człowiek jest manipulatorem, ten człowiek jest bystry, ten człowiek jest przewrotny, ten człowiek jest dowcipny, ten człowiek jest zabawny i ten człowiek jest czarujący. Mówiąc krótko, jest interesujący – to jak czuje, jak chodzi, mówi. Tak to czuję.'
„Odkryłem, że jest bardzo zwyczajnym człowiekiem, o ogromnym uroku. Nie jest Guru Duttem, w oparach dymu i alkoholu, zniszczonym przez kobietę. Nie. Shah Rukh to praktyczny człowiek . A jednak jest też kombinacją spontaniczności i magii. Ma umysł matematyka, używa tych czynników, żeby ułożyć właściwe równanie. Kalkuluje, „Zrobię tyle, a robota będzie wykonana..” Nie wiem, kiedy przeskakuje od magii do magii do matematyki, to jest nie do przewidzenia, to jest zagadkowe i bardzo tajemnicze.'

'To jest ktoś, kto może nagle obrócić się o 180 stopni i stać się kimś zupełnie innym, nigdy więc nie wiem, z którym mam do czynienia. Trzyma cię w niepewności, a ja sądzę że to cecha każdego wielkiego człowieka.'

To była wiosna 1997 roku, już po „Khamosi” (debiucie reżyserskim SLB – przypisek mój), kiedy Sanjay Leela Bhansali przyszedł do biura firmy Venus, gdzie Shah Rukh się z nim spotkał, kazał mu na siebie czekać i po prostu o nim zapomniał. Pierwsze spotkanie, które Bhansali pamięta, miało miejsce na planie „Khamosi”. Nakręcił właśnie próbną scenę Salmanem Khanem i omawiali ją, kiedy wszedł Shah Rukh. „To było bardzo charakterystyczne. Nie patrzył mi w oczy, wbił wzrok w ziemię i uścisnął mi rękę,” wspomina Bhansali.

O wiele później, myśląc o nakręceniu „Pociągu do Pakistanu,” zadzwonił do Shah Rukha i został zaproszony do biura Venus, gdzie kręcono „Yes Boss”. Nieśmiały Bhansali snuł się wokół z jednym z pracowników Shah Rukha, Subhashem, aż aktor spotkał się z nim wzrokiem i zabrał go do pokoju na tyłach. Rozmawiali o książce Khushwanta Singha. „Pokazałem mu książkę z daleka. Powiedział, daj mi ją. Ja na to, 'Nie, słyszałem, że masz zwyczaj zatrzymywania sobie różnych rzeczy.' Roześmiał się i odparł, że ją sobie kupi.”

Po usadowieniu Bhansalego w pokoju, Shah Rukh zniknął na dobre pół godziny aż Bhansali wyjrzał stamtąd i przypomniał o sobie. „Popatrzył na mnie i powiedział, shit, zapomniałem, że tam jesteś. Powiedziałem mu, słuchaj, kręcisz teraz film, wrócę później, a o książce zapomniałem.” (Bhansali później ewidentnie podpisał kontrakt na ten film z Bobbym Deolem, ale projekt nie doszedł do skutku, bo Pamela Rooks wsiadła do tego pociągu przed nim).

„Bardzo mi się podobał, kiedy się spotkaliśmy. Czułem się przy nim swobodnie. Nie było to jak iemspotkanie z człowieka, z którym nie umiesz rozmawiać albo nie masz ochoty siąść i pogadać, albo z takim, przy którym myślisz, jak ja się zdołam z nim porozumieć. Jest w nim jakaś udręka, jest coś, co trudno mi opisać, bo kiedy obcujesz z Shah Rukhiem jesteś w stanie dosięgnąć go tylko do pewnego punktu. Wiem, że mógłbym rozszyfrować go do końca, gdybym siedział z nim nieustannie przez miesiąc lub spotykał się się z nim często, ale wiem, że on nigdy mi na to nie pozwoli, bo kiedy widzi, że ktoś zbliżył się za bardzo, wycofuje się.

„Mamy chyba dobrą więź, dobry kontakt. Ani jednej kłótni, nie mieliśmy ani jednego nieporozumienia, nie mieliśmy ani jednego problemu, nigdy, nigdy, nigdy. Nigdy nie miałem z nim problemów.”

Potem Bhansali próbował zaangażować Shah Rukha do roli, którą ostatecznie zagrał Ajay Devgan w „Hum Dil De Chuke Sanam”. Ulewa zmarnowanych telefonów i nieporozumień sprawiła, że wysiłki poszły na marne. Tak się więc stało, że dopiero przy 'Devdasie' ci dwaj wreszcie się zetknęli.

„Zadzwoniłem do Shah Rukha i powiedziałem, chcę robić 'Devdasa' i chcę ciebie do głównej roli. Pamiętam, że zaprosił mnie do swojego biura w Kharze (dzielnica Mumbaju – przypisek mój). Był czarujący jak zawsze i wyglądał o wiele lepiej. Hmmm, wyjaśnię ci, o co chodzi. Stracił wiele ze swojej niewinności i wyglądał na tak szczęśliwego, jak wtedy, kiedy wiesz to na pewno, że przybyłeś, odnalazłeś to, czego szukałeś i że znalazłeś własny rytm w twoim umyśle, ciele i czynach, masz w sobie wielki spokój.” Sześć miesięcy zabrało Bhansalemu pisanie scenariusza i powrót z nim do Shah Rukha. Narracja zaczęła się o północy (Bhansali czekał przez pół godziny, aż Shah Rukh ułoży Aryana do snu).

„Przeczytałem mu cały scenariusz. Wiesz, on jest najgorszą osobą, której masz coś relacjonować. W pewnym momencie nawet zapytałem, czy się nudzi. Nie, powiedział, mów dalej. Potem powiedział, „Meer koh kuch samaj mein nahi aa raha' (Nic z tego nie rozumiem). Ale potem, pod koniec mojej narracji, powiedział, że bardzo mu się podoba. Tej nocy, kiedy odwoził mnie do domu, pomyślałem, że właśnie teraz coś między nami zaskoczyło, kompletnie.

Powiedział mi, 'daj mi miesiąc, a ja postaram się udowodnić ci, że ta opowieść mnie poruszyła, że zrozumiałem twojego Devdasa – jego duszę, wszystkie niuanse.' Miesiąc później spotkaliśmy się znowu w jego biurze i tym razem to on mówił – bardzo długo. Czemu lubi tę scenę, czemu nie lubi tamtej, co jego zdaniem należy zrobić w następnej. Mówił przez dwie godziny bez przerwy i to było wspaniałe – widzieć, jak ktoś opowiada ci twój skrypt, ale tym razem z aktorskiego punktu widzenia. Wiedziałem, jak SRK podejdzie do Devdasa. Żaden aktor tego dla mnie nie zrobił. Nie wiem, czy robi tak przy każdym filmie, ale w przypadku Devdasa było to bardzo specjalne, bo Saigal go zrobił, Bimal Roy go zrobił, Dilip Kumar, a teraz miała to być trzecia generacja i to on miał być tak zwanym strażnikiem swoich czasów. Było więc niezwykle ważne, żeby zrobił to dobrze. Musiał być inny niż każdy z jego Rohitów/Rajów/Rahuli. To była prawdziwa próba. I on o tym wiedział.”

Bhansali wiedział, że musi tylko zostawić Shah Rukha w spokoju. Zobaczyli się dopiero na planie filmowym, bo on znał dokładnie każdy wykres, każdy niuans, rozpracował precyzyjnie scenariusz. „Wiedziałem, że nie muszę z nim przeprowadzać prób, nie jestem w ogóle człowiekiem, który lubi próby, czuję, że każdy moment musi być przeżyty, muszę czuć, że coś wydarza się po raz pierwszy. Robię zwykle tylko jedną próbę techniczną. Byłem więc bardzo szczęśliwy, że ten aktor był przygotowany, jeszcze na sześć miesięcy przed rozpoczęciem pracy – od czerwca, a zaczynaliśmy w grudniu. Dla niego to była ciężka praca. Nie przestawał nad tym pracować i wiem, że odbywał próby, ale nie ze mną.

„Shah Rukh dobrze zna Devdasa, z powodu własnego prawdziwego dziedzictwa smutku. Czuję, widzę w jego oczach tę jego tęsknotę, jego samotność. Nawet kiedy bawi się z dzieckiem, jest samotny. Ma takie spojrzenie, bardzo dziecięce, jakby chciał, żeby jego matka zobaczyła dzieci, albo żeby jego ojciec je zobaczył. Dopadają go takie nastroje. To było coś, co działało na korzyść Devdasa, ta wrażliwość, wrodzony smutek, jakiego nie ma żaden inny aktor.

„Gdybym kręcił film o Guru Dutcie, jego rolę dałbym SRK. W dniu, w którym przeczytałem o jego matce, odczułem całą jego udrękę. Przeczytałem kilka stron jego autobiografii i nie wiedziałem, co począć, po prostu rozpłakałem się. Uważam SRK za bardzo smutnego człowieka w takim sensie, że ciągle szuka on czegoś innego, że ból w nim pozostał niezależnie od całego dobrobytu materialnego. W tym jest źródło tego niepewnego spojrzenia Devdasa, które pokazał tak pięknie.

„To poczucie, że uwiera cię życie, to pragnienie wyruszenia w długą podróż... wszystko to jest w Shah Rukhu. Jest w tym jego ból, jego ogromna godność, to jak rani ludzi, jak na nich krzyczy – to jest tak bardzo devdasowe. Jest dzieckiem kosmosu, jest podłym kochankiem, dlatego tak bardzo sprawdził się „Darr”, bo kiedy on umierał, każda kobieta chciała przytulić tego złego mężczyznę.”
Ta wypowiedź Bhansalego trafia w dziesiątkę. Ktoś już o tym mówił wcześniej. Kiedy wieczorem docieram do domu, spieszę do moich notatek. I tak, jest, zapis wywiadu z Vivkiem Vaswanim. Vaswani mówił o „Darr”. „Scenariusz wymagał, żeby w finale bohater stłukł tego złego na kwaśne jabłko. Kilku bardzo znanych aktorów odrzuciło rolę z powodu tej sceny. Shah Rukh nie zgłaszał obiekcji.” Następnie Vaswani mówi coś bardzo znaczącego. „Shah Rukh nie chciał dać się pokonać Sunny'emu. „Niech mnie bije,” powiedział. „Za każdym razem, kiedy mnie tłucze, oni (publiczność) go nienawidzą. I kochają mnie.” Każdy cios Sunny'ego Deola wygrał na swoją korzyść.”

Shah Rukh ewidentnie wie, co się podoba publiczności. Świadomie zadziałał tak, żeby widzowie utożsamili się z szalonym, pogrążonym w obsesji, przerażającym człowiekiem. Odwrócił ich uwagę od ofiary na siebie samego. Jego postać zmieniła się z psychopaty w udręczoną, umęczoną duszę, która z każdym krokiem zbliża się do własnej śmieci, lub raczej, odkupienia. Porównanie Bhansalego „Devdasa” do „Darr” zaczyna nabierać sensu. W „Devdasie” także drogą do wybawienia, uwolnieniem od obsesji, była śmierć.

Włączam znowu taśmę z rozmową z Bhansalim. Wciąż jest myślami przy „Devdasie', mówiąc o tym, jak Shah Rukh pracuje nad scenariuszem. „Jesteśmy obaj spontanicznymi lukhas (nicponiami)”, mówi. „Mówię mu, Shah Rukh, będziesz musiał rozbijać butelki. On mówi, 'Podoba mi się ten pomysł, będę rozbijał butelki, ale po swojemu.' Rozumiesz, naprawdę jesteśmy obaj bardzo, ale to bardzo spontanicznymi lukhas. Nie ma w nas żadnej metody, takiej, kiedy planujesz, że butelka powinna być trzymana pod kątem 33 stopni, powinna polecieć w taki sposób, stłuc się w taki sposób, a szkło powinno się posypać tu, a alkohol polać tam, a wtedy ja zrobię tak. Wiem, że są aktorzy, którzy tak to robią.”

To dość przewrotne, mówię mu, bo Bhansali znany jest jako mistrz detalu. Na przykład w „Devdasie” do określonej sceny musiał mieć 642 światełka za kotarą i tamże potrzebował odbicia świec w lustrach domu Chandramukhi. Bhansali niecierpliwie wzrusza ramionami. „Ale SRK to nie światła, nie świece, nie zasłona, nie jest rekwizytem, który mam zmierzony i skatalogowany. Shah Rukh jest żywą istotą, która przez ten właśnie obraz wyraża wszystko, co wycierpiała w życiu.”

„Powiedz mi,” pyta, „który reżyser oddał mu sprawiedliwość. Chciałbym wiedzieć, ilu zaangażowało Shah Rukha mówiąc, chcę dać ci rolę, która cię odnowi jako osobę, bo będzie całkowitym katharsis. „Devdas” dotknął tego, co jest w nim bardzo głęboko. Każdy chce SRK, bo jest czarującym kochankiem, więc dajemy mu Rahulów i Rajów i nie wychodzimy poza to, żeby wyskakiwał z helikoptera z rozwianymi włosami. Po co wam do tego SRK? Z wyjątkiem „Darr”, który lekko dotykał jego istoty, nic mnie nie poruszyło. Popatrz na role, które w swoim czasie grywał Dilip Kumar, popatrz na role, które w swoim czasie grywał Amitabh Bachchan. Co nasze pokolenie reżyserów ma do zaoferowania SRK? My tylko chętnie spieniężamy jego czar, bo choć technicznie rzecz biorąc, nie jest on najprzystojniejszym mężczyzną, to ma największy urok. Jest nim przepełniony, to on przyciąga naród do niego. Czy daliście mu te chwile, w których może wyjść poza normalność? Ma ogromny talent, czy geniusz, ale dlaczego nie dostaje ról na jego miarę? Gdzie one są?'

Może w takim razie nadszedł czas, żeby przekazać pałeczkę reżyserowi Karanowi Joharowi, temu od pogodnych Rahulowo/Rajowych filmów. Pierwszy raz pracował zawodowo z Shah Rukhiem, kiedy asystował Adityi Choprze przy „Dilwale Dulhania Le Jayenge,” kiedy to Shah Rukh wyraził swój brak zadowolenia z powodu scenariusza, bo był on historią miłosną. „Mówiłem Shah Rukhowi, że to wspaniały scenariusz, a on popatrzył na mnie i powiedział, „Taak, jest dobry, ale ja nie lubię historii miłosnych,” wspomina Karan. „To jedna z klasycznych wypowiedzi, jakich byłem świadkiem. Co ciekawe, zapytałem go, 'Dlaczego nie lubisz historii miłosnych?' Odpowiedział, 'To nie mój gatunek, yaar, historie miłosne w ogóle się nie sprawdzają.' To mówił bóg romansu.” Karan na pewno za pośrednictwem Shah Rukha nie wizualizuje cierpienia i niepokoju życia. Rahulowie i Rajowie nie są strzępkami wyobraźni czy celuloidową rzeczywistością wywiedzioną z niczego.

„Nadaję mu ton, który widzę u niego, jakiego obserwuję w domu. Do którego, jak wiem, jest najbardziej przeznaczony. Mam z nim tak bliską osobistą relację w życiu osobistym, łatwiej mi przełożyć to na taśmę filmową. Widzisz, mam tę przewagę. Zawsze uważałem, że może i nie dałem mu zróżnicowanych ról w moich ostatnich trzech filmach, ale za to ludzie oglądają go w nich odprężonego. To dlatego, że przy mnie on czuje się zrelaksowany, bo mam do niego dostęp poza ekranowy, który mogę przenieść na papier, a potem z powodzeniem na srebrny ekran. Większość zasługi przypada tu jemu, ale moje jest jakieś 20 procent, bo znam go tak dobrze osobiście. Piszę więc scenę mając w głowie Shah Rukha – istotę ludzką i osobę.”

Według Karana, nie można oddzielić Shah Rukha od jego filmów; tak bardzo, że mógłby na jego barkach złożyć cały film. „Moim zaufaniem jest to, że znam go osobiście. Kiedy piszę scenę, wiem, jak Shah Rukh ją zagra. Wiem, że w tym miejscu doda jakąś kwestię od siebie, coś na stronie, co włoży w już gotowy tekst. Ja nawet wiem, jaka to będzie kwestia. Wiesz, o czym mówię, te jego nieustanne improwizacje... Wiem, że to doda i wiem, jak to będzie brzmiało. To czego nie dadzą mu inni reżyserzy, to właśnie ta dodatkowa kwestia. Piszę dla niego ten zaimprowizowany tekst. Znam go tak dobrze. Wiem, że tam, gdzie on będzie chciał powiedzieć dodatkową kwestię, to ja ją mu napiszę i dam. Wiem, jaki będzie język jego ciała. Tak więc mój wspólny z nim sukces jako tandemu reżysera i aktora wynika z tego, że rozumiem go i znam bardzo dobrze.”

Pytam, czy pamięta, co powiedziała jego matka, kiedy zaczynał swój pierwszy film? „Czy wiesz, gdzie ustawić kamerę?” odpowiada Karan krzywiąc się. „To było okropne. To była pierwsza wyreżyserowana scena w mojej karierze. Była fatalnie zrobiona. To była scena w poczekalni u dentysty i moja mama miała rację. Nie wiedziałem nawet, gdzie postawić kamerę. Scena pokazuje, że Shah Rukh czeka, potwornie zdenerwowany. Jego córkę właśnie poproszono do gabinetu. To była naprawdę urocza scena, pokazująca miłość między ojcem, a córką, ale została przeze mnie tak źle wyreżyserowana, że nie było w niej nic śmiesznego. Miała być śliczna i zabawna. Była okropna. A na koniec dnia Shah Rukh zadzwonił do mnie i powiedział, 'Świetnie, zrobiłeś kawał dobrej roboty, jestem z ciebie dumny.' A ja powiedziałem, że nie sądzę, żebym nakręcił dobrze tę scenę, a on na to, nahi, nahi, to było dobre. Następnego dnia kręciliśmy piosenkę 'Koi Mil Gaya' i poczułem się pewnie, dzięki Shah Rukhowi i Farah. Odprężyłem się, bo w tej piosence zawierała się cała idea filmu. Odtąd zresztą zawsze przestrzegam tego, żeby kręcenie filmu zaczynać od piosenki.”

Co się stało ze sceną u dentysty? Została wyrzucona w trakcie montażu, mówi Karan. Ale dla niego liczy się wsparcie Shah Rukha. „W tym tkwi jego wspaniałość jako człowieka. Mógł zadzwonić i zacząć trajkotać, że wiesz, tak mi się wydaje, że dziś nie poszło za dobrze. Ale tego nie zrobił. Zadzwonił i powiedział, że zrobiłem dobrą robotę. Kłamał, oczywiście, do czego się przyznał pod koniec filmu. 'Byłem naprawdę przerażony,' powiedział, 'kiedy kręciłeś te pierwsze ujęcia, pomyślałem, że co się stało, to się nie odstanie, ale że ja popłynę razem z tym.' Ale nie powiedział mi tego. Zadzwonił w nocy, żeby powiedzieć, że to było świetne.”

Później, mówi Karan, znacznie później, lepiej znał się na swoim rzemiośle. Pewnych rzeczy nie jesteś świadomy, choć oczywiście, są pewne oczekiwania, do których musisz dorosnąć. „KKHH był pełen przypadków, które po prostu działy się na moich oczach. Niektóre były dobre, inne były złe, same miały sens, inne nie. Ale był to łańcuch obaw i nerwowości. To był mój pierwszy film. To było kręcenie filmu, który miał być oglądany na całym świecie przez chłopaka, który sam nie wiedział, co zrobić ze swoim życiem. Chcę powiedzieć, że miałem na plecach ogromny ciężar i nie byłem na to gotowy. Robiłem coś samodzielnie, a każdy pokładał we mnie wiele wiary. Najlepszy aktor w kraju zgodził się zagrać w moim filmie, najpiękniejsza aktorka w nim grała. Wielki supergwiazdor grał rolę drugoplanową. Miałem debiutantkę, której kariera także zależała ode mnie. Plus, mój ojciec miał za sobą sześć flopów z rzędu. To nie jest łatwe zadanie dla 25-latka, który zawsze był zagłaskiwany na śmierć, którego zawsze mama przytulała, kiedy wracał do domu, a tata kładł pomocną dłoń na głowie. Od tego przeskoczyłem do kręcenia filmu, w który zainwestowano 15 crore rupii...”

„Mówiąc wprost, gdyby to nie było dla Shah Rukha... Nie tylko dokończył 'Duplicate', bez żadnej pomocy ze strony Mahesha Bhatta (który teraz może sobie wygłaszać filozoficzne maksymy, ale mój ojciec lądował dwa razy w szpitalu przez jego brak planowania), ale także dał mojej rodzinie pierwszy sukces. Według mnie, ta produkcja opierała się na dobrej woli i dobroci Shah Rukha i jest dla mnie absolutnie oczywiste, że był on przy moim ojcu właśnie wtedy, kiedy był potrzebny. Shah Rukh może nie uznawać tego filmu. Nie był to najlepszy film, jaki kiedykolwiek zrobiono, nie musiało go w ogóle obchodzić KKHH. Mogło tak być, ale nie było. Po pierwszym dniu pracy mógł mi powiedzieć, że to nie wypali i wprawić mnie w histerię. I może nie zrobiłbym nigdy KKHH tak, jak to zrobiłem, gdyby kompletnie odebrał mi całą pewność siebie. Ale on zrobił to, że zadzwonił do mnie i okłamał mnie, że to wszystko działa. Tylko wrażliwy człowiek mógł mnie kłamać w takim momencie i on to zrobił.”

Tego dnia idąc w stronę domu myślę sobie, że pierwszą rzeczą, jaką zrobię po powrocie, będzie odkopanie tej kasety, na której Karan opowiadał o pierwszym spotkaniu z Shah Rukhiem. Pierwszym wspomnieniem Karana o Shah Rukhu jest rozmowa z koleżanką szkolną, która zakochała się w chłopaku z „Fauji”, o prześlicznych dołeczkach i szalonej fryzurze i takich niezwykłych oczach... „Nigdy o nim nie słyszałem. A dwa dni później telewizor był włączony, moja przyjaciółka wpadła do mnie i zaczęliśmy oglądać serial. Byłem zdumiony na widok tego dziwnie wyglądającego faceta. Ale moja przyjaciółka powtarzała, 'Nie, no popatrz jakie ma oczy.' A potem popatrzyła na mnie i powiedziała, że uważa, że będzie on aktorem w kinie hindi, na co ja odrzekłem, że nie sądzę. I na tym się skończyło.”

Następny raz, przy którym wypłynęło to imię, to był maj 1988, kiedy to Karan dostał telefon od Ananda Mahendru, który właśnie robił nabór do roli w serialu „Indradhanush.” „Potrzebowali grubasa, a ja im pasowałem.” W tym czasie Mahendru chciał zatrudnić Shah Rukha do głównej roli. Kiedy Karan przyszedł na przesłuchanie i odegrał swoje, główną rolę otrzymywał już Akshay Anand. Upłynęło następnych pięć lat, zanim Karan tak naprawdę spotkał Shah Rukha, co stało się na planie „Karan Arjun” w październiku 1993, kiedy kręcił on zdjęcia do piosenki „Jaati Hoon Main.” Było to jeszcze przed premierą „Darr.”

Karan asystował ojcu, pracując w dziale eksportowym rodzinnej firmy i równocześnie rozmyślając nad tym, czy nie zająć się modą i pojechać na kurs projektowania za granicę. W tym czasie Yash Johar planował zrobić film z Maheshem Bhattem, po „Gumrah”. „Pewnego dnia powiedział, że musimy się spotkać z Shah Rukiem, bo Bhatt go bardzo poleca. Pamiętam, że czytałem bardzo aroganckie wywiady z nim i spodziewałem się spotkać jakiegoś ważniaka z Delhi i bałem się, czy kiedy przyjedziemy na plan, będzie miał dla mojego ojca czas i szacunek. Wiesz, jakie są gwiazdy. Zadzwoniłem rano do Kajol, wiedziałem, że ma być na planie. Jest moją przyjaciółką od dzieciństwa, praktycznie dorastaliśmy razem. Zapytałem więc, 'Będziesz dziś na planie?' Odpowiedziała 'Tak, kręcimy piosenkę, wpadniesz?' Odpowiedziałem, 'Tak, zajrzę i posiedzę z tobą.' Ona powiedziała 'Przyjedź, jest strasznie nudno.' Pojechałem więc do Film City, na plan, którym była stajnia. Właśnie zaczęło padać. I mój ojciec przedstawił mnie, a on był bardzo miły. A potem zaczął mówić. A ja gapiłem się na niego przez pół godziny, myśląc, 'itna bolte hain filmstars' (gwiazdy filmowe dużo mówią)”

Karan nie musiał się martwić. „Shah Rukh odnosił się do mojego ojca z szacunkiem. A mój ojciec nie był wtedy wielkim producentem. Wiadomo było, że robi duże filmy, ale nie był jak Yash Chopra. A on powiedział, 'Słyszałem tak dużo o panu, sir, i Bhaat saab mówi o panu same dobre rzeczy.' Po prostu mówił, mówił, mówił.
W tym czasie Karan ostatecznie postanowił wyjechać do Francji na kurs projektowania strojów. Ale Bollywood się o niego upomniało. Aditya Chopra zdecydował się wyreżyserować film i chciał, żeby Karan mu asystował. Film był historią miłosna i miał tytuł „Dilwale Dulhania Le Jayenge.” Karan został asystentem reżysera, projektantem kostiumów dźwiękowcem, a kiedy scenariusz już był finalizowany, spotkał SRK po raz czwarty, na planie „Chaahat.”

Późniejsza fascynacja Karana i stworzenie androgynicznego wyglądu ma swoje początki w tym filmie, w którym poproszono go o zajęcie się kostiumami. W jego pierwszym dniu pracy, do nakręcenia było jeszcze jedno ujęcie i nikogo nie obchodziły kostiumy. Karan został poproszony o przejrzenie stosu nie wykorzystanych swetrów Rishiego Kapoora z „Chandni.” „Pomyślałem, że Shah Rukh wpadnie w szał, bo wydawało mi się, że jest wyczulony na punkcie kostiumów. Mieliśmy kręcić ujęcie, w którym macha na pożegnanie Kajol na końcu piosenki 'Na Jaane Mere Dil Ko.' Spanikowałem. A potem on wszedł, całkiem wyluzowany i spytał, 'To co mam założyć?' Zacząłem moje nerwowe wyjaśnienia o tych kostiumach, że mamy sweter i że taki sweter w czerwone i białe paski będzie pasował do całości planu, a on patrzył na mnie nieruchomo. Potem odwraca się i mówi, 'Właściwie to mnie to nie obchodzi. Założę cokolwiek mi dasz.'”

„A potem, już po tym zdarzeniu, zająłem się jego kostiumami, bo nikt inny tego nie robił. To dziwne. Zaczęło się w 1995, a ja wciąż to robię. W 'Dilwale...', może zauważyłeś, zmienialiśmy jego zawieszki na szyi. To był pierwszy raz, kiedy bohater nosił ozdoby na szyi. Chodziłem na rynek w Goregaon, w Bandrze i kupowałem różne łańcuchy do różnych scen.”

Podczas sesji nad czytaniem scenariuszem „Dilwale...”, stało się to, że Karan zaczął pisać. „W finale, tam jest ta mowa, którą on wygłasza – ta 'Babuji theek kehta hain...'. Kiedy Adi dał tę mowę Shah Rukhowi, on ją przeczytał i powiedział, 'świetnie napisane, yaar, Adi, świetna robota.' A Adi na to, Karan napisał 80 procent tego, a on odwrócił się do mnie i spytał, 'ty pisałeś?' A ja tylko kiwnąłem głową i powiedziałem, że tak.”

W maju 1995 ci dwaj stali na dworcu w Zahd, czekając na rozpoczęcie zdjęć. Shah Rukh mówił Karanowi, jak bardzo tęskni za żoną, że ona niedługo przyjeżdża i że ma nadzieję, że ona i Karan zostaną przyjaciółmi. A potem odwrócił się i powiedział, „I wiesz, muszę ci to powiedzieć, powinieneś wyreżyserować film. Masz to w sobie.”
„Powiedziałem, że mam nadzieję, że zrobię to pewnego dnia, za sześć, siedem lat. Powiedział, nie, po 'Dilwale...''Powinieneś zacząć pisać scenariusz swojego pierwszego filmu. Zagram w nim dla ciebie.' A ja popatrzyłem na niego i powiedziałem, co? A on, 'Tak, mówię serio.' Na to nadeszła Kajol i zapytała, o czym rozmawiamy. SRK mówi, 'Mówię właśnie Karanowi, że powinien nakręcić film po 'Dilwale...' i że w nim zagram. Kajol na to, 'Okay, jeśli wy to robicie, to ja też.'. Więc patrzyłem na nich myśląc, że powariowali.”

Ewidentnie nie, bo kiedy wrócili do Indii Shah Rukh mówi Yashowi Joharowi, że kręci u niego swój następny film. „Mojemu ojcu zaparło dech w piersiach. Wtedy Shah Rukh mówi mu 'Ale mam swojego reżysera.' Mój ojciec spieszy z 'Tak, oczywiście, kogokolwiek tylko sobie życzysz.' A on na to, 'Pańskiego syna,' a mój ojciec, który nie miał najbledszego pojęcia o moich umiejętnościach i który uważał, że marnuję czas, prawie padł trupem. Ale Shah Rukh się uparł. 'Pański następny film wyreżyseruje pański syn, a ja mam daję termin w październiku 1997.'”

Karana zagoniono do pisania scenariusza. W grudniu 1995, Karan dostał telefon od Shah Rukha pytającego, czy ma już pomysł na scenariusz. Tak, powiedział Karan, który nawet jeszcze nie zaczął. Następnie dowiedział się, że Shah Rukh chce, żeby przeczytał mu scenariusz w styczniu 1996, w Rajastanie, gdzie wyjeżdża na zdjęcia do „Chaahat.”Teraz to ja wytrzeszczyłem oczy, jaki scenariusz? O czym on mówi? Musiałem coś wymyślić i w samolocie do Jaipuru wciąż myślałem, co ja mu powiem, co ja mu streszczę, jak zacznę, co ja zrobię? Myślałem więc, cóż, chciałbym zobaczyć Shah Rukha jako... i pomyślałem, że jedyny wizerunek, w jakim go jeszcze nie oglądałem, to postać ojca. A potem w gazetce pokładowej znalazłem artykuł o dzieciach biorących udział w konkursie oratorskim, takim na przemówienie w jedną minutę. Nagle przyszła mi do głowy scena z filmu, w w której proszą dziecko o opowiedzeniu o mamie, a ono zacina się na słowie 'Mama', a wtedy na scenę wchodzi ojciec i mówi całą mowę na temat mamy i tak dalej. Tę jedną jedyną scenę opowiedziałem i to, że matka umiera i jeszcze jakieś bzdury ad hoc. Ale ta scena mu się podobała. To było jedyne, na co zareagował i dla tej sceny zgodził się zagrać w filmie.”


Absolutnie przypadkowe początki filmu, który zmienił standardy wizualnej przyjemności w kinie hindi. Choć akurat wtedy Karan uważał, że oboje, Shah Rukh i Kajol, byli okropnymi „jhallas.” „Oboje byli tak niezainteresowani – jesteśmy aktorami i nie musimy dobrze wyglądać. A ja powiedziałem, słuchajcie, jeśli nie będziecie dopasowani wizualnie, to w ogóle nie będziecie dopasowani. Był wstrząśnięty połową ubrań, w które kazałem mu się ubrać. Byłem wtedy grubasem i wielu rzeczy nie mogłem nosić, ubrałem więc Shah Rukha we wszystko, czego sam nie mogłem założyć. Nie ma niczego złego w dobrze ubranym mężczyźnie. Czemu Shah Rukh nie miałby dobrze wyglądać? W mojej głowie stał się moją muzą. I to działało. Ma taką budowę, że może nosić wszystko. Ma smukłą, zwartą figurę.

Karan mówi, że praca z Shah Rukhiem psuje reżysera. „On nigdy nie robi niczego źle. Nigdy nie gra na fałszywej nucie. Kiedy masz go na planie wiesz, że będzie czuwał nie tylko nad daną sceną, ale i nad całością filmu, na każdym etapie jego kręcenia. Będzie patrzył szerzej, nie tylko na swoją działkę. Jest niezwykle skoncentrowany na wszystkim, co będzie działało na korzyść filmu. Masz pewność, że zagra dobrze i że wszystko wypadnie jak należy.”

W tym momencie wydaje się, jakby aktor i człowiek mieszali się ze sobą w jakiś niewytłumaczalny sposób, sprawiając, że Karanowi trudno jest to opisać. „Nie jest największym supergwiazdorem tylko dlatego, że jest dobrym aktorem, ale także z powodu jego poza ekranowej aury. Ma taką zdolność do nawiązywania kontaktu, że zaczynasz wierzyć, że jest on twoim synem, twoim bratem, twoim mężem czy twoim przyjacielem. Że zaraz usiądzie z tobą do obiadu, że zna cię i kocha tak samo jak twoi rodzice. Przyczyna jego sukcesu – zabierasz go ze sobą do domu. Robi to dla ciebie. Na każdego innego aktora spoglądasz z nabożnym podziwem, a on jest członkiem twojej rodziny. Nie będziesz kochać własnego brata bardziej niż jakiegoś innego gwiazdora? A on sprawia wrażenie, że cię zna, lubi i kiedy mówi z ekranu, mówi właśnie do ciebie.”

Wspominałem już o emocjonalnym zamkniętym obwodzie elektrycznym filmu, o tym, jak filmy hindi manipulują emocjami – nie zawsze świadomie, co może oznaczać wymuszenie emocjonalnego odzewu publiczności na miarę katharsis. Czy to Bhansali, czy Karan, obaj, używają podobnych środków zwiększania wizualnej przyjemności - poprzez dobrze zaplanowaną scenerię i kostiumy - oraz podnoszenia emocji. Jedyna różnica jest taka, że są jakby dwiema stronami tej samej monety. Emocje Bhansalego koncentrują się na ciemnych, mrocznych klimatach ekstremalnego cierpienia i uniesienia oraz niewiarygodnym, obezwładniającym poczucie utraty, a Karanowe wywołują jasne, cieplejsze, pogodniejsze i optymistyczne nastroje, z subtelna nutką nostalgii za dobrymi starymi latami. A Shah Rukh wydaje się doskonale pasować, przynajmniej na ekranie, do do obu tych obszarów. Obaj, Karan i Bhansali twierdzą także, że dzieje się tak z powodu jego nastawienia i cech charakteru.

A więc geniusz leży w paradoksach. Na to wygląda. Z tego, co mówi mi Farah, jest jeszcze jedna podwójna rola, bo to ona mówi mi o istnieniu SRK1 i SRK2. „Pamiętam, że pewnego razu przechodziłam przez wyjątkowo trudny związek. Zwykle Shah Rukh nie wtrąca się w niczyje sprawy osobiste, ani niczego nie chwali, ani nie krytykuje. Chyba jest to dla niego trochę krępujące, czy jakoś tak, bo jest to jedyna sprawa, o jakiej nigdy nie rozmawiamy. Ale pamiętam jeden dzień, kiedy zadzwonił do mnie z planu, żeby zapytać o jakieś detale odnośnie pracy na następny dzień. A ja przechodziłam przez najgorszy czas, traumatyczne chwile i zaczęłam płakać do słuchawki i nie mogłam wykrztusić ani słowa i rozłączyłam się. Dwadzieścia minut później zadzwonił dzwonek u drzwi, a Shah Rukh stał przed moim domem. Przerwał zdjęcia i przyjechał do mnie. Był ze mną przez półtorej godziny i po prostu porządkował moje problemy osobiste. Wysłuchał mnie i powiedział mi swoje zdanie na temat tego, co się stało i co się jeszcze stanie. A ja zazwyczaj ufam osądowi SRK, bo ma rację w wielu sprawach. Nigdy mu tego nie zapomnę.

„Ale widziałam też SRK2, ponieważ wpędzał mnie w niezwykle trudne sytuacje. Doprowadzał mnie na skraj wytrzymałości nerwowej i jeszcze podjudzał, 'Patrz co ten reżyser wyprawia, nie może ci tego zrobić.' A ja się denerwowałam i awanturowałam i tak dalej, a wtedy on szedł do reżysera i mówił, 'Proszę się nie denerwować, ona się nie zna. Zrobię tak, jak pan sobie życzy.' Absolutna wolta. Robił to świadomie.”

Ale najbardziej bolesnym okresem dla Farah był ten, kiedy musiała czekać trzy lata, zanim Shah Rukh dał jej zielone światło dla „Main Hoon Na.””Trzy lata czekania na film to był najgorszy czas w moim życiu. W tamtym czasie byłam zupełnie skołowana co do Shah Rukha, bo cały świat mi mówił, on nie ma zamiaru robić twojego filmu i tylko cię zwodzi. A ja myślałam, że jeśli Shah Rukh mnie zawiedzie, to odejdę z branży. Bo jeśli on zawiedzie, to stracę wiarę w całą ludzkość. Miałam więc gorącą wiarę, że on mnie nigdy nie wystawi do wiatru. Ale wszyscy pytali, czemu on nie robi tego filmu. Popadłam w depresję. Nigdy go nie spytałam, dlaczego kazał mi czekać tak długo, bo kiedy zaczęliśmy kręcić, już mnie to naprawdę nie obchodziło. To był najgorszy czas w moim życiu. Stałam się jakąś inną, neurotyczną kobietą. Polowałam na niego i goniłam za nim. Czułam się tak niepewnie jak nigdy dotąd. Wstawałam wtedy rano i zaczynałam dzień od modlitwy 'O Boże, pozwól mi dziś spotkać Shah Rukha.' I zaczynałam wydzwaniać, a on nie odbierał, albo odrzucał połączenie. Aż do dziś nie zapytałam go, dlaczego tak postępował,”

A potem nagle mówi, że jest on najlepszą osobą do współpracy. „Nie mogę pracować z kimś , z kim nie umiem się porozumieć. Nasza więź jest tak dobra, że czasami nie trzeba słów, czasami mówimy w tej samej chwili te same słowa czy rzucamy ten sam dowcip.”

Według Farah, choreografki i reżysera, ich przyjaźń zaczęła się u samego zarania ich karier. „Spotkałam go po raz pierwszy na Goa. To był 1991 rok. Pojechałam tam na plan KHKN, to był mój drugi film po 'Jo Jeeta Wohi Sikander'. I pamiętam, że słyszałam o SRK przerażające opowieści. Słyszałam, że jest arogancki, zuchwały i chamski i dlatego bardzo się denerwowałam. Pojechałam na plan prosto z lotniska i kojarzę, że kręcili na drodze, był tam dom i pamiętam, że widziałam go bardzo wyraźnie, bo był tam i uczył się grać na trąbce. Rozmawiałam z Kundanem Shahem i byłam tam przez pół godziny, a on przez cały czas do swojej sceny uczył się grać na trąbce. A kiedy nas sobie przedstawiono, zostaliśmy przyjaciółmi od pierwszego wejrzenia. Stało się to ot tak, w jednej chwili. Po prostu uśmiechnął się do mnie i od razu zaczęliśmy rozmawiać i gawędzić i było dosłownie tak, jakbyśmy byli kumplami od zawsze, wiesz, jakbyśmy się po prostu spotkali po długiej przerwie.”

Po latach Farah z choreografki stała się reżyserką Shah Rukha w „Main Hoon Na” (z jeszcze jednym filmem w planach), a teraz zastanawia się, czy czy to on odmienił pojęcie sukcesu, czy sukces odmienił jego. „Nastąpiło wiele zmian, a jednocześnie niewiele,” zaczyna od dość niejasnej sprzeczności. Ale cóż, to są dwa słowa, które wciąż przychodzą mi na myśl, kiedy mówimy o Shah Rukhu.

„Wciąż pracuje bardzo ciężko i wciąż kręci 30 dubli i nadal próbuje wszystko po 100 razy,” mówi Farah, wyjaśniając swoją sprzeczność. „I ciągle daje wiele z siebie i kiedy kręci, poświęca temu całą swoją uwagę. Na pewnym etapie stał się trochę zarozumiały, było to po 'Baazigarze'. To chyba byłoby normalne dla każdego, ale później, im większy odnosił sukces, tym pokorniejszy się stawał i tym mądrzejszy. Wydaje się, że marnuje jakąś absurdalną ilość czasu tylko dlatego, że nie chce ranić ludzi. Co, w pewnym sensie jest strasznie irytujące, bo na przykład przez godzinę gada z kimś zupełnie nieznajomym, który, rzecz jasna, chce porozmawiać z żywym Shah Rukhiem. I zapomina o pracy i ważnych spotkaniach z powodu tej postronnej osoby. Największym jego problemem jest to, że nie umie powiedzieć nie. Nieumiejętność odmowy to wielki problem. I według mnie to jest też jego wielka zaleta. Robi tak, bo nie chce ludziom robić przykrości. Każdy jest jego przyjacielem i każdy chce, żeby grał w jego/jej filmie.”

Nishi Prem, dziennikarka – weteran i były wydawca głównego magazynu filmowego Stardust, bardzo żałuje, że Shah Rukh nabył tej pokory. „Dawniej był bardzo bezceremonialny. A teraz poszedł w drugą skrajność. Czasami martwię się jego dobrocią, tym, że stracił tę swoją ostrość, stępił ostrze. Zaczynam dostrzegać delikatną aureolę nad jego głową, z którą czuję się raczej niezręcznie. Stracił pazur... jako człowiek; musi zacząć dbać o własne interesy.”

Pamięta swoją pierwszą rozmowę z Shah Rukhiem. „Od samego początku był inny. Miał własne opinie, punkt widzenia, który był bardzo oryginalny. A to było bardzo zaskakujące, aktor, który miał swoje zdanie, nawet jeśli było oryginalne. W czasie, kiedy cała branża była zachwycona jego intensywnością, było w nim coś stłamszonego. Było w nim coś więcej. Był zagadką, a im więcej o sobie mówił, tym większą zagadką się stawał.”

„Od razu w pierwszym wywiadzie rozprawił się z ideą gwiazdorstwa. Pamiętam, że powiedział, 'muszę wierzyć, że jestem najlepszy, bo jak inaczej mógłbym funkcjonować? Muszę wierzyć, że jestem świetny, bo inaczej, co ja tu robię?' Gawiedź, całe to stado, bierze takie wypowiedzi za aroganckie, duma jest brana za arogancję. Teraz nie ma już w nim tej wesołej żywiołowości. Wtedy mógł nawet latać, ale potem sam się wyhamowywał. Mam nadzieję, że ta jego łagodność nie oznacza, że życie z niego uchodzi.

Mimo to, jest nadal bardzo prawdziwy. Wiesz, co mam na myśli, tutaj większość nie zachowuje się jak prawdziwi ludzie. Nieśmiali, niezdarni, aroganccy, cokolwiek robią, masz uczucie, że przez cały czas grają. Przy Shah Rukhu nigdy tego nie czułam. Był autentyczny, skrajnie realny. I w tamtym okresie, prócz tego, co wyglądało na zuchwałość, jestem pewna, że ludzie widzieli też, że jest bezbronny i skrajnie wrażliwy. Wrażliwy nie w sensie – melancholijny, wrażliwy w tym, jak reagował na sytuacje i wydarzenia.

„I tę wrażliwość przenosił na swoje role. Kiedy opowiada mu się scenariusz, interpretuje rolę, gra ja w głowie. Ma swoje własne podejście do postaci. I to stąd pochodzi jego mistrzostwo i stąd się bierze jego wrażliwość. Możecie nazwać bohaterów „Darr” czy „Baazigara” postaciami negatywnymi. Jeśliby zagrał ich ktokolwiek inny, tak, możecie tak powiedzieć. Ale mój Boże, każda kobieta w kraju chciała mieć takiego kochanka, jak on.

„Nie ma w nim ani odrobiny zła. Jest czysty. To jest brak negatywności. Bo kiedy on widzi tę negatywność, stara się dociec, czemu bohater jest jaki jest. To nie tak, że on ma ciemną stronę, do której się odwołuje. To jest tak, że on udziela wiele z siebie czarnemu charakterowi.

„Shah Rukh nigdy nikogo nie ocenia. Nie postrzega zła jako zła. Zawsze szuka a w nim życia. Człowieka. Nie patrzy więc na swoją postać jak na bohatera czy złoczyńcę Widzi w nim człowieka. Shah Rukh był zawsze zachwycający w sferze emocji, wszystko w nim kipiało. Wszystko to pracowało jak najlepiej na rzecz jego aktorstwa”

Cóż, to zmierza errrr.... donikąd. Czy ja to już mówiłem? Tak, mówiłem. Dajcie mi minutkę na przejrzenie jeszcze raz notatek. Spójrzmy. Bhansai, Karan i Nishi wychodzą od jego osobowości, a kończą łącząc ją z jego rolami. A może odwrotnie, skupmy się na jego rzemiośle i spróbujmy z jego sztuki wywnioskować jaki jest on sam.

Bhansali spieszy z pomocą. „Czuję, że Shah Rukh przepięknie kontroluje swój umysł,” mówi. „Shah Rukh świetnie się zna na swojej robocie, wie, jak użyć tych wspaniałych oczu i stopni energii. Popatrz choćby na scenę zapalania świecy czy na sekwencję w pociągu z Jackie – wprost widzisz, jak on to rozpracowuje w głowie. Jak zmieszam te emocje, jakie są mechanizmy, do których się mogę odwołać, żeby skumulować to wszystko w umyśle i pokazać w oczach i w mowie ciała i w tym jak to powiem i jak będę w tym momencie wyglądał? Jest mistrzem w swoim fachu, a ponieważ powtarza i próbuje to wiele razy, zna to na wylot.

„Wiesz, nie wierzę, żeby ludzie jak Amutabh Bachchan czy Lata Mangeskhar byli świadomi tego, co robią, jakie są mechanizmy działania ich geniuszu. Czasami to jest pojedynczy czyn, że na przykład śmieje się tam, gdzie powinien zapłakać. Pamiętasz ten jeden gest w „Devdasie”, kiedy umiera jego ojciec, kiedy mówi o swoim ojcu, 'bahut acche aadmi the.' To jest po prostu znakomite.

„Jednak Shah Rukh nie sięga jeszcze klasy Amitabha Bachchana. Amitabh, jeśli siada do fortepianu, wykonuje całą ragę. Jeśli rozmawiamy o teatrze, on mówi o Szekspirze. Mówimy o malarstwie, on analizuje jeden obraz. Uważam, że mistrzostwo w innych dziedzinach sztuki pomaga w doskonaleniu aktorstwa. Shah Rukh wciąż jeszcze stara się osiągnąć taką pozycję. Chyba wciąż nie czuje się zbyt dobrze w muzyce. Nie ma tez nabożeństwa do malarstwa. Choć świetnie zna się na literaturze, poezja chyba nie ma dla niego znaczenia.”

Tutaj muszę przerwać. Myślę, że trzyma się z dala od sztuki, bo ma ona znamiona doskonałości intelektualnej. Bhansali bardzo spokojnie zabiera się do rozbijania mojej teorii na kawałki. „Jeśli patrzy na obraz i mówi, 'To mnie przerasta', to kłamie. Nie, żeby muzyka była tak intelektualna, muzyka jest bardzo emocjonalną forma sztuki i podobnie malarstwo. Shah Rukh ma zdolność rozumienia ich. Może nie chce wydawać się zbyt intelektualny, ale jako aktor, on reaguje na to, choć może nie w tym stopniu co Amitabh Bachchan, który jest prawdziwym specjalistą. Jednak po Amitabhie, jest tylko Shah Rukh.”

Kiedy go słucham wracam myślami do Nishi cytującej wypowiedź Shah Rukha z bardzo wczesnego etapu kariery. „Moje pragnienie bycia kochanym jest tak silne, że aż mnie to przeraża. A gdyby ktoś poszedł do mnie blisko, mógłby się przekonać, że ja nie jestem tą osobą, którą pokochał. Nie chcę, żeby ktokolwiek to wiedział... Uciekam od tego, co kocham najbardziej.”

Może być tak, że to otwieranie się na różne formy sztuki mogłoby, w pewnym sensie, spowodować utratę kontroli nad wlansymi emocjami. Bo żeby zrozumieć i odczuć sztukę, musisz się rozluźnić, musisz się uwolnić, musisz pozwolić sobie na swobodne dryfowanie, a tego on nie chce, on siebie samego wstrzymuje. Wzruszam ramionami nad swoimi tanimi freudowskimi analizami. Może trzeba mi zawrócić od nich do czystego entuzjazmu młodego Ritiesha Deshmukha, którego prościutka wypowiedź ma sens. „Wygląda na tak szczęśliwego, kiedy gra swoje role, że chcesz być nim. Chcesz być Rajem i mieć dziewczynę taką jak Simran. Chcesz mieć takie zalety, taki charakter. To oznacza bycie supergwiazdorem.”

W tym momencie naszej opowieści wydaje się, że nie zbliżyliśmy się ani trochę do rozwiązania kwestii Shah Rukha. Dano mi mnóstwo odpowiedzi które mówią o mistrzu paradoksów, niejasnych zmianach, że im więcej się zmienia, tym bardziej pozostaje taki sam.

Rozważam kwestie egzystencjalne, kiedy przebiegam wzrokiem notatki rozłożone na stole. Ilu Shah Rukhów wydaje się mieszkać w jednym? I nagle przypomina mi się pieśń „Maria” z „Dźwięków muzyki.” „Jak rozwiązać taki problem jak Maria? Jak schwytać chmurę i przywiązać ja?” To jest Shah Rukh. Nie możesz go schwytać i przypisać do jakiejś definicji. To jest właściwość, którą ma od samego początku. Jaki jest? Wściekle i zażarcie ochrania swoją prywatność. To nie jest świadome i wypracowane, to nie poza. Jest po prostu człowiekiem bardzo prywatnym, a jednak bardzo osiągalnym. Myślę, ze jego interakcja z ludźmi zależy raczej od nich niż niż od niego. Jeżeli oczekujesz tak wiele, to tyle dostaniesz. Jeśli jesteś manipulatorem, ja będę manipulatorem. Jeśli jesteś szczery, ja mogę być szczery. Dla osób postronnych może to oznaczać, że manipuloje, albo że jest szczery, ale tak naprawdę u samego źródła, nikt nie wie czy jest bardziej taki, czy taki. Ten człowiek jest łatwo dostępny dla każdego. Nikomu nie zamyka drzwi przed nosem. To zdradzałoby coś na jego temat. Na to jest za inteligentny.

Inteligencja. Benny Thomas (pamiętacie starego kumpla z teatru?) miał na ten temat coś do powiedzenia. Chwileczkę....

Acha, mam...

Według Benny'ego „Do dziś, mimo ogromnej liczby ludzi, których poznałem, on jest najinteligentniejszym człowiekiem jakiego znam, najbystrzejszym gościem jakiego spotkałem. Ma po prostu surową, wrodzona inteligencję. Wiesz, jak to się nazywa w komputerze, wydolność procesora, podstawowa moc procesora, 2 gigabajtowy procesor, czy 4 gigabajtowy. Jest procesorem o randze dzieła sztuki. Nie jest to podręcznikowa inteligencja, ale surowa, pierwotna umiejętność radzenia sobie ze światem, obserwowania go i przetwarzania informacji. Inteligencja jest zdolnością przetwarzania, rozpracowywania informacji, dzielenia ich na mniejsze części i używania.

Podczas kiedy ja nad tym deliberuję, Benny śmieje się do dyktafonu. Coś go uderzyło. „Kocham czytać jego wywiady. Po prostu widzę, jak okręca sobie was wszystkich wokół małego paluszka i mówi mądre rzeczy i po prostu wyobrażam sobie tych biedaków w czasopismach filmowych omawiających jego słowa. A tak naprawdę nie mają pojęcia, kim on jest. Im więcej mówi tym mniej o nim wiecie. Shah Rukh wie, że to wspaniały sposób na odwrócenie uwagi od niego, prawdziwego. Szczerze, gdybym to ja z nim rozmawiał, mówilibyśmy w taki sposób, że nie wiedziałbyś ani na pół palca, kim my jesteśmy. Ludzie robią błąd zakładając, że słowa które wychodzą z twoich ust to ty, co może być prawdą, chyba że jesteś inteligentny. To wielka taktyka odwracania uwagi.”

To jest taktyka zacierania śladów. Za każdym razem, kiedy zbliżasz się do Shah Rukha, odkrywasz, że znowu pochwyciłeś tylko miraż.

Muszę sobie zrobić przerwę od analizowania Shah Rukha. Może spróbuje szczęścia w następnym rozdziale, skoro nie doszedłem do żadnych wniosków w tym. Tak, będzie sequel. Chyba nie sądziliście, że to się tak właśnie skończy... prawda?

Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"