Rozdział 10. Bardzo gniewny
młody człowiek z dołeczkami
"Still Reading Khan"
Autor: Mushtaq Shiekh
Ostatnio
bardzo modne stało się zaprzeczanie sukcesowi Shah Rukha,
nawet gdy ma się go przed oczami. Dyskusja zwykle zaczyna się od
„Ale on jest ciągle taki sam, yaar”, a kończy, kiedy Shah
Rukh znowu głosami widzów otrzymuje nagrodę dla najlepszego
aktora.
Ludziom trudno jest oddzielić aktora
od człowieka, bardzo podobnie, jak Shah Rukowi trudno jest
utrzymać aktora z dala od własnej psyche. Dzieje się tak z
powodu niesamowicie emocjonalnego związku, jaki publiczność
ma z Shah Rukhiem i podobnego związku, jaki łączy Shah Rukha
i grane przez niego postaci. W większości przypadków
scenariusz wiele zawdzięcza tej emocjonalnej więzi
publiczności z aktorem, która nieodmiennie nie pozostawia
wiele pola do tego, aby zróżnicować bohatera. Identyfikacja
przebiega na linii fizyczności, poprzez pewien zasób gestów,
ruchliwość czy styl i czasami z tego powodu nie ma już
miejsca na żadne aktorskie wyzwania. Shah Rukh o tym wie i
godzi się z tym.
Jednak chronologiczna analiza filmów
pokazuje przeróżne odcienie, charakteryzujące repertuar ról
Shah Rukha, które zyskały mu niemal mityczny status w
indyjskim przemyśle filmowym. To jest bardzo intelektualne
ćwiczenie, coś, na co sam Shah Rukh nie ma czasu. Ten
rozdział poświęcony będzie głównie percepcji – spojrzeniu na
Shah Rukh jako aktora, w jego przeróżnych odmianach.
Ale najpierw musimy zagłębić się w
to, co obiecywaliśmy w poprzednim rozdziale, w którym
omawialiśmy formę filmów i samego Shah Rukha. Tym razem
będzie nas interesowała treść – to jak Shaha Rukh manipuluje
bohaterem i prezentuje go, sprawia, że bohater i jego
uczucia są „realne” dla widza. To jest właśnie to, co Shah
Rukh nazywa , wsłuchiwaniem się w puls widza, budowanie z
nim emocjonalnej więzi.
Nie będziemy tutaj zagłębiać się w
problematykę konfliktu miedzy kinem realistycznym a
popularnym. Jednak na potrzeby omawianego tematu należy
postawić pewien punkt widzenia. Film kreuje wykrzywiony,
wyobrażony świat, objawiający się nam za pośrednictwem
reżysera i aktora. Jednakże, tak jak w prawdziwym życiu,
domysły, czy ukryte motywy działań bohaterów lub sekwencje
czy wydarzenia mogą jedynie być aluzją do całego spektrum
indywidualnej wyobraźni i doświadczeń trzech zasadniczych
graczy – reżysera, aktora i widza.
Dla kinomanów kino komercyjne w
sposób oczywisty komunikuje się z emocjonalnym jądrem filmu,
który dla nich jest jak najbardziej realny, choć wiedzą, że
świat, jaki oglądają pozostaje w sferze fantazji, że
istnieje tylko przez trzy godziny w świecie kina, w którym
go oglądali. Największą nagrodą, jakiej może oczekiwać film,
jest całkowite zatonięcie widowni w jego świecie.
Współczesna kultura filmowa zakłada emocjonalne uczestnictwo
widza (łatwo jest zapomnieć o rzeczywistości w ciemniejącej
sali kinowej). Jako widzowie wciąż tkwimy w latach
dzieciństwa, kiedy to fascynowały nas baśnie. Sala kinowa, z
jej atmosferą matczynego łona, przenosi nas w świat
dzieciństwa, kiedy to łatwo było zawiesić sceptycyzm na
kołku.
Dla reżysera i aktora ważne jest,
żeby nawiązać ten dialog współuczestnictwa. Jeżeli
publiczność nie będzie identyfikowała się z emocjami filmu,
jeżeli się nie zaangażuje, nie wróci już prosząc o więcej. W
większości przypadków to przez identyfikację publiczność
doświadcza najwyższych emocji i zwycięstwa bohatera,
wychodząc z kina z nadzieją, że pozostało jeszcze coś do
przeżycia.
To w tę emocjonalną warstwę wkracza
tanecznym krokiem Shah Rukh. „Film jest marzeniem. To, że
jestem żołnierzem walczącym za swój kraj, jest marzeniem,
ale to, że mogę, jak ty, zostać ranny, jest realne, że mogę
zostać zabity, jak ty, jest realne. Emocje są realne, ale
film musi być snem,” mówi.
W tym sensie, nie tylko film działa
jak catharsis dla publiczności, ale też postawia też
nadzieję na lepszą przyszłość. Fakt, że Shah Rukh Khan
osiąga taki stopień identyfikacji, w stopniu wyższym niż
większość aktorów, jest, moim zdaniem, racją bytu dla jego
sukcesu.
Aby ułatwić orientację w materiale,
podzieliłem jego filmy na różne kategorie. To było trudne
zadanie, ponieważ niektóre filmy podpadają pod kilka
kategorii. Do każdej kategorii podłączyłem filmy, które ją
najlepiej ilustrują. W kilku kategoriach filmy powtórzyłem.
Nie zamieszczałem streszczeń filmów, bo znajdziecie je na
końcu książki, wraz z resztą szczegółów odnośnie obsady,
twórców i pozostałych.
Ponieważ każdy film hindi jest
zasadniczo historią miłosną, filmem akcji, dramą familijną,
czasami możecie się zdziwić wykluczeniem pewnych tytułów lub
włączeniem innych w pewne kategorie. Złóżcie to na karb
prawa autora do swobody.
ZAKRĘTY AKCJI
Dawno dawno temu był sobie gniewny
młody człowiek. Był zawzięty, płonął niepokojem. Na długo
zanim Russell Crowe ubrany w krótką spódniczkę i z rzymską
fryzurą oświadczał dramatycznie „Ojciec zamordowanego syna,
mąż zamordowanej żony, dokonam mojej zemsty w tym życiu lub
następnym,” ten gniewny młody człowiek (i tysiące bohaterów
indyjskich, którzy przyszli po nim) wykrzykiwał emocje
widowni w przeróżnych salach przeróżnych kin. Inaczej niż w
hollywoodzkiej orgii przemocy, z milionami karabinów
maszynowych, kul i eksplodujących pojazdów, bollywoodzkie
filmy akcji to lekko stylizowane dramaty społeczne. Filmy
akcji Shah Rukha nie są inne.
„Karan Arjun”
„Karan Arjun” Rakesha Roshana jest
klasyczną opowieścią o zemście, której pikantności dodaje
wątek reinkarnacji, pozwalający zamordowanym synom pomścić
własną śmierć i smutek ich zbolałej matki. Synowie, Karan
(Salman Khan) i Arjun (Shah Rukh Khan), którzy w poprzednim
życiu byli raczej słabymi, ubranymi w dhoti thakurami (jedna
z indyjskich grup etnicznych – przypisek mój), rodzą się na
nowo jako prężący muskuły, odziani w skórę Ajay i Vijay
(wypasione imiona dla wypasionych herosów). Ajay jest
mięśniakiem, a Vijay hasa po stajni z bogatą dziewczyną.
Film cierpi na wyraźny kompleks „Sholay” z jego parą
bohaterów – silnym, milczącym, granego przez pochmurnego
Salmana, przeciwstawionym gadatliwemu, czarującemu
kochankowi, granemu żywiołowo przez Shah Rukha Khana. Był to
przebojowy film, zawierający wszystkie niezbędne elementy
masali hindi – braci rozdzielonych tym razem nie przy
narodzinach, ale powtórnych narodzinach, „święta krowę” w
postaci matki – skarbnicy pamięci i bogatych właścicieli
ziemskich - złoczyńców. Shah Rukh zagrał to miło i łatwo. To
jest jeden z tych filmów, na temat których nie snuje
intelektualnych dywagacji.
„Koyla”
Jak na jawnie komercyjny film
bollywoodzki, „Koyla” był sporym zaskoczeniem. Shah Rukh
grał w nim brzydkiego, brudnego i niemego bohatera. Jego
pierwsze wejście pokazuje go jako zwierzę, ścigające się ze
sforą psów. Długowłose, muskularne, nieme zwierzę, Shankar (Shah
Rukh) jest jak pies okazujący bezwarunkową miłość i
lojalność swemu panu, Raji Sahebowi (Amrish Puri). Jednak
bohater Shah Rukha może i jada z psami z jednej miski, ale
nie skundlił się całkowicie. Choć jest ślepy na podłość
swojego pana, kiedy zostaje raz wrzucony w inną
rzeczywistość, jego niemy bohater symbolicznie odzyskuje
głos i podnosi go w proteście w końcowych scenach filmu.
Granie niemego w niczym nie
przeszkodziło Shah Rukhowi, który bardzo sprawnie przekazuje
uczucia przez język ciała i przez oczy. Jest taka scena, w
której, po brutalnym pobiciu przez brata Raji Saheba,
Shankar podchodzi do obrazu Pana Shivy i Parvati (którzy są
dla niego jakby zastępczymi rodzicami), a jego nieme serce
wprost wylewa się za pośrednictwem oczu. Inną scena, w
której widać to bardzo wyraźnie, jest sekwencja piosenki „Ghungte
Main Chanda Hai,” kiedy to Shankar, kołysząc się na
żyrandolu, dostrzega zrozpaczoną Madhuri Dixit. Później
pokazane jest to ponownie, kiedy odkrywa on oszustwo Raji
Saheba. A kiedy nie używa swoich oczu i ciała, gra
przesadnie, co w tym przypadku służy filmowi.
W drugiej części filmu, zwierzęcy
instynkt bohatera (już uwolnionego z domowej niewoli),
pokazany jest przez wizerunek dzikusa, szukającego zemsty za
swoją ukochana i zamordowanych rodziców.
„Josh”
„West Side Story” dziejące się na
Goa, gdzie mieszka Max (Shah Rukh) i jego siostra Shirley (Aishwarya
Rai). Max należy do gangu Orłów, a obiektem jego nienawiści
jest Prakash (Sharad Kapoor) z gangu Skorpionów. Shah Rukh
gra Maxa z brawurą pełna pewności siebie, czasami szarżując
na całego, czasami po prostu świetnie się bawiąc. Shah Rukh
dosłownie przechodzi przez rolę lekki krokiem.
Są w filmie dwie godne zapamiętania
sceny, które definiują jego występ. Pierwsza to ta, w której
Max poznaje swój rodowód i siedzi milczący i zdruzgotany
pośrodku szaleństwa karnawału na Goa. Druga, to scena w
więzieniu, kiedy zostaje przez oficera policji oskarżony o
zamordowanie Prakasha. Gra w tym momencie bohatera
kompletnie odartego z brawury, w którego oczach odbija się
udręka, w skurczeniu ciała czysta desperacja, kiedy
przysięga, że nie chciał tego zrobić. Strach i cierpienie
pochodzą z nagłej świadomości tego, jak ogromną wagę ma
czyn, który popełnił – nie chciał tego, ale odebrał ludzkie
życie. To jest nowatorskie podejście, różne od tonu
męczeństwa pełnego samouwielbienia przybieranego przez
herosów indyjskich przyłapanych na gorącym uczynku.
Wnioski: kiedy mówimy o filmach
akcji, trudno jest nie wspomnieć o „Asoce” i „Main Hoon Naa”
Bardzo wymagający jak chodzi o sceny akcji, zręczny, to jest
słowo określające Shah Rukha, jako że nade wszystko nie lubi
on niezgrabnych scen bójek i topornych efektów specjalnych.
W jednym ze wcześniejszych filmów, „One Two Ka Four”, jest
kilka zgrabnie zrobionych scen akcji, które wydaja się być
poprzednikami MHN, gdzie Shah Rukh wykonywał sceny
kaskaderskie łącznie z tą, w której skoczył z dachu i
uszkodził sobie kręgosłup.
ANTY BOHATER
Shah Rukh jest prawdopodobnie jedynym
aktorem w branży, który zagrał pełny zestaw bohaterów, od
oddanego kochanka do anioła zemsty i od kochanka
owładniętego mroczna obsesją , od słabego, spiskującego
intryganta, do pogrążonego w alkoholizmie nieudacznika.
W dwóch filmach wyszczególnionych w
tym dziale, Shah Rukh gra mężczyznę opętanego emocjami,
miłości i zemsty.
„Baazigar”
Dziwaczny, niezgułowaty oferma w
okularach większych od twarzy, spotyka się z córką bogatego
przemysłowca. Duet śpiewa, tańczy i romansuje pośród drzew.
To może być początek każdej historii miłosnej. Córka o
mocnym charakterze zagrzewa do walki ojca na torze
wyścigowym i nagle zakochuje się w młodym mężczyźnie, który
pozwolił jej tacie wygrać. Młody mężczyzna wyskakuje z
samochodu, rycerz w lśniącej zbroi, który potrafi zbić
dziewczynę z nóg. I to właśnie robi. Tak może zaczynać się
każda historia miłosna.
„Baazigar” jest zasadniczo opowieścią
o zemście, tak jak „Pocałunek przed śmiercią”, który był
jego inspiracją. Motywem działania bohatera filmu
zachodniego jest prosta chciwość chłopaka z małego
miasteczka, którego marzenia o wzbogaceniu się w jednej
chwili prowadzą do nawiązania romansu z córką magnata
biznesu. Kiedy to się nie udaje, pozbywa się jej i
wykorzystuje jej bliźniaczą siostrę do osiągnięcia celu.
W „Baazigarze” Ajay Singha (Shah Rukh)
nie jest właściwie psychopatą. Jest oczywiście winny, ale
poczucie, że został skrzywdzony znacznie tę winę przewyższa.
Jest w pełni świadomy konsekwencji swoich czynów, które
popełnia dążąc do osiągnięcia tego, co uważa za logiczne
rozwiązanie. Zabija Seemę (Shilpa Shetty) bez cienia żalu.
Cechuje go totalny brak wyrzutów sumienia czy poczucia winy,
czy jakichkolwiek emocji, z wyjątkiem pragnienia zemsty.
Ajay Singha staje się Vickym Malhotrą,
bohaterem, który wydaje się być bardziej zbliżony do tego,
kim mógłby być Ajay, gdyby sprawy nie ułożył się dla niego
tak źle – uroczym amantem z sercem na dłoni. Druga siostra,
Pryia (Kajol) jest trochę jak Vicky. W ich romansie jest
więcej pasji, a on, jako kochanek, odgrywa o wiele bardziej
aktywną rolę. Tym razem naprawdę się zakochuje. Pozwala tym
innym uczuciom wyjść na czoło tak bardzo, że wyrzuty
sumienia i poczucie winy sprawiają, że odwleka ostateczny
akt sprawiedliwości.
To, jak Shah Rukh gra obie postaci,
bez cienia melodramatyczności, mrozi krew w żyłach. Ale
potem przychodzi krytyczny moment, w którym film zmienia się
na gorsze. Dialogi wyjaśniające działania bohaterów wydają
się bardzo sztuczne. Śmierć ojca i siostry, zachwianie
umysłowe matki, podsunięte są złemu pod nos w taki sposób,
że w tym momencie każdy miałby ochotę dokonać zemsty. Od tej
chwili także gra Shah Rukha schodzi do poziomu dialogów i
jest skrajnie przesadna.
Ale to to, jak on gra anty-bohatera,
wywołuje ciarki na plecach. Ajay Singha zmienia w jednej
chwili się z dziwaka w mordercę. Nie ma absolutnie żadnej
wskazówki, żadnej emocji na twarzy Ajaya Singhy, aż do tego
ułamka sekundy, w którym wykonuje to, co zaplanował dla
Seemy.
„Darr”
Uważne, badawcze spojrzenie,
Niedyskretne, podobnie jak publiczność, zaglądająca przez
szparę w ścianie drewnianej szopy, do kórej Kiran (Juhi
Chawla), nasza heroina, wpada uciekając przed ulewnym
deszczem i zaczyna zsuwać mokre ubrania. Uważne spojrzenie,
które zaczyna sekwencję wydarzeń zapoczątkowanych przez
podglądacza. Od razu od początku filmu widownia patrzy
oczami anty-bohatera, dzieląc też jego emocje, co w
połączeniu z hipnotyczną grą aktorską, daje taki skutek, że
współczucie i sympatia widowni przenosi się z dobrego
chłopca na złego. To kontrolowanie spojrzeniem pomaga w
dużym stopniu zrozumieć, w jak przewrotny sposób kino hindi
szuka erotycznych przyjemności w imię rozrywki dla mas.
Nasz bohater, Sunil (Sunny Deol)
przedstawiony jest jako obrońca, zbawca, a jego męskość
pokazana jest publiczności, kiedy właściwie sam ratuje małą
dziewczynkę z rąk terrorystycznych porywaczy. Jest dobrym
facetem, jest solidny jak skała. Jednak, czego nie
spodziewali się ani reżyser, ani nasz dobry, porządny
bohater, to fala sympatii, jaką wzbudził anty – bohater
swoją pasją, spychając innych na dalszy plan tak bardzo, że
nawet jego śmierć na końcu jawi się jako tylko pozorne
zwycięstwo tych dobrych.
Rahul (Shah Rukh), kiedy widzimy go
po raz pierwszy, kroczy po cienkiej linii miedzy życiem, a
śmiercią, miedzy miłością a nienawiścią, między zdrowiem
psychicznym, a szaleństwem. Idzie po krawędzi balkonu
wieżowca, obrywając płatki kwiatu w starej wróżbie 'kocha –
nie kocha'. Kwiatek okazuje się łaskawy, Rahul zatrzymuje
się na 'kocha,' tuż przed ostatnim krokiem w nicość. Rahul
zamieszkuje strefę mroku, strefę cienia, w której jedynymi
jasnymi punktami są ogromne, podświetlone zdjęcia Kiran,
wiszące na ścianach jego pokoju.
Film zmienia widza w uczestnika,
budząc w nim instynkt podglądacza, wykorzystując postać
Kiran jako obiekt do oglądania i pobudzania erotycznej
stymulacji. Widzowie są zaproszeni do uczestnictwa w
fantazjach Rahula poprzez bardzo obcesowy, ale skuteczny
środek; sekwencję taneczną, w której przemoczona Kiran staje
z rękami rozrzuconymi na boki w geście poddania się
podglądającej widowni i Rahulowi. Ta sama sekwencja powtarza
się podczas sceny stripteasu, podczas której publiczność
patrzy, dzieląc tę przyjemność z innym mężczyzną, tym razem
tym właściwym, bo mężem. Nasza bohaterka jest na ekranie
obiektem erotycznym dla dwóch mężczyzn jej życia, i
erotycznym obiektem dla publiczności, której sympatia
powinna leżeć po stronie jednego z nich.
W „Darr” to obsesja jest siłą
napędową. Czarny charakter po śmierci matki, oddalił się
emocjonalnie od ojca i jest pochłaniany przez uczucia wobec
bohaterki. Obsesja na jej tle zaczęła się, kiedy był
nastolatkiem i uczęszczał wraz z nią do tego samego
college'u. Zauroczenie, jakie odczuwał zamknięty w sobie
samotnik, wyrosło w pełne obsesji uwielbienie i adorację, w
którym miłość oznacza pragnienie całkowitego posiadania
obiektu adoracji. Jest on przekonany, że ona jest jego
pełnoprawną własnością. Dla niego rzeczywistość uległa
zawieszeniu. Rozmawia ze zmarłą matką, wie, że Kiran go
kocha, a tylko na moment dała się zwieść Sunilowi.
W „Darr” kobieta, obiekt obsesji,
jest przez Rahula fanatycznie kochana i prześladowana. Jej
miłość należy oczywiście do Sunila. Mamy tu konflikt
pomiędzy dwoma kochankami – obrońcą i uzurpatorem. Pod
koniec krwawej walki uzurpator poddaje się, kiedy słyszy, że
Kiran zachęca swojego obrońcę, żeby go wykończył.
Publiczność odwraca się od bohatera
do anty-bohatera, kiedy zaczyna szukać historii miłosnej w
Rahulu, a nie w Sunilu. To miłość Rahula nie doczekuje się
spełnienia i pozostaje nie odwzajemniona aż do końca.
Jedynie w oczach Rahula widzimy udrękę i ekstazę miłości.
Sunil jest zbyt spokojny, zbyt osiłkowaty, jest silnym,
milczącym mężczyzną, który, choć zasługuje na sympatię
publiczności, nie dostaje jej ani odrobiny.
Publiczność bije brawo kochankowi
ukrytemu w anty-bohaterze, który o dziwo, pozostaje
przegrywa, podczas gdy bohater pozostaje reprezentantem
ciężkiej ręki prawa, a ofiara, kobieta, jest zupełnie
zapomniana. Główna relacja zostaje ustalona na linii
obrońca-uzurpator. Ich rywalizacja osiąga najwyższe szczyty,
a nagroda po prostu jest, istnieje po to, żeby podnosić
stopień podniecenia zawodników. To jest jak pościg, jak
bieg, który rozpala i jego uczestników i widownię. Wyzwanie
polega raczej na przechytrzeniu bohatera i prawa, niż na
zdobyciu uczuć bohaterki. Wyzwaniem jest złapanie
anty-bohatera, który ośmielił się zakwestionować władzę
absolutną obrońcy, męskość bohatera.
Bezsilność bohaterki jest ewidentna
nawet w ostatniej scenie, kiedy to nakłania ona bohatera,
żeby wykończył jej obsesyjnego kochanka. Publiczność
podchwytuje zdziwione, pełne cierpienia spojrzenie oczu
Rahula wstrząśniętego jej zdradą i to jest to, co sprawia,
że rezygnuje on z rywalizacji. On nie przegrywa, on się
poświęca, mężny do samego końca. Jego śmierć jest znowu
tylko odrzuceniem bohatera, potwierdzeniem jego miłości,
umiera on z imieniem bohaterki na ustach. Ale tym razem się
nie jąka. To jest śmierć męczennika. Publiczność nie
podziela ulgi bohaterki, ona opłakuje śmierć anty-bohatera.
Oni kochają jego, niebezpieczny, owładnięty obsesją kochanek
jest tylko „deewana”, człowiekiem szalonym z miłości. To, że
kobieta została uprzedmiotowiona, że nikt jej nie pytał, nie
jest istotne, bo męska miłość jest zawsze „nadana” kobiecie,
która, jeśli ją odrzuca, robi to z dumy.
Shah Rukh gra Rahula głównie poprzez
oczy, narzędzie, którego używał też w „Baazigar, żeby
zmieniać się z jednego bohatera w drugiego. Ale tu używa też
ciała, jako obsesyjny kochanek jest napięty i opanowany, a
innym razem uśmiecha się samymi ustami, podczas gdy oczy
pozostają martwe. Jego ciało jest tym razem odprężone i
giętkie, zdradza go tylko spojrzenie i wyraz uważnego
zasłuchania, który pojawia się na jego twarzy, kiedy styka
się z niebezpieczeństwem. Jedną z najlepszych filmowych scen
jest ta pod koniec, kiedy podejrzliwy Sunil nakłania Rahula,
żeby zdradził imię ukochanej. Shah Rukh gra ze smutkiem
pomieszanym z dumą (z tego, co może zrobić dla swojej
miłości), naśmiewając z szyderczą pogardą dla Sunila. Oto i
on tak bezczelny jak tylko można, ripostujący kupletami, a
równocześnie przechodzący męki obsesji, uderzenie szaleństwa
objawia się w jego śmiechu, w naprężonym, nieruchomiejącym
ciele.
Konkluzja: we wszystkich filmach, w
których grał anty-bohatera, z wyjątkiem „Anjaam”, gdzie do
końca nie okazuje skruchy, szuka odkupienia. Znajduje je w
śmierci w „Darr”, „Devdasie”. „Baazigarze” i „Ram Jaane”, a
w miłości w „Yes Boss”. Anty-bohaterowie z tych filmów mają
wspólną cechę – jest to obsesja i pragnienie zdobycia celu,
zachowanie, które stoi poza moralnym osądem, moralna czy
fizyczną przemoc żeby osiągnąć lub stłumić to pragnienie,
spełnienie które oczyszcza anty – bohatera. Shah Rukh gra
szaleństwo z intensywnością i nerwową energią, ale
najbardziej przerażający jest, kiedy przybiera oblicze
czarującego młodego człowieka w samym sercu najgorszej
przemocy.
Żeby móc określić lub zakwalifikować
postać jako anty – bohatera, musimy zdefiniować cechy
takiego typu postaci filmowej. Tutaj sędzia i kwalifikatorem
jest publiczność. Anty - bohater jest nim, bo działa w
opozycji do innych postaci i zasad społecznych
obowiązujących na srebrnym ekranie. Ale publiczność
oczywiście współczuje z nim, mimo jego złych postępków.
Dzieje się tak, bo szuka on tego, czego pragniemy wszyscy –
miłości, pieniędzy i – oczywiście – odwetu. Anty –
bohaterowie są w znakomitej większości emocjonalnie bliżsi
publiczności niż „dobrzy faceci.” To pewnie dlatego
wszystkie te filmy były hitami w box-office, z wyjątkiem „Anjaam”,
w którym publiczność nie mogła się z nim utożsamić i „Ram
Jaane”, który miał slaby scenariusz i jeszcze słabsze
postaci drugoplanowe.
MOMENT KOMEDIOWEJ ULGI
Film zbliża się do końca, a przyparta
do emocjonalnego muru publiczność połyka łzy, gdy bohater z
trudem wypowiada swoje ostatnie słowa. „Obiecaj mi, że w
następnym życiu ona będzie moja." Przyjaciel potakuje.
Bohater mówi następnie, „Jestem zmęczony, daj mi zasnąć,
jaane se pehle mujhe utha dena...” Mamy tu słowny kalambur,
utha dena, przetłumaczona dosłownie oznacza „podnieś mnie”
lub „zabierz mnie.” Tak jak w słowach „zabierz mnie w
ostatnią drogę”. Publiczność przełyka kolejne łzy, bo
bohater zamyka oczy. Następuje pauza, uderzenie pulsu i
jeszcze jedno, przyjaciel wstrzymuje oddech i pochyla się do
przodu, a publiczność porusza się niespokojnie. Czyżby już
umarł? Jakby w odpowiedzi oczy bohatera otwierają się
szeroko, a on sam mówi, „Nie teraz, idioto.” Przyjaciel i
publiczność wybuchają nerwowym śmiechem pełnym ulgi.
Komiczna pointa nie zawsze jest tak
bardzo widoczna, ale jest to sztuka, którą Shah Rukh
uwielbia zaskakiwać w najmniej spodziewanych momentach, jak
w przypadku tej improwizacji w ostatniej chwili z „Kal Ho
Naa Ho.” Tak, nie było tego w oryginalnym scenariuszu. To
było coś, co jak Shah Rukh uważał, powinno się tu znaleźć,
coś, co , jak czuł, było częścią jego bohatera. Ta nutka
czarnego humoru obecna jest w całym filmie i jest czymś, z
czym widownia bardziej się identyfikuje, niż mogłaby z
czystym melodramatem.
„Kal Ho Naa Ho, mimo tragicznej
sytuacji bohatera nie posługuje się prawie środkami
klasycznego melodramatu, woląc akcentować ludzkie
nieszczęście celnymi zdaniami, używając amunicji komedii. W
sekwencjach między Saifem Ali Khanem, a Shah Rukhiem panuje
niemal farsowy ton, ostentacyjna bezczelność komediowych
skeczów, jak homoerotyczne sugestie w sekwencjach z Kantabai,
czy w scenie, w której gangster omyłkowo przychodzi do domu,
żeby „obejrzeć pannę młodą.” Są sugestywne dwuznaczniki,
podteksty i sentencje, które sprawiają, że film ma o wiele
bardziej znaczące dialogi niż większość produkcji hindi.
Komiczne wstawki są jednak o wiele bardziej zachodnie i
subtelne, lub raczej – nie tak ewidentne i krzykliwe jak w
większości filmów hindi.
Shah Rukh przyznaje, że w Amanie jest
wiele z niego samego, błyskotliwe podteksty i komentarze
ożywiające dialogi wymyślał on sam. Dotąd nie dostrzegano
jego talentu komicznego, uważając, że jest on aktorem
naciskającym raczej guzik emocji. I choć jego własna żona
uważa jego poczucie humoru za żałosne, to niejednokrotnie
potrafił on ożywić martwe scenariusze dzięki chwili
komediowego odpoczynku.
Ostrym kontrastem dla „Kal Ho Naa Ho”
pozostaje komedia slapstickowa „Baadshah.” Jest to właściwie
farsa, nie dlatego, że bez żenady zapożycza z różnych filmów
zachodnich, ale z powodu niewymuszonego tonu komediowego
Shah Rukha i szeregu komików drugoplanowych. To jeden z
ulubionych filmów Shah Rukha, może szarżować w nim
bezwstydnie, nie doprowadzając publiczności do wymiotów,
grając kompletnie zwariowane sceny z dziecięca brawurą. To
samo powtórzył w „Duplicate”. Humor jest jawny, kombinacja
niewinności, wrażliwości i sprytu dziecka.
W „Baadshahu” i „Duplicate” Shah Rukh
pokazuje, że jest znakomity w komedii sytuacyjnej. Humor
tych filmów jest jawny i wyrazisty, pełen gagów i
przekomicznych, farsowych sytuacji. Weźmy na przykład scenę,
w której Shah Rukh udaje, że jest niewidomy i ma być
operowany przez Johnny'ego Levera. Jest to sekwencja, w
której Johny Lever, mówiący z silnym akcentem parsi, daje mu
możliwość wyboru oczu sowy albo kozy, bo to wypadnie taniej.
Shah Rukh dramatycznie zgadza się na oczy kozy, bo nie chce
narażać Twinkle Khanny na koszty operacji, A Twinkle
protestuje, ze jednak powinien kupić sobie ludzkie oczy.
Zawieszenie reguł prawdopodobieństwa następuje przez
natychmiastowe sprzęganie reakcji między Shah Rukhiem, a
Johnym Leverem, który wygrywają nawzajem swoje repliki.
Piosenka „Main To Hoon Pagal” ucieleśnia rodzaj komedii jaką
prezentuje film.
W „Baadshahu” Shah Rukh jest
niewydarzonym detektywem, który całkiem przez przypadek i
nieumyślnie odnosi sukces, podczas gdy w "Duplicate" gra
dwóch identycznie wyglądających bohaterów, z których jeden
jest szefem kuchni – nieudacznikiem, a drugi notorycznym
kryminalistą. Shah Rukh mówi, że zagrał pozytywnego bohatera
jako dziecko zamknięte w ciele mężczyzny. Uważam, że i zły
Shah Rukh jest w tym filmie taki, jakie mogłoby być dziecko,
gdyby chciało udawać złego faceta z jego maksymalnie
przesadnymi minami i ruchami.
W „Main Hoon Naa” komedia przypomina
parodię, ale tak naprawdę jest to nostalgiczny hołd oddany
dawnym filmom masala. W niektórych przypadkach publiczność
się śmieje, bo widzi inspirację, już nawet w imionach
głównych bohaterów – Rama Prasada Sharmy i Laxmana Prasada
Sharmy. Komediowe działania Shah Rukha mogłyby się wydawać
nieco nie na miejscu w roli dojrzałego mężczyzny rzuconego
na kolana przez miłość. Jednak przede wszystkim pozostaje on
w tym filmie bohaterem kina akcji, mimo, że widzowie
zachwycają się jego „uroczymi, słodkimi” wygłupami. Jednym z
najlepszych fragmentów filmu jest ten, w którym jego ramiona
zaczynają się podnosić i rozkładać, a z gardła wypływa mu
romantyczna piosenka, kiedy tylko w zasięgu jego wzroku
pojawia się Sushmita Sen.
Jednakże jedną z jego najlepszych
komediowych popisów była zagrana spokojnie i subtelnie rola
zazdrosnego męża w „Hum Tumhare Hain Sanam” (zanim film
zaczął przechylać się w stronę melodramatu). Jego
desperackie próby spędzenia więcej czasu z żoną i ich
niezgrane wysiłki, żeby trochę poromansować, są jednym z
największych uroków filmu.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"