w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Dwie sensacje!

Artykuł z magazynu Movie ze stycznia 2004 roku
Tytuł oryginalny: 2 Scoops!
Autor: Bharati S. Pradhan


Shah Rukh Khan chce wyreżyserować scenariusz Karana Johara!

Zadziwiające słowa brytyjskiej jasnowidzącej na temat Shah Rukha Khana!


To był wieczór gwiazd. Oglądaliśmy nowy film Karana Johara, „Kal Ho Naa Ho,” wyświetlany w Adlabs, modnym przedpremierowym kinie w Film City.
Na widowni zasiedli Amitabh, Abhishek (obaj w garniturach, jako, że ojciec i syn przyjechali wprost z wesela projektantki Anny Singh), Jaya Bachchan, Amisha Patel (smukła i świeża, bez choćby śladu makijażu), Aftab (z siostrą i mamą, ulubionymi kobietami), Ritesh (ubrany jak zwykle niezobowiązująco), Tabu (jej t-shirt był mokry od łez pod koniec seansu), Rani Mukherjee (jej czerwone, spuchnięte oczy mówiły wszystko) i John z Bipashą, nie mówiąc o filmowcach jak Ashutosh Gowariker (właśnie zaczyna kręcić „Swades” z SRK), Sanjay Leela Bhansali i Suneel Darshan
Ale gwiazdą przerwy był bez wątpienia aktor, którego pierwsze filmowe ujęcie – jego pleców! - sprawiło, że widownia zamarła w oczekiwaniu. Podczas antraktu wszyscy pospieszyli do kebabów, Karana i Khana.
Podczas kiedy fetowano Shah Rukha, a w powietrzu latały określenia, jak „bóg box-office” aktor był pogodny, ale i cierpiący. Tego dnia miał kolejny nawrót bólu i zanim dołączył do imprezy, przeszedł kontrolę lekarską. „Bóg? Taaa, właśnie ostatnio tak się czułem,” wygłupiał się.
Ale mówiąc na serio: ekran zarezonował i ożył dopiero kiedy on się na nim ukazał – czysta energia jaką włożył w „Pretty Woman”, nadała tempo, a właściwie szybkość, całemu filmowi.
„Kręcenie 'Pretty Woman' to były moje pierwsze dni na planie po operacji,” SRK krzywi się z bólu na samo wspomnienie. „Cierpiałem ból podczas całych zdjęć, a szczególnie przy tej piosence. To, co zobaczyliście na ekranie, to zaledwie polowa mojej energii.”
Choć wytrzymał aż do samego końca i obejrzał drugą część filmu, Shah Rukh nie lubi oglądać siebie na ekranie. Pierwszą część obejrzał już na pokazie przedpremierowym, bo nie był w stanie zobaczyć filmu za jednym podejściem. „Nie lubię oglądać własnych filmów, unikam tego,” pokazuje dołeczki.
Po zakończonym seansie szybko uciął wszelkie pochwały, jak ktoś, kto zdążył już do nich przywyknąć. I o dziwo, nie było w tym braku skromności, nie było w tym ani śladu otwartego tryumfu.
Kilka dni później, kiedy film trafił do kin, stało się oczywiste, że magia znów zadziałała, nawet z nowym reżyserem (utalentowanym Nikhilem Advani) za sterem. Dręczący niepokój, trzymający scenarzystę i producenta, Karana Johara, na skraju wytrzymałości (nie był w stanie usiąść przez cały seans), oraz modlitwy, żeby ten film był jak balsam na nastrój wybuchowego taty, Yasha Johara, zadziałały.
Mimo to w powietrzu czuć było pewien dojrzały spokój. Niech was jednak nie zwiedzie ta pogoda ducha, w obozie Shah Rukha-Karana wiele się teraz szykuje. W trakcie niezobowiązującego spotkania z Karanem Joharem, wyszły na jaw dwie urocze opowieści, obie jakby wypsnęły się niechcący. Czyżby niezwykły fart w pracy reportera?
Pierwsza jest taka, że Shah Rukh chce wyreżyserować film do scenariusza Karana Johara!
Cztery rzeczy działy się równocześnie: Karan odsuwał od siebie wielką pizzę Domino i pałeczki cynamonowe, odbierał telefon od „cioci Jayi,” umawiał się na wieczór w Abhishkiem (na premierę „Thazeeb” Khalida) a jego głos zdradzał ogromną ulgę w odpowiedzi na raporty z kas biletowych.
„To był wielki stres. 'Kal Ho Naa Ho' był moim najtrudniejszym filmem, ogromnie dla mnie uciążliwym,” wyznaje. I nie chodzi tu o pisanie scenariusza (trwało to w nieskończoność), ani o wcielanie go w życie przez wrażliwość innego reżysera. „Polecieliśmy do Nowego Jorku i kręcili tam przez 52 dni. Potem doszły kłopoty że zdrowiem taty (w międzyczasie zdiagnozowano chorobę Yasha Johara) i cała trauma tegorocznej premiery. Na dokładkę jeszcze kręgosłup Shah Rukha, czujesz się koszmarnie, kiedy widzisz, jak ktoś z twojej rodziny skręca się z bólu, ale nie przestaje dla ciebie pracować. Musiałem znieść poczucie winy i doprowadzić film do końca. Przez to wszystko kręcenie 'Kal Ho Naa Ho' było bardzo stresujące.”
„Zabawnie to brzmi, ale najłatwiejszy był 'Kabhi Khushi, Kabhie Gham,' o którym wszyscy myślą, że musiał być traumatyczny. Czasami wręcz muszę kłamać i udawać, że taki był. W filmie występowało sześć z największych gwiazd w kraju, zdyscyplinowanych, profesjonalnych, nigdy nie zmieniających terminów. Doszliśmy do stanu, że kiedy kostium nie dotarł na czas, to było wielkie nieszczęście, bo po prostu nie mieliśmy innych nieszczęść. Tak więc drobiazgi stawały się wielkimi sprawami.
„Przy 'Kal Ho Naa Ho' szybko rozprawialiśmy się z drobiazgami, bo mieliśmy do rozwiązania wielkie problemy.”
A mimo wszystko, mimo bólu, mimo dyskomfortu emocjonalnego, Shah Rukh stworzył w filmie jedną z najlepszych swoich ról w dotychczasowej karierze.
„Ale to cały on, jego znakomitość,” odpowiada natychmiast Karan. „Jestem zdumiony, kiedy ludzie mówią, że w jego grze widać autentyczny ból, który wtedy odczuwał. To idiotyczne, on jest po prostu wspaniałym aktorem. Naprawdę uważam, że reżyserzy, którzy z nim nie pracowali, stracili coś wyjątkowego, współczuję im z tego powodu. To niebywałe doświadczenie, mieć na planie Shah Rukha. Kiedy go nie ma, czuję, że muszę bardziej się starać.”
„Jest człowiekiem czynu, jest bezbłędnym organizatorem. Potrafi rozwiązać wszystkie twoje dylematy. Jeśli mam przed sobą trudną scenę, a on przy tym jest, wiem, że wszystko się uda. Jest rozkoszą operatora, bo potrafi tak pokierować ludźmi, że ustawiają się pod najlepszym kątem do kamery. Jeśli operator chce, żeby na kimś skupiało się światło, Shah Rukh tak prowadzi swoją grę, że bohaterka zwróci się w stronę światła.”
Przemawia przez niego nie tylko zachwycony i lojalny przyjaciel, ale i reżyser, którego talent szlifował się poprzez pracę w Shah Rukhiem.
„Podczas tej trudnej sceny na stacji, kiedy Preity krzyczy na Saifa i Shah Rukha za ich zabawę 'siedem dni i dziewczynę masz ty,' kamera krąży wokół niej,” objaśnia Karan. „Shah Rukh wymusił na niej taką grę, że w każdym ruchu kamery widzisz jej twarz, wymyślił każdy jej ruch i nakłonił ją do jego wykonania. Preity była zaskoczona, powiedziała mi, 'żaden aktor czegoś takiego dla mnie nie zrobił.' Byłem chory z nerwów podczas kręcenia tej sceny, myśląc, jak my to sfilmujemy; siedzieliśmy z Nikhilem z tyłu, rozpracowując ją. Przez większość czasu wybiegałem że stacji i z powrotem, zobaczyłem, jak scena wyszła i to było cudowne. Nie była to koncepcja ani kamerzysty, ani reżysera, ani moja. To tylko Shah Rukh tak nią pokierował.”
A więc zna się on na kręceniu filmów lepiej niż większość aktorów? (w takich okolicznościach pojawia się Opowieść Numer Jeden)
„Na pewno lepiej iż ja!” rozpływa się Karan. „Technicznie jest o wiele lepszy ode mnie. Ja jestem mocny w poszczególnych senach, ale jego wrodzona wiedza o technice kręcenia jest większa, niż większości z nas. Byłby znakomitym reżyserem. Doskonale wyczuwa komercyjny aspekt kina, wie, gdzie powinna być określona pauza, jaki rodzaj gry aktorskiej. Jego wielką siłą jako człowieka i jako aktora jest zdolność do adaptowania się. W każdego rodzaju filmie potrafi wpasować się w jego klimat. U Ashutosha, którego 'Lagaan' miał inny charakter, Shah Rukh będzie inny. Jego ton w 'Swades' będzie inny niż ten, jaki ma w moim filmie, czy w 'Main Hoon Na' u Farah. On nie jest Shah Rukhiem, aktorem, który robi wszystko po swojemu, on swoją grę dostosowuje do tego, czego się od niego wymaga.”
Nasuwa się pytanie - „Czy to nie byłoby genialne zestawienie w box-office, gdyby Shah Rukh wyreżyserował film według twojego scenariusza?”
„Już z nim o tym rozmawiałem,” zdradza Karan. „Powiedziałem, że jeśli będzie chciał wyreżyserować film, napiszę dla niego scenariusz. Wezmę sobie pewnie roczny urlop i napiszę dla niego film. Nie wiem, kiedy to się stanie, ale stanie się na pewno. Strasznie chciałbym, żeby reżyserował moją opowieść i mój scenariusz, bo wiem, że byłoby to zabójcze zestawienie.”
Pod szyldem twojej firmy, czy jego?
„Tak naprawdę to to samo, to tylko kwestia techniczna, ale prawdopodobnie zrobimy to wspólnie. Ważniejsze niż wszystko inne byłoby to, że to ja miałbym bal. Mam nadzieję, że nie zabije mnie za to, co powiem, ale kiedy będzie chciał reżyserować, ja zaoferuję mu moje usługi, po prostu zmuszę go, żeby mnie zaangażował jako scenarzystę. Byłbym szczerze wkurzony, gdyby ktoś inny pisał dla niego!”
Gdyby Shah Rukh reżyserował, może nie mógłby grać. Robić jedno i drugie, to mogłoby być dość trudne.
Karan staje w obronie przyjaciela. „Mel Gibson tak zrobił,” zauważa cierpko. „Raj Kapoor tak zrobił. Największą siłą Shah Rukha jest jego umiejętność robienia pięciu rzeczy na raz. O tym mówimy. On potrafi wszystko.”
Z twoich wynika, że on jest jakimś Super Człowiekiem! I tu pojawia się Opowieść Numer Dwa.
„Bo jest,” mówi Karan. „Nie wiem, jak to ludziom wytłumaczyć. W Shah Rukhu jest coś duchowego, coś nie-ludzkiego. Myślę, że mógłby być medium, gdyby rozwinął tę część swojej osobowości. Każdy z nas ma jakąś wrodzoną intuicję. Ci, którzy nad tym pracują, są jasnowidzami i tak dalej. Niektórzy rodzą się z tym darem i ja wiem, że on go ma, ale go nie rozwija. Gdyby nie był Shah Rukhiem Khanem, supergwiazdorem kina hindi, zajmowałby się czytaniem tarota.”
Czy kiedy przechodził tę operację, która mogła uczynić go kaleką na całe życie, nie stał się bardziej uduchowiony, religijny, czy nie był przerażony, zdenerwowany?
„Nic po sobie nie pokazywał, bo Gauri bardzo się bała. Ale ja się nie bałem, wiedziałem, że jemu nic się stać nie może!”
Mówisz o nim tak, jakby był niepokonany!
„Ja po prostu czuję, że on jest wybrańcem Boga. Są tacy ludzie, na których głowach Bóg kładzie rękę. On stracił w życiu tak wiele po to, żeby być tym, kim jest dziś. Jestem pewien, że to jest zapisane w jego horoskopie. Nawet bez czytania horoskopu mogę powiedzieć, że po stracie obojga rodziców, gwiazdy pokazały w nim wzlot po upadku. Jest kimś, kto wszystko przetrwa, wyjdzie cało z każdej opresji, pokona każdą chorobę, bo spoczywa na nim ręka Boga. Powiedziałbym, że jest jednym z najbardziej wyjątkowych ludzi w kraju!”
„Prawie widzę bożą rękę na jego głowie. To dlatego mogę mówić, że jest uduchowiony, że w jego życiu jest jakaś boska interwencja. Wszyscy ciężko pracujemy. On też pracuje ciężko, ale ma dodatkowo to coś pochodzące spoza niego. Podobnie jest z panem Bachchanem. Popatrz na jego wykres. Pan Bachchan zmagał się że śmiercią, wrócił do żywych, zajął się polityką, właściwie zniknął. A potem jeden program telewizyjny i znów stał się najbardziej poszukiwaną znakomitością. Czytałem gdzieś, że tego wszystkiego nie ma w jego horoskopie. Tacy ludzie jak on są wyjątkowi, mogą zmieniać wszechświat.”
To, o czym opowiedział Karan tego popołudnia wychodziło daleko poza podziw przyjaciela i reżysera. Wszyscy wiemy, że sam Karan jest przesądny, radzi się medium Sunity Menon zanim zacznie działać, a sfera, o której mówi, wchodzi w dziwaczny poziom daleko poza ludzkim pojmowaniem.
„Teraz także, kiedy Shah Rukh tak bardzo cierpi fizycznie, po prostu czuję, że to minie,” Karan wzrusza ramionami.
To poczucie płynie z nieoczekiwanego źródła – od angielskiej jasnowidzącej!
Mówi Karan, „To bardzo dziwne. W Londynie jest słynna jasnowidząca, a dostać się do niej jest bardzo, bardzo trudno. Przyjmuje tylko członków rodziny królewskiej i tym podobnych i musiałem użyć wielu wpływów, żeby móc się z nią spotkać.
„Mówię o tym po raz pierwszy publicznie,” kontynuuje. „Poszedłem do tej pani zapytać rzecz jasna o moje życie. A potem, jak zwykle, zapytałem o rodziców i przyjaciół. To od niej po raz pierwszy usłyszałem, że mój tato jest chory. Powiedziała, że ma nowotwór, który z czasem się ujawni. Miałem nadzieję, że się myli i nigdy nie nalegałem na ojca, żeby się zbadał, bo jak miałem pójść do taty i powiedzieć, że wróżka powiedziała, że ma raka? Oczywiście, teraz żałuję, że tego nie zrobiłem, bo mogliśmy już wtedy zacząć leczenie.
„Potem spytałem ją o Shah Rukha i kiedy odkryła karty, które wyciągnąłem, wyprostowała się nagle i powiedziała, „Kim jest ten człowiek?” To cudzoziemka, 60 letnia dama mieszkająca na obrzeżach Londynu, kompletnie nie znająca naszego rynku, która widuje tylko koronowane głowy i tak dalej. Nic nie wie o gwiazdach kina hindi. Powiedziałem tylko, że to wyjątkowy przyjaciel. A ona powiedziała, „On nie jest po prostu wyjątkowy, on w ogóle nie jest istotą ludzką. Nigdy wcześniej nie widziałam takiego układu kart dla nikogo.” Powiedziała mi, to jest niezwykłe, taki układ nie pojawił się jeszcze dla nikogo. Nawet dla głów koronowanych i największych gwiazd wyciąga się najwyżej trzy takie karty. A w tych, które wyciągnąłem dla Shah Rukha były cztery, a to nie było normalne. Powiedziała mi, że po raz pierwszy widzi te cztery karty razem.
„Była zszokowana. Kompletnie zapomniała o mnie i o 100 funtach, jakie jej zapłaciłem! Nie miała pojęcia, kim jest Shah Rukh, a chciała mówić tylko o nim.
„Była go bardzo ciekawa. Miałem że sobą „Kuch Kuch Hota Hai” na DVD i odtworzyłem go dla niej. Zobaczyła go i powiedziała, 'Tu coś jest, w tym człowieku jest coś niemal boskiego.' A ja to samo zawsze czułem w stosunku do Shah Rukha.
„On wszędzie, gdziekolwiek się pojawi, jest wybitny. Kiedy wyjedziesz z Mumbaju, zobaczysz, że jest jak jakiś bóg,” mówi Karan wracając na ziemię. „A Shah Rukh i Kajol razem to istne szaleństwo. Byłem w kinie na seansie „Kal Ho Naa Ho.” W czasie piosenki zaręczynowej, pod koniec, kiedy na ekranie pojawia się Rani, rozległ się krzyk, ale kiedy pojawiła się Kajol, to był po prostu ryk!”
„Popatrz tylko na cyfry. Zgodzę się, że zagrała kombinacja tego, co jego i tego, co moje, ale to tylko on jest motorem tego rodzaju biznesu. W Stanach zarobiliśmy milion dolarów w cztery dni, a cały zysk z „Koi Mil Gaya” na tamtym rynku to było siedem i pół lakh dolarów. W UK już zyskaliśmy 6000000, co jest całym dochodem z „Koi Mil Gaya”
„Tak on się sprzedaje za granicą, dwa najbardziej dochodowe filmy 2003 roku to jego filmy, pierwszy jest „Kal Ho Naa Ho,” a drugi „Chalte Chalte,” potem idzie „Baghban,” a czwarty jest „Koi Mil Gaya”
„Shah Rukh jest niekwestionowanym numerem jeden, wyprzedził innych o mile,” tryumfuje jego najbliższy kumpel.
Dzięki, Karan. Za udostępnienie nam nieznanych nam dotąd aspektów Shah Rukha Khana – gwiazdora, człowieka i przyszłego reżysera!


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"