w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

o filmach

   - Asoka

   - Devdas

   - Don

   - Dilwale Dulhania Le Jayenge

   - Koyla

   - My Name is Khan

   - Rab Ne Bana Di Jodi

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Dilwale Dulhania Le Jayenge

autorka: Anupama Chopra British Film Institute 2002

 
Rozdział II
Narodziny reżysera

Aż do ósmego roku życia Aditya Chopra był przekonany, że każdy na świecie robi filmy. Trudno mu się dziwić. Jego dom na przedmieściach Mumbaju był „adda” - schronieniem dla pisarzy, reżyserów, aktorów. Sławni ludzie, jak super gwiazdor Amitabh Bachchan, pisarz Javed Akhtar, tekściarz Sahir Ludhiavni, byli wieczornymi gośćmi w domu Choprów, a ich dzieci – Abhishek Bachchan, Farhan i Zoya Akhtar, partnerami zabaw. Pamela, mama Adityi, często zajmowała dzieci grą w opowieści. Jedna osoba zaczynała jakąś historię, a następna kontynuowała. Farhan dostawał lanie od innych dzieciaków za swoje zakręcone pomysły (co nie wpłynęło na jego przyszłość. Debiut reżyserski Farhana, „Dil Chahta Hai” z 2001, przyniósł mu pochlebne recenzje i sukces u publiczności – przypisek A.Ch.)
Aditya wyrósł na chłopaka upartego, skupionego i niezwykle ambitnego. Czasami się jąkał i nie czuł się swobodnie przy obcych, ale mając dziewięć lat, sam już układał historie. Podczas mahurat, czyli pierwszego uroczystego klapsa filmu „Silsila” w 1980, Aditya opowiedział swój pomysł na scenariusz aktorce Shabanie Azmi. Była to opowieść o pewnym kryminaliście, który ulega amnezji, zostaje oficerem policji i wyznaczają go do przeprowadzenia śledztwa w sprawie morderstwa, które sam popełnił. Shabana, czołowa aktorka rozwijającego się indyjskiego kina artystycznego, miała opinię nietuzinkowej artystki i intelektualistki, ale to nie speszyło Adityi. Opowiadał tak przejrzyście i z przekonaniem, że Shabana powiedziała potem Javedovi Akhtarowi, że ten dzieciak będzie kiedyś świetnym reżyserem.
Ojciec już utorował mu drogę. Yash jest olbrzymem kina hindi. Zajmował pozycję na szczycie swojej profesji już od 40 lat. Podczas, kiedy inni twórcy jego pokolenia dawno się wypalili, Yash wciąż robi kasowe filmy (jego ostatnią premierą był „Veer Zaara” z 2004 – przypisek tłumacza). Jest jedynym czynnym reżyserem bollywoodzkim, który reżyserował wielki hit w każdej z pięciu dekad swojej pracy. Marka Yash oznacza dla filmu dobrą muzykę, piękne kostiumy, egzotyczne zagraniczne plenery i romans. Jego filmowe romanse stały się znakiem firmowym. Jak pisze Rachel Dwyer:
„Jego nazwisko oznaczało pewien styl, nie tylko w reżyserii, ale w podejściu do indyjskiej kultury, stając się synonimem piękna, romansu i luksusu”.
Firma Yash Raj ustabilizowała swoją pozycję na szczycie rynku filmowego po paśmie sukcesów w latach 90. Obejmuje ona wytwórnię filmową, biura dystrybucyjne w Indiach i za granicą; nowe studia filmowe są aktualnie budowane na przedmieściach Mumbaju (nowe studia już powstały. To przed budynek YRF podjeżdżał na motocyklu OK w OSO – przypisek tłumacza)
Yash przybył do Mumbaju 1 stycznia 1951, z 20 rupiami w kieszeni. Miał 19 lat. Przyjechał z Lahore, gdzie się urodził, żeby mieszkać i pracować ze starszym bratem, B.R. Choprą. B.R rozpoczął karierę jako dziennikarz filmowy, ale wyemigrował z Lahore do Mumbaju w sierpniu 1947, tuż przed Podziałem i został niezależnym filmowcem. Yash został jego asystentem, z pensją 150 rupii miesięcznie. Przez siedem lat Yash zgłębiał arkana wiedzy filmowej jako asystent średniego szczebla. Nigdy nie miał niższego stanowiska, ale nie byl nigdy także głównym asystentem. W 1959 po raz pierwszy B.R powierzył Yashowi reżyserię filmu „Dhool Ka Phool”. Film odniósł wielki sukces i Yash, wtedy 27, letni zaczął się zastanawiać, czy to tylko chwilowe, czy znak na przyszłość?
Yash nie mógł nawet przewidzieć, jak potoczy się jego dalsza kariera. Od „Dhool Ka Pool”, B.R i Yash kręcili filmy na zmianę. Jednym z najwięszych sukcesów Yasha był „Waqt” z 1965 roku. „Waqt” przeszedł do historii Bollywood jako pierwszy film, w którym wystąpiła cała plejada gwiazd i zapoczątkował „styl Yasha Chopry”. Zrealizowany został z rozmachem rzadko przedtem oglądanym na ekranie – obie bohaterki „Waqt”, Sadhana i Sharmila Tagore, ubrane zgodnie z najnowszą modą, przenosiły się z jednego wystawnego przyjęcia na drugie, wszystkie odbywające się we wspaniałych domach. Dwaj z trzech bohaterów jeździli zachodnimi samochodami i grali w bilard. Wielu bohaterów mieszkało w posiadłościach z fontannami bulgoczącymi w salonach (Aditya pokpiwa sobie troszkę ze „stylu choprowskiego” w RNBDJ. Zwróćcie uwagę na filmy, które oglądają Suri i Taani – przypisek tłumacza). W roku 1971, w rok po ślubie, Yash zerwał z B.R i założył Yash Raj Films. Pod własnym szyldem odniósł kilka sukcesów, ale w latach 80, kiedy Aditya i jego brat Uday byli nastolatkami, firma Yasha przechodziła przez swój najtrudniejszy okres.
Lata 80 są powszechnie uważane za Czarny Okres w dziejach Bollywood (za Złotą Erę uważa się lata 50, kiedy u szczytu swych możliwości twórczych byli tacy filmowcy jak Raj Kapoor, Bimal Roy, Mahboob Khan i Guru Dutt – przypisek A.Ch). Branża filmowa wykrwawiała się po zmasowanym ataku z dwóch stron – video i kolorowej telewizji i próbowała odnaleźć formułę na sukces. Młody Gniewny lat 70, powołany do życia przez Amitabha Bachchana i spółkę scenariuszową Salim – Javed, zmieniła się w pusty schemat. Po dekadzie pięści Bachchana używanych w obronie praw obywatelskich, muzyka została zepchnięta na margines. Publiczność, przeważnie młodzi mężczyźni, woleli sceny akcji i krzykliwe, głośne melodramaty, w których specjalizowali się filmowcy z Południa. Yash rzucał się we wszystkie strony, usiłując odzyskać utracony rytm. Robił film za filmem, nie odnosząc większych sukcesów. „Kala Patthar” (1979), „Silsila”, „Mashaal” (1984), „Faasle” i „Vijay” (1988). Wszystkie spotkały się z mniej lub bardziej obojętnym przyjęciem.
Adityi nie podobał się „Faasle”. Oglądał go podczas pokazów przedpremierowych. Poszedł zobaczyć go znowu, w dniu premiery, żeby sprawdzić reakcję publiczności. Widzowie indyjscy, inaczej niz zachodni, wyrażają głośno swoją opinię na temat spektaklu. Kiedy film im się podoba, klaszczą, gwiżdżą, czasem nawet rzucają monety w ekran. „Publiczność powracająca”, czyli ci, którzy przychodzą obejrzeć film po raz kolejny i jeszcze następny, są decydujący dla sukcesu filmu. „Faasle” nie wywołał żadnej reakcji. Kilka osób nawet wyszło z sali. Ale Aditya wrócił do domu i okłamał ojca, że film się podobał. To był pierwszy raz, kiedy poczuł gorycz klapy. Ale wahania związane z tworzeniem filmów nie wybiły mu z głowy jego celu. Nie miał cienia wątpliwości, że chce być reżyserem.
Choć w szkole Aditya był zawsze w czołowej dziesiątce uczniów, nie chciał iść do college'u. W jego opinii była to strata czasu. Kiedy Pamela stanowczo tego od niego zażądała, zapisał się na wydział ekonomiczny Sydenham College of Commerce and Economic, jednego z najlepszych w Mumbaju. Każdego ranka jechał pociągiem do Wschodniego Mumbaju, grał w piłkę i wracał do domu. Kiedy rodzice chcieli wysłać go do Stanów na dalsze studia, odmówił. Chciał kręcić filmy w hindi i Ameryka mogła mu tylko w tym przeszkodzić. Ostatecznie Pamela ustąpiła. Nie pozwoliła Adityi rzucić studiów, ale zgodziła się, żeby pracował (Aditya zdał egzaminy i zdobył dyplom, który do dziś leży nie odebrany na Uniwersytecie Bombajskim – przypisek A.Ch.)
Aditya rozpoczął jako asystent w „Chandni” (1989). Yash, po dekadzie bezowocnych poszukiwań komercyjnego sukcesu i prób odgadnięcia gustów widowni, postanowił wrócić do tego, co sam lubił najbardziej – do romansu. Pierwszy harmonogram Adityi obejmował wyjazdowe zdjęcia w Szwajcarii, Ponieważ koszt tych zdjęć był horrendalnie wysoki, ekipę ograniczono do minimum. Yash zabrał tylko dwóch asystentów – głównego, Naresha Malhotrę i Adityę. Aditya robił wszystko – był inspicjentem, zajmował się kostiumami, wzywał artystów na plan. Kiedy miał po raz pierwszy wykonać klaps, był sparaliżowany. Wykonał go z całego serca i prawidłowo. Ale aktor Rishi Kapoor nie mógł się pohamować żeby poprzekomarzać się z żółtodziobem. „Czemu trzasnąłeś tak głośno?” spytał zdenerwowanego chłopaka. Aditya jednak szybko się uczył. Po zdjęciach w Szwajcarii, wszystko było już dla niego jak bułka z masłem.
Aditya opuścił trochę dni zdjęciowych z racji na egzaminy, za to zasiadł do prac nad postprodukcją, łącznie z montażem i dubbingiem. Rodzina i ekipa oglądała film na specjalnym pokazie. Powietrze było gęste od nerwowego niepokoju. Yash desperacko potrzebował hitu. „Chandni” był kwintesencją stylu Chopry – subtelny romans z pięknymi ludźmi, głębokimi emocjami i melodyjnymi piosenkami, kręcony za granicą. Niektórzy nie przepadali za trójkątami miłosnymi, ale Aditya był zachwycony. „Wspomnisz moje słowa”, powiedział matce. „To będzie superhit.”
Był. „Chandni” oznacza zwrot szczęścia w karierze zawodowej Yasha. Komercyjny instynkt Adityi objawił się z całą siłą. Gdzieś w pół drogi między „Faasle” w 1985, a „Vijay” z 1988, Aditya zaczął studiować kino hindi pod kątem, jak to sam nazwał „serii reżyserskich”. Wybierał sobie reżysera i oglądał każdy film, który ten nakręcił. Aditya przestudiował w ten sposób twórczość Raja Kapoora, Vijaya Ananda, Raja Khosli, Manoja Kumara, Bimala Roya, B.R Chopry i własnego ojca. Próbował przeanalizować mechanizmy sukcesu. Co sprawia, że film staje się wielki? Dlaczego się podoba? W jaki sposób mistrz gra na czułych strunach wrażliwości odbiorcy?
Ale studiowanie przeszłości to był za mało. W każdy piątek Aditya wyprawiał się do najbliższego kina, żeby obejrzeć najnowszą premierę (sukces nie zmienił jego zwyczajów. Wciąż ogląda każdy film w dniu jego premiery – przypisek A.Ch). Inaczej niż reszta ludzi z branży, nie chciał oglądać filmów podczas wygodnych pokazów przedpremierowych, wolał smakować je w salach kinowych, razem z publicznością. W bollywoodzkim slangu stał się tym, co nazywa się „widzem pierwszego spektaklu pierwszego dnia”. Od 1989 do 1991, Aditya prowadził dziennik tych seansów. Najpierw podsumowywał w nim poprzedni rok, wymieniając swoich zwycięzców na różnych polach doskonałości, od ról aktorskich, do produkcji – to były prywatne nagrody Adityi, jego własne Filmfary czy Oscary.
Następne strony zawierały tytuł każdego filmu, który widział Aditya, dochody z pierwszego tygodnia wyświetlania, rezultaty kasowe w następnych tygodniach, przewidywania box-office i prawdziwe wyniki. Zbierał też recenzje i typował zwycięzców box-office (w listopadzie 1990 nie było nikogo pod hasłem „Najlepszy”, ale cały miesiąc został określony jako „okropny”). Na koniec roku Aditya sprawdzał, jak trafne były jego przewidywania. Miał rację w 80 procentach przypadków.
Notatki te sporządzał skrupulatnie, odręcznym pismem w notatnikach Sydenham College. Nie był wybrednym widzem. Konsumował, co Bollywood zaserwowało, od filmów klasy C, jak „College Girl” z1991 (w recenzji napisał, że to „zwyczajowa opowieść o gwałcie i zemście”), do gwiazdorskich filmów klasy A. Aditya słuchał także pilnie popularnej radiowej listy przebojów „Cibaca Geetmala”. Tworzył swoją własną listę piosenek z filmów i porównywał ją z radiową. Kiedy rodzina wyjeżdżała, służba miała za zadanie zbierać dla niego gazety z całego tygodnia i nagrywać program. Uday patrzył na opętanego obsesją filmową brata i wzruszał ramionami. „Mnie to kompletnie nie obchodziło”.
„Lamkhe” (1991) był pierwszym filmem, w który Aditya zaangażował się też od strony artystycznej, Sukces „Chandni” ośmielił Yasha do podjęcia ryzykownego tematu, z którym nosił się od jakiegoś czasu: romansu między mężczyzną w średnim wieku i młodą dziewczyną. Żeby temat skomplikować jeszcze bardziej, zrobił z dziewczyny dokładną replikę jej matki, ktorą mężczyzna kochał kiedyś do szaleństwa, ale nigdy nie byli razem – gwiazda „Chandni” Shridevi miała grać obie role. Aditya, ze swoim wyczuciem box-office wyostrzonym latami oglądania filmów, radził ojcu, żeby nie kręcił tego filmu. Uważał, że trójkąt miłosny obejmujący jednego mężczyznę oraz dwie kobiety, matkę i córkę, nigdy nie wypali w Indiach.
Ale Yash się upierał, wiec Aditya przystąpił do pracy nad tym, żeby zmienić temat w coś bardziej do przyjęcia. To on zasugerował, żeby pierwsza kobieta byla starsza niż mężczyzna. „Lamkhe” stał się zawodowym poligonem Adityi. Pracował on przy każdym etapie tworzenia filmu, od tworzenia dialogów do nagrywania muzyki. Także on zmontował niekonwencjonalny trailer, łącząc piosenkę „Kabhi Tum Kaho” z ujęciami z filmu. Aditya nie był przekonany do muzyki z „Lamkhe”, wydawała mu się zbyt wydumana, ale kiedy film był już gotowy, podobał mu się każdy jego element. W jego dzienniku można przeczytać: „epokowy film, pięknie nakręcony...świetne dialogi, dobra muzyka, fantastyczna produkcja. Role aktorskie oszałamiające, jeden z najśmielszych [sic] i innych filmów, jakie kiedykolwiek zrobiono... Będzie superhitem”
Film zrobił klapę. Już po pierwszej emisji Aditya wiedział, że film nie wypali. Miał świetne recenzje, ale nie szła za tym oglądalność. „Lamke” nie miał pełnych sal nawet w pierwszym tygodniu wyświetlania. Yash popadł w depresję po tym fiasku, a Aditya wycofał się do swojej skorupy. Porażka „Lamkhe” jeszcze dobitniej uświadomiła mu ważność sukcesu komercyjnego. Nie przekonywały go argumenty, że film wyprzedza swoje czasy i że publiczność do niego nie dorosła. Dla Adityi to publiczność jest bogiem i nie może się mylić. Problem leżał w samym filmie. Oglądał go zawzięcie na video i znalazł w końcu 20 minut materiału – część tuż po przerwie, pokazujących młodą dziewczynę, owładniętą obsesją na tle mężczyzny, który kiedyś uwielbiał jej matkę, które powinny być wycięte. Później sugerował nawet Yashowi, żeby wyciąć tę część i zrobić ponowną premierę filmu, pod zmienionym tytułem, żeby sprawdzić, czy to zadziała. Ale było już za późno (Aditya wspomina, ze porażka „Lamkhe” miała wielkie znaczenie w sprowadzeniu go na ziemię. Jego sukces nigdy go nie oszołomił, bo wiedział, jak łatwo filmy padają – przypisek A.Ch)
Podczas przerwy w kręceniu „Lamkhe” Yash zgodził się nakręcić film dla innego producenta. Aditya stawał na głowie, żeby się sprzeciwić pracy ojca jako reżysera do wynajęcia. Zdał właśnie egzaminy, więc postanowił popracować nad „Parampara” (1992). Film nakręcono w sześć miesięcy. Aditya obejrzał surowy materiał i nie podobał on mu się aż do bólu. Po próbnym pokazie w przedpremierowym kinie Ketnaw, zespół wrócił do domu Yasha, żeby zrobić burzę mózgów. Aditya nie owijał w bawełnę. Powiedział, że film trzeba radykalnie skrócić. Potem sam siadł do montażu. Yash ostatecznie wyciął z filmu 20 minut (to nie pomogło. „Parampara” zrobił natychmiastową klapę – przypisek A.Ch).
„Adi baba” powoli zaczynał mieć decydujący głos w Yash Raj. Powściągliwy, skromny chłopak, wyrósł upartego i stanowczego młodego mężczyznę. Nie wahał się wypowiadać swoje zdanie. Kiedy przyszedł do Yasha z pomysłem nakręcenia niskobudżetowego filmu o obsesyjnym kochanku, Yash go wysłuchał. „Darr” (1993), inspirowany luźno „Martwą ciszą”, miał być skromnym, mrocznym thrillerem bez piosenek, z młodymi aktorami w rolach głównych. Miał go reżyserować Naresh, asystent Yasha. Ale aktor Rishi Kapoor, przewidziany do jednej z głównych ról, zasugerował Yashowi, żeby to on się podjął reżyserii.
Kiedy Yash zasiadł u steru, film automatycznie zmienił się w duże przedsięwzięcie. W akcję wpleciono piosenki kręcone w Szwajcarii. Przewidziano gwiazdorską obsadę – Sunny'ego Deola, Juhi Chawlę i Aamira Khana – wszystkich zasugerował Aditya. Ostatecznie Aamir zrezygnował z grania psychopatycznego kochanka i na listę płac wpisano innego początkującego aktora, Shah Rukha Khana.
Podczas kręcenia filmu Aditya i Shah Rukh zostali przyjaciółmi. Yash, Sunny i Juhi byli rzecz jasna „seniorami”, starszymi, bardziej utytułowanymi w bollywoodzkiej hierarchii. Shah Rukh, już z sukcesami na koncie, ale jeszcze nie mega gwiazda, trzymał się z Adityą i Uadyem, którzy byli asystentami. Shah Rukh i Aditya mieli wariackie pomysły i konspirowali na boku, jak przekonać do nich Yasha. „Staliśmy się spiskowcami”, mówi Shah Rukh, „bo przecież nie uczy się Yasha Chopry, jak kręcić filmy. ”Darr” był pierwszym filmem, do którego Yash wstawił sceny zasugerowane przez Adityę. Aditya pilnował dubbingu i zasiadł do montażu. Po raz kolejny to on zmontował trailer do filmu.
Kinowy trailer „Darr” był absolutnie przełomowy. Nie miał on, jak inne bollywoodzkie reklamówki, dialogów i piosenek z filmu. Aditya wziął muzykę z głównej sekwencji tanecznej, wrzucił kilka szybko po sobie następujących ułamków scen z filmu, a zakończył wszystko obrazem oszalałego Shah Rukha, który po prostu wrzeszczy. Reklamy telewizyjne pokazywały Shah Rukha wycinającego sobie nożem na piersi imię bohaterki. Aditya rozumiał, że publiczność nie może przyjść na film oczekując kolejnego polukrowanego romansu z Yash Raj. Porażka „Lamkhe” uświadomiła mu, że każdy film musi mieć własną, odrębną kampanię marketingową. Ta strategia zadziałała. „Darr” był wielkim sukcesem.
Po „Darr” Yash powiedział Adityi, „Teraz ty nakręć film”. Ale Aditya nie był przekonany. Nie był pewien, czy może wziąć na barki taką odpowiedzialność. Nie przestawał myśleć o projekcie na następny film Yasha. Wśród wielu pomysłów przelatujących przez jego głowę pojawił się jeden, na historię miłosną, w której chłopak spotyka dziewczynę w pociągu. Dziewczyna jest konserwatywną Hinduską wychowaną w Londynie, chłopak - Amerykaninem. Aditya myślał o hinduskiej aktorce i Tomie Cruisie. Oboje świetnie się bawią w egzotycznych europejskich plenerach. Kiedy nadchodzi czas pożegnania, uświadamiają sobie, że się zakochali. Tom jedzie za dziewczyną do Indii i poprzez nią poznaje jej ludzi i kulturę. Film zagrany po angielsku, miał być przeznaczony także dla publiczności nie-indyjskiej. Aditya wyobraził go sobie jako swój czwarty - piąty film.
Podczas jednej z ich licznych sesji – burzy mózgów, Aditya podrzucił ten pomysł Yashowi. Próbował przekształcić go w film hindi, zachowując kształt narracji. Gdzieś w połowie akcji dziewczyna chce uciec z chłopcem, ale on odmawia. Mówi jej, że ją kocha, ale poślubi tylko za zgodą jej ojca. Kiedy Aditya to wypowiedział, coś zaiskrzyło. Wiedział, że natrafił na coś wyjątkowego. Yash, który wolał historie miłosne z nagłymi zwrotami akcji, nie był tak entuzjastyczny. „To miłe”, powiedział, „ale nie dla mnie. Ty to zrób.” Aditya zawsze myślał, że zadebiutuje filmem „Mohabbatein” (2000), bardziej złożoną opowieścią o nauczycielu muzyki i trzech parach kochanków (to był jego drugi film – przypisek A.Ch). Jednak sama idea zakochanych, którzy nie uciekają, zelektryzowała go. Pobiegł do pokoju matki i spytał, czy ma pięć minut.
W przeciwieństwie do wielu bollywoodzkich żon swojego pokolenia, Pamela nigdy nie grała drugich skrzypiec w domu Choprów. Ona i Yash zawarli aranżowane małżeństwo, kiedy ona miała 22, on 38 lat. Jak zakochani z wielu filmów Yasha, spotkali się po raz pierwszy na weselu. Pamela śpiewała na nim tradycyjne punjabskie piosenki weselne. On zwrócił uwagę na jej śpiew. Ona z kolei zwróciła uwagę na niego, bo czytała plotkarskie magazyny, rozpisujące się o jego romansie z heroiną Hemą Malini.
W ciągu kolejnych lat Pamela była podporą życia Yasha, zarówno osobistego, jak zawodowego. Stworzyła tradycjyny, ale nowoczesny punjabski dom dla niego i dla dzieci. Była maniaczką filmów hindi. To ona podsunęła mu pomysł na „Kabhi Kabhie” (1976). A Yash postawił sobie za punkt honoru, aby brała udział w naradach muzycznych, podczas których wybierano i testowano melodie i teksty piosenek. Śpiewała także piosenki, szczególnie weselne, w wielu jego filmach. W „Chandni”, nawet była playback singer dla bohaterki. Jej opinia dużo znaczyła.
Aditia opowiadał krótko. Pameli opinia była bardzo jasna. Była zachwycona. Czuła, że to był fantastyczny skrypt, a druga część, indyjska, podobała jej się jeszcze bardziej niż pierwsza, europejska. Opinia matki była wystarczającą gwarancją. Aditya postanowił, że zrobi DDLJ.


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"

>> przeczytaj o filmie w dziale filmografia
>> zobacz galerię zdjęć z filmu