Dilwale Dulhania Le Jayenge
autorka: Anupama Chopra British Film Institute 2002
Rozdział II
Narodziny reżysera
Aż do
ósmego roku życia Aditya Chopra był przekonany, że każdy na
świecie robi filmy. Trudno mu się dziwić. Jego dom na
przedmieściach Mumbaju był „adda” - schronieniem dla
pisarzy, reżyserów, aktorów. Sławni ludzie, jak super
gwiazdor Amitabh Bachchan, pisarz Javed Akhtar, tekściarz
Sahir Ludhiavni, byli wieczornymi gośćmi w domu Choprów, a
ich dzieci – Abhishek Bachchan, Farhan i Zoya Akhtar,
partnerami zabaw. Pamela, mama Adityi, często zajmowała
dzieci grą w opowieści. Jedna osoba zaczynała jakąś
historię, a następna kontynuowała. Farhan dostawał lanie od
innych dzieciaków za swoje zakręcone pomysły (co nie
wpłynęło na jego przyszłość. Debiut reżyserski
Farhana, „Dil Chahta Hai” z 2001, przyniósł mu pochlebne
recenzje i sukces u publiczności – przypisek A.Ch.)
Aditya wyrósł na chłopaka upartego, skupionego i niezwykle
ambitnego. Czasami się jąkał i nie czuł się swobodnie przy
obcych, ale mając dziewięć lat, sam już układał historie.
Podczas mahurat, czyli pierwszego uroczystego klapsa filmu „Silsila”
w 1980, Aditya opowiedział swój pomysł na scenariusz aktorce
Shabanie Azmi. Była to opowieść o pewnym kryminaliście,
który ulega amnezji, zostaje oficerem policji i wyznaczają
go do przeprowadzenia śledztwa w sprawie morderstwa, które
sam popełnił. Shabana, czołowa aktorka rozwijającego się
indyjskiego kina artystycznego, miała opinię nietuzinkowej
artystki i intelektualistki, ale to nie speszyło Adityi.
Opowiadał tak przejrzyście i z przekonaniem, że Shabana
powiedziała potem Javedovi Akhtarowi, że ten dzieciak będzie
kiedyś świetnym reżyserem.
Ojciec już utorował mu drogę. Yash jest olbrzymem kina
hindi. Zajmował pozycję na szczycie swojej profesji już od
40 lat. Podczas, kiedy inni twórcy jego pokolenia dawno się
wypalili, Yash wciąż robi kasowe filmy (jego ostatnią
premierą był „Veer Zaara” z 2004 – przypisek tłumacza). Jest
jedynym czynnym reżyserem bollywoodzkim, który reżyserował
wielki hit w każdej z pięciu dekad swojej pracy. Marka Yash
oznacza dla filmu dobrą muzykę, piękne kostiumy, egzotyczne
zagraniczne plenery i romans. Jego filmowe romanse stały się
znakiem firmowym. Jak pisze Rachel Dwyer:
„Jego nazwisko oznaczało pewien styl, nie tylko w reżyserii,
ale w podejściu do indyjskiej kultury, stając się synonimem
piękna, romansu i luksusu”.
Firma Yash Raj ustabilizowała swoją pozycję na szczycie
rynku filmowego po paśmie sukcesów w latach 90. Obejmuje ona
wytwórnię filmową, biura dystrybucyjne w Indiach i za
granicą; nowe studia filmowe są aktualnie budowane na
przedmieściach Mumbaju (nowe studia już powstały. To przed
budynek YRF podjeżdżał na motocyklu OK w OSO – przypisek
tłumacza)
Yash przybył do Mumbaju 1 stycznia 1951, z 20 rupiami w
kieszeni. Miał 19 lat. Przyjechał z Lahore, gdzie się
urodził, żeby mieszkać i pracować ze starszym bratem, B.R.
Choprą. B.R rozpoczął karierę jako dziennikarz filmowy, ale
wyemigrował z Lahore do Mumbaju w sierpniu 1947, tuż przed
Podziałem i został niezależnym filmowcem. Yash został jego
asystentem, z pensją 150 rupii miesięcznie. Przez siedem lat
Yash zgłębiał arkana wiedzy filmowej jako asystent średniego
szczebla. Nigdy nie miał niższego stanowiska, ale nie byl
nigdy także głównym asystentem. W 1959 po raz pierwszy B.R
powierzył Yashowi reżyserię filmu „Dhool Ka Phool”. Film
odniósł wielki sukces i Yash, wtedy 27, letni zaczął się
zastanawiać, czy to tylko chwilowe, czy znak na przyszłość?
Yash nie mógł nawet przewidzieć, jak potoczy się jego dalsza
kariera. Od „Dhool Ka Pool”, B.R i Yash kręcili filmy na
zmianę. Jednym z najwięszych sukcesów Yasha był „Waqt” z
1965 roku. „Waqt” przeszedł do historii Bollywood jako
pierwszy film, w którym wystąpiła cała plejada gwiazd i
zapoczątkował „styl Yasha Chopry”. Zrealizowany został z
rozmachem rzadko przedtem oglądanym na ekranie – obie
bohaterki „Waqt”, Sadhana i Sharmila Tagore, ubrane zgodnie
z najnowszą modą, przenosiły się z jednego wystawnego
przyjęcia na drugie, wszystkie odbywające się we wspaniałych
domach. Dwaj z trzech bohaterów jeździli zachodnimi
samochodami i grali w bilard. Wielu bohaterów mieszkało w
posiadłościach z fontannami bulgoczącymi w salonach (Aditya
pokpiwa sobie troszkę ze „stylu choprowskiego” w RNBDJ.
Zwróćcie uwagę na filmy, które oglądają Suri i Taani –
przypisek tłumacza). W roku 1971, w rok po ślubie, Yash
zerwał z B.R i założył Yash Raj Films. Pod własnym szyldem
odniósł kilka sukcesów, ale w latach 80, kiedy Aditya i jego
brat Uday byli nastolatkami, firma Yasha przechodziła przez
swój najtrudniejszy okres.
Lata 80 są powszechnie uważane za Czarny Okres w dziejach
Bollywood (za Złotą Erę uważa się lata 50, kiedy u szczytu
swych możliwości twórczych byli tacy filmowcy jak Raj Kapoor,
Bimal Roy, Mahboob Khan i Guru Dutt – przypisek A.Ch).
Branża filmowa wykrwawiała się po zmasowanym ataku z dwóch
stron – video i kolorowej telewizji i próbowała odnaleźć
formułę na sukces. Młody Gniewny lat 70, powołany do życia
przez Amitabha Bachchana i spółkę scenariuszową Salim –
Javed, zmieniła się w pusty schemat. Po dekadzie pięści
Bachchana używanych w obronie praw obywatelskich, muzyka
została zepchnięta na margines. Publiczność, przeważnie
młodzi mężczyźni, woleli sceny akcji i krzykliwe, głośne
melodramaty, w których specjalizowali się filmowcy z
Południa. Yash rzucał się we wszystkie strony, usiłując
odzyskać utracony rytm. Robił film za filmem, nie odnosząc
większych sukcesów. „Kala Patthar” (1979), „Silsila”, „Mashaal”
(1984), „Faasle” i „Vijay” (1988). Wszystkie spotkały się z
mniej lub bardziej obojętnym przyjęciem.
Adityi nie podobał się „Faasle”. Oglądał go podczas pokazów
przedpremierowych. Poszedł zobaczyć go znowu, w dniu
premiery, żeby sprawdzić reakcję publiczności. Widzowie
indyjscy, inaczej niz zachodni, wyrażają głośno swoją opinię
na temat spektaklu. Kiedy film im się podoba, klaszczą,
gwiżdżą, czasem nawet rzucają monety w ekran. „Publiczność
powracająca”, czyli ci, którzy przychodzą obejrzeć film po
raz kolejny i jeszcze następny, są decydujący dla sukcesu
filmu. „Faasle” nie wywołał żadnej reakcji. Kilka osób nawet
wyszło z sali. Ale Aditya wrócił do domu i okłamał ojca, że
film się podobał. To był pierwszy raz, kiedy poczuł gorycz
klapy. Ale wahania związane z tworzeniem filmów nie wybiły
mu z głowy jego celu. Nie miał cienia wątpliwości, że chce
być reżyserem.
Choć w szkole Aditya był zawsze w czołowej dziesiątce
uczniów, nie chciał iść do college'u. W jego opinii była to
strata czasu. Kiedy Pamela stanowczo tego od niego zażądała,
zapisał się na wydział ekonomiczny Sydenham College of
Commerce and Economic, jednego z najlepszych w Mumbaju.
Każdego ranka jechał pociągiem do Wschodniego Mumbaju, grał
w piłkę i wracał do domu. Kiedy rodzice chcieli wysłać go do
Stanów na dalsze studia, odmówił. Chciał kręcić filmy w
hindi i Ameryka mogła mu tylko w tym przeszkodzić.
Ostatecznie Pamela ustąpiła. Nie pozwoliła Adityi rzucić
studiów, ale zgodziła się, żeby pracował (Aditya zdał
egzaminy i zdobył dyplom, który do dziś leży nie odebrany na
Uniwersytecie Bombajskim – przypisek A.Ch.)
Aditya rozpoczął jako asystent w „Chandni” (1989). Yash, po
dekadzie bezowocnych poszukiwań komercyjnego sukcesu i prób
odgadnięcia gustów widowni, postanowił wrócić do tego, co
sam lubił najbardziej – do romansu. Pierwszy harmonogram
Adityi obejmował wyjazdowe zdjęcia w Szwajcarii, Ponieważ
koszt tych zdjęć był horrendalnie wysoki, ekipę ograniczono
do minimum. Yash zabrał tylko dwóch asystentów – głównego,
Naresha Malhotrę i Adityę. Aditya robił wszystko – był
inspicjentem, zajmował się kostiumami, wzywał artystów na
plan. Kiedy miał po raz pierwszy wykonać klaps, był
sparaliżowany. Wykonał go z całego serca i prawidłowo. Ale
aktor Rishi Kapoor nie mógł się pohamować żeby
poprzekomarzać się z żółtodziobem. „Czemu trzasnąłeś tak
głośno?” spytał zdenerwowanego chłopaka. Aditya jednak
szybko się uczył. Po zdjęciach w Szwajcarii, wszystko było
już dla niego jak bułka z masłem.
Aditya opuścił trochę dni zdjęciowych z racji na egzaminy,
za to zasiadł do prac nad postprodukcją, łącznie z montażem
i dubbingiem. Rodzina i ekipa oglądała film na specjalnym
pokazie. Powietrze było gęste od nerwowego niepokoju. Yash
desperacko potrzebował hitu. „Chandni” był kwintesencją
stylu Chopry – subtelny romans z pięknymi ludźmi, głębokimi
emocjami i melodyjnymi piosenkami, kręcony za granicą.
Niektórzy nie przepadali za trójkątami miłosnymi, ale Aditya
był zachwycony. „Wspomnisz moje słowa”, powiedział matce.
„To będzie superhit.”
Był. „Chandni” oznacza zwrot szczęścia w karierze zawodowej
Yasha. Komercyjny instynkt Adityi objawił się z całą siłą.
Gdzieś w pół drogi między „Faasle” w 1985, a „Vijay” z 1988,
Aditya zaczął studiować kino hindi pod kątem, jak to sam
nazwał „serii reżyserskich”. Wybierał sobie reżysera i
oglądał każdy film, który ten nakręcił. Aditya przestudiował
w ten sposób twórczość Raja Kapoora, Vijaya Ananda, Raja
Khosli, Manoja Kumara, Bimala Roya, B.R Chopry i własnego
ojca. Próbował przeanalizować mechanizmy sukcesu. Co
sprawia, że film staje się wielki? Dlaczego się podoba? W
jaki sposób mistrz gra na czułych strunach wrażliwości
odbiorcy?
Ale studiowanie przeszłości to był za mało. W każdy piątek
Aditya wyprawiał się do najbliższego kina, żeby obejrzeć
najnowszą premierę (sukces nie zmienił jego zwyczajów. Wciąż
ogląda każdy film w dniu jego premiery – przypisek A.Ch).
Inaczej niż reszta ludzi z branży, nie chciał oglądać filmów
podczas wygodnych pokazów przedpremierowych, wolał smakować
je w salach kinowych, razem z publicznością. W bollywoodzkim
slangu stał się tym, co nazywa się „widzem pierwszego
spektaklu pierwszego dnia”. Od 1989 do 1991, Aditya
prowadził dziennik tych seansów. Najpierw podsumowywał w nim
poprzedni rok, wymieniając swoich zwycięzców na różnych
polach doskonałości, od ról aktorskich, do produkcji – to
były prywatne nagrody Adityi, jego własne Filmfary czy
Oscary.
Następne strony zawierały tytuł każdego filmu, który widział
Aditya, dochody z pierwszego tygodnia wyświetlania,
rezultaty kasowe w następnych tygodniach, przewidywania
box-office i prawdziwe wyniki. Zbierał też recenzje i
typował zwycięzców box-office (w listopadzie 1990 nie było
nikogo pod hasłem „Najlepszy”, ale cały miesiąc został
określony jako „okropny”). Na koniec roku Aditya sprawdzał,
jak trafne były jego przewidywania. Miał rację w 80
procentach przypadków.
Notatki te sporządzał skrupulatnie, odręcznym pismem w
notatnikach Sydenham College. Nie był wybrednym widzem.
Konsumował, co Bollywood zaserwowało, od filmów klasy C, jak
„College Girl” z1991 (w recenzji napisał, że to „zwyczajowa
opowieść o gwałcie i zemście”), do gwiazdorskich filmów
klasy A. Aditya słuchał także pilnie popularnej radiowej
listy przebojów „Cibaca Geetmala”. Tworzył swoją własną
listę piosenek z filmów i porównywał ją z radiową. Kiedy
rodzina wyjeżdżała, służba miała za zadanie zbierać dla
niego gazety z całego tygodnia i nagrywać program. Uday
patrzył na opętanego obsesją filmową brata i wzruszał
ramionami. „Mnie to kompletnie nie obchodziło”.
„Lamkhe” (1991) był pierwszym filmem, w który Aditya
zaangażował się też od strony artystycznej, Sukces „Chandni”
ośmielił Yasha do podjęcia ryzykownego tematu, z którym
nosił się od jakiegoś czasu: romansu między mężczyzną w
średnim wieku i młodą dziewczyną. Żeby temat skomplikować
jeszcze bardziej, zrobił z dziewczyny dokładną replikę jej
matki, ktorą mężczyzna kochał kiedyś do szaleństwa, ale
nigdy nie byli razem – gwiazda „Chandni” Shridevi miała grać
obie role. Aditya, ze swoim wyczuciem box-office wyostrzonym
latami oglądania filmów, radził ojcu, żeby nie kręcił tego
filmu. Uważał, że trójkąt miłosny obejmujący jednego
mężczyznę oraz dwie kobiety, matkę i córkę, nigdy nie wypali
w Indiach.
Ale
Yash się upierał, wiec Aditya przystąpił do pracy nad tym,
żeby zmienić temat w coś bardziej do przyjęcia. To on
zasugerował, żeby pierwsza kobieta byla starsza niż
mężczyzna. „Lamkhe” stał się zawodowym poligonem Adityi.
Pracował on przy każdym etapie tworzenia filmu, od tworzenia
dialogów do nagrywania muzyki. Także on zmontował
niekonwencjonalny trailer, łącząc piosenkę „Kabhi Tum Kaho”
z ujęciami z filmu. Aditya nie był przekonany do muzyki z „Lamkhe”,
wydawała mu się zbyt wydumana, ale kiedy film był już
gotowy, podobał mu się każdy jego element. W jego dzienniku
można przeczytać: „epokowy film, pięknie nakręcony...świetne
dialogi, dobra muzyka, fantastyczna produkcja. Role
aktorskie oszałamiające, jeden z najśmielszych [sic] i
innych filmów, jakie kiedykolwiek zrobiono... Będzie
superhitem”
Film zrobił klapę. Już po pierwszej emisji Aditya wiedział,
że film nie wypali. Miał świetne recenzje, ale nie szła za
tym oglądalność. „Lamke” nie miał pełnych sal nawet w
pierwszym tygodniu wyświetlania. Yash popadł w depresję po
tym fiasku, a Aditya wycofał się do swojej skorupy. Porażka
„Lamkhe” jeszcze dobitniej uświadomiła mu ważność sukcesu
komercyjnego. Nie przekonywały go argumenty, że film
wyprzedza swoje czasy i że publiczność do niego nie dorosła.
Dla Adityi to publiczność jest bogiem i nie może się mylić.
Problem leżał w samym filmie. Oglądał go zawzięcie na video
i znalazł w końcu 20 minut materiału – część tuż po
przerwie, pokazujących młodą dziewczynę, owładniętą obsesją
na tle mężczyzny, który kiedyś uwielbiał jej matkę, które
powinny być wycięte. Później sugerował nawet Yashowi, żeby
wyciąć tę część i zrobić ponowną premierę filmu, pod
zmienionym tytułem, żeby sprawdzić, czy to zadziała. Ale
było już za późno (Aditya wspomina, ze porażka „Lamkhe”
miała wielkie znaczenie w sprowadzeniu go na ziemię. Jego
sukces nigdy go nie oszołomił, bo wiedział, jak łatwo filmy
padają – przypisek A.Ch)
Podczas przerwy w kręceniu „Lamkhe” Yash zgodził się
nakręcić film dla innego producenta. Aditya stawał na
głowie, żeby się sprzeciwić pracy ojca jako reżysera do
wynajęcia. Zdał właśnie egzaminy, więc postanowił popracować
nad „Parampara” (1992). Film nakręcono w sześć miesięcy.
Aditya obejrzał surowy materiał i nie podobał on mu się aż
do bólu. Po próbnym pokazie w przedpremierowym kinie Ketnaw,
zespół wrócił do domu Yasha, żeby zrobić burzę mózgów.
Aditya nie owijał w bawełnę. Powiedział, że film trzeba
radykalnie skrócić. Potem sam siadł do montażu. Yash
ostatecznie wyciął z filmu 20 minut (to nie pomogło. „Parampara”
zrobił natychmiastową klapę – przypisek A.Ch).
„Adi baba” powoli zaczynał mieć decydujący głos w Yash Raj.
Powściągliwy, skromny chłopak, wyrósł upartego i stanowczego
młodego mężczyznę. Nie wahał się wypowiadać swoje zdanie.
Kiedy przyszedł do Yasha z pomysłem nakręcenia
niskobudżetowego filmu o obsesyjnym kochanku, Yash go
wysłuchał. „Darr” (1993), inspirowany luźno „Martwą ciszą”,
miał być skromnym, mrocznym thrillerem bez piosenek, z
młodymi aktorami w rolach głównych. Miał go reżyserować
Naresh, asystent Yasha. Ale aktor Rishi Kapoor, przewidziany
do jednej z głównych ról, zasugerował Yashowi, żeby to on
się podjął reżyserii.
Kiedy Yash zasiadł u steru, film automatycznie zmienił się w
duże przedsięwzięcie. W akcję wpleciono piosenki kręcone w
Szwajcarii. Przewidziano gwiazdorską obsadę – Sunny'ego
Deola, Juhi Chawlę i Aamira Khana – wszystkich zasugerował
Aditya. Ostatecznie Aamir zrezygnował z grania
psychopatycznego kochanka i na listę płac wpisano innego
początkującego aktora, Shah Rukha Khana.
Podczas kręcenia filmu Aditya i Shah Rukh zostali
przyjaciółmi. Yash, Sunny i Juhi byli rzecz jasna
„seniorami”, starszymi, bardziej utytułowanymi w
bollywoodzkiej hierarchii. Shah Rukh, już z sukcesami na
koncie, ale jeszcze nie mega gwiazda, trzymał się z Adityą i
Uadyem, którzy byli asystentami. Shah Rukh i Aditya mieli
wariackie pomysły i konspirowali na boku, jak przekonać do
nich Yasha. „Staliśmy się spiskowcami”, mówi Shah Rukh, „bo
przecież nie uczy się Yasha Chopry, jak kręcić filmy. ”Darr”
był pierwszym filmem, do którego Yash wstawił sceny
zasugerowane przez Adityę. Aditya pilnował dubbingu i
zasiadł do montażu. Po raz kolejny to on zmontował trailer
do filmu.
Kinowy trailer „Darr” był absolutnie przełomowy. Nie miał
on, jak inne bollywoodzkie reklamówki, dialogów i piosenek z
filmu. Aditya wziął muzykę z głównej sekwencji tanecznej,
wrzucił kilka szybko po sobie następujących ułamków scen z
filmu, a zakończył wszystko obrazem oszalałego Shah Rukha,
który po prostu wrzeszczy. Reklamy telewizyjne pokazywały
Shah Rukha wycinającego sobie nożem na piersi imię
bohaterki. Aditya rozumiał, że publiczność nie może przyjść
na film oczekując kolejnego polukrowanego romansu z Yash
Raj. Porażka „Lamkhe” uświadomiła mu, że każdy film musi
mieć własną, odrębną kampanię marketingową. Ta strategia
zadziałała. „Darr” był wielkim sukcesem.
Po „Darr” Yash powiedział Adityi, „Teraz ty nakręć film”.
Ale Aditya nie był przekonany. Nie był pewien, czy może
wziąć na barki taką odpowiedzialność. Nie przestawał myśleć
o projekcie na następny film Yasha. Wśród wielu pomysłów
przelatujących przez jego głowę pojawił się jeden, na
historię miłosną, w której chłopak spotyka dziewczynę w
pociągu. Dziewczyna jest konserwatywną Hinduską wychowaną w
Londynie, chłopak - Amerykaninem. Aditya myślał o hinduskiej
aktorce i Tomie Cruisie. Oboje świetnie się bawią w
egzotycznych europejskich plenerach. Kiedy nadchodzi czas
pożegnania, uświadamiają sobie, że się zakochali. Tom jedzie
za dziewczyną do Indii i poprzez nią poznaje jej ludzi i
kulturę. Film zagrany po angielsku, miał być przeznaczony
także dla publiczności nie-indyjskiej. Aditya wyobraził go
sobie jako swój czwarty - piąty film.
Podczas jednej z ich licznych sesji – burzy mózgów, Aditya
podrzucił ten pomysł Yashowi. Próbował przekształcić go w
film hindi, zachowując kształt narracji. Gdzieś w połowie
akcji dziewczyna chce uciec z chłopcem, ale on odmawia. Mówi
jej, że ją kocha, ale poślubi tylko za zgodą jej ojca. Kiedy
Aditya to wypowiedział, coś zaiskrzyło. Wiedział, że
natrafił na coś wyjątkowego. Yash, który wolał historie
miłosne z nagłymi zwrotami akcji, nie był tak
entuzjastyczny. „To miłe”, powiedział, „ale nie dla mnie. Ty
to zrób.” Aditya zawsze myślał, że zadebiutuje filmem „Mohabbatein”
(2000), bardziej złożoną opowieścią o nauczycielu muzyki i
trzech parach kochanków (to był jego drugi film – przypisek
A.Ch). Jednak sama idea zakochanych, którzy nie uciekają,
zelektryzowała go. Pobiegł do pokoju matki i spytał, czy ma
pięć minut.
W przeciwieństwie do wielu bollywoodzkich żon swojego
pokolenia, Pamela nigdy nie grała drugich skrzypiec w domu
Choprów. Ona i Yash zawarli aranżowane małżeństwo, kiedy ona
miała 22, on 38 lat. Jak zakochani z wielu filmów Yasha,
spotkali się po raz pierwszy na weselu. Pamela śpiewała na
nim tradycyjne punjabskie piosenki weselne. On zwrócił uwagę
na jej śpiew. Ona z kolei zwróciła uwagę na niego, bo
czytała plotkarskie magazyny, rozpisujące się o jego
romansie z heroiną Hemą Malini.
W ciągu kolejnych lat Pamela była podporą życia Yasha,
zarówno osobistego, jak zawodowego. Stworzyła tradycjyny,
ale nowoczesny punjabski dom dla niego i dla dzieci. Była
maniaczką filmów hindi. To ona podsunęła mu pomysł na „Kabhi
Kabhie” (1976). A Yash postawił sobie za punkt honoru, aby
brała udział w naradach muzycznych, podczas których
wybierano i testowano melodie i teksty piosenek. Śpiewała
także piosenki, szczególnie weselne, w wielu jego filmach. W
„Chandni”, nawet była playback singer dla bohaterki. Jej
opinia dużo znaczyła.
Aditia opowiadał krótko. Pameli opinia była bardzo jasna.
Była zachwycona. Czuła, że to był fantastyczny skrypt, a
druga część, indyjska, podobała jej się jeszcze bardziej niż
pierwsza, europejska. Opinia matki była wystarczającą
gwarancją. Aditya postanowił, że zrobi DDLJ.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
>> przeczytaj o filmie w dziale
filmografia
>> zobacz galerię zdjęć z filmu