w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

   - Asoka

   - Devdas

   - Dil Se

   - Dilwale Dulhania Le Jayenge

   - Don

   - Koyla

   - My Name is Khan

   - Om Shanti Om

   - Paheli

   - Rab Ne Bana Di Jodi

   - Swades

   - Veer Zaara

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Fragmenty książki opowiadającej o realizacji filmu „Asoka”

„The Making Of Asoka” wyd. Harper Collins, 2001
Autor: Mushtaq Shiekh


Czy pamiętasz pierwszy raz, gdy usłyszałeś o władcy imieniem Asoka?

Naprawdę nie wiem, kiedy po raz pierwszy usłyszałem to imię, chociaż zdaje się, że czytałem o nim w szkole, ale pamiętam to jak przez mgłę. Osoba Asoki jest tak trwale zespolona z psychiką każdego Hindusa, że żadne dziecko nie dorasta bez posiadania jakiejkolwiek wiedzy na jego temat. Ale moje wspomnienia dotyczące Asoki to jedynie eteryczny obraz stron w podręcznikach do historii. Asoka przybył do mnie żywy i wyraźny dopiero wtedy, gdy Santosh umieścił jego imię na chorągwi.


Co takiego najbardziej fascynuje cię w Asoce?

Fakt, że on jest taki, jak my. Asoka (taka jest moja interpretacja) stał się tak jakby bohaterem greckiej tragedii. Główna przyczyna jego dramatu tkwi właśnie w nim, to wewnątrz siebie nosi własnego wroga. On jest w dużej części taki jak ja, może dlatego, że stworzyłem tę postać na moje podobieństwo. Jest arogancki. Wierzy, że to co robi jest najzupełniej słuszne. Jest w nim żyłka figlarności, kiedy łamie społeczne i moralne zasady, a także specyficzne poczucie humoru, które czasem w nim wybucha. I to jest część tej jego arogancji. Ale kiedy z całą siłą uderzyła w niego świadomość ogromu zła, jakie wyrządził, jest w stanie błagać o wybaczenie. I co oczywiste, to jego przepraszająca, pokorna postawa zmieniła świat. I to zawsze zostanie w mojej pamięci -jego umiejętność przeproszenia i sposób, w jaki to zrobił.


Były jakieś dyskusje z historykami, którzy obejrzeli film, prawda?

Nie twierdzę, że odtworzyliśmy tamtą rzeczywistość ze wszystkimi historycznymi detalami. Nasz Asoka wyłonił się z mitów, legend, mojej interpretacji tej postaci i teorii Santosha na ten temat. Do tego doszedł praktyczny katalizator w postaci scenerii, w której kręciliśmy oraz strategii reżyserskiej, jaką objęliśmy. Asoka to efekt połączenia wielu przemyśleń i dyskusji wielu ludzi, wielu scenarzystów i historyków. I zróżnicowanie tych indywidualności i ich interpretacji jest widoczne w postaci Asoki. To nie jest jeden człowiek – to zbiór ogromu ludzi skomasowany w pojedynczego mężczyznę.  Asoka jest nie tyle jednym z nas, on jest nami wszystkimi.


Było trudno ucieleśnić legendę?

Jestem słabym aktorem, jeśli chodzi o kreację postaci historycznych. Jedną z obaw, którą miałem jako aktor, była: „Czy potrafiłbym stworzyć Gandhiego jak Ben Kingsley, albo Ghaliba, jak Naseerbhai? Byłem naprawdę wystraszony. Ale wtedy, w przypadku Asoki, zebrałem się na odwagę, żeby wysłuchać jego historii i odtworzyć jego charakter z jak dotąd nieco mniej znanej strony. Miałem szansę wydobyć tę legendę  z mgły historii i wszystko, co zrobiłem, to stworzyłem Asokę współczesnego. Dało mi to poczucie komfortu.


Jak powiedziałeś, praktycznie nic nie wiadomo o Asoce jako o człowieku. Jak więc zbudowałeś tę postać?

Cecha, jaką chciałem mu nadać, to nieodłączna arogancja, jaką prezentuje w swoim wyobcowaniu. Co wcale nie oznacza, że jest cichy, spokojny, zadumany i opanowany, nic z tych rzeczy. Jest po prostu na tyle arogancki, że nie zamierza mówić zbyt wiele. Nawet sam film nie jest „przegadany” pod tym względem. Asoka jest milczący, silny, ostentacyjny, wyniosły i barwny do pewnego momentu, ma też poczucie humoru. A to wszystko – jeśli pytasz na poważnie – to cały ja! I jeśli film zapadnie w pamięć, jeśli ta postać zostanie zapamiętana, to każdy, kto kiedykolwiek w przyszłości będzie czytać o Asoce, będzie go sobie wyobrażać właśnie w ten sposób, w jaki my go stworzyliśmy. Chciałem utrwalić pewien rodzaj fizycznej zmysłowości Asoki. Santosh zaobserwował to podczas kręcenia Dil Se… czegoś podobnego dokonałem podczas sceny na łodzi. Chciał więc , żeby także Asoka posługiwał się tym samym językiem ciała, żeby jego również otaczała ta pociągająca aura namiętności. Trochę zwierzęcości skradającego się tygrysa… takie aspekty chciałem uchwycić. Asoka jest też bardzo emocjonalny i z tego powodu ciągle stąpa po krawędzi. To typ człowieka, który zadając ból, ciągle raniąc i raniąc… staje się coraz cichszy, coraz bardziej okrutny i okrutny, czego odbiciem staje się wszechobecna krew… Tak przynajmniej jawił mi się Asoka. Był dla mnie też bardzo muzułmański. Pierwszą zasadą islamu, której nauczyła mnie moja mama, jest to, że pierwszym krokiem do odkupienia jest zaakceptowanie własnej omylności. Kiedy sobie to uświadomisz, pół bitwy masz już wygrane i o tym opowiada film „Asoka” - historia faceta, który uzmysłowił sobie, że podążał złą drogą.


„Shah Rukh – gwiazdor” w „Asoce” jest praktycznie nieobecny. Jak udało ci się to osiągnąć?

Uwierz mi, to nie było takie proste. Próbowałem załatwić to śmiechem… :) Mówiłem w określony sposób, miałem swój styl w wygłaszaniu każdego dialogu. Pierwszą rzeczą, którą robiłem po zakończeniu danego ujęcia, było zwrócenie się do Santosha z pytaniem: „Było tam choć trochę mnie?” Nie chciałem, żeby mi mówił: „Shahrukhbhai, tam jest za dużo ciebie.” On jest bardzo emocjonalny tak jak ja i uważał, że takie słowa z jego strony mogłyby mnie urazić. Za każdym razem kiedy pytałem go o ujęcie, odpowiadał mi pytaniem na pytanie: „Shah Rukh, a jak inaczej mógłbyś to zrobić?” A gdybym grał jak Shah Rukh, pewnie by powiedział: „Po prostu zrób dokładnie na odwrót, niż to, co przed  chwilą.” ;) Tak naprawdę tylko wtedy, kiedy Asoka staje się zwykłym, nikomu nie znanym człowiekiem, gościem odcinającym się od królewskich spraw, wtedy właśnie można dojrzeć odrobiny Shah Rukha. Musiałem także popracować nad moim głosem. Podczas sesji dubbingowych musiałem dużo posługiwać się intonacją, więc w rezultacie mój głos wyszedł trochę „wymęczony”. Wszystkie dialogi były dość ciche. Przez cały film w żadnej scenie nie podniosłem głosu, z wyjątkiem punktu kulminacyjnego, kiedy wydaję z siebie krzyk. Dla Asoki to okrzyk zwycięstwa, dla mnie to ryk boleści. Powiedziałem Santoshowi, że Asoka powinien brzmieć na udręczonego. W kadrze wygląda tak, jakby zawojował cały świat, ale w rzeczywistości to krzyk cierpiącego człowieka, który pod skórą czuje, że wszystko jest stracone, tak to właśnie przedstawiłem. Musiałem powtarzać tę scenę dziesięć razy. Niestety ludzie tego nie rozumieją, ale dla mnie to było ważne, żeby okrzyk brzmiał jak jęk cierpienia.


Czy twoja interpretacja pasowała do wyobrażeń Santosha Sivana na temat Asoki?

Wiesz, w historii Santosha było coś takiego, jakby ciekawość… dziecięca ciekawość i infantylny sposób myślenia. Pamiętasz film Namak Haram? Wiesz, za każdym razem kiedy przejeżdżasz ulicą i widzisz ubogie dzieci, patrzysz na nie i odczuwasz smutek i jedziesz dalej. Ale jeśli kiedyś byś się przeszedł  i poprzebywał z nimi, już nie mógłbyś więcej wsiąść do tego samochodu. To dlatego Rajesh Khanna powiedział Amitabhowi Bachchanowi: „Aur dost mein gaadi se bahar nikala hoon. Ab main wapas nahin ja sakta.” Taki sposób myślenia przyjął Santosh. Masz króla, który ze swojego bezpiecznego świata musiał nagle uciekać i żyć jak zwyczajny człowiek. Santosh opisał mi scenę, na której zbudowałem całą moją postać. Asoka jako szary wędrowiec widzi bohaterkę kąpiącą się bez ubrania. Normalnie w tym momencie bohater powinien się ukryć, kiedy dziewczyna wychodzi z wody. Ale Santosh relacjonował, że masz stać i po prostu na nią patrzeć. A kiedy dziewczyna mówi: „Dlaczego się na mnie gapisz?”, Asoka odpowiada: „Bo jesteś piękna”. Dziewczyna pyta: „Ale nie widziałeś, że jestem naga?”, a on mówi: „to sprawiło, że jesteś jeszcze piękniejsza.” On jest królem i nie uważa, że król może zrobić coś nie tak. Jest w tym swoiste poczucie niewinności. A on się zastanawia: „Oh, czy jednak miałem się schować i być nieśmiały? Czy tak powinien się zachowywać zwykły człowiek?” Kiedy Santosh opowiadał mi o Asoce, miał w wyobraźni wizję tak jakby Alicji z Krainy Czarów. Nie wydaje mi się, żeby udało mi się to uchwycić. Bardzo bym chciał, żeby tak jednak było, wtedy mógłbym z tamtego punktu pójść dalej…  głębiej w Krainę Czarów, z której można już nigdy nie powrócić…


Skoro uważasz, że nie udało ci się przedstawić tych niuansów, więc jak twoim zdaniem zagrałeś?

Sądzę, że te niuanse może ukazać osoba bardzo wrażliwa i niewinna, która zagrałaby to wprost z najgłębszych pokładów duszy… A ja myślę, że taki nie jestem. Jako aktor, moją cechą jest swoiste cwaniactwo i pragnienie bycia wszechwiedzącym. Santosh nie posiada takich cech. On po prostu uwielbia kręcić filmy. Nigdy nie doświadczył z niczyjej strony gwiazdorskich humorów. Nie miał do czynienia z tym, co ja przez ostatnie dziesięć lat. Myślę więc, że chyba utraciłem przez to część mojej niewinności. Nie sądzę, żeby udało mi się ją w sobie odtworzyć. W miejsce tego starałem się zatem nadać Asoce mieszankę królewskiej dumy i obojętnej, aroganckiej postawy wobec faktu, że nie rozumiał tak naprawdę, co się wokół niego dzieje. To nie była czysta niewinność.


Czy Asoka – ten na ekranie – jest taki, jaki był w twoich wyobrażeniach?

Nie sądzę, żebym „odgrywał” Asokę. Starałem się utrzymać pewien skonkretyzowany zbiór jego cech, bez niepotrzebnej nadinterpretacji. Odczuwaliśmy, że tak to właśnie ma być, to ma być właściwy Asoka, a nie nasz wymysł na jego temat. Nie można go szufladkować, dopisując mu z góry jakieś cechy tylko na podstawie powiązań, jakie te atrybuty zazwyczaj mają z cechami, które akurat posiadał Asoka. Tak właśnie go sportretowałem. Ludzie, którzy spodziewali się ujrzeć w filmie Shah Rukha, będą zawiedzeni. Poza Asoką nie ma tam nikogo, jest tylko on, nic więcej. Nie dodałem tam nawet żadnego z elementów mojego rozpoznawalnego stylu gry aktorskiej. Jeśli ktoś stwierdzi, że Shah Rukh zagrał Asokę bardzo dobrze, to znaczy, że zawiedliśmy jako filmowcy. Bo komentarz powinien wyglądać tak: „To JEST Asoka”, bez żadnych dyskusji o grze aktorskiej i takich tam. Mam nadzieję jednak, że nasz zabieg się udał. Ale bez przesady, nie jestem jakimś opętanym naśladowcą. Nie mam na myśli czegoś takiego, że żyłem tą rolą albo stałem się Asoką. Rahul może zostać odegrany, Raj może zostać odegrany i nawet Dewdas może zostać odegrany, ale nie Asoka. Nawet nie powinno się tego próbować.


Jaki był powód wyprodukowania „Asoki”?

Szczerze, jeśli pytasz mnie o takie rzeczy, to ja nigdy nie mam żadnego konkretnego powodu, dla którego czymś się zajmuję. Mówienie o powodach to szukanie na siłę wytłumaczenia, jakiegoś pretekstu. To nie jest właściwe podejście do sprawy. Robisz coś, ponieważ czujesz, że działasz. To uczucie nie jest kontrolowane przez żadne powody. Jest na przykład taki Santosh, geniusz z lekkim szaleństwem w oczach, no i Juhi i ja, konserwatywni widzowie, którzy lubią normalne kino hindi. Jeśli, jako współpracujący ze sobą od trzech lat przyjaciele, moglibyśmy znaleźć równowagę pomiędzy ekscentryzmem i tradycją, stworzylibyśmy zupełnie inny rodzaj kina, który mógłby być albo tradycyjnym ekscentryzmem albo ekscentrycznym tradycjonalizmem!


Shah Rukh – Deszczowy Bóg

Pomieszczenia mieszkalne, w których podczas kręcenia „Asoki” zatrzymał się Shah Rukh, zostały wygospodarowane w pensjonacie Brila, położonym około 20 km od planu zdjęciowego. W dniu, w którym przyjechał, w Maheshawarze zaczęły padać intensywne ulewy. Minęło ponad dziesięć lat od dnia, gdy ostatnim razem bogowie pobłogosławili ten region jakąkolwiek kroplą deszczu. Mieszkańcy byli szczęśliwi, że nareszcie nadeszły długo oczekiwane, dobroczynne opady. Shah Rukh otrzymał wówczas miano Deszczowego Boga, jak tylko rozniosła się wieść, że przybył w te okolice. Miejscowi dziękowali Shah Rukhowi za to, że razem ze sobą przyprowadził do Maheshawaru Asokę. Obrali to za dobry omen dla ich miasta. Przyrzekli mu modlitwy za sukces filmu. Podczas gdy społeczność świętowała nadejście dreszczów, lokalna policja dostała dodatkowy powód do radości. Opady deszczu oznaczały urodzaj. W wyznawanej przez miejscowych religii jest taki odłam, który swoje przeżycie i utrzymanie uzależnia całkowicie od pracy na roli. Brak wody zmusił tych ludzi do kradzieży i rozbojów. Więc policja również była wdzięczna Shah Rukhowi za sprowadzenie ze sobą deszczu!


Za kulisami

Scena podwodna z kwiatem lotosu

To część teledysku do utworu „Roshni Se…”. Sekwencja ta bazuje na romantycznych uczuciach chłopaka wręczającego kwiat dziewczynie, aby wyrazić swoją miłość do niej. Taki koncept wydaje się  dość pospolity i ubogi w środkach ekspresji. Ale zamiast tradycyjnej róży, użyto kwiatu lotosu… to już nieco inaczej, niż w utartym schemacie. Shah Rukh wyjaśnia: „Santosh użył symboliki lotosu i pawich piór wiele razy w tym filmie. Dla Asoki pawie pióra to uosobienie Kaurwaki. Za każdym razem, gdy je widzi, w wyobraźni przywołuje obraz Kaurwaki. Innym symbolem jest lotus, który oznacza czystość, niewinność i boskość.”

Santosh dodaje: „Zdecydowaliśmy się umieścić scenę ofiarowania kwiatu pod wodą. Normalnie to powinno wyglądać tak, że mamy kwiat lotosu i mamy chłopca. Młodzieniec zrywa kwiat i podaje go pod wodą swojej wybrance. Ale scena, którą mam rzeczywiście, to kwiat lotosu unoszący się na powierzchni jeziora. I nagle ten kwiat znika pod taflę wody… zerwany przez Asokę, który następnie podpływa do Kaurwaki i wtedy wręcza jej kwiat.”

Podwodna sekwencja została nakręcona w basenie w mumbajskim hotelu Madh Island. Woda miała tylko metr głębokości, a widoczną na ekranie głębię stworzyły umieszczone wewnątrz basenu lustra.

Shah Rukh wspomina: „Kręcenie na tak małej głębokości było bardzo niewygodne. Pod wodą czuję się strasznie niepewnie, podczas gdy dla Kareeny nie stanowi to żadnego problemu. Ona kocha pływać, jest takim wodnym dzieckiem. Ja z kolei sporo nałykałem się chlorowanej wody podczas kręcenia tej sceny, z czego Kareena miała niezły ubaw. Kamera była umieszczona w wodoodpornej skrzyni, w której znajdowało się również trzech operatorów. Największą trudność sprawiały kafelki, którymi wyłożony był basen. Musieliśmy znaleźć takie pozycje, w których kamera nie wychwyciłaby w kadrze widoku ceramicznych powierzchni. Nie dało rady, więc całe dno wyłożyliśmy sztucznymi roślinami, żeby zakryć te nowoczesne kafle. Generalnie była to zwykła scena, ale potraktowana nadzwyczajnie. Efekt, jaki uzyskaliśmy na ekranie, jest po prostu fantastyczny.”


Scena ze Słońcem i Księżycem

Santosh podkreśla: „Jedynym oświadczeniem w edykcie Asoki, jakie można bez wątpliwości przypisać jego autorstwu, jest: ‘Wielkość buddyzmu będzie trwać na tym świecie tak długo, jak Słońce, Księżyc i gwiazdy świecą na niebie. Prawdziwym królestwem nie jest to materialne, ale to boskie i duchowe, które podąża ścieżką Buddy.’ Wiedziałem, że ta wypowiedź jest niezwykle ważna i powinna być w filmie użyta. Asoka mówi Ary’i, że Słońce, Księżyc i wszystkie gwiazdy są jego królestwem. Ale chciałem to przedstawić wizualnie, żeby usatysfakcjonować filmowca, który we mnie tkwi.”

Shah Rukh dodaje: „Gdybyśmy musieli umieścić Asokę w jakiejś szufladce, z pewnością właśnie te dwa zdania by się tam znalazły. To, że udało się uchwycić w jednym kadrze i Słońce i Księżyc, to w całości zasługa geniuszu Santosha. Nie mogliśmy nakręcić tego w jednej linii, ponieważ utrwalilibyśmy w kadrze również Wenus. To ujęcie jest nieziemskie, Słońce jeszcze do końca nie zaszło, a już Księżyc zaczyna świecić, ukazując całe swoje piękno. I to nie wszystko. W następnym ujęciu Matka Natura zaszczyca Asokę, otaczając go ornamentami roślin, wśród których wygląda on olśniewająco. Normalnie ekipa zażądałaby porządnego planu i przygotowań przed nakręceniem takiej sceny. Ale my nie mieliśmy czasu na uzyskanie perfekcyjnych warunków do zdjęć. Na nakręcenie całej sceny mieliśmy tylko pół dnia, które z powodu problemów produkcyjnych skurczyło się do ledwie półtorej godziny – między trzecią, a piątą trzydzieści po południu. Ta najważniejsza scena w całym filmie była dla nas jak znak od Boga. Czuliśmy, że pomimo trudności, jakie napotykamy, kroczymy jednak właściwą ścieżką. Kończąc pracę, wiedzieliśmy, że zrobiliśmy to jak należy. I w ostatnim kadrze, gdy rozświetlony Asoka stoi otoczony roślinnością, na pierwszy plan zaczynają wysuwać się napisy podsumowujące… Magia!”


Scena kąpieli w błocie

Ta scena powstała całkiem prosto. Rahul Dev podchodzi, żeby zabić Asokę, ale wtedy widzi nagle, że Asoka i Pawan to jedna i ta sama osoba. W tej scenie styliści doczepili Shah Rukhowi sztuczne długie włosy. Shah Rukh i Rahul musieli znajdować się w tym samym kadrze, ale Rahul musiał pilnie wyjechać do USA następnego dnia. Obaj aktorzy nie mieli wspólnych wolnych terminów w przeciągu kolejnych dwóch miesięcy, co oznaczało, że scena musiała być koniecznie skończona tamtego dnia. Nie było czasu na doczepienie Shah Rukhowi pasm sztucznych włosów. Więc Santosh wpadł na pomysł, żeby nakręcić scenę, w której Shah Rukh nie musi mieć na głowie wszystkich dodatkowych pasemek, ponieważ reszta głowy może być zakryta błotem. Santosh Sivan tłumaczy kulisy tego ujęcia: „Abstrahując od problemu związanego z terminami, pomyślałem, że widok Asoki całego pokrytego błotem, spod którego widać tylko jego oczy, nada całej scenie dodatkowej grozy. Akcja filmu, to narastające napięcie zostało w ten sposób naprawdę świetnie uwidocznione. Mamy przed oczami w pełni ukazaną tą okrutną stronę natury Asoki, prawdziwy symbol zła. Kąpiele błotne zazwyczaj bierze się w celach relaksacyjnych i kosmetycznych. Kiedy więc widzimy Asokę zanurzonego w wypełnionej błotem wannie, nabieramy przekonania, że ten człowiek się relaksuje, mimo makabrycznego rozlewu krwi, który się wokół niego dokonuje! Charakter Asoki zyskuje w tej chwili element autentycznego szaleństwa.”

Shah Rukh wzdraga się na samo wspomnienie: „Zdjęcia kręciliśmy w nocy na niezadaszonym planie w Film City w Mumbaju. Było okropnie zimno, a ja cały czas siedziałem w wodzie. Żeby było jeszcze gorzej, temperatura wody w wannie była niższa, niż powietrza. Jak musieliście zauważyć, scena została nakręcona z trzech punktów widzenia, więc musiałem tkwić w tej wannie bardzo długo… Kąpiel została przygotowana z mieszaniny wody, trocin i drobin drzewa sandałowego. Nie wychodziłem z wanny, ponieważ ciągłe wchodzenie i wychodzenie z wody byłoby naprawdę nieprzyjemne, zważywszy na temperaturę, jaka tam panowała. Choć sposób nakręcenia tej sceny został wymuszony przez kłopoty z grafikiem, naprawdę podoba mi się interpretacja, jaką stworzyliśmy.”


Walka Kallaripayattu 

To prywatne wtrącenie Santosha do fabuły „Asoki”, mimo że ta sztuka walki pochodzi z Kerali. Miał pomysł, żeby pokazać walkę w tanecznej, symbolicznej formie. Wojownicy Kallari, których zatrudniono, nie byli nawykli do występów w filmach, więc istniał tutaj pewien element ryzyka. Ale cóż za ironia losu - to właśnie oni, którzy podczas zdjęć zostali wielokrotnie ranni, przywiązywali największą uwagę do bezpieczeństwa pozostałych aktorów. Sekwencję tą nakręcono w Panchmarhi, gdzie chłodne mgły odgrywały rolę kryjówek i zasłon, za którymi można się szybko skryć. Dla Shah Rukha była to pierwsza scena walki po jego operacji i nie był pewien, czy podoła temu zadaniu. Ale nie tylko rzeczywiście podołał, ale sam odegrał prawie 90% całej sekwencji. Wyglądało to tak, jakby ta sztuka walki była jego prawdziwym żywiołem. Przez cały film posługiwał się najniebezpieczniejszym ze wszystkich ostrzy Kallari, za wyjątkiem pierwszej i ostatniej części, gdzie walczy w ścisku. W tych scenach użyto miecza – atrapy, aby nie zrobić nikomu krzywdy. Podczas gdy Santosh chciał, żeby walka była bardziej metafizyczna, Shah Rukh skłaniał się w stronę zastosowania większej ilości  elementów kung-fu i karate. Shah Rukh mówi: „Trochę improwizowałem, żeby całość przypominała bardziej zwierzęcą walkę, niż uduchowiony taniec. Scenę nakręcono bardzo artystycznie, była lotna, prawie całkowicie płynna. Żadnych nagłych poderwań ani gwałtownych ruchów. Tuż po operacji poruszenie lewą nogą bez strzyknięcia było dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Partnerujący mi aktorzy używali prawdziwych szabel, ale mniejsze cięcia, jakich Rahul i ja nabawiliśmy się podczas kręcenia tej sceny były niczym w porównaniu z bólem w nadgarstkach z powodu dźwigania prawdziwych, okropnie ciężkich ostrzy.”

Sekwencja Kallaripayattu była wersją Matrixa według myśli Santosha i Shahrukha.


Epilog

„Jutrzejszy dzień czy kolejne życie, nigdy nie wiesz, co nadejdzie pierwsze.”

Kiedy tak siedzę tutaj i piszę te słowa, które będą ostatnią częścią pracy nad „Asoką”, wieże World Trade Center zniknęły bezpowrotnie z krajobrazu Manhattanu. Jestem obecnie w Nowym Jorku, w drodze na premierę filmu w Toronto. W czasie naszego pobytu w USA i Kanadzie, moi partnerzy, Juhi i Jay udzielili szeregu wywiadów na temat filmu oraz wzięli udział sesjach zdjęciowych. Wszystkie nasze nadzieje i marzenia całkowicie związaliśmy z Wielkim Imperatorem. Wszystko dopięliśmy na ostatni guzik, każdy detal został dokładnie przeanalizowany i przekalkulowany. Za kilka godzin mają przyjechać dziennikarze prasowi, by zasiąść w stylowych fotelach cichej sali konferencyjnej w hotelu Four Seasons. Reporterzy z Indii, Wielkiej Brytanii, Toronto i USA otrzymali broszury z dokładnym, zaplanowanym minuta po minucie programem. Byliśmy absolutnie gotowi. Przygotowani na zetknięcie ze Światem… przygotowani na jutrzejszy dzień. Mniej więcej dziesięć budynków dalej z pewnością także są ludzie gotowi na podjęcie jutrzejszych wyzwań. Wiele mil nad naszymi głowami również są ludzie, którzy powoli sącząc szampana, w tej chwili też planują grafik swojego następnego dnia. Pięć minut później cała koncepcja jutra setek tysięcy ludzi obróciła się w niebyt… nie tylko w Nowym Jorku, ale także na całym Świecie. Jutro nie nadeszło… 


„Nie możesz kontrolować życia, ale możesz kontrolować swoje umiejętności”

Jeśli przeczytałeś całą książkę, wiesz już, jak stworzyliśmy „Asokę” i co spowodowało, że wybraliśmy właśnie tę historię. Juhi kocha dziewiczy artyzm tej opowieści. Jak dla mnie, nigdy nie mówię „nie” filmowi, którego akcja rozgrywa się na szczycie pędzącego pociągu. [Mushtaq Sheikh mówi o kręconym ówcześnie „Dil Se” – przyp. tłum.] A gdzie powstał „Asoka”? Teraz odpowiedź brzmi – wszędzie. W naszych sercach i naszych umysłach.  Podczas snu i posiłku. W czterech ścianach naszego gabinetu i w ogrodzie za biurem. Jak powiedziałem – wszędzie. Jaki był powód nakręcenia „Asoki” i co ten film dla nas oznacza? Kiedy rozpoczęliśmy pracę nad tym projektem, powody były różne. Celem naszej firmy jest produkcja wieloaspektowego kina, innego, niż pozostałe w tej branży. I mamy film historyczny, gatunek nietykany przez żadnego filmowca od ostatnich dwudziestu lat. Opowieść o największym w dziejach Imperatorze naszego kraju, którego znak widnieje dumnie na naszej fladze narodowej i rządowych instytucjach. Postać historyczna, o której najmłodsze pokolenie powinno więcej wiedzieć. Wszystkie te powody – i nie tylko te akurat – stworzyły „Asokę”, film oparty na mitach i legendach otaczających tę personę i jednocześnie motor dla naszej firmy Arclightz. Co zadziwiające, aż do zakończenia prac nad montażem udało nam się unikać kierowania się rzeczywistym powodem, dla którego ten film powinien powstać. Czyli wartość Życia, które nam Bóg zesłał. Jego wartość i wielkość nie zależy od tego, co zostało przepowiedziane przed twoimi narodzinami, ale od tego, do jakich osiągnięć zostałeś stworzony. Sedno sprawy leży w granicach, w ramach których jeszcze czujesz, że jesteś sobą, że jesteś sam wobec siebie autentyczny. Do końca życia musisz być dla siebie prawdziwy – w każdej chwili, w każdej twojej myśli, w każdym oddechu. Czy coś pozostało dla jutrzejszego dnia? Czy czujesz, że powinienem był dać drugą szansę temu, co było… czy iść dalej z myślą, że jestem szczęśliwy, że idę naprzód? Bo wszystko, co do tej pory zrobiłem, wynikało tylko i wyłącznie z mojej woli. Czy potrafisz pojąć, że Życie nie jest wieczne, a jest jedynie przemijającą częścią twojej wędrówki? Podróży, która nie ma końca. Tego ciągłego wędrowania i doświadczania cudów, które zsyła nam na naszej drodze Bóg, to właśnie jest ważne… A nie Przeznaczenie. Asoka słyszy to samo w filmie. „Twoim Przeznaczeniem jest coś więcej, niż bycie władcą. Twoim Przeznaczeniem jest bycie Wędrowcem.” Wielkość Asoki leży w tym, że on w końcu to zrozumiał i przekonał się, że jego wędrówka naprawdę ma jakieś znaczenie. Nie dla Świata, ale dla niego samego.


„Tylko marzyciele są na tyle wolni, być iść naprzód”

To nasz najdroższy film. Od niego zależy nasza przyszłość. To, czy Aziz, Juhi lub ja zrobimy kolejny film, zależy od tego, czy „Asoka” będzie sukcesem, czy klapą. To jest naprawdę inne kino i dlatego tak się martwimy. Powiedziałem Juhi i Azizowi, że po raz pierwszy w mojej karierze czuję się niepewny mojej przyszłości, zarówno jako filmowiec, jak i gwiazda. Bałem się myśleć o jutrze. Bo co, jeśli film nie wypali? Co, jeśli ugrzęźniemy? Co, jeśli… ?

I potem pojechałem do Nowego Jorku. Zdałem sobie sprawę, że marzycielska ścieżka jest pełna pułapek. Ale pułapki są częścią wędrówki. Wyzwaniem każdego z nas jest branie z życia tego, co nam potrzeba i co zsyła nam Allah. I nie oczekuj więcej. Bądź w stanie zrozumieć, że to, co jest potrzebne, to właśnie jest celem. Bardzo ważne jest dokonywanie właściwych wyborów, a pożądanie rzeczy będących poza twoim zasięgiem jest zupełnie bezcelowe. Nasz wybór, by postawić na „Asokę” był jasny i skonkretyzowany, wiem to. Wędrówka była przepiękna, nawet pomimo wszystkich trudności, które w ciągu niej napotykaliśmy. To, co przed nami, póki co, nie jest ważne. Podczas gdy film powstawał, przynosił nam zarówno smutki, jak i radości. Dziękuję wszystkim, dzięki którym „Asoka” stał się rzeczywistością… reżyserowi, aktorom, technikom oraz autorowi tej książki. Jesteśmy gotowi stawić czoła jutrzejszemu dniu, cokolwiek nam ono przyniesie. Jesteśmy gotowi na jutro, nawet jeśli ono nie nadejdzie…

Shah Rukh Khan


Tłumaczenie: shahrukhkhan.pl

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"

>> przeczytaj o filmie w dziale filmografia
>> zobacz galerię zdjęć z filmu