w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 


Marka SRK, robiąc gwiazdy, wraca do Loży Zwycięzców

Artykuł zamieszczony na Thinkrasta.com, 5 czerwca 2012
Tytuł oryginalny: "Brand SRK cartwheels back into the Winners Lounge"
Autor: Kuber Chopra


Nie przestaje mnie zadziwiać, co ostatni over w krykiecie może sprawić w naszym kraju.

Nie jestem jedynym, który zauważył, jak Mamta Banerjee zgasiła entuzjazm hord Bengalczyków, którzy poświęcili popołudniową sjestę, ustawiając się w szpalerach wzdłuż ulic Kolkaty, prawda? Jestem także pewien, że nie jestem jedynym, który zrozumiał, że nie przyszli oni na wiec polityczny, lecz by uczcić zwycięstwo KKR w IPL. Ale byłem chyba jedynym, który martwił się, wspominając Kommodusa pozdrawiającego szalejące tłumy Rzymian na arenach walk gladiatorów w arcydziele Ridleya Scotta, "Gladiator". Wierzcie mi, ludzie, gdybym się właśnie wybudził z jakiegoś 48-godzinnego snu, pomyślałbym, że to Rabindranath Tagore powstał z martwych.
W całym szaleństwie na punkcie czegoś, co jest przecież tylko grą, trudno było nie dostrzec współwłaściciela drużyny, Shah Rukha Khana, stojącego za Di z uśmiechem Kota z Cheshire. Nie tak dawno temu ten sam dżentelmen był pożywką mediów wrzaskliwie i wciąż od nowa ogłaszających podzwonne dla marki SRK. Gwiazda SRK bladła, lecz rozbłysła po ekstremalnie brzydkim strzale z zamachu Manoja Tiwary'ego. Tak, Shah Rukh Khan sam nie wykonał zwycięskich runów, aby wygrać tegoroczny sezon IPL dla Kolkata Knights Riders (co za dziwaczna nazwa), on tylko patrzył intensywnie, przyjmował ciosy i kręcił gwiazdy wokół przypadkowej grupy bogatych nastolatek, które z jakichś niezrozumiałych powodów nazywał swoimi cheerleaderkami.
Obiektywność to cnota, której brakuje naszym mediom. Dla szeregowego Jasia, a jeszcze bardziej dla tych, co studiują pop-kulturę (WOW) amplituda falowania dziennikarskich opinii może być męcząca i zbyt duża.
Podjęliśmy więc decyzję - zróbmy własną, nieskażoną emocjami analizę pana I'm The Best, od wielu lat ikony młodzieży - oraz jego przyszłości. Jednakże, żeby wiedzieć, dokąd zmierza on swoimi gwiazdami, musimy rozważyć, skąd przyszedł. W końcu to, co nastąpiło, było wypadkową źródeł, ewolucji i czynników zewnętrznych, które złożyły się na efekt kuli śnieżnej, jaką jest "Marka SRK".

Etap 1. Geneza MARKI - 1992-1996

Dobrze udokumentowana faza liberalizacji zapoczątkowała nową rzeczywistość dla indyjskiej ekonomii. Po dziesięcioleciach ujednolicenia kraj otrząsnął się z socjalistycznego snu i przemienił w dynamiczną społeczność. Telewizja kablowa z zagranicznymi programami wywołała zmianę w gustach konsumentów, a telewizja doprowadziła do powstania wybuchu konsumpcjonizmu spod znaku kultury marek.
Branża filmowa odżyła. Po dziesięcioleciu śpiączki naznaczonej wideopiractwem publiczność wróciła do kin, jako że domowe odtwarzacze video zapoczątkowały nową falę mody na chodzenie do kina. Starej gwardii - Amitabhowi, Dharmendrze, Vinodowi Khannie i Rishiemu Kapoorowi wyrosły brzuchy, a ich miejsce w pośpiechu zajmowała nowa armia "bohaterów". Aamir i Salman zajmowali najlepsze miejsca w przegródce "amanci". Akshay i Ajay deptali po piętach dotychczasowym czarnym charakterom. I ktoś jeszcze przybył już po przerwie, kiedy sala była pełna.
Shah Rukh Khan zaszturmował filmem "Deewana" i przedarł się, robiąc takie zamieszanie, jakiego nie było wcześniej w kinie indyjskim. "Antybohater" z "Darr" i "Baazigara" miał energię i żywotność, które były znakiem firmowym młodych tego pokolenia. Jego pozaekranowy wizerunek zarozumiałego, ale jednak pełnego szacunku młodzieńca jeszcze umocnił tę więź. Położył podwaliny pod nowy typ bohatera, a zawodowo zagrał w największym hicie w karierze i scementował coś, co stało się długoletnim partnerstwem z Choprami. "DDLJ" wyniósł go na pozycję numer jeden, co potwierdziło podpisanie kontraktu z Pepsi i oznaczyło jego pojawienie się w indyjskiej pop-kulturze.
Bardziej niż talent aktorski zadziałała tu nieprawdopodobna zdolność do wybierania właściwych filmów i nadawania im własnego charakteru. W przeciwieństwie do Aamira nie miał uroczego wyglądu, nie był też, jak Salman, materiałem na gentlemana, ani zabijaką, jak Akshay. Ale czego brakowało w jego wyglądzie, nadrabiał nerwową energią i wiarą, że jeśli Shatrugan Sinha ze swoją twarzą dał radę, to każdy da.
Historia jego życia także miała znaczenie. Sierota, biorący ślub jeszcze przed debiutem, bez ojca chrzestnego w hermetycznej branży filmowej. Nie było przed nim nikogo podobnego, więc bezpardonowo zapoczątkował nową drogę. Patrząc z perspektywy czasu - wszystkie te czynniki - celowo czy przypadkiem - przygotowywały wzrost marki SRK. Młody, autor własnego sukcesu, autentycznie świecki w naznaczonej czynnikiem religijnym erze Babri Masjid, z hinduską żoną i nowoczesnym miejskim szykiem, Shah Rukh ucieleśniał ducha liberalnej młodości.

Etap 2. Koronacja - 1997-2002

Kiedy już utrwalił swoją obecność w umysłach piątkowej publiczności i ludzi z branży, w drugiej fazie kariery Shah Rukh stanął mocniej na nogach. Po "DDLJ" był już sztandarową twarzą określonego rodzaju kina. Od tego momentu przyjął kierunek umacniania swojej pozycji przez marketingowe partnerstwo z dużymi firmami producenckimi, jak YashRaj i swoimi ulubionymi Joharami. Filmy takie jak "Pardes", "DTPH", "KKHH", "Mohabbatein" i "K3G" przeznaczone były dla niemal wyłącznie nowo powstałych rynków - indyjskiego familijnego widza z miasta i diaspory.
Celowo czy nie, z punktu widzenia wizerunku, było to mistrzowskie posunięcie. Był teraz twarzą indyjskiej burżuazji, a kiedy Indie zyskiwały międzynarodową renomę jako podmiot gospodarczy, diaspora cieszyła się swoimi korzeniami i nowo odkrytą tożsamością.
Na tym etapie marka SRK nabrała kształtu. Jego machina PR szafowała tytułami, jak "King Khan", "Baadshah of Bollywood" i tym podobnymi. On sam wziął je na serio i zamęczał autopromocją przeplataną charakterystyczną dla niego błyskotliwością i dowcipem. Szczęśliwym trafem na ten czas przypada rozwój mediów elektronicznych, pełnych nowych kanałów poszukujących programów do wypełnienia czasu antenowego. To było pole do działania dla obytego w świecie mediów pana Khana. Jego "I'm the best" doskonale współgrało z rosnącym w społeczeństwie indyjskim poczuciem własnej wartości, a media jadły mu z ręki. Jego czar był tak wielki, że nagrody Filmfare (zwane indyjskimi Oscarami) od tego czasu stały się niemal balem kostiumowym obozu Shah Rukha Khana. On sam był ich gospodarzem, prowadzącym i zdobywającym trofea, do tego stopnia, że Aamir przez półtorej dekady odmawia uczestnictwa i przyjęcia nagrody.
Po raz pierwszy też mieliśmy pracującego ojca rodziny, który z tańca na weselach uczynił cnotę. Jego autolekceważące: "Jestem małpą, którą można wynająć dla rozrywki", często cytowane, wyrażało godność pracy, a drzemiący w nim marketingowiec wykorzystał to do cna.
Jeśli chodzi o rynek reklamowy, to jego nieustanna obecność w mediach zapewniała też popularność reklamowanych produktów. Wkrótce marka SRK była twarzą każdego produktu dowolnej branży, celującego w widza miejskiego.

Etap 3. Król, jego panowanie i bitwy - 2003-2008

Kiedy marka jest już mocno osadzona i ustabilizowana na rynku, następnym logicznym krokiem jest rozszerzenie jej oddziaływania i zwiększenie wartości przez stworzenie filii i związków.
Lata 2003-2008 były dla Shah Rukha czasem złotych żniw. Rzeczywiście i powiększył swoją markę, i wykorzystał jej nadzwyczajne możliwości. Oczywiście działając na tylu różnych frontach nie zawsze we wszystkim odnosił sukces. Spotkało go kilka pomniejszych niepowodzeń ("PBDHH" i "Asoka") i pojawienie się nowego, poważnego konkurenta w osobie Hrithika Roshana.
Marka SRK zmierzyła się z tym na dwa sposoby:
Przetrwanie: jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się. Zagrał z Hrithikiem w "K3G", który był kolejnym blockbusterem, i zagwarantował sobie, że pan Roshan wszedł na stałe do kręgu Khana.
Elastyczność: wrócił do początku i stworzył Red Chillies Entertainment, która zajmuje się produkcją filmową, efektami specjalnymi i komputerowymi, reklamą i leasingiem sprzętu filmowego. Jego wypad do świata telewizji nie skończył się tylko na produkowaniu programów. Zastąpił Amitabha Bachchana na jeden sezon na fotelu gospodarza KBC, odnosząc umiarkowany sukces.
Jego umiejętność obracania na swoją korzyść każdego wypadku, czy zdarzenia w życiu sprawiła, że kiedy miał problemy z kręgosłupem, nawet twój pies i moja babcia wiedzieli, że Shah Rukh Khan ma tytanowy dysk w kręgu c6 (nie, to nie jest techniczne określenie na tyłek).
W tym okresie SRK próbował też nowych dróg jako aktor. Wyszedł z bezpiecznego kręgu filmów dla diaspory. Na każde mało popularne "Paheli" miał sukces "Swades" czy legendarny "Chak De". I dobrze wiedział, że zawsze w odwodzie jest bezpieczny "Veer Zaara". Z perspektywy czasu widać, że to był najlepszy okres w jego karierze aktorskiej, przynoszący rok w rok kolosalne hity. Było pewne, że wywieszka "Baadshah" wisi na właściwych drzwiach.
Wyczucie czasu zawsze było kwintesencją historii marki SRK, jego przedsięwzięcia zbiegały się w czasie z wielkimi zmianami w gospodarce, zalewem zagranicznych inwestycji i wyczuleniem świata na wzrost indyjskiej łagodnej potęgi oraz, co nieuniknione - na Bollywood.
Ożywienie gospodarcze w połączeniu z jego własnym sukcesem sprawiły, że w pewnym momencie był twarzą 39 marek. Nie miało już znaczenia, czy lubisz go, czy nie, liczyło się tylko, że świetnie go znasz jako aktora i przedsiębiorcę, i że oczywiście używasz tego, co reklamuje.

Etap 4. Królewskie rozterki - 2008-2012

Być odnoszącym sukcesy artystą to jedna rzecz, a przedsiębiorcą - to zupełnie coś innego. Shah Rukh już podniósł poprzeczkę dla innych supergwiazdorów, a teraz był gotów wstąpić na pozornie nieznane wody.
Kupując franczyzę Kolkaty (Kolkata Knight Riders), król Bollywoodu wstąpił w świat drugiej największej obsesji naszego kraju - krykieta. Inwestując w IPL, Shah Rukh Khan stał się teraz impresariem sportowym, i to najpopularniejszym w lidze. Jednak tym razem sukces nie nastąpił automatycznie.
Jako marka miał wielką siłę przebicia i był na samym szczycie. Ale wokół świat zaczął się zmieniać. Na polu aktorskim zaczęło się to od wzrostu popularności Aamira Khana i jego etykietki "kina komercyjnego dla myślących". Z kolei nagły skok popularności Salmana, sięgający rozmiarów histerii, oznaczał, że wróciła formuła kina lat 70. Poza tym jego wpływ na młodych ludzi z miast został zagrożony pojawieniem się młodych aktorów, jak Ranbir Kapoor, i popularnością kina alternatywnego i jego gwiazd w formie wszystkich Abhayów Deolów tego świata. Po latach pojawiły się porównania. W kategoriach komercyjnych, zamiast baadshaha box-office'u mieliśmy teraz trójcę, o której dyskutowano w każdy ważny piątek. I nagle sam szczyt popularności nie był już tak samotnym miejscem. W międzyczasie gorsze od spodziewanego przyjęcie "Ra.One", projektu drogiego jego sercu, rzuciło cień na jego panowanie.
Na polu reklamowym, choć miał jeszcze sporo w zanadrzu, znacząca stała się utrata kilku kluczowych partnerów, jak Airtel. Szczególnie intrygujące było rozstanie z Pepsi. Nie tylko nieoczekiwanie porzucili go na rzecz Ranbira Kapoora, ale jeszcze się z niego ponabijali.
To raczej mało prawdopodobne, że się tego nie spodziewał. Po niemal piętnastu latach związku języki zaczęły plotkować o starzejącym się SRK i jego słabnącej więzi z młodzieżą. Przesadna promocja "Ra.One" nie wzmocniła też tego wizerunku marketingowca. Jego sportowa franczyza KKR stała się w IPL nierentownym żartem, podobnie jak stan, który reprezentuje. Towarzyszył temu bezprzedmiotowy jazgot i, jak na ironię, to właśnie Bengalczyk naruszył godność drużyny w blogu, który stał się narodową obsesją (fałszywy gracz IPL).
SRK jest dziś jak Microsoft. Wszechobecny, ważny, ale w modzie jest nie lubić go. Możesz to nazwać zmęczeniem materiału albo prawem grawitacji. Szczeliny stały się coraz bardziej widoczne. Jego własna utrata cierpliwości i konflikty nie pomogły w poprawie pozycji marki. Ostatni incydent na Wankhede nie był dobrym pijarowym zdarzeniem, wiecznie spragnione sensacji media gotowały się już z miotłą do wymiecenia kurzu po marce SRK. Ale takie są kaprysy losu. KKR doszli do finału i wygrali ligę IPL.

Imperium kontratakuje. Co niesie przyszłość

"Korechi Lorechi Jitechi Re", okrzyk Cezara "Veni Vedi Vici" po bengalsku. On sam zaczyna znowu robić to, w czym jest najlepszy, czyli ogłaszać: "Jestem najwspanialszy". Ale czasy są już inne i jeśli marka SRK chce nadal się liczyć, musi się do nich dostosować. Zwycięstwo KKR trzeba traktować jak okazję do wyregulowania dwóch silników, które napędzają markę, jaką jest SRK: Aktora i Przedsiębiorcy

Aktor SRK

Rzut oka na jego najbliższe projekty sugeruje raczej bezpieczne podejście. Są to: film Yasha Chopry, kręcony po ośmioletniej przerwie, i film Rohita Shetty'ego "Chennai Express" z Deepiką Padukone.
Nawet jeśli "Ra.One" był tylko w połowie sukcesem i pozostawił publiczność z uczuciem zawodu, to kryjący się za nim zamysł jest świetny dla marki SRK. Wypad w świat superbohaterów odmłodził go i przysporzył mu nowych fanów, dzieci, przyszłych widzów.
Trzeba zauważyć, że w wieku 46 lat "Don 2" posłużył mu lepiej niż "Rab Ne bana Di Jodi". Ma pozycję, która z góry zapewnia dobre otwarcie i może on pójść na ryzyko. Jeśli się to wie, to widać, że dwie najbliższe premiery nie są specjalnie ekscytujące. I martwi, że są aż dwie. Dwie siatki bezpieczeństwa.

Przedsiębiorca SRK

Otwarcie głoszona "małpa do wynajęcia" jest na pewno na wielu znaczących listach, co pozwala:
1. Wydoić każdą okazję
2. Zbudować trwałe partnerstwa biznesowe
Red Chillies Entertainment jest w pierwszej piątce największych producentów w indyjskiej telewizji, a wydział efektów specjalnych - najlepszą tego typu firmą w kraju. Leasingowanie sprzętu przynosi nieprawdopodobne zyski, a produkcja filmowa zarabia krocie na superhitach ostatnich pięciu lat.
Franczyza KKR zawsze przynosiła zyski, a z tegorocznym zwycięstwem w IPL oczekujemy lawiny złota. Na fali zwycięstwa, ze świetnym wyczuciem czasu, poszedł on jeszcze dalej i wyraził chęć kupienia drużyny futbolowej "Dempo."
Dzięki produkowanemu, młodzieżowemu "Student of the Year" wydaje się, że SRK wciąż trzyma rękę na pulsie popytu rynkowego. Bezwstydna sprzedaż dotąd dobrze mu służyła, ale czy nadal tak będzie? Na froncie reklamowym jest on wciąż niekwestionowanym królem i wielkości, i zasięgu. Jednak i w tym widać przesadę w podejściu a la "Ra.One". Kiedy jest się marką masową, decyzja o reklamowaniu podkoszulków może wydawać się łatwym wyborem, ale nie wiadomo właściwie, jak wielu celebrytów odrzuca takie propozycje, tak samo jak oferty filmowe. Ale to może być proste. On musi zdać sobie sprawę, że jeśli chce zapewnić trwałość swojej marki, może powinien zrezygnować z reklamowania produktów, które nie współgrają z jego bazową ofertą.
Bez wątpienia marka SRK jest wciąż istotna. Pytanie brzmi: dla kogo? Lojalni, a będzie ich zawsze wielu, zawsze znajdą argumenty. Liberałowie, do których odwoływał się kiedyś, oceniając jego obecną postawę i wybory zawodowe, potraktują go ulgowo na zasadzie chwilowego spadku formy przy ponadczasowej klasie, ale jak długo? Dla marki budowanej na uroku i pogodzie ducha z odrobiną pewnej siebie arogancji, zachowanie a la Salman Khan jest bezpodstawne i wygląda na pójście na skróty do popularności. Taka wrażliwość to słaby punkt. Wybrał wizerunek kapitalistycznej ikony, w jaskrawym przeciwieństwie do Aamira Khana, narodowego "naprawiacza świata," jego największą troską nie jest więc, jak zarobić więcej, tylko, że nie ma kontroli nad tym, którzy młodzi go uwielbiają
Młodzieńczość to nie tylko kwestia wieku. Rahul Dravid, zbliżając się do czterdziestki, jest wciąż wielką ikoną młodych. U aktora, przedsiębiorcy, którego termin przydatności jest o wiele dłuższy, wiek 46 nie powinien budzić niepokoju.

Co powinno zniknąć:
Wybuchy złego humoru i szowinizm
Na czym trzeba się skupić:
Dowcip, inteligencja, przedsiębiorczość, rozrywka

Jego biznes już jest wyczulony na te aspekty, teraz czas, aby jego wizerunek ekranowy i osobisty zrobił to samo.

Źródło:thinkrasta.com/brand-srk-cartwheels-back-into-the-winners-lounge


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"