w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Jestem pieprzonym twórcą newsów

Society, lipiec 2012
Tytuł oryginalny: "I am the f*****g one who makes news"
Autor: Raedita Tandan

Kiedy ktoś myśli: Shah Rukh Khan, wiele rzeczy przychodzi do głowy - król Bollywoodu, Baadshah Khan, romantyczny bohater i supergwiazdor, żeby wymienić tylko kilka. Ale ostatnimi czasy King Khan nazywany był zupełnie inaczej. Nazywany był zuchwale i agresywnie szczeniakiem, a nawet szaleńcem! Jego zachowanie mogło w umysłach wielu ludzi zrodzić wątpliwości, ale aktor zdołał powstrzymać własne. Spotkał się z krytyką, stał się obiektem dowcipów i jeszcze przyjął to wszystko ze spokojem, ponieważ jest człowiekiem, który nie wstydzi się przyznać do swoich szaleństw, jest człowiekiem, który nie boi się być sobą. Jest kimś, kto będzie nazywał rzeczy po imieniu i wyśle cię do diabła, jeśli uważasz, że nie jest to słuszne. Czy wszystkie te rzeczy umniejszają SRK jako człowieka? Myślę, że nie. Właściwie wierzę, że wszystkie te wartości czynią Shah Rukha właśnie tak czarującym. Wzbogacają jego osobowość i wyróżniają go od reszty. A co najważniejsze, udowadniają światu, że to, że jesteś osobą publiczną, nie znaczy, że nie jesteś ludzki.

Spotkałam się ze świętującym Shah Rukhem w jego wspaniałym bombajskim bungalowie Mannacie. W końcu ostatnio jego drużyna krykieta Kolkata Knight Riders (KKR) wygrała piątą z kolei edycję turnieju Indyjskiej Ligi Krykieta (IPL). Zanim zaczniemy wywiad, SRK gra rolę perfekcyjnego gospodarza domu, pytając mnie, czy dostałam coś do zjedzenia i patrząc na mój talerz ze śladami cukrowego syropu po pysznym kaala jamun zaserwowanym mi przez jego pracowników, uśmiecha się i mówi: "Ten został przysłany aż z Kalkuty. Jest pyszny". Podczas kiedy ja kiwam głową, on siada i zaczynamy. Jednakże zanim do tego przejdę, muszę was ostrzec: jeśli szukacie motywujących przemów czy słodzenia, przestańcie czytać właśnie teraz. To jest SRK - surowy i prawdziwy. I właśnie tak dlatego inspirujący, jeśli wolno mi dodać.

Od kiedy KKR wygrała IPL 5, świętowanie w tym domu nie ma końca. Zapytajcie Shah Rukha, jak się czuje, kiedy wreszcie wygrał pożądane trofeum, a on radośnie odpowie: "Jakoś zawsze wiedziałem, że wygramy. Czułem to cały czas. To właśnie miałem w głowie. Chennai (Chennai Super Kings) w finale przeciwko nam zdobył 190 punktów. Ale przed tym wciąż myślałem, że jeśli zdobędą więcej niż 196, to przegramy. Nie wiem, dlaczego tak czułem. Taką właśnie cyfrę miałem w głowie. Więc kiedy zdobyli 190 punków, po prostu wiedziałem, że wygramy".

Jaka zatem była tym razem różnica w podejściu KKR do rozgrywek? Czy zapamiętał, by nie powtarzać błędów z przeszłości? "Widzisz, w lidze T20 nie możesz uczyć się na swoich wcześniejszych błędach. W rzeczywistości nigdy nie możesz traktować wcześniejszych zwycięstw czy porażek jako lekcji, ponieważ każde boisko, każda strategia gry jest inna. Różnica między meczami T20 i jednodniowymi jest taka, że 50-overowy mecz daje ci wystarczającą ilość czasu, żeby skorygować błędy, jakie popełniłeś, a mecz T20 nie. Dodatkowo uważam, że Gautam (Gambhir, kapitan KKR) jest niezwykle wytrwały i zdyscyplinowany. Dokładnie wie, czego chce, i zna się na grze. Wiesz..." - mówi, bawiąc się telefonem - "Gautam nie dzwoni do mnie w sprawie krykieta. Dzwoni do mnie, mówiąc np. "Bracie, upewnij się, że ten dzieciak dostanie premię", albo "Bracie, ten dzieciak byłby bardzo szczęśliwy, gdyby dostał tę rzecz". Jednak w czasie aukcji poprosił mnie o coś. Powiedział, że drużyna była fantastyczna, ale on pragnie ode mnie tylko jednego. Chciał mieć w drużynie Sunila Narine. Nalegał na niego i wierz mi, kiedy składy drużyn zostały ogłoszone, 90 procent krykietowych ekspertów potępiło naszą decyzję, by nim grać, ale Gautam zawsze powtarzał, że on będzie wspaniały. I cóż, był".

Niewielu wie, że po finałach SRK poszedł spotkać się z Dhonim. Dodaje: "Dhoni jest mi naprawdę bardzo bliski. Zrobiłem z nim reklamę, więc łączy nas pewna więź. Właściwie w zeszłym roku Dhoni powiedział mi, że miałem najlepiej wyważoną drużynę w IPL. Lubię Dhoniego. Więc kiedy wygraliśmy finał, poszedłem do niego, uściskałem go i powiedziałem: "Tu bahut jeet gaya hai" (Graliście bardzo dobrze), więc to w porządku, że my wygraliśmy". A on po sportowemu powiedział mi, że nasza drużyna zasłużyła na to zwycięstwo".

Podczas ceremonii wręczania nagród po zakończonym meczu Gautam wyszedł naprzód i zaczął od słów, że kapitan jest tylko tak dobry jak dobra jest jego drużyna. Shah Rukh na pytanie, czy Gautam zadrwił sobie z M. S. Dhoniego, kapitana Chennai, natychmiast mówi: "Nie, nie sądzę, by to zrobił. Widzisz, oni postrzegają krykiet zupełnie inaczej niż ty i ja, którzy coś tam wiedzą o grze. Rozumieją go bardzo technicznie. W rzeczywistości Dhoni, Dada (Saurav Ganguly) i wielu, z którymi rozmawiałem, są fachowcami pod tym względem. Mają w składzie określonych serwujących dla konkretnych zawodników. Może się to wydawać głupie dla ludzi oglądających mecz, ale tak to działa. Gautam jest bardzo pewny i wierzy, że drużyna musi mieć formację, gdzie X ma robić to, a Y tamto. Kiedy znajdziesz się na spotkaniu drużyny, jesteś zaskoczona tym, o czym oni wszyscy myślą. Jako ktoś z zewnątrz, wszyscy mówimy, że ten gracz jest na złej pozycji, ten facet nie ma koordynacji ręka-oko itd. Gautam naprawdę wierzy, że kapitan jest tak dobry jak jego drużyna, ponieważ jeśli oni nie grają według planu, wtedy pojawia się problem. Właściwie Dhoni ma tak samo".

Zatem jak duży był tym razem wkład SRK w drużynę? "Cóż, kiedy jesteś właścicielem od tak wielu lat, nie możesz przeszkadzać, ponieważ to tak, jakby pouczać operatora kamery, jak oświetlić ujęcie. Nie można tego robić nawet jak się siedzi wokół stołu, gawędząc przy obiedzie. Nie możesz powiedzieć np.: "Gautam, nie sądzisz, że powinniśmy nim zagrać? To nie w porządku" - przerywa. - "Nie rozmawiałem w ten sposób z żadnym kapitanem. Raz tylko powiedziałem do Dady, że wszyscy mówią, że powinniśmy pierwsi zbierać piłki, jeśli wygramy rzut, ponieważ zanosi się na deszcz, a on się zgodził. Myślę, że to był ten jedyny raz, kiedy powiedziałem coś takiego. Jay (Metha) i Juhi (Chawla) także nigdy tak nie rozmawiają".

To, że jest uszczęśliwiony faktem, że jego drużyna wygrała turniej, jest oczywiste, ale Shah Rukh nigdy nie zapomni, ile było z tym nerwów. "Dużo się modlę, ale tamtej nocy modliłem się ogromnie. Nie wiem, dlaczego, ale po prostu myślałem, że muszę sprawić, w sercu i głowie, by to się stało. Naprawdę wierzę, że możesz wpływać na duszę".

Cóż, tak się stało, i biorąc pod uwagę fakt, że KKR znajdowali się w ostrym ogniu krytyki przez niemal cztery lata, on musiał poczuć sens rehabilitacji po zwycięstwie. "Ponieważ jesteś pisarką" - przerywa - "powiem ci, co napisałem po naszym zwycięstwie. Napisałem to o piątej rano w dniu, w którym wygraliśmy. To będzie odpowiedź na twoje pytanie, czy poczułem sens rehabilitacji, czy nie. Napisałem to także dlatego, że chciałem wiedzieć, co wtedy czułem. Próbowałem analizować swoje uczucia, ponieważ miałem poczucie pustki i dziwaczności. Nie czułem żadnej z tych rzeczy, które, jak mi się wydawało, będę czuł po zwycięstwie w IPL. Uwaga..." - otwiera swojego smartfona i zaczyna czytać na głos - "Zdałem sobie sprawę, że nigdy nie byłem w stanie nauczyć się zimnokrwistej obiektywności. Jestem ekstremalnie subiektywny. Dobro, zło, egoizm, egocentryzm, ale nigdy nie byłem w stanie nauczyć się zimnokrwistej obiektywności w stosunku do takich rzeczy, jak to, jak powinienem się zachowywać, bo tak ludzie o mnie myślą… Przykro mi to powiedzieć, ale zdałem sobie sprawę, że ludzie istnieją w bardzo małych pudełkach pełnych własnych osądów i ograniczeń. Bardzo małych pudełkach".

Kontynuuje na tym samym oddechu: "Oglądałem TV po tym całym incydencie z MCA i zdałem sobie sprawę, że ich pudełka są mniejsze niż mój 42-calowy plazmowy telewizor i że mnie zranili. Od lat mnie ranią. Nie mają nade mną żadnej władzy, ale mnie ranią. Zastanawiam się, dlaczego teraz nie czuję gniewu czy satysfakcji, ale ilekroć ich widzę, każdy z nich symbolizuje mój ból. Dlaczego symbolizują mój ból? Ponieważ jako aktor nie chciałem niczego więcej, niż tylko być przez nich zaakceptowanym. Jestem przeciętnym facetem z klasy średniej, który chciał tylko być przez wszystkich kochany. To mój problem" - dodaje szczerze. - "Zawsze dawałem, a oni zawsze brali. Nie boję się dziennikarzy, prezenterów wiadomości, twórców opinii ani nikogo, ale zawsze daję, bo czuję, że tylko tak będę przez nich zawsze lubiany. Oni tego nie widzą. Wiesz, dlaczego oni tego nie widzą? Ponieważ symbolizuję ich ból. Przypominam im to wszystko, czego nigdy nie zdobędą". Patrząc nieco bardziej poważnie, przewija tekst w telefonie i mówi: "Mój gniew minął".

Gdy tylko kończy czytanie, nie mogę się powstrzymać i pytam, jak często pisze, a on w prawdziwym stylu SRK mówi: "Piszę, ilekroć siedzę sam. Nie mam wtedy nic do roboty. Pewnego dnia pewnie otworzę własną gazetę".

Cały on - jedyny aktor w Bollywood, który potrafi być jednocześnie dowcipny i refleksyjny. To prawdziwy dar. Wciąż myśląc o tym, co powiedział, SRK natychmiast dodaje: "Wiem, że ludzie będą myśleli: "Ale narcyz!". Albo powiedzą: "Czy on myśli, że jest Bogiem?" - mówi szczerze, a kiedy już ma ciągnąć dalej, wchodzi jego żona Gauri i mówi mu, że jest spóźniony na wizytę u dentysty. Na to Król Khan śmieje się i mówi: "Daj spokój, poczeka, kochanie. Wygrałem IPL. Dobrze obiecuję, pójdę, tylko daj mi 15-20 minut".

Przyjmując jego słowa, Gauri wychodzi, a Shah Rukh uśmiecha się: "OK, więc gdzie byłem? A tak, mówiłem, że nie jestem narcystyczny. Jestem w dziwny sposób symbolem tych wszystkich rzeczy, które chcieliby mieć. Chcę powiedzieć ludziom, którzy osądzają i analizują, że fajnie jest być szczęśliwym, że możesz być szczęśliwy bez narkotyków, alkoholu, bez pieprzenia heroin. Ja taki właśnie jestem. Nie muszę szukać powodów do szczęścia. To jest to, na co pracuję, zwyczajnie chcę, by ludzie mnie kochali i chcę im dawać szczęście. Kiedy więc wygrywam, każde uczucie złości, mściwej satysfakcji czy postawienia na swoim - wszystkie znikają".

Prócz zdobycia pucharu jednej rzeczy z tego roku SRK nigdy nie zapomni, incydentu na stadionie Wankhede, gdzie wdał się w burdę z przedstawicielami Bombajskiego Stowarzyszenia Krykieta (MCA). "Nie usprawiedliwiam swoich działań, ale bardzo za nie przepraszam. Nie rozumiem, dlaczego zrobiono z tego taką wielką sprawę i co to za rodzaj prawa własności. Jeśli przyjdziesz do mojego domu i pójdziesz do innego kąta, nie zamierzam krzyczeć i upominać cię za to" - mówi rzeczowo. - "Mam na myśli to, że nie masz zamiaru ukraść czegoś, na co popatrzyłaś. Tak, oczywiście, nie możesz skakać w butach po mojej kanapie, a ja nie będę skakał w butach po twoim boisku. Znam zasady. W dodatku nie poszedłem tam jako właściciel. Poszedłem tam odebrać swoje dzieciaki. Nie znieważam małych dziewczynek, nie robię tego. Znieważyłem faceta, zrobiłem to, ale nigdy nie będziesz do mnie mówił tak obraźliwie, używając nieparlamentarnych słów, ponieważ moje dzieci nie są wychowywane po to, by czegoś takiego wysłuchiwać".

Po incydencie zostało napisane o aktorze wiele negatywnych rzeczy. Został, mówiąc wprost, skazany za swoje zachowanie. "Wiesz, moja rodzina nawet nie chce oglądać moich filmów. Moje dzieci nie widziały wielu moich filmów. Nigdy nie jest tak, że kiedy tata ma w piątek premierę, rzucamy wszystko, odwołujemy spotkania z przyjaciółmi, siadamy z popcornem i oglądamy film. Nigdy im nie tłumaczyłem, jak ważny dla taty jest ten piątek. Nie rozumieją tego. Faktem jest, że nie jestem ich ulubionym bohaterem, nie jestem nawet na drugim miejscu. Najważniejsze, że oni nawet nie myślą o mnie jak o bohaterze" - mówi poważnie. "Ale potem pada na nie cień tego wszystkiego, co zostało o mnie napisane, co się mówi i omawia, i twierdzę, iż to fatalne, że ktoś, kto chciał tylko dawać ludziom szczęście, musi się napracować, żeby objaśnić dzieciom pewne rzeczy tak, by potraktowały je jak żart".

To oczywiste, że te sprawy głęboko go dotykają. W rzeczywistości początkowo marzenie SRK, by wygrać IPL, miało jeden motyw - zamknąć usta jego krytykom. Twierdzi: "Stałem się przez to wszystko bardzo zły i niespokojny. W pewnej chwili nawet powiedziałem: "OK, muszę wygrać IPL, bo ludzie mówią, że nie wiem, jak prowadzić firmę. Nigdy niczego się nie domagałem, nie stwarzałem pozorów, nie udawałem poprawności politycznej. Teraz wszyscy wokół odwracają się i mówią: "Nie powinieneś być taki jak kiedyś, zachowuj się poprawnie". Jest wielu aktorów, którzy są cholernie poprawni. Ja chcę być sobą".

Wysonduj go, dlaczego według niego to wszystko teraz się dzieje, a on odpowie ci stanowczo: "Ponieważ myślę, że to nudne, ludzi znudziły moje sukcesy. Dam ci przykład, spójrz na Dhoniego. Facet jest wspaniałym kapitanem, doskonałym krykiecistą, jest indyjskim marzeniem, ponieważ pochodzi z małego miasteczka. Jest bogaty, ma basen na tarasie, ale od ostatnich czterech-pięciu miesięcy nie jest wystarczająco dobry. Ludzie od dawna próbowali osłabić nawet Sachina (Tendulkara), ale Sachin to mądry facet. On jest wszystkim. Siedział cicho i robił swoje. On jest taki, jaki powinien być wzorzec do naśladowania. Jest doskonałą istotą ludzką. Ja nie jestem i nie chcę być. Nie kwestionuję jego wizerunku, wszak większość gwiazd tworzy pewne wyobrażenie o sobie".

Inną sprawą, która niepokoi SRK, jest sposób, w jaki ludzie podsumowują aktorów. Shah Rukh stwierdza: "Nie lubię żadnych analiz na czyjkolwiek temat. Nie analizuję. Gdybym powiedział w wywiadzie coś takiego jak: "Chodź tu, dupku", nastąpiłby koniec świata. Mówiliby: "Oh, SRK ne aisa bol diya. Woh uthke chala gaya" itd. Idę więc na teren MCA, wściekam się i okazuje się, że nic gorszego nie mogło się zdarzyć po Hiroszimie i Nagasaki, przez te pieprzone cztery godziny. Chciałbym im powiedzieć, że oni tylko czytają newsy, a ja jestem ich pieprzonym bohaterem. Nie miałbyś newsów, gdybym się nie urodził. Wiec nie analizuj mnie" - mówi stanowczo. - "Gdybym się z tobą spotkał (do kolegi dziennikarza) i powiedział: "Chodź tu, ty palancie", to będzie afera, ponieważ jestem wzorem, a on nie, oni są tymi, którzy mają kij w dupie. Naprawdę chciałbym napisać artykuł na temat gwiazdorstwa prezenterów wiadomości. Oni są celebrytami większymi niż my. Nagle stają się gwiazdami, a skoro tak, nie ma powodu, żeby patrzyli na mnie z góry. Mają tupet, makijaż i są wyszczekani. Są gwiazdami. W TV znaczą więcej niż ja".

Zanim zadam mu kolejne pytanie, jego śliczna córka Suhana wchodzi do pokoju. Ubrana w różowy podkoszulek Burberry i czarne spodnie, ściska Shah Rukha i przymila się, prosząc, żeby pouczył ją matematyki. Patrzy na nią z miłością, całuje ją w policzek i obiecuje pouczyć ją, jak tylko wróci od dentysty. Czy sądzi, że Suhana przyniosła szczęście jego drużynie? "Nie, Suhana ma szczęście, bo jest moją córką". Suhana towarzyszyła SRK przez większość meczów, ale jego syna Aryana nie było, ponieważ miał egzaminy. "On jest taki jak ja. Jeśli coś złamie mu serce, wycofuje się. Powiedział: "Człowieku, co to za drużyna? W życiu nie wygrają". Został zraniony, a kiedy jesteś tak załamany, możesz tylko iść naprzód. I tak zrobił. Teraz ewidentnie już tak nie myśli. Teraz myśli, że wygraliśmy, bo on się wycofał. Mówi, że zawsze już będzie się wycofywał, żebyśmy zawsze wygrywali. Poświęcił się. To taki jego przesąd. Lubię moją córkę, ponieważ ma odporność. Jest drobna, ale silna".

Ostatnimi czasy IPL spotkało sporo krytyki. Zanim skończę, Shah Rukh ripostuje: "Kilku parlamentarzystów powiedziało: "Bollywood nie powinno zajmować się krykietem". A do parlamentu może wchodzić? Facet, co ty wygadujesz? Gdy stanęła przed tobą pani Rekha, szczęka ci opadła i prosiłeś ją o autograf. Widocznie musieli posłać ją przez drzwi premiera. Zakładam, że w parlamencie mają być tylko parlamentarzyści, a nie ludzie z zewnątrz. Więc to oni cisnęli się wokół niej i chcieli ją zobaczyć. To bardzo głupie, bo nikt nie staje w obronie Bollywood. Nie bronię tego, co ludzie postrzegają jako Bollywood - narkotyki, seks, rock and roll, alkohol, bójki, obłęd, szaleństwo umysłowe, egoizm" - myśli przez kilka sekund - "Przypuśćmy, że wdam się z tobą w bójkę w barze z powodów osobistych, nie mam zamiaru zacząć utożsamiać ciebie z dziennikarstwem i mówić, że powinnaś dostać zakaz wstępu. Nie jesteś zła tylko dlatego, że jesteś dziennikarką. To twoja praca. Jesteś zła, ponieważ chciałaś być zła, co na swój sposób także jest w porządku. Zatem nie możesz mówić, że to z powodu Bollywood stało się coś złego. Poza tym przez wiele rzeczy jesteśmy znani na arenie międzynarodowej. Na arenie międzynarodowej jesteśmy znani z wielu rzeczy, ale głównie z Bollywood. Nie możesz więc z niego szydzić, jednak tu, w naszym kraju używamy go zamiast przekleństwa i o wszystko go oskarżamy" - mówi SRK z ożywieniem i kontynuuje: "Ostatnio na jednym z meczów IPL Preity (Zinta) wściekła się i zaczęła kwestionować decyzję sędziego. Nie powiedziała tego dlatego, że jest z Bollywood. Powiedziała to, ponieważ kocha swoją drużynę i chciała, by jej drużyna wygrała. Nawet jeśli nie byłaby gwiazdą filmową, musiałaby to zrobić. A może ludzie wierzą, że skądkolwiek jesteś, powinieneś mieć nakaz bycia poprawnym cały czas".

Chociaż może to robić, bo jest aktorem, SRK nie wierzy w nieustającą poprawność. "Właściwie to wierzę, że jeśli zacznę tak robić, pojawią się wyedukowani chłopcy z niższej klasy średniej, którzy zaczną myśleć, że żeby być sławnym, musisz być politycznie poprawnym. A to nie jest prawda. By być sławnym, musisz wierzyć, musisz ciężko pracować, musisz być wspaniały i szalony, albo cokolwiek, ale musisz robić swoje. Nie chcę na nikim sprawiać wrażenia, że żeby być sławnym, trzeba być dobrze wychowanym".

Popieram z całą mocą. Kiedy już mamy kończyć, ponownie wchodzi Gauri. "Och, nie! Ona mnie zabije" - śmieje się Shah Rukh. - "Muszę się zbierać. Dentysta czeka". Uśmiechając się do niego, mówię, żeby podsumował to, co mówił. "Widzisz, w porządku jest mieć duży dom. W porządku mieć ekstrawagancki samochód i w porządku założyć podarte dżinsy i pójść w nich na wytworną kolację. Nie mówię, że jestem taki jak on, ale jesteśmy bardzo dumni z faktu, że Ghandi-ji powiedział, że wszędzie może pójść w dhoti. I właściwie to było nie tylko patriotyczne, ale i przeciwko ustalonemu porządkowi, a to w porządku być przeciwko establishmentowi" - kończy SRK.

Nie, nie jest buntownikiem. Mówi to, w co wierzy. W czasach, kiedy niemal każda osoba publiczna chce mieć idealny wizerunek, jest ktoś, kto trwa przy tym, w co wierzy i tego się trzyma. I myślę, że to naprawdę godne podziwu.

Tłumaczenie: an87
Korekta: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"