w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Filmfare

Artykuł ze stycznia 1998 roku
Autor: Jitesh Pillai


Jeśli patrzy się niewprawnym okiem, wygląda to, jakby przechodził atak epilepsji. Wymachuje ramionami, wrzeszczy, tupie, wyczynia grymasy, które odsunęłyby w cień wyczyny Johnny'ego Levera.

Poznajcie Piotrusia Pana alias Shah Rukha Khana, który właśnie nagrywa dubbing do jednego ze swoich, będących w fazie postprodukcji, filmów. To wyjaśnia gimnastykę twarzy.

W wieku 32 lat jest wciąż jak dzieciak zagubiony w labiryncie sklepu z zabawkami. Mówi mi: „Kiedy byłem nastolatkiem, trzydziestolatkowie byli już dla mnie „wujkami”. A popatrz na mnie, jak się ubieram i gram. W sercu jestem wciąż pięciolatkiem. To pomaga mi przed kamerą.  Żeby być aktorem, musisz być jak dziecko. Pamiętasz, jako dzieci byliśmy kompletnie niesamolubni, nikogo nie osądzaliśmy. Takie przymioty pomagają, kiedy grasz, uwalniają od kompleksów i zahamowań”.

Ale najpierw to, co najważniejsze. SRK właśnie został tatą ślicznego dziecka, któremu chce nadać imię Aryan. Powiedzieć, że jest podekscytowany, to tylko stwierdzić oczywistość. Jego brązowe oczy błyszczą ze szczęścia. Mówi: „Mam nadzieję, że Aryan będzie wyglądał jak mój ojciec. On był bardzo przystojny”.

A czy on będzie równie dobrym ojcem dla swojego dziecka?

„Będę lepszym ojcem niż moi rodzice byli dla mnie. Umarli za wcześnie, zostawili mnie samego. Ale ja będę żył, dla mojego syna”.

W napadzie szczeniackiego humoru mówi: „Mój syn będzie flirciarzem całą gębą. Zdaje mi się, że już puszczał oczko do pielęgniarek w szpitalu Breach Candy, gdzie się urodził. Mam nadzieję, że będzie takim rozrabiaką, jak Macaulay Culkin w „Kevin sam w domu”. Ale jeśli się okaże, że jest grzeczny i dobrze ułożony, to też fajnie. Ma być uczciwy i szanować starszych. Tego się po nim spodziewam.

Mówiąc szczerze, znienawidziłem siebie samego, widząc Gauri przechodzącą przez cały ten bolesny proces. Znamy się już 13 lat i przez ten czas nigdy przy mnie nie chorowała. A teraz, przeze mnie, musiała znieść tyle bólu.

Choć wszyscy mówią, że mój syn jest podobny do mnie, ja uważam, że jest dokładną kopią Gauri. Od razu przylgnął do mnie, próbuje nawet ze mną rozmawiać. Nauczę mojego syna, żeby chwytał wszystkie okazje, jakie się nawiną, nie czekał, aż same do niego przyjdą. A kiedy dorośnie, będę flirtował ze wszystkimi jego dziewczynami. To pewne”.

Wyraz twarzy SRK zmienia się z dziecięcego w ostry jak brzytwa, a ton głosu z przyjaznego w napastliwy w zależności od klimatu rozmowy.

Jego ostatnia premiera, „Dil To Pagal Hai”, została bardzo niechętnie ogłoszona hitem. Wśród krytyków wywołała mieszane reakcje. Wybucha: „Smutno mi, kiedy ludzie reagują negatywnie na film. Faktem jest, że „Dil To Pagal Hai” jest sporym hitem i żaden dystrybutor nie straci, a sporo na nim zarobi.”

SRK nadal naciera: „Samozwańczy „znawcy” rynku twierdzą, że moje filmy nie mają dobrych otwarć w C-centers (nie wiem, czy to oznacza miasta, prowincję, czy rynki zagraniczne, nie znalazłam tego określenia – przypisek Mowilka). Co za stek bzdur! Jak to jest, że nie odnotowali, że „Dil To Pagal Hai” zarobił 1,5 crore’a w ciągu pierwszego tygodnia wyświetlania w Birmingham?

Wydaje mi się, że to reakcje ludzi na film stają się stereotypowe. Wszyscy chcą filmów z określonych szufladek, w mgnieniu oka osądzają, który jest klapą, a który hitem”.

To, że „Dil To Pagal Hai” grzeszy małym prawdopodobieństwem postaci, nie zmienia opinii Khana. Wypuszcza jeszcze jedną serię pocisków: „Sądzę, że krytycy mylą prawdopodobieństwo postaci z zasadą jedności miejsca, czasu i akcji. Jakie znaczenie ma, gdzie mieszkam i kim byli moi rodzice? „Dil To Pagal Hai” jest filmem o miłości i miliardach odcieni jej emocji. To nie był film familijny w rodzaju „hum aur hamare bache”.

„Inni marudzą, że w filmie brakuje konfliktu i problemów” – mówi SRK, odpowiadając na ten zarzut. „Moją jedyną odpowiedzią może być: czy dziś miłość nie jest największym z problemów? Miłość robi z ciebie egoistę. Powoduje taki ból serca, wznieca takie płomienie, jest początkiem tak bardzo dynamicznych relacji. Popatrz na te wszystkie chwile w filmie, które szarpią struny twojego serca. Na przykład scenę, w której tulę do siebie Karismę i mówię, że to nie jej ani moja wina, że jej nie kocham. To wina Boga. Uważam, że zostało to pięknie przedstawione.

Nawet w scenie, w której mówię sarkastycznie Akshayowi Kumarowi, że teraz Madhuri pewnie nas opuści i wyjedzie, jest tyle napięcia. Uwielbiam też dialog, podczas którego Karisma mówi: „Maine mohabbat ko dosti ka naam ke diya, tum aisa mat karo”. Czy to nie jest prawdziwe?  Czy nie zdarza się każdemu z nas, że nasza miłość nie jest odwzajemniona?

A jeszcze ktoś mnie zapytał: „Arrey, czemu to Akshay Kumar wykonuje piosenkę tytułową?” Uwierzysz? Tak właśnie tutaj pracują niektóre móżdżki. Ani przez moment nie przemknęła mi przez głowę myśl, że to ja powinienem wykonywać piosenkę tytułową”.

W obronie „Dil To Pagal Hai” wytacza ciężkie działa. Argumentuje: „Uwielbiam nastawienie Yasha Chopry. Dokończył pracę nad filmem w wyznaczonym czasie. Nakręcił ten film z miłością. W końcu nie ma zwyczaju pobłażać sobie jak niektórzy reżyserzy, którzy rozwodzą się przez trzy do pięciu lat nad jednym, cienkim jak papier scenariuszem. W końcu nie tworzymy Dziesięciu Przykazań”.

Czy „Dil To Pagal Hai” oznacza powrót do miłych i lekkostrawnych ról jak w „Kabhi Haan Kabhi Naa” czy „Dilwale Dulhania Le Jayenge”? Zapytaj go, a on wybucha: „Mam dość romantycznych opowieści. Nie wierzę w nie. Yash Chopra jest jednym z najlepszych w ich tworzeniu. Po tym, jak pracowałem z mistrzem takim jak on, co jeszcze mógłbym zrobić? Nie chcę tutaj wyglądać na rozczarowanego, ale faktem jest, że wolę „Facetów w czerni” od cukierkowatego „Ja cię kocham, a ty śpisz”.

Kontynuuje z szybkością torpedy: „W naszych filmach nie tworzymy już postaci. Gramy kukiełki. Tańczymy, śpiewamy, płaczemy, wszystko na przestrzeni trzech godzin. Robimy najbardziej nieprawdopodobne rzeczy z nadzieją, że na ekranie wypadną wiarygodnie. Nie chciałbym, żeby to brzmiało jak nędzna wymówka, ale jestem człowiekiem rozrywki, a nie listonoszem roznoszącym wiadomości. W filmach czasami zabijam, czasami uciekam z dziewczyną... nawet zrzuciłem jedną z dachu. Chodzi o to, ale przywabić widownię na każdy możliwy sposób. A ja jestem produktem na sprzedaż, muszę przekonać nabywcę, żeby zabrał mnie do domu. Jedno jest pewne – moje występy są realne. Tylko to jest realizm większy niż życie”.

Sącząc ulubioną pepsi, Shah Rukh deliberuje: „Mój kierowca powinien lubić filmy, które robię. Jego opinia ma dla mnie znaczenie.

Jestem produktem lat 90. Nazwij mnie yuppie, sprzedawcą, businessmanem czy jakkolwiek. Zrobię wszystko, żeby mój film był dobrym produktem marketingowym.

„Ram Jaane” podobał się określonej grupie widowni. Adekwatnie, „Dil To Pagal Hai” przeznaczony jest dla ludzi na innym poziomie. Byłoby idiotyzmem uważać, że za każdym razem, robiąc film, uszczęśliwimy 800 milionów widzów”.

Ponieważ temat „Dil To Pagal Hai” jest świeży i gorący, rozmowa wciąż krąży wokół niego. Shah Rukh mówi dalej: „Mansoor Khan powiedział mi, że po zobaczeniu „Dil To Pagal Hai” musi teraz dorównać jego standardom. Ten film był naprawdę kinem dobrej jakości. Nie odważyłbyś się powiedzieć, że strona wizualna, plany zdjęciowe, kostiumy i nasze role były pospolite, prawda? Czy nie kwalifikuje go to do rangi jednego z pięciu najlepszych filmów roku? Czy nie jest klasą sam dla siebie? Ile filmów, które miały premierę w tym roku, może się pochwalić tak pięknymi scenami, jak „Dil To Pagal Hai”?

Naszym celem było powiedzieć widowni, żeby dobrze się bawiła. Mieliśmy nadzieję, że nasze przekonania wychodzą naprzeciw ich oczekiwaniom. Jeśli tak się stało, to wspaniale. Jeśli nie, przepraszamy, następnym razem postaramy się bardziej. Nie nakręciliśmy tego filmu dla satysfakcji pseudo-intelektualistów czy krytyków. A przynajmniej „Dil To Pagal Hai” podniósł poprzeczkę dla następnych filmowców”.

Kolejnym zarzutem było, że moja rola nie była typowym występem w stylu Shah Rukha. Na miłość boską, może mi ktoś powie, czym jest „typowy występ w stylu Shah Rukha”? Wygląda na to, że obrywam po głowie, jeśli go wykonuje i jeśli go nie wykonuję. Mówi się też czasami, że w moich filmach jestem nadekspresyjny i powielam sztampę. Innym razem dowiaduję się, że byłem za bardzo „wycofany”. Teraz znów się sarka, że nie dałem z siebie wszystkiego. Odczepcie się! To raczej wymagania i opinie pewnych ludzi robią się schematyczne i sztampowe”.

Shah Rukh przyznaje, że odejdzie od takich stereotypów dopiero, kiedy – być może za kilka lat – zacznie reżyserować swoje własne filmy. Ale nie będzie w nich występował jako gwiazda. Śmiejąc się wywraca oczami i mówi: „Kiedy już będę kręcił, aktorzy – farciarze więksi ode mnie będą mieli wielkie szczęście, że to ja będę ich reżyserował”.

Kończy się czas na dubbing. Do studia zagląda następna gwiazda. Kiedy sławy spotykają się w miejscu publicznym, zachowują się jak studenci przy automacie do gier, którzy nie widzieli się od wieków. Nic dziwnego, że natychmiast rozpoczynają pogawędkę o wspólnych sprawach.

Następnie znowu siedzimy w jego aucie, mknąc w kierunku domu. Rozmawiamy o projekcie wspólnego filmu z Aamirem Khanem, reżyserowanego przez Rajkumara Santoshi. Scenariusz jest wciąż w fazie tworzenia. SRK rozważa: „Praca z Aamirem byłaby bardzo interesująca. Jeśli on jest psem rasowym, to ja mieszańcem. On jest bardzo na serio, a ja się wygłupiam, to musi dać ciekawy efekt. Może przejmę trochę jego refleksyjności i skłonności do przemyśleń. On nauczy się, jak się wyluzować i rozpogodzić”.

Drażnię go zdaniem, że każdy z nim wywiad w pisemku dla fanów mówi o tym, jak kocha on swoją żonę i psa (dokładnie w tej kolejności). Niepoprawny gawędziarz mówi: „Nie uważam, że fajnie jest mieć romanse. Nie przyłapiecie mnie z opuszczonymi spodniami. Cały swój ekshibicjonizm wyładowuję, grając.

Nie mógłbym mieć romansów z moimi koleżankami z planu. Mamy kompletnie aseksualne stosunki. Są moimi kumpelkami i dlatego czujemy się zupełnie komfortowo, grając przed kamerą nawet najbardziej intymne sceny. Dlatego tak lubię pracować z Madhuri Dixit i Juhi Chawlą. Kiedy kręciliśmy scenę „Powiedz, że mnie nie kochasz” do „Dil To Pagal Hai”, Madhuri i ja wygraliśmy doskonale każdy jej niuans. Podczas pracy nad „Anjaam”, „Koyla” i „Dil To Pagal Hai” Madhuri i ja bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Uważam, że jest jedną z najlepszych aktorek, z jakimi pracowałem.

Także z Juhi Chawlą, w scenie z „Yes Boss”, w której dmucham drobinkami proszku w jej oczy, wręcz weszliśmy w to ujęcie. Wiem, że nie byłbym w stanie powtórzyć tych scen. Praca z Juhi i Madhuri to jak spełnienie marzeń całego życia. Tęsknię za nimi, kiedy nie pracujemy razem... a szczególnie wtedy, kiedy kręcę coś z mało interesującymi gwiazdkami albo bufonami, którzy już myślą, że są wielkimi artystami”.

Słodkie kłamstwa nie należą do repertuaru Shah Rukha. Konsekwentnie unika pułapek, w jakie wpadają obecne gwiazdy, jak próżność czy egocentryzm. Pozostają jednak produkty uboczne, jak luksusowy mercedes czy willa. Odpiera znowu atak: „Tak jest. Dom i samochód to moje jedyne zachcianki i dajcie mi się nimi cieszyć. Oprócz nich jestem tak samo prosty i nieskomplikowany, jak 10 lat temu. Nie wtrącam się w pracę moich reżyserów. Dostaję po łbie od żony, jeśli staram się być za bardzo zabawny albo gwiazdorzę. I jestem najlepszym aktorem w tym kraju. Temu nie zaprzeczysz”. Mówiąc to, odwraca się błyskawicznie do najświętszego ze świętych miejsca w swoim domu, żeby poudawać dorosłego przed swoim małym synkiem.

Ale miejmy nadzieję, że ten Piotruś Pan, dla naszego własnego dobra, nie wydorośleje. Bo inaczej nasza kraina Nigdy-Nigdy nie będzie już taka sama.


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"