|
w skrócie
autobiografia
wywiady
artykuły
o filmach
Still Reading Khan
mapa wspomnień
co lubi SRK ?
nagrody
inni o SRK
|
Artykuł urodzinowy
DNA India, 2006r.
Autor: Lata Khubchandani
Tego listopada Shah Rukh
wchodzi w swój 41 rok życia, początek nowej dekady i
15-lecie swojego bycia w branży filmowej. Choć opisano go
już na tyle sposobów, jest jednak wciąż jego jedna nieznana
właściwość. Jest to uczucie niemal wyobcowania w stosunku do
wszystkiego, co osiągnął. Tak jakby mógł to i zabrać, i
porzucić. Tak, jakby równocześnie miało to i nie miało dla
niego żadnego znaczenia. Ta cecha sprawia, że jest on
interesujący jako studium i bardzo ludzki. Mało jest w nim
sztuczności i udawania. Jest szczęśliwy, kiedy jest
szczęśliwy, zły, kiedy jest zły, smutny, kiedy jest smutny.
I zawsze interesujący. Bo jest interesujący.
Rozbrajający Shah Rukh Khan
To jest słowo, którym się posługuję, żeby opisać Shah Rukha
Khana. A używa on swojej umiejętności do rozbrajania bardzo
skutecznie i bardzo nieuczciwie, żeby się wykręcić od niemal
wszystkiego. W jego przypadku to niewinne słówko nabiera
prawie uświęconego znaczenia. Chyba żaden inny przymiotnik
nie pasuje do niego bardziej akuratnie (a język angielski
nie przestaje fascynować mnie swoją subtelnością).
Shah Rukh i ja rozpoczęliśmy nasze godne podziwu kariery
równocześnie, w 1991 roku. Nie mając ani wykształcenia, ani
doświadczenia dziennikarskiego, uważałam, że przeprowadzanie
wywiadów polega na tym, że dzwoni się do tego czy tamtego,
ustala się datę, spotyka się z gwiazdą i pisze swój kawałek.
Proste. Kiedy poproszono mnie po raz pierwszy o wywiad z
Shah Rukhiem Khanem, zadzwoniłam do niego, odebrał,
wyznaczył termin i zniknął, kiedy termin nadszedł.
Zdezorientowana zadzwoniłam znowu i powtórzyliśmy cały cykl.
Miałam na głowie ostateczny termin oddania tekstu i żadnego
dojścia do gwiazdy.
Na dzień przed tym terminem wyszłam z przyjęcia u przyjaciół
i poszłam na spacer na plażę w Juhu, żeby przewietrzyć mój
buzujący wściekłością umysł. I cóż zobaczyłam? Pana Khana,
kręcącego film z Maheshem Bhattem w pobliskiej willi...
Weszłam do środka i napadłam na niego z furią; wysłuchał
mnie i zapytał niebezpiecznie cicho: „Więc nie chcesz tego
wywiadu?” Odpowiedziałam: „Na razie to nie chcę cię więcej
oglądać, ale muszę go wysłać”. Powiedział głosem bez emocji:
„Ok, siadaj, napijesz się herbaty?” „Nie” – odparłam
niezwykle uprzejmie.
Usiedliśmy w ogrodzie, a on czekał, aż zadam pierwsze
pytanie. Zrobiłam to, czując się okropnie głupio. Głowa
wciąż pulsowała mi złością; odpowiedział bardzo cynicznie i
dodał coś, czego dotąd nie rozszyfrowałam, choć od tego
czasu upłynęło 15 lat. Pozostawiłam tę odpowiedź bez
komentarza.
Pojawił się spot boy i wezwał Shah Rukha na plan.
„Odchodzisz?” – zapytałam głupio, a on odpowiedział
cierpliwie: „Wiesz, czasami pracuję. Udzielam wywiadów
pomiędzy ujęciami, a nie odwrotnie”. Rzucił mi to zdanie
prosto w twarz, ale nie wiedział, że w środku już umierałam
ze śmiechu. Choć może trudno w to uwierzyć, uwielbiam
dowcipy robione moim kosztem. Po jakimś czasie Shah Rukh
powrócił, a ja zebrałam moje władze umysłowe na tyle, żeby
przeprowadzić wywiad; na większość moich pytań odpowiedział
bardzo przekornie.
Kiedy w końcu plan się zaczął zwijać, było już po północy, a
Shah Rukh powiedział: „Chodź, podrzucę cię do domu.” „Mogę
wrócić sama.” odpowiedziałam wyniośle. Zignorował moją uwagę
i powiedział zdecydowanie: „Chodź”. Usadził mnie w
samochodzie, kierowcę odesłał piechotą i odwiózł mnie do
domu, a zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, rzucił:
„Dokończymy wywiad jutro, wpadnij do mnie”.
To nasze spotkanie na zawsze ustaliło klimat naszej
znajomości. Zawsze, kiedy się spotykamy, dochodzi do
starcia, a kiedy się rozstajemy, jestem przez niego
całkowicie rozbrojona.
Kilka dni potem byłam w studio Mehboob, przeprowadzając
wywiad z Subhashem Ghaiem, kiedy wszedł SRK. Zobaczył mnie,
zatrzymał się na moment, a potem podszedł i położył mi rękę
na głowie. Byłam zdumiona widząc, jak Ghai nagle stał się
dla niego uprzejmy i nadskakujący, zapytałam: „Czemu
traktuje pan tego smarkacza z takim respektem?” Ghai wydawał
się zszokowany moją bezczelnością, ale Shah Rukh, wciąż
stojąc przede mną, nagle podniósł mnie z sofy i wziął na
ręce, trzymając tak, jakby groził mi upuszczeniem. Kiedy
usiłowałam odzyskać mą sponiewieraną godność i krzyczałam:
„Puszczaj”, Shah Rukh powiedział: „Wiesz, nie jestem taki
zły, na jakiego wyglądam!” „Ani ja” – odpowiedziałam. „Ty
jesteś gorsza” – riposta padła w mgnieniu oka. Uśmiechnęłam
się od ucha do ucha (w duchu oczywiście). Omówił z Ghaiem
jakieś sprawy służbowe, zbliżył się znów do mnie, zwichrzył
mi włosy i odszedł. Rozbrajający?
Było to na etapie „Phir Bhi Dil Hai Hindustani”, Juhi była w
rozpaczy i zaprosiła mnie do biura. Było po 8.00. Kiedy
przyszłam, oboje – Juhi i Shah Rukh, stali w recepcji. Juhi
zobaczyła mnie i zabrała na górę, Shah Rukh nie odezwał się
ani słowem. W chwilę później wpadł do biura, wbił we mnie
wzrok i powiedział: „Nie poznałem cię.” Poszedł do kuchni,
przyniósł mi własnoręcznie filiżankę herbaty i wciąż
powtarzał: „Nie poznałem cię.” Potem z niezwykłą galanterią
oprowadził mnie po biurze, zamówił dla Juhi i dla mnie owoce
i sprawił, że byłam na śmierć zawstydzona!
Potem większość wywiadów przeprowadzaliśmy przez telefon,
ścieraliśmy się przez telefon, a ja nadal pozostawałam na
zmianę szorstka i rozbrojona. W każdym momencie mojej pracy
miałam niecierpiące zwłoki zlecenia, od może trzech
kolejnych wydawców, na wywiady z SRK. Pewnego szczególnie
paskudnego wieczoru, kiedy już z nim skończyłam, zadzwonił
do mnie późnym wieczorem. Oceniałam właśnie prace
egzaminacyjne (jestem też nauczycielką). Kiedy usłyszałam
jego niepowtarzalny głos (wierzcie mi, jego głos jest nie do
podrobienia), powiedziałam: „Shah Rukh.” Odparł: „Usłyszałem
już wszystko, co miałaś do powiedzenia, teraz ty posłuchasz
mnie”. I przez następne 45 minut, nie mniej, wykładał mi
swoją opinię. Poprawiłam trzy 100 pytaniowe testy, z
telefonem pomiędzy policzkiem a ramieniem, od czego
paskudnie zdrętwiałam, radując się w duchu całym tym
przedstawieniem (nienawidzę poprawiania testów, a robienie
tego do wtóru głosu Shah Rukha, wykrzykującego coraz
bardziej wściekłe komentarze pod adresem mojego zachowania,
było bardzo przyjemne). Pod koniec pomyślałam że chyba umrę,
jeśli dalej będę powstrzymywać wybuch śmiechu, więc
zapytałam: „Czy ty drzesz się na mnie w obecności innych
ludzi?” Obniżył głos o jakieś pięć decybeli i powiedział
absolutnie, absolutnie, absolutnie uroczo: „Nie, zamknąłem
się w łazience, żeby na ciebie nawrzeszczeć”.
W zeszłym roku obraziłam się na niego już zupełnie poważnie
za to, co powiedział, i postanowiłam trzymać się od niego z
daleka. Ale w kilka dni później byłam w domu Dilipa Kumara
na premierze muzyki filmu jego produkcji, a SRK był gwiazdą
wieczoru. Stałam trochę z boku, obserwując wydarzenia. Po
skończonej imprezie SRK próbował się wymknąć, żeby nie
dopadła go prasa. Dosłownie uciekł i wchodził po schodach w
kierunku wyjścia, kiedy mnie zauważył; zatrzymał się w
biegu, zszedł jeden stopień w dół, uniósł moją rękę
zwisającą wzdłuż boku i powiedział: „Zadzwonię”. I co możesz
zrobić z człowiekiem, który wytrąca ci broń z ręki?
Rozbrajający i nie fair!
W tym roku rozpoczyna nową dekadę w życiu, a ja życzę mu
wielu braw na stojąco, jeszcze więcej energii na ekranie i
mniej energii do walki ze mną!
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
|