w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Kobiety na szczycie

Filmfare, wrzesień 2006.
Autor: Anuradha Choudhary


Kocham je na zawsze – mówi Shah Rukh Khan o swoich filmowych partnerkach.
„Jedną rzecz mogę powiedzieć o moich filmowych partnerkach. Kocham je bezwarunkowo” – mówi Shah Rukh Khan. W mgnieniu oka cesarz showbiznesu odblokowuje tamę. W cudownie gadatliwym nastroju w Mannacie, jego myśli wypowiadane są szybciej niż strugi ulewnego deszczu na zewnątrz. Jego oczy koloru płynnej czekolady błyszczą, kiedy powraca do wspomnień i przytacza zabawne anegdotki. „To, jaki teraz jestem, w 80 procentach zawdzięczam moim heroinom. Miłość, którą mi dały, pomoc, uczucie dobra, które wytwarzały, pracując ze mną – uczyniły mnie tym, kim jestem”. Nieprzerwana opowieść SRK:

Madhuri Dixit

Madhuri Dixit to najbardziej konkretny mężczyzna, jakiego spotkałem w branży. Tak, dobrze usłyszałaś. Ona jest naprawdę jak mężczyzna. Najbardziej myśląca, stała emocjonalnie, pełna wiary. Ogromnie kocha swoich rodziców. Oczywiście jej talent nie podlega dyskusji. Jest skończoną, kompletną indyjską bohaterką filmową.
Zawsze pomagała mi w tańcu. Zawsze tańczyłem o krok za nią, by móc mieć ją za wzorzec.  Jak w „Koyli”, kiedy powiedziałem, że jeśli będzie pół kroku przede mną, to dam radę. Zrobiła to dla mnie. Mam nadzieję, że wróci. Tęsknię za nią. Tęsknię bardziej za tym, by ją oglądać   na ekranie niż by z nią pracować. Juhi i Madhuri są moimi faworytkami wszechczasów, choć to  Juhi jest mi osobiście bliższa.
Dla mnie Juhi i Madhuri są uosobieniem aktorstwa, miłości i przyjaźni. Są najbliższe memu sercu. Od nich dwóch nauczyłem się najwięcej. Przy nich czuję, że nie jestem aż tak dobry.
Nawet dziś, gdyby ktoś zapytał mnie, z którą aktorką chciałbym pracować, odpowiedziałbym,  że z Madhuri, Juhi i Kajol. Wiem, że wszystkie trzy nie grają zbyt dużo. Jedyny przypadek, kiedy uczestniczę w decyzjach o przydziale ról, jest wtedy, kiedy one trzy są zaangażowane. To nie zdarza się często. Ale nawet dziś, kiedy ktoś powie, że szuka aktorki do roli dziewczyny z college’u lub Lolity, powiem – Madhuri, Juhi, Kajol. Jeśli poszukują kogoś do zagrania staruszki, powiem – Madhuri, Juhi, Kajol. Kiedy będę miał pięćdziesiątkę i zapytają, kto zagra moją córkę, powiem – Madhuri, Juhi, Kajol.
Te trzy dziewczyny są moimi pierwszymi miłościami. Pierwsza miłość to pierwsza miłość – po prostu. Poza tym nagrałem świetne filmy z każdą z nich. Słyszałem, że Madhuri wraca. Byłoby wspaniale. Widzisz, robię trzy filmy rocznie. I chciałbym kręcić je z nimi trzema.

Juhi Chawla

Juhi jest moją najlepszą przyjaciółką. Gdyby te 15-16 lat, które spędziłem w biznesie, miał ktoś uosabiać, byłyby to dwie osoby – i Juhi byłaby jedną z nich. Jest dla mnie najbliższą osoba w branży. Jej rodzinę traktuję jak własną. Nie mógłbym nic zrobić, gdybym jej nie spotkał.  Podoba mi się jej praca. Lubię z nią pracować. Dodam, że to jedyna aktorka, od której nigdy  nie będę lepszy. Jej wyczucie komizmu jest doskonałe, jej ekspresja powala. Ma ogromny talent wspierany samoświadomością i ciężką pracą. Oczywiście czasem może być zbyt wybredna i czepia się szczegółów, co może wkurzać.
Zakochałem się w niej od zobaczenia „Qayamat Se Qayamat Tak”. Naprawdę jestem przekonany, że to błogosławieństwo, że z nią pracowałem. Uważa, że jestem farciarzem. Nazywa mnie „Lucky Ali”. Mówi: „Masz szczęście, człowieku”. Do teraz powtarza, że jestem największym szczęściarzem w historii indyjskiej kinematografii.
Jeśli by wymieniać komików, powiedziałbym o Peterze Sellersie, Steve Martinie i Jimie Carreyu. A wśród tych aktorów z największym wyczuciem komizmu, których widziałem lub z którymi pracowałem, mogłaby być Juhi Chawla. Nawet teraz, kiedy kręcę zabawną scenę, ona jest moim punktem odniesienia. Mogę zrobić to jak Juhi? Jak ona by to zagrała?
Ostatni film, w którym była moją partnerką, to „One 2 Ka 4”. Widziałem go niedawno w telewizji. Jest taki zabawny. Wciąż nudzę o jej talencie komediowym, bo wierzę, że wielkość aktora widać po tym, jaki jest w komedii. W takim razie Juhi jest jedną z najwspanialszych aktorek.
Ale wydaje mi się, że nie spotkała ona dość ludzi, którzy by wykorzystali cały ogrom jej talentu. Podobnie jak pan Amitabh. A jest wyjątkową aktorką. Zobacz „Teen Deewarein”, jest tam rewelacyjna.
W relacjach prywatnych jest mi bliska jak rodzina. Nie potrafię opisać miłości do niej. Kocham jej dzieci, Jahnvi i Arjuna. Powinny dorastać z przekonaniem, że jestem ich ulubionych wujkiem. Kompletnie je rozpieszczać to mój obowiązek. Ona jest fantastyczną matką, trochę surową. Więc dlatego ja rozpieszczam jej dzieci. Niepokoi się, kiedy mówię, że zbuntuję je przeciwko niej. Uwielbiam przebywać z nią i dziećmi. Planujemy nawet wspólne wakacje. To moja „dodatkowa” rodzina, której życzę wszystkiego, co najlepsze. Z osobistego punktu widzenia czuję się tak, jakbym mówił o własnej rodzinie.

Kajol

Kajol i ja znamy się od lat. To wiele lat miłości i kumpelstwa, mimo że teraz nie widujemy się często. Przychodzi do nas raz na jakiś czas i wypełnia dom blaskiem. Wtedy wszystko jest w nieładzie. Wykrzykuje, wrzeszczy i ma taką siłę rażenia, że potrzebujesz chwili, by dojść do siebie emocjonalnie (jeśli chodzi o uczucia, radość, krzyki, wieści i plotki). Kiedy wychodzi, czekamy na jej kolejną wizytę. Jest regularna jak kometa Halleya. Wraca, jasna jak kometa, efektowna i pełna blasku. Nigdy nie spotkałem milczącej Kajol. Nawet kiedy rozmawia się z Kajol sam na sam, ma się wrażenie, jakby się rozmawiało z siódemką ludzi. Ale kocha się ją i szanuje za to, że jeśli powie, że za tobą tęskni, naprawdę tak jest. To nie tylko słowa. Jeśli mówi, że chce z tobą pracować, naprawdę tak myśli. Mówi o twoich dzieciach z takim uczuciem, z jakim mówi o swojej córce.
Kiedy spotyka się z moimi dziećmi, ma się wrażenie, jakby je widywała co dzień. To zaskakujące, że spośród wszystkich ludzi, którzy u nas bywają, moje dzieci właśnie ją witają tak, jakby widziały ją dzień wcześniej. Wiele razy, kiedy o niej mówią, zastanawiam się, czy była w domu podczas mojej nieobecności. Ale nie, one opowiadają o jakimś spotkaniu. Pamiętają ją, bo jest tak pełna miłości, że aż nią wszystkich obezwładnia.
To, co sprawia, że Kajol jest wiarygodna, to zasada, że nie nakręci sceny, jeśli w nią nie wierzy. Jeśli wierzy – nie musi grać. Jej aktorstwo jest bardzo proste. Chciałbym, by moje i innych aktorów takie było. Kiedy robimy jakąś scenę, próbujemy ją zrozumieć, dotrzeć do jej istoty. Ale faktycznie jedyną, która wierzy w scenę i po prostu kręci ją – jest Kajol. Nie robi nic specjalnego, ale na ekranie tworzy magię.
Pamiętam, że kiedy skończyliśmy pierwszą część zdjęć do „Baazigar”, jakiś aktor zapytał mnie, jaką jest aktorką. Powiedziałem, że do niczego. Tylko wrzeszczy i krzyczy, to bez sensu. A potem zobaczyłem pierwsze, niezmontowane sceny. I uświadomiłem sobie, że ona ma cechy, które przerastają nasze możliwości zrozumienia. To nie technika; nie energia, jak moja. Nie zrozumienie. To wiara. Jeśli wierzy, jest fantastyczna. Jeśli nie – będzie się z siebie śmiała przez cały film, z własnych scen i prób. Widziałem to.
Nie jest „techniczna”. Jest przykładem na to, że jeśli masz serce we właściwym miejscu, twoja rola będzie rewelacyjna.
Zrobiliśmy razem parę niezłych filmów. Jestem z nich dumny. Mam nadzieję, że znów będziemy razem pracować. Kiedykolwiek kometa znowu się pojawi. Kajol jest jak Mani Ratnam. Jeśli powie, że chce zrobić film, zgodzę się. Pamiętam, że mieliśmy mały problem z „Chalte Chalte”, zostaliśmy bez głównej bohaterki. Następnego ranka Kajol była w moim domu. Nawet nie wiedziałem, że wie o kłopotach. Niespodziewanie zgłosiła się na ochotnika do filmu. Byłem zaskoczony, ale ona mówiła serio. Powiedziała, że wie, że pragnę zrobić ten film i że ona też. Wierz mi, kręcenie filmu z Kajol wtedy było wielką sprawą. Bardzo się ucieszyłem. Potem powiedziała mi, że ma pewne rzeczy do załatwienia najpierw i jeśli nie ułożą się tak, jak tego oczekuje, zrobi ze mną film. Uświadomiłem sobie później, że planowała powiększyć rodzinę. Miała zaplanowane badania w szpitalu. Cieszę się, że nie wystąpiła w „Chalte Chalte” z powodu dziecka, bo to daleko ważniejsze.
Naprawdę życzę jej i Ajayowi wszystkiego najlepszego. Ludzie nie przestają gadać o jakimś napięciu między mną i Ajayem. Ono nie istnieje. Nie znam go zbyt dobrze. Spotkaliśmy się kilka razy i był bardzo uprzejmy, ale nigdy nie spędzaliśmy ze sobą czasu. Może dlatego, że nie pracowaliśmy razem. Ale czasem, gdy media tworzą rywalizację między aktorami, zaczynasz się nad tym zastanawiać. Sądzę, że ze względu na Kajol i dziecko takie myśli z mojej strony się skończyły. Denerwowało mnie, gdy ludzie gadali, ale już nie. Potem była między nami ta sprawa „Karan Arjun” (być może chodzi o to, że pierwotnie Ajay miał grać w tym filmie - dopisek GosiaJG). Może on miał rację w tym, co myślał, może ja się myliłem. Ale teraz wszedłem w okres, w którym życzę im po prostu wiele miłości.

Rani Mukherji

Bardzo niewielu ludzi o tym wie. Zasługę za to, że odnosi sukcesy, mogę przypisać sobie. Zauważyłem Rani w trailerze jej pierwszego filmu, „Raja Ki Aayegi Baraat”, i poleciłem ją Karanowi do „Kuch Kuch Hota Hai”. Jednak Karan chciał zatrudnić do roli Tiny Twinkle Khannę. Ale Twinkle dostała pierwszoplanową rolę w „Barsaat” Rajkumara Santoshiego i słusznie nie chciała przyjąć roli drugoplanowej. Na dodatek Saif Ali Khan i Chandrachur Singh odmówili zagrania roli, którą zagrał Salman. Karan był dość zdesperowany. Upierałem się, by się przynajmniej spotkał z Rani – i zrobił to, ale ona nie wywarła na nim wrażenia. Chciał kogoś wyższego i wyglądającego bardziej europejsko.
Po wielu obradach zdecydował się zaangażować ją na próbę. Wyprostowano jej włosy, nałożono makijaż i ubrano ją w mini do piosenki „Koi Mil Gaya”. Od tego się wszystko zaczęło. Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem, jak tańczy, uświadomiłem sobie, że robi to lepiej niż ja. Wyglądała wspaniale, kiedy wchodziła z gitarą w „Koi Mil Gaya”. Pierwszą sceną, którą nagrywaliśmy razem, była scena jej śmierci. Trudna scena w jej pierwszym dużym filmie. Ale zagrała bardzo dobrze. Kiedy spędziłem z nią trochę czasu, poznałem ją.
Dobra rzecz, którą mogę powiedzieć o Rani, to fakt, że jest cichą słuchaczką. Siedzi w milczeniu i obserwuje, a potem wchłania w siebie. Rani może być w miejscu, które jest zupełnie poza zasięgiem jej zainteresowań czy rozumienia. Na przykład może się zastanawiać, dlaczego spędzam czas ze zbieraczami znaczków. Ale będzie siedzieć w milczeniu i próbować zrozumieć, co odpowiedniego zrobić lub powiedzieć w poszczególnej sytuacji. To jej atut także jako aktorki.
Myślę, że Rani jest bardzo lojalna wobec mnie. Nie musi być, ale jest. Wie, że ją zauważyłem. Niczego mi nie zawdzięcza, ale zachowuje się, jakby mi zawdzięczała życie. Mogę do niej zadzwonić teraz i powiedzieć: „Rani, robię film i chcę, byś była jego częścią. Nie wiem, czym się zajmujesz, ale musisz przyjechać jutro”. I ona przyjedzie. Nie powie: „Shah, kręcę w Jaipurze”. Przybędzie, zacznie zdjęcia i potem być może powie mi o swoich problemach.
Dałem jej nawet klapsa kilka razy podczas zdjęć do „Kuch Kuch Hota Hai” i „Chalte Chalte”, kiedy nie dawała z siebie tyle, ile wierzyłem, że tylko ona może. Czasem ma problem z koncentracją. Teraz oczywiście nalega, żebym dawał jej klapsy za każdym razem. Mówi mi: „Jeśli dostanę klapsa, film stanie się hitem”.

Preity Zinta

Preity Zintę z kolei „odkryłem” w „Dil Se”. Lubię przypisywać sobie wypromowanie tych dwóch aktorek. Powiedziałem komuś niedawno, że pracowałem tak dużo z Rani i Preity, że czuję się niekompletny, kiedy one ze mną nie kręcą. Stały się częścią mojej ekipy. Więc kiedy przychodzę na plan, jest mój makijażysta, ja, scena – i zastanawiam się, gdzie są one.
Preity jest nowoczesna, w zachodnim stylu. Jest inteligentna i ma własne zdanie. To aktywistka. Lubi pozywać o najdrobniejsze rzeczy. Ostatnio kiedy ją zapytałem, gdzie idzie, powiedziała, że ma sprawę w sądzie. Pomyślałem: „No jasne, a cóż innego”? Pozwie prasę, pozwie miasto, kogokolwiek, kto się do tego nada. Mam tylko nadzieję, że kiedy wyjdzie za mąż, nie zacznie pozywać swojego męża.
Ale jest kochana. Pochodzi z rodziny wojskowej, co uczyniło ją bardzo prawą. Wszystko powinno być zrobione w odpowiedni sposób. Co by nie powiedzieć – jest kumplem, przyjacielem. Naprawdę jest obok ciebie. Kiedy planowałem kupić biuro na potrzeby mojego studia zajmującego się efektami specjalnymi, przysłała mi czek na 11 tysięcy rupii i powiedziała, że to jej wkład w moje studio. Wspaniały gest.
I pomyśleć, że wcześniej naprawdę jej nie lubiłem. Z powodu czegoś, co powiedziała. Opowiadała komuś, że jestem flirciarzem („verbal flirt” - rodzaj "platonicznego podrywacza", nie znalazłam odpowiedniego słowa w języku polskim). Nie spodobało mi się to. Nie znała mnie dość dobrze, by robić takie uwagi. Widzisz, ja żartuję z wszystkimi. Może nie zrozumiała mojego poczucia humoru. Może spotkała mężczyzn, którzy mówili takie rzeczy z innym nastawieniem i się pomyliła. Może ja zrobiłem błąd. Nie powinienem z nią żartować. Więc odmówiłem zagrania w kilku filmach z nią, w tym w „Mission Kashmir”. Oczywiście nigdy nie podałem żadnemu twórcy prawdziwego powodu odmowy. To było błędem, ponieważ jestem gwiazdą. Stwierdzałem po prostu, że nie podoba mi się pomysł lub że nie mam czasu. Nikomu nigdy o tym nie wspominałem. Tak naprawdę pierwszy raz o tym mówię.
Potem Karan powiedział mi, że chce ją zaangażować do „Kal Ho Naa Ho”. Początkowo wahałem się w związku z jego wyborem. Ale ponieważ to Karan robił film, zgodziłem się. I ponieważ jestem uczciwy, było jasne, że jeśli zrobię z nią jeden film, będę pracował z nią w każdym innym.
Teraz czuję, że być może ją skrzywdziłem. Może powinienem pracować z nią wcześniej, ponieważ to naprawdę przyjemność. Straciłem te dwa – trzy lata. Jest naprawdę zabawna. I wie, że musi ciężko pracować, by doskonalić swój talent, ponieważ aktorstwo nie jest dla niej naturalne. Tak samo jest ze mną. Nigdy nie widziałem, by się wymigiwała od ciężkiej pracy. Teraz jest lepszą tancerką niż kiedykolwiek. Jest przykładem numer jeden na stuprocentową ciężką pracę. Zawsze będę ją uwielbiał. Pójdę z nią zamiatać drogi, kiedykolwiek mnie tylko poprosi.

Kareena Kapoor

Kareena to mała dziewczynka. Zazwyczaj ciągle widywałem ją z Karismą. Z jakiegoś powodu pamiętam ją ubraną zawsze w kremowe rajstopki. Podciągała je bardzo wysoko. Ostatnio spędziłem z nią jakiś czas w Londynie i zwróciłem uwagę, jak bardzo jest opanowana. Ma złośliwe poczucie humoru, jest szalona. I mówi to, co myśli. Jeśli coś jej się nie podoba, mówi to. Jest całkiem „z Kapoorów”. Wszystko jej jedno, nazywa rzeczy po imieniu. Być może dlatego jej pierwsze wywiady brzmiały nieco pompatycznie.
Jest tak piękna, że patrzenie na nią jest inspirujące. Przypomina mi kryształ, tak nieskazitelny i czysty. Moja matka zazwyczaj opisywała dawne piękności jako: „Kiedy się uśmiecha, świat jaśnieje”. Piękność Kareeny jest tego rodzaju.
Jako aktorka nie ma zahamowań. Dlatego jest angażowana do ról komediowych, jak np. w „Kabhi Khushi Kabhie Gham”. Podobnie jak Salman, ma szalone wyczucie komedii. Rozwija się jako tancerka. Jest współczesną aktorką w stylu Pooji Bhatt, młodzież ją uwielbia. Ma na tyle silną osobowość, że nawet kiedy nie gra w superhitach, pozostaje gwiazdą. Wszyscy traktują ją jak bohaterkę pierwszoplanową. Wydaje mi się, że złagodniała. Może pod wpływem związku z Shahidem Kapoorem. Czasem związki i przyjaźnie pozwalają dojrzeć. To dało dobry efekt. Myślę, że jej czas właśnie nadchodzi. Nadszedł już, kiedy zaczynała. To była dla niej szkoła, a teraz zamierza podbijać ekrany swoją częstą obecnością na nich. Teraz jest sobą, reżyserzy muszą stanąć na wysokości zadania.
Z jakiegoś powodu bardzo mnie lubi. A ja lubię ją. Czuję, że jej matka miała na nią bardzo pozytywny wpływ. To ona sprawiła, że siostry są zdecydowane i silne. Bez niczyjej pomocy nauczyła te dwie dziewczyny umiejętności radzenia sobie ze światem. Myślę, że radzą sobie znakomicie. Kareenie wszystko jedno, czy to, co myśli, wypada myśleć. Lubię tę cechę w dziewczynach. Mam nadzieję, że będę grał w tej lidze na tyle długo, by częściej z nią móc pracować.

Sushmita Sen

Kiedy Sushmita wkracza do pomieszczenia, zaczynam się jąkać. Onieśmiela mnie jej obecność. Ona jest naprawdę międzynarodowa. Jest Miss Universe i kimś więcej. To niezwykła profesjonalistka, ogromnie emocjonalna. Ma taką aurę przyjaciółki od serca. Ma filozoficzną naturę. Cała jest zwrócona ku tej aurze i duchowości. No właśnie – jest przyjaciółką.
Czuję się bardzo mały i nikły naprzeciw niej. Spotkałem ją ostatnio w Paryżu. Zapytała: „Jak się pan czuje, panie Khan”? Tak mnie nazywa. Uwielbiam to, nie robi tego nikt inny. To coś, co zapamiętam na całe życie. Zapytałem: „Sush, urosłaś”? A ona na to: „Nie, panie Khan, to pan wygląda na niższego”.
Pamiętam, że na planie „Main Hoon Na” było około czterysta osób. Ja, Boman Irani, Satish Shah, Bindu, Zayed Khan, Amrita Rao… Czterystu wrzeszczących, dobrze się bawiących ludzi – a potem weszła Sushmita w żółtym futrzanym płaszczu. I zapanowała absolutna cisza. Takie właśnie wrażenie robi na ludziach. Scena w filmie, w której upadam, kiedy przechodzi obok, nie miała być taka. Ale czułem, że ją tak trzeba zrobić, bo kiedy widzisz ją idącą w sari, automatycznie omdlewasz. Tak więc zrobiłem. Taki efekt wywołuje. Jest wybitną osobowością, pełną życia i zapału. Opisując ją jednym słowem, można użyć wyrazu „diva”. Jest pierwszą divą Indii.

Aishwarya Rai

To smutne, że nie ułożyło się z Ash w „Chalte Chalte”. Ale wierz mi, nie było w tym mojej złej woli wobec niej. Jestem bardzo dumny z tego, że kiedy jedziesz do Londynu, Francji, Niemiec, jedyni dwaj Hindusi, jacy są rozpoznawani, to Aishwarya Rai i Amitabh Bachchan. Amitabh Bachchan jest cudowny i znany od lat. Ale Aishwarya Rai jest współczesna, młodsza niż wielu z nas. Może nakręciła mniej filmów niż ja, ale wciąż jest międzynarodową wizytówką indyjskiego kina – to wspaniałe.
Poza tym – to najpiękniejsza kobieta świata. A pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy na planie „Josha”, był fakt, że jest profesjonalistką. Znasz te wszystkie gadki o modelkach, które nie umieją grać. W tym wypadku możesz je włożyć między bajki. Mogła być na planie o siódmej rano, gotowa do rozpoczęcia zdjęć i piękniejsza niż my wszyscy razem wzięci. Uwielbiam myśleć, że kiedy graliśmy bliźniaki, mogłem sądzić, ze wyglądam jak ona. Zazwyczaj zakładasz, że bliźniaki są podobne do siebie. To był dla mnie wielki komplement, że jestem do niej podobny. Jestem jedynym bohaterem, który wygląda jak Aishwarya Rai, ha! Widzisz, ludzie nie przestają gadać, że nie pracuję z nią, ponieważ nazywam się Shah Rukh Khan i jestem podobno na tyle wielką i wpływową gwiazdą, że mogę jej odmówić. Tak, nie chciałem pracować z nią od roku. I nie z żadnego powodu, który się jej przypisuje. To dlatego, że czułem się niezręcznie po tym, co się stało. Ponieważ jakoś tak całkowicie, nieważne, czy to była decyzja firmy, czy zespołu, sprowadzono to do tego, że Shah Rukh wyrzucił ją z filmu. To całkowita nieprawda. Ponieważ wszyscy usiedliśmy i zdecydowaliśmy, że nie da rady tego poukładać. Ale to mi przypisano winę za usunięcie jej z filmu. Chciałbym wymazać z pamięci nawet fakt, że byłem częścią czegoś takiego. Ponieważ uważam i jestem w tym całkowicie szczery – że nikt nie powinien mieć takiej pozycji, by usuwać kogokolwiek z filmu. Nigdy tego nie zrobiłem. Ale jako producent musiałem podjąć taką decyzję. I nie tłumaczę się z tego. Mogłaby być cudowna w „Chalte Chalte”. I zawsze będzie kimś, z kim chciałbym pracować.
Kolejna rzecz, jaką sobie uświadomiłem, dotyczy tego, by nie angażować się w osobiste życie innych, jakkolwiek są bliscy. Z powodu Salmana uznałem, że jestem częścią ich życia. Teraz wiem, że popełniłem błąd. Gdybym teraz był w podobnej sytuacji, nie wychylałbym się.

Priyanka Chopra

Jest bardzo pracowita. To pierwsza z heroin nowego pokolenia, z którą nagrywam, i oceniam ją bardzo wysoko. Jest pewna siebie i gotowa się uczyć. Mogę porównać Larę Duttę, Priyankę Choprę i Diyę Mirzę. Koronowałem je na „Femina Miss India”. Znam je od tego czasu, nie wydają mi się nowicjuszkami. Ok, Priyanka zrobiła osiem filmów. Ale nie sądzę, że ja byłem tak dobry nawet po ośmiu filmach.
Odrabia zadania domowe, zna teksty i pracuje ciężko nad tym, co zamierza. Gruntownie czyta scenariusz; były pewne sceny w „Donie”, na które nie zwróciliśmy uwagi, a ona nam je wskazała. Zakładam, że wszystkie dziewczyny z nowej generacji zamierzają być takie.
Pamiętam, jak kręciła scenę walki i ćwiczyła jak szalona. Ja też próbowałem, ale ona robiła to godzinami. Była na odpowiedniej diecie. Podczas zdjęć zachowywała się bardzo profesjonalnie. Ale nie robiła szumu wokół faktu, że kręci duży film, była swobodna bardziej niż ja. Myślę, że ta pewność siebie bierze się stąd, że ćwiczyła, wiedziała, dokąd zmierza i nie wahała się prosić o duble. Takie dziewczyny znają siebie.
Pamiętam, jak poprosiłem Priyankę, by zrobiła dubbing przed trasą Temptation. Nie uczyniła tego, bo była bardzo zajęta. Inni wykonywali jej część. Byłem pełen obaw co do jej możliwości. Myślałem, że nie będzie w stanie unieść zadania. A potem przyszła i po prostu zrobiła swoje. Myślałem sobie: „Boże, muszę to usłyszeć i to przerobić (tak myślałem moim starym móżdżkiem). Ale to było rewelacyjne. Sposób, w jaki kontroluje swój głos, jest niesamowity. Powinna to częściej wykorzystywać. To jedyna osoba, o której sądzę, że potrafi używać głosu podobnie jak Juhi.


Tłumaczenie: Gosia JG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"