w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Artykuł z czasopisma India West, wychodzącego w USA, z kwietnia 1994 roku.


Shah Rukh jest nowym, niekoronowanym Khanem przemysłu filmowego.

W ciągu dwóch lat od wejścia na ścieżkę pełną blichtru, całe bollywoodzkie środowisko filmowe, widzowie, a nawet media cieszą się romansem z najnowszą sensacją srebrnego ekranu: Shah Rukh Khanem.

Wszystko, co dotyczy ekranowego idola, pracuje na jego sukces: jego profesjonalizm, wytrwałość i ciężka praca. Nagle ten 28-letni Delhijczyk, który przez jakiś czas nosił się z pomysłem, żeby zostać inżynierem, zanim zdecydował, że aktorstwo i on są stworzeni dla siebie, stał się sensacją przemysłu filmowego i został zaliczony do grupy super- bohaterów. Na dowód – grube ryby indyjskiego przemysłu filmowego zainwestowały w niego już ponad 20 crore. Mimo to Shah Rukh nadal uważa, że sława, bogactwo i sukces nie trwają wiecznie. Nie traci więc głowy nawet wobec megasukcesu swoich ostatnich dwóch filmów, „Baazigara” Abbasa-Mastaana i „Darr” Yasha Chopry.

Przystępność Khana działa jak czary. Komplementy padają pod jego adresem tak obficie, że mogą wywołać zazdrość u wczorajszych supergwiazd. Reżyser Subhash Ghai powiedział: „Jest znakomitym aktorem. Gra zróżnicowane postaci i jest bardzo zdyscyplinowany. Grał komediową rolę w moim „Trimurti”. To po prostu zbieg okoliczności, że zagrał dwie negatywne postaci”.

Podobnie myśli o sobie sam aktor. Oczywiście jest bardzo wybredny w doborze ról, ale dopóki trwają zdjęcia, uważa się za pracownika reżysera. Jego zdaniem płaci mu się za aktorstwo, a nie gwiazdorstwo.

Jak mówią źródła bombajskie, Shah Rukh nie przypomina gwiazdorskich dzieci i rozmaitych kolesi, którzy windują stawki i zachowują się jak supergwiazdy w chwili, kiedy ich film staje się choćby średnim hitem. Odmówił udziału w kilku ważnych imprezach mających na celu budowanie wizerunku i w jakiś sposób wywalczył sobie własną niszę w przemyśle filmowym.
Każdy z jego siedmiu filmów był umiarkowanym lub dużym hitem. Khan mówi, że odniósł sukces na własną miarę. Nigdy nie szukał pomocy mediów, żeby podbić swój wizerunek; teraz także nie ma zamiaru tego robić.

Gra Khana jest bardzo naturalna, ukształtowało go bez wątpienia sześć lat spędzonych jako pół-profesjonalista w delhijskiej Państwowej Szkole Teatralnej. Reżyser Ramesh Sippy mówi: "Widziałem kilka jeszcze niezmontowanych scen z „Raju Ban Gaya Gentleman” (produkowanego przez ojca, G.P. Sippy). Byłem pod wrażeniem jego pracy... Bardzo mocno uwydatnia się jego wrodzony talent. Ma intensywność i pasję, które mocno akcentuje. Jest bez wątpienia jednym z naszych najlepszych aktorów w dziejach”.

Swoją drogą Khan uważa, że jego pełne pasji podejście do życia i pracy często jest błędnie postrzegane jako arogancja. Mówi, że z entuzjazmem rzuca się we wszystko, co robi, zwłaszcza kiedy chodzi o aktorstwo. I pokazuje to w swoich rolach - czy jest to sprytny, przedsiębiorczy przyszły yuppie w RBGG, zbuntowany syn w „Deewana”, skoncentrowany na sobie pasożyt w „Idiocie”, pełen życia półetatowy ogier w „Maya Memsaab”, uroczy clown w „Chamatkar”, zdeterminowany morderca w przebraniu amanta w „Baazigarze” czy morderczy psychopata w „Darr”.

W grudniu 1993 już można było powiedzieć, że rok 1994 będzie należał do Shah Rukh Khana. Potem pojawił się „Darr”.
Mający premierę pod koniec roku film w reżyserii Yasha Chopry, który był w założeniu gwiazdorskim popisem Sunny'ego Deola i Juhi Chawla, miał się stać filmem o umiarkowanie dobrej oglądalności. Nikt nie stawiał na coś, co można nazwać "czynnikiem Khana". Choć grał rolę negatywną – to on był złoczyńcą – publiczność była po jego, a nie bohatera, stronie. Reżyser Rahul Rawail mówi: „To naprawdę niezwykłe. Kiedy Shah Rukh sztyletuje Sunny'ego Deola, publiczność klaszcze i raduje się. Niektórzy nawet krzyczą: „Kya chaku maara”.
To niespodziewane przyjęcie przez publiczność sprawiło, że „Darr” bez wątpienia stanie się jednym z największych hitów w historii kina indyjskiego, jak mówi Yash Chopra, który ma na koncie takie hity jak „Deewar”, „Kabhi Kabhie” i „Trishul”. „Co do tego nie ma wątpliwości. „Darr” będzie największym hitem w mojej dotychczasowej karierze. Film przyniósł zyski już pod koniec pierwszego tygodnia wyświetlania”. Okazuje się, że warto mieć w filmie charyzmatycznego złoczyńcę. Zwłaszcza, jeśli nazywa się Shah Rukh Khan.
Bardzo szczególne jest to, że ci, którzy pracowali z Shah Rukhiem, mają dla niego wyłącznie pochwały. Ketan Mehta: „W „Maya Memsaab”, dostałem od Shah Rukh więcej, niż oczekiwałem. W moim kolejnym filmie, „Oh Darling, Yeh Hai India” stworzył swoją jak dotąd najbardziej przemyślaną kreację.” Żona Mehty, aktorka Deepa Sahi, która była jego partnerką w obu tych filmach: „Shah Rukh ma talent do zagrania każdej sceny na sześć sposobów. Zawsze próbuje dodać nowy rys do charakteru swojej postaci. Pod tym względem bardzo przypomina Amitabha Bachchana.”
Kolejną porcję komplementów dokłada sam Bachchan. „Shah Rukh jest bardzo dobrym aktorem, którego z przyjemnością ogląda się na ekranie” - mówi.
Czy Bachchan widzi wreszcie następcę na horyzoncie? Gwiazdor mówi w wywiadzie dla magazynu „Sunday”: „Cóż, powiem wam jedno. Moje dzieci nie są fanami Amitabha Bachchana. Są fanami Shah Rukha”.
Bachchan wydaje się zachowywać dystans, ale w przemyśle filmowym wciąż snuje się porównania między nimi. Khan ma ten sam niekonwencjonalny wygląd; tę samą intensywność, która charakteryzuje Amitabhowego "młodego-gniewnego", tak samo woda sodowa nie uderza mu do głowy, a najważniejsze – jest tak samo oddany pracy.

I, przynajmniej na razie, idzie swoją własną drogą. W wspinaczce na szczyt złamał każdą regułę, postawił na głowie każdą złotą zasadę rządzącą przemysłem filmowym. Rozważcie poniższe przykłady:
Zasada numer jeden. Żaden aktor, który zaczyna karierę w telewizji, nie odniesie sukcesu w kinie. Gwiazda telewizji zawsze będzie filmowym aktorem drugoplanowym.
Lecz Khan, który zwrócił na siebie uwagę publiczności w serialach jak „Fauji” i „Dil Darya”, dziś jest jednym z pierwszoplanowych bohaterów przemysłu filmowego.
Zasada numer dwa. Bohaterowie są bohaterami, a złoczyńcy złoczyńcami. Złoczyńca może zmienić front i przejść na dobrą stronę (jak Vinod Khanna i Shatrghan Sinha), ale nie może w jednym czasie grać postaci i takich i takich.
Shah Rukh zignorował to twierdzenie. Jest złoczyńcą w „Darr”, gra antybohatera w „Baazigarze”, a wciąż jest najbardziej upragnionym bombajskim bohaterem.
Zasada numer trzy. Młody amant nie może się za skarby świata ożenić, żeby nie odstraszyć żeńskiej publiczności. Aamir Khan był żonaty, kiedy miała miejsce premiera „Qayamat Se Qayamat Tak”, ale nie mówił prawdy o swoim stanie cywilnym i swojej żonie. Shah Rukh, który tuż przed pierwszą premierą, po dziewięcioletnich zalotach, poślubił swoją ukochaną Gauri, szczyci się tym, że jest szczęśliwym małżonkiem.
Zasada numer cztery. Jeśli chcesz wejść na dobre do przemysłu filmowego, musisz utrzymywać dobre stosunki z prasą. W końcu, jeśli publiczność nie będzie czytała o tobie w magazynach filmowych, skąd będą wiedzieli, że startujesz w wyścigu szczurów?
Khan jednak uparcie odmawia flirtowania z plotkarskimi magazynami, odrzucając prośby o wywiady i sesje fotograficzne z heroinami. Co więcej, wszedł w otwarty konflikt z magazynem, który nazwał go homoseksualistą, a potem napomknął, że on i Deepa Sahi spędzili gorącą noc za zgodą jej męża Ketana Mehty podczas kręcenia „Maya Memsaab”.

Bez wątpienia, Shah Rukh wchodzi w rolę, zmuszając publiczność, żeby zajęła miejsca i napięła uwagę. A ludzie, którzy tłoczą się w kinach na „Baazigarze” i „Darr”, są przekonani, że bez względu na to, czy go kochają, czy nienawidzą, jego role czarnych charakterów są esencją tych filmów. Shah Rukh po prostu skupia na sobie uwagę.

Mimo odniesionego sukcesu, Shah Rukh pozostał przede wszystkim człowiekiem rodzinnym, pędzącym do domu po skończonej dniówce, żeby być ze swoją Gauri.
Powiększa się jego środowiskowy fan club. Mówi Anu Malik, który komponował muzykę do „Baazigara”: „Szczerze mówiąc, zanim spotkałem Shah Rukha, lubiłem tylko Amitabha Bachchana. Nie sądzę, żeby pojawiła się w ciągu najbliższych lat gwiazda jemu podobna. Po raz pierwszy zobaczyłem taką intensywność i siłę przekazu w Dilipie Kumarze, potem w Amitabhie Bachchanie, a teraz w tym młodym przyszłym gwiazdorze. Jestem dumny, że współpracowałem z nim przy „Aawaaz” (reżyserowanym przez Mahesha Bhatta) i „Kohinoor” (produkcja Venus, która produkowała również „Baazigara”). Taran Adarsh, wydawca „Trade Guide”, opiniotwórczego magazynu filmowego, mówi: „Jest najgorętszą gwiazdą”.

Wydaje się, że to śmierć była jego największym nauczycielem. Po śmierci ojca, restauratora i i sprzedawcy parafiny, Mira Taja Mohammeda, która nastąpiła, kiedy miał 14 lat, uświadomił sobie, że życie jest zbyt cenne, żeby je trwonić. To chyba dlatego próbował nabrać spokoju, grając w piłkę nożną, krykieta i hokeja, a potem próbując aktorstwa. Próbował wziąć z życia maksimum tego, co najlepsze. Wybrał więc aktorstwo, zamiast przejąć biznes po ojcu. Zanim jednak wyrobił sobie aktorskie nazwisko, jego matka, pracownica socjalna, podobno z kręgów blisko związanych z premier Indirą Ghandi, zmarła w 1991 roku.
Właśnie kiedy mówi o śmierci matki, Khan wydaje się być najbardziej podatny na zranienie. Ironicznie, to śmierć matki stała się puntem zwrotnym w jego życiu. Wylądował w Bombaju, żeby uciec przed cierpieniem kogoś, kto utracił najdroższą osobę. Po nakręceniu dla telewizji „Circus” Aziza Mirzy, który dziś jest dla niego postacią ojcowską, Khan myślał o powrocie do Delhi. Lecz wtedy przyszła propozycja od Sippych. Zdecydował się zajrzeć do Bollywood. I już nigdy nie obejrzał się za siebie.


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"