w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Stra(ch)sznie odmienny

India Today, 15 kwietnia 1995
Tytuł oryginalny: Darr-ingly Different
Autor: Anupama Chandra (obecnie Chopra)


Arogancki, lotny i naładowany energią. Najnowsza miłość Bollywoodu definiuje na nowo branżę filmów hindi.
Shah Rukh Khan nie ma na sobie koszuli. W to typowe bombajske popołudnie jest Ram Jaane, cynicznym kryminalistą z filmu o tym samym tytule. Zamotany na szyi gruby złoty łańcuch spoczywa na chłopięcej, gładkiej piersi. Masywna złota bransoleta i diamentowy pierścień z oczkiem wielkości grochu dopełniają wizerunku zaprawionego w bojach chłopaka z ulicy. Poprawiając idealnie skrojoną fioletową marynarkę, którą nosi do fioletowych spodni, przebiega palcami przez puszyste, rozwiane wiatrem włosy i z kpiną w głosie oświadcza: "Uwielbiam to, jest takie świetne".

Khan jest bollywoodzką świetnością dnia. W ciągu trzech lat w branży miał 11 premier, z czego wiele odniosło sukces. Ostatni film, "Karan Arjun", prawdopodobnie przyniesie zyski wysokości ponad 50 crore rupii. W ostatniej ankiecie magazynu Movie ponad 10 tysięcy ankietowanych wybrało go najbardziej prawdopodobnym bohaterem numer 1, następcą Amitabha Bachchana. W ubiegłym miesiącu zdobył czwartą statuetkę Filmfare'a. Tym razem była to nagroda dla najlepszego czarnego charakteru za rolę psychopatycznego kochanka w "Anjaam". Pokonując w biegu po nagrodę tak uznanych konkurentów jak Naseeruddin Shah i Paresh Rawal, Khan stworzył pewnego rodzaju historię - jest pierwszym w kinie hindi bohaterem, który zdobył nagrodę za rolę złoczyńcy.

Wartość rynkowa Khana rośnie w błyskawicznym tempie i - rzecz jasna - wszyscy go chcą. Ma w aktualnym rozkładzie zdjęcia do sześciu filmów, dwie dniówki dziennie i żadnych wolnych terminów do października 1996. Niewielu jednak to zraża. Przez jego garderobę płynie niewysychający strumień reżyserów, wraz z promotorem z Londynu, Farhadem Husseinem, który oferuje 1,5 crore rupii za 21 dni koncertów w Europie i Ameryce. Ekipy techniczne w studiach filmowych, jak twierdzi wiarygodne źródło branżowych informacji, zwracają się do 29-latka per "panie Khan". Fani przysyłają średnio 75 listów dziennie, a niedawno starsza para z Latur stanęła u jego drzwi, twierdząc, że są jego dawno zaginionymi rodzicami.

Khan wygrywa zawody dzięki temu, że łamie zasady. Ten pierwszy aktor telewizyjny, który wdarł się do pierwszej ligi, zrobił karierę dzięki rolom, które inni odrzucili. Armaan Kohli miał grać rolę ognistego syna przemysłowca w "Deewana", debiucie Khana. Vivek Mushran i Aamir Khan byli pierwszymi kandydatami do roli w remake'u "Shree 420" - "Raju Ban Gaya Gentleman". Obawiając się igrania z tradycyjnym ekranowym wizerunkiem, Aamir odrzucił propozycję zagrania obsesyjnego kochanka w "Darr", a Salman Khan - zagrania żądnego krwi i zemsty bohatera "Baazigar". Khan zagarnął obie role i przenicował wizerunek bohatera kina hindi.
A potem nadal rozluźnia sztywny gorset i nie przestaje z powodzeniem odwiedzać kina zarówno komercyjnego, jak offowego; wyczyn, którego nie dokonał nawet sam Bachchan. Najpierw podpisał kontrakt na inspirowany "Madame Bovary" film Ketana Mehty "Maya Memsaab", później nakręcił "Ahmak" Maniego Kaula na podstawie "Idioty" Dostojewskiego oraz słodko-gorzki "Kabhi Haan Kabhi Naa" Kundana Shaha. Dziś pracuje z reżyserami tak różnymi jak Aziz Mirza, Mahesh Bhatt, Mukul Anand i Subhash Ghai, i staje się wszystkim dla wszystkich. Anand nazywa go "nowym obliczem przemysłu filmowego", "przykładem zdyscyplinowanego aktora, który przystaje do świata korporacji". Bhatt mówi o nim "dynamo", a Mehta widzi w nim "nowoczesnego aktora: "Nie jest ograniczony Metodą. Potrafi w mgnieniu oka pokazać kilka emocji i ma instynktowne wyczucie ducha czasów. Jest maskotką lat 90" - mówi Mehta. Khan rozpromienia się uśmiechem z dołeczkami, kiedy pytasz go, gdzie kryje się jego magia. "Nie wiem. Jestem na fali i jedyne, co mogę powiedzieć, to: "Boże, nie pozwól, żeby dobre czasy przeminęły".

Być może tajemnica tkwi w jego niewyczerpanej energii. Khan nigdy nie zwalnia. Napędzany nieprawdopodobną dietą złożoną z kofeiny, kurczaka i papierosów, wierci się nieustannie i raczej odgrywa niż mówi. Lśniące brązowe oczy bez chwili przerwy lustrują otoczenie. Sen, jak mówi, jest stratą czasu. Na ekranie jego energia przekłada się na kwestie wypowiadane z zawrotną szybkością, drżące usta, nieustanną gestykulację. Niemal zmusza widza, żeby nie odrywał od niego wzroku. Ta witalność daje Khanowi przewagę nad innymi aktorami i czyni go nieprzewidywalnym. I tak uroczy, wrażliwy chłopiec z sąsiedztwa zmienia się w równie przekonującego psychopatę . Bhatt mówi: "Niewinność plus maniakalna energia - to głos Shah Rukha".
Energia przekłada się na styl, a dla Khana "styl liczy się nad wszystko". "Nie wierzę w aktorstwo, które nie ma stylu" - mówi. "Nie wchodzę w skórę bohatera. Zawsze będę Khanem grającym żebraka, wieśniaka czy bandytę". Takie podejście ma jednak swoje ograniczenia. Styl tworzy gwiazdora, ale to treść buduje aktora, a krytycy już teraz sarkają na nadmiar maniery u Khana. Kundan Shah uważa, że ma ona populistyczne oddziaływanie. "Manieryzmy przybliżają cię do publiczności" - mówi Shah. -"Ale mogą także stać się pułapką. Osobowość Khana czasami przerasta jego role, musi więc dostawać scenariusze dostosowane do niej. Aktor nie dostosowuje się do scenariuszy". Chętnie dokonujący autoanalizy Khan w pierwszym momencie jest otwarty na krytykę. "Mam jakieś pięć do sześciu min. Tak, jako aktor mam ograniczenia...". I zaraz potem, zgodnie z oczekiwaniem, szorstko: "Wiem, ludzie mówią, że jestem efekciarski".

Arogancja Khana wypływała na wierzch nawet wtedy, kiedy był jeszcze aktorem telewizyjnym zarabiającym 8 tysięcy za odcinek. Producent Vivek Vaswani wspomina, jak spotkali się w 1991 roku w kawiarni na przedmieściach Mumbaju. "Mówił bardzo zdecydowanie, że nie chce grać w filmach. Ale już wtedy miał nastawienie: "Jestem największym aktorem na świecie i nie ma na ten temat co dyskutować". Przyjaciele mówią, że jego oszałamiający wzlot w świat filmu nie zmienił wiele. Mieszka w apartamencie z widokiem na morze i rozważa kupno BMW, ale pod tymi oznakami luksusu nadal kryje się chłopak wykształcony w szkole publicznej w Delhi. Siedząc w wysmakowanym kolorystycznie, czarno-białym salonie, może kpić sobie ze sławy. Kiedy masażystka, czekająca przez cały ranek, żeby wymasować jego ramiona, zaczyna się niecierpliwić, Khan odwraca się do żony, Gauri, i mówi: "Powiedz jej, że jestem gwiazdą".
Cóż, to nie bycie gwiazdą jest największą z jego cnót dla żony, najważniejszej osoby w jego życiu. Ich wspólni przyjaciele wywodzą się ze świata mody, a ona nie brata się z branżą filmową. "Jego kariera nie interesuje mnie ani trochę".
Tych dwoje sprawia wrażenie raczej młodych yuppie, którzy zabłąkali się do Film City. "Shah Rukh może żyć bez tlenu, ale nie może bez Gauri" - mówi Vaswani . Nigdy się nie kłócą. Kiedy ona krzyczy, on słucha. Jest całkowicie nią owładnięty". Pewnego razu, w delhijskich czasach, kiedy jeszcze tylko się spotykali , zerwali ze sobą, a ona wyjechała do Bombaju. Pojechał za nią - to był jego pierwszy pobyt w tym mieście - nie mając pojęcia, gdzie się zatrzymała, i przeczesywał plażę za plażą, bo ona kochała pływanie. Bollywoodzka legenda głosi, że spał na Marine Drive i wreszcie znalazł ją po siedmiu dniach na plaży Gorai. Khan mówi, że nie jest w stanie zagrać nawet jednej sceny, kiedy ona jest na planie. "Musiałbym udawać przed kimś, kto zna mnie na wylot".
Gauri mówi, że bohater najbardziej zbliżony charakterem do jej męża to Sunil z "Kabhi Haan Kabhi Naa", pożałowania godny, niepozbierany, niepewny siebie, ale dobry z natury. Khan chciałby, żeby wszyscy byli dobrzy, bo uważa, że dobrzy ludzie przychodzą pierwsi. I choć uparcie odmawia wchodzenia w branżowe gry w numery, przyznaje, że nie jest pewny siebie, raczej pełen niepokoju. Wrócił niedawno z Londynu samolotem Air India, który podczas lotu serwował festiwali filmów Shah Rukha. Obejrzał sobie kilka pod rząd i mówi, że doświadczenie było "upokarzające".

Nie jest upojony sukcesem. Zuchwały, wybuchowy gwiazdor co prawda napadnie przed studiem dziennikarza magazynu filmowego, bo podejrzewa, że tamten napisał, że ma on romans, ale potem pójdzie do jego domu i przeprosi. Twierdzi, że arogancja, którą aż tryska w spotkaniach z kolegami i reporterami, wypływa z głębokiego poczucia niepewności. "Wciąż denerwuję się przed każdym ujęciem. Nie znam swojej pracy. Naprawdę nie wiem czasami, co robię".
Ten brak wiedzy bardzo mu pomógł. Aziz Mirza, który reżyserował Khana w serialu "Circus", mówi, że największym zaletą aktora jest "brak filmowego zaplecza". Ojciec aktora miał firmę transportową, a on sam wyrósł w punjabskiej dzielnicy Delhi. Jakby już przeczuwając przyszłą sławę, siadał na murze ogrodowym, posyłając całusy przechodniom. Pierwszą rolę zagrał, mając osiem lat - był małpą w amatorskim spektaklu Ramajany. Jego aktorskie zainteresowania zaprowadziły go do Theatre Action Group Barry'ego Johna, a w końcu do telewizji. Jednak jego kariera filmowa zaczęła się na serio po śmierci matki, w kwietniu 1991 roku. Ojciec zmarł kilka lat wcześniej, a film stał się drogą ucieczki przed bólem. "Nie stałem się aktorem, aby być wielką gwiazdą, chciałem ucieczki od wspomnień o matce. Po jej śmierci zacząłem wierzyć w Boga, bo jeśli istnieje niebo i piekło, to kiedyś ją spotkam. Wierzę, że jest gwiazdą. Jest w moim życiu mocnym punktem oparcia, może skoro jestem w filmach, na dużym ekranie, łatwiej jej będzie mnie dojrzeć".

Bez względu na to, czy będzie, czy nie będzie nadal olśniewał w ciągu miesięcy, kiedy mnóstwo jego filmów trafi na ekrany, on sam jest pogodny i pewny swego. "Moje standardy są tak wysokie, że sam ich nie mogę dojrzeć". Fani snują się przed jego garderobą, producenci siedzą w środku, planując kolejny hit, a reżyser czeka, aby stworzyć jeszcze więcej magii. Kiedy idzie na plan kolejnej sceny w swoim fioletowym garniturze i z puszystymi włosami, Shah Rukh ma powody wierzyć, że będzie żył wiecznie.

Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"