|
w skrócie
autobiografia
wywiady
artykuły
o filmach
Still Reading Khan
mapa wspomnień
co lubi SRK ?
nagrody
inni o SRK
|
Władca sondaży
Artykuł z India Today z 1998 roku.
Autor: Anupama Chopra i Rohit Brijanth
Wywiad był robiony
prawdopodobnie na planie filmu Josh.
Pierwszy dzień, pierwsze spojrzenie. Wychodzi ze swojej
przyczepy w Film City, czarne dżinsy, czarna bandama,
czarny kolczyk. Otacza go dym, wydobywający się z tego, co
nazywa „moje mięsiste usta”, i szklanki herbaty. I to
jedyna aura, jaka go otacza. Nie ma w nim nic, co
sugerowałoby, że jest znakomitością, żadnego posmaku
gwiazdy tak wielbionej, że kiedy wyrzuca niedopałek
papierosa, ludzie podnoszą go na pamiątkę. „Cieszy mnie
to” - mówi. „I krępuje” - dodaje. Sprzeczności to jego
najlepsi przyjaciele. Tu, na planie, nikt nie nazywa go
chiefem czy bossem, bogiem. Jest prostym, zwykłym Shah
Rukhiem. Tylko że on nie jest ani prostym, ani zwykłym
facetem. Kiedy kierownik produkcji prosi naszego
fotografa, żeby opuścił plan, nagle ci o tym przypomina.
Jego twarz układa się nagle w uśmiech, który kobiety
doprowadza do obłędu, i mówi szefowi ekipy, "Dobrze. Ty
mówisz i Shah Rukh mówi, największa gwiazda Indii".
32-letni Shah Rukh Khan, działający tak, jak mu podpowiada
nastrój, jest nonszalancki, szokujący, arogancki,
inteligentny, nie da się za nim nadążyć ani go precyzyjnie
opisać. Zadaj mu pytanie, odpowie na nie w sobie właściwy
sposób. Hej, bracie, jak to jest, że grają teraz trzy
twoje hity, DTPH, „Pardes”, „Yes Boss”, skoro masz tylko
pięć min?” „Aw... widzisz” - odpowiada. - „To dlatego, że
inni mają tylko cztery”. Na bok zawadiackie uwagi, on musi
się zastanawiać, czemu ciężka praca i fakt, że „moja mama
trzyma Boga za ucho i mówi Mu, żeby się o mnie troszczył”,
nie wyjaśnia ludziom fenomenu, jaki jest. W końcu jest
mężczyzną, który spędza poranki odpierając awanse kobiet,
które porzuciły mężów i mu się oświadczają.
Spoczywa na nim odpowiedzialność za 50-60 crore rupii
(każdy jego film kosztuje minimum 6 do 7 crore, plotkuje
się, ze jego gaża wynosi 1,5 do 2 crore) i nic dziwnego,
że producenci bledną, kiedy spytasz, co by było, gdyby, no
wiesz, nagle wyparował. Jest ulubieńcem publiczności i w
tej chwili wielbiciele Amitabha Bachchana mogą równie
dobrze wyjść. Magazyn "Movie" ogłasza co roku ankietę
pytając, kto jest ulubionym bohaterem; aż do 1994
nieodmiennie wygrywał Bachchan. Nie tym razem – on dostał
24 procent głosów, Shah Rukh dostał 47. Nagród ma tyle, że
wyjaśnia to, po co wynajął większy dom. Jego przydział w
tym roku to Filmfare dla Najlepszego Aktora za DTPH (był
nominowany w tej samej kategorii także za „Pardes”). To
daje mu razem trzy Filmfare'y dla najlepszego aktora,
jedną dla najlepszego złoczyńcy, nagrodę krytyków i dla
najlepszego debiutanta. Nic dziwnego, że chichotał kiedyś:
„Została mi już tylko nagroda dla najlepszej aktorki”.
Jest wszędzie, nawet w najdziwniejszych miejscach. Także w
badaniach OBOPu (indyjskiego - IMRB). Według badań jednego
z oddziałów OBOP, według słów dyrektora Dina Dastur:
„Panie domu wskazują go jako wzór do naśladowania dla
swoich dzieci. Bachchan był gwiazdą, Khan jest bardziej
realny”. To nie żarty. Rodzice młodych chłopaków proszą
go, żeby pogadał z ich synami, którzy traktują go jak
ojca. Starsze panie chciałyby być jego matkami.
Nawet eksperci rynkowi, mistrzowie sztuki rozważania
wszystkiego na dziesięć stron, przyznają, że jest on
numerem 1. Sunny Deol, jego współrywal, może sobie mieć
głosy młodych byczków i wiejskich piękności, i rządzić
wszędzie tam, gdzie nie dotarła jeszcze inwazja yuppies; w
miastach tu i za granicą rządzi Shah Rukh Khan. Elegancko
odziany i obuty, stylowy i błyskotliwy, to on jest
przewodnikiem nowej, młodej generacji. Komal Nahta,
wydawca "Film Editor" mówi: „Za granicą on jest bogiem”.
Tak więc koleś, wyjaśnijmy to sobie. Z tymi brązowymi,
niewinnymi oczami, ubraniami Tommy'ego Hilfigera, obrotnym
językiem, musisz być na samym czubku bollywoodzkiego
yuppie'izmu, stylem i gwiazdą lat 90? Uśmiecha się
szeroko. „Lat 90? Powiedz – gwiazdą 2010 albo 2020”.
Na planie, pomiędzy ujęciami, gada. Nieustannie. Zabawne
kwestie punktuje kolejnymi kłębami papierosowego dymu.
Wodzirej, który nigdy nie odpoczywa. Czy się otwiera?
Pokazuje Ci tajemnice serca? Właściwie bierze cię na
przejażdżkę. „Używam prasy, żeby ćwiczyć aktorstwo”. Raz
już prześladował dziennikarza, piszącego o rzekomej
niewierności, teraz się uśmiecha: „Dawno już tego nie
robiłem, musiało się stępić moje żądło”. Emanuje brakiem
respektu i nikt nie jest przy nim bezpieczny. Właśnie
teraz szkoli filmową partnerkę, Aishwaryę Rai, jak
kombinować w tym przemyśle. Na przykład – jak spać na
premierach filmów innych ludzi. „Kiedyś reżyser zbudził
mnie i spytał „Jak ci się podobał mój film?” Powiedziałem,
że był tak głęboki, że poczułem się jak w łonie matki i
zasnąłem”.
Więc Shah Rukh jest spowity warstwą zarozumiałości.
Właściwie czemu nie? To go właśnie tworzy.
Bollywoodzcy bohaterowie nie są nimi z urodzenia, tworzy
się ich. Żeby dojść do gwiazdorstwa, trzeba przestrzegać
reguł, pisanych schodów do nieba. Dobrze się ubieraj, mówi
się młodemu człowiekowi, noś koszule z billboardów
Versacego i markowe dżinsy tak ciasne, żeby trzeba się
było obawiać o bezpieczeństwo twoich organów rozrodczych.
Bądź skromny, szanuj stojących wyżej od ciebie, powtarzaj
ciągle „Bez Ghai-ji byłbym nikim”. Pamiętaj, żonaci
bohaterowie odstraszają fanki, jeśli masz żonę, zamknij ją
w piwnicy. Graj określone role, nie schodź z utartej
ścieżki, bohater kina akcji, który zabija gwałciciela
siostry, o, to dobry wybór, może być też kochanek, który
ucieka z dziewczyną.
To oczywiście oznacza, że Shah Rukh musi być wytworem
naszej wyobraźni. A może jest po prostu historycznym
wyzwaniem. Bo on wybrał kompletnie inną windę do sukcesu.
Jego włosy nie noszą śladu żadnej fryzury – nazwijcie to
„strzyżeniem na Sadhanę”, a ze swoimi workowatymi
dżinsami, zmiętoloną, spoconą i wywleczoną częściowo zza
paska koszulą, jest chodzącą zmorą stylisty. „Arre” -
wyjaśnia - „wszystkie moje ubrania pochodzą z jakiejś
filmowej garderoby”. Nie ma mięśni. Nie umie tańczyć, choć
przysięga: „Jestem Michaelem Jacksonem”. Nie jest tylko
małżonkiem - „dwaj producenci właśnie prosili mnie, żebym
to odwołał" - on się chwali swoim związkiem z Gauri. Nie
będzie pozował do zdjęć z partnerkami z planu i radośnie
przedrzeźnia własną sławę. „Odnoszące sukcesy gwiazdy
zwykle mówią "Jestem pokornym sługą mojej publiczności".
Ja po prostu mówię: "Jestem najlepszy”. A najlepiej
wychodzą mu role, na myśl o których inni aktorzy dostają
wysypki. Jak sam mówi ze śmiechem: „Jestem jedynym
aktorem, którego siostry nikt nie zgwałcił”.
Jego CV jestem niczym innym, jak ekscentrycznym przekrojem
ról świadczących o pewnej bezczelności. Morderca w „Baazigarze”
(rola odrzucona przez Anila Kapoora i Salmana Khana),
psychopata w „Darr” (publiczność klaskała, kiedy
sztyletował Sunny'ego Deola), oddany, niemy robotnik w „Koyla”,
stręczyciel w „Yes Boss”, bohater drugiego planu w „Pardes”.
„To są świeże role, mają jakość szokową” - wyjaśnia, lecz
to ledwie odwraca uwagę od od jego upartego podążania za
tym, co dziwne i niekonwencjonalne, od jego przekonania,
że gwiazdorstwo ma drugie dno. Jak przyznaje: „Kiedy
podpisałem kontrakt na "Baazigara", inni producenci
mówili: "Nie możesz tego zrobić". Kiedy film odniósł
sukces, mówili; "Teraz nigdy nie będziesz bohaterem”.
Brawura się opłaciła. Jak mówi Mahesh Bhatt: „Nie boi się
zrobić z siebie głupka”.
Wobec wszystkich tych niezwykłych ról trochę nietaktownie
jest wspominać, że jest on dość zwyczajnym aktorem, który
uważa, że S.Khan and Company jest jedyną szkołą
(przesadnej) gry w mieście. Krytycy, jak Ashis
Radhyadaksha, mówią: „Nie jest w stanie udźwignąć złożonej
narracji, zbyt dramatyzuje”. Dla Shah Rukha to piekło
wykształciucha; zdaje sobie sprawę, że nie jest do końca
aktorsko ukształtowany, po prostu nie umie przyznać, że
nie jest bogiem. Widać to w jego wypowiedziach. Mamrocze,
że Robert de Niro jest też wystylizowany, potem
argumentuje, że wiele się nauczył od Naseeruddina Shaha,
napomyka, że w nadchodzącej premierze, „Dil Se” Maniego
Ratnama gra zupełnie inaczej, potem sarka, że gra dla
widowni, a nie dla krytyków. W końcu jego „kwiecistość” ma
wielu zwolenników. Rakesh Roshan mówi: „Jeżeli mówi się,
że on ma jakieś ograniczenia, to znaczy tylko, że my,
reżyserzy, jesteśmy ograniczeni”. Madhuri Dixit nazywa go:
„świetnym aktorem, szczodrym aktorem, który nigdy nie
kradnie scen, bo wie, że nie będzie dobrej sceny, jeżeli
wszyscy nie będą jej częścią”.
Wśród jego zalet jest niesamowita intensywność,
niepohamowany entuzjazm, który tryska z niego, kiedy mówi
„Zaczynam każdy film zakładając, że będzie lepszy niż "Titanic".
Sen nie jest częścią rytmu życiowego tego człowieka. Jest
niezmordowany. Jego przyjaciel Karan Johar, aktualnie
reżyserujący go w „Kuch Kuch Hota Hai”, mówi: „Ma 15
pomysłów na każde ujęcie”. Reżyserzy Abbas-Mustan dodają:
„Czasami musimy mu powiedzieć: „Dość, idź do domu”. A on
tego nie robi, siedzi, próbując popchnąć swojego bohatera
dalej, jak mówi Madhuri, „dodając tu trochę, tam odrobinę,
tworzy magię”. Kino hindi oferuje nierealność, absurd,
zapewnia tajemne spotkania z bohaterami z bajki, lecz Shah
Rukh ma zdolność do pokazywania czegoś, z czym można się
identyfikować. „Widzowie nie mogą się utożsamić z innymi
bohaterami. Ale widzą mnie i mówią: '"Więc jesteś taki".
Jestem dotykalny.”
Ta kobieta znajduje go na każdym planie, na którym kręci.
Ubrana w salwar z przedmieść Mumbaju, dziś jest znów,
nieznajoma owładnięta fatalnym zauroczeniem. Siedzi i
siedzi, wielbiąc go w ciszy spojrzeniem, aż wreszcie
wieczorem dopada go w jakimś kącie. Krzyczy na niego - "Z
moim szczęściem tak tu siedzę - zawiązuje bransoletkę „I love you” na jego nadgarstku. On stoi, ani skrzywiony, ani
niecierpliwy, ani pogardliwy, czeka, aż ona niezgrabnie
skończy. „Utaarna mat” * błaga ona. On kłamie delikatnie.
"Nigdy, ale przez te zdjęcia nic nie mogę zrobić". Jest w
nim jakaś miękkość. Minutę później, patrzcie, już tego nie
ma, śmieje się pompatycznie. „Nawet, gdyby Hollywood
zaoferowało mi "Titanica", nie przyjąłbym roli.
Oczywiście, gdyby to był Shah Rukh Khan w "Titanicu" i
jako "Titanic", to byłoby coś”.
Przeciwieństwa idą za nim krok w krok. Widać to w jego
sukcesie, w tym, jakim jest człowiekiem. Przeprowadzamy
ten wywiad w ciągu trzech dni, przez ten czas tryska
energią, jest wylewny. Jednak jego przyjaciele mówią, że
ten ekstrawertyczny sposób bycia to tylko maska. Sam aktor
wyznaje; „Jestem samotny. I nienawidzę być sam. Muszę być
z ludźmi, muszę mieć publiczność. Pusta sala to dla mnie
koszmar senny”. Mahesh Bhatt nazywa go schizofrenikiem,
człowiekiem w którym czai się dwóch ludzi, niezmordowanie
trudzących się, by wypełnić jego wewnętrzną pustkę.
„Widziałem go w najbardziej stresujących momentach jego
życia, kiedy gazety rozpisywały się o tym, że to on jest
następnym celem mafii, a on nadal przychodził i kręcił
komiczne sceny do „Duplicate”. Jest zwykłym człowiekiem z
niezwykłą determinacją”.
Właściwie niewiele ubyło z tego 26-letniego chłopaka –
werwa, jaka prezentuje w swoich wczesnych filmach, nie
pozwala na użycie słowa „mężczyzna” - który przyjechał do
Mumbaju mając 15.000 w kieszeni i zamieszkał w domu Aziza
Mirzy. Zmienił się może styl życia. Dni jazdy zdezelowanym
gypsy już minęły. Teraz ma pajero i mercedesa, a jego
konto bankowe może iść w zawody z rocznym dochodem
niektórych państw afrykańskich (oczywiście zapewnia, że
nie stać go na nowy samochód). Kocha te akcesoria.
„Zasługuję na pieniądze, które mi płacą, ale to naprawdę
drugorzędne” - cieszy się też publiczną chwałą, ale jest
świadomy, że to tylko śmietanka na torcie. „Wiem, że
ludzie po prostu reagują na moją wykreowaną osobowość, nie
na mnie. Jeżeli do tego przywyknę, za pięć lat dostanę
kręćka”.
Nietrudno jest go znaleźć. Jeśli nie jest na planie, to w
domu, z paczką kumpli – Joharem, Adityą Choprą, Chikkim
Pandeyem (bratem Chunky'ego), Jaiem Mehtą (narzeczonym
Juhi Chawli), siedząc przy komputerze lub grając w gry
planszowe. Obsesyjny kochanek z „Darr” gra w M-M-M-Monopol!
Dla nich wszystkich arogancja, która określa jego
zachowanie gdzie indziej – sam przyznaje - „Kiedy spotykam
nadętych ludzi myślę sobie, shit, ja też taki jestem!” -
to nie jest cała prawda o nim. Abbas- Mustan, którzy
mówią: „On jest jak narkotyk”, rozpromieniają się
wspominając, jak Shah Rukh, po zdobyciu swojego pierwszego
Filmfare'a za „Baazigara” przyjechał wprost do ich domu w
Bhendi Bazar. „Powiedział, że nie mógłby wrócić do siebie
z nagrodą, nie spotkawszy się najpierw z nami”. Johar mówi
o jego wrażliwości. Wspomina dzień w Pradze, w którym Juhi
straciła matkę (mama Juhi zginęła w Pradze, kiedy była tam
z ekipą kręcącą „Duplicate” - przypisek Mowilki).
„Właściwie sprawił, że Juhi się uśmiechnęła. Powiedział
jej: "Właśnie teraz twoja mama spotkała mojego tatę i
pewnie rozmawiają o naszych karierach i o tym, jak
świetnie sobie poradziliśmy". Nie odstępował jej na krok,
aż poczuła dzięki niemu, że jej mama jest teraz w jakimś
specjalnym miejscu”.
Jeśli jego żona Gauri, do której dzwoni 20 razy dziennie,
kiedy ona jest w Delhi, jest jego kotwicą - „Ona po prostu
chce być Gauri, ja chcę być Vijayem, Rameshem, Aniem,
Badshahem” - to ci przyjaciele, wolni od wyrachowania i
służalczości, zakorzeniają Shah Rukha w rzeczywistości.
Mirza to zauważa. „Myślałem, że sukces go zmieni, ale
okazuje się, że jest teraz bardziej dojrzały i stonowany.
Na szczęście ludzie, którzy go otaczają, nie powtarzają
"Nie jesteś już taki sam". Mówią: "Jesteś wciąż taki sam”.
W swojej przyczepie, w połowie golenia, na głos zmaga się
ze swoją przyszłością. „Jeszcze dwa lata szalonych filmów,
potem może zajmę się czymś innym”. Tak czy inaczej,
właśnie zgodził się zagrać jakieś 13 scen w filmie, w
którym Madhuri jest gwiazdą, „bo Madhuri zasługuje na
własny film”. Rozważa również, na jakie dziedzictwo
zasługuje jego syn. „Chciałbym zostawić mu pięć filmów,
które obejrzy bez zażenowania. Nie chcę, żeby oglądał moje
filmy i mówił: "Och, Shah Rukh nie jest moim tatą, on mnie
adoptował". Chcę, żeby powiedział: „Hej tato, byłeś
świetny”. Ile filmów kwalifikuje się do tej piątki?
„Właściwie tylko jeden, "Kabhi Haan, Kabhie Naa'”. Gra w
nim frajera, który oblewa egzaminy i kocha dziewczynę,
która poślubia kogo innego. Mówi, że ta rola najbardziej
go przypomina. Hmm, może należałoby wspomnieć, że ten
frajer jeździ mercedesem. Ale co tam, do cholery. Może
Karan Johar ma rację mówiąc: „Nie możesz wyjaśnić Shah
Rukh Khana. Możesz go tylko doświadczyć”.
*Z tą kwestią są trudności.
Tłumaczenie: Mowilka
© Tekst chroniony prawem autorskim.
Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
Więcej informacji w dziale "strona"
|