w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Z głębi serca..

Artykuł z Cineblitz, listopad 1998 roku
Autor: Mushtaq Shiekh


„Dil Se” jest jak drżenie ust. Przychodzi nagle, niezaplanowane. Jest jak pudełko z leżącymi w nieładzie wspomnieniami, których magia tkwi właśnie w tym nieporządku. Ciało reaguje na coś, co powoduje skurcz żołądka i gęsią skórkę. Natychmiastowa reakcja zwrotna.
„Dil Se” jest właśnie takim, jednym wielkim impulsem (który przepadł na liście hitów) z prawej komory serca Maniego Ratnama,.
Shah Rukh Khan jest jedną z głównych arterii tego filmu, a zagrał w nim, bo miał samolubny motyw – aktorską potrzebę oczyszczenia.
„Dil Se”, film, w którym wszyscy pokładali nadzieję, przepadł w box-office – i wszystkich to zaskoczyło. Krytycy, oszczercy i inni przeciwnicy znaleźli chłopca do bicia. I zrobili to z fasonem. Nie było nikogo, kto broniłby „Dil Se”. Mani trzyma się z dala od prasy, a Shah Rukha, który wypowiadał opinie, nie było w kraju. Teraz wraca i słusznie dostaje szansę mówienia o swoim ukochanym projekcie.

Docieram do Film City i zastaję Shah Rukha na planie „Baadshaha” Abbasa i Mustana. Słonce praży, klimatyzatory ledwie zipią. Sprawę dodatkowo pogarsza fakt, że mój rozmówca też nie czuje się zbyt dobrze. „Nie, człowieku. Jestem trochę chory od dwóch dni. Przypuszczam, że to przemęczenie. Przyjechałem na zdjęcia, padłem i zasnąłem. Biedacy, przyszli mnie poprosić na plan, zobaczyli, że śpię i nawet mi nie przeszkadzali. Zdrzemnąłem się przyjemnie i jest lepiej. Będę to musiał nadrobić, pracując dodatkowe parę godzin” – mówi przez komórkę.
Kiedy kończy, wiem, że nie jest to jeden z jego najlepszych dni, więc delikatnie podpytuję o „Dil Se”. Ku mojemu zaskoczeniu bez wahania zgadza się mówić.

Zadaję bez ceregieli pierwsze pytanie – jakie to uczucie - świadomość że „Dil Se” został zmiażdżony? Shah Rukh sadowi się na krześle, by było mu wygodnie, i mówi: „Moim zdaniem tak się nie stało. Nie próbuję usprawiedliwiać „Dil Se”, ale szczerze – dla mnie ten film nie jest porażką. To było jedno z najwspanialszych doświadczeń mojego życia. Na dwadzieścia pięć filmów, które zrobiłem, ten jest jak srebrny jubileusz, który mi się trafił”.
W wyrazie mojej twarzy pojawia się niedowierzanie, głośno proszę o rozjaśnienie sprawy. Być może chodzi o to, że jest to dla niego sukces osobisty, a nie chodzi tu o sukces w kategoriach rynkowych. Shah Rukh energicznie potrząsa głową na znak sprzeciwu i odpiera: „Oczywiście to moje zdanie. Ale myślę, że jest ważne. To nie tak, że zrobiłem film, okazał się klapą, a ja nawet nie lubię tej produkcji. „Dil Se” jest bardzo bliski mojemu sercu i jestem z niego bardzo dumny”.

Wiedziałem to z jego ostatniego wywiadu, oświadczył, by nie było niejasności, że to, czego potrzebuje, to pójście dalej i zrobienie kolejnego filmu z Manim Ratnamem. „Nie chodzi o to, że ja mogę zrobić film z Manim Ratnamem. To on decyduje, czy chce mnie zatrudnić. Nie było założenia: „Razem zamkniemy usta krytykom”. Szczerze – mam gdzieś krytyków. Film nie został stworzony dla nich, to film prosto z serca. Wierzę, że „Dil Se” jest wielkim dziełem i nie oszukuję siebie, kiedy to mówię”.

Abstrahując od tego, ile film zarobił, czy Shah Rukh Khan nie czuje podskórnie, że niepowodzenie wzięło się stąd, że dotknięto czułej struny? Ma gotową linię obrony: „Nie zakładaliśmy dotykania czułej struny. To miał być szczery, nieprzesadzony film. Takiego obrazu nie można zbytnio upiększać. Tematem jest terroryzm i nie można podejmować próby ukrycia go w kostiumie typowego filmu – poza piosenką, którą dodaliśmy. Nie da się zrobić filmu o rozbójniczce i ukazać ją jak księżniczkę. Film ma trudną tematykę i żadnych upiększeń. Jest o terrorystce-samobójczyni. Uatrakcyjnienie go byłoby całkowitym bałamuctwem, jeśli chodzi o zamierzenia filmu. Mogliśmy bez problemu dorzucić piosenkę ze mną i Manishą. Bez problemu mogliśmy dodać jej wyznanie miłości do mnie, w dosłownej formie. Ale czy nie byłoby to niekorzystne dla przesłania filmu?”

Umyka mi, dlaczego nie można było dodać rzewnych scen między główną parą. Shah Rukh jest zdania, że trzeba mnie trochę dokształcić, zmienia ton na belferski i wyjaśnia: „Powiedz mi, jaki charakter ma ktoś, kto zamierza poświęcić swoje życie? Co się dzieje w mózgu takiej osoby? Jak bardzo jest niema, skrajna, nierealna, silna, zgorzkniała, ponura, milcząca i przerażona? Manisha jest taką postacią. Nie potrafi się wygłupiać. Potem pomyśl o drugim bohaterze, mnie, zakochanym w dziewczynie, która zamierza zabić siebie oraz prezydenta. Co może dziać się w jego umyśle? Przemyśl to naprawdę i będziesz miał esencję filmu. Jeśli budzisz się i uświadamiasz sobie, że poślubiłeś terrorystkę-samobójczynię, nie wygłaszasz dialogów w stylu: „Tumne mujhe dhoka diya!” Nie ma sytuacji fabularnej, w której bohater pyta uczuciowo bohaterkę: „Kyon kiya tumne aisa?” To nie znaczy, że wcale takiej sceny nie nakręciliśmy. Ona jest, ale wygląda tak: „Co chcesz przez to osiągnąć? Zabijesz dziesięciu, oni zabiją dwudziestu. Zabijesz dwudziestu, przybędzie kolejnych trzydziestu. Nie możesz tego zrobić. Co masz na sobie? Boże, to bomba!” To bardzo realna sytuacja, nie filmowa, w której bohaterowie siedzą nad jeziorem będącym pięknym tłem rozmowy. I „Dil Se” jest prawdziwe; powiedz mi, jak ktoś mógłby zapytać żywą bombę, dlaczego nią jest? Jak można by zapytać kobietę, która zabiła Rajiva Gandhiego, dlaczego to zrobiła? Nie mówimy o kimś, kto dostał pracę w Dubaju. To bardziej serio, chodzi o zabicie prezydenta kraju. Film jest bardzo realistyczny, surowy i być może dlatego się nie sprzedał”.

Czy czuje, że twórcy „Dil Se” potrzebowaliby bardziej wyedukowanej publiczności, która by pojęła film? Łyk pepsi i Shah Rukh żartuje: „Wcale nie. Tak sobie myślę, że oczekiwano czegoś bardziej w stylu „filmowym”. Myślę, że publiczność jest bardzo wykształcona, to nie ma nic do rzeczy. Na jakimś innym polu też musiało pójść coś nie tak”.
Następne pytanie, które się pojawia, jest oczywiste: „Co?” „Film nie jest o tym, że chłopak spotyka dziewczynę, więc wszyscy podchodzili powściągliwie do tematu i sposobu, w jaki został potraktowany. Było mnóstwo opinii, ponieważ to bardzo ulotne, odmienne, niezwykłe zagadnienie. Myślę, że problem w tym, że ten film jest zbyt trudny, surowy. A rzeczywistość boli” – oznajmia.

Rzeczywisty jest także ból, kiedy widzi się, jak bliskie sercu dzieło robi klapę. Wszyscy chcą, by ich filmy wypadły pozytywnie w piątkowym teście. Shah Rukh oświadcza kategorycznie: „Każdy film, który odnosi sukces, jest dla mnie szansą, by spróbować zrobić kolejny film bliski memu sercu. Hity pozwalają mi eksperymentować z filmami, które chcę robić. Chcę mieć możliwość wyboru, więc potrzebuję przebojów kasowych. Tak, będę robił filmy, które od początku na takie się zapowiadają, ale będę też wciąż robił takie, które mnie uszczęśliwiają. By zrobić „Dil Se”, trzeba mieć odwagę. Mam jej na tyle dużo, by robić jeden lub dwa takie filmy w roku, nie wszystkie cztery. Ale i tak mam jej więcej niż inni, ponieważ robię takie przynajmniej dwa”.

Wielu ludzi wskazało, że to czynnik językowy był problemem, z powodu którego Mani Ratnam przepadł z „Dil Se”. „Nie sądzę, że to byłby jakikolwiek problem dla reżysera pokroju Maniego Ratnama. Jest wiele tak zwanych powodów. Niektórzy ludzie powiedzieli mi, że powinniśmy ujawnić od razu na początku, że Manisha jest terrorystką. Ktoś powiedział, że powinniśmy postawić bardziej na fabułę. Ale rzecz nie w tym, dzięki czemu film mógłby być lepszy. Chodzi o to, czy kiedykolwiek próbowałeś zrobić taki film. To po pierwsze. Trzeba mieć jaja. Żaden problem – siąść potem i gadać, jak można to było zrobić lepiej. Nie masz prawa komentować. Jak się ma jaja, to robi się film według pierwotnie założonego planu i nie ulega się presji”.

Rozmowa toczy się składnie. „Dil Se” na tapecie, klimatyzacja działa, Shah Rukh coraz bardziej zapalony – i w tym momencie puka do drzwi asystent, by zaanonsować, że plan jest gotowy. Shah Rukh patrzy na niego, mówiąc: „Daj mi minutę”. A potem, rzucając mi spojrzenie, które wyraża właśnie to, że mamy jeszcze minutę, mówi do dyktafonu: „Dil Se” będzie pamiętany przez wiele lat. Możesz go nienawidzić, nie lubić, rozwodzić się nad nim, mówić o nim, ale nie możesz go zapomnieć. To film prosto z serca, a serce nie może przegrać. Ten film nie jest wykalkulowany. Serce myli się w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach rzeczy, które czuje. Więc nie próbuj zrozumieć czy analizować tego filmu. Zobacz go i poczuj. „Dil Se” nie może być przeżywane inaczej. O to chodzi”.
Wstaje, by zmienić koszulę, a ja zadaję ostatnie pytanie – czy jest rozczarowany, że „Dil Se” okazało się klapą? Odpowiada bez wahania: „Nie jestem rozczarowany „Dil Se”. Bardziej jestem rozczarowany, kiedy czytam, jak ludzie piszą, że jestem rozczarowany”.

Dla wszystkich nudnych purystów, którzy domagają się fabuły – zapoznajcie się z E.E. Cummingsem (Edward Estlin Cummings – amerykański poeta i dramaturg, dwudziestowieczny, przedstawiciel nowojorskiej awangardy literackiej, programowo łamiący poetyckie konwencje – przypis tłumacza). Spróbujcie zrozumieć fale na gładkim lustrze wody. Albo zareagujecie na impuls, albo odrzucicie rozkosz ciarek na waszym ciele. To wy wiecie, co mówi wasze serce...


Tłumaczenie: GosiaJG

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"