w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 


Czy znowu będzie Królem?

Artykuł z Business Standard, 8 października 2011
Tytuł oryginalny: "Will He Be a King Again?"
Autor: Surajeet Das Gupta, Varada Bhat, Priyanka Joshi


Shah Rukhowi dramatycznie potrzebny jest sukces "Ra.One", jeśli chce potwierdzić swoje panowanie w Bollywood.

Oddany zespół ośmiu do dziesięciu osób pracuje niezmordowanie, żeby przeprowadzić Shah Rukha Khana, w skrócie SRK, przez tysiące imprez promocyjnych, reklam, spotkań z prasą, premier gier, występów w programach telewizyjnych, wywiadów dla mediów elektronicznych. Agent PR dba, aby aktor miał w zasięgu ręki kubki gorącej kawy i dziennikarzy poprzydzielanych na poszczególne odcinki czasowe. Jego charakteryzator uwija się wokół że świeżą warstwą farby i zmianą koszuli. Inny asystent pilnuje, żeby SRK zjadał regularnie swoje pieczone kawałki chudego mięsa. Z dniem roboczym rozciągniętym do osiemnastu godzin SRK mówi, że potrzebuje, aby go dopieszczać, żeby mógł utrzymać się na nogach aż do 26 października, kiedy to "Ra.One" wejdzie do kin. "Różnica między dniem i nocą zaciera się… Jem kolację o 6 rano, a poziom energii wciąż wysoki" - pisał na twitterze 3 października. Poprzedniego wieczoru pojawił się w trzech reality shows, żeby promować swój film. Siedząc w pięciogwiazdkowym hotelu na przedmieściach Mumbaju, wyglądając na pewnego siebie, może nawet zbyt pewnego siebie, SRK dotrzymuje obietnicy jednego papierosa na półgodzinny wywiad – nie ma w nim śladu nerwowości czy przedpremierowej tremy.

Właściwie to od "Ra.One" zależy bardzo wiele: wielkie pieniądze (200 crore rupii) i reputacja SRK jako Króla Bollywoodu. Od półtora roku nie miał ani jednej premiery. W tym czasie Salman Khan nakręcił trzy filmy, które na rynku krajowym zarobiły każdy ponad 100 crore rupii: "Bodyguard" (147 crore), "Dabangg" (140 crore) i "Ready" (120 crore). Dla porównania: żaden z filmów SRK nie zbliżył się do magicznej cyfry 100 crore, jak chodzi o oglądalność w kraju. Podczas gdy "Rab Ne Bana Di Jodi" (2008) przyniósł dochód 87 crore, "Om Shanti Om" (2007) 79 crore, a "My Name Is Khan" (2010) 72 crore, dwa ostatnie filmy Aamira Khana, "3 Idiots" (2009) i "Ghajini" (2008), zgromadziły ponad 100 crore każdy: 204 pierwszy i 114 crore drugi.

Czy to nie oznacza, że on już odpadł w przedbiegach? "Cokolwiek powiedzą malkontenci, wciąż jestem King Khanem, a ty możesz mnie nazwać, jak chcesz. Nawet moje kiepskie filmy zarobiły więcej, niż wiele innych, tak zwanych dobrych" - podejmuje rękawicę. - "Jeśli film się nie zwróci, to zaraz zacznie się sezon ślubów, zatańczę na kilku i odrobię resztę. Kilka filmów, reklam i wyjdę na swoje". To właśnie dlatego "Ra.One" musi odnieść sukces. Reklamy i zaproszenia do występów na imprezach pojawiają się, jeśli twoje filmy dobrze się sprzedają. W świecie gwiazdorskiej reklamy mówi się, że teraz można z SRK podpisać kontrakt za 4 crore, w porównaniu do dawnych 7 crore. Będąc ambasadorem około 20 marek, nie ma mowy, żeby SRK pozwolił, aby zbladła jego gwiazda (czytaj: spadł ranking box office). "Marka SRK rozwinęła się inaczej niż innych" - mówi dyrektor wykonawczy Kwan Entertainment & Marketing Solutions, Anirban Das Blah. "Widzisz w nim bardziej biznesmena niż aktora, podczas gdy inni, jak Salman, Aamir czy Hrithik (Roshan) zachowali status aktorski. Jego ostatni program telewizyjny, "Zhor Ka Jhatka" w NDTV Imagine, zatonął bez śladu.

Producentem "Ra.One" jest Eros International. Do 150 crore wydanych na produkcję dodał on kolejnych 50 crore na marketing. To daje okrągłą sumę 200 crore. Prawa do transmisji satelitarnej zostały sprzedane Star TV za 35 crore prawie rok temu. T-Series kupił prawa do ścieżki dźwiękowej za kolejne 15 crore. O wiele więcej powinna przynieść sprzedaż do mediów cyfrowych i telewizji na życzenie. "Niemal 70 do 80% kosztów zwróci się ze sprzedaży praw do wyświetlania, zanim jeszcze film trafi do kin" - mówi dyrektor finansowy Erosa, Kamal Jain. Reszta pieniędzy powinna napłynąć że sprzedaży biletów.

SRK oczekuje, że "Ra.One" zarobi jakieś 25 do 30% więcej niż jego ostatnia premiera, "My Name Is Khan", który przyniósł 72 crore w kraju i 68 za granicą. Podczas gdy bilety kinowe za granicą są umiarkowanie oszacowane, to rozpiętość w Indiach sięga nawet 60%. Kalkulacje SRK mogą pomóc Erosowi wyjść na czysto, choć analitycy mówią, że film musi zebrać około 250 crore rupii w kraju i na świecie. "Dla SRK stawka jest wysoka, zarówno zawodowa, jak osobista" - mówi dystrybutor Suniel Wadhwa. SRK przyznaje, że zagrożony jest jego osobisty majątek. "Kiedy zaczynałem, powiedziałem mojej rodzinie, że film będzie kosztował mnie znacznie więcej niż zwykle się to dzieje w Bollywood i mogę nawet na nim stracić. Poparli mnie" - mówi. - "Choć przekroczyliśmy budżet niemal pięciokrotnie w porównaniu z pierwotną kwotą, wiem, że nie jest to suma nie do odrobienia".

Eros nie chce ryzykować. Sfinalizował plan wypuszczenia filmu do kina w trzech tysiącach kopii, w wersji hindi, telugu i tamilskiej, razem z trzystoma kopiami filmu w 3D. Na dodatek "Ra.One" wejdzie do czterystu kin na całym świecie, pojawi się równocześnie na Dalekim Wschodzie, w krajach Europy i Ameryki Łacińskiej. Przygotowywany jest niemiecki dubbing i kilka wersji napisów w różnych językach. Magia SRK naprawdę działa za granicą. Nawet najzajadlejsi krytycy przyznają, że ma on poza Indiami niesamowitą bazę fanów, którzy z utęsknieniem czekają na jego nowy film po długiej przerwie. "My Name Is Khan" był na przykład wielkim hitem w Korei. Tym razem Eros chce pokazać "Ra.One" na trzydziestu ekranach na Tajwanie i ponad stu w Korei – to cyfry dotąd nieosiągalne dla filmów hindi.

Na rynkach zagranicznych tak naprawdę SRK wyprzedza o całe mile Aamira i Salmana – żaden z ich filmów nie przyniósł nawet połowy przychodów z "My Name Is Khan". W 2007 SRK został odznaczony przez rząd francuski orderem w dziedzinie literatury i sztuki w uzaniu "wybitnej kariery". Rząd Malezji uhonorował go tytułem datuka za "promowanie turystyki w Malacce". W następnym roku brytyjski Uniwersytet w Bedford odznaczył go tytułem doktora honoris causa w dziedzinie kultury i sztuki. Jego woskowe figury można podziwiać w Muzeum Madame Tussaud w Londynie, w Muzeum Grevin w Paryżu, a także w Hong Kongu i Nowym Jorku.

Problemem są przychody z rynków krajowych. Producenci mówią, że SRK jest objawieniem miejskich multipleksów, podczas, gdy 70% dochodów że sprzedaży biletów pochodzi z jednoekranowych kin z mniejszych miast i wiosek. Jest to ważne także z innego powodu: multipleksy czerpią większe korzyści z zysków niż kina jednoekranowe. Podczas gdy multipleksy zabierają 50% z dochodów z pierwszego tygodnia wyświetlania, mniejsze kina są zadowolone z 40%. Jeśli film grany jest dłużej niż tydzień, sytuacja producenta jest lepsza w przypadku kin małych niż wielkich.

Producenci SRK nie idą na żadne kompromisy w przypadku "Ra.One". Film jest technologicznym cudem i podniósł wysoko poziom efektów specjalnych w kinie indyjskim. Ma ponad 3500 ujęć, więc nawet więcej niż "Avatar" (2700) i "Robot" Rajnikantha (2100). Zatrudniono do tego ekipę prawie pięciu tysięcy ludzi z Indii, Włoch, Stanów Zjednoczonych. "Pieniądze są ważne, spróbujemy ich nie stracić. Jednak nie powinno się poświęcić jakości dla zysku. "Ra.One" jest wizytówką technologii" - mówi SRK.

Film wywołał także marketingowy blitzkrieg w świecie internetowym – od portalu youtube po gry społecznościowe. Czy widzisz tutaj cień Aamira? "Pytano mnie, czy próbuję się z Aamirem na sztuczki marketingowe. A czemu miałbym? Mam film, jakiego nikt przedtem w Indiach nie próbował, pracowały nad nim największe talenty i jest tak dobry, jak filmy z Hollywood. Nie trzeba mi sztuczek" - mówi. - "Zawsze planowaliśmy reklamowanie filmu w internecie, ale jeśli mam się porównywać z tym, co robią inni, to uważam, że inaczej podchodzę do sprawy".
SRK mówi, że pewne inicjatywy związane z rynkiem mediów cyfrowych powinny wejść do krwioobiegu filmowego świata. "Byłem pewien, że chcę obecności filmu w internecie za sprawą gier, bo wiem, jak dzieciaki, łącznie z moim synem, uwielbiają grać na przenośnych konsolach. Ale umowa z Google na osobny kanał video, gry społecznościowe, gdzie gracze mogą kupować fanty i grać, promowanie muzyki i różnych treści poprzez telefony Nokii - stało się tak dlatego, że mój zespół zgodził się ze mną, że to najlepszy sposób, aby "Ra.One" nawiązał kontakt z młodymi ludźmi, którzy są grupy docelową" - mówi.

Nieco ponad sześć miesięcy temu Shailja Gupta, szefowa działu mediów cyfrowych i sprzedaży produktów okołofilmowych w Red Chillies, firmy producenckiej SRK, opracowała plan działań wokół "Ra.One". Obejmował on wszystko, od gier do reklamy online. Zespół Red Chillies zaprosił UTV Indiagames do zaprojektowania gry społecznościowej opartej na filmie. Pomysł bazował na założeniu, że portale społecznościowe są ogromnie popularne wśród dorosłej młodzieży, a to posłuży podwójnemu celowi: marketingowi filmu i dostarczeniu rozrywki użytkownikom w świecie wirtualnym. "Najlepsze jest to, że gra jest niezależna od filmu i będzie miała swoje własne życie, nawet kiedy film zejdzie już z ekranów. UTV Indiagames promuje go na różnych platformach, a nawet na Facebooku, co jest po prostu fantastyczne, bo nie sądzę, żebym mógł trafić tam tradycyjnymi metodami. Kiedy dałem mojemu synowi grę do uruchomienia w telefonie, nie mógł się od niej oderwać; jeśli wciągnęła jego, to wiem, że spodoba się innym młodym. Ponadto film oparty jest na klasycznej fabule walki dobra ze złem, co czyni go moim zdaniem idealną podstawą do tworzenia gier" - mówi SRK.

Ale nadal pozostaje pytanie, czy film zarobi? "Każdy film ma swoją własną przestrzeń. Przy tak wielu filmach przekraczających granicę dochodów 100 crore rupii w ciągu pierwszych kilku dni wyświetlania, rozumiem, że branża się rozrasta i takie przychody są możliwe" - mówi SRK. W okresie Bożego Narodzenia wypuszcza do kin swój kolejny film, "Dona 2", którego budżet wynosi również 150 crore rupii. Te dwa filmy stanowią jedną piątą rocznych kosztów produkcji Bollywood. Przez wzgląd na Bollywood SRK po prostu nie może sobie pozwolić na klapę.


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"