w skrócie

autobiografia

wywiady

artykuły

przemówienia

o filmach

Still Reading Khan

mapa wspomnień

co lubi SRK ?

nagrody

inni o SRK

 

Shah Rukh Khan – australijska perspektywa

Artykuł z 2007 roku.
Autor: Lidia Ostepeev z antypodów


W listopadzie 2003 roku wpadł mi w ręce program pierwszego Australijskiego Festiwalu Kina Indyjskiego i byłam zdumiona widząc, że w co drugim filmie opisanym w broszurze występuje Shah Rukh Khan.
Mój siostrzeniec i ja żartowaliśmy sobie z myśli, że może to jedyny aktor w Indiach. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jednym z wymogów dla każdego filmu w Indiach jest pewna ilość zatrudnionych w nim gwiazd.
Nie wiedziałam też, że Khan, jeden z największych gwiazdorów Indii, związany jest z Yash Raj Productions, którego przedstawicielem był nasz lokalny dystrybutor. Nie miałam też pojęcia, jak bardzo polubię kino z Bollywood. W tamtej chwili potrzebowałam czegoś podnoszącego na duchu, więc wybrałam „Dil To Pagal Hai”, ponieważ został opisany jako lekki film z „wspaniałymi sekwencjami tanecznymi oraz atrakcyjną obsadą”. Rozpoznałam Khana od razu, jako aktora, który reklamował szampon w indonezyjskiej telewizji. „Dil To Pagal Hai” był drugim indyjskim filmem, jaki widziałam, pierwszym był „Raja Hindustani”, który oglądałam w telewizji. Oba zrobiły na mnie podobne wrażenie: scenariusz niezbyt znaczący, za to bardzo wyraziste aktorstwo. Pamiętam, jak pomyślałam, że Khan to dziwny wybór jak na bohatera romantycznego, bo Akshay Kumar był o wiele bardziej przystojny według potocznych standardów; ale im dalej w film, tym bardziej [Khan] przykuwał moją uwagę, a jego powierzchowność wydała mi się dziwnie pociągająca.

Od tamtego pierwszego festiwalu obejrzałam wiele bollywoodzkich filmów, pożyczając ulubione dvd przyjaciółce, która oglądała je z trzynastoletnim synem. Po jakimś czasie zauważyłam powtarzające się zjawisko – jej syn pytał, czy w filmach, które im pożyczam, gra Shah Rukh Khan. Ewidentnie lubił je najbardziej. Kiedy zapytałam, czemu uważa Khana za dobrego aktora, Artur pomyślał chwilę i powiedział: „Gra różne role, jest i bohaterem, i czarnym charakterem, i głupkiem...”. To ostatnie dotyczyło prawdopodobnie takich postaci jak Babloo („Duplicate”) czy Vijay („Don”).
Musiałam się z tym zgodzić, Khan był aktorem wszechstronnym o zdumiewającej rozpiętości ról. Od komedii slapstickowej do tragedii, od filmów komercyjnych do kina artystycznego; od występów manierycznych do bardzo naturalnych i przemyślanych, mieszał gatunki, style i zgromadził ogromną liczbę fanów spoza indyjskiej diaspory.

Anupama Chopra, krytyk filmowy, zamieszcza w książce „King of Bollywood: Shah Rukh Khan and the Seductive World of Indian Cinema” wypowiedź Ashutosha Gowarikera o wczesnych próbach aktorskich Khana: „Jeśli miał zagrać jakąś emocję, podbijał ją dwudziestokrotnie”. Skłonność do nadekspresji jest często traktowana lekceważąco, jako coś gorszego, kiczowatego. Jednak nie każdy aktor potrafi to robić dobrze. Wyrażanie teatralnych wahań nastrojów – emocjonalnych skrajności filmów masala i melodramatów, jest niedocenianą sztuką. Szeroki wachlarz emocji i zachowań, czy to w rolach dobrych, czy złych bohaterów, mieści się swobodnie w repertuarze Khana. I dzięki temu bez trudu mógł on zyskać społeczną sympatię dla swojego mrocznego bohatera z filmu „Baazigar” (1993). Jak pisze Chopra: „Nawet kiedy Shah Rukh mordował niewinne osoby, publiczność była po jego stronie. Klaskali, kiedy zabijał”. Podobną publiczną aprobatę zyskał portret samookaleczającego się prześladowcy w „Darr” (1993).
Łzy, krew, cierpienie psychiczne, brawura i bieg, bardzo dużo biegania – to były elementy obecne stale w jego wczesnych filmach, jak „Deewana” (1992), „Karan-Arjun” (1995), „Chahaat” (1996) i „Koyla” (1997). Oprócz ról w tych mało wyrafinowanych melodramatach, miał też na koncie postaci błaznów, bohaterów wziętych prosto z kreskówek, w takich filmach jak „Chamatkar” (1992), „Oh Darling! Yeh Hai India!” (1995) i „Duplicate” (1998).
Takie bardzo efektowne, ostentacyjne aktorstwo było bardzo charakterystyczne dla tego typu filmów, które Khan kręcił w początkach swojej kariery. Dobry aktor podporządkowuje się wizji reżysera. Reżyser „Chak De!...”, Shimit Amin porównał ostatnio pracę z Khanem do „prowadzenia luksusowej limuzyny”, a Gowariker ze „Swades” mówi o nim jako o niezwykle zdyscyplinowanym aktorze.

Już na wczesnym etapie kariery, w „Kabhi Haan Kabhi Naa” (1993), Khan pokazał, że potrafi grać złożone postaci, których zachowania wynikają z sytuacji opisanych w scenariuszu, a nie ze stereotypów. Nie były to jednak filmy, jakie chciała oglądać indyjska publiczność. Porażka „Dil Se” (1998) w indyjskim box office potwierdziła tylko fakt, że widzowie wolą raczej ucieczkę od rzeczywistości. I dlatego reżyserzy bardzo popularnych, ale niezbyt subtelnych widowisk ustanowili standardy dla wielu wczesnych ról Khana.
Anupama Chopra dokonuje wielu odkrywczych porównań pomiędzy karierą Khana a przemianami społecznymi i ekonomicznymi dokonującymi się w Indiach w latach 90. Gwałtowna modernizacja, wzrost klasy średniej i zorientowanie na miasta zmusiło i Bollywood do przemodelowania samego siebie, i do narodzin nowego, „młodszego” kina. Aditya Chopra i Karan Johar mieli po 20 lat, kiedy wyreżyserowali filmy, które zrobiły z Khana supergwiazdora. Role Rahula-Raja, które określiły go na długo, wzbudziły też wzrost zainteresowania Bollywoodem na całym świecie.

W Australii Bollywood ma trzy twarze. Jedna to Aamir Khan w „Lagaan” – filmie bardzo popularnym wśród krykiecistów i zagorzałych kinomaniaków. Aishwarya Rai jest kojarzona z filmem „Bride and Prejudice”, co do którego ogromna liczba Australijczyków ma przeświadczenie, że jest to film bollywoodzki.
No i jest Shah Rukh Khan jako Raj-Rahul albo Devdas, bo jest on aktorem bollywoodzkim najczęściej oglądanym w naszej telewizji i na ekranach kin.
Role Khana w romantycznych melodramatach Yash Raj i Dharma układają się w jeden rozbudowany cykl. Choć Khan w każdym z tych filmów jest odnoszącym sukcesy, dobrze sytuowanym yuppie, to same filmy są, bardziej niż jego wcześniejsze, skupione na pokazaniu związków międzyludzkich, więc te relacje są w nich o wiele bardziej złożone i naturalne.
Mam na myśli takie sceny, jak na przykład tę z „Dilwale Dulhania Le Jayenge” (1995), kiedy to Raj pyta Simran o jej plany małżeńskie, przekraczając granicę między zwykłą ciekawością a osobistym zaangażowaniem, kiedy w końcu naciska ją, żeby przyznała, że aranżowane małżeństwo bez miłości może być kompletną katastrofą.
Lub scena z „Kuch Kuch Hota Hai” (1998), kiedy Rahul i Anjali spotykają się ponownie po wieloletniej przerwie w ich szczenięcej przyjaźni. Uczuciowa złożoność tego spotkania jest wygrana przepięknie przez Khana i Kajol, kiedy ich bohaterowie przechodzą od niezręczności do dawnej zażyłości, od nieśmiałości do świadomości pogłębienia się uczuć – a wszystko w ciągu kilku minut! Pokazano w tych scenach procesy bardzo trudnego przeobrażenia, Gdyby zagrali je mniej doświadczeni aktorzy, mogłyby być kompletną porażką.

Khan jest starszy i czasy się zmieniają. Nawet nie chodzi to, że on dojrzał jako aktor, to raczej publiczność dostrzega inne odcienie jego talentu, objawiające się w fali nowych tematów jego filmów. Role, jakie teraz otrzymuje, wydają się kreować go na czempiona pewnych dobrych zjawisk, jak stosunków indyjsko-pakistańskich, kwestii kobiecej czy patriotyzmu, żeby wymienić tylko niektóre.
Zmienia się jego sposób gry, tak samo bardziej naturalistyczne tematy i charakter jego filmów. Nie jest ani trochę zaskakujące, że Khan potrafił oddać narastające poczucie tragedii w malowniczych dramatach, jak „Asoka” (2001) i „Devdas” (2002).

Wcześniejsze filmy, jak „Dil Se” i „Mohabbatein” jasno pokazywały, że potrafi on pokazać głębokie poczucie melancholii. Prawdziwe niespodzianki przyszły później, wraz ze „Swades” (2004) i „Chak De! India” (2007), w których Khan dał niezwykle stonowane portrety mężczyzn o bardzo głębokich uczuciach, ale bardzo kontrolujących sposób, w jaki je wyrażają. „Swades” jest historią emigranta, który wraca do domu. Mamy w nim wspaniałą procesję scen, w których Khan ujawnia uczucia swojego bohatera. Rozpoczyna je zabawna scena wiązania dhoti, w którym jego talent do subtelnego komizmu jest znakomicie i niezwykle sugestywnie wykorzystany i zasygnalizowany przez drobne zmiany modulacji głosu i subtelną mowę ciała. Następuje potem scena wiejskiego zebrania, podczas którego starszyzna wypytuje Mohana (Khana) o życie w Ameryce. Rozpoczyna on w sposób bardzo kulturalny i z dużą samokontrolą, którą powoli traci, wspominając cierpienie, którego był świadkiem w ciemnościach chaty ubogiego rolnika. Odbywa się tutaj subtelna osobista podróż, a wyważona, wyrafinowana gra aktorska umożliwia jej pokazanie.
Anupama Chopra cytuje Khana, mówiąc: „To nie jest i nie będzie żadne nowe objawienie, po prostu kolejny poziom, kiedy jeden poziom się kończy”. Zapytana, czy wierzy w to, co powiedział, Chopra mówi: „Nie, „Chak De!...” pokazuje, że to nieprawda. Shah Rukh zawsze umniejszał swoje umiejętności i on pierwszy mówił: „Mam tylko 5 min” i tego typu rzeczy.... Uważam, że pokaże nam jeszcze o wiele, wiele więcej”.

Stąd, gdzie jestem, z dalekiej Australii, wyrażam nadzieję, że tak właśnie będzie.


Tłumaczenie: Mowilka

© Tekst chroniony prawem autorskim.
    Wykorzystanie i publikacja w całości lub we fragmentach jedynie za zgodą serwisu.
    Więcej informacji w dziale "strona"